Wiele rzeczy w życiu myli! Na zdjęciu jestem szczęśliwa, serio. Było ciepło i miło, napoiłam i wygłaskałam pieska, zjadłam coś pysznego.
Często też krzyżuję ręce i nogi, ale nie jestem wtedy „zamknięta” albo „znudzona”, tylko wyrównuję sobie ciśnienie, bo mam niższe a tak czuję się lepiej 😉
I tak samo cudowne insta życie też jest mylące🤭. Ludzie pokazujący swoje sukcesy nie pokazują upadków i nieudanych działań (nie dziwię się, „propaganda sukcesu” bardzo dobrze sprzedaje!). Insta laski trudniące się prostytucją nie pokazują co muszą robić za te torebki,  buty i podróże.
Szczęśliwe mamy „wszystko jest kwestią organizacji” nie pokazują swojej frustracji gdy dziecko zwymiotuje na ostatnie czyste śpioszki.
Ja sama bardzo dbam o to co pokazuję, a czego nie. Nie chodzi o to, że nie jestem prawdziwa (bo jestem), po prostu moje życie to nie Big brother ;)
Wybieram się do Azji solo, więc nie będę wrzucać stories w czasie rzeczywistym. Nie chcę też siedzieć z nosem w telefonie, wolę sobie na godzinkę usiąść w hotelu i dorobić napisy do relacji. Trochę szukam zatem nowej formuły!
Dajcie znać czyje stories najbardziej lubicie, szukam świeżych inspiracji.
Moje aktualne top 3 to:
1. @szafasztywniary - nie potrzebuje 10 kafelków by powiedzieć „sto lat!”, merytorycznie, ze spokojem
2. @kasia_coztymseksem - Kasie śledzę jeszcze od czasów gdy nie opowiadała na insta o seksie i wiem, że bardzo potrzeba kogoś takiego w Polsce!
3. @evrdtrp - uwielbiam merytoryczne i fajne storiski z podróży❤️
Tych osób jest oczywiście dużo więcej, ale takie aktualne top3 stories w które klikam to właśnie te!
Dajcie znać kogo warto oglądać! Od razu mówię - nie lubię dram, ludzi o agresywnym tonie, filtrów „upiększających” ludzi i widoczki, i „smacznej kawusi”😁 Lubię ludzi konkretnych!
Kto wzbogaca Twoje chwile na insta?

#wakacje #podrozemaleiduze #lato #urlop #blogipodroznicze #blogpodrozniczy #travelpassion #relaks #motywacja #travelstagram #wspomnienia #grecja #korfu #kerkira #greece #girlswhotravel #polishtraveller #girlswhoexplore #collectmoments #mytravels #wearetravelgirls #traveljournal #girlslovetravel

Wiele rzeczy w życiu myli!...

Pytacie, czy nie boję się do Azji sama. Jasne, że się boję! Może nie w tym sensie, że jestem przerażona, ale czuję dreszcz niepokoju. Na bank się któregoś dni rozpłaczę, bo coś mi nie wyjdzie😉 na bank a chwilę później będę się z tego śmiała!
Już na starcie robię to źle, bo zamiast spakować się w plecak (potrafię!) jadę z walizką, bo chcę odwiedzić kilka osób i przywieźć im z Polski rzeczy, za którymi tęsknią i których im brak.
Ja w ogóle mam 2 stany (oba w 100% prawdziwe!). W jednym z nich z łatwością poznaję ludzi, jestem otwarta i znajduję nowe przygody, w drugim moje spojrzenie mówi „Idź stąd”. Czasami zadziwia mnie jak szybko potrafię się pomiędzy nimi przełączać! 
Myślę, że będzie fajnie, bardzo potrzebuję takiego czasu dla mnie! Już jaram się na myśl o tym, że będzie mi się w tym wilgotnym powietrzu doskonale oddychać. Na myśl o pysznym jedzonku i porządnych masażach!
Zrezygnowałam na ten moment z Myanmaru i prawdopobnie będzie to Pekin(na chwilę!)- Bangkok-Koh Chang- Bali i na koniec dwa tygodnie w Wietnamie. Zacznę z dołu, ruszę w górę. Znając mnie - zmienię pewnie plan z 10x ;) I spoko, na tym polega zabawa, nie biorę życia już tak bardzo serio, staram się bardziej z niego korzystać, mniej się spinać. Dlatego teraz wskakuję do wanny pełnej piany, zapalam świeczki i pora na totalny relaks🥰

Wyobraź sobie, że problemu w stylu brak urlopu/kasy/towarzystwa/z kim zostawić psa/ nie znam języka nie istnieją. Jest czarodziej, robi plum i ich nie ma🧙🏻‍♂️. Gdzie w tej sytuacji chcesz pojechać? Co robisz, gdy nic cię nie ogranicza?☺️ Daj znać!
#podróże #podróżemałeiduże #wakacje #lato #azja #travelphotography #travelgirl #girlswhotravel #solotravel #langkawi #malaysia #malezja

Pytacie, czy nie boję się...

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Przepis na najlepszą mrożoną kawę – udawane Café frappé :)

przepis na kawę mrożoną z lodami, kawa mrożona z lodami ;)

Zwierzyłam się dzisiaj na instagramie, że kawę pijam wyłącznie mrożoną, w dodatku tylko latem 😉 Była to prawda niepełna, bo kawa mrożona tak do końca nie jest. Ponieważ nie znam nikogo, komu by nie smakowała, dzielę się recepturą na mrożoną kawę w 2 minuty. No,  w tyle czasu, ile gotuje się woda na kawę + 30 sekund 😉Składniki :

  • Kawa rozpuszczalna
  • bita śmietana
  • lody
  • cukier
  • kakao/karob
  • mleko

Brak ładnych wysokich szklanek proszę wybaczyć, jestem na etapie kompletowania zastawy 😉 


Przepis:

Wstawiam wodę, w tzw. międzyczasie wyciągam z szafki blender ręczny i szukam szklanek/słoików. Do kubka sypię 3 stołowe łyżki kawy i tyle samo cukru. U mnie jest to ksylitol, ewentualnie trzcinowy, ale od białego raz kiedyś nikt przecież nie umrze. Ponieważ szklanek szukałam długo, czajnik zaczyna popiskiwać, a ja wyciągam jeszcze  z lodówki mleko. Drugą ręką wyciągam z zamrażarki lody. Oczywiście uderzam nimi w szufladę, bo są duże i nie chcą wyjść. Ciekawe ile jeszcze takich “stuknięć” wytrzyma 😉

O ile kawa jest mi obojętna, o tyle lody muszą być te:


Lidlowskie lody kocham miłością wielką i zawsze muszą być w zamrażarce, tak w razie “w”. Są wyjściem awaryjnym jak nie mam pomysłu na szejki i deską ratunkową w ciężkich chwilach. Taka moja interpretacja “w razie potrzeby stłuc szybkę”. No lodówkowy must-have. Kosztują ok 10 zł za 2,5 litra i … są jedynymi waniliowymi lodami, które mi smakują. Może dlatego, że mają prawdziwą wanilię, a nie wanilinę? 😉 

Ok, ja tu gadu-gadu, a czajnik gwiżdże. Zalewam kawę wrzątkiem, mieszam i przelewam  gorącą do kielicha blendera. Dodaję szklankę mleka i wycieram co rozlałam 🙂 Potem trochę lodów metodą “na oko”. I blenduję na gładką masę.


Przelewam do ładnej jakiejkolwiek szklanki, dekoruję bitą śmietaną i posypuję z wierzchu odrobiną kakao albo karobem.

Gotowe! 😉 

Zdjęcia robione tabletem – za jakość przepraszam. Oczywiście można dodać tez jakiś syrop na wierzch, albo sos do lodów, ale ja się muszę trochę pilnować, bo starczy, że  mleko mi nie służy. Sojowe mi nie smakuje, szukam dobrego zastępnika.( tutaj więcej o mojej diecie intuicyjnej) Póki co, piję tylko wtedy, gdy czuję się naprawdę dobrze. Czyli ostatnio często 🙂  


W tym przepisie najbardziej lubię to, że jest bardzo, bardzo szybki! I niezawodny 😉  Pobudza, orzeźwia no i resztę mogę schować do lodówki na potem. 

To jedyna forma w jakiej pijam kawę! 😉 


Macie jakieś patenty na mrożoną kawę? 😉


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

72
Dodaj komentarz

avatar
39 Comment threads
33 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Neha Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wygląda smakowicie, ja zawsze bawię się w kruszenie lodu, nie pomyślałam nigdy o lodach, a to takie proste;)

Mila
Gość

Mój patent jest następujący – do słoika dodaję jakieś 5 – 6 kostek lody, 3 łyżeczki kawy rozpuszczalnej, zalewam zimną wodą (jakieś 4 – 5 cm) i zakręcam, mocno potrząsam przez chwilę, robi się z tego obłędna kawa z pianką ;D potem do tej kawy dolewam mleka i mieszam, albo ubijam trochę mleko i dodaję potem 🙂

tlusta_papuzka
Gość

Może wstaw do zamrażarki trochę sody oczyszczonej (pochłania zapachy)?… (Aż poszłam powąchać swoje kostki lodu – niczym nie śmierdzą 😉 )

Anna Kryjom
Gość

Kostki lodu Aniu kupisz nawet w Żabce 🙂 Nie musisz ich robić…

Aleksandra Sudoł
Gość

Ja zamrażam w woreczkach do lodu i niczym nie przechodzą. 🙂

Seldirima
Gość

Kluczowe pytanie – jaka bita śmietana? Z czasu przygotowania mniemam, że jest to śmietana w sprayu?
Ja mrożoną kawę robiłam tak, że zalewałam trochę kawy wrzątkiem i odstawiałam na jakiś czas do lodówki (oczywiście jak już trochę ostygła), potem dolewałam zimnego mleka, dodawałam lody lub kostki lodu.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

O matko! a ja znowu jestem największą fanką TŁUSTEJ bitej śmietany, tylko włąsnej roboty. I to mnie gubi latem. Człowiek tak bardzo chce mrożonej kawy z bitą smietaną!

Joaśś
Gość

wygląda smacznie! 😀 aż mi smaka zrobiłaś 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ja tez mieszam w sloiku 🙂 Lod, kawa, troche wody i mleka do sloika, troche cukru do smaku i cynamon. Zakrecam, potrzasam i gotowe 🙂 bitej smietany z wyciskacza nie lubie wiec pomijam.. ostatnio wzielam taki wielki sloik do pracy i teraz codziennie ktos nam potrzasa mrozona kawusie co przy niezimskich stambulskich temperaturach jest mega frajda 🙂 w ogole juz pomijam ile ekonomiczniej wychodzi taka kawa niz kupowana w sieciowych kawiarniach.

Niska
Gość
Niska

Orientuje się ktoś może gdzie dostanę lody bez syropu glukozowo-fruktozowego? Te lidlowskie są rzeczywiście bardzo dobre, ale unikam tego dodatku jak tylko mogę i szukam jakiś nieprzesadnie drogich.

Ala Sienkiewicz
Gość

Niestetymało jest lodów bez syropu glukozowo-fruktozowego czy samego glukozowego Polecam linka z analizą składów kilku marek lodów -> http://i.wp.pl/a/f/jpeg/31385/bhjfgafd.jpeg

almondcake
Gość

To polecam mleko bezlaktozowe, ja mogę pić bez nieprzyjemnych efektów ubocznych właściwych zwykłemu mleku ;>

Wdowa Po Stalinie
Gość

wczoraj sobie robiłam kawkę mrożoną 🙂 ale taką zwykłą, bo ani bitej śmietany nie miałam, ani lodów 🙁

carmen instars
Gość

Wygląda pysznie, ale bitą śmietane jem tylko jak sama ubije 🙂

Oleandrra
Gość

Mniam, wygląda pysznie. A te lody z lidla nie mają przypadkiem w składzie syropu glukozowo-fruktozowego?

Dla mnie mleko sojowe jest lepsze w smaku, niż krowie. A kawa (zazwyczaj zbożowa, bo zwykłej raczej unikam) z mlekiem sojowym to jedno z najlepszych napojów, jakie piłam <3

Oleandrra
Gość

Ja mam na tym punkcie lekką obsesję, więc niestety poszukuję jakichś bez syropu, a pewnie w końcu się wkurzę i zrobię sama.
Ja pijam AlproSoyę <3

Czarne Espresso
Gość

Wygląda pysznie, muszę coś takiego kiedyś zrobić. Co prawda nie mam blendera, ale ktoś wyżej wspomniał o słoiku – myślę, że byłby ok 🙂

ona
Gość

Kawa wygląda apetycznie, a próbowałaś zrobić domowe mleko owsiane lub migdałowe ? przepisy np. na kotlet.tv, albo gdzieś indziej widziałam :).
PS. nie wiem czy tylko mi ale razem z tekstem zjeżdżają mi na dół opisy home, kontakt itd.

Camillie Eve
Gość

Kurcze, mi właśnie mleko bardzo nie służy, nie piłam prawie w ogóle od paru miesięcy, a ostatnio naszła mnie ochota na budyń co zaskutkowało bólem brzucha i katarem…. A ta kawa tak kusi!

M.Ortycja
Gość

bo mleko krowie jest zdrowe, ale dla krów, nie dla ludzi. polecam spróbować mleko roślinne – do budyniu polecam sojowe albo ryżowe 🙂

Milka
Gość

Wypróbuję Twój pomysł na kawę. Za waniliowymi lodami nie przepadam ale jak mówisz, że takie dobre i jeszcze z prawdziwą wanilią to może mi posmakują. Ja najczęściej mrożoną kawę robię tak, że zaparzam pół szklanki mocnej rozpuszczalnej kawy, dolewam zimnego mleka, dosypuje cukru, wstawiam do lodówki albo na trochę do zamrażalnika, po wyjęciu wrzucam na wierzch śmietankowe lody i to wszystko 🙂

BlingAlley
Gość

Co do mleka mi bardzo smakuje mleko kokosowe, takie robione w domu ale nigdy nie próbowałam go użyć do zrobienia kawy więc nie wiem czy takie połączenie kawy i mleka będzie ok.
Często robię mrożoną ale nigdy nie dodawałam do niej lodów.

Karolina Franieczek
Gość

Na co dzień kawy praktycznie nie pijam, nawet sam zapach mi nie podchodzi. Czasami jakieś cappuccino albo dobre late, za to w porze upałów mogłabym pić tylko wszelakie wariacje cafe-frappe.

whiness
Gość

Mmm… taką kawę mogłabym pić codziennie (nie tylko latem). Cudo. 🙂 Koniecznie z dużą porcją bitej śmietany – bo jak grzeszyć, to już na całego 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

lody za 10zl – 2,5 l??????????? cóż to za syf musi być ???????? tylko grycan śmietankowy lub truskawka !
jeśli mam jeść syf – nie jem nic.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu,mam prośbę o usuwanie komentarzy w tak wszechwiedzącym tonie, bo ta interpunkcja psuje klimat Twojego bloga. Zamontuj disqussa,będzie selekcja 🙂 To samo anonim mógł napisać w inny sposób i byłoby ok 🙂 ! Nadgorliwość gorsza od faszyzmu 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu,mam prośbę o usuwanie komentarzy w tak wszechwiedzącym tonie, bo ta interpunkcja psuje klimat Twojego bloga. Zamontuj disqussa,będzie selekcja 🙂 To samo anonim mógł napisać w inny sposób i byłoby ok 🙂 ! Nadgorliwość gorsza od faszyzmu 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

To jest na jedną "porcję"? 🙂 Bo chciałam zrobić dla siebie i mamy, a nie wiem ile tego wychodzi + 3 łyżki stołowe kawy to całkiem sporo dla jednej osoby

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie jestem Ania,ale zrobilam wczoraj i wyszedł mi cały pojemnik blendera (700ml) czyli 3 szklanki,ale nie zalowalam lodów 🙂 szklanka mekką,szklanka kawy i lody,napelnilam potem szklanki do 3/4 a resztę bitej śmietany . lody dalam algidy i wyszło pysznie:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mleka*

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dziękuję Ci bardzo, idę robić 😉

luckywoman
Gość

Uwielbiam kawę mrożoną 🙂 Mogłabym ją pić codziennie nawet w zimie!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie jestem Ania,ale zrobilam wczoraj i wyszedł mi cały pojemnik blendera (700ml) czyli 3 szklanki,ale nie zalowalam lodów 🙂 szklanka mekką,szklanka kawy i lody,napelnilam potem szklanki do 3/4 a resztę bitej śmietany . lody dalam algidy i wyszło pysznie:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu,usuń,dodalam w złym miejscu

Patti
Gość

Sama sobie jeszcze kawy mrożonej nie robiłam, czas spróbować. No i ja także innej nie pije:)

studentka zarządzania
Gość

Chętnie wypiłabym taką kawę:)
Ja jedynie latem na ochłodę piję Inkę z mlekiem- pomimo tuczących właściwości (zawsze wybieram mleko 3,2%) jest to dla mnie jeden z lepszych sposobów na orzeźwienie 🙂

m
Gość
m

Kiedyś bardzo lubiłam "kawę bananową", czyli miks z kawy rozpuszczalnej, zimnego mleka, banana, cukru i cynamonu czy kardamonu do smaku. Można dodać tez kakao. Nie jestem pewna dokładnych proporcji, ale to chyba było mniej więcej tak: http://majanaboxing.blox.pl/2008/12/Kawa-bananowa.html. Teraz wpadłam na pomysł, że można by użyć do niej mrożonego banana, tylko musi byc mocno dojrzały, z brązowymi plamkami na skórce. Zmiksowany przypomina lody waniliowe 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Co do mleka – faktycznie, sojowe mi też nie smakuje, jedynie dobre jest jeżeli dodaję do smoothie i nie czuję tego smaku. A co powiedz na mleko bez laktozy? Jest bardzo smaczne, chociaż nieco słodsze od normalnego.

The music of me
Gość

A najbardziej w tym przepisie podoba mi się… swobodny styl pisania 😀 "Drugą ręką wyciągam z zamrażarki lody. Oczywiście uderzam nimi w szufladę, bo są duże i nie chcą wyjść"- to przydarzyło mi się dzisiaj 😀
"Może dlatego, że mają prawdziwą wanilię, a nie wanilinę? ;-)"- to zdanie po prostu rozwala system. Ewidentnie 🙂 " Dodaję szklankę mleka i wycieram co rozlałam :)"- w końcu ktoś podchodzi normalnie do tematu 😀 Czuję, jakby ten przepis był wprost stworzony dla mnie 😉

bluefairy
Gość

Uwielbiam mrożoną kawę w tej formie, pomimo złej tolerancji mleka, ale co tam 😉 Dlatego jakie było moje zdziwienie jak poprosiłam w kawiarni mrożoną kawę a dostałam zimną rozpuszczalną z pływającymi weń kostkami lodu, które nie dość ze okropnie wyglądały to jeszcze rozrzedzały całość. Naprawdę byłam przekonana, ze każda mrożona kawa jest "z urzędu" z lodami 😛

M.Ortycja
Gość

Jeśli chodzi o dobre mleko roślinne, to ja Ci polecam ryżowe! Mi sojowe ogółem smakuje, ale samo, bo w kawie i kakao za bardzo przeważa jego smak. Szkoda tylko, że ryżowe takie drogie, ok. 10 zł za litr zazwyczaj albo i więcej, a domowe nie wychodzi (przynajmniej mi) takie dobre jak kupne…

M.Ortycja
Gość

jeszcze mi się przypomniało – do samej kawy mrożonej polecam Ci biedronkowy sojowy napój waniliowy (sam w sobie jest przepyszny, smakuje właśnie jak lody waniliowe) 🙂

Brawurka
Gość

Ja osobiście kawy nie pijam, ale moi rodzice owszem 😉 W upały zalewają kawę rozpuszczalną pepsi z lodówki i z tego co widzę bardzo im smakuje 😉

Katsunetka
Gość

Już nie pamiętam kiedy robiłam mrożona kawę, choć ja miałam przepisać na bardziej zbliżoną do Frapucciono. Chyba poszukam i w te upały zacznę robić bo az mi ślinka pociekła. Jutro zaczynam od zrobienia kostek lodu.

Zielona Kotka
Gość

Polecam dodac likier czekoladowy albo Baileysa (tak na oko, w zaleznosci czy sie lubi alkohol) – pycha!

m
Gość
m

Rum też się nada 🙂

Kasia
Gość

Owoce mrożone + kawa rozpuszczalna. Szybka i czysta robota. 😉

make-up freak
Gość

Mmmm…pycha, tylko, żeby w cycki poszło:)

tlusta_papuzka
Gość

Dopraw kozieradką, to pójdzie 😀

Marta Zaborowska
Gość

Przepis sprawdziłam i … jestem na tak – wyśmienita 🙂 A jestem prawdziwą "kawoszką". Dziś na wieczór na pewno też zrobię. Dzięki Aniu 🙂

Kasia
Gość

Mrożona kawa! Uwielbiam 🙂 Jutro w ruch idzie blender.

Caffegaleria
Gość

Kawa + lody + bita śmietana tutaj nie ma prawa nic pójść źle! Wspaniałe połączenie !

Vela
Gość

Uwielbiam kawę zwłaszcza tę mrożoną! Muszę wypróbować koniecznie Twój przepis. 🙂

Neha
Gość

Polecam kawę zalać samym mlekiem, jest wtedy smaczniejsza. Poza tym rozpuszczalnej kawy nie musimy parzyć więc nie trzeba jej zalewać wrzątkiem, tym bardziej do kawy na zimno 🙂

Previous
Garść luźnych przemyśleń związanych z nowym
Przepis na najlepszą mrożoną kawę – udawane Café frappé :)