Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z @magdalena_komsta, jedną z najmądrzejszych kobiet jakie znam. Rozmawiałyśmy np. o tym, ile to razy zastanawiamy się, czy strój nie przyćmi kompetencji. Bo prowadzisz prelekcję do której się długo przygotowywałaś i jednak chcesz potem usłyszeć, że była dobra, a nie, że twój tyłek świetnie wygląda w tej sukience.  Mężczyźni mają mniej seksualizowane ciała (aczkolwiek uważam, że Vladimir Putin nosi mistrzowsko skrojone garnitury🔥) i nie muszą się aż tak nad tym zastanawiać. I spoko, założysz mniej ładną sukienkę żeby „się dopasować” i „nie było gadania” ale przypadkiem utrwalisz dychotomię - ładna/sexy ALBO mądra i kompetentna.
Trudne wybory!

Miałam w życiu dwa takie przekorne momenty, gdy jednocześnie podkreślałam i talię i cycki i tyłek i nogi i jeszcze zakładałam szpilki. Wiele razy byłam oceniona powierzchownie jako niezbyt lotna laska, ale cholernie tych momentów potrzebowałam. Dzięki nim dzisiaj:
👉🏻 nikt nie jest w stanie mnie zawstydzić 👉🏻 mogę unieść brew pogardy, gdy na panelu inny panelista z niekrytym uznaniem pomieszanym ze zdziwieniem powie „ale ty jesteś mądra” po mojej wypowiedzi 👉🏻 kompletnie nie uzależniam swojego poczucia własnej wartości od tego, co mam na tyłku, bo tylko przeczołgawszy się przez etap skrajnie obcisłych sukienek mogę mieć pewność, że moje czucie się dobrze z samą sobą płynie z wewnątrz.

Bardzo często widząc kobiety oceniamy je przez pryzmat własnych wartości i poglądów. Że ubrała się tak by kogoś kusić, że na pewno jest jej niewygodnie na szpilkach i się poświęca, że to, że tamto.
Plx mniej oceniania ok? Może ta dziewczyna właśnie wyrwała się z toksycznego związku, w którym partner jej „nie pozwalał” wychodzić nigdzie w sukienkach i musi to sobie odbić? Może odeszła z jakiegoś ugrupowania oazowego albo ŚJ i ma potrzebę doświadczenia świata inaczej,by móc znaleźć swoją ulubioną wersję siebie? Nigdy nie wiesz!

Skłamię mówiąc, że nie mam z automatu założeń odnośnie nowo poznanych ludzi, bo jak każdy - mam, ale  unikam tych amatorskich psychoanaliz i was też do tego namawiam. Jeśli coś nikogo nie krzywdzi - who cares!
#aniamaluje #szczerze_pisząc

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z...

Jak możesz być zadbana, będąc niezbadana?! Rzuciłam dzisiaj w żywej dyskusji z @kasia_coztymseksem. Kasia oczywiście jest mądra i się bada ale powiedziała, że mam to zapisać🙃
Rozmawiałyśmy o wielu rzeczach, np. o tym, że żyjemy w dziwnym kraju, w którym seks można uprawiać (nie lubię tego słowa, to nie pole) od 15-tego roku życia, a do ginekologa można iść od 18-ego. I tak sobie rozmawiamy o tym, co ja uważam, że Kasia fajnego robi dla kobiet ucząc je o tym, że seks może być fajny i przyjemny (a nie dla każdego niestety jest😥), i co Kasia uważa, że ja robię fajnego ucząc kobiety, że powinny mieć własne pieniądze a w relacje z innymi wchodzić bo chcą, a nie z ekonomicznej konieczności🙅🏻‍♀️💸
Gdzieś tam zawędrowałyśmy w odmęty relatywnie drogiego, szczególnie dla młodych ludzi dostępu do specjalistów.
I z jednej strony tak, totalnie się zgadzam. 15 minut wizyty bez żadnych badań to 150 zł (ja tyle płacę) a jak robisz przy okazji badania to kwota się zwiększa. To rzeczywiście może to boleć. Sama byłam w miejscu, w którym oglądałam każdą złotówkę 5x
✅ALE! Priorytety, dziewczyno, priorytety! Nigdy nie miałam problemu by określić, że są rzeczy ważne i ważniejsze.
Nie wiem i nie rozumiem, jak można co 3 tygodnie chodzić na rzęsy i hybrydy, a  3 lata nie być u ginekologa. Na tej samej zasadzie nie rozumiałam Gruzinów z nowymi telefonami, ale bez zębów🤯
Na studiach miałam stary model telefonu a mój pierwszy tablet, dzięki któremu mniej kserowałam i moglam czytać książki na legimi, nagrzewał się tak mocno, że musiałam go wkładać do lodówki by odpoczął. 
Ale zawsze mam zrobione badania i nie unikam lekarzy, bo to ważne❗️
Nie mówię zresztą tylko o finansach. Łatwiej jest „zadbać o siebie” idąc na te hybrydy niż pobiegać, prawda?
Don’t get me wrong, sama lubię mieć pomalowane paznokcie, lubię, a nawet uwielbiam Julię z @mayeye_warsaw , do której chodzę na rzęsy i chciałabym, aby jej biznes się rozkręcał.
Ale! First things first. Nie możesz być zadbana i niezbadana jednocześnie. Badaj się dziewczyno, ok? Gdy następnym razem gdy powiesz sobie „ale psycholog/ginekolog/terapeuta/fizjoterapeuta” jest drogi, zastanów się czy dobrze ustalasz priorytety. Nr 1 to Ty!

Jak możesz być zadbana, będąc...

Mój detoks od social mediów nadal trwa i dzielnie trzymam się narzuconej sobie maksymalnie godziny dziennie. Streszczając się powiem tylko, że wykorzystuję moment siedzenia na tyłku w Warszawie na spotkania z tymi wszystkimi cudownymi ludźmi, których przez ciągle bycie w rozjazdach nieco zaniedbałam. Podoba mi się to, chociaż dzisiaj naszło mnie na szybkie sklecenie „tygodnika”, więc macie coś do poczytania na blogu.
Zdjęcie w Tunezji zrobiła @ewaszabatin nie mam pojęcia kiedy, ale dobrze pokazuje mój mały problem z telefonem, który stał się przedłużeniem ręki. Kolory podkręciłam presetem Madryt, od @krzysztof_adamek i @instafiltry.pl, tylko zostawiłam po swojemu niebieski.

Pytanie za sto punktów: zerknij w zakładkę „twoja aktywność” na instagramie i napisz ile czasu dziennie spędzasz w tej aplikacji. Jestem ciekawa!
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #wakacje ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #lato #afryka #tunisia

Mój detoks od social mediów...

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i wzorzyste rajstopy to najpopularniejsze prezenty jakie dostaję. Prezentem jaki sama chciałabym sobie podarować jest czas⏳ Właśnie zamknęłam ogromny projekt🥳. Powinnam uczcić to kieliszkiem szampana i relaksem, tymczasem  pierwsza myśl brzmiała „o cudownie! wreszcie będę miała czas na pisanie własnego ebooka i tekstów na bloga”. A potem uświadomiłam sobie, że ja zawsze mam nad sobą coś, co POWINNAM napisać. Nie pamietam kiedy miałam od tego wolną głowę. I tak jak cenię sobie szalenie dywersyfikację przychodów i wolność twórczą jaką mi daje, tak potrzebuję też wolności OD tworzenia. Nie da się tego streścić wpisem na IG, ale Fromm swoją genialną „Ucieczką od wolności” poukładał mi kiedyś w głowie. Potrzebuję powiedzieć sobie, że mogę bez konsekwencji dla swojej psychiki być wolna od bloga i instagrama i nie czynić z nich ważnych filarów mojej tożsamości. Ustawiam sobie jeszcze ostrzejszy limit czasowy na instagrama (godzinę dziennie!). Mam ochotę pisać i wrzucać tutaj coś tylko wtedy, gdy będzie mnie na to cisnąć jak na sikanie po siedmiogodzinnej jeździe z Tbilisi do Batumi.Może będę milczeć całymi dniami, może naparzać treściami jak szalona, dowiem się tylko postanawiając, że nie muszę! Pssst! Ograniczyłam na profilu komentowanie tylko dla osób; które mnie obserwują. Kompletnie wyzwoliłam się myśli o tym, że konto powinno rosnąć. Dałam sobie do końca roku czas na wolność także od zarabiania. Jestem ciekawa co będę CHCIAŁA robić czując, że mam ten cudowny komfort, że nie muszę.

#przerwa #aniamaluje #szczerze_pisząc #rajstopy #nogi #książka #kropki

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i...

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej memiczne momenty mojego życia (są w przypiętych!) i bezkonkurencyjnie wygrał gołąb, który leciał na mój tyłek😅. Naszła mnie przy tej okazji pewna myśl, której nie mogę wyrzucić z głowy. Zostanę pewnie zjechana i już słyszę te komentarze pod tytułem „zdefiniuj kobiecość!!!1”, ale nie czuję, abym miała jakiś obowiązek coś tu definiować, tak samo jak nie umiem zdefiniować czym jest chemia między dwójką ludzi i czemu czasami nie ma jej z kimś, kto teoretycznie łapie się we wszystkie nasze kryteria a „to coś” ma ktoś, kto do nich nie pasuje😉
Więc myśl, która mnie dręczy to ta, że poza aktorkami czy piosenkarkami mało widzę kobiet odnoszących sukcesy czy dzierżących władzę, które nie ukrywałyby swojej - no właśnie - kobiecości.
I nie zrozumcie mnie źle, jestem na tym etapie, że czuję się świetnie gdy mam na sobie bluzę ze sponge bobem, ale  co takiego sprawia, że kobiety w polityce ubierają się bardziej jak Angela Merkel czy Beata Szydło niż jak nie wiem, Angelina Jolie?
Może to, że gdy Magdalena Ogórek (nie głosowałam na nią!) kandydowała w wyborach prezydenckich, to nikt nie pytał jej o poglądy,  a media opisywały wyłącznie jej sukienki i sposób układania włosów?
Co takiego sprawia, że mądra kobieta nie może podkreślić strojem swoich pośladków?
Nie, nie uważam jakoby tyłek i cycki były jedynym co mam do zaoferowania (w ogóle co za debilne określenie) więc nie czuję abym musiała to skrywać i „najlepsze zostawić na koniec”, ale drapie mnie to, gryzie i męczy. 
Jakieś spostrzeżenia?

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej...

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie, nie migam się od pracy i obowiązków. Jestem po prostu wygodna! Nie dla mnie 10 kroków koreańskiej pielęgnacji, ale niestety przy wrażliwej cerze nie mogę sobie pozwolić na całkowite olanie tematu. Wrażliwa, skora do podrażnień cera szybko się na mnie zemści, jeśli nie poświęcę jej chwili uwagi wieczorem. Jeśli jesteś wrażliwcem jak ja - możesz śmiało zerknąć w drogerii na półkę z linią physio mikrobiom marki tołpa.
Moja cera nie ma ze mną lekko, bo ciągle podróżuję (zmieniam twardość wody i powietrze) a do tego nie śpię tyle ile powinnam. A z tymi kosmetykami się polubiłam, bo działają po prostu tak, jak trzeba! Na stories możecie zobaczyć jak wygląda. 
#tołpa #pielęgnacjatwarzy #physio #oczyszczanie #kosmetyki #uroda #makijaż  #pielęgnacja #blogerka #zakupy #krem #blogkosmetyczny #twarz #polskiekosmetyki #kosmetyczka #blogurodowy #piękno #kosmetyk #dzieńdobry #nawilżenie #aniamaluje 
Post we współpracy z marką @tolpa_mniej_wiecej

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie,...

Czy jeśli w Gruzji podoba mi się nie tylko to, że jest pięknie, miło i pysznie, ale też tanio, to znaczy, że akceptuję wyjątkowo niefortunne geopolityczne położenie kraju?🤔🤯
Pierwszy raz ta myśl zastrzeliła mnie gdy odnotowałam w swojej głowie, że z roku na roku mój ukochany Lwów staje się wyraźnie droższy. 
A potem dałam sobie mentalnego plaska w twarz, bo w sumie fajnie, że ludzie się bogacą. Nie chciałabym, aby Polska słynęła wyłącznie z tego, że jest tanio i można się za grosze naj*bać. 
W 2000 roku minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosiło 700 zł. Pamiętam jak rodzice wielkim wysiłkiem kupili mi za jednym zamachem dwa pierwsze tomy Pottera. To było super, zawsze na prezenty chciałam tylko książki, ale dopiero z perspektywy gruzińskich cen zaczynam to doceniać.

Gruzja jest niesamowita nie tylko dlatego, że jest tania. Jest niesamowita tak po prostu. Różnorodna, pyszna. Z przebogatą mitologią, kulturą, alfabetem i dumą, która nie pozwala się ugiąć przed wielkim, groźnym sąsiadem. Jasne, Gruzja jest najbliższym nam kulturowo krajem będącym w top15 pod kątem niskiego Consumer Price Index (w uproszczeniu: stosunek zarobków do kosztów życia) i rozumiem, że dla wielu ludzi to będzie kraj taniej najebki, ale dla mnie to była jedna z najciekawszych podróży w życiu. 
Przy okazji; 
Czy znacie jakąś dobrze wydaną wersję gruzińskich mitów? Może być po angielsku :). #georgia #georgia🇬🇪 #georgiatravel #gruzja #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniapodróżuje

Czy jeśli w Gruzji podoba...

Czy otyli promują otyłość, czyli w internecie znów wybiło szambo

Miałam dzisiaj szczęście zahaczyć o bazar i zrobić fajne zakupy. Awokado za 1,50 zł (idealne na guacamole), gruziński chlebek puri, jeszcze ciepły (!), kilogram pomidorów kumato i pęczek cienkich, zielonych szparagów (7 zł). Do tego cała kobiałka pachnących truskawek. Mogłam w nich przebierać, bo mam ten przywilej pracy zdalnej i możliwość zrobienia bazarowych zakupów w środku dnia, gdy jest z czego wybierać. 
Pisząc ten tekst sączę truskawkowy koktajl, a jak tylko skończę pracę na dziś – zrobię sobie nieprzyzwoicie pyszną kolację z piekąc te pomidory i szparagi z trzema plastrami wędzonego boczku i podając z kremową burratą. Niebo. 
Nie odmawiam sobie dobrego. Kanapki smaruję bardzo grubo masłem, wczoraj jadłam makaroniki, dzisiaj chałkę i ciasteczka z makiem. Stać mnie, by raz w tygodniu zjeść lunch na mieście, ale gdy jestem w fastfoodzie to zazwyczaj biorę dodatkowy ser i bekon. 
Może i wynajmuję ciasną kawalerkę, ale za to w super lokalizacji i za okazyjną jak na Warszawę cenie. Ta cena, to minimalne wynagrodzenie, za które wielu Polaków i Polek musi utrzymać całe rodziny. 
I coś o tym wiem, bo moja mama potrafiła z niemal pustej lodówki wyczarować obiad dla całej rodziny. Wystarczy splot niekorzystnych okoliczności, jak wiecznie pożyczająca pieniądze „babcia”, umierający na nowotwór dziadek i problemy z płynnością finansową firmy, która nie może wypłacić pensji na czas. Ja przeżyłam to chwilowo, ale dla niektórych rodzin to smutna norma. Ta chwila wystarczyła mi jednak, bym wiedziała, że nie mając stabilnej podstawy piramidy potrzeb, nie możesz skupiać się na jej wyższych szczeblach. Gdy nie masz kasy, często nie masz też czasu i nie myślisz o najładniejszych szparagach za okazyjne 7 zł, tylko jak za te 7 zł zrobić sycący obiad dla całej rodziny. Tak, wiem, co to za sztuka w sezonie ugotować kalafiora, polać go bułką tartą na maśle – myśli sobie pewnie jakiś wszechwiedzący ignorant. Jasne, żadna sztuka. Pewnie sama za moment będę na obiad i kolację jadać fasolkę szparagową podaną właśnie w ten sposób. 
Ale takie wybory żywieniowe gdy są codziennością a nie weekendową odskocznią sprawiają, że mamy coraz większy problem z niedożywieniem u ludzi z nadwagą. Bo niedożywienie nie musi być tylko ilościowe, ale i jakościowe. 
Dzisiaj wstyd byłoby mi ocenić kogoś z nadwagą mówiąc, że jest leniwy. Zaglądać pracującej ciężko osobie do garnków i hejtować za przyrządzanie dań z paczki. Gdy pracujesz ciężko 10 godzin plus dojazd, nie masz czasu robić codziennie świeżych zakupów a po powrocie do domu marzysz tylko o śnie i odpoczynku. Sama kiedyś byłam w swoich sądach bardziej hop do przodu, ale dzisiaj wiem, że aby nauczyć się gotować zdrowiej, trzeba mieć na to czas. I rozumiem osoby, które po ostrym zasuwaniu przez cały tydzień, mają ochotę odreagować imprezą a potem przespaniem połowy weekendu. Sytuacja w której minimalne wynagrodzenie nie pozwala na godne życie jest nienormalna i to tutaj powinniśmy skupić nasz gniew. Nie na ludziach, którzy próbują sobie radzić. 

(Jestem dumna z tych zakupów, bo odpowiadają mojemu podejściu do zerowaste)

Nie wygrałam przemiany materii na loterii, ale trafiłam lotką gdzieś wciąż blisko centrum tarczy. No, może ktoś pokierował ręką rzucającą tę lotkę. Jeśli starszy kolega albo tata podsadzili cię kiedyś, byś mógł doświadczyć radości trafienia piłką do kosza – zrozumiesz co mam na myśli. Rodzice zadbali o to, bym miała dużo ruchu w dzieciństwie. Nad pobliski staw jeździłam na rowerze, a nie autem, a oprócz lekcji w-f i basenu w szkole, 2-3x w tygodniu chodziłam na treningi karate. Przez 10 lat. No i brak komunikacji miejskiej na mojej prowincji wyrobił mi nawyk chodzenia pieszo. Nawet dzisiaj muszę mieć serio ciężkie toboły albo obtartą butem stopę, by pokonać autobusem dwa przystanki.
 Jest mi łatwiej. 
Myślę o tym za każdym razem, gdy spotykam się z koleżanką, która stara się ze wszystkich sił. Ma insulinooporność i problemy hormonalne, więc bardzo pilnuje zawartości talerza. To ona nauczyła mnie jedzenia daktyli z masłem orzechowym zamiast batonów (zdrowiej, a serio smakuje jak batonik, to zdrowy snickers!). Unika białego pieczywa i białego makaronu, który osobiście kocham. Nie smaży, nie podjada między posiłkami, zawsze zabiera do pracy lunch i nie odwiedza pana kanapki. Wkłada w to wiele wysiłku, a mimo to nie może zrzucić nadprogramowych kilogramów. 
I nie jest jedyną osobą, której zdarza się powiedzieć do mnie, że to niesprawiedliwe, bo ja jem więcej i sobie nie odmawiam, a jestem szczuplejsza. 
I jest to prawda. Nie mam genialnej przemiany materii, o czym się przekonałam całkiem niedawno, gdy przyszło mi pierwszy raz w życiu dorobić się brzuszka-uparciuszka. Nie miał za bardzo ochoty zniknąć, a ja przez złą passę zdrowotną miałam bardziej ochotę spać po trzynaście godzin niż ćwiczyć. Ale mój balast dało się zrzucić. 
Tu więcej o tym, jak schudłam z brzucha
Mam przeogromny komfort i szczęście w życiu, że dzisiaj mogę sama decydować o której godzinie wstaję a o której zamykam laptopa. Może i właśnie mija mi dziesiąta godzina pracy (a mam jej jeszcze na 2 h ;-), ale miałam okazję wyskoczyć na chwilę na bazar w ciągu dnia i nie musiałam wskakiwać w pierwszy tramwaj, by szybko wrócić do domu, tylko mogłam przejść się pieszo. Mam to szczęście, że moje ciało przyzwyczajone jest do aktywności fizycznej i łatwo mi do niej wrócić. 
Te wszystkie drobne rzeczy to jest ogromny przywilej. Nie wiem, czy pracując nawet od 9 do 17 i tracąc dwie godziny dziennie na dojazdy, byłabym w stanie zrzucić tamten brzuszek. Przy moich problemach z oskrzelami i potrzebie porządnego snu? Naprawdę nie sądzę. Prędzej z brzuszka zamieniłby się w brzuchol.
A piszę o tym, bo znowu (!) usłyszałam tę straszliwie krzywdzącą narrację, że rzekomo angażowanie większych niż do tej pory modelek to promowanie otyłości. Serio? 
Mamy niechlubne drugie miejsce w Europie w samobójstwach młodych ludzi poniżej 19 roku życia. Wiele młodych osób nienawidzi swoich zmieniających się ciał.
Tylko dzisiaj pod hashtagiem zrzeszającym dziewczyny z zaburzeniami odżywiania pojawiło się ponad 400 wpisów.
Podeślę kilka z czerwca.
Pokazywanie różnorodnych modelek nie promuje otyłości. Sprawia, że staje się mniej stygmatyzowana. To nie są już te czasy, gdy królowie ukrywali brzydkie dzieci przed opinią publiczną i trzymali w lochach “potwory” (czytaj: tych z rozmaitymi ułomnościami).

 Otyłość nigdy nie występuje w oderwaniu od człowieka, to nie jest zjawisko rozpatrywane w próżni. Występujemy w różnych kształtach, kolorach i rozmiarach. Jedni są wysocy, inni niscy. Nie słyszałam nigdy, by wysocy ludzie swoim istnieniem promowali wysokość. Nie słyszałam, by domaganie się przez nich spodni, które będą zakrywać kostki miało w jakiś magiczny sposób zaszkodzić istnieniu ludzi o przeciętnym wzroście.
I serio, to nie działa tak, że widząc różne modelki na plakatach nagle mnóstwo osób zechce zyskać nadprogramowe 50 kg bo to takie fajne. Jakoś nie widzę tych tabunów próbujących wpasować się w rzekomy trend.

Nie rozumiem więc jak można mówić, że sportowa odzież pokazywana na większym manekinie promuje otyłość. Nie wiem jak podłym albo głupim (a najpewniej jedno i drugie jednocześnie) człowiekiem trzeba być, aby sformułować taką myśl i jeszcze wypowiedzieć ją na głos. A właśnie reakcją na wprowadzenie większych manekinów w salonach Nike mówię. Bo w internecie znowu wybiło szambo.
Ludzie wszystkich kolorów, kształtów i rozmiarów mają prawo do posiadania odzieży do nich dopasowanej. Ludzie wszystkich kolorów, kształtów i rozmiarów mają prawo lubić siebie i czuć się ze sobą dobrze. Ludzie wszystkich kolorów, kształtów i rozmiarów mają prawo uważać się za pięknych, nie ważne jak dalecy są od naszych prywatnych preferencji.

Jesteśmy różni i to jest spoko. Ale bardzo nie spoko jest drwienie i szydzenie z innych. A potem taka udawana troska i pisanie “wielka szkoda, straszna tragedia” gdy ktoś komu jako społeczeństwo utrudniliśmy drogę do akceptacji targnie się na swoje życie albo wyląduje w szpitalu przez jakieś głupie działanie.

“— Nie obchodzi mnie, czy ktoś jest mały czy duży, czy inni mówią, że ładny czy brzydki, mądry czy głupi; nie obchodzi mnie nawet, czy dobrze czy gorzej się uczy czy lepiej; czy chłopiec czy dziewczynka. Dla mnie miły jest, jeżeli życzliwy dla ludzi, jeżeli nie dokucza, jeżeli dobry.(…)
 Zauważyłem, że tylko głupcy chcą, żeby ludzie wszyscy podobni byli do siebie. Kto rozumny, tego cieszy, że są na świecie: dzień i noc, lato i zima, młody i stary, że jest i motyl i ptak, że są różne kolory kwiatów i oczów ludzkich, że są dziewczęta i chłopcy. Kto nie lubi myśleć, tego niecierpliwi rozmaitość, która zmusza do myślenia.”

Korczak, Prawidła Życia, (Chłopcy i dziewczynki) https://pl.wikisource.org/wiki/Ch%C5%82opcy_%E2%80%94_Dziewczynki
A tak przy okazji, to polecam całą książkę Prawidła życia. Obawiam się jednak, że bardziej przydałaby się obecnemu pokoleniu rodziców, niż dzieci.
Uściski, Ania

9
Dodaj komentarz

avatar
8 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
9 Comment authors
DorisMGulnarJustineeNati Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
M
Gość
M

Wartościowy wpis Aniu. Tez ubolewam co sie dzieje, ten kult piękna poszedł juz za daleko. Przeczytałam posta i juz chciałam isc dalej ale sama zrozumiałam ze dałam sie w to wciągnąć. Lubiłam swoje ciało, jest w miarę szczupłe ale od jakiegoś czasu je znienawidziłam. Ma cellulit, jest mało jędrne, wyglada jak ciało dużej części dziewczyn, w ciuchach Ok ale widzisz, chude ciało to za mało, musi byc idealne, jędrne, tak aby sie nim CHWALIĆ na plazy. To są czasy chwalipięt i choć zdajemy sobie sprawę z tej głupoty to ta nędzna fala pociąga nas ze sobą. Ja na ten sezon… Czytaj więcej »

Szyciownik Kurs Szycia Online
Gość

Cześć,
Powinniśmy piętnować nie osoby, które są grube, a te które się z nich nasmiewają. Jest masa ludzi, którzy chcą schudnąć dla zdrowia, a nie mogą – czy to przez leki czy przez np tarczyce. Najgorsze to pokazywać takie osoby palcami. Sama nie jest mega szczupła i tez mam brzuszek i pupę, ale bardziej zależy mi na tym, żeby w miarę zdrowo żyć, niż wyglądać szczupło 🙂
Pozdrawiam,
Kasia

Nati
Gość
Nati

W punkt. Szczególnie spodobał mi się przykład z osobami wysokimi.

fat_cutiepie
Gość
fat_cutiepie

Jak zwykle świetny wpis! Ja tylko czekam, aż ktoś napisze, że „hurr durr porównywanie grubych i bardzo wysokich jest idiotyczne, bo wysoki człowiek nie może zmienić swojego wzrostu, a dla grubasów nie powinno być ciuchów, to może przestaliby tyle żreć!”. Za każdym razem, kiedy słyszę „promowanie otyłości” albo widzę takie komentarze u siebie, to mi się cofa…

Justinee
Gość
Justinee

Ludzie nie wyglądają jednakowo. I to projektanci powinni zrozumieć. Nie powiem, zawsze mam problem z moim podobno 167 znaleźć dobre spodnie, bo mam bioderka i nie mam aż tak długich nóg (zawsze muszę podcinac nogawki). Są tacy o wysokim wzroście, są niscy, są dziewczyny bardziej kobiece, są dziewczyny drobniutkie i to jest spoko. A, że jest większy manekin. Ja powiem brawo i wreszcie! Bo nie wszyscy u Nas i na swiecie maja wzrost 175 i nogi do nieba

Gulnar
Gość
Gulnar

Ogólnie to się zgadzam, tylko nie rozumiem jednego -dlaczego przy takich akcjach zawsze pojawiają się osoby bardzo duże? Jakby jako przeciwwaga (dobre słowo swoją drogą) dla wychudzonych modelek nalezało pokazywać drugą skrajność. Moim zdaniem fajnie by było, gdyby w ramach tego typu projektów pokazywali i osoby drobniejsze, i średnie, i pulchniejsze, a nie tylko te dwa bieguny. Druga sprawa – niezależnie od tuszy pokazjue się zawsze dziewczyny z modelkowym wzrostem (170+), pomijając zupełnie te średnie i te niskie. Nie będę się czepiac, ze niby dyskryminacja (znowu nadużywany w dzisiejszych czasach wyraz), ale zastanawiające to jest.

archigame.pl
Gość

No niby tak. Znam obie strony (jestem byłą osobą otyłą – mocno otyłą). I nie jestem do końca przekonany. Wiesz… manekiny w ogóle mi nie wadzą. Widziałem, spoko. Ale czasami w mediach przelatuje jakiś wywiad z osobą o dużej otyłości, która mówi, że lubi jeść i jest zadowolona ze swojej tuszy. I w tym momencie wszyscy mamy mówić, że to super? To nie jest super. Nie mówię od nadwadze, którą każy może złapać i to nic strasznego. Ale o dużej otyłości. Otyłości która wynika bardzo często z własnego wyboru. Otyłości, która łączy się z wieloma schorzeniami, za które później płacą… Czytaj więcej »

Doris
Gość
Doris

Zgadzam się, że to ciężki temat. Mimo to trzeba oddzielić akceptację ciała od zdrowego odżywiania. Jest dużo osób, które jedzą gówna, uczą własne dzieci złych nawyków żywieniowych, a nie widać po nich otyłości. Otyłość to choroba taka sama jak cukrzyca, miażdżyca czy inne. Niektóre choroby wpływają na wygląd, inne nie. I tak samo akceptuje swoje ciało czy w kształcie dziecięcym, czy dorosłym, czy zdrowym, czy chorym. Ciało się zmienia z różnych powodów, czasem od nas zależnych czasem nie. Trzeba nauczyć się je akceptować. A osobna kwestia jest dbanie o swoje zdrowie. U Agnieszki Maciąg przeczytałam, że ciało to nasza powłoka… Czytaj więcej »

tuptusiowapanna
Gość
tuptusiowapanna

Aniu, przesadzasz w drugą stronę. To nie jest wina szczupłych osób, że te grube się nie akceptują. Ktoś, kto nienawidzi swojego ciała i nie chce zakładać krótkich spodenek, powinien pójść na terapię niezależnie od noszonego rozmiaru. Dlaczego szczupłe osoby mają przepraszać za to, że umieją o siebie zadbać? Ja akurat jestem przeciętna, rozmiar 36, choć ostatnio coraz bardziej ulana i nie zamierzam oskarżać o własne niepowodzenia całego świata. Dlaczego mamy użalać się nad jakimiś dziećmi, które nie radzą sobie z nadmierną emocjonalnością, tylko dlatego że są grube? Tu jedyna rada to “schudnij”. Pisanie tweetów (te screeny to z Twittera?) przepełnionych… Czytaj więcej »

Previous
Zacznij tu, gdzie jesteś.
Czy otyli promują otyłość, czyli w internecie znów wybiło szambo