Instagram has returned invalid data.

Moja “dieta” – co jem i dlaczego tyle pizzy?

Jem co chcę a jestem dość szczupła. I nie mam dobrej przemiany materii. O co chodzi? I ile w ogóle ważę i mierzę?

Tak naprawdę, to nie jestem na żadnej “diecie” jeśli rozumiemy to słowo jako ułożony przez kogoś zbiór tego co wolno i czego nie wolno. Uważam, że dieta…ma małe znaczenie. Tak naprawdę, to człowiek najdłużej  pociągnie na jedzeniu tego, co miało matkę i widziało słońce oraz wyrosło z ziemi (też widząc słońce). Na tym mogłabym zakończyć, ale… wcale tak nie jem. To znaczy jem, tylko nie tak rygorystycznie.

Ze wszystkich zalecanych przez lekarzy diet, najlepiej służyła mi wysokokaloryczna dieta dla chorych na mukowiscydozę (której mam objawy). Jeśli ktoś kliknął w link to widzi, że to jest kosmos w porównaniu z “normalnymi dietami”.

I to jest powód dla którego nie kupuję diet. Każdy z nas jest inny i potrzebuje czegoś innego. Nie ma jednej drogi! Dieta służąca Zdzisiowi pracującemu 14 h na budowie nie będzie służyć tybetańskiemu mnichowi.


Jem intuicyjnie. Jeśli ciekawi Was więcej na ten temat, odsyłam do tekstu o intuicyjnym jedzeniu. To jest bardzo prosta zasada. Jem to, na co mam ochotę. Nie napiszę, że wierzę w to, że nasz organizm sam najlepiej wie czego chce, bo ja to WIEM. Mamy zdolność samoleczenia, tylko ją niszczymy (zażywając leki, wdychają spaliny, jedząc chemię, kopcąc papierochy i inwestując w toksyczne myśli). Zwierzęta żyjące na wolności nie mają raka. Te trzymane przez człowieka i jedzące karmy stworzone dla nich przez ludzi już tak.


Oprócz tego staram się przestrzegać tabeli produktów które eliminują śluz.


Nie jem i nie piję :

Mleka krowiego (bo nie jest dla ludzi, tylko zakleja jelita)

szczawiu (nie służy mi)

rabarbaru (to samo)

siemienia lnianego (glut dla człowieka-gluta to zbrodnia)

białego cukru

coli, pepsi i nic słodkiego i gazowanego jednocześnie.

mięsa ssaków


To nie znaczy, że te produkty (poza mlekiem które jest złe) są złe. Po prostu mi nie służą.


Nie kupuję też tekstu o tym, że musimy jeść to, co rośnie na naszej szerokości geograficznej. Sorry, ja bez imbiru i ostrych papryk nie funkcjonuję. Dosłownie siadają mi oskrzela. Mam z tego zrezygnować bo jakaś teoria tak mówi? Nie. Jedyna teoria która jest prawdziwa to taka, że nasze ciała same wiedzą co im służy, o ile ich bardzo dobrze posłuchamy. Możliwe, że wiele osób będzie lepiej funkcjonowało jedząc tylko to, co nasze. Ja do nich nie należę


Rzadko jem i piję

czarną herbatę , od której kiedyś byłam uzależniona

– polskie grzyby

– wszystko co ma syrop glukozo-fruktozowy


Skąd więc u mnie te cholerne pizze, batoniki i inne?

Moja zasada jest banalna. Na 10 posiłków jeden może być niezdrowy. Większość z nich publikuję na instagramie, w ten sposób sama się pilnuję. Im dłużej jem intuicyjnie, tym rzadziej mam chcicę na coś maksymalnie niezdrowego. Kiedyś zjadałam 10 czekolad jednego dnia i było mi mało. Nie przesadzam, tak było. A chwilę potem zjadałam łyżeczką słoiczek musztardy rosyjskiej. Mój organizm był skołowany i otumaniony lekami, wtedy nie ma mowy o intuicyjnym jedzeniu. Swoją drogą, jeśli masz nienormalnie duży apetyt na słodycze, powinieneś zainteresować się odrobaczaniem.

Aha, mam jeszcze drugą zasadę – weekend to totalna rozpusta.

Ostatnio jest jednak tak, że na słodycze prawie wcale nie mam apetytu. Jeśli już, to zjadam ciasto (zapewniam, lepiej zjeść kawałek sernika niż ten okropny syrop glukozowo-fruktozowy). Nie daję rady też wciągnąć całej średniej pizzy. Za to rosołu zjadam bardzo dużo.


Mój aparat ssie, niektóre zdjęcia pożyczył mi Lidl (dzięki ;)). Nie jest to tekst sposnorowany 😉


Podstawa mojej diety

Rosół. Krótko mówiąc – acetylocysteina. Dobro dla mnie. + Domowy makaron. Rosół naprawdę ma działanie zdrowotne. Kocham rosół. 

Składniki mojego to indycza szyja, dużo marchwi, selera, pietruszki, kawałek imbiru, cebula, dużo pieprzu, czasem lubczyk. Żadnego gluta (czyli veget, kucharków innej chemii). Czasem kurkuma lub garam masala.


Kasza jaglana. Kiedyś nie lubiłam. Zawiera wszystko, co trzeba. Z warzywami jest dobra, dobra też na kotlety, dobra do zup. Często w rosole. Czasami jak jestem leniwa, to robię szybką i ekstremalnie tanią zupę – woreczek kaszy jaglanej (mówię o takiej torebce jak do ryżu, w której można gotować), dowolna mieszanka mrożonych warzyw na zupę, dużo pieprzu, kawałek imbiru. Moim oskrzelom starcza, warzywa i tak są tylko tłem. Jak mam szyję indyczą, to jeszcze lepiej – dwie pieczenie na jednym ogniu.


Imbir



Ostre papryczki (sama kapsaicyna). Pisałam o nich w tekście o jedzeniu które pomoże przetrwać zimę.

Kapsaicyna z papryczek i gingerol z imbiru mają podobną budowę chemiczną – niszczą tylko złe komórki, zostawiają dobre. Gdyby nie te dwie substancje, pisałabym do Was ze szpitala, albo nie pisałabym wcale 😉


Ryby (tłuste). Głównie makrela. Nie interesują mnie badania, makrela najlepiej mi służy. 


Awokado (znowu omega)

Kolendra – odtruwa z rtęci. Mam dużo rtęci. 

Pokrzywa (sok)



To jest podstawa mojej diety.

Smażę na oleju kokosowym, lubię olej lniany i rzepakowy.




Pieczywo – jeśli już jem, to jest to chleb drwalski z Lidla lub bułka fitness, ewentualnie dyniowa. Albo podpłomyki z mąki żytniej bez zakwasu (dużo zdrowsze). Unikam białej mąki i generalnie glutenu. Zauważyłam jednak, że jak zrównoważę go innymi składnikami, to jest ok – np. domowy makaron w rosole z imbirem, bardzo ostrym.


Często jem kiszoną kapustę i kiszone ogórki (sama kiszę:). Dbam w ten sposób o równowagę kwasowo-zasadową i dobre bakterie. Uwaga na kwaszoną kapustę – nie daje nic dobrego. Nie spotkałam się dawno z kapustą kiszoną w sklepie.

Lubię też czosnek.


Piję : wodę, soki które sama wyciskam (dużo), czasami soki kupione, te niesłodzone. Na ciepło tylko rumianek, mięta, pokrzywa, w ramach “co dziesiątego kubka” gorąca czekolada. Zdarza się, że piję herbatę owocową, czy zieloną . Nie pijam kawy. Nie piję alkoholu. Czasami wino (ziołowe lub słodkie, nie mam wysublimowanego gustu i wolę wypić z gwinta niż z eleganckiego kieliszka), ewentualnie jedno piwo. Aha, dobry szampan nie jest zły. Nie upijam się. Wyrosłam z tego. Umiem wprowadzić się w inny stan świadomości bez alkoholu ;-))


Powyższe zdjęcie pochodzi z tekstu 43 najlepsze reklamy z Kotami, kliknij jak chcesz zobaczyć pozostałe 42 😉


Mój sposób odżywiania opiera się na intuicji i jest skrojony na miarę moich potrzeb. Kiedyś odżywiałam się dziko :

– na śniadanie płatki z mlekiem albo biała bułka z masłem i szynką

– na obiad ziemniaki, jakieś mięso (pewnie ssak), jakaś surówka

itp.


Jeśli chodzi o rezygnację z tego, co lubię, to tęskniłam tylko za masłem orzechowym.


“Dieta” na której jestem, jest moją ulubioną. Jem co chcę.

Problemem XXI wieku jest niedożywienie ludzi otyłych. Zapchani cukrem i lekami nie czują chcicy na produkty zawierające witaminy których mają niedobory. Od kiedy słucham mojego ciała, podążam za każdą chcicą. Jak najdzie mnie na śledzie w occie – jem. Jak mam fazę na kanapki z fetą, suszonymi pomidorami w oliwie i bazylią, to jem na okrągło. Jak mam fazę na banany – jem banany. Często mam chcicę na produkty zawierające dużo potasu więc doprowadzam do równowagi sodowo-potasowej.

Jestem zadowolona z obecnego sposobu żywienia. Po prostu działa.


Ostatnia uwaga – nikła szansa na słuchanie intuicji, kiedy zatyka się jej usta cukrem, aspartamem, lekami, używkami. Odrzuć to, a ją usłyszysz. Ciekawą historią podzieliła się wczoraj w komentarzu jedna z czytelniczek:

I pewnie żaden lekarz nic by nie wiedział gdyby nie to, że nieświadomie go utłukłam. Mianowicie, jako wielki niejadek, smakosz tylko i wyłącznie słodyczy, pewnej soboty na urodzinach wujka objadałam się śledziami w occie i chlebem ze szczypiorkiem- coś czego nie jadłam przenigdy…bo nie tknęłam w domu. To trwało kilka godzin, po dotarciu do domu oznajmiłam mamie, że coś mi uwiera…glista wyszła martwa, bez defekacji- sama! Mama “gada” zawiozła w poniedziałek do laboratorium- były lokator okazał się nieżywym samcem” (pełny komentarz tu)

oto jak działa intuicja i proces samoleczenia. Organizm wiedział, co trzeba zrobić i zrobił to. wywołał chęć na śledzie w occie.

Tego Wam życzę – wsłuchania się w Wasze organizmy i odkrycia tego, co Wam służy.
Ja mam 170 cm, ważę 52 kg. Chciałabym więcej, ale przy imbirze i ostrych papryczkach się nie da.
Kto z Was je intuicyjnie?

Ps. Jeśli nie byłeś wczoraj na blogu, a chcesz go czytać nadal, koniecznie zerknij na tygodniowe love – opisałam tam zmiany które zajdą na blogu i o tym, dlaczego większość czytelników będzie widziała teraz tylko niektóre teksty. Jeśli chcesz widzieć wszystkie, przeczytaj to





Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

 

Follow on Bloglovin

lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

198
Dodaj komentarz

avatar
84 Comment threads
114 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Anonimowyshiba maxOch Ola!Woman In BlackAniamaluje Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Masz niesamowitą figurę, podoba mi się to, ze nie zafiksowalas na punkcie zadnej diety 🙂 dzieki tobie pije co rano wode z imbirem od miesiaca i polecialy 3 kilosy bez zadnej diety 🙂 takie ochudzanie to lubie, chociaz wiem ze jesz imbir z innych powodow

Artinowy Świat
Gość

Ile tego imbiru? I czy dzień wcześniej wrzątkiem, czy jak?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ania radzila mi pol centymetra swiezego. Z goraca woda zamiast herbaty, ale sypie do szklanki cwierc lyzeczki 🙂 swiezy kupie jak spotkam w sklepie

Artinowy Świat
Gość

Może to co napiszę będzie dość zabawne. Jako mała dziewczynka (ok 4 lata) po kolejnym wyjściu ze szpitala i powrocie do domu zaczęłam oblizywać palca i rozgrzebywać nim (na początku) maleńką dziurę w ścianie i oblizywać. Zanim moja mama zdążyła to zauważyć zdążyłam 'wylizać' całkiem sporą dziurkę 😉 Przy następnej wizycie u lekarza moja mama wspomniała o tym, a lekarz tylko stwierdził, że mam za mało wapna w organizimie powiedział żebym piła wapno, bo ściany zawierają również inne substancje, zaczęłam je pić i jak ręką odjoł przestałam 'wyżerać' ściany 😉Do tej pory jem dość intuicyjnie, ale raczej już nie tak… Czytaj więcej »

*Elfinka*
Gość

Moja mama też mówiła, że jak była mała to jadła wapno ze ściany 😛

Paulina
Gość

słyszałam o podobnych przypadkach, ale z psami 🙂 Coś musi być w tym wapnie w ścianie 🙂

eWeLa
Gość

hehe dzięki za przypomnienie 🙂 ja tak samo lizalam ściane jako dziecko, trwało to nawet dosyc długo. Pamiętam, że strasznie mi smakowała, czułam ten zapach i nie mogłam się pohamowac, "miałam po prostu na nią ochotę". Myśle, że taka dieta intuicyjna to świetny pomysł:) muszę słuchac bardziej swojego organizmu

Szara Wiewiórka
Gość

Podobno to się nazywa 'łaknienie spaczone' i może oznaczać, paradoksalnie, nie niedobór wapnia, tylko żelaza 🙂 Pisałam o tym niedawno u siebie na blogu.

Zuza
Gość
Zuza

Znowu zaskakujący tekst.
Myślę jednak, że masz sporo racji.
Dzisiaj moja współlokatorka powiedziała, że nie gotuje obiadów, bo jest to drogie. Zamiast tego kupuje pierogi z marketu. Cóż, nie dziwię się, że ma problemy ze zdrowiem.

Sama od kiedy ograniczyłam mleko czuję się o wiele lepiej.

Miśka Grabowska
Gość

Twoja sylwetka jest fenomenalna!!! Pozazdrościć tylko 😀

Lucyna M
Gość

Ja też jem intuicyjnie. Nigdy nie byłam na żadnej diecie. Jem na co mam ochotę. Czasami zdrowo, a czasami zajadam słodycze i fast-foody. Jak jem ciągle fast-foody to mój organizm sam daje mi znać, że chce zjeść coś "normalnego" domowego np. rosół czy zupa pomidorowa. Moje odżywianie się jest bardzo różnorodne. Nie jadam ssaków, wyłącznie mięso z kurczaka. Nie słodzę herbaty i jak długo nie jem słodkiego to mam małe ataki, bo mój organizm musi wyrównać sobie cukier i muszę koniecznie zjeść coś słodkiego. Moja waga zawsze oscyluje w granicach 50 kg przy wzroście 165cm.

Balbina Ogryzek
Gość

Też potrafiłam kiedyś wchłonąć kilka czekolad pod rząd 😀 Mam podobne podejście do mojego jedzenia aktualnie. Jedynie to mogłabym jeszcze bardziej ograniczyć czekoladę, bo innych słodyczy nie jem za dużo. Ot, tak trochę w normie. Ale uważam, że jeśli sprawia mi to przyjemność, to czasem lepiej skusić się na kilka kawałków czekolady, niż mieć wielkie wyrzuty sumienia. tylko przy wielkim stresie jem jak oszołom, ale zdarza mi się to rzadko. Ograniczam wszelkie leki do minimum. Od dwóch lat nie wzięłam do ust tabletki przeciwbólowej. Żadnej. I bardzo mi z tym dobrze. Gdy widze znajome, które kilka razy w tygodniu połykają… Czytaj więcej »

Ma Lina
Gość

Jedzenie intuicyjne daje mi do myślenia. Wiem też, że mleko krowie to nic dobrego ale ciężko jest mi z niego zrezygnować

Illusions and Dream
Gość

Aniu, troche offtop ale zastanawiałaś się ostatnio nad kupnem lustrzanki i pomyślałam, że dorzucę swoje 3 grosze. Lustrzanki są dość trudne w obsłudze, dużo ustawień, obiektywy itd. Są też stosunkowo duże i ciężkie. Może warto byłoby więc rozważyć kupno hybrydy. Wszystkie zdjęcia na moim blogu robione są Samsungiem wb 100 i wydaje mi się że daje rade 😉 poza funkcjami, które możesz ustawiać samodzielnie są też gotowe programy, można n nagrywać filmy w hd, dźwięk jest całkiem ok no i cena też dość przystępna (obecnie pewnie max 800zł). Pozdrawiam 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Moje pierwsze dziecko chowalam jak wiekszosc matek – jak chore, to antybiotyki, witaminki zawsze dla odpornosci, na sniadanie nesquick z mlekiem bo ma 8 vit i żelazo, actimele, monte…. a mimo to Michaś ciągle był chory i łapał każdą infekcję. Potem wypielam sie na te wszystkie metody z tv i Kasie chowam całkiem inaczej, je co chce a ja nie stoje jej nad glowa i nie zrzedze ze nie je banana i jest niejadkiem. Wie gdzie jest jedzenie i sama wybiera co lubi. Szuflada ze slodkosciami jest czynna tylko w soboty. Najtrudniej bylo wciagnac w to babcie 🙂 kaśka nie… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jesteś bardzo niekonsekwentna. Najpierw piszesz, że każdy człowiek jest inny i potrzebuje czegoś innego a później piszesz, że mleko nie jest dla ludzi. Owszem, jest dla ludzi. Jeśli Tobie nie służy to go nie pij i tyle

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mleko nie jest dla ludzi, chociaz sama lubie. W polsce jest propaganda, akcje pij mleko, ale glosna byla akcja unicefu gdzie dawali mleko dzieciom ktore go nie pija i sie.pochorowaly. mleko ma kazeine i tworzy zlogi kalowe, wiekszosc ludzi ma na nie alergie. Poczytaj publikacj ez panstw gdzie nie ma kultu mleka krowiego. Od kiedy nie pije nie mam "tradziku" i doradzil mi to dermatolog.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie interesuje mnie na co jest w Polsce propaganda. Znam ludzi, którzy piją mleko i są zdrowi. I powtarzam, jak komuś nie służy to niech go nie pije. Ale nie można uogólniać, że "mleko nie jest dla ludzi"

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zgadzam się mleko nie sluzy ludziom. Ja wyrzucilam jeszcze kwasek cytrynowy, niestety jest prawie we wszystkim 🙁 od tego czasu mniej choruje i wrocilam do dawnej wagi. Nawet koty pijace mleko zyja 2 x krocej, dorosle ssaki nie pija mleka, krowie mleko ma substancje dla cielat do wytworzenia kopyt i rogow, my tego nie potrzebujemy

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A ja znam ludzi ktorzy pala i nic im nie jest, az do tego roku kiedy moj madry wujek palacz okazal sie posiadaczem raka w zaawansowanym stadium. Nie chcesz to pij, ale jak zrobisz lewatywe to sie zdziwiwsz co miales w jelitach. Mleko nie sluzy nikomu, chcesz to pij i zaloz ze o ttm bloga albo forum. Pa

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie chcesz przejrzec na oczy*

Safona
Gość
Safona

Sama pije mleko, bardzo je lubię i czuje się doskonale . Może nie każdemu ono szkodzi? Nie wiem co o tym myśleć, ale wygląda to trochę tak jakby teraz była propaganda żeby właśnie mleka nie pić. kiedyś były podobne spory typu :margaryna czy masło? Gdzieś czytałam, że są ludzie którzy mleka nie mogą spożywać ale są też tacy którzy mogą pić Dawniej ludzie pili jeszcze więcej….

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Do osoby, która stwierdziła, że dorosłe ssaki nie piją mleka: powiedz to mojemu kotu ;P

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wtrącajac jeszcze swoje slowo, to rowniez mleko pije bo po prostu mam na nie codzien wielka ochote i nie moglabym sie obejsc, nie mam problemow z przemiana materii a wrecz przeciwnie, baardzo rzadko dotykaja mnie infekcje, czy inne choroby wlasciwie nie pamietam kiedy bylam na cos chora.
Mi mleko sluzy bardzo dobrze juz od dziecka. Nie uwazam takze ze jest az tak szkodliwe jak sie teraz o nim pisze, sa o wiele bardziej szkodliwe produkty nagminnie spozywane przez ludzi.
Wiec jak komus mleko sluzy myslę ze nie ma powodu aby z niego rezygnowac i zdecydowanie jest dla ludzi:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Kot sam z siebie nie czepi się mleka, to czlowiek regularnie podstawiajac mu pod nos nauczyl go picia mleka. Taki odruch.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Istnieją organizmy bardzo silne. Przykładem jest moja koleżanka, która spożywa tylko nabiał, chleb i słodycze. Tylko. Ma znakomitą figurę i mówi, że czuje się dobrze. A ja myślę, że jej organizm pracuje na najwyższych obrotach by wszystko to przerobić. Póki co daje sobie radę, ale co kiedy jego wytrzymałość zacznie się wyczerpywać? Silne organizmy trudniej namówić do zmian- bo wydaje się, że one ich nie potrzebują (nie mają objawów).

Woman In Black
Gość

Krowie mleko nie jest dla ludzi. Jest dla cieląt. Mleko dla ludzi produkuje człowiek – matka karmiąca. Mleko krowie składa się ze związków, które mają wpływać na rozwój cielaka – na jego kopyta, itd. Mleko ludzkie – m.in. na rozwój umysłowy człowieka. U krowy ważniejsze są kopyta niż intelekt. Dlatego dawanie dzieciom mleka krowiego jest bardzo niewskazane. Dorosły człowiek zaś nie trawi laktozy, co – u wrażliwców – może wiązać się z przebojami żołądkowymi. Ci, którzy nie maja tak wrażliwych brzuchów czują się dobrze, ale mleko krowie i tak nie jest ludziom dedykowane.

Oleandrra
Gość

Dziękuję za ten post. Lecę do Lidla kupić imbir, przekonałaś mnie!

Chcę wprowadzić u siebie podobny system, czyli po sześciu dniach jedzenia zdrowo, według moich zasad zarzucać sobie coś totalnie tłustego/niezdrowego/kalorycznego/zapychającego – czegoś na co mam ochotę, bez patrzenia na "dietę".
A tak poza tym, to nie miałam problemu z rzuceniem palenia z dnia na dzień, z wdrażaniem innych "noworocznych" postanowień też sobie radzę całkiem nieźle, ale konsekwencja w jedzeniu to był zawsze mój słaby punkt. Czytając takie wpisy czuję, że mogę wszystko!

Karola S.
Gość

Syrop glukozowo-fruktozowy to świństwo. Ale oczywiście co pazerniejszy producent dorzuci go do swoich wyrobów, na patrząc na ludzkie zdrowie. Wyrzucając tylko ten jeden składnik z diety schudłam kilka kilo i to mimo tego, że lubie sobie czasem walnąć coś niezdrowego. Poza tym skoro żaden szczur karmiony tym "przysmakiem" długo nie pożył, to ja wolę na sobie nie testować jego działania.
Zazdroszczę wcięcia w talii!

ona
Gość

ostatnio była afera z napojem kubuś play dla dzieci, zawiera syrop glukozowo -fruktozowy i nie zamarza na mrozie, normalnie samo zdrowie.Aniu słowo ,,dieta" można zastąpić jadłospisem, też lubię jeść to na co mam ochotę, jeśli słodzę to tylko łyżeczkę, ale zieloną i czerwoną piję bez cukru, to prawda, że mleko nie jest pokarmem dla dorosłych ssaków, wszędzie w literaturze i naturze, podaje się jako pokarm osesków, czyli ssaków po urodzeniu. Ja mleko lubię i nic wspólnego u mnie z trądzikiem nie miało, ale mogłabym z niego zrezygnować, Kasze i makarony pełnoziarniste, coś pysznego, a jaglana coraz bardziej popularna (pamiętajcie, żeby… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ONA > Co do Kubusia to radzę wczytać się w szczegóły a nie siać paniki. Wszystko zostało wyjaśnione. To że zawiera syrop gluk.-frukt. – to nie była tajemnica, wystarczy wczytać się w etykietę – posiada tak samo jak inne soczki dla dzieci.. a że nie zamarza? a co to za teoria że jak nie zamarza tzn że niezdrowe? nie ma prawa zamarzać bo nie jest czystą wodą – tylko czysta woda zamarza w takiej temperaturze jakiej poddali te soki. Wrzucisz łyżeczkę cukry czy soli do wody też będzie mniej podatna na zamarzanie. Wysztarczy doczytać – a nie siać panikę bo… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

z pewnej strony internetowej cytat " Przypadek napoju Kubuś Play mógłby być przyczynkiem do dyskusji na temat zagrożeń związanych z nadmierną obecnością syropu glukozowo-fruktozowego i w ogóle cukru w naszej diecie. Jednak najprawdopodobniej "na kartach internetu" zapisze się jedynie sensacyjna otoczka tej sprawy. A internautom pozostanie w pamięci skojarzenie, że napój takiej a takiej marki przypomina płyn chłodniczy – bo nie zamarza jak na zawołanie, gdy słupek rtęci spadnie poniżej zera." Jak ja nie lubię ludzi którzy powtarzają niesprawdzone informacje, są takim echem – powtarzają bez zrozumienia czy zastanowienia – wiesz, gdyby mnie tak zszokowała ta wiadomość to zaczeła bym… Czytaj więcej »

Anita
Gość

brawa-wiekszosc mlodych kobiet nawet nie wpadnie na to,zeby jadac np rosol(przeciez tłusty!),kiszonki,dbac rownowage kwasowo-zasadowa itp,fajnie,ze masz wielka swiadomosc. Dla wiekszosci "dietetyczne"(malokaloryczne)=zdrowe,niestety.prawdziwe jedzenie dzialacuda,przypomnialasmi o imirze i soku z pokrzywy,musze sie zaopatrzyc 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

CZemu siemie lniane jest zŁEeeee? Nie kumam;/

Anonimowy
Gość
Anonimowy

O ile sie nie myle, to ania napisala, ze nie jest zle, podobnie jak rabarbar, tylko jej nie sluzy, pewnie chodzi o jej chorobe 🙂 ale moge sie mylic, czytanie ze zrozumienien mialam dawno w szkole a na studiach czytam glownie sciagi 🙂

Balbina Ogryzek
Gość

"Nie jem (…) siemienia lnianego (glut dla człowieka-gluta to zbrodnia). (…) To nie znaczy, że te produkty (…) są złe. Po prostu mi nie służą."

Słonecznik
Gość

Nie jest złe, nie służy jedynie Ani 😉

LotsOfSources
Gość

Kapusta kiszona (nie wiem,czy to cos innego nic kwaszona) z marchewką ma dużo witamin, minerałów i wzmacnia odpornosc a z dodatkiem oliwy moge zjesc caly sloik- oczywiscie kapusta kiszona wlasnorecznie 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

kwaszona jest po prostu zaprawiana octem i nie ma wlasciwosci zdrowotnych jak kiszona, najczesciej spotykana w marketach i innnych sklepach pakowana np w folie

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wchodząc do sklepu trzeba po prostu uzbroić się w mocny filtr i przesiewać to co nam podają w formie reklam – kolorowe opakowanie to również reklama. Nie ufać, że dobre. Jeśli wiedzę o tym, co dobre i zdrowe czerpiemy z reklam sklepowych, to tak naprawdę nic nie wiemy o prawidlowym odżywianiu. Wcisną nam byle co. Np. pieczywo wypiekane w sklepowej piekarni nie jest takie samo jak domowe. To przeważnie gotowe mieszanki nafaszerowane konserwantami, a te niestety również są śluzotwórcze.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Proszę dokładnie przeczytać jaka jest różnica między kiszeniem a kwaszeniem kapusty, jeżeli informacje tu podawane mają być wiarygodne

Anonimowy
Gość
Anonimowy

może dziwne pytanie,ale się zastanawiam – w jakiej formie najlepiej jest jeść imbir? parę razy próbowałam świeży pokroić w kosteczkę i sobie chrupać, ale to było takie ostre i łykowate, że po 4 miałam dosyć (ale pomogło mi w walce z przeziębieniem 🙂 ) czasami potrę sobie go trochę do herbaty, ale wydaje mi się, że traci wtedy swoją moc.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, wiem że pytanie banalne ale czy mówiąc mleko masz na myśli samo mleko czy również różne sery, serki, jogurty i inne przetwory. ? bo różnie piszą.

margaritum
Gość

Super wpis, podpisuję się obiema rękami. Odkąd zaczęłam słuchać swoich potrzeb i jeść więcej warzyw, mój organizm zaskoczył mnie świetnym samopoczuciem i mega wydolnością. Odstawiłam wszystkie suplementy, bez których wcześniej nie wyobrażałam sobie życia i stwierdziłam że w ogóle już ich nie potrzebuję.
Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że mamy zdrowie i szczupłą sylwetkę w zasięgu ręki, a opychamy się chemią i stosujemy drakońskie diety. Fajnie że pokazujesz jak podejść do odżywiania ze zdrowym rozsądkiem.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Masz wspaniale podejscie, taka diete to ja rozumiem. Mądra z Ciebie kobietka 🙂 dlaczego nie jesz ssaków ? 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ale ryby jesz i czujesz sie w porzadku . Lol troche to zabawne.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Popatrz, ale zwierzęta gdy się wzajemnie zabijają i zjadają jakoś nie czują wstrętu, nie czują się nie w porządku, muszą przetrwać. To my, ludzie mając rozum i uczucia wymyslamy sobie ideologie, przeszkody, personifikujemy zwierzęta, którym wszystko jedno kto i kogo zjedzą. taka tam refleksja.

paulinalalunia
Gość

Kocham twoje posty o zdrowym odżywianiu.Od dziś znowu próbuję nie jeść słodyczy ,ale postaram się z dnia na dzień coraz mniej ich spożywać .Do tego postarałam się by pić 2+litry wody dziennie i już nie czuję się ospała 😉 Mleko jest złe? hm.. a ja właśnie je piję wraz z płatkami czas to zmienić ! Chociaż to będzie trudne ,bo mama ma już dość widziwiania z wszystkimi 'dietami' ,od kiedy jestem wegetarianka i staram sie zdrowo odzywiac 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

o. aż d tej chwili bylam przekonana, że wege nie jedzą mięsa i nie piją mleka, wszystkiego co pochodzi od zwierząt.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ostatnio widzialam w telewizji program o energii slonecznej i chociaz zawsze bawil mnie stachursky, to pokazanie komórek ktore rzeczywiscie po prostu napedzane są energią bylo dla mnie zaskoczeniem. Z tym, ze zywienie energia to tylko na czystym terenie sie sprawdza. Ja mieszkam w krakowie wiec odpada. Ale z roslinami ktore czerpaly energie sloneczna szczera prawda. Podoba mi sie, ze jestes swiadoma

Anonimowy
Gość
Anonimowy

I mi urwało 🙂 świadoma ale nie popadasz w paranoje i eko terror.

Publiczna Pralnia
Gość

I to świetnie pokazuje jak ludzie są różni. Ja jadłam jak najęta ostro (papryczki, czosnek, kwaśne owoce i soki) a to dobijało mój żołądek i moją candidę. I coś w tym jest, wystarczy raz zjeść coś ostrego i kwaśnego a umieram z bólu. Nie wiem czy powinnam jeść intuicyjnie, bo naprawdę uwielbiam pomarańcze, cytryny i bardzo ostre jedzenie. Ale intuicja boli, a mimo, że nie jest to jakiś obezwładniający ból, to zdecydowanie wpływa na samopoczucie psychiczne. Gdy tylko zaczyna boleć mnie żołądek w ten sposób to robię się największą biczą na świecie, co jest strasznie niesprawiedliwe dla mojego otoczenia ;/… Czytaj więcej »

Publiczna Pralnia
Gość

z tym, że całkiem niedawno, jeszcze w wakacje, się "odrobaczałam" 😉 i w sumie nic nie widziałam. I tak jest lepiej niż było, po prostu mój żołądek jest przeorany antybiotykami, którymi byłam od narodzin faszerowana no i z dnia na dzień ciężko to zmienić. Ale zainteresuje się tym badaniem żywej kropli krwi, bo nie słyszałam nigdy o nim. Można je normalnie przeprowadzić w szpitalu? W marcu idę do tej dietoterapeutki bo dawno nie byłam, może też na coś wpadnie

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja też uwielbiam rosół, pizze i ryby! 🙂 Co do mleka to lubię, ale nie takie od krowy z gospodarstwa, bez chemii, ale to sklepowe. Wbrew pozorom właśnie to naturalne ma w sobie coś niedobrego. 🙂 Moja dieta też wcale nie jest dobra, tego nawet dietą nazwać nie można. Tyle, że waże podobnie jak Ty, a jednak jest różnica i wzrostu i wieku. Czy jem intuicyjnie? Kiedyś nieświadomie jadałam tak, teraz już mniej, ale to faktycznie dobry pomysł i chyba zacznę jeść intuicyjnie świadomie 🙂 Pozdrawiam! 🙂

Martwy Kanarek
Gość

Hejka!Drugi raz się wypowiadam dopiero, bo nadrabiam i czytam świeżynki. Niestety ankiety nie zauważyłam i ją pominęłam, a szkoda. W tym komentarzu chciałam powiedzieć, że nie znam Cię, ale zyskałaś mój szacunek ze względu na wytrwałość i siłę woli jaka wręcz emanuje z Twoich tekstów. Znalazłam Cię "szukając lakieru", a dokładnie ktoś wrzucił DIY słoiczka ze szczęśliwymi chwilami, linkując, że to Twój pomysł. Już nie pamiętam co to była za strona, ale pomysł mnie zachwycił i postanowiłam poczytać. Założyłam sobie specjalnie bloglovin' żeby widzieć wszystkie posty 🙂 Ja uwielbiam mleko i wiem, że jest moją zgubą. Poza tym uzależnia. I… Czytaj więcej »

illonky
Gość

Bałabym się słuchać mojego organizmu, ale czasem to robię. Poważnie mleko jest niezdrowe? Uwielbiam owsiankę na mleku, ale chyba zrezygnuję 😉 Zdarza mi się zjeść coś fast foodowego, ale rzadko, to samo tyczy się słodkiego, coli tudzież innych napojów. Z alkoholem za to jest różnie – uwielbiam mocne, ciemne piwa, odpowiada mi ich smak (nie upijam się, ale lubię się delektować). Muszę koniecznie spróbować rosołu na szyi indyczej, ale makaronu domowego to raczej mieć nie będę 😉

:)
Gość

Również jem intuicyjnie o ile nabiału unikam od lat z konieczności. Nie wpadam jednak w paranoje, jak mam ochotę na jogurt to go jem. Poza tym znalazłam sposób na oswojenie swojego organizmu z alergenami. Za dietą intuicyjną przemawia okres ciąży, przecież to nie przypadek, że kobiety mają zachcianki. Organizm sam się broni, chroni dziecko i matkę przed niedoborami witamin, minerałów.

:)
Gość

Zapomniałam dodać, masz super figurę.

Magdalena
Gość

masz zdrowe podejście do jedzenia. To fajne. Mam dosyć lasek popadających ze skrajności w skrajność.

Paula eM
Gość

Ja jestem uzależniona od słodyczy:( nie ma dnia zebym nie zjadła czegos slodkiego. Próbuje z tym walczyc ale jak na razie bezskutecznie . Mysle o tym odrobaczaniu ale jak przeczytałam komentarze pod tamtym postem, to troche sie boję. ..

Słonecznik
Gość

Super post! Ja po twoim ostatnim poście staram się jeść intuicyjnie właśnie 🙂
Jem o wiele mniej słodyczy i słonych przekąsek. Chociaż bardzo chciałabym zwiększyć dzienne porcje owoców i warzyw, bo opornie mi idzie ich jedzenie.

A co do mleka – to czy surowe mleko jest tak niezdrowe, czy przegotowane też?? Może głupie pytanie, ale tak mnie to zastanawia. I czy np. w naleśnikach może być?? A produkty mleczne – sery, śmietany, jogurty, masło??
Może masz jakiś fajny artykuł na ten temat?? Albo osobny post napiszesz??

Słonecznik
Gość

Dziękuję 🙂

*Natalia*
Gość

Chyba szybko umrę, bo lubię mleko krowie, ach te zaklejone jelita 😉

Czarne Espresso
Gość

A czemu mleko jest takie złe? I czy jego przetwory także? Lubię mleko :/

Szara Wiewiórka
Gość

Ludzie nie tolerują laktozy.

Olga Cecylia
Gość

Wiewiórko, nie masz racji. Po pierwsze, nie wszyscy ludzie nie tolerują laktozy (w skali światowej to ok. 1/4 ludzkości, a wśród białych Europejczyków to jakieś kilkanaście procent). Po drugie, według badań szkodzi nie cukier mleczny, a białko mleka, czyli kazeina. To ona jest podobno odpowiedzialna za "zaklejanie". Gdyby było tak jak piszesz, masowo pozbawiano by mleka laktozy – a to jest już od lat możliwe, nawet w głupim Lidlu mają mleko bezlaktozowe. (Paradoksalnie, choć pozbawione jednego z cukrów, smakuje bardziej słodko.) Produkty z mleka przefermentowanego (jogurty, kefir i różne takie, ale uwaga na skład, bo producenci lubią dodawać mleka w… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja mleko uwielbiam, wprawia mnie wręcz w błogostan. Gdybym kierowała się tym, co lubię i uznawała moje zachcianki za przejaw intuicji, to chłeptałabym je litrami. Na szczęście wiem, że to kazomorfiny oszukują mój mózg.

Anna
Gość

Bardzo, bardzo ciekawy post.Ja z wagą ogólnie nie mam problemów i jem (chociaż nie do końca to potrafiłam nazwać) intuicyjnie – czyli to co chcę 🙂 Oczywiście trochę ruchu, ćwiczeń, ale bez szału. I z tym odrobaczaniem.. nawet nie wiedziałam że u ludzi można! Tym bardziej że ciągle coś słodkiego chce. Dzięki 🙂

Fobmroweczka
Gość

Ja od zawsze wyjadam skórki z chleba 😉 Podobno mają jakieś witaminy. Plus nie jem ryb ani nic pochodzenia morskiego – i to prawda, organizm sam wie, co chce a czego mu nie wolno 😉

Cullenka123
Gość

Witaj!
Nie wiem, czy to intuicja, ale mleka nie piję od 6-7 roku życia. Nasłuchałam się, jaka to ja jestem "mądra", a teraz się zastanawiam, może to niepicie ma jakiś sens?
O, a tak przy okazji: zaglądam do Ciebie już dobrych kilka miesięcy, ale ten komentarz jest pierwszy, jaki skrobnęłam. Bardzo Cię podziwiam i chętnie czytam cokolwiek napiszesz 😉
Pozdrawiam, Paulina.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie trzeba pić mleka, by zdobyć wapń. W 4 plasterkach sera zóltego jest go tyle co w szklance, a w innych produktach nawet więcej. Wit. D też jest w innych produktach. Odrzuca cię od mleka – nie pij. Powtarzam to każdemu, kto ma jakieś awersje pokarmowe. Organizm tak się broni przed alergenami, toksynami, jakiimolwiek zagrożeniem. Ja nie piję też od dzieciństwa. Niektore źródla mówią, że to prosto od krowy jest wartościowsze, nie wiem do jakiego stopnia, z kolei sklepowe jalowe, takie pseudo-mleko wyplukujące wapń z kości. Chińczycy mówią, jeśli już pijesz mleko dodawaj do niego kurkumy, zneutralizuje jego negat. dzialanie… Czytaj więcej »

Paulina
Gość

W kwestii tego, że najlepsza dieta, to dieta intuicyjna, zgadzam się w 100%. Przynajmniej u mnie też to najlepiej działa, choć przekonałam się o tym niedawno. A było to tak: całe życie byłam szczypior, miałam nawet na tym punkcie kompleksy i bardzo chciałam przytyć. Zawsze jadłam wszystko, na co miałam ochotę, łącznie z ogromną ilością czekolady i fast-foodami, ale nie tyłam. Złapało mnie nagle. W ciągu kilku miesięcy przybrałam na wadze prawie 10 kg. I znów kompleksy, tylko w drugą stronę. Bo przecież w aktualnej modzie jest raczej bycie chudym. Próbowałam różnych diet odchudzających, ale tych w miarę racjonalnych. I… Czytaj więcej »

Mifufu
Gość

Aniu, nie gotuj w woreczku plastikowym. Wiesz, że to plastik i na pewno związki z gotowanego plastiku, przechodzą do jedzenia, wody. Rozrywać torebkę, wysypywać i gotować radzę. Tekst o jedzeniu fajny. Lubię czytać, jak inni jedzą. 🙂

ważki
Gość

O, to ja tu spytam, co sądzicie w takim razie o tych wszystkich popularnych teraz silikonowych akcesoriach do gotowanie – formy do pieczenia durszlaki itd? Podciągacie to pod plastik? Ja nie mam do nich przekonania, ale to "intuicyjnie", ktoś coś wie? 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Plastikowe do użytku kuchennego oznaczone jako 2 i 5 w trójkącie są bezpieczne, be toksyn, ale jak to naprawdę wygląda to nie wiem. Woreczki wyrzucam prewencyjnie. Taki wynalazek nie pasuje mi do naturalnego odżywiania.

ważki
Gość

I chyba faktycznie lepiej unikać, stawiam dalej na intuicję 😉 choć bez demonizowania, plastikowych pojemników używam czasem do przechowywania żywności lub transportu

Paula
Gość

A co zamiast mleka zwykłego? Mleko kokosowe? Sojowe? Ryżowe? 🙂

Puszyslawa Kot
Gość

Migdałowe ponoć też jest dobre.

Paula
Gość

Bardzo lubię mleko, często jem płatki lub dodaję do kawy, budyniu itd, więc dlatego szukam jakiejś alternatywy, powoli zmieniam swoją dietę 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Witam pani Aniu, jestem zaskoczony pani blogiem. Pozwoliłem sobie odwiedzić ten blog ponieważ jeden z moich znajomych wkleił link do pani artykułu o grzechach służby zdrowia na facebooka. Jestem emerytowanym lekarzem internistą. Z przykrością stwierdzam, że w wielu kwestiach ma pani racje, w pozostałych ręce wiążą przepisy które są do wymiany, więc też pani ma rację, o ile do grona odpowiedzialnych za ten stan rzeczy uznaje pani twórców wielu prawnych bubli. Wracając do pani działalności na tym blogu, jestem pod wrażeniem tego, że postanowiła pani się dokształcać w tematach zdrowotnych i że trafnie odsyła pani komentatorów na badania hormonów i… Czytaj więcej »

Daisy K
Gość

Ania, przez chwilę zastanawiałam się czy nie mamy jakichś więzów krwi. 🙂 Z jedzeniem mam dokładnie to samo, no oprócz tych papryczek co mi język skręcają. Reszta idealnie się zgadza. Mleka nie cierpię od dzieciństwa i ulżyło mi jak przeczytałam że nie jest dla ludzi. Pizzę raz na jakiś czas potrafię też wchłonąć, także słodycze, jednak bez tego paskudnego syropu glukozowo-fruktozowego. Znów wlazłam zbyt późno, jutro przeczytam więcej jak mnie grypa nie dobije do reszty. 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

komórki to się glukozą odżywiają z tego co mi wiadomo 😉 wyjaśnieniem tego, dlaczego każdy z nas inaczej reaguje na poszczególne składniki pożywienia zajmuje się nutrigenetyka) – polecam poczytać, bardzo ciekawy temat. a tym, że jedzenie jednak ma znaczenie (i to spore!) – nutrigenomika – z tym także proponuję się zapoznać. jedzenie ma bardzo duży wpływ na nasze życie, zdecydowanie nie poddawałabym tego jakiejkolwiek wątpliwości.

pozdrawiam!

Natalia Slawek
Gość

Ja jestem na poczatku mojej drogi "ku naturze" 🙂 🙂Z kazdym dniem jestem bardziej swiadoma co jesc, jak jesc, widze co mi sluzy, a po czym czuje sie dziwnie, lub nawet zle. Stopniowo eliminuje te produkty, zastepuje je innymi. Duzo czytam na ten temat, choc latwo sie pogubic- masa sprzecznych inforamcji; Czytam wiec i testuje na sobie. W LO bylam uzalezniona od cukru- MUSIALAM cos miec zawsze pod reka.. batoniki, czekolady, mase innego swinstwa, na ktore teraz naprawde nie moge spojrzec. Owszem, lubie czasami upiec ciasto (z brazowym cukrem), albo zjesc deser z musem wisniowym, ale to rzadkosc, na codzien… Czytaj więcej »

Natalia Slawek
Gość

Ach i ciagle zapominam Aniu – gratulacje rankingu u Kominka 🙂 czytalam jakie masz zdanie na ten temat, ale ciesze sie, ze sie tam znalazlas. Wysmarowalam nawet maila z poleceniam kilku blogow, w tym Twojego. :)))

Buziaki!

supergirl
Gość

dokładnie mam to samo! Studiuje dietetyke, a jestem przeciwnikiem diet 🙂
mam 168cm i waże 46kg, zajadam sie boczkiem i tatarem, duzo cwicze, nie tyje. Jem naprawde bardzo tłusto, i to mi służy, czuje sie po tym swietnie, i jestem pewna ze moj organizm tego potrzebuje. Nie jem za to słodyczy, nie lubie ich… mialam okres ze potrafiłam zjesc 0,5kg wafelkow w tofi dziennie, odrobaczyłam sie i od nowego roku nie zjadlam jeszcze nic co uwazam za nie zdrowe 😀

Olga Cecylia
Gość

Ale wiesz, że chleb drwalski jest z białej mąki i ma dodatek glukozy i słodu? Niestety, nie jest zbyt zdrowy, chociaż sprawia takie wrażenie :-/

Anonimowy
Gość
Anonimowy

już kiedyś pisała, że wie, ale je chleb dla przyjemności rwania i gryzienia czegoś, co przypomina chleb bardziej niż inne sklepowe 😉

Olga Cecylia
Gość

Nie pisałaś, z jakiej mąki jesz pizzę – trudno to ocenić po zdjęciach, ta pełnoziarnista nie różni się specjalnie wyglądem od zwykłej 😉 Po prostu dziwi mnie, że w jednym zdaniu piszesz, że unikasz białej mąki, a w drugim, że jeśli jesz, to właśnie białą mąkę. Dla mnie to jest niekonsekwencja, bo nie żyjesz chyba na Syberii, żeby nie móc dostać w okolicy normalnego żytniego chleba na zakwasie. Te odpiekane mrożonki z Lidla, Tesco czy Kauflandu wszystkie są tak samo niezdrowe.

Puszyslawa Kot
Gość

Moja pierwsza myśl? Laska na zdjęciu ma zoperowane cycki.

Wygląda na to, że też jem intuicyjnie, ale o tym nie wiedziałam. To znaczy wiedziałam, ale nie wiedziałam, jak to nazwać. Teraz już wiem.

jedzeniu tego, co miało matkę i widziało słońce " : D

Ale żeby imbir i papryczki? Dla mnie byłoby to morderstwo, dla mojej skóry, znaczy się. Ale rozumiem. Sama lubię ostre i dzisiaj będzie ryż po azjatycku…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

przecież to Ania! I nic sobie z tego co wiem nie operowała 🙂

Puszyslawa Kot
Gość

przecież wiem, że to Ania! A tamto zdanie może sobie spokojnie wziąć za komplement.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Puszyslawa, pozamiatalaś ;D lubię takie nieoczekiwanie szczere pierwsze wrażenie, kiedy malo kto kuma, część się oburza, fuczy, część uśmiecha w zaklopotaniu. Ludzie z dystansem do siebie nie biora takich tekstów za obrazę.

Puszyslawa Kot
Gość

Ryż był pyszny, będzie przepis!

Obrazić by się mogła, gdybym napisała, że powinna sobie zoperować. Nie? Z powodu zoperowanych to nawet ktoś, kto nie ma dystansu, nie powinien się obrażać. Tak sądzę.

Puszyslawa Kot
Gość

Jeżeli z moimi zrobi to samo, to chętnie odkupię -.- W ogóle to ja chirurgiem plastykiem zostanę. Sama siebie raczej nie zoperuję, ale zyskam znajomości ^^

Ania, ja mam problem z przebrnięciem przez cały Twój blog, a nie daje mi spokoju pytanie, na co Ty jesteś chora. Wiem, że nie wiesz. Ale mukowiscydoza?

Czytałam o dzieciach na facebooku. Uczysz w klasach młodszych? Podrzucisz linki do forów/stron? Zależałoby mi na tym bardzo, bardzo. Chyba muszę zmotywować moją mamę-nauczycielkę. Cierpi mi biedna na wypalenie zawodowe.

Ola O.
Gość

Bardzo zdrowe podejście 🙂 Też trzymam się zasady że unikam tego po czym nie czuję się za dobrze i działa !
Poza tym kwestią jest też nie pochłanianie ogromnych ilości jedzenia, ale z tym jest łatwiej jak nie je się ton cukry u pochodnych nie odczuwa się głodu !

Annie
Gość

Ja też staram się od pewnego czasu jeść intuicyjnie, ale mam następujący problem: po obiedzie, nawet dość sporym (porcja ryżu, pełen talerz warzyw itp) dalej czuję się głodna i głód przechodzi dopiero po tym jak zjem coś słodkiego. Zwykle kończy się tym, że wytrzymuję jakąś godzinę, a potem lecę kupić coś słodkiego. Jakieś rady na to?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zbadaj sobie cukier. Wypija się dwa kubki glukozy, i potem przez 4-5 godzin pobieranie krwi co godzinę.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie dziwię się, że po obiedzie składającym się z ryżu i warzyw szybko czujesz się głodna. Myślę, że powinnaś ograniczyć węglowodany w diecie na rzecz tłuszczu.

Diggerowa
Gość

Z pewnością masz dużo racji w tym tekście, sama zauważam swoje intuicyjne jedzenie po czasem napadającej ogromnej chcicy na banany i ziemniaki 😉

Blandzia
Gość

Aniu! Masz rację, że organizm intuicyjnie podpowiada nam, co jest dla nas dobre. Choruję na astmę i od pewnego czasu bardzo często mam ochotę na ostre potrawy z papryczką chili. Dzieje się tak odkąd sama zmniejszyłam sobie dawkę sterydów. Polubiłam też pomidora, którego kiedyś nie mogłam przełknąć. Później okazało się, że zaleca się spożywanie właśnie pomidorów w celu złagodzenia astmy. To wspaniałe, jak organizm potrafi podpowiedzieć, co jest dla niego dobre. Zauważyłam też, że jeśli przed snem wypiję mleko- mam często w nocy duszności i ciężko mi się oddycha, kiedy zjem wieczorem coś, co zawiera dużo cebuli lub czosnku- nic… Czytaj więcej »

ważki
Gość

Bardzo fajny tekst! Również zawsze wychodziłam z założenia, że jem to na co mam ochotę i nie zmuszam się do jedzenia tego, czego nie lubię, choćby nie wiem jak było to uważane za zdrowe (choćby mleko, którego nie znoszę od dzieciństwa). Teraz staram się jeszcze swoja intuicję uzupełnić wiedzą ) Dlatego też spytam, czemu nie jesz masła orzechowego? 🙂 Często spotykałam się z jego polecaniem, ot choćby na poprawę przemiany materii… Może kwestia tylko robionego własnoręcznie, faktycznie z orzechów, bez dodatków, a takiego sklepowego z niewiadomą ilością ulepszaczy (jeszcze nie wpadłam na to, by przeczytać skład takiego sklepowego masła:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wtajemniczeni-uświadomieni wiedzą, że rośliny strączkowe, a więc i orzechy arachidowe są mega śluzotwórcze, ot cala tajemnica 😀 zatem czy komercyjne (zwykle mają krótki sklad: orzechy, sól, olej) czy domowe zadzialają identycznie.
A.

ważki
Gość

Dziękuję! Już wiem, że w przeciwieństwie do autorki mogę jeść 😉

Previous
Tygodniowe love #5 + coś, co musisz przeczytać, jeśli planujesz nadal czytać ten blog
Moja “dieta” – co jem i dlaczego tyle pizzy?