Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

Zdrowe odżywianie jest tanie! Konkretne przykłady



Bardzo często spotykam się z opiniami, że zdrowe odżywianie nie jest na kieszeń Polaka. Że drogie, że przyrządzanie zajmuje bardzo dużo czasu i nikogo na to nie stać. Moim zdaniem – jest to bzdura. Podam konkretne przykłady

Zaskakujące jest to, że większość osób która mówi, że soja i dziubanie kaszy jest dobre dla królików, sama spożywa tych produktów bardzo dużo. W parówkach, mortadeli, taniej wędlinie i pasztecie. 
Ustalmy coś na początek – ja się zgadzam, że Polacy zarabiają za mało. Jesteśmy – o ile mnie pamięć nie myli – na czwartym miejscu jeśli chodzi o ubogich ludzi…w grupie ludzi pracujących. Czyli Polak urabia się po łokcie a i tak klepie biedę. To nie jest fair i ja się z tym zgadzam.
Wiem, że są ludzie, którzy czekają na to, aż na Wielkanoc będzie promocja – 5 zł z kg białej kiełbasy. Jednocześnie Ci sami ludzie uważają, że kiełbasa to w normalnej cenie jest za droga. Większość tych ludzi deklaruje, że chciałaby być uczciwie wynagradzana za swoją pracę, bo zarabia za mało.
Moim zdaniem w tym rozumowaniu jest błąd – jak kiełbasa ma kosztować 5 zł? Przecież świniaka trzeba nakarmić, utuczyć, zabić, rozdzielić, wybrać mięso, przetworzyć je i przyprawić. Potem trzeba jeszcze dowieźć to do sklepu i sprzedać, więc w cenę wchodzi marża. Przy każdym z tych procesów pracuje człowiek. Jeśli kiełbasa ma kosztować piątaka, co już się nie kalkuluje, to aby utrzymać tę cenę, ograniczy się wydatki na pensje.

Brzmi nierealnie? A jednak, na samym początku prywatyzacji zakładów, pojawiła się w Polsce firma Malma, przejmując upadające zakłady produkcji makaronów. Na samym starcie podwyższono wynagrodzenie pracowników o 100% i ubezpieczono ich prywatnie. Jak na tamte czasy – niespotykane. Malma tworzyła najlepsze makarony (zostały okrzyknięte najlepszymi na świecie, oburzyło to Włochów, tak samo, jak reklama z Sophią Loren!), produkowała nowocześnie i przy użyciu dobrych surowców oraz wynagradzała swoich pracowników dużo lepiej, niż jakakolwiek inna firma z tej branży. Win-win-win i wszystkie strony zadowolone? Byłoby pięknie, gdyby Polska nie uruchamiała ciągu skojarzeń – ZUS-złodziejstwo-korupcja-układy. Nasze cudowne państwo zrobiło wszystko, aby Malmę zniszczyć. (historia jest bardzo szczegółowo opisana np. tutaj)
Wracając jednak do tematu – załóżmy, że nasz budżet na żywność jest nieprzyzwoicie niski. I ustalmy, że gloryfikacja mięsa jest jednym wielkim mitem – jemu go dużo za dużo! Mówi się, że “chłop ziemniakami się nie naje”, ale jeśli się zastanowimy, to “chłop” nigdy nie jadł tyle mięsa co dzisiaj. Od dawien dawna, podstawą diety na naszej szerokości geograficznej były wszelkiego rodzaju kasze. Świnkę zabijało się na święta, kurę na niedzielę. A jeszcze wcześniej, to już w ogóle rzadziej. Mięso jedli głównie możni i kler (Tomasz z Akwinu, zwany przez katolików świętym, był tak spasiony, że miał specjalne wyżłobienie w stole, aby mieścił mu się brzuch). Nadmiar białka prowadzi między innymi do zakwaszenia organizmu, osteoporozy, migren, kamieni nerkowych i osłabienia.
Człowiek powinien zjadać ok 0.8-1g białka na kg masy ciała.  1g białka 
Przyjmijmy pesymistycznie, że jesteśmy facetem pracującym fizycznie i potrzebujemy dwa razy tyle. Ważymy 80 kg.
2g białka x 80 kg masy ciała = 160 g białka dziennie. 
Zakładam jednak, że jesteś kobietą, nie ważysz 80 kg i nie pracujesz jako górnik. A nawet jeśli ważysz i aż 50%  białka które zjadasz pochodzi z mięsa, to potrzebujesz tylko 40g białka mięsnego dziennie. To mniej niż 200g grillowanej piersi kurczaka. A zakładam, że przeciętny czytelnik tego bloga je mięso także poza obiadem, np. w postaci wędliny na kanapce.
Szczegółowo zawartość białka w różnych produktach można sprawdzić na tej stronie : http://www.ilewazy.pl/produkty 
_________
Ustaliliśmy już, że dieta opierająca się głównie na mięchu nikomu nie służy i wcale nie trzeba tak dużo jeść.
Mogę więc przejść dalej.
Dobrym pomysłem na tanie i zdrowe obiady są zupy. “Zupą się nie najem” jest u nas utarte kulturowo, bo w niektórych domach zupa pojawiała się przed drugim daniem i była zwyczajnym, wodnistym płynem. Jeśli nie najadasz się zupą, to nigdy nie jadłeś zupy ;)). Dobra grochówka czy zwyczajna zupa z kaszą jaglaną zamiast makaronu syci naprawdę porządnie. Nie mówiąc już o zupach z soczewicy. 
Ja zawsze mam ugotowany wielki garnek zupy i zjadam ją sukcesywnie przez cały tydzień (chyba, że ktoś mi wyjada, wtedy znika w jeden dzień :)). Zupa czasem jest głównym posiłkiem, a czasem tylko jednym z wielu, ale jeśli jadłam zupę, to nie potrzebuję aż tak dużego “drugiego dania”.
Jeśli lubisz kotlety, to zamiast kupować tanie mięso z soją, kaszą manną i szprycowane nie-wiadomo-czym, kup go połowę mniej, ale porządnego i zainwestuj w kilogram kaszy jaglanej (5 zł) i zrób mielone pół-na-pół, mięso z kaszą (tak jak gołąbki robi się z ryżem).
Gwarantuję Ci, że smak jest lepszy, cena niższa, a nasycisz się dużo bardziej :). Robiłam ten eksperyment na imprezie “składkowej” (każdy przynosi coś do jedzenia) i:
– nikt nie zauważył, że w mielonych jest kasza
– wszystkim smakowały
– zostały uznane za bardzo sycące

Kilogram kaszy jaglanej to bardzo, bardzo dużo. Np. na ten niesamowity pasztet jaglany (mój ulubiony przepis), przypada tylko jedna szklanka ugotowanej, czyli 1/2, może 3/5 szklanki suchej kaszy.
Sycące i treściwe obiady to także zapiekanki z makaronami i kaszami, albo miksem obu. Np. ja bardzo lubię cannelloni ze szpinakiem i kaszą jaglaną (gotuję i mieszam) ale rurki makaronu cannelloni są całkiem drogie (jak na najniższą krajową), więc spokojnie można w żaroodpornym naczyniu ułożyć makaron “łazanki” i przełożyć go szpinakiem, kaszą jaglaną, jakimś sosem czy nawet mięsem, miksem tego wszystkiego – co kto lubi. 
Smak rurek czy cannelloni  jest ten sam, ser i tak spaja makaron. Zapiekanki makaronowe wychodzą tak samo dobrze ze świderkami i każdym innym makaronem, więc nie trzeba bawić się w lasagne.
Kotlety warzywne – bardzo smaczne! Np. z kapusty i ziemniaków, albo z marchwi, cukini, kalafiora.
Warzywa można miksować z kaszami albo mięsem, podnosimy zawartość składników odżywczych i jest pysznie.
Beware of little expenses. A small leak will sink a great ship.
Benjamin Franklin
Tak naprawdę, to małe wydatki niszczą nas budżet.

Np. 15 gram cukru wanilinowego to ok. 60 groszy. 150 gram, czyli pół szklanki to już 6 zł.
Laska wanilii  – 1,50 zł, ksylitol kosztuje ok 22 zł za kilogram, czyli mniej niż 2,50 za pół szklanki. Blendujemy i za 4 zł mamy wypasiony, najzdrowszy na świecie cukier waniliowy. Bo wanilinę izoluje się z krowiego kału. Smacznego.

(ps. duże laski wanilii (klik) są jeszcze bardziej aromatyczne! 

Analogicznie ze słodyczami, zamiast kupować często batoniki po 2 zł, mogę zrobić na weekend wypasione ciasto.

Rada: takie rzeczy jak kasza jaglana, amarantus, brązowy ryż czy ksylitol lepiej kupować w dużych opakowaniach, bo cena jednostkowa jest dużo mniejsza 🙂 
Gwarantuję, że jeśli zamiast taniej 20 dag “wędliny” z MOMu (mięso oddzielone mechanicznie, czyli skóry i resztki jak z gifu parówkowego) kupisz 10 dag dobrej szynki, to najesz się nią bardziej (ostatecznie w tych 10dag będzie więcej “treści” niż w 20 dag tamtej).
Ja jem bardzo mało mięsa, ale jeśli je jem, to jest to mięso dobrej jakości.
Ponadto wystarczy jeść sezonowo, a zimą kupować mrożone warzywa. Rukola cały rok może rosnąć na parapecie. Zdrowe odżywianie to nie tylko kupowanie bio, organic i odmawianie sobie wszystkiego. Ortoreksja jest równie groźna! Na początek po prostu lepiej wyrzucić z diety śmieci. I tyle.
Oszczędzając 5 zł na kiełbasie, za 3 miesiące zapłacisz 50 zł za leki, a za 30 lat zostawisz na nie całą emeryturę. przypomnę, że mamy w Polsce problem ludzi otyłych i niedożywionych jednocześnie. Najadają się do syta, ale nie dostarczają sobie z pożywieniem odpowiednich substancji.

Mogę rozwinąć temat, ja skupiłam się na rzeczach wysokokalorycznych, bo takich potrzebuje mój organizm. Tutaj więcej o mojej “diecie
A gify pochodzą z tumblr 🙂

PS. Polecam planować zakupy sprawdzając uprzednio ofertę dyskontów, np. w gazetkach. Ja najchętniej sprawdzam ofertę lidla :

Lub tesco : klik


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

139
Dodaj komentarz

avatar
66 Comment threads
73 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
Małgorzata ChudyJustyna Rychlik Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

"Jeśli nie najadasz się zupą, to nigdy nie jadłeś zupy ;))." zrozumiałam to dopiero, jak zamieszkałam z chłopakiem. Jego zupy są bardzo sycące i dzięki niemu je pokochałam. Wracając zimą do domu marzę tylko podgrzaniu sobie miseczki rozgrzewającej zupy dyniowej, krupniku czy zwyczajnego misku warzyw mrożonych z biedry z pieprzem cayenne, imbirem i ryżem albo właśnie jaglanką 🙂
Dodam, że chłopak pracuje w sortowni paczek, więc dużo w pracy dźwiga.

Scrapnica Pomysłów
Gość

A mąż klepie mi wciąż – czemu ta zupa taka gęsta, za dużo warzyw. A ja tak lubię, bo ja chcę najeść się zupą, a nie napić. Napić to można się herbatki. 😉 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Poruszyłaś ciekawą kwestię "nie najem się". Zgadzam się, że jest to problem uczucia sytości. Ludzie kupują bardzo tanie produkty, które są nadmuchane (np. bułki). Po chwili znów chcą coś zjeść, bo wciąż czują się głodni. Jedzenie w Polsce ogranicza się do zapychania żołądka i ropzychania go, przez co jemy więcej i więcej śmieci.
Kiedyś zjadałam kilka kanapek biały chleb+tania szynka drobiowa, dzisiaj bardziej najadam się jedną kanapką z chleba razowego, plastrem dobrej krakowskiej, sałatą i kawałkiem sera brie.
Jak się przeliczy, to kupuję droższe produkty, ale ostatecznie wydaję na jedzenie dużo mniej.

Scrapnica Pomysłów
Gość

Dokładnie! Także przerzuciłam się na ciemny chleb i zamiast nawet 10-ciu kromek dziennie (jak nie więcej) zjadam 4 kromki ciemnego pieczywa. 🙂

iTysia
Gość

Nie ma opcji by się zakwasić mięsem jeśli się myśli, tzn pije wodę 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

koleżanko Itysio, nie wiesz chyba czym jest równowaga kwasowo-zasadowa, mięso generalnie zakwasza. Dlatego powinniśmy jeść go tyle, co produktów zasadotwórczych, mieszanie mielonego z kaszą jaglaną jest tu idealnym przykładem.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Oczywiście, że można się zakwasić mięsem, przykładem jest dieta Dukana, która jest bardzo niebezpieczna.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Uważam, że chwilowa przyjemność w trakcie jedzenia nie jest warta śmierci żadnego zwierzęcia. Po prostu nie zgadzam się na to…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Podpisuje się pod tym. Jestem na diecie wegańskiej od 3 lat (suplementuje b12) i zrobiłam ostatnio generalne badania i lekarka nie mogła uwierzyć w to co widzi. 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

sam chlorofil w wynikach?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, hodujesz jakieś roślinki zjadliwe na parapecie? Chętnie bym poczytała o tym 😉 Albo jak znasz to zarzuć linkiem, proszę 🙂

Ava
Gość
Ava

Polecam np. żyworódkę 🙂 Stoi smętnie na wielu parapetach jako roślina ozdobna a przecież jest wielką skarbnicą witamin i minerałów. Po prostu dodajmy siekane listki do sałatki. Zapewniam , że smak ma bardzo ciekawy. Ja lubię 🙂

Jak ktoś ma w ogródku aksamitki to proszę nie wyrzucać na jesień. Surowymi płatkami posypujemy różne potrawy a nadwyżki suszymy i mamy zapasy na zimę. Są m.in skarbnicą luteiny, której bardzo potrzebują nasze oczy. Smak też jest ok 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jak już pojawia się temat żyworódki to należy uprzedzić, co by sobie ludzie nie kupili do sałatek tej drugiej odmiany -szpiczastolistnej, która jest niejadalna, trująca, ale do użytku zewnętrznego się nadaje, działa trochę słabiej od tej właściwej leczniczej pierzastej -okrągłolistnej, ale w drobnych sprawach pierwszej pomocy również niezawodna. W razie pytań typu "skąd wzięłaś takie bzdury?" – długo studiowałam strony poświęcone żyworódce.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Bardzo ciekawy artykuł, niedożywienie jakościowe jest wielkim problemem naszej nacji. Bo ilościowe nam nie grozi, podobno 12% jedzenia kupowanego przez Polaków zostaje wyrzucona.
Ciekawe czy to dlatego, że jak kupują tanią szynkę, to następnego dnia w lodówce szynka się "poci" jest obślizgła i niejadalna…

Polowanie na zdrowie
Gość

Ja robię podpłomyki z Twojego bloga tylko w mojej wersji, często na śniadanie i wychodzi taniej niż takie bułki czy chleb ze sklepu, a robi się to raz dwa, zwłaszcza jak przygotuję więcej ciasta wcześniej, na kilka dni. Co do białka to wydaje mi się, że podajesz trochę za małe zapotrzebowanie, ale tak czy siak sporo osób w Polsce je go zbyt wiele. A poza tym zdrowe jedzenie można także sobie nazbierać o różnych porach roku – wszelkie zioła, owoce, korzenie itp.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

z białkiem chyba jest ok : http://portal.abczdrowie.pl/zapotrzebowanie-na-bialko
ja z kolei zamiast podpłomyków robię te placki dosa: https://www.aniamaluje.com/2014/09/jak-dostac-100-na-zakup-ubran-co-mysle.html
🙂 Na pewno spróbuję pasztetu jaglanego!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Te zapotrzebowanie na białko – 0,8 – 1 g jest bardzo OGÓLNE, tak jak wszystkie "normy" podawane na przeciętną osobę. Osoby, które ćwiczą, mają aktywny, szybki tryb życia powinny jeść więcej białka.. Poza tym białko jest bardzo sycące, więc jedząc białko w odpowiednich ilościach czujemy się dłużej najedzeni 🙂

Klaudyn Truskawka
Gość

Lubię Twoje konkretne pisanie. Każdy argument popierasz liczbami, faktami i przykładami z życia.

Co do wpisu, jestem zdania, że na wszystkim można oszczędzić (i czasami należy), ale nie na jedzeniu. Znam osoby uważające się za jedzące zdrowo, a kupujące najtańsze mięso mielone. Co w tym mięsie jest – boję się pomyśleć 😉 niestety, za jakość trzeba i warto płacić, bo akurat od tego zależy nasze zdrowie.

margaritum | Alchemia Kobiecości
Gość

Chwała Tobie za ten tekst.
Zdrowe odżywianie to kwestia wiedzy, pomysłu i odrobiny kreatywności. Nie pieniędzy. Z resztą, jeśli na tym oszczędzamy, to przepłacimy gdzie indziej, choćby w aptece.
I racja, jaglanka to skarb! Tania jak barszcz i do przyrządzenia na 1000 sposobów 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

nawet chyba jest fanpage na facebooku 1000 sposobów na kaszę jaglaną 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ostatnio coraz więcej widzę takich postów i filmów, i gdzieś tam w kącie głowy słyszę, że warto "coś" zmienić, na razie zaczęłam od najprostszych rzeczy, zobaczymy, co będzie dalej.
Czekam na więcej takich postów, dają do myślenie 🙂

ona
Gość

Lubię jak, ty to zawsze tak prosto i dobitnie napiszesz i wytłumaczysz, ostatnią parówkę zjadłam w dzieciństwie i wcale mi ich nie brakuje, wegetarianką mogłabym zostać, ale czasami lubię zjeść mały kawałek mięsa. Kaszę jaglaną jem może raz w miesiącu, powinnam częściej, ale jem też mannę, gryczaną, ryż. Ulubioną pomidorową z przecieru ze swoich pomidorów. Ostatnio piekę chleby sama, ale zdarza mi się też podjadać ciastka, inaczej byłoby gdybym mieszkała sama. 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

wymówki 😉 silna wola ich nie potrzebuje

Gosia Stolarczyk
Gość

Pięknie i mądrze to napisałaś! Popieram.

GoodForYouDP
Gość

Od czerwca tego roku przeszłam na wegetarianizm. Oprócz tego, że bez mięsa czuję się cudownie to dodatkowo sporo oszczędzam na jedzeniu, bo mięso jest drogie:P zauważyłam to dopiero jak przestałam je kupować. Zobaczyłam ile pieniędzy mi zostaje w portfelu. Więc nie dość, że zdrowiej to jeszcze oszczędności;)
A ja polecam dietę zgodną z grupą krwi. Odkąd ją stosuję czuję się wspaniale:)

GoodForYouDP
Gość

Pisałam o tej diecie na blogu:)

elmirkaxp
Gość

Właśnie przed chwilą skończyłam oglądać "Super size me" i od razu zaczęłam układać jadłospis na następny tydzień. Jestem w trakcie szukania zdrowych inspiracji i akurat Twój wpis – dzięki! 😉

mydestination
Gość
mydestination

Ja nie jem mięsa od 14 lat bo nie lubię i nie mam takiego problemu. Aczkolwiek spójrzmy również na to, że zarówno warzywa jak i owoce również są w Polsce drogie. A to ważny element mojej diety.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Niestety u nas jest cos nie tak w kraju, sadownik dostaje w skupie za jabłka 30 groszy za kilo,dlacxego ja place 3zł? Juz tańsze są jabłka chińskie… Dlaczego sądowniczy nie stworzą spolki i nie zaczną sami sprzedawac jabłek?
Ponadto uwazam,ze zamiast pasów zieleni ze szpetnymi donicami, male parki powinny zazieleniac publiczne jabłonie,śliwki,grusze,morwy…
Ja jezdze raz w tygodniu na giełdę owocowo-warzywna i kupuje w cnach hurtowych.

Vendelin
Gość

To z drzewami owocowymi nie jest takie proste. Po pierwsze nie każdy by chciał jeść owoców z drzew rosnących w mieście ze względu na zanieczyszczenia. Po drugie nie wyobrażam sobie, że idę do parku i muszę się odganiać od pszczół i os, które siedzą na zgnitych owocach – a takie zawsze się trafią, musiałyby być ciągle sprzątane. Dbanie o drzewa owocowe wymaga więcej wysiłku, co wiąże się z kosztami, a wątpię żeby ktoś chciał to robić w ramach wolontariatu. Czyli i tak byśmy płacili za to, tyle, że z podatków.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Vendelin, robiono takie badania na owocach i warzywach hodowanych na miejskich dachach, tarasach i klombach – nie kumulują aż tyle zanieczyszczeń jak nam się wydaje, można je bezpiecznie spożywać.

Vendelin
Gość

Co nadal nie neguje tego co napisałam 🙂 Nie każdy będzie chciał takich jeść, mnie to za bardzo różnicy nie robi, na pewno wdycham więcej zanieczyszczeń przechodząc przez miasto niż zjem w jabłku, a także owoce kupne są nawożone i pryskane różnymi substancjami, ale wydaje mi się, że nie każdy patrzy na to w ten sposób. Nie wiem, może ten pomysł by się sprawdził mimo tych minusów, które przedstawiłam, po prostu pamiętam jak to wyglądało to na moim podwórku pod blokiem, gdzie rosły gruszki. Niby ktoś chodził i zbierał sobie do jedzenia, ale głównie to leżały, gniły i śmierdziały.

Miśka Grabowska
Gość

Co racja to racja 🙂 Ale ja czasami po prostu mam ochotę na coś niezdrowego.. choć potem jest ciężko…
Pozdrawiam ;*

♥Miśka♥

bluefairy
Gość

Eh historia z Malmą to czysty bandytyzm, podobnie było z Marianem Kluską od Optimusa i wieloma innymi…Jeśli zaś chodzi o przyjemniejsze tematy, a mianowicie jedzenie to przykład z własnego podwórka. Mój mąż latami pasący się szajsem (głównie u mamy ;)) wiecznie miał zgagę i ciągle był głodny pomimo wciągnięcia ogromnej ilości jedzenia, fryty, hot dogi na dmuchanych bułach, Bigmaki, schabowe. Oczywiście brokuły, marchewki, szpinak to nie jedzenie 😉 Zrobiłam mu domowego hamburgera, świeżutka wołowina, domowa buła, warzywa, zjadł i już nigdy więcej nie tknął innego. Oczywiście sama na siebie ukręciłam bat bo muszę mu teraz robić te hamburgery, ale jeden… Czytaj więcej »

Dzika Wózkowa
Gość

Bardzo chętnie przeczytałabym takie coś w wersji niskokalorycznej 🙂 Bo o ile kasze i inne wypełniacze są zdrowe i tanie, można się spokojnie nimi najeść, to niekoniecznie sprawdzają się, kiedy trzeba zrzucić kilka-kilkanaście kilogramów. Jak na razie najlepiej u mnie sprawdziła się dieta wysokobiałkowa, niestety ciężko jest nazwać ją tanią.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

na witarianizmie zrzuciłabyś. A jaglana to akurat jest dobra na diety odchudzające.

Dzika Wózkowa
Gość

No wiesz, z pewnością to jest najtańsza dieta świata.

Aga ta
Gość

Jak je się nieprzetworzoną żywność, to się chudnie bez liczenia kalorii.
Ja chciałam przytyć jedząc zdrowo i nie udało mi się, mimo jedzenia daktyli, awokado, mnóstwa pestek, orzechów, strączków, kasz, miodu, melasy i owoców. Tyjemy od "pustych kalorii", zdrowe jedzenie nie tuczy, bo jedząc pełnowartościowe produkty najadamy się i nie mamy ochoty jeść więcej 🙂

slimmi
Gość

Ania, a co myślisz o kolejnym polskim utartym schemacie, że do obiadu mają być ziemniory ;d? osobiście bardzo lubię ryż i różne kasze, ale gdy wpadam do domu na weekend, mam jak w banku, że w sobotni i niedzielny obiad dostanę górę ziemniaków na talerzu. W zasadzie nie przeszkadza mi to, ziemniaki lubię, może dlatego, że kojarzą mi się jako nieodłączny element typowego domowego obiadu, na który też nieraz najdzie mnie ochota. Jednak troche mnie przeraża, że być może kiedyś dla swojego mężczyzny/rodziny będę robiła takie "typowe obiadki" z górą ziemniaków ;D

Paula
Gość

Ziemniaki są akurat całkiem w porządku. Sama nie mogę się do nich przekonać po wyprowadzce na studia, gdzie jem głównie makaron i ryż. Ostatnio miałam zajęcia z dietetyki. Ziemniaki mają dużo witaminy C, potasu, magnezu. Jedząc je często zapewniamy sobie też dobrą dawkę innych witamin. Dodatkowo alkalizująco na organizm wyrównując działanie zakwaszające mięsa które teraz jemy. W sumie sekret chyba siedzi w ugotowaniu i przyrządzeniu ich. Obrać cienko (lub nie obierać), wrzucić na gotującą się wodę a nie do zimnej, posolić pod koniec gotowania lub ugotować na parze. Wtedy zachowają najwięcej składników odżywczych.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ja najbardziej lubię w formie "talarków" ale chyba nie są one najzdrowsze ;d

Vendelin
Gość

U mnie prawie zawsze ziemniaki zostają, bo mimo usilnych chęci obiera się więcej niż jest na to zapotrzebowanie. Ale jak byłam we Włoszech przez tydzień i nie jadłam w ogóle ziemniaków, to okazało się, że mi ich jednak brakowało i z chęcią je zjadłam po powrocie (za to nie mogłam już patrzeć na pizzę). Myślę, że akurat ziemniaki nie są jakąś szczególną wadą polskiej kuchni 🙂

Marianna Greenleaf
Gość

Ja niestety zup po prostu nie lubię – nie chodzi o to, że mnie nie sycą, po prostu to jest "mój" rodzaj jedzenia. I nikt mi nie powie, że nie wiem, czym jest "dobra" zupa – moja mama robi ich milion rodzajów (z samych dobrych składników, bez kostek itd.), a ja mimo to nie lubię i tyle 😉 Ostatnio zainteresowałam się kaszą jaglaną, ale jeszcze nie wiem jak ją "ugryźć" 😉 Jest masa przepisów, nie umiem się zdecydować 😀 Na razie robiłam tylko na jej bazie omlety, były dobre, ale czegoś mi brakowało. A co do zdrowego/niezdrowego jedzenia – mam… Czytaj więcej »

Mari
Gość

W Biedronce kupisz dość dobre płatki owsiane, nie kupisz dobrego nabiału, czasem może się trafć dobre mięso, mają owoce od polskich rolników. Idealnie nie jest, ale to już coś. W Kerfurze możesz wybrać dobry nabiał, ser żółty, kasze. I jest komplet 🙂

Barbara
Gość

Z tytułem się zgodzę, z kilkoma fragmentami (chociażby z ilością białka, bo zapotrzebowanie ZAWSZE jest indywidualne, ja np. najlepiej się czuję przy 1,5-2g) już nie, ale pointa jest prosta – chcieć to móc i tyle w tym temacie 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zdecydowanie zgadzam się z twoim postem;) Ale zastanawia mnie jedno, gdzie kupujesz ksylitol i wanilię w tak niskiej cenie?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

na allegro jest jeszcze taniej, laska wanilii 17 cm 1,10 zł, 10 kg ksylitolu 199zł, czyli 19,99 za kilo 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ale czy tańczy ksylitol droższemu ksylitolowi równy? Zastanawia mnie to, ze względu na duża rozbieżność cen. Aniu, gdzie kupujesz swój ksylitol?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Cóż, nowych diet powstało od cholery, a najważniejsza podstawowa dieta to taka, która sprzyja dobrej mikroflorze jelit, szczelności jelit, co przekłada się na odporność. I to nie jest dieta z przetworzonym menu, niestety, co króluje na polskich (nie tylko) stołach. Surowa albo surowe w przewadze nad gotowanym w ciągu dnia. Mówcie co chcecie, byłam sceptyczna, teraz dostrzegam ogromną poprawę trawienia (codzienne wydalanie, bo po co dłużej przetrzymywać w sobie górę toksycznej kupy) i odporności – normalnie dawniej juz bym była przeziębiona, osłabiona), energii po surowych warzywach i owocach mam za dwoje. Konieczna jest wit. D3 bo wiadomo, taki klimat i… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

OSTATNIE ZDANIE BARDZO MĄDRE.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja tylko dodam że wszelkie kasze i caly gluten to same zlo. Wystarczy poczytać na blogu TLUSTE ZYCIE – jakie choroby wywołują.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Gluten nie wszystkim szkodzi.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

No to pozdro 600, ja po paleo trafilam do szpitala, dieta wybitnie nie dla mnie! Podaj mi tekst o tym,ze kasza jaglana szkodzi. Naukowy.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Gluten to samo zło – OK, ale nie wszelkie kasze, bo jest jagła, gryka, które są z natury bezglutenowe i nie są nim zanieczyszczone, jak choćby owies. Ryż brązowy, amarantus, komosa ryżowa – choć te dwie ostatnie mogłyby być nieco tańsze i już jest podstawa węglowodanowa. Emma może i nie masz objawów nietolerancji glutenu, a może masz… utajone, jak wiele osób twierdzących, że mogą jesć (tak naprawde jedzą nawykowo-smakowo są uzależnieni od smaku po prostu) i nic im nie dolega, mają zwykle inne objawy innych narządów, których nie łączą z zajadaniem się glutenem. U mnie gluten i inne białka (lektyny)… Czytaj więcej »

gosshaa
Gość

Zawsze myślałam, że zdrowe żywienie jest droższe, ale gdy niedawno przycisneło mnie z pieniędzmi i musiałam liczyć każdy wydany grosz, nawet na jedzenie to odkryłam, że wtedy żywię się najlepiej. 😀Na śniadanie zamiast wielkiej michy słodkich płatków za 5zł zjadałam owiasnkę (myślę,że porcja może kosztować ok 30groszy :d) Jako przekąska zamiast chipsów, ciastek- jabłko, albo banan max. 1zł. zamiast kupowania kanapki za 5zł na uczelni, obiad z tanich i watościowych kasz, kromka ciemnego pieczywa z pomidorem na kolację itp. Wiadomo,że gdy mój portfel jest grubszy to i dieta bardziej urozmaicona z miejscem na kaprysy. Ale nikt już mi nie wmówi,… Czytaj więcej »

Vendelin
Gość

W wielu punktach się zgadzam, ale ja jestem miłośniczką mięsa 🙂 Z pewnością lepiej zjeść czegoś mniej, a lepszej jakości. To jednak nie jest też takie proste, bo zdarza się, że wyższa cena nie gwarantuje tej jakości. Poza tym co z tego, że ludzie kupują nieraz jajka na wsi, skoro gospodarze też pasą kury karmą, która nie jest zbyt zdrowa. Widzę ogromną różnicę między jajkami mojej babci, a mojej cioci, o sklepowych jajkach już nie mówiąc. Jajeczka mojej babci są mniejsze, żółtka mają piękny kolor i smak jest dużo lepszy. Niestety często, a zwłaszcza zimą, jesteśmy "skazani" na te jajka… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, chciałam się czymś ważnym podzielić, wykorzystuję okazję, że akurat jest notka o jedzeniu 🙂 dzięki tobie odkryłam te wszystkie niesamowite właściwości imbiru i chilli. Nigdy nie jadłam ostro, a po przekopaniu internetów, przeczytaniu artykułów i badań na temat imbiru i chilli zaczęłam je dodawać do wszystkiego. kiedy byłam chora zrobiłam sobie kurację imbirem, długo się leczyłam, ale obyło się bez antybiotyku.ALE. od kiedy zaczęłam używać wyżej wymienionych dostałam trądzik. od urodzenia mam AZS, więc zawsze miałam suchą skórę, nigdy pryszczy. w międzyczasie nasiliły się też problemy jelitowe. oczywiście nie wiązałam tego z przyprawami, bo przecież to samo zdrowie, wszystkim… Czytaj więcej »

Anita
Gość

Starałam się jeść lepiej, bo od kilku lat mam ciągłe problemy ze zdrowiem. W końcu uznałam, że to problem ze stresem, więc też wyeliminowałam z życia niepotrzebne graty.

W każdym razie znów jestem chora, więc luby zrobił swój pierwszy rosół i jest naprawdę przepyszny, a co ważniejsze niedrogi. Zupami jak najbardziej da się najeść i nie są trudne do zrobienia.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Przepraszam ze nie na temat. Czy ktos z was orientuj sie czy promocja w rossmanie 1 plus 1, dotyczy kosmetykow rowniez tych, ktorych nie ma w szafach.? Np. Puder synergen.niestety nie moge znalezc regulaminu w necie.

Mari
Gość

Tak, w Rossmanach były nalepki też przy stojakach/półkach z podkładami i pudrami nie w szafach.

Mari
Gość

Ale się dziś zgrałyśmy! Ja od wizyty mamy nosiłam się z napisaniem tekstu o zdrowym jedzeniu. Pierwotnie miał być jeszcze wczoraj, ale przygotowywanie zajęć czasami bywa czasochłonne. Bardzo spodobało mi się to, że nasze teksty wzajemnie się uzupełniają.
I masz rację, nie potrzebujemy codziennie jeść mięsa. Nie ma po co. Fajnie jest czasami chcieć zjeść coś mięsnego, bo po prostu dawno się nie jadło.

napiecyku.pl
Gość

Świetny post, bardzo trafnie opisałaś to, jak łatwo i tanio można zmienić nawyki żywieniowe. Gdybym gotowała sama dla siebie, jadłabym tylko zupy, warzywa i kasze ( z weekendowych ciast niestety nie umiem zrezygnować ), niestety mam dwóch facetów w domu, którzy nie rozumieją powagi sytuacji 🙂

Seldirima
Gość

Ja mam pytanie o zdrowe/racjonalne odżywianie w pracy… Pracuję 8-9 godzin, łącznie z dojazdami poza domem jestem do 10 godzin. Śniadanie jem w pracy, bo dla mnie nawet 10 minut snu więcej jest bardzo cenne, a nie lubię jeść na stojąco czy w biegu. W pracy jestem co chwilę głodna, jedna kanapka nie wystarczy, dopychanie się drugą kanapką czy drożdżówką nie jest chyba zbyt dobre (nie powinno się jeść za dużo chleba dziennie), owoc to za mało, jogurt też. Zupki typu gorący kubek nie są zbyt dobrą opcją na co dzień. W pracy jest mikrofalówka, muszę jednak kupić jakiś pojemnik… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Sałatki <3 był tu już taki temat : https://www.aniamaluje.com/2012/08/obiad-do-pracyna-uczelnie-macie-pomysy.html
robimy kurczaka z ryżem albo makarnem i warzywami, jak masz mikrofalę to lux 😀

Seldirima
Gość

Dzięki za linka 🙂 Raz zrobiłam sałatkę, ale to był fail, bo nie pomyślałam i wieczorem dodałam pomidora i na drugi dzień w pojemniku była woda 😉

Vashti
Gość

Ja już od dłuzszego czasu staram sie zmienic moje nawyki żywieniowe. Najbardziej przeszkadza mi w tym praca na noce, ale wiem, że i z tym sobie poradzę. Najwiekszym wyzwaniem było przekonanie chłopaka, że zielenina nie jest wcale taka zła:) Teraz sam robi krem z warzyw i dopomina się o sałatki:) Planuje jeszcze zrobic eksperyment i na miesiąc zrezygnowac z mięsa, a jak mi sie uda na miesiąc przejść na diete wegańską:)

Asuna
Gość

U mnie w domu nigdy nie jadło się dużo mięsa, kiedyś i mama, i babcia były wegetariankami, teraz tylko babcia i ja połowicznie (jem owoce morza i ryby). Zupy zawsze były tak treściwe, że drugie danie mogłam zawsze zjeść dopiero za kilka godzin, pełne warzyw! Sycące, pyszne i odżywcze 🙂 Co więcej, niezdrowo się odżywiając prędzej czy później dopadnie człowieka jakieś niemiłe choróbsko, więc jedząc porządne potrawy oszczędzamy także na lekarzach i lekach. Poza tym, jest tak jak mówisz, u mnie w domu to już jest norma. Poza tym lepsze jakościowo produkty mają całkowicie inny smak. Mój brat, odkąd jest… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu.. a może ktoś coś poleci do przekonania chłopaka do zdrowych nawyków? Je odkąd mieszkamy lepiej ale słodycze zawsze musi mieć, kaszę fe, soki z kartonu zamiast wody.. i tak cole usunelam i dodałam trochę warzyw i ciemne makarony ale może cos jeszcze poradzicie? 🙂

Mila
Gość

Jeżeli jest dorosły to niech się sam przekona do zdrowych nawyków, jak nie to nie 😉 Gotuj dla siebie, jeżeli mu nie odpowiada to niech gotuje dla siebie, przecież nie ma 2 lat, żebyś musiała być jego mamą i musiała go przekonywać, że cola jest fee 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

I pozwoliłabyś żeby ktoś na kim Ci zależy wpychał w siebie syf i sam sobie szkodził? Jak ktoś bliski pije czy pali to mu się to wybija z głowy i ogranicza, a inne niezdrowe rzeczy? Mnie na przykład zależy na jego zdrowiu i chcę takimi małymi krokami zadbać o niego, przekonać go do tego, że tak jest lepiej i równie smacznie. A nie będę mu kazała gotować, zwłaszcza, że on dużo pracuje a ja lubię gotować dla kogoś, a nie tylko dla siebie.. Może ktoś inny coś poradzi? Bo podejrzewam, że jednak niektórzy są w podobnej sytuacji lub mają jakiś… Czytaj więcej »

Mila
Gość

No wiesz, ja mamusią dla mojego faceta nie jestem, jestem zdania, że każdy odpowiada za siebie i jeżeli ktoś siebie nie kocha (czyli np. popija frytki colą i zagryza papierosami) to wychodzę z założenia, że ja nie muszę mu oddawać części siebie, żeby misiaczek nie umarł na zawał po 40. Jakbym tłumaczyła facetowi, a on by sobie po zlewał, to bym na siłę nie wciskała nic zdrowego, to on siebie zabija, nie ty jego.
A jak ugotujesz coś zdrowego i on nie chce jeść to niech idzie do mamusi/kupi sobie/sam sobie zrobi/nie je 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

To rób jak uważasz, ale ja nie jestem obojętna na to, kiedy ktoś mi bliski sam sobie robi krzywdę i chodzi mi właśnie o przepis lub jakieś propozycje na przemycenie zdrowych składników w smacznych potrawach, więc liczę jednak na propozycje a nie na negowanie zaangażowania i troski 😉 Jeśli Tobie jest obojętne czy "Misiaczek" owdowi Cię w wieku 40 lat to w porządku, mnie na moim zależy.

Seldirima
Gość

Ja mojego też nie potrafię przekonać, no ale sama też święta nie jestem. Tzn. trochę to się zmienia, bo woli np. soki od napojów gazowanych, ale takie soki faktycznie są droższe 🙁 Czyli wiecie, jak ktoś lubi pić słodkie, to kupi słodzony napój z jakimś syfem w środku po 2zł albo i mniej 1,5l, a nie sok w kartonie bez cukru albo i nawet z cukrem dobrej jakości po 4zł za litr 🙁 Ja akurat nie mam tego problemu, bo piję najczęściej wodę, a soki mam domowe do rozcieńczania. Z tym, że nie każdy ma sokownik, o sokowirówce już nie… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Droga Anonimowa, mam podobnie jak Ty i uważam, że warto kogoś namawiać na zdrowie, zwłaszcza bliskiego 😉 podam od siebie przykład kaszy – mój chłopak nawet nie chciał o niej słyszeć. Ale w końcu zorientowałam się, że kasza oznacza dla niego tylko gryczaną, tylko podaną na sucho do kotleta. No i przyznam, że ja tak też bym nie zjadła. Ale zrobiona ostatnio zapiekanka z kaszy jaglanej z kiełbaską, warzywami, przyprawami bardzo mu smakowała 🙂 nie ma co wmuszać na siłę 😉a słodkie soki przestaje powoli pić, ale musi sam do tego dojść. Ja tylko pokazałam mu kiedyś zestawienie składu batonika… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

myślę że zamiast namawiać po prostu… gotuj 😉 jak zobaczy jakie coś może być dobre i sycące mimo że 'zielone' i z małą ilością mięsa to sam pomyśli i zauważy różnicę 😀 ja tak miałam z kotletami warzywnymi – dla mojego lubego kotlet to najlepiej mielony albo schaboszczak a jak dostał kotleciki cukiniowo – ziemniaczane to regularnie się doprasza 😀 to samo z zupami – jak mu tłumaczyłam że zupy-kremy nie są pożywieniem dla niemowlaków to kręcił nosem, a jak dostał krem z brokułów a potem z białej fasoli to przyznał mi rację że jest na tyle sycąca, że może… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie nie, nie chodziło mi właśnie o takie wmuszanie i namawianie, raczej na właśnie porady i przepisy na wprowadzenie w życie, bo jak najbardziej gotuję po prostu, ale nie chcę robić właśnie typowych zielonych rzeczy bez tłuszczu, suchej kaszy tylko coś ciekawszego, bo przyznaję że ja sama też na tyle się tym nie przejmuję 🙂 dzięki dziewczyny za propozycje, może rzeczywiście lepiej pokazywać właśnie rzeczy typu składy i może w ten sposób zniechęcić.. chociaż jak powiedziałam mu, że np. w czekoladzie jakiejśtam na 1 miejscu jest cukier to się nie przejął, więc po prostu postaram się zastępować sama zdrowszymi wersjami… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Bardzo ciekawa notka 😉 Ja zaobserwowałam, że będąc na diecie wegetariańskiej (zbliżającej się do wegańskiej) wydaję dużo mniej na jedzenie niż rodzice jedzący mięso 😉 Oni jednak zawsze wybierają mięso lepszej jakości, tylko niestety mięso obecnie jest coraz gorsze i ciężko znaleźć takie naprawdę dobre, a cena nie zawsze odzwierciedla jakość.
Zrobię w najbliższym czasie pasztet, który polecasz 😉 Ja najczęściej obecnie robię taki: http://www.jadlonomia.com/2013/12/pasztet-soczewicowy-z-zurawina.html i smakuje on całej mojej niewegetariańskiej rodzinie, a tata (który ostatnio mięso ogranicza) nawet twierdzi, że jest lepszy niż mięsny 😉 Pozdrawiam 😉 Ania

Marta
Gość

Ah, temat rzeka. Ja nie lubię mięsa, więc dla mnie nie tylko cenowo ale głównie smakowo kotlety z kalafiora ze świeżymi ziołami przewyższają wielokrotnie te zwykłe 🙂 Nie mówiąc o pasztetach z niewiadomym składem, których w ogóle nie jem, za to zajadam się tymi z soczewicy, ciecierzycy a ile wspaniałych past można zrobić np. z bobu <3 Risotto, "kaszotto" :), bezmięsne curry, hummus, wszystkie składniki są tanie jak barszcz. Bardzo fajnym i tanim zamiennikiem mięsa jest też kaszka kukurydziana. Można ją super przyrządzić na słono z dowolnymi dodatkami i zrobić np. paluszki. Za opakowanie płacimy 2 zł a wychodzą z… Czytaj więcej »

Lennyk
Gość

Przyznaję się,że myślałam tak,że zdrowe jedzenie dużo kosztuje. Jest takich kilka przykładów, ktoe po potwierdzają. Choćby obiad. Za zwykłe ziemniaki z mięsem, czy pierogi ruskie zapłaci się gdzieś z 10 zł, może trochę mniej, może więcej. Za to za 1,20 am zupkę chińską,którą też się najem.
Pomimo tego przykładu zgadzam się z tobą,że niektóre produkty można zastępować innymi. przykład zamiast makaronu do cannelloni biorę naleśniki. Wiadomo, smak jest inny, ale naleśniki z brokułami, czy pieczarkami tak samo są smaczne jak z tym makaronem. Zgadzam sie też, jeśli chodzi o zupy. Czasem zupami na prawdę można się najeść.

Mila
Gość

Wszystko też zależy jak się je zdrowo, bo jeżeli mówimy o zastąpieniu niektórych produktów np. parówek 6zł/kg czymś bardziej wartościowym czy warzywami to faktycznie wychodzi taniej (albo cena podobna), bo to jest jakby modyfikacja diety. Ale jak ktoś je tylko jakieś egzotyczne owoce i różne "dziwne" potrawy to wtedy faktycznie wychodzi drogo.
A wanilina wydaje mi się nie jest pozyskiwana z kału krowiego, tylko w 2006/2007 ktoś odkrył, że można ją tak pozyskiwać i byłby to tańszy sposób, no ale tej metody się nie stosuje.

Koneserka życia w zdrowym stylu
Gość

Świetny artykuł! Często to, co pozornie jest drogie w przeliczeniu na faktyczne zużycie i większą wydajność (nie wspominając o właściwościach zdrowotnych albo chociaż nietrujących) wchodzi na jedno lub nawet taniej w porównaniu do tradycyjnych tanich produktów. Myślę, ze w naszym społeczeństwie nie jest możliwe przekonanie wielu ludzi do ograniczenia mięsa, przecież oznacza ono dla nich dobrobyt! (wiadomo… zrobił to PRL).
Ja po raz pierwszy usłyszałam o tym, co opisujesz kilka dobrych już lat temu w programie Kasi Bosackiej "Wiem co jem". Polecam- dużo konkretów. Mnie przekonują. I warto o tym mówić. Pozdrawiam!

Czarownicująca
Gość

Dobry wpis 🙂 Dużo przykładów 😀
Na identycznej zasadzie moja dieta bezglutenowa jest znośna cenowo 🙂 Prawie nie jadam produktów specjalistycznych, a te są najdroższe – a zamiast tego warzywa, ryż, mięso, ziemniaki, czyli produkty najbezpieczniejsze. Podejście "sama zrobię lepsze" opłaca się i tu, bo gotowe produkty bardzo często są zanieczyszczone glutenem a niekoniecznie dobrze opisane (niektórzy producenci nie liczą się z chorymi a konsekwencje mogą być przykre oraz drogie) – a moje własne nie.
Btw mój brat często jada gotowce i na jedzenie wydaje mniej więcej tyle samo, co ja na bezglutenowe.

bloo.
Gość

Bardzo dobry tekst 🙂 zdecydowanie wole takie podejście niż kupowanie Bio produktów w zawrotnych cenach. Sięgnęłam z ciekawości po książkę : "Zamień chemię na jedzenie" i część pomysłów jest utopijna… Pytaj sprzedawców co jadła ich kura i krowy, znajdź zaprzyjaźnionego rolnika, zrzućcie się ze znajomymi i zawieźcie ziarno z pewnego pochodzenia do młyna żeby zrobić sobie mąkę… Może mieszkając na wsi czy mając tam rodzinę jest to możliwe, ale uważam że takie przedstawienie sprawy raczej zniechęca ludzi próbujących zmienić styl żywienia, bo uważają że za dużo wysiłku będzie to kosztować. W normalnych sklepach też można znaleźć alternatywę dla taniego mięsa.… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zgadzam się totalnie ze wszystkim! Chciałam tylko zwrócić uwagę na jedną kwestię, związaną z pracodawcami, którzy robią rewolujcę na rynku, dając np. dużą pensję i szereg świadczeń. Ma to dwie strony – poza wyznaczeniem nowych standardów i zwiększeniem poziomu życia robotnika (bo zwykle chodzi tu o tę najniższą klasę w hierarchii) jest to zwyczajne, celowe, zniewolenie pracownika, ponieważ stara się go wtedy maksymalnie wyeksploatować. Warunki są najlepsze na rynku, co zamyka usta związkom zawodowym, również nikt nie porzuci takiej pracy, zwłaszcza gdy przyzwyczai się do wyższego poziomu życia, a pracodawcy doskonale zdając sobie z tego sprawę wymagają coraz więcej i… Czytaj więcej »

Karola S.
Gość

Zawsze scyzoryk mi się w kieszeni otwiera jak słyszę, że według kogoś zdrowe jedzenie jest drogie. Zazwyczaj mówią to osoby, które polują na najtańszą kiełbasę, do której dorzucają paczkę fajek i kilka piw. Tymczasem za kilka złotych można kupić całkiem sporo warzyw. Kasza i ryż to też nie jest ogromny wydatek. Tak jak piszesz – mięso lepiej ograniczyć o połowę, za to kupować dobrej jakości. Dużo dają też przyprawy. Ograniczenie słodyczy to też dodatkowe kilka złotych, które można przeznaczyć choćby na owoce. Poza tym nie potrzeba wszystkiego naraz, chyba że chcemy większość wyrzucić do kosza. Jak porównuję tydzień w którym… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A mogłabyś podać jakiś przykładowy przepis na taką sycaca zupę? U mnie w domu zup nadało się mało, jak już to głównie miał sycic makaron, za którym nie przepadam, wiec byłaby, wdzięczna za jakąś kulinarna inspiracje:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A ja chciałabym Cię poprosić o te bardziej skomplikowane przepisy :)) Jestem bardzo ciekawa jak robisz te zupy, że są jednocześnie syte i zdrowe. Jakich przypraw używasz? Byłoby super jakbyś zrobiła o tym wpis! 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, dobrze, że masz świadomość jak należy się żywić. Zauważyłam jednak, że umieszczasz na insta zdjęcia z mało zdrowymi pokarmami np nadziewane rogaliki ( przetworzone, z konserwantami), nawet produkty wysokokaloryczne mogą być zdrowsze niż te,które sobie serwujesz. Mam nadzieję, że nie często z nich korzystasz.Osobiście polecam. Pzdr

Hina
Gość

Mi się czasem wydaje, że to nie cena jest takim problemem, tylko to, że trzeba by włożyć trochę wysiłku w ogarnięcie tego wszystkiego albo przygotowanie czegoś w domu. Ale jak się powie, że drogo, to jest świetna wymówka i jeszcze można ponarzekać ;P

ketele
Gość

Kiedy studiowałam i gotowałam wyłącznie dla siebie, mając bardzo ograniczony budżet, jadłam prawie tylko warzywa, bo wychodził najtaniej. Czasami pojawiał się kurczak lub podroby. Czas spędzony nad kuchenką to cena za niezależność i świadomość spożywczą. 😉

Pola
Gość

Świetnie napisane, zgadzam się w całej rozciagłości.
(w ogóle podoba mi się tutaj, odkryłam Cię dzięki styledigger, zostanę na dłużej:) )

pozdrawiam!

Gaja
Gość

W sklepach ze zdrową żywnością rzeczywiście jest nieprzyzwoicie drogo jak dla mnie, ale tak jak piszesz, wystarczy uruchomić mózg i zmienić destrukcyjne przyzwyczajenia, bo to one tak naprawdę trzymają nas przy śmieciowym jedzeniu. No i jeszcze zauważyłam, ze ludzie potrafią nieprzyzwoicie się obżerać, przez co tylko brzuch im rośnie i kasy więcej na zakupy schodzi, a tymczasem można przeżyć znakomicie na rozsądniejszych dawkach (to akurat wiem też na swoim przykładzie).

Kreatornia Zmian
Gość

O ile kwestia samej zdrowotności produktów i tego, że jemy (lub chcemy jeść) więcej mięsa nie jest mi obca z racji bycia dietetykiem to totalnie mnie zasmuciła historia Malmy. Od jakiegoś czasu zaczęłam czytać Cybulskiego, ale do postów z 2011 roku sie jeszcze nie dogrzebałam. Im dłużej go czytam tym bardziej widzę chory system zupełnie wrogi przedsiębiorcom. Bo tylko wrogim można go nazwać.

Wracając do tematu żywności. Nie będę spamowała linkowaniem, ale pisałam o 50 trikach jak oszczędzać na żywności, ale tak by nadal jeść zdrowo. Zachęcam do przeczytania Aniu. 🙂 Może znajdziesz coś dla siebie 🙂 – Kamila

Previous
“Upadłe serca” Książka bardziej zawiła niż “Moda na Sukces”… + KONKURS :)
Zdrowe odżywianie jest tanie! Konkretne przykłady