Wczoraj miałam cudowną rozmowę z @magdalena_komsta, jedną z najmądrzejszych kobiet jakie znam. Rozmawiałyśmy np. o tym, ile to razy zastanawiamy się, czy strój nie przyćmi kompetencji. Bo prowadzisz prelekcję do której się długo przygotowywałaś i jednak chcesz potem usłyszeć, że była dobra, a nie, że twój tyłek świetnie wygląda w tej sukience.  Mężczyźni mają mniej seksualizowane ciała (aczkolwiek uważam, że Vladimir Putin nosi mistrzowsko skrojone garnitury🔥) i nie muszą się aż tak nad tym zastanawiać. I spoko, założysz mniej ładną sukienkę żeby „się dopasować” i „nie było gadania” ale przypadkiem utrwalisz dychotomię - ładna/sexy ALBO mądra i kompetentna.
Trudne wybory!

Miałam w życiu dwa takie przekorne momenty, gdy jednocześnie podkreślałam i talię i cycki i tyłek i nogi i jeszcze zakładałam szpilki. Wiele razy byłam oceniona powierzchownie jako niezbyt lotna laska, ale cholernie tych momentów potrzebowałam. Dzięki nim dzisiaj:
👉🏻 nikt nie jest w stanie mnie zawstydzić 👉🏻 mogę unieść brew pogardy, gdy na panelu inny panelista z niekrytym uznaniem pomieszanym ze zdziwieniem powie „ale ty jesteś mądra” po mojej wypowiedzi 👉🏻 kompletnie nie uzależniam swojego poczucia własnej wartości od tego, co mam na tyłku, bo tylko przeczołgawszy się przez etap skrajnie obcisłych sukienek mogę mieć pewność, że moje czucie się dobrze z samą sobą płynie z wewnątrz.

Bardzo często widząc kobiety oceniamy je przez pryzmat własnych wartości i poglądów. Że ubrała się tak by kogoś kusić, że na pewno jest jej niewygodnie na szpilkach i się poświęca, że to, że tamto.
Plx mniej oceniania ok? Może ta dziewczyna właśnie wyrwała się z toksycznego związku, w którym partner jej „nie pozwalał” wychodzić nigdzie w sukienkach i musi to sobie odbić? Może odeszła z jakiegoś ugrupowania oazowego albo ŚJ i ma potrzebę doświadczenia świata inaczej,by móc znaleźć swoją ulubioną wersję siebie? Nigdy nie wiesz!

Skłamię mówiąc, że nie mam z automatu założeń odnośnie nowo poznanych ludzi, bo jak każdy - mam, ale  unikam tych amatorskich psychoanaliz i was też do tego namawiam. Jeśli coś nikogo nie krzywdzi - who cares!
#aniamaluje #szczerze_pisząc

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z...

Jak możesz być zadbana, będąc niezbadana?! Rzuciłam dzisiaj w żywej dyskusji z @kasia_coztymseksem. Kasia oczywiście jest mądra i się bada ale powiedziała, że mam to zapisać🙃
Rozmawiałyśmy o wielu rzeczach, np. o tym, że żyjemy w dziwnym kraju, w którym seks można uprawiać (nie lubię tego słowa, to nie pole) od 15-tego roku życia, a do ginekologa można iść od 18-ego. I tak sobie rozmawiamy o tym, co ja uważam, że Kasia fajnego robi dla kobiet ucząc je o tym, że seks może być fajny i przyjemny (a nie dla każdego niestety jest😥), i co Kasia uważa, że ja robię fajnego ucząc kobiety, że powinny mieć własne pieniądze a w relacje z innymi wchodzić bo chcą, a nie z ekonomicznej konieczności🙅🏻‍♀️💸
Gdzieś tam zawędrowałyśmy w odmęty relatywnie drogiego, szczególnie dla młodych ludzi dostępu do specjalistów.
I z jednej strony tak, totalnie się zgadzam. 15 minut wizyty bez żadnych badań to 150 zł (ja tyle płacę) a jak robisz przy okazji badania to kwota się zwiększa. To rzeczywiście może to boleć. Sama byłam w miejscu, w którym oglądałam każdą złotówkę 5x
✅ALE! Priorytety, dziewczyno, priorytety! Nigdy nie miałam problemu by określić, że są rzeczy ważne i ważniejsze.
Nie wiem i nie rozumiem, jak można co 3 tygodnie chodzić na rzęsy i hybrydy, a  3 lata nie być u ginekologa. Na tej samej zasadzie nie rozumiałam Gruzinów z nowymi telefonami, ale bez zębów🤯
Na studiach miałam stary model telefonu a mój pierwszy tablet, dzięki któremu mniej kserowałam i moglam czytać książki na legimi, nagrzewał się tak mocno, że musiałam go wkładać do lodówki by odpoczął. 
Ale zawsze mam zrobione badania i nie unikam lekarzy, bo to ważne❗️
Nie mówię zresztą tylko o finansach. Łatwiej jest „zadbać o siebie” idąc na te hybrydy niż pobiegać, prawda?
Don’t get me wrong, sama lubię mieć pomalowane paznokcie, lubię, a nawet uwielbiam Julię z @mayeye_warsaw , do której chodzę na rzęsy i chciałabym, aby jej biznes się rozkręcał.
Ale! First things first. Nie możesz być zadbana i niezbadana jednocześnie. Badaj się dziewczyno, ok? Gdy następnym razem gdy powiesz sobie „ale psycholog/ginekolog/terapeuta/fizjoterapeuta” jest drogi, zastanów się czy dobrze ustalasz priorytety. Nr 1 to Ty!

Jak możesz być zadbana, będąc...

Mój detoks od social mediów nadal trwa i dzielnie trzymam się narzuconej sobie maksymalnie godziny dziennie. Streszczając się powiem tylko, że wykorzystuję moment siedzenia na tyłku w Warszawie na spotkania z tymi wszystkimi cudownymi ludźmi, których przez ciągle bycie w rozjazdach nieco zaniedbałam. Podoba mi się to, chociaż dzisiaj naszło mnie na szybkie sklecenie „tygodnika”, więc macie coś do poczytania na blogu.
Zdjęcie w Tunezji zrobiła @ewaszabatin nie mam pojęcia kiedy, ale dobrze pokazuje mój mały problem z telefonem, który stał się przedłużeniem ręki. Kolory podkręciłam presetem Madryt, od @krzysztof_adamek i @instafiltry.pl, tylko zostawiłam po swojemu niebieski.

Pytanie za sto punktów: zerknij w zakładkę „twoja aktywność” na instagramie i napisz ile czasu dziennie spędzasz w tej aplikacji. Jestem ciekawa!
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #wakacje ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #lato #afryka #tunisia

Mój detoks od social mediów...

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i wzorzyste rajstopy to najpopularniejsze prezenty jakie dostaję. Prezentem jaki sama chciałabym sobie podarować jest czas⏳ Właśnie zamknęłam ogromny projekt🥳. Powinnam uczcić to kieliszkiem szampana i relaksem, tymczasem  pierwsza myśl brzmiała „o cudownie! wreszcie będę miała czas na pisanie własnego ebooka i tekstów na bloga”. A potem uświadomiłam sobie, że ja zawsze mam nad sobą coś, co POWINNAM napisać. Nie pamietam kiedy miałam od tego wolną głowę. I tak jak cenię sobie szalenie dywersyfikację przychodów i wolność twórczą jaką mi daje, tak potrzebuję też wolności OD tworzenia. Nie da się tego streścić wpisem na IG, ale Fromm swoją genialną „Ucieczką od wolności” poukładał mi kiedyś w głowie. Potrzebuję powiedzieć sobie, że mogę bez konsekwencji dla swojej psychiki być wolna od bloga i instagrama i nie czynić z nich ważnych filarów mojej tożsamości. Ustawiam sobie jeszcze ostrzejszy limit czasowy na instagrama (godzinę dziennie!). Mam ochotę pisać i wrzucać tutaj coś tylko wtedy, gdy będzie mnie na to cisnąć jak na sikanie po siedmiogodzinnej jeździe z Tbilisi do Batumi.Może będę milczeć całymi dniami, może naparzać treściami jak szalona, dowiem się tylko postanawiając, że nie muszę! Pssst! Ograniczyłam na profilu komentowanie tylko dla osób; które mnie obserwują. Kompletnie wyzwoliłam się myśli o tym, że konto powinno rosnąć. Dałam sobie do końca roku czas na wolność także od zarabiania. Jestem ciekawa co będę CHCIAŁA robić czując, że mam ten cudowny komfort, że nie muszę.

#przerwa #aniamaluje #szczerze_pisząc #rajstopy #nogi #książka #kropki

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i...

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej memiczne momenty mojego życia (są w przypiętych!) i bezkonkurencyjnie wygrał gołąb, który leciał na mój tyłek😅. Naszła mnie przy tej okazji pewna myśl, której nie mogę wyrzucić z głowy. Zostanę pewnie zjechana i już słyszę te komentarze pod tytułem „zdefiniuj kobiecość!!!1”, ale nie czuję, abym miała jakiś obowiązek coś tu definiować, tak samo jak nie umiem zdefiniować czym jest chemia między dwójką ludzi i czemu czasami nie ma jej z kimś, kto teoretycznie łapie się we wszystkie nasze kryteria a „to coś” ma ktoś, kto do nich nie pasuje😉
Więc myśl, która mnie dręczy to ta, że poza aktorkami czy piosenkarkami mało widzę kobiet odnoszących sukcesy czy dzierżących władzę, które nie ukrywałyby swojej - no właśnie - kobiecości.
I nie zrozumcie mnie źle, jestem na tym etapie, że czuję się świetnie gdy mam na sobie bluzę ze sponge bobem, ale  co takiego sprawia, że kobiety w polityce ubierają się bardziej jak Angela Merkel czy Beata Szydło niż jak nie wiem, Angelina Jolie?
Może to, że gdy Magdalena Ogórek (nie głosowałam na nią!) kandydowała w wyborach prezydenckich, to nikt nie pytał jej o poglądy,  a media opisywały wyłącznie jej sukienki i sposób układania włosów?
Co takiego sprawia, że mądra kobieta nie może podkreślić strojem swoich pośladków?
Nie, nie uważam jakoby tyłek i cycki były jedynym co mam do zaoferowania (w ogóle co za debilne określenie) więc nie czuję abym musiała to skrywać i „najlepsze zostawić na koniec”, ale drapie mnie to, gryzie i męczy. 
Jakieś spostrzeżenia?

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej...

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie, nie migam się od pracy i obowiązków. Jestem po prostu wygodna! Nie dla mnie 10 kroków koreańskiej pielęgnacji, ale niestety przy wrażliwej cerze nie mogę sobie pozwolić na całkowite olanie tematu. Wrażliwa, skora do podrażnień cera szybko się na mnie zemści, jeśli nie poświęcę jej chwili uwagi wieczorem. Jeśli jesteś wrażliwcem jak ja - możesz śmiało zerknąć w drogerii na półkę z linią physio mikrobiom marki tołpa.
Moja cera nie ma ze mną lekko, bo ciągle podróżuję (zmieniam twardość wody i powietrze) a do tego nie śpię tyle ile powinnam. A z tymi kosmetykami się polubiłam, bo działają po prostu tak, jak trzeba! Na stories możecie zobaczyć jak wygląda. 
#tołpa #pielęgnacjatwarzy #physio #oczyszczanie #kosmetyki #uroda #makijaż  #pielęgnacja #blogerka #zakupy #krem #blogkosmetyczny #twarz #polskiekosmetyki #kosmetyczka #blogurodowy #piękno #kosmetyk #dzieńdobry #nawilżenie #aniamaluje 
Post we współpracy z marką @tolpa_mniej_wiecej

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie,...

Czy jeśli w Gruzji podoba mi się nie tylko to, że jest pięknie, miło i pysznie, ale też tanio, to znaczy, że akceptuję wyjątkowo niefortunne geopolityczne położenie kraju?🤔🤯
Pierwszy raz ta myśl zastrzeliła mnie gdy odnotowałam w swojej głowie, że z roku na roku mój ukochany Lwów staje się wyraźnie droższy. 
A potem dałam sobie mentalnego plaska w twarz, bo w sumie fajnie, że ludzie się bogacą. Nie chciałabym, aby Polska słynęła wyłącznie z tego, że jest tanio i można się za grosze naj*bać. 
W 2000 roku minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosiło 700 zł. Pamiętam jak rodzice wielkim wysiłkiem kupili mi za jednym zamachem dwa pierwsze tomy Pottera. To było super, zawsze na prezenty chciałam tylko książki, ale dopiero z perspektywy gruzińskich cen zaczynam to doceniać.

Gruzja jest niesamowita nie tylko dlatego, że jest tania. Jest niesamowita tak po prostu. Różnorodna, pyszna. Z przebogatą mitologią, kulturą, alfabetem i dumą, która nie pozwala się ugiąć przed wielkim, groźnym sąsiadem. Jasne, Gruzja jest najbliższym nam kulturowo krajem będącym w top15 pod kątem niskiego Consumer Price Index (w uproszczeniu: stosunek zarobków do kosztów życia) i rozumiem, że dla wielu ludzi to będzie kraj taniej najebki, ale dla mnie to była jedna z najciekawszych podróży w życiu. 
Przy okazji; 
Czy znacie jakąś dobrze wydaną wersję gruzińskich mitów? Może być po angielsku :). #georgia #georgia🇬🇪 #georgiatravel #gruzja #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniapodróżuje

Czy jeśli w Gruzji podoba...

„Nie jestem w stanie znieść myśli, że ugnę się pod naporem ich spojrzeń i pozwolę się zawstydzić. Bo nie robię nic złego. Posiadanie ciała nie jest niczym złym. To kultura, która mówi kobiecie, że jest grzeszna jest do wymiany. Nie ważne, czy ktoś stwierdzi, że grzeszne są odsłonięte włosy czy sterczące sutki, to nie kobieta jest odpowiedzialna za odczucia, które budzi w mężczyznach. Każdy sam musi nauczyć się panować nad swoimi emocjami.” Na blogu o jeszcze jednym, ale super ważnym powodzie, dla którego chodzę bez stanika. Uświadomiłam sobie ten powód dopiero wczoraj, ale jest turbo, naprawdę turbo ważny.
Chodźcie na bloga, bo warto!
#blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc #bodyshaming #ciałopozytywne #bodypositivity #bezstanika ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia #tunis #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka

„Nie jestem w stanie znieść...

Z pieskami w Gruzji jest jak z tym chłopakiem, który wpatruje się w ciebie cały wieczór i chociaż w ogóle ci się nie podoba, z grzeczności odwzajemnisz uśmiech. Albo wymienisz 5 grzecznościowych zdań, nic co wychodziłoby poza small talk, ale będziesz tego żałować przez najbliższe miesiące. Chłopak bowiem znajdzie cię na wszystkich możliwych kanałach social media (chociaż zna tylko twoje imię!) i będzie cię tam nękał aż znajdzie sobie inny cel.
No właśnie. Pieski. Jest ich dużo, brykają sobie wolno, są najedzone i zakolczykowane, ale Gruzja nie ma pieniędzy na schroniska a walka z niekontrolowanym rozrodem jest walką z wiatrakami - pieski mnożą się przecież na „terenach kontrolowanych przez Rosję”. Milutkie, łaszące się, kochane. Ale jak dasz o dwa głaski za dużo albo podzielisz się obiadem, będą za tobą łazić wszędzie i przyprowadzą kolegów.

Oczywiście noszę antybakteryjny żel do rąk i to byłby idealny moment na wplecienie w narrację reklamy, ale niestety nikt mi nie zapłacił. A szkoda!🤪
Anyway - i Gruzja i pieski spoko. Ciężko przestawić się tylko na myślenie, że one nie są bezdomne, a wolne, jak wiewiórki u nas, ale warto brać pod uwagę uwarunkowania kulturowe i ekonomiczne zanim wyda się osąd ;) #Gruzja #Georgia #georgiatravel #georgiatrip #aniamaluje #aniapodróżuje #pies #pieski #twierdza #fortyfikacje #podróże #podróżemałeiduże #dogsofinstagram #wakacje 
Fot: @troyann

Z pieskami w Gruzji jest...

Dawno się tak nie objadłam! Kocham podróże na wschód. Albo inaczej - ja kocham dzikość. Tu jest dziko, tu jest fajnie, tu jest smacznie. Jest mi dobrze. 
Właśnie zjadłam przepyszne jedzenie w knajpie w której taka potężna pani każe ci tonem nieznoszącym sprzeciwu zamówić. Liczy utarg na liczydle. Jedzenie jest obłędne. Zrobiłam sobie dzisiaj wolne od relacji na stories, ale jutro kierunek ➡️ #kazbegi. Już kupiłam rękawiczki, w poniedziałek chodziłam w letniej kiecce, jutro założę zimową kurtkę🙈
Cudowna ta #gruzja ♥️
#georiga #georgiatravel #georgiatrip #tbilisi #kaukaz #termy #łaźnie #podróżemałeiduże #podróże #aniamaluje #aniapodróżuje 
Zdj; @troyann

Dawno się tak nie objadłam!...

Niedziele dla siebie – mój ukochany zwyczaj

Uwielbiam ludzi, ale czasami mam ich totalnie dość. Okej, to nie brzmi dobrze i nie oddaje, czym są moje “niedziele dla siebie”.
Więc zacznijmy inaczej.

Wyobraź sobie swoje ulubione danie. Albo deser. Schabowy? Pastrami? Śliwki w boczku? Sernik nowojorski? Dla utrudnienia pomyśl o takiej jego wersji, której nie możesz mieć na codzień. W moim przypadku to będą np. gołąbki mojej mamy. Jem je rzadko, w dodatku są dostępne raczej sezonowo, bo kapusta musi być odpowiednia.
To teraz wyobraź sobie, że jesz to ulubione danie codziennie. Dzień w dzień. Co czujesz?
Na początku pewnie jest fajnie, ale potem masz dość.

Pamiętam jak zaczytałam się w książce i zjadłam 2,5 kg mandarynek za jednym posiedzeniem. Kompulsywnie, jak popcorn. Do tej pory na myśl o mandarynkach boli mnie brzuch. No więc podobnie mam z życiem. Uwielbiam ludzi, ale czasami jestem przebodźcowana i potrzebuję spędzić trochę czasu z najważniejszym człowiekiem, czyli sobą samą.

Co robię w niedziele dla siebie?

To dzień dla mnie i o mnie. Od A do Z. Niedzielami lubię leżeć długo w wannie, piec ciasta albo eksperymentować w kuchni. Jeść śniadanie w łóżku i nosić najpiękniejszą bieliznę jaką mam, chociaż nikomu jej nie pokażę. A może na tym właśnie polega cały sekret, że mam na sobie pończochy na pasku, które założyłam po to, bym sama ze sobą poczuła się zajebiście. Życie jest za krótkie na bawełniane gacie.

Nigdy nie zapomnę absurdu jakim był zakaz noszenia letnich sandałków aż do Bożego Ciała, na którym to koleżanka miała sypać kwiatki. Więc chodziła do szkoły w zakrytych butach, chociaż była bardzo ciepła wiosna. Te sandałki to był odpowiednik “kościołnych spodni” mojego dziadka. Zostaw, to nie na zwykły dzień, to na niedzielę. Nie wiem co moja babcia pomyślałaby o tym, że zakładam najlepsze rzeczy gdy jestem zupełnie sama. Nie wiem co zrobiłabym, gdyby ktoś kazał mi się męczyć w adidasach aż do premiery sandałków podczas Bożego Ciała. Zdarza mi się nosić w niedzielę najładniejszą sukienkę, chociaż nigdzie nie wychodzę.

Niedzielami lubię też spać do oporu (zdarza się do trzynastej!), chodzić na długie spacery, które różnią się mocno od zmierzania w jakimś konkretnym celu w ustalonych ramach czasowych. Ja sobie lubię iść pozbierać kasztany, albo jesienne liście, albo po prostu – myśli. Czasem kupić kwiatki od starszej pani. Lubię też zapakować sobie kanapki i poczytać książkę w parku. Czasami bywa dziwnie, ja wtedy, gdy ryczałam czytając 27 śmierci…. Ale może o to właśnie chodzi w tym dniu, by słuchać swoich emocji i dać im ujście.

Lubię czasami w niedzielę sama iść do kina. Nie zawsze wychodzi. O właśnie, to ja może opowiem.

Niedziela dla siebie to fatalny wybór

Niedziela jest najbardziej niefortunnym dniem na zrobienie sobie dnia bez ludzi ;). W niedzielę każdy ma czas, zdarza mi się trafić na kogoś znajomego w kinie i początkowo głupio było po prostu powiedzieć “cześć” i nie kontynuować rozmowy dłużej niż grzecznościowe 5 minut, bez żadnej wymówki w zanadrzu. Inaczej się komuś odmawia gdy masz coś zaplanowanego, inaczej gdy masz ochotę po prostu pobyć sama. Szybko na szczęście przestałam mieć wyrzuty sumienia.

Nie zawsze te niedziele dla siebie mi wychodzą, czasami rezygnuję z nich, gdy nadarza się okazja na fajną podróż, robię wyjątki dla wyjątkowych ludzi, którzy nie mieszkają w Warszawie. Np. zrobiłam dla Julii (Joulenka) i Szymka i nie żałuję ani odrobinę, bo właśnie tego dnia postanowili uczynić mnie jedną z pierwszych osób, która dowiedziała się, że Julia jest w ciąży. To było kochane! Btw. na zdjęciu jestem z Czosnkiem, adoptowanym psem Julii gdzieś w parku w czeskiej Pradze 😉

Niedzielami odbywają się różne fajne wydarzenia nazwijmy to – masowe. Ciężko ograć jednocześnie dzień solo i uczestnictwo w czymś fajnym. Dlatego swój zwyczaj zachowam, ale wyznaczę sobie inny dzień. Albo uczynię te niedziele dla siebie świętem ruchomym. Taką kartą specjalną, którą mogę wyciągnąć w dowolnym dniu tygodnia. Ale też wyciągnąć ją muszę.

I tak zupełnie szczerze przyznam – te niedziele dla siebie samej to jedna z lepszych rzeczy, jakie wymyśliłam. Dlatego całym serduszkiem polecam!

Wiem, wiem, część z Was ma dzieci i powie, że z dzieckiem się nie da… Moja koleżanka, Natalia (Nadine) miała kiedyś “eskejpy”. Raz w miesiącu zostawiała dziecko mamie i jechała na imprezę, albo do Warszawy na weekend, albo gdzieś indziej, ale bez dziecka. I to jest super, bo sfrustrowana mama to nieszczęśliwa mama 🙂

Myślę, że totalnie każdy zasługuje na niedzielę dla siebie, nawet jeśli wypada w środę albo tylko raz w miesiącu.

niedziele dla siebie - aniamaluje
Uściski, Ania

14
Dodaj komentarz

avatar
14 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
14 Comment authors
Klaudiaz-dusza.plAnastazjaPatrycjaArchigame Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Agnes Agnieszka
Gość

Ja mam taką środę gdzie robię coś dla siebie

Dorota
Gość

Trzeba celebrować każdy dzień. Ja sobie czasem robię niedzielę w tygodniu 😀

Kasieńka Kot
Gość

Ja też lubię się ładnie ubrać, nawet gdy nie wychodzę, np. teraz mam na sobie historyczną suknię i pończochy na podwiązkach xd

Nie wiedziałam, że istnieje zwyczaj nie noszenia sandałów do Bożego Ciała. Ale baleriny chyba można było nosić?

Zaczytana
Gość

Tak jak ważny jest czas tylko dla rodziny, tak konieczne jest wygospodarowanie chwili wyłącznie dla siebie. Jeśli nie jest to cały dzień, to chociaż pól godziny, gdy nie trzeba się spieszyć, nasłuchując nerwowo czy przypadkiem dziecko nie płacze w łóżeczku.

Ahata
Gość

Super! Fajnir ze pokazalas plusy i minusy dnia dla siebie w niedzield. Dzięki tobie robie sobie srody spa. Choc nie zawsze mi wychodzi to rytuał jest fajny i dobry fla ciała i ducha

Natalia
Gość

Cały dzień tylko dla siebie rzadko mi się zdarza, ale we wtorki mam całe popołudnia dla siebie. Przyjeżdża córka męża i oni zajmują się sobą a ja sobą☺️ ps. Nie wiem jak to możliwe ale w ogóle nie widzialam że napisałaś nowy tekst, a to się nie zdarza! Dobrze że wrzuciłaś informację ponownie. Dobrego wieczoru❤️

Marcelina
Gość

W pewnym momencie tak dużo pracowałam, że kiedy przyszedł dzień wolny i mogłam zrobić właśnie taką “niedzielę dla siebie” obudziłam się wcześnie rano i przez cały dzień czułam niepokój: “może nie powinnam tak bezczynnie leżeć? być może o czymś zapomniałam ..” straszne. Trzeba nauczyć się relaksować, dawać sobie na luz. Ja w takie dni korzystam z Twojego wpisu “co dziwnego wrzucam do wanny” 😁 Pozdrawiam ciepło ❤

Olove
Gość

Mam mega duży problem z wygospodarowaniem czasu tylko dla siebie, bo zawsze jest coś lub ktoś wazniejszy… niestety mam nieregulrany czas pracy i często chodze do niej rowniez w niedzielę, wiec nie moge zaznaczyc sobie tego dnia w kalendarzu. Dlatego poświęcam chociaz minimum czasu dla siebie i swojego ciała podczas codziennego mycia sie. Balsamuje wtedy całe cialo, wiec nie dam sie tknac, zakladam sluchawki i odprezam na 10 minut. A potem albo ide do pracy albo spac 🙂

No i zostawiam trochę milosci dla Ciebie zeby bylo Ci razniej, bo z przyjemnością oglądam codziennie Twoje instastory 🙂

Lullaby
Gość

I skuteczniej niedzielę jako “Dzień Lenia” i zataziłam tym moją mamę. Czasem u mnie jest to właśnie inny dzień tygodnia ale zawsze mam taki SWÓJ dzień 😁 Wlaśnie dzieki Tobie to sie zaczęło. Nie wyobrażam sobie teraz nie mieć dla siebie czasu

Archigame
Gość

Od dwóch tygodni siedzę z synem w domu, bo jest chory. Co zabawne. W zasadzie nic mu nie jest, ale nie może wyjść bo zaraża jeszcze. Ojciec z synem. W domu. 24h. Jakby to potrwało jeszcze tydzień to byś o Nas usłyszała w wiadomościach. To nie tak, że się nie kochamy. Po prostu mamy ciężkie charaktery i obaj walczymy o dominację nad terenem. Jak zwierzęta. Dlatego, zdecydowałem się na poważny krok i postanowiłem w piątek iść do kina. A nie chadzam do kina. Po prostu muszę wyjść, a że akurat będzie premiera drugiej części filmu, który mi się strasznie podobał… Czytaj więcej »

Patrycja
Gość

Myślę, że takie podejście starszych osób “to na niedzielę” jest stąd, że kiedyś było tych rzeczy mało, więc te najlepsze oszczędzali jak mogli 🙂 Na szczęście dzisiaj już tak nie jest, ale poza tym super jest ta idea zakładania czegoś najlepszego tylko dla siebie. Moja przyjaciółka czasem kupi lub dostanie coś droższego, ekskluzywnego i u niej to leży, bo jej “szkoda”, żeby się szybko nie zniszczyło. Chyba podeślę jej Twój tekst o bawełnianych gaciach 😉 Poza tym zazdroszczę Ci tego dnia dla siebie, sama często jestem przebodźcowana, zwłaszcza że na co dzień pracuję w sklepie, gdzie jest pełno ludzi i… Czytaj więcej »

Anastazja
Gość

Niezwykły blog!

z-dusza.pl
Gość

Mnie się ten pomysł bardzo podoba! I sama też tak mam, że mimo, iż mam wspaniałego narzeczonego – lubię czasem pobyć sama w domu, mieć ciszę, spokój, gdzie wiem, że nikt nie będzie do mnie mówił. I dziś jest właśnie ten dzień i bardzo się z tego cieszę! 😉

Klaudia
Gość

Przydałyby mi się takie niedziele dla siebie. I tak w niedzielę staram się zrobić coś więcej. Chociaż u mnie np. w sobotę zawsze (no dobra, przeważnie, jest SPA – peeling, maseczka, itd.) 🙂

Previous
Brwi permanentne – warto? żałuję? boli?
Niedziele dla siebie – mój ukochany zwyczaj