Zmęczona. Tak się ostatnio czuję. Nawet nie fizycznie, to inny rodzaj zmęczenia. Zmęczenie mnogością decyzji do podjęcia i wyborów do dokonania. Zmęczenie ilością rzeczy, walczących każdego dnia o moją uwagę. 
Kiedyś nie rozumiałam ludzi latających na all inclusive, mówiących fryzjerowi „rób co chcesz” albo wybierających buty w pierwszym sklepie, bez porównania oferty w 10 innych. Dzisiaj rozumiem. 
Każdy czasami potrzebuje odpoczynku umysłowego.

#lavieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #darlingdaily #szczerze_pisząc #discoverunder50k

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję....

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę. Nie odpisywała na maile, wyrzucała kawałki pracy, które wcześniej zaakceptowała, olewała swoje seminaria i w ogóle nie była pomocna. Dawała jednak bardzo wyraźne aluzje, że poprzedni rocznik kupił jej w podzięce piękną biżuterię.

Prezenty są miłe, ale bywają kłopotem dla wszystkich stron. Dlatego na moim kanale na Youtube (link w stories) opowiadam o tym, co uważam o prezentach na zakończenie roku w szkole. Czy wypada dać? Co dać? 
A jeśli masz jakąś ciekawą historię związaną z takim prezentem - podziel się w komentarzu.
Ja najbardziej lubiłam te wszystkie koślawo narysowane kwiatki, przytulaski i deklaracje, że jestem najulubieńszą panią😉
#szkoła #zakonczenieroku #zakonczenierokuszkolnego #wakacje #lato #nauczyciel #prezent #aniamaluje #niedziela #dziendobry

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę....

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Tu był długi opis, ale za dużo hashtagów i instagram zjadł.
Pisałam, że robiłam dzisiaj porządki - audyt obuwia, bo lubię zanosić zniszczone buty do szewca i patrzeć na ich nowe życie. Odświeżanie letnich ubrań, bo lato zaskoczyło mnie wpadając bez wiosny. Ale w połowie wyszło jak zawsze, zrobiłam straszny bałagan i poszłam czytać książkę. Z polecenia @karolinakovalska „Rozdeptałem czarnego kota przez przypadek”. Ładne! Połknęłam na jeden raz. Aż żal.

Tu był długi opis, ale...

Pierwszy dzień po podróży to zawsze pranie i inne prace porządkowe, których szczerze nie znoszę, ale są koniecznością. Potrzebne było więc przepyszne ale też szybkie #jedzonko.
Upiekłam małe #pomidorki i fasolkę (ale tylko dlatego,że sprzątałam lodówkę, fajniejsze będą bataty, szparagi). Mix sałat, świeża #burrata i trochę kremu balsamicznego. Proste, pyszne i w sumie jedno z tych dań, które zaspokaja nie tylko głód, ale też inne zmysły. Burrata to moje odkrycie zeszłego roku, nie wiem jak mogłam żyć nie wiedząc o jej istnieniu, chyba będę musiała na nowo odwiedzić wszystkie miejsca we Włoszech, w których dotąd byłam😈 #burratacheese #burratagram #burrataporn #przepis #jedzenie #obiad #pycha #mniam #salatka #sałatka #salad #omnomnom #mniam

Pierwszy dzień po podróży to...

Większość zdjęć w rodzinnych albumach (u mnie) ma mnóstwo prześwietleń albo cieni w złych miejscach, totalnie randomowe pozy, bo ktoś z kiepskim wzrokiem strzelał na oślep. Ciekawe czy za 10-20 lat z podobnym poczuciem obciachu będziemy patrzeć na obecne trendy. Czy instagramowa stylistyka będzie postrzegana w ten sam sposób, co niegdyś meblościanki, które były w każdym domu i stanowiły powód do dumy.
Taka drobna myśl po wczorajszym oglądaniu zdjęć z dzieciństwa w różnych zakątkach internetu. Bardzo fajne to było!
#palmiarniagliwice #palmiarnia #czerwonasukienka #lumpeks #lumpeksowezdobycze #secondhand #palmhouse #jungle #plantlady #roślinki #niedziela #dziendobry #blogerka #podróżemałeiduże #silesia #gliwice #ootd

Większość zdjęć w rodzinnych albumach...

Czy otyli promują otyłość, czyli w internecie znów wybiło szambo

Miałam dzisiaj szczęście zahaczyć o bazar i zrobić fajne zakupy. Awokado za 1,50 zł (idealne na guacamole), gruziński chlebek puri, jeszcze ciepły (!), kilogram pomidorów kumato i pęczek cienkich, zielonych szparagów (7 zł). Do tego cała kobiałka pachnących truskawek. Mogłam w nich przebierać, bo mam ten przywilej pracy zdalnej i możliwość zrobienia bazarowych zakupów w środku dnia, gdy jest z czego wybierać. 
Pisząc ten tekst sączę truskawkowy koktajl, a jak tylko skończę pracę na dziś – zrobię sobie nieprzyzwoicie pyszną kolację z piekąc te pomidory i szparagi z trzema plastrami wędzonego boczku i podając z kremową burratą. Niebo. 
Nie odmawiam sobie dobrego. Kanapki smaruję bardzo grubo masłem, wczoraj jadłam makaroniki, dzisiaj chałkę i ciasteczka z makiem. Stać mnie, by raz w tygodniu zjeść lunch na mieście, ale gdy jestem w fastfoodzie to zazwyczaj biorę dodatkowy ser i bekon. 
Może i wynajmuję ciasną kawalerkę, ale za to w super lokalizacji i za okazyjną jak na Warszawę cenie. Ta cena, to minimalne wynagrodzenie, za które wielu Polaków i Polek musi utrzymać całe rodziny. 
I coś o tym wiem, bo moja mama potrafiła z niemal pustej lodówki wyczarować obiad dla całej rodziny. Wystarczy splot niekorzystnych okoliczności, jak wiecznie pożyczająca pieniądze „babcia”, umierający na nowotwór dziadek i problemy z płynnością finansową firmy, która nie może wypłacić pensji na czas. Ja przeżyłam to chwilowo, ale dla niektórych rodzin to smutna norma. Ta chwila wystarczyła mi jednak, bym wiedziała, że nie mając stabilnej podstawy piramidy potrzeb, nie możesz skupiać się na jej wyższych szczeblach. Gdy nie masz kasy, często nie masz też czasu i nie myślisz o najładniejszych szparagach za okazyjne 7 zł, tylko jak za te 7 zł zrobić sycący obiad dla całej rodziny. Tak, wiem, co to za sztuka w sezonie ugotować kalafiora, polać go bułką tartą na maśle – myśli sobie pewnie jakiś wszechwiedzący ignorant. Jasne, żadna sztuka. Pewnie sama za moment będę na obiad i kolację jadać fasolkę szparagową podaną właśnie w ten sposób. 
Ale takie wybory żywieniowe gdy są codziennością a nie weekendową odskocznią sprawiają, że mamy coraz większy problem z niedożywieniem u ludzi z nadwagą. Bo niedożywienie nie musi być tylko ilościowe, ale i jakościowe. 
Dzisiaj wstyd byłoby mi ocenić kogoś z nadwagą mówiąc, że jest leniwy. Zaglądać pracującej ciężko osobie do garnków i hejtować za przyrządzanie dań z paczki. Gdy pracujesz ciężko 10 godzin plus dojazd, nie masz czasu robić codziennie świeżych zakupów a po powrocie do domu marzysz tylko o śnie i odpoczynku. Sama kiedyś byłam w swoich sądach bardziej hop do przodu, ale dzisiaj wiem, że aby nauczyć się gotować zdrowiej, trzeba mieć na to czas. I rozumiem osoby, które po ostrym zasuwaniu przez cały tydzień, mają ochotę odreagować imprezą a potem przespaniem połowy weekendu. Sytuacja w której minimalne wynagrodzenie nie pozwala na godne życie jest nienormalna i to tutaj powinniśmy skupić nasz gniew. Nie na ludziach, którzy próbują sobie radzić. 

(Jestem dumna z tych zakupów, bo odpowiadają mojemu podejściu do zerowaste)

Nie wygrałam przemiany materii na loterii, ale trafiłam lotką gdzieś wciąż blisko centrum tarczy. No, może ktoś pokierował ręką rzucającą tę lotkę. Jeśli starszy kolega albo tata podsadzili cię kiedyś, byś mógł doświadczyć radości trafienia piłką do kosza – zrozumiesz co mam na myśli. Rodzice zadbali o to, bym miała dużo ruchu w dzieciństwie. Nad pobliski staw jeździłam na rowerze, a nie autem, a oprócz lekcji w-f i basenu w szkole, 2-3x w tygodniu chodziłam na treningi karate. Przez 10 lat. No i brak komunikacji miejskiej na mojej prowincji wyrobił mi nawyk chodzenia pieszo. Nawet dzisiaj muszę mieć serio ciężkie toboły albo obtartą butem stopę, by pokonać autobusem dwa przystanki.
 Jest mi łatwiej. 
Myślę o tym za każdym razem, gdy spotykam się z koleżanką, która stara się ze wszystkich sił. Ma insulinooporność i problemy hormonalne, więc bardzo pilnuje zawartości talerza. To ona nauczyła mnie jedzenia daktyli z masłem orzechowym zamiast batonów (zdrowiej, a serio smakuje jak batonik, to zdrowy snickers!). Unika białego pieczywa i białego makaronu, który osobiście kocham. Nie smaży, nie podjada między posiłkami, zawsze zabiera do pracy lunch i nie odwiedza pana kanapki. Wkłada w to wiele wysiłku, a mimo to nie może zrzucić nadprogramowych kilogramów. 
I nie jest jedyną osobą, której zdarza się powiedzieć do mnie, że to niesprawiedliwe, bo ja jem więcej i sobie nie odmawiam, a jestem szczuplejsza. 
I jest to prawda. Nie mam genialnej przemiany materii, o czym się przekonałam całkiem niedawno, gdy przyszło mi pierwszy raz w życiu dorobić się brzuszka-uparciuszka. Nie miał za bardzo ochoty zniknąć, a ja przez złą passę zdrowotną miałam bardziej ochotę spać po trzynaście godzin niż ćwiczyć. Ale mój balast dało się zrzucić. 
Tu więcej o tym, jak schudłam z brzucha
Mam przeogromny komfort i szczęście w życiu, że dzisiaj mogę sama decydować o której godzinie wstaję a o której zamykam laptopa. Może i właśnie mija mi dziesiąta godzina pracy (a mam jej jeszcze na 2 h ;-), ale miałam okazję wyskoczyć na chwilę na bazar w ciągu dnia i nie musiałam wskakiwać w pierwszy tramwaj, by szybko wrócić do domu, tylko mogłam przejść się pieszo. Mam to szczęście, że moje ciało przyzwyczajone jest do aktywności fizycznej i łatwo mi do niej wrócić. 
Te wszystkie drobne rzeczy to jest ogromny przywilej. Nie wiem, czy pracując nawet od 9 do 17 i tracąc dwie godziny dziennie na dojazdy, byłabym w stanie zrzucić tamten brzuszek. Przy moich problemach z oskrzelami i potrzebie porządnego snu? Naprawdę nie sądzę. Prędzej z brzuszka zamieniłby się w brzuchol.
A piszę o tym, bo znowu (!) usłyszałam tę straszliwie krzywdzącą narrację, że rzekomo angażowanie większych niż do tej pory modelek to promowanie otyłości. Serio? 
Mamy niechlubne drugie miejsce w Europie w samobójstwach młodych ludzi poniżej 19 roku życia. Wiele młodych osób nienawidzi swoich zmieniających się ciał.
Tylko dzisiaj pod hashtagiem zrzeszającym dziewczyny z zaburzeniami odżywiania pojawiło się ponad 400 wpisów.
Podeślę kilka z czerwca.
Pokazywanie różnorodnych modelek nie promuje otyłości. Sprawia, że staje się mniej stygmatyzowana. To nie są już te czasy, gdy królowie ukrywali brzydkie dzieci przed opinią publiczną i trzymali w lochach “potwory” (czytaj: tych z rozmaitymi ułomnościami).

 Otyłość nigdy nie występuje w oderwaniu od człowieka, to nie jest zjawisko rozpatrywane w próżni. Występujemy w różnych kształtach, kolorach i rozmiarach. Jedni są wysocy, inni niscy. Nie słyszałam nigdy, by wysocy ludzie swoim istnieniem promowali wysokość. Nie słyszałam, by domaganie się przez nich spodni, które będą zakrywać kostki miało w jakiś magiczny sposób zaszkodzić istnieniu ludzi o przeciętnym wzroście.
I serio, to nie działa tak, że widząc różne modelki na plakatach nagle mnóstwo osób zechce zyskać nadprogramowe 50 kg bo to takie fajne. Jakoś nie widzę tych tabunów próbujących wpasować się w rzekomy trend.

Nie rozumiem więc jak można mówić, że sportowa odzież pokazywana na większym manekinie promuje otyłość. Nie wiem jak podłym albo głupim (a najpewniej jedno i drugie jednocześnie) człowiekiem trzeba być, aby sformułować taką myśl i jeszcze wypowiedzieć ją na głos. A właśnie reakcją na wprowadzenie większych manekinów w salonach Nike mówię. Bo w internecie znowu wybiło szambo.
Ludzie wszystkich kolorów, kształtów i rozmiarów mają prawo do posiadania odzieży do nich dopasowanej. Ludzie wszystkich kolorów, kształtów i rozmiarów mają prawo lubić siebie i czuć się ze sobą dobrze. Ludzie wszystkich kolorów, kształtów i rozmiarów mają prawo uważać się za pięknych, nie ważne jak dalecy są od naszych prywatnych preferencji.

Jesteśmy różni i to jest spoko. Ale bardzo nie spoko jest drwienie i szydzenie z innych. A potem taka udawana troska i pisanie “wielka szkoda, straszna tragedia” gdy ktoś komu jako społeczeństwo utrudniliśmy drogę do akceptacji targnie się na swoje życie albo wyląduje w szpitalu przez jakieś głupie działanie.

“— Nie obchodzi mnie, czy ktoś jest mały czy duży, czy inni mówią, że ładny czy brzydki, mądry czy głupi; nie obchodzi mnie nawet, czy dobrze czy gorzej się uczy czy lepiej; czy chłopiec czy dziewczynka. Dla mnie miły jest, jeżeli życzliwy dla ludzi, jeżeli nie dokucza, jeżeli dobry.(…)
 Zauważyłem, że tylko głupcy chcą, żeby ludzie wszyscy podobni byli do siebie. Kto rozumny, tego cieszy, że są na świecie: dzień i noc, lato i zima, młody i stary, że jest i motyl i ptak, że są różne kolory kwiatów i oczów ludzkich, że są dziewczęta i chłopcy. Kto nie lubi myśleć, tego niecierpliwi rozmaitość, która zmusza do myślenia.”

Korczak, Prawidła Życia, (Chłopcy i dziewczynki) https://pl.wikisource.org/wiki/Ch%C5%82opcy_%E2%80%94_Dziewczynki
A tak przy okazji, to polecam całą książkę Prawidła życia. Obawiam się jednak, że bardziej przydałaby się obecnemu pokoleniu rodziców, niż dzieci.
XOXO

8
Dodaj komentarz

avatar
8 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
8 Comment authors
MGulnarJustineeNatifat_cutiepie Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
M
Gość
M

Wartościowy wpis Aniu. Tez ubolewam co sie dzieje, ten kult piękna poszedł juz za daleko. Przeczytałam posta i juz chciałam isc dalej ale sama zrozumiałam ze dałam sie w to wciągnąć. Lubiłam swoje ciało, jest w miarę szczupłe ale od jakiegoś czasu je znienawidziłam. Ma cellulit, jest mało jędrne, wyglada jak ciało dużej części dziewczyn, w ciuchach Ok ale widzisz, chude ciało to za mało, musi byc idealne, jędrne, tak aby sie nim CHWALIĆ na plazy. To są czasy chwalipięt i choć zdajemy sobie sprawę z tej głupoty to ta nędzna fala pociąga nas ze sobą. Ja na ten sezon… Czytaj więcej »

Szyciownik Kurs Szycia Online
Gość

Cześć,
Powinniśmy piętnować nie osoby, które są grube, a te które się z nich nasmiewają. Jest masa ludzi, którzy chcą schudnąć dla zdrowia, a nie mogą – czy to przez leki czy przez np tarczyce. Najgorsze to pokazywać takie osoby palcami. Sama nie jest mega szczupła i tez mam brzuszek i pupę, ale bardziej zależy mi na tym, żeby w miarę zdrowo żyć, niż wyglądać szczupło 🙂
Pozdrawiam,
Kasia

Nati
Gość
Nati

W punkt. Szczególnie spodobał mi się przykład z osobami wysokimi.

fat_cutiepie
Gość
fat_cutiepie

Jak zwykle świetny wpis! Ja tylko czekam, aż ktoś napisze, że „hurr durr porównywanie grubych i bardzo wysokich jest idiotyczne, bo wysoki człowiek nie może zmienić swojego wzrostu, a dla grubasów nie powinno być ciuchów, to może przestaliby tyle żreć!”. Za każdym razem, kiedy słyszę „promowanie otyłości” albo widzę takie komentarze u siebie, to mi się cofa…

Justinee
Gość
Justinee

Ludzie nie wyglądają jednakowo. I to projektanci powinni zrozumieć. Nie powiem, zawsze mam problem z moim podobno 167 znaleźć dobre spodnie, bo mam bioderka i nie mam aż tak długich nóg (zawsze muszę podcinac nogawki). Są tacy o wysokim wzroście, są niscy, są dziewczyny bardziej kobiece, są dziewczyny drobniutkie i to jest spoko. A, że jest większy manekin. Ja powiem brawo i wreszcie! Bo nie wszyscy u Nas i na swiecie maja wzrost 175 i nogi do nieba

Gulnar
Gość
Gulnar

Ogólnie to się zgadzam, tylko nie rozumiem jednego -dlaczego przy takich akcjach zawsze pojawiają się osoby bardzo duże? Jakby jako przeciwwaga (dobre słowo swoją drogą) dla wychudzonych modelek nalezało pokazywać drugą skrajność. Moim zdaniem fajnie by było, gdyby w ramach tego typu projektów pokazywali i osoby drobniejsze, i średnie, i pulchniejsze, a nie tylko te dwa bieguny. Druga sprawa – niezależnie od tuszy pokazjue się zawsze dziewczyny z modelkowym wzrostem (170+), pomijając zupełnie te średnie i te niskie. Nie będę się czepiac, ze niby dyskryminacja (znowu nadużywany w dzisiejszych czasach wyraz), ale zastanawiające to jest.

archigame.pl
Gość

No niby tak. Znam obie strony (jestem byłą osobą otyłą – mocno otyłą). I nie jestem do końca przekonany. Wiesz… manekiny w ogóle mi nie wadzą. Widziałem, spoko. Ale czasami w mediach przelatuje jakiś wywiad z osobą o dużej otyłości, która mówi, że lubi jeść i jest zadowolona ze swojej tuszy. I w tym momencie wszyscy mamy mówić, że to super? To nie jest super. Nie mówię od nadwadze, którą każy może złapać i to nic strasznego. Ale o dużej otyłości. Otyłości która wynika bardzo często z własnego wyboru. Otyłości, która łączy się z wieloma schorzeniami, za które później płacą… Czytaj więcej »

tuptusiowapanna
Gość
tuptusiowapanna

Aniu, przesadzasz w drugą stronę. To nie jest wina szczupłych osób, że te grube się nie akceptują. Ktoś, kto nienawidzi swojego ciała i nie chce zakładać krótkich spodenek, powinien pójść na terapię niezależnie od noszonego rozmiaru. Dlaczego szczupłe osoby mają przepraszać za to, że umieją o siebie zadbać? Ja akurat jestem przeciętna, rozmiar 36, choć ostatnio coraz bardziej ulana i nie zamierzam oskarżać o własne niepowodzenia całego świata. Dlaczego mamy użalać się nad jakimiś dziećmi, które nie radzą sobie z nadmierną emocjonalnością, tylko dlatego że są grube? Tu jedyna rada to “schudnij”. Pisanie tweetów (te screeny to z Twittera?) przepełnionych… Czytaj więcej »

Previous
Zacznij tu, gdzie jesteś.
Czy otyli promują otyłość, czyli w internecie znów wybiło szambo