Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Garść luźnych przemyśleń związanych z nowym

   Raz- dwa – trzy, raz-raz, próba mikrofonu. Jestem. W końcu. Znowu. Wracam z garstką myśli nieuczesanych, luźno plączących się po kieszeniach. Okruszków wchodzących w zszycia, których nie da się wytrzepać.   Jak widzicie, mam nowy szablon. Bardziej przejrzysty, spokojniejszy. Nie wiem sama, jak mogłam wcześniej trzymać tu taki chaos, ale takie rzeczy widzi się dopiero z dystansu. Z biegiem czasu mniej we mnie chaosu, a więcej spokoju. Kiedyś myślałam, że taki spokój oznacza, że człowiek dziadzieje. Dzisiaj patrzę na to zupełnie inaczej i witam go z radością, jak długo wyczekiwanego gościa.


W tytule napisałam o garści luźnych przemyśleń, więc oto są. Od razu uprzedzam, że nigdzie się nie żalę i nie narzekam, a jeśli ktoś to tak odbiera, proponuję potrenować czytanie ze zrozumieniem 😉 


Ostatnio na blogu stuknęło mi 2000 obserwatorów. Czy to dużo, czy mało – wszystko zależy od interpretacji. Mój blog nie opiera się na “mixach inspiracji” i ładnych zdjęciach, a na tekście, więc dla mnie te 2000 obserwatorów to bardzo, bardzo dużo. Każdy z nich jest człowiekiem z krwi i kości. Ma swoje oczekiwania, potrzeby, pragnienia, swój światopogląd.

 Miesięcznie przewija się tutaj 60 tys unikalnych użytkowników. 60 tysięcy dusz. Dużo.

Gdzieś w środku tego wszystkiego jestem ja. Lat 22. I czuję się mała jak okruszek pętający się po kieszeni.


Uwielbiam to miejsce,zaglądam tu często i chętnie. Uwielbiam Wasze komentarze, wiadomości. Czytam każdą jedną i cieszę się z tych wszystkich cudownych rzeczy, do których się przyczyniłam, często niechcący. Cieszę się z każdej jednej osoby, która pozbyła się gronkowca, z każdej jednej osoby, która poprawiła wyniki krwi i ze szczęścia dziewczyny, która przeczytała poleconą przeze mnie książkę i znalazła faceta. Cieszę się z każdej historii z cyklu “moja historia” i z każdej osoby, którą chociaż na chwilę taka historia zainspiruje. Uśmiecham się do ekranu, gdy czytam te wszystkie pozytywne wiadomości. To mnie napędza.


Ale jest też druga strona medalu. Trochę się boję. W czasach nastoletnich miałam bardzo popularnego photobloga. Nie umiem wskazać momentu, w którym takim się stał, ale to się stało nagle i mnie przerosło. Komentarzy było tyle, że fizycznie nie wyrabiałam z ich czytaniem, o odpisywaniu nie wspominając. O sobie pisałam mało, a i tak czytelnicy chcieli wiedzieć wszystko. Ludzie są ciekawi, nie mam im tego za złe. Taka natura ludzka. Dzisiaj przez to histerycznie reaguję, gdy widzę jakieś osobiste pytania. Gdy nie odpisuję, zaczyna się dyskusja w komentarzach, czy takie pytanie jest zasadne. Gdy piszę, że coś jest moją sprawą i dodaję uśmieszek, ktoś pisze, że “wielka celebrytka się znalazła”. Kuuuuurczę, ludzie! Naprawdę większym nietaktem jest milczenie, niż pytanie z kim i jak często sypiam i z kim jeżdżę na wakacje? 😉 Tak serio-serio?

Jestem człowiekiem spokojnym – nie zawsze taka byłam. Asertywnym – też przyszło z czasem. Tolerancyjnym, a tolerancję rozumiem jako brak próby nawracania/zawracania/unicestwiania. Zdecydowałam się więc 

wprowadzić te same zasady na moim blogu.  Asertywność, tolerancja, spokój.


Czasami nie umiem przekazać tego, co przekazać bym chciała. Wynika to z jednej prostej rzeczy – każdy ma jakieś filtry przez które patrzy na świat.

Miesiąc temu robiliśmy w pewnym gronie głosowanie w jednej sprawie. Byłam za inną opcją niż koleżanka, ale nic poza tym. Niedawno potrzebowała mojej pomocy. Zawsze dzwoni, tym razem napisała na fejsie. Odpowiedziałam szybko, jak zawsze. Podziękowała i napisała “wiesz, bałam się do Ciebie napisać, myślałam, że jesteś obrażona”…

Ludzie tak często otrzymują w reakcji wrogość, więc wręcz nastawiają się na jej odbiór. A ja nawet nie umiem wyobrazić sobie powodu, dla którego miałabym być obrażona. Napisałam kiedyś tekst “dlaczego tak łatwo Cię zapalić?” – wywołał dysonans u kilku piromanów, więc przez jakiś tydzień dostawałam masowo komentarze twierdzące, ze w tym i tym miejscu sama się zapaliłam. Łot-de-fak?! 😀 czasami zapominam, że jeśli ktoś jest nastawiony na odbiór negatywnego, to widzi to wszędzie. Ja nie oglądam od dawna wiadomości, nie hejtuję, nie karmię się tym wszystkim, więc nie umiem się już wczuć.

To trochę jak ze schodami -schody stoją w jednym miejscu, ale z każdego stopnia widać rzeczywistość trochę inaczej. Gdy wracasz z ostatniego i mijanym ludziom mówisz, że nie warto się tam wspinać, i tak Cię nie posłuchają. Zaczęli wspinaczkę, zainwestowali w to energię, nie odpuszczą. To w sumie dobrze, każdy musi sparzyć się sam. Czasami o tym zapominam.


Miałam ostatnio blokadę, jeśli chodzi o pisanie. Zdarza się, że przypisujecie mi cechy, których nie posiadam. Po to założyłam konto na youtube i instagramie – aby pokazać, że rzeczywistość jest nieco inna ;-))) Tak samo jak inni, stoję w kolejce do dziekanatu. Nie posiadłam żadnej tajemnej wiedzy, która by to zmieniła. 

Często dostaję prośby o napisanie na konkretny temat. Uwielbiam to! Na początku miałam wrażenie, że spełniam je chętnie, ale dopiero po czasie zauważyłam, że wysysa to ze mnie energię. Blog miał być moim ujściem nadmiaru energii,myślodsiewnią, zbiorem tego, inspiruje mnie. Tymczasem łapałam się na tym, że zaczęłam traktować go jak obowiązek – w końcu każdy z odwiedzających ma jakieś oczekiwania…


Pogubiłam się trochę. Zajęta życiem w realu nie zauważyłam, że sama wmanipulowałam się w dodatkowy “obowiązek” w świecie wirtualnym, do którego tylko wpadam, na chwilę. Są nawet tacy, którzy uważają, że blogowanie jest moim zawodem 😀 Wyobraźnia niektórych mnie przerasta ;-)))


Przeleżałam kilka dni na hamaku, pijąc owocowe smoothies i szejki. Odsłuchałam wszystkie best-of-the-best utwory ukochanego zespołu – Queen.  Wygłaskałam kota za wszystkie czasy. Robiłam pompki i przysiady za każdym razem, jak nachodziła mnie negatywna myśl i…dałam sobie całkowitą dyspensę na wszystkie słodkości i inne grzeszki. I tak najbardziej zatęskniłam za jedzeniem “na domowo”. Po tym wszystkim, odnalazłam na nowo równowagę. Znów stoję na obu nogach.


Postanowiłam, że za bardzo Was szanuję, by pisać coś na siłę. Za bardzo Was szanuję, aby zostawiać tutaj komentarze z choćby cieniem hejtu, bo rozpętują się tu gównoburze. Za słownictwo przepraszam, zamiennika oddającego sedno nie znam 😉 Zrezygnowałam z narzucania sobie tempa publikacji tekstów, na rzecz całkowitego luzu i swobody, jaka towarzyszy każdemu początkującemu blogerowi. Za bardzo lubię to miejsce i za bardzo Was szanuję, by sprowadzać to do obowiązku. Blog jest odskocznią. Przyjemnością. 

Nie ma w językach świata słowa, które oddałoby tematykę mojego bloga. Uczepiłam się tego śmiesznego “lifestyle” wyłącznie z braku laku. To chyba takie ładniejsze “o wszystkim i o niczym”. O niczym pisać nie będę, ale o wszystkim już tak. O wszystkim, co dla mnie istotne. Wracam do korzeni 😉 


Za słowotok przepraszam! Przypieczętowuję to wszystko swoją facjatą, takie śmieszne zdjęcie które zrobiło się przy kręceniu filmiku, kiedy zdejmowałam okulary. Poudawajmy, że dyryguję tutaj swoim życiem. Czy coś. 😉

Wiecie, wraca nieogar, chaos kontrolowany, luz, swoboda, przyjazna atmosfera. Bez udowadniania czegokolwiek. Komukolwiek. Bez usztywniania tematów bloga, ani żadnej rzeczy, która jego jest.


PS. Dajcie znać, co zmienić w szablonie 🙂 I tak zrobię po swojemu, ale ktoś mnie musi naprowadzić, jak to po “mojemu” jest ;-)))





Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostan obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

 

Follow on Bloglovin

Lubisz – zalajkuj 😉

Uściski, Ania

66
Dodaj komentarz

avatar
39 Comment threads
27 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AnonimowyAniamalujeLusijaizabellalifemanagerka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ty o czymkolwiek piszesz, piszesz w magiczny sposób 🙂

Agata Ucińska
Gość

Ależ mi się podoba ten nowy szablon, w tamtym gubiłam się. Bardzo mądry post Ania, trzymam kciuki! Regularnie Cię czytam i bardzo Cię cenię właśnie za naturalność. Wymuszenie zawsze "czuć" na blogu.

Dagmara
Gość

I dobrze tak, Aniu. Człowiek potrzebuje czasem na chwilę się odsunąć, pomyśleć, uspokoić. Teraz blog podoba mi się bardziej 🙂 Jakoś tak bardziej da się skupić na samym tekście. Także zmiana in plus 🙂

Mam nadzieję, że znalazłaś chwilkę i na hamaku choć zajrzałaś do wiesz czego 🙂 Pozdrawiam Cię ciepło, nie z hamaka z szejkiem, ale sok pomarańczowy gdzieś tu obok mnie jest 🙂

Berciuch
Gość

Aniu… zabawna sprawa, ale im dalej brnęłam w głąb notki, tym bardziej schodziło ze mnie hmmm… ciśnienie? 🙂 Nie do końca wiem, jak przekazać to co właśnie w głowie mi siedzi, ale skojarzyło mi się z takim uspokajającym czytaniem tekstu na głos i wystukiwaniem rytmu dłonią o stół 😉 Czuć ten spokój i jest on zaraźliwy, podoba mi się 🙂

A wizualnie – super, że linki w tekście nie są już różowe 😀 Wcześniej niby mi to nie przeszkadzało, ale teraz po zmianie widzę, że nic mnie nie dekoncentruje w trakcie czytania 😀

Pozdrawiam! 🙂

Berciuch
Gość

Hahaha, no trochę mnie poniosła wyobraźnia 😀 W każdym razie lepiej obniżać niż podnosić :D:D

Justinee
Gość
Justinee

Choć tamten jak to nazwałaś Aniu, chaos lubiłam to i ten szablon mi się podoba, jest bardziej przejrzysty. Z prawdziwą przyjemnością przeczytałam ten wpis-luźny, być może nie poukładany. Najbardziej cenię w Tobie, Aniu, naturalność, pewność siebie(i przez Twój blog się trochę jej nauczyłam:)), a to, że szanujesz czytelników się po prostu czuje! Odpoczywaj i pisz kiedy będzie ochota i wena, serdecznie pozdrawiam!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Szablon jest super! Nie dziwię Ci się wcale, że potrzebowałaś odpoczynku. Kiedy przyjemność staje się obowiązkiem, nie wynika z tego nic dobrego. Może dzięki temu wpisy będą rzadziej, ale dłuższe, bardziej wartościowe (nie ujmując dotychczasowym wartości).
Powodzenia! Życzę dużo weny.

Ania z P.C.
Gość

Trafiłam tu nie tak dawno, ale przeleciałam wzrokiem, bo z dwójką maluchów i własnym blogiem czasu coraz mniej na długie wizyty 😉 Ale właśnie się dowiedziałam (na blogu VademecumBlogera), że jesteś Bydgoszczanką. No i wróciłam, bo mi cieplej na sercu, że tak blisko mnie ktoś pisze tak zajmująco 🙂 Co do strachu przed dzwonieniem… Kiedy po długiej chorobie zmarł mój brat, wcześniej wspierające telefony nagle ucichły. Bały się, nie wiedziały co powiedzieć. Aż w końcu jeden spróbował, drugi.. I to było najlepsze, co mogli zrobić. Sprawdzić, jak z tym żyję. Bo żyłam dalej. Bo jestem spokojna. Bo ja się nie… Czytaj więcej »

Den Ensamme
Gość

Teraz jest pięknie 🙂 Przy poprzednim szablonie bardzo nieprzyjemnie mi się tu przebywało, wolałam wchodzić na stronę z telefonu, bo wyświetlał mi się ten prosty szablon mobilny. Może dodać trochę odcieni? 😀
P.S. Sama szukam teraz równowagi i "drugiej nogi".

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dzień dobry!Przeczytałam wszystkie notki w dwa dni. Czytałam już różne książki w podobnej tematyce (kompleksy, pewność siebie, akceptacja itd) ale Twoje notki trafiają swoją prostotą w obieg i krążą aż w końcu umiejscawiają się. Nie wiem czemu ale to co dotychczas czytałam w tych książkach ulatniało się po kilku dniach. Obecnie piszę rozdział pracy mgr więc jak tylko skończę zabieram się za Twoją książkę. Piszesz, że ludzie przychodzą tutaj z pewnymi wymaganiami. Nie lubię takiej postawy bo uważam, że to często wynika z lenistwa, nie chce się nam być "poszukiwaczami". Lubimy czekać na proste rozwiązania podane przez innych… nie karm… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

aa dodam jeszcze, że łatwiej byłoby znaleźć przeczytany wcześniej post gdyby zamiast "starszy post" były numery stron 1,2,3 które można byłoby wcisnąć jeżeli pamięta się na której stronie był.

ona
Gość

pięknie jest i tak czysto, przejrzyście, tylko możesz zmniejszyć ilość wyświetlanych postów na stronie głównej :), pozdrawiam

ona
Gość

a i może jednak do komentarzy zainstalować Disqus ? tam lepiej się śledzi odpowiedzi

Karina
Gość

3 razy tak : ) nic na siłę. a zmiana szablonu super!

Kamila Frączak
Gość

🙂

Miśka Grabowska
Gość

Właśnie pierwsze, gdy tu weszła,to zauważyłam zmianę szablonu. rzeczywiście mniej kiego chaosu 😉
Pozdrawiam ;*

Miśka

Artinowy Świat
Gość

Szablon mi się podoba, ale osobiście bardzo polubiłam paten z wyróżniającymi się linkami do przekierowania. Nie wiem czemu, tak po prostu, było mi wygodniej 😉 Ale albo zmniejsz albo popraw jakość napisu "follow me on bloglovin'". Nie wiem czy widzisz to samo, ale jest olbrzymi i nieostry 😉
A co do tekstu. Jestem jak najbardziej za tym, że powinnaś pisać wtedy kiedy sprawia Ci to przyjemność i wtedy kiedy masz coś sensownego do napisania. 😉

Mari
Gość

A to odniosę się tutaj. Masz szablon podobny do mojego, lubię go bardzo, choć mój mi się opatrzył już. Były bodajże dwie wersje od różnych designerów, że tak ich nazwę. Ale ja nie o tym. Szablon ma zaletę – ustawia wszystkie zdjęcia w jednej szerokości to będzie gdzieś w ogólnych definicjach szablonu, na jego początku. Musisz to usunąć, tak chyba będzie najlepiej, jeśli zależy ci na dodawaniu grafik w innych szerokościach, możesz też wrzucić znaczek bloglovina do grafiki np. w paincie o podobnej szerokości jak zdefiniowana Twoja, w tym przypadku nie musi to być dokładne, ok 500-600 px, wtedy tego… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu właśnie przypomniałaś mi, że każdy czasami potrzebuje odpoczynku od wszystkiego, jakkolwiek to nie brzmi. 🙂 Dziękuję za to i idę odpoczywać! P.S. Co do szablonu bloga jestem jak najbardziej na tak, według mnie jest baaaardzo przejrzysty, pomaga się skupić na wpisie i nie widzę potrzeb większych zmian. 🙂

Pozdrawiam,
Monika

aiko
Gość

Pozytywny wpis o tobie, o tym blogu 🙂 przyjemnie się czyta takie rzeczy na spokojnie właśnie. Prowadź tego bloga jak chcesz, dla takiej ciebie tu jesteśmy. Znalazło się 2000 ludzi, którzy podzielają twoje myśli, których skłaniasz do myślenia i pozytywnie nakręcasz. A szablon rzeczywiście ładny. Ja być może dodałabym jakieś delikatne tło, żeby odbił się jakiś akcent podkreślający prosty design strony. Taki pomysł, o.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

dobrze byłoby jakby z prawej strony byłby taki spis wszystkich postów z podziałem na miesiące. . .

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Przecież jest, blog archive 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Brakuje mi tutaj jeszcze tylko u góry charakterystycznego czarno-różowego napisu ANIA MALUJE :))) Pozdrawiam!

Daisy K
Gość

Ania, piszesz niesamowicie magicznie. Tylko tyle bo jestem tak padnięta że nie mam sił napisać więcej słów. 🙂 Na pewno niedługo ta lista się podwoi, potroi… Tego Ci życzę i gratuluję z całego serca. 🙂

mitek
Gość

trzymam kciuki, żeby równowaga trwała w najlepsze. dbaj o siebie :*

Monika Gabas
Gość

Uprzasza się Anię o wprowadzenie Disqsa! To naprawdę genialny system komentarzy (a oprócz tego mała wstępna selekcja) 🙂

lifemanagerka
Gość

Ania a może spróbuj jeszcze raz? Ja niedawno instalowałam i u mnie komentarze dodały się prawidłowo – piętrowo, czyli zachowany jest porządek odpowiadania na komentarze, a nie są one w dość przypadkowej kolejności. Może Disqus w międzyczasie coś zaktualizował i ulepszył 🙂

tlusta_papuzka
Gość

Bardzo dobrze i oby tak dalej.

P.S. Gupie skojarzenie muzyczne: https://www.youtube.com/watch?v=aIKLMMLlMdk&feature=kp

Kinga Kornacka
Gość

Dlatego ja, gdy zaczęłam prowadzić bardziej rozległego tematycznie bloga nazwałam go.. wielotematycznym. Też nie ogranicza, a jakoś lepiej mi brzmi od 'lifestylu' 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ania ! to smiesznie zabrzmi ale ten post byl tak naturalny, taki prawdziwy, az sama sie dziwie ze jestem ZA zeby bylo tutaj lekko i przyjemnie,nie na sile itp. Sama zdalam sobie sprawe ze gdzies sie pogubilam bo nagle okazalo sie ze zagladam na twoj blog dwa razy dziennie zeby zobaczyc czy juz jest nowy post, czy juz jest moj moment relaksu…i choc nic w tym zlego….jednak wlasnie mi uswadomilas ze to nie o to chodzi. ze nie musze czuc sie lepiej tylko dlatego ze wiem ze po siedemnastej przeczytam kolejna motywujaca historie i ze trzeba wziac na luz.tak bedzie… Czytaj więcej »

Seldirima
Gość

Co do prywatności – serio ktoś się pytał z kim i jak często śpisz? :/ Czy to tylko naciągnięta interpretacja tego pytania o to, z kim jedziesz do Paryża? (bo np. dla mnie ta reakcja była dość szczególna, tzn. ok, jeśli nie mogłaś czy nie chciałaś napisać z kim, to twoja sprawa, ale z drugiej strony ukrywanie takiej zwykłej sprawy prowadzi do dziwnych domysłów. Mam taką znajomą, która z najprostszej sprawy potrafi zrobić największą tajemnicę, nie wiadomo po co. A wcale nie jest osobą "publiczną", kryje się tak przed nawet bliskimi znajomymi. Gdzie kupiłaś tę bluzkę? Nie powiem. Z kim… Czytaj więcej »

Seldirima
Gość

To chyba był jakiś zboczeniec 😉 (swoją drogą… nigdy nie wiesz kto jest po drugiej stronie :/ Cześć Aniu, mam na imię Wojtek i też mam 12 lat… )

margaritum
Gość

Bardzo ładny, elegancki i przejrzysty szablon. Nareszcie 🙂
Przyjemnego blogowania 🙂

Mila
Gość

Świetnie ujęte i świetne decyzje.
Podziwiam jak pięknie i dyskretnie potrafisz pisać o trudnych sprawach.

Również dziękuję za zmianę szablonu 🙂

Marta Zaborowska
Gość

Ten szablon z całą pewnością jest dużo lepszy 🙂 Jest czysto i przejrzyście 🙂
Aniu można "cię czytać i czytać" zawsze z niecierpliwością czekam na kolejny wpis 🙂

Margerytka
Gość

Chyba jeszcze chętniej będę zaglądać na Twojego bloga 🙂 Naprawdę miło Cię czytać 🙂
Uściski,

M.

Marta Truskavkowa
Gość

Aniu, albo raczej Pani Aniu bo jesteś już starsza ode mnie o dobrych kilka lat.(Może lepiej o tym nie mówmy ) Muszę powiedzieć że naprawdę spodobał mi się ten post.Tylko pogratulować niesamowitych zdolności pisarskich .Naprawdę przyjemnie się Ciebie czyta. Naprawdę mogłam wyczuć twój wewnętrzny spokój 🙂 Nawiązując do fragmentu o równowadze to myślę że czasem od wszystkiego można sobie zrobić wolne. Pobyć na chwilę ze samym sobą żeby "zresetować się" i odnaleźć nowe siły.
Pozdrawiam serdecznie 🙂

m
Gość
m

Motywacja zewnętrzna zabija motywację wewnętrzną :). Myślę, że podjęłaś słuszną decyzję.

The music of me
Gość

Przeczytałam wszystko 🙂 I po prostu nie wiem jak skomentować, bo tyle się tu dzieje! No więc (czuję jak poloniści kręcą z niesmakiem głową na moje celowe użycie zwrotu "no więc" i to na początku zdania :D) po pierwsze gratuluję 2000 obserwatorów, bo jest czego 🙂 I po tym wpisie, mimo że dopiero trafiłam na Twojego bloga, dołączam do grona zacnych obserwatorów 😉 Podoba mi się tu! 🙂 Jeśli dochodzisz do wniosku, że chcesz pisać to, co Tobie w duszy gra, a nie tylko to, czego oczekują czytelnicy, to jest to bardzo dobry wniosek 🙂 To Twoje miejsce 🙂A dodatkowo… Czytaj więcej »

PAPROCH
Gość

Aniu, piszesz tak, że chce się czytać 🙂 Wpis bardzo pozytywny. I szablon ten aktualny podoba mi się o niebo bardziej 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Tamten szablon irytował mnie na tyle, że praktycznie przestałam wchodzić na bloga . Ten nie kłuje w oczy tysiącem obrazków ze starych postów, wszystko jest poukładaane i jakoś od razu tu milej.

Kasia
Gość

Aniu, każdego czasem przytłacza rzeczywistość. Ważne, że powoli sobie wszystko układasz i realizujesz się 🙂 Pozdrawiam Cię serdecznie!

agulkaxd
Gość
agulkaxd

"luz na kole" 😀
Szablon jest cool 😉

izabella
Gość

Nowy szablon świetny! Dobrze, że nie poddajesz się presji i odnalazłaś się w środku tego internetowego chaosu:)
Pozdrawiam:)

PS.Aniu, a co to za książka, dzięki której bohaterka tego wpisu znalazła chłopaka? 😀

Lusija
Gość

Jesteś taka młodziutka i taka wspaniała. Mądra, patrząca z dystansu, i taka prawdziwa. Mam 36 karty lat i chciałabym aby taka była moja córka:) Pozdrawiam Cie Aniu- i uwielbiam tu zaglądać:)
Lusija

Anonimowy
Gość
Anonimowy

brak słów po prostu DZIĘKUJE!!

Previous
Moja historia : Agnieszka (Lifemanagerka)
Garść luźnych przemyśleń związanych z nowym