Kiedyś stresowałam się, że to co polecam nie spodoba się komuś, kto skorzystał z mojej rekomendacji. Dzisiaj mam z tym luz. 
Nie podobał mi się Paryż, podobał Lwów. Wiecie dlaczego, wiecie co lubię - to jest ok, że czasem mamy różny gust, upodobania, zachwycają nas różne rzeczy.
Ktoś zwiedzając ruiny będące symbolem walki kultur i cywilizacji wzruszy ramionami i powie „kamienie jak kamienie”, albo zrobi sobie popielniczkę z zabytkowej kolumny.
Kogoś zachwyci przyroda, ktoś inny powie, że drzewa jak drzewa.
Jeden cieszy się na deszcz, bo rosną mu warzywa, drugi płacze, bo chciał się opalać.
Od kiedy myślę o tym w ten sposób, to zrzuciłam z siebie całą presję odpowiedzialności. Całkiem fajnie!
Jestem ciekawa, czy jest jakieś miejsce, które cię totalnie zachwyca, a inni tego zachwytu nie podzielają ;) #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wakacje #lato #tunsia #tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #pranie #sukienka #100dnibezspodni #afryka #tunis

Kiedyś stresowałam się, że to...

Long time no selfie!

Jaki jest sens wstawiać nieaktualne selfie, bo zmieniło się kolor włosów? Chyba żaden, ale mam taki problem, że rzadko umiem cieszyć się obecną chwilą. Moje myśli albo dotyczą czegoś, co było, albo (to częściej!) tego, co nadchodzi. Jakiś deadline, projekt, kolejna podróż. Nieustannie jestem głową w miejscach innych, niż jestem ciałem. Kiedyś bardzo pomagało mi na to bieganie - miałam swój ustalony czas na gonitwę myśli. Chyba pora do tego wrócić! #tuiteraz #szczerze_pisząc #aniamaluje #podróże 
#tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #blogerka #blogerkapodróżnicza #travelblogger #podróżemałeiduże #kropki #sukienka #selfiaczek #tunisia

Long time no selfie! Jaki...

Rzadkie zdjęcie mnie cieszącej się chwilą i nie reagującej na obiektyw jak na lufę karabinu. Monastyr 2019, koloryzowane.
##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #Tunisia #wakacje #monastir #monastyr #lato #kropki #sukienka #100dnibezspodni #aniamaluje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #travelblogger

Rzadkie zdjęcie mnie cieszącej się...

Lecąc do Tunezji miałam jeden plan - uporządkować swoje myśli i całkowicie odpocząć. Bardzo lubię oddzielić się od grupy i pozachwycać się albo pomyśleć. Na tym wyjeździe to bez sensu. Ekipa jest tak fajna, że bardzo przyjemnie jest po prostu ludzi słuchać. Każdy ma do opowiedzenia coś, co w jakiś sposób mnie wzbogaca. Uwielbiam poszerzać swoją bańkę filtrującą i podróże są do tego idealną okazją, ale z tego wyjazdu wracam też z dużą listą książek do przeczytania. #Tunisia #wakcje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #blogerkapodróżnicza #lato #afryka 
#tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays

Lecąc do Tunezji miałam jeden...

Wrzucam dwa, bo nie wiem które lepsze. Oczywiście kolory domalowałam sobie sama (realne znajdziecie u @ewaszabatin ) ale chyba najbardziej w podróży lubię właśnie przystanąć, wystawić mordkę do słońca, zachwycić się widokiem. Fajnie!
#osiolek #osioł #donkey #tunezja #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #travelblogger #tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays

Wrzucam dwa, bo nie wiem...

Bardzo podoba mi się ta fotka! Idealnie oddaje klimat Hammametu. Niebieskie drzwi, białe ściany i dużo koteczków. 
#hammamet #podróże #podróżemałeiduże #kotki #koty #catstagram #tunisian_girl #wakacje #tunisia #blogerka #blogerkapodróżnicza #kotełki 
#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays 
Fot: @super_kristyne

Bardzo podoba mi się ta...

Pamiętacie jak śmiałam się z instagramerki, która na każdym zdjęciu dokleja te same chmurki? Karma wrocila 😅
W Odessie wyświetliło mi się pod hashtagiem „Odessa” zdjęcie z neonem „too late to die young”. Pomyślałam, że zajebiste z okazji nadchodzących urodzin, bo nie zdążyłam do klubu 27 i w sumie jest mi bliżej do pani pod trzydziestkę niż dwudziestolatki 😱 jakież było moje rozczarowanie, gdy po długim spacerze zastaliśmy pożegnalną popijawę pracowników, bo koniec sezonu i neonu włączyć się nie da😅 Nie mieli już prądu! Próbowałam neon włączyć sama w programie graficznym, ale nie umiem🙈 przesuń w bok by zobaczyć zdjęcie przed a potem zostaw mi urodzinowe serduszko ♥️🙈 Jedyne o czym w tym momencie marzę to zdrzemnąć się w samolocie. Kierunek #Tunezja!
28 lat, Thorze, kiedy to się stało😱😱😱
#urodziny #28lat #wakacje #aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #discoverunder50k

Pamiętacie jak śmiałam się z...

#podróże to jedna z największych radości mojego życia, ale jednoczenie też powód przez który NIE OGARNIAM.
Wschód słońca nad morzem w Odessie to piękny widok, ale spacer po jesiennym Żoliborzu również zapiera dech w piersiach. No chyba, że to był smog😉
W każdym razie - zrobiłam sobie wczoraj dłuższy spacer, bo nie chciało mi się czekać na tramwaj, a potem to już nie chciało mi się wracać, bo było tak kolorowo i pięknie. Gdyby nie ta decyzja, nie doświadczyłabym piękna jesieni w tym roku. Ledwo rozpakowałam walizkę po Budapeszcie, a tonę w praniu bo zaraz Tunezja. Tu praca, tam trzeba podskoczyć na pocztę, wizyta u lekarza i czas ucieka. Podejrzewam, że po powrocie złotych liści już nie będzie.
Chwile. Piękne chwile, to one się liczą najbardziej. Staram się je doceniać i chwytać.
Nawet dosłownie, bo podnoszę liście i kasztany🙃
Wiem, że nie każdy lubi jesień (ja tylko złotą i słoneczną część) ale wymień w komentarzu ulubioną rzecz związaną z jesienią.
Jesieniaro, do boju :)💪🏻
#jesień #jesieniara #hamak #hammock #odessa #odesa #morning #poranek #herbata #relaks #blogerka #blogerkapodróżnicza #travelblogger #blogger #robe #ukraine #ukraina #aniamaluje #jesień #październik #helloautumn

#podróże to jedna z największych...

Planowałam wylegiwać się w termach i objadać, tymczasem termy okazały się najsłabszym punktem wyjazdu a #Budapeszt jest idealnym miastem na niespieszne jesienne spacery przerywane zachwycaniem się widoczkami. I zbieraniem kasztanów ;). A widoczki są przeróżne i przepiękne! Od panoramy miasta z licznych wzniesień, przez modry Dunaj (cokolwiek ten kolor oznacza😅) po zapierającą dech w piersiach architekturę.
Kuchnia nie do końca moja, znalezienie „placka po węgiersku” to jak szukanie spaghetti bolognese w Bolonii albo dobrych pierogów w Warszawie :D ale za to cała reszta jest absolutnie magiczna.
O właśnie. Magiczny. Taki jest Budapeszt.
Wpadłam na krótko, ale pewnie wrócę!

Fot: @agnieszkazysk 
#podróże #podróżemałeiduże #blogerka #budgettraveler #budgettravel #travelblogger #girlswhotravel #maxidress #aniapodróżuje #budapest #hungary #budapestgram #węgry #zamek #castle #100dnibezspodni #sukienka

Planowałam wylegiwać się w termach...

Jaką książkę poleciłabyś młodszej sobie? Dla ułatwienia - wyobraź sobie, że masz dorastającą córkę. Co powinna przeczytać? Moje pokolenie miało bravo, do którego czytelnicy pisali listy, a potem ekspert odpowiadał - "nie Tomku, to normalne, że ciekawiło cię jak smakuje twoja sperma, nie zwariowałeś i nie pochorujesz się od tego". Pamiętam jak moja wychowawczyni próbowała przekonać na zebraniu rodziców, by nie pozwalali nam czytać takich  gazet. A czy były złe? Przynamniej wypowiadali się tam eksperci po psychologii albo specjalności z ginekologii czy seksuologii. Dzisiaj teoretycznie dostęp do wiedzy jest większy, ale kto tworzy te informacje? Na ile są wiarygodne? Nie muszę wam tego tłumaczyć, jestem copywriterką, napisałam sporo tekstów o maszynach rolniczych, na których znam się jak na historii Mongolii w XIX wieku.
Chociaż te teksty mają jakąś korektę merytoryczną!

Sto razy bardziej wolałabym, aby moja nieistniejąca córka przeczytała merytoryczną książkę o swoim ciele, niż trafiła na stronę, na której szukając informacji o włosach na ciele sprzeda jej krem do wybielania odbytu albo inną niebezpieczną rzecz.

Merytoryczna, zabawna, konkretna - taka jest książka "Obrzydliwa anatomia" Mary Altman. 
Opinia powstała przy współpracy z wydawnictwem kobiecym, ale swojej nieistniejącej córce polecam naprawdę!
Jaka jest najgłupsza rzecz związana z ciałem, w jaką wierzyłaś dorastając?

#obrzydliwaanatomia #maraaltman #cialopozytyw #wystarczajacodobra #aniamaluje #czytam #szczerze_pisząc #bookstagrampl #bookstagram #ksiazki #terazczytam #współpraca #blogerka

Jaką książkę poleciłabyś młodszej sobie?...

Jak zrzuciłam brzuch – szczerze i bez reklam żadnych suplementów

Zaczęło się na Gwadelupie. Pojechałam tam mając swoje normalne ciało. Pisząc normalne, mam na myśli ciało dziewczyny, która dziesięć lat trenowała karate i wciąż ma mięśnie. 

Akceptuję fakt, że ciała są różne i u innych ludzi podobają mi się rozmaite warianty, ale moje ciało jest dla mnie zawsze wyznacznikiem stanu zdrowia. To czy moja skóra ma glow, czy jest zszarzała, czy mam sińce pod oczami, czy wypadają mi włosy, czy mam cellulit większy niż normalnie – to wszystko mówi o tym, jak moje ciało wygląda w środku. Bacznie obserwuję siebie i staram się słuchać tego, co mówi mi mój wygląd, łącznie z takimi drobnostkami jak to, ile czasu na moim policzku odbija się ślad poduszki.
Piszę o tym, by ledwo pokazałam stories, że jestem zadowolona, bo w końcu pozbyłam się brzucha, a już dostałam wiadomości, że to wpędzi dziewczyny w kompleksy, bo wcale nie miałam nadwagi.
Ech, to tak nie działa, w tym temacie polecam tekst
w którym to rozprawiam się z tą bzdurą.
Pierwszy raz od dawna moje ciało sflaczało rok temu na Gwadelupie. I stało się to szybko i w bardzo oczywisty sposób. To był tani wyjazd, loty kosztowały 1700 zł w dwie strony a mieszkanie na airbnb udało się sfinansować w ogromnej mierze ze środków z poleceń. Za 2 tygodnie pobytu – bardzo sensownie. Cały pozostały budżet planowałam przeznaczyć na jedzonko.  (Zobacz też: skąd biorę pieniądze na podróże). No i nie było na co. Myślałam, że Karaiby będą smaczne i aromatyczne, tymczasem do wyboru były albo obrzydliwe buły z mielonką, albo owoce morza, których nie znoszę. Jeśli mi nie wierzycie, jedzenie na Gwadzie pięknie opisała Basia Szmydt.
Zdemotywowana oprócz owoców jadłam głównie makaron z sosem ze słoika, zbożowe ciasteczka oraz bagietki ze śmietaną, przez bite dwa tygodnie.
Moje ciało błyskawicznie straciło całą jędrność.
Może wciąż byłam szczupła, ale za to sflaczała. Po powrocie szybko wróciłam do formy. No, 80% formy.
To był marzec. W kwietniu była Sycylia, potem Kijów. Mój ulubiony sposób zwiedzana, to zwiedzanie knajp i próbowanie lokalnego jedzenia.
 Kijów to też wizyta w muzeum “Wielkiego Głodu”, po której zaczęłam czytać książki na temat tego ludobójstwa i wpadłam w obsesję na punkcie tego, by nie marnować jedzenia.


Wróciłam z Kijowa i się rozchorowałam dość porządnie, więc nie bardzo mogłam trenować. Jak wyzdrowiałam, to zrzuciłam jakieś 60% tego, co zyskałam, czyli wciąż byłam na plusie. Może tego nie widzieliście, bo dobierałam ubrania, które nie podkreślały brzucha, ale on był. Pod koniec maja służył mi za świetną podpórkę pod czytnik na rejsie po Korfu. Oczywiście z kabanosami w ręku.

To był czas wielu podróży i dość intensywnego trybu życia. Jestem przyzwyczajona do w miarę płaskiego brzucha. Zawsze jest wzdęty po jedzeniu, ale rano był płaski. No i przestał. Byłam zdezorientowana, bo wciąż ruszałam się dużo, jadłam jak poprzednio, ale moje ciało wyglądało coraz gorzej. Zawsze wiedziałam, że muszę ćwiczyć bo inaczej bardzo szybko staję się flaczkiem pozbawionym jędrności, ale to było dla mnie nowe i niefajne.

Jak późną wiosną zobaczyłam swoje udo na zdjęciu z Pragi, to mocno się zasmuciłam.

Obróbka stosowana przez Anię dała mi super niezdrowy kolor skóry, ale ja miałam cellulit widoczny bez mocniejszego uszczypnięcia! I nie zrozumcie mnie źle, oglądam filmy Kasi Gandor, wiem, że cellulit to coś normalnego, ale nie dla mnie. Próbowałam to zrzucić, ale styl życia wcale mi nie pomagał. Nieustannie w podróży, bez możliwości przygotowania własnych posiłków. Czułam się ciężka, a smakowo zbrzydło mi mięso (poza boczkiem i rybami). Zaczęłam je mocno ograniczać i nie zgadniecie – wiecznie byłam głodna. Jadłam dużo, korzystałam z planów dietetycznych, nie jakoś na oślep, ale żeby się nasycić musiałam jeść więcej a i tak chodziłam z wielkim balonem zamiast brzucha tuż po jedzeniu.

I mój brzuch już nie bywał płaski nawet rano.

Co robiłam?
Chodziłam, 10 tys kroków dziennie
zazwyczaj wybieram zwykłe schody zamiast ruchomych
Codziennie ćwiczyłam 15 minut, jak omijałam ćwiczenia, to nadrabiałam innego dnia, swój dług  rozliczałam co tydzień. Zazwyczaj było to 10 minut treningu brzucha z Mel B i jakieś tam moje pierdoły.

W efekcie w grudniu mój brzuch wyglądał tak:

I rano i wieczorem i o każdej porze dnia czy nocy.

Bardzo demotywujące.

Jeśli oczekujecie jakiejś super formuły która sprawiła, że odzyskałam formę bez wysiłku i można dopisać [ZNALAZŁA JEDEN PROSTY SPOSÓB, BY ZRZUCIĆ BRZUCH BEZ WYSIŁKU, DIETETYCY JEJ NIENAWIDZĄ, ZOBACZ JAK!🔥] to muszę niestety zmartwić, bo powrót do normalnego brzucha zawdzięczam bardzo standardowym praktykom.

I jelitówce.

Nie pamiętam czy to był jeszcze grudzień, czy już styczeń, ale strasznie się pochorowałam, nie mogłam nic jeść i sami wiecie. Nie nie zrzuciłam wtedy brzucha, ale zobaczyłam, że może być trochę bardziej płaski i Krzysztof Krawczyk zaśpiewał w mojej głowie, że wie, że nadejdzie lepszy czas, wiara, nadzieja na przyszłość, czy coś takiego.

Wykorzystałam ten moment na odbudowę równowagi w jelitach (kapusta kiszona, ogórki kiszone, sok z kapusty).
Jadłam w miarę normalnie, jestem pogodzona z tym, że będę mieć wieki wzdęty brzuch jak zjem coś z laktozą, ale nie umiem powiedzieć “nie” śmietanie 30%. Przy moich problemach oskrzelowych więcej tłuszczu to coś wręcz zalecanego. Absolutnie nie bierzcie wzoru z mojej diety, bo jest specyficzna. Gdy jem inaczej, jestem wiecznie śpiąca, marudna i nie do życia.

Co zmieniłam:

👉wróciłam do kręcenia hula-hoop. Kręcę po 2 piosenki na każdą stronę, codziennie. Nie miałam swojego kółka od kiedy się przeprowadziłam do Warszawy (już prawie 2 lata!) i mam teraz z przeceny w miniso, ale to daje radę! 👉zobacz mój wpis o efektach hula hoop z 2014 roku 

👉 Zmieniłam trening z tego na brzuch, na bardziej ogólny “brzuch, uda i pośladki” mojej ulubionej Marty Hennig


 Lubię Martę, po prostu odpowiada mi jej energia i dobrze mi się z nią ćwiczy. Wciąż nie skasowałam w telefonie powiadomienia o treningu z Mel B, ale zawsze gdy je słyszę, tylko przewracam oczami. Trening powinien sprawiać przyjemność, energia Marty mi odpowiada. Ćwiczę 2-3 x w tygodniu

👉 Jak boli mnie brzuch po jedzeniu, parzę sobie rumianku

👉 Czasami wygrzewam go i masuję. Czuję, że gorąca kąpiel bardzo mi pomaga. Muszę naprawdę ograniczać błonnik (nie bierzcie przykładu, serio) więc czasami czuję się ciężka. Ciepło jest spoko

👉Przestałam lekceważyć sen. Jeśli mi nie wierzycie, sprawdźcie artykuły naukowe, ja podsyłam nienajlepszy, ale po polsku i napisany prostym językiem. Brak snu idzie w parze z otyłością. Miałam (wciąż mam) problemy ze spaniem, dlatego jeśli nie spałam 7h w nocy (moje minimum) to robię sobie drzemki w trakcie dnia. Czasami mam drzemkę po obiedzie. To mój ukochany nawyk.

👉Wróciłam do mięsa. Zawsze mam kabanosy i śledzie w lodówce, czasami do kanapek dorzucam porządną wędlinę (np.długo dojrzewającą szynkę serrano). Raz w tygodniu zjem indyka albo burgera i nie chodzę już wiecznie głodna i wściekła.

👉 Pogodziłam się z wzdęciami, gastrolog (który polecił właśnie wygrzewanie brzucha i powiedział, że hula-hoop to spoko pomysł bo pobudza te okolice do pracy) zwrócił uwagę na to, że skoro prawie nie oddycham nosem, to jedząc łykam dużo powietrza. Nigdy o tym nie pomyślałam, a to prawda

Zrzucenie brzucha zajęło mi trzy miesiące, ale nie odczułam tego jako wielkiego wysiłku. Na spokojnie, bez spiny i poczucia zadaniowości. Teraz jest taki jak lubię, bo chociaż wiem, że w kanonie jest twardy kaloryfer, ja lubię go właśnie w obecnej formie.

I uwaga, ważne – ćwiczyłam nie dlatego, żeby mieć “bikini body” (jak chcesz takie, to put bikini on your body i gotowe!) ani dlatego, że nie lubię siebie (zobacz: dlaczego nienawidzisz swojego ciała?), tylko dlatego, że właśnie bardzo się lubię i nie chcę czuć się senna, ciężka i z wiecznym uczuciem bulgotania w brzuchu. Chcę żeby ciało służyło mi jak najlepiej, nie zaś ja jemu.

Polecam bardzo mocno książkę Obsesja piękna, jeśli czujesz, że możesz mieć ten problem, że robisz pewne rzeczy pod presją społeczeństwa.

Tymczasem uciekam wcześniej spać, dobrej nocy!

(na instastories wrzuciłam filmik z moim brzuchem, bo zawsze znajdzie się dzban który zarzuci ingerencję grafika ;-).


👉https://www.instagram.com/aniamaluje/





Uściski, Ania

23
Dodaj komentarz

avatar
22 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
21 Comment authors
AniamalujeDominikaEmilia |Psychologia FotografiiNiepoprawna MagdaSzyciownik Kurs Szycia Online Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
karola0912 .
Gość
karola0912 .

Super, że udalo Ci się tego dokonac:) ren temat jest dla mnie bardzo na czasie bo sama próbuje sie pozbyc mojego brzucha, jego historia jest odrobinę podobna do twojej:p

Paulina K
Gość

Bardzo fajny post. Pokazuje, ze nawet szczuple dziewczyny moga miec problem z wystajacym czy sflaczalym brzuchem. To ja tez powiem o moim “sposobie”. Jestem z natury dosc szczupla, ale kilka lat temu jakos przytylo mi sie kilka kilo, co bardzo szybko bylo po mnie widac. Probowalam cwiczyc, zmieniac diete, nic nie pomoglo na dluzej. Ale szczerze przyznam, ze tez nie mialam jakiegos wiekszego zapalu do tych dzialan wyszczuplajacych, bo nie bylo ze mna tak jeszcze najgorzej. Ale faktycznie, moja najwieksza zmora byl brzuch. Az tu nagle, kilka miesiecy temu, niemal jednoczesnie rozwiodlam sie i zalozylam aparat na zeby. Tak, wiem,… Czytaj więcej »

Justyna Wiśniewska
Gość

Ja w zeszłyjm roku trenowałam z Mel B i efekty były ale ten rok to nie mój rok i póki co nie zrobiłam nic ze sobą a trening z żyrafami sobie zapisze ;D P/s ja nigdy nie miałam takiego brzucha jak TY ;D NIGDY! i jakoś nie jest mi źle z tego powodu 🙂 Gratuluję jednak Ci tego, że dobrze się ze sobą czujesz bo to najważniiejsze 🙂

Pretorianka
Gość
Pretorianka

Aniu, a czy z tym wpędzaniem w kompleksy dziewczyny z nadwagą nie chodziło o podwójne standardy? W końcu sama pierwsza rzucałaś kamieniem w Ewę Chodakowską, która stwierdziła, że źle wygląda.

Co do reszty wpisu: gratulacje! 🙂 Chyba właśnie najważniejsze jest to, żeby samemu czuć się ze sobą dobrze, bez względu na wagę, typ figury czy kolor włosów 🙂

Chica Mala
Gość

Świetne efekty i bardzo dobry tekst. Przyznam, że wkurzają mnie ludzie czepiający się, że ktoś się chce “odchudzać” (zdrowo jeść np) lub ćwiczyć, kiedy “nie jest gruby”. W końcu ważne jest to, żeby czuć się dobrze we własnym ciele, żeby dobrze ono pełniło swoje funkcje. Zdrowe odżywianie i ćwiczenia są dla nas po prostu długoterminowo opłacalne. Sama odczuwam gorsze samopoczucie z powodu spadku formy. Odkąd zaczęłam regularnie ćwiczyć z Martą (Mel B i Chodakowska mi nie podeszły na dłuższą metę), to wzrost energii i lepszego samopoczucia mnie wręcz zaskoczył. Myślałam, że będę uciekać od ćwiczeń i się wykręcać, a wkręciłam… Czytaj więcej »

Stonka
Gość
Stonka

Aniu pod koniec listopada minionego roku również zaczęłam ćwiczyć i zdrowo się odżywiać. Po miesięcu mój brzuch całkiem nieźle wyglądał ale przyszły święta, później urlop w górach i niestety odpuściłam. Wypadlam z tego rytmu i ciężko wrócił. Cały czas myślę o tym że gdybym nie przestała to mogłabym mieć taki jak Ty teraz… Jestem taka zła na siebie. Bo nie chodzi tu oczywiście o super figurę na lato, bo morze i plaza. Chodzi właśnie o to jak się ze sobą czuje, że jestem senna, ciężka i ciągle muszę nosić większe o rozmiar bluzki żeby zakryć brzuch. Dziękuję Ci za ten… Czytaj więcej »

Niepoprawna Magda
Gość
Niepoprawna Magda

Ten tekst był jak strzał w twarz(taki dobry, nie ten bez sensu😅). Dzięki niemu spojrzałam na siebie z innej strony. Dziękuję 😉

Emilia |Psychologia Fotografii
Gość

/możesz nie publikować tego komentarza, piszę go tylko dla Twojej wiadomości 🙂 /
Ostatnio mówiłaś, że płacisz za disqusa, aby nie wyświetlał tych okropnych reklam pod oknem do komentarzy. O ile w domu mam adblocka i ich nie ma, to w pracy mi się wyświetlają. Tak tylko chciałam żebyś miała świadomość, że coś jest nie tak 🙂
comment image

Szyciownik Kurs Szycia Online
Gość

Cześć,
Nie znam tych ćwiczeń (bo mel b próbowałam, ale się nie przekonałam), więc dziś po pracy je wypróbuję 😀
Dziękuję za polecenie!
Pozdrawiam,
Kasia

Monika
Gość

Hmm… czyli ogólnie za całym sukcesem stoi choroba? :O trochę to dziwnie brzmi i raczej nikomu nie życzę ;P ale ćwiczenia z mel b również polecam! Krótkie, więc aż tak nie męczą, ale wykonywane systematycznie dają efekty 🙂

Paulina Chmielewska
Gość

No i świetnie Aniu! Sama jestem na redukcji i walczę o lepsze, zdrowsze ciałko. Nie dlatego, że taka jest moda, ale dlatego, że źle się ze sobą czuję, czuję się ociężała i słaba fizycznie. Nie jestem wstanie zrobić wielu rzeczy, które na co dzień chciałabym robić, a dodatkowo przez Hashimoto dość mocno się męczę. Dlatego walczę o lepszą wersję siebie. Dla siebie. I takie posty i zdjęcia jak Twoje tylko dodają mi skrzydeł i motywują. Nie jest mi smutno, że mam Xkg więcej od Ciebie. Nie jest mi smutno, że u mnie jeszcze flak i większy cellulit. Czuję motywację, bo… Czytaj więcej »

Kinga
Gość
Kinga

Aniu gdzie kupilas taki piekny stanik?

Kasia
Gość

Aniu,
chciałabym zacząć polecane przez Ciebie ćwiczenie jelenia. Pomimo przeczytania książki i od deski do deski komentarzy pod Twoim postem na ten temat, dalej nie rozumiem, w którym kierunku powinnam masować piersi w celu ich powiększenia; czy możesz mi łopatologicznie wytłumaczyć? Jeśli chcę je powiększyć, to zaczynam masaż pomiędzy piersiami i idę w górę czy w dół? Fragment ze wskazówkami zegara jest dla mnie totalnie niejasny.

Ola Ł
Gość
Ola Ł

Gratulacje zdrowego podejścia do swojego ciała! 😉 Bardzo mi się spodobał argument, że chciałaś schudnąć, nie dlatego, że Ci się nie podobało, tylko że lubisz siebie i chcesz dla siebie jak najlepiej(zdrowie itd.)

PS Też uwielbiam boczek :D. I nie mogłabym żyć bez mięsa, bo byłabym wiecznie głodna.

Anig
Gość
Anig

Hej Aniu 🙂 Mam pytanie gdzie kupiłaś ten śliczny biały strój kąpielowy ze zdjęcia ?

Monika D
Gość

po twoim poście od razu zamówiłam hula-hop, mimo ćwiczeń i diety mam problem z dużym, wzdętym brzuchem, może kręcenie kółkiem mi pomoże, świetny post!

Anszpi
Gość

Powinnam i ja zająć się swoją oponką 😀 Ćwiczę, ale i lubię zjeść typowe pogrubiacze, które sprawiają że brzuch jest i to całkiem pokaźny

Agnieszka Czekaj
Gość

Mała myśl odnośnie poobiedniej drzemki – miałam okazję rozmawiać z kilkoma ciężarnymi obciążonymi cukrzycą ciążową, które bardzo musiały pilnować poziomu cukru. Wszystkie zauważyły, że jeżeli w chwilę po posiłku się położyły (nawet bez spania), to poziom cukru drastycznie rósł (wystarczyło zwykłe pokrzątanie się trochę po domu, żeby uniknąć tego efektu). Natomiast ostatnio omawiałam z fizjoterapeutką i dietetyczką problem tłuszczu na brzuchu u szczupłych osób (mam ten problem 😀 ) i obie wskazały na wyraźny związek między skokami glukozy a odkładaniem się tłuszczu w tym miejscu. Nie miałam jeszcze czasu poszperać, czy są jakieś sensowne badania na ten temat, ale łącząc… Czytaj więcej »

Kama
Gość
Kama

Aniu, jakie dokładnie masz hula hop? Szukam jakiegoś i już mam mętlik które będzie najlepsze….
Gratuluję efektów 😉

rubinowaaa
Gość
rubinowaaa

Zmotywowałaś mnie do wyciągnięcia hula hop zza kanapy! Mało wysiłku, regularność i są efekty, super! Biorę się za mój sflaczały tyłek 😛

Dominika
Gość

A może masz uczulenie na gluten i laktozę, stąd re wzdęcia brzucha?

Dominika
Gość

A może masz uczulenie na gluten i laktozę i stąd te wzdęcia? I dzięki za odtajnienie tajemnicy o płaskim brzuchu, bez ćwiczeń ani rusz 🙂

Previous
Co mi leży na wątrobie, czyli skąd ta mina i jakie blogi czytać [TYGODNIK]
Jak zrzuciłam brzuch – szczerze i bez reklam żadnych suplementów