- Chcesz spróbować?
- Jasne!
Wolę czegoś spróbować z myślą, że najwyżej mi się nie spodoba, niż nie spróbować i żałować. W Malezji nadarzyła się okazja do sadzenia ryżu🌾 fajna przygoda! (Do momentu, aż coś dziwnego przepełzło po mojej stopie😅) A teraz siedzę i czytam wszystko o tym, jak ogarnąć przesiadkę w Chinach! Lecę w lutym do Wietnamu (znaczy loty mam do Bangkoku, ale resztę jakoś ogarnę!) i polowałam na sensowną przesiadkę aby zobaczyć #Pekin ♥️ marzyło mi się Zakazane miasto, ale teraz napaliłam się na Wielki Mur Chiński. Będę mieć 16h (gdzie same formalności wizowe to podobno 2-3h😱) i będę zupełnie sama, ale na samą myśl szczerzę się jak szalona 😁 co może pójść nie tak? Wszystko! Mogę nie dostać wizy, może oszukać mnie kierowca, przechowalnia bagażu może nie być czynna, mogę nie zdążyć na przesiadkę do Bangkoku... YOLO! Przeczytałam już cały internet, ale zapytam też tutaj - czy jest wśród Was ktoś, kto przebiegł przez Pekin podczas tej szalonej przesiadki?
Mam ochotę na trudne ustawienia tej gry i zrobić trasę nie z wynajętym kierowcą, ale pociągami i autobusami. No risk no fun!

W ogóle chciałabym, aby ta podróż była trochę inna i wypchnęła mnie mocniej ze strefy komfortu. Nie będę rezerwować noclegów z wyprzedzeniem, chcę przemieszczać się bardziej jak lokals, nie planować za dużo i dać się ponieść chwili. Będzie fajnie!🙃 #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #Azja #Chiny #Malezja #bejing #travelgirl #adventure #discoverunder50k #girlswhotravel #malaysia #china #riceplanting

- Chcesz spróbować? - Jasne!...

Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Przepis na najlepszą mrożoną kawę – udawane Café frappé :)

przepis na kawę mrożoną z lodami, kawa mrożona z lodami ;)

Zwierzyłam się dzisiaj na instagramie, że kawę pijam wyłącznie mrożoną, w dodatku tylko latem 😉 Była to prawda niepełna, bo kawa mrożona tak do końca nie jest. Ponieważ nie znam nikogo, komu by nie smakowała, dzielę się recepturą na mrożoną kawę w 2 minuty. No,  w tyle czasu, ile gotuje się woda na kawę + 30 sekund 😉Składniki :

  • Kawa rozpuszczalna
  • bita śmietana
  • lody
  • cukier
  • kakao/karob
  • mleko

Brak ładnych wysokich szklanek proszę wybaczyć, jestem na etapie kompletowania zastawy 😉 


Przepis:

Wstawiam wodę, w tzw. międzyczasie wyciągam z szafki blender ręczny i szukam szklanek/słoików. Do kubka sypię 3 stołowe łyżki kawy i tyle samo cukru. U mnie jest to ksylitol, ewentualnie trzcinowy, ale od białego raz kiedyś nikt przecież nie umrze. Ponieważ szklanek szukałam długo, czajnik zaczyna popiskiwać, a ja wyciągam jeszcze  z lodówki mleko. Drugą ręką wyciągam z zamrażarki lody. Oczywiście uderzam nimi w szufladę, bo są duże i nie chcą wyjść. Ciekawe ile jeszcze takich “stuknięć” wytrzyma 😉

O ile kawa jest mi obojętna, o tyle lody muszą być te:


Lidlowskie lody kocham miłością wielką i zawsze muszą być w zamrażarce, tak w razie “w”. Są wyjściem awaryjnym jak nie mam pomysłu na szejki i deską ratunkową w ciężkich chwilach. Taka moja interpretacja “w razie potrzeby stłuc szybkę”. No lodówkowy must-have. Kosztują ok 10 zł za 2,5 litra i … są jedynymi waniliowymi lodami, które mi smakują. Może dlatego, że mają prawdziwą wanilię, a nie wanilinę? 😉 

Ok, ja tu gadu-gadu, a czajnik gwiżdże. Zalewam kawę wrzątkiem, mieszam i przelewam  gorącą do kielicha blendera. Dodaję szklankę mleka i wycieram co rozlałam 🙂 Potem trochę lodów metodą “na oko”. I blenduję na gładką masę.


Przelewam do ładnej jakiejkolwiek szklanki, dekoruję bitą śmietaną i posypuję z wierzchu odrobiną kakao albo karobem.

Gotowe! 😉 

Zdjęcia robione tabletem – za jakość przepraszam. Oczywiście można dodać tez jakiś syrop na wierzch, albo sos do lodów, ale ja się muszę trochę pilnować, bo starczy, że  mleko mi nie służy. Sojowe mi nie smakuje, szukam dobrego zastępnika.( tutaj więcej o mojej diecie intuicyjnej) Póki co, piję tylko wtedy, gdy czuję się naprawdę dobrze. Czyli ostatnio często 🙂  


W tym przepisie najbardziej lubię to, że jest bardzo, bardzo szybki! I niezawodny 😉  Pobudza, orzeźwia no i resztę mogę schować do lodówki na potem. 

To jedyna forma w jakiej pijam kawę! 😉 


Macie jakieś patenty na mrożoną kawę? 😉


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

72
Dodaj komentarz

avatar
39 Comment threads
33 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Neha Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wygląda smakowicie, ja zawsze bawię się w kruszenie lodu, nie pomyślałam nigdy o lodach, a to takie proste;)

Mila
Gość

Mój patent jest następujący – do słoika dodaję jakieś 5 – 6 kostek lody, 3 łyżeczki kawy rozpuszczalnej, zalewam zimną wodą (jakieś 4 – 5 cm) i zakręcam, mocno potrząsam przez chwilę, robi się z tego obłędna kawa z pianką ;D potem do tej kawy dolewam mleka i mieszam, albo ubijam trochę mleko i dodaję potem 🙂

tlusta_papuzka
Gość

Może wstaw do zamrażarki trochę sody oczyszczonej (pochłania zapachy)?… (Aż poszłam powąchać swoje kostki lodu – niczym nie śmierdzą 😉 )

Anna Kryjom
Gość

Kostki lodu Aniu kupisz nawet w Żabce 🙂 Nie musisz ich robić…

Aleksandra Sudoł
Gość

Ja zamrażam w woreczkach do lodu i niczym nie przechodzą. 🙂

Seldirima
Gość

Kluczowe pytanie – jaka bita śmietana? Z czasu przygotowania mniemam, że jest to śmietana w sprayu?
Ja mrożoną kawę robiłam tak, że zalewałam trochę kawy wrzątkiem i odstawiałam na jakiś czas do lodówki (oczywiście jak już trochę ostygła), potem dolewałam zimnego mleka, dodawałam lody lub kostki lodu.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

O matko! a ja znowu jestem największą fanką TŁUSTEJ bitej śmietany, tylko włąsnej roboty. I to mnie gubi latem. Człowiek tak bardzo chce mrożonej kawy z bitą smietaną!

Joaśś
Gość

wygląda smacznie! 😀 aż mi smaka zrobiłaś 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ja tez mieszam w sloiku 🙂 Lod, kawa, troche wody i mleka do sloika, troche cukru do smaku i cynamon. Zakrecam, potrzasam i gotowe 🙂 bitej smietany z wyciskacza nie lubie wiec pomijam.. ostatnio wzielam taki wielki sloik do pracy i teraz codziennie ktos nam potrzasa mrozona kawusie co przy niezimskich stambulskich temperaturach jest mega frajda 🙂 w ogole juz pomijam ile ekonomiczniej wychodzi taka kawa niz kupowana w sieciowych kawiarniach.

Niska
Gość
Niska

Orientuje się ktoś może gdzie dostanę lody bez syropu glukozowo-fruktozowego? Te lidlowskie są rzeczywiście bardzo dobre, ale unikam tego dodatku jak tylko mogę i szukam jakiś nieprzesadnie drogich.

Ala Sienkiewicz
Gość

Niestetymało jest lodów bez syropu glukozowo-fruktozowego czy samego glukozowego Polecam linka z analizą składów kilku marek lodów -> http://i.wp.pl/a/f/jpeg/31385/bhjfgafd.jpeg

almondcake
Gość

To polecam mleko bezlaktozowe, ja mogę pić bez nieprzyjemnych efektów ubocznych właściwych zwykłemu mleku ;>

Wdowa Po Stalinie
Gość

wczoraj sobie robiłam kawkę mrożoną 🙂 ale taką zwykłą, bo ani bitej śmietany nie miałam, ani lodów 🙁

carmen instars
Gość

Wygląda pysznie, ale bitą śmietane jem tylko jak sama ubije 🙂

Oleandrra
Gość

Mniam, wygląda pysznie. A te lody z lidla nie mają przypadkiem w składzie syropu glukozowo-fruktozowego?

Dla mnie mleko sojowe jest lepsze w smaku, niż krowie. A kawa (zazwyczaj zbożowa, bo zwykłej raczej unikam) z mlekiem sojowym to jedno z najlepszych napojów, jakie piłam <3

Oleandrra
Gość

Ja mam na tym punkcie lekką obsesję, więc niestety poszukuję jakichś bez syropu, a pewnie w końcu się wkurzę i zrobię sama.
Ja pijam AlproSoyę <3

Czarne Espresso
Gość

Wygląda pysznie, muszę coś takiego kiedyś zrobić. Co prawda nie mam blendera, ale ktoś wyżej wspomniał o słoiku – myślę, że byłby ok 🙂

ona
Gość

Kawa wygląda apetycznie, a próbowałaś zrobić domowe mleko owsiane lub migdałowe ? przepisy np. na kotlet.tv, albo gdzieś indziej widziałam :).
PS. nie wiem czy tylko mi ale razem z tekstem zjeżdżają mi na dół opisy home, kontakt itd.

Camillie Eve
Gość

Kurcze, mi właśnie mleko bardzo nie służy, nie piłam prawie w ogóle od paru miesięcy, a ostatnio naszła mnie ochota na budyń co zaskutkowało bólem brzucha i katarem…. A ta kawa tak kusi!

M.Ortycja
Gość

bo mleko krowie jest zdrowe, ale dla krów, nie dla ludzi. polecam spróbować mleko roślinne – do budyniu polecam sojowe albo ryżowe 🙂

Milka
Gość

Wypróbuję Twój pomysł na kawę. Za waniliowymi lodami nie przepadam ale jak mówisz, że takie dobre i jeszcze z prawdziwą wanilią to może mi posmakują. Ja najczęściej mrożoną kawę robię tak, że zaparzam pół szklanki mocnej rozpuszczalnej kawy, dolewam zimnego mleka, dosypuje cukru, wstawiam do lodówki albo na trochę do zamrażalnika, po wyjęciu wrzucam na wierzch śmietankowe lody i to wszystko 🙂

BlingAlley
Gość

Co do mleka mi bardzo smakuje mleko kokosowe, takie robione w domu ale nigdy nie próbowałam go użyć do zrobienia kawy więc nie wiem czy takie połączenie kawy i mleka będzie ok.
Często robię mrożoną ale nigdy nie dodawałam do niej lodów.

Karolina Franieczek
Gość

Na co dzień kawy praktycznie nie pijam, nawet sam zapach mi nie podchodzi. Czasami jakieś cappuccino albo dobre late, za to w porze upałów mogłabym pić tylko wszelakie wariacje cafe-frappe.

whiness
Gość

Mmm… taką kawę mogłabym pić codziennie (nie tylko latem). Cudo. 🙂 Koniecznie z dużą porcją bitej śmietany – bo jak grzeszyć, to już na całego 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

lody za 10zl – 2,5 l??????????? cóż to za syf musi być ???????? tylko grycan śmietankowy lub truskawka !
jeśli mam jeść syf – nie jem nic.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu,mam prośbę o usuwanie komentarzy w tak wszechwiedzącym tonie, bo ta interpunkcja psuje klimat Twojego bloga. Zamontuj disqussa,będzie selekcja 🙂 To samo anonim mógł napisać w inny sposób i byłoby ok 🙂 ! Nadgorliwość gorsza od faszyzmu 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu,mam prośbę o usuwanie komentarzy w tak wszechwiedzącym tonie, bo ta interpunkcja psuje klimat Twojego bloga. Zamontuj disqussa,będzie selekcja 🙂 To samo anonim mógł napisać w inny sposób i byłoby ok 🙂 ! Nadgorliwość gorsza od faszyzmu 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

To jest na jedną "porcję"? 🙂 Bo chciałam zrobić dla siebie i mamy, a nie wiem ile tego wychodzi + 3 łyżki stołowe kawy to całkiem sporo dla jednej osoby

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie jestem Ania,ale zrobilam wczoraj i wyszedł mi cały pojemnik blendera (700ml) czyli 3 szklanki,ale nie zalowalam lodów 🙂 szklanka mekką,szklanka kawy i lody,napelnilam potem szklanki do 3/4 a resztę bitej śmietany . lody dalam algidy i wyszło pysznie:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mleka*

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dziękuję Ci bardzo, idę robić 😉

luckywoman
Gość

Uwielbiam kawę mrożoną 🙂 Mogłabym ją pić codziennie nawet w zimie!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie jestem Ania,ale zrobilam wczoraj i wyszedł mi cały pojemnik blendera (700ml) czyli 3 szklanki,ale nie zalowalam lodów 🙂 szklanka mekką,szklanka kawy i lody,napelnilam potem szklanki do 3/4 a resztę bitej śmietany . lody dalam algidy i wyszło pysznie:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu,usuń,dodalam w złym miejscu

Patti
Gość

Sama sobie jeszcze kawy mrożonej nie robiłam, czas spróbować. No i ja także innej nie pije:)

studentka zarządzania
Gość

Chętnie wypiłabym taką kawę:)
Ja jedynie latem na ochłodę piję Inkę z mlekiem- pomimo tuczących właściwości (zawsze wybieram mleko 3,2%) jest to dla mnie jeden z lepszych sposobów na orzeźwienie 🙂

m
Gość
m

Kiedyś bardzo lubiłam "kawę bananową", czyli miks z kawy rozpuszczalnej, zimnego mleka, banana, cukru i cynamonu czy kardamonu do smaku. Można dodać tez kakao. Nie jestem pewna dokładnych proporcji, ale to chyba było mniej więcej tak: http://majanaboxing.blox.pl/2008/12/Kawa-bananowa.html. Teraz wpadłam na pomysł, że można by użyć do niej mrożonego banana, tylko musi byc mocno dojrzały, z brązowymi plamkami na skórce. Zmiksowany przypomina lody waniliowe 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Co do mleka – faktycznie, sojowe mi też nie smakuje, jedynie dobre jest jeżeli dodaję do smoothie i nie czuję tego smaku. A co powiedz na mleko bez laktozy? Jest bardzo smaczne, chociaż nieco słodsze od normalnego.

The music of me
Gość

A najbardziej w tym przepisie podoba mi się… swobodny styl pisania 😀 "Drugą ręką wyciągam z zamrażarki lody. Oczywiście uderzam nimi w szufladę, bo są duże i nie chcą wyjść"- to przydarzyło mi się dzisiaj 😀
"Może dlatego, że mają prawdziwą wanilię, a nie wanilinę? ;-)"- to zdanie po prostu rozwala system. Ewidentnie 🙂 " Dodaję szklankę mleka i wycieram co rozlałam :)"- w końcu ktoś podchodzi normalnie do tematu 😀 Czuję, jakby ten przepis był wprost stworzony dla mnie 😉

bluefairy
Gość

Uwielbiam mrożoną kawę w tej formie, pomimo złej tolerancji mleka, ale co tam 😉 Dlatego jakie było moje zdziwienie jak poprosiłam w kawiarni mrożoną kawę a dostałam zimną rozpuszczalną z pływającymi weń kostkami lodu, które nie dość ze okropnie wyglądały to jeszcze rozrzedzały całość. Naprawdę byłam przekonana, ze każda mrożona kawa jest "z urzędu" z lodami 😛

M.Ortycja
Gość

Jeśli chodzi o dobre mleko roślinne, to ja Ci polecam ryżowe! Mi sojowe ogółem smakuje, ale samo, bo w kawie i kakao za bardzo przeważa jego smak. Szkoda tylko, że ryżowe takie drogie, ok. 10 zł za litr zazwyczaj albo i więcej, a domowe nie wychodzi (przynajmniej mi) takie dobre jak kupne…

M.Ortycja
Gość

jeszcze mi się przypomniało – do samej kawy mrożonej polecam Ci biedronkowy sojowy napój waniliowy (sam w sobie jest przepyszny, smakuje właśnie jak lody waniliowe) 🙂

Brawurka
Gość

Ja osobiście kawy nie pijam, ale moi rodzice owszem 😉 W upały zalewają kawę rozpuszczalną pepsi z lodówki i z tego co widzę bardzo im smakuje 😉

Katsunetka
Gość

Już nie pamiętam kiedy robiłam mrożona kawę, choć ja miałam przepisać na bardziej zbliżoną do Frapucciono. Chyba poszukam i w te upały zacznę robić bo az mi ślinka pociekła. Jutro zaczynam od zrobienia kostek lodu.

Zielona Kotka
Gość

Polecam dodac likier czekoladowy albo Baileysa (tak na oko, w zaleznosci czy sie lubi alkohol) – pycha!

m
Gość
m

Rum też się nada 🙂

Kasia
Gość

Owoce mrożone + kawa rozpuszczalna. Szybka i czysta robota. 😉

make-up freak
Gość

Mmmm…pycha, tylko, żeby w cycki poszło:)

tlusta_papuzka
Gość

Dopraw kozieradką, to pójdzie 😀

Marta Zaborowska
Gość

Przepis sprawdziłam i … jestem na tak – wyśmienita 🙂 A jestem prawdziwą "kawoszką". Dziś na wieczór na pewno też zrobię. Dzięki Aniu 🙂

Kasia
Gość

Mrożona kawa! Uwielbiam 🙂 Jutro w ruch idzie blender.

Caffegaleria
Gość

Kawa + lody + bita śmietana tutaj nie ma prawa nic pójść źle! Wspaniałe połączenie !

Vela
Gość

Uwielbiam kawę zwłaszcza tę mrożoną! Muszę wypróbować koniecznie Twój przepis. 🙂

Neha
Gość

Polecam kawę zalać samym mlekiem, jest wtedy smaczniejsza. Poza tym rozpuszczalnej kawy nie musimy parzyć więc nie trzeba jej zalewać wrzątkiem, tym bardziej do kawy na zimno 🙂

Previous
Garść luźnych przemyśleń związanych z nowym
Przepis na najlepszą mrożoną kawę – udawane Café frappé :)