- Chcesz spróbować?
- Jasne!
Wolę czegoś spróbować z myślą, że najwyżej mi się nie spodoba, niż nie spróbować i żałować. W Malezji nadarzyła się okazja do sadzenia ryżu🌾 fajna przygoda! (Do momentu, aż coś dziwnego przepełzło po mojej stopie😅) A teraz siedzę i czytam wszystko o tym, jak ogarnąć przesiadkę w Chinach! Lecę w lutym do Wietnamu (znaczy loty mam do Bangkoku, ale resztę jakoś ogarnę!) i polowałam na sensowną przesiadkę aby zobaczyć #Pekin ♥️ marzyło mi się Zakazane miasto, ale teraz napaliłam się na Wielki Mur Chiński. Będę mieć 16h (gdzie same formalności wizowe to podobno 2-3h😱) i będę zupełnie sama, ale na samą myśl szczerzę się jak szalona 😁 co może pójść nie tak? Wszystko! Mogę nie dostać wizy, może oszukać mnie kierowca, przechowalnia bagażu może nie być czynna, mogę nie zdążyć na przesiadkę do Bangkoku... YOLO! Przeczytałam już cały internet, ale zapytam też tutaj - czy jest wśród Was ktoś, kto przebiegł przez Pekin podczas tej szalonej przesiadki?
Mam ochotę na trudne ustawienia tej gry i zrobić trasę nie z wynajętym kierowcą, ale pociągami i autobusami. No risk no fun!

W ogóle chciałabym, aby ta podróż była trochę inna i wypchnęła mnie mocniej ze strefy komfortu. Nie będę rezerwować noclegów z wyprzedzeniem, chcę przemieszczać się bardziej jak lokals, nie planować za dużo i dać się ponieść chwili. Będzie fajnie!🙃 #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #Azja #Chiny #Malezja #bejing #travelgirl #adventure #discoverunder50k #girlswhotravel #malaysia #china #riceplanting

- Chcesz spróbować? - Jasne!...

Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Jesteś gruby? To schudnij!

O dziecinnie prostej metodzie na lepsze życie. Tak banalnej, że większość ją od razu ignoruje.


W pracy z dziećmi najbardziej kocham to, że dzieci są mądrzejsze od dorosłych. Po prostu są bardziej ogarnięte życiowo. Myślą poza pudełkiem – dzieciaki przed pójściem do szkoły mają fajne wyniki testów na myślenie dywergencyjne – kiedy ją kończą, często są matołami. Dlaczego? Bo ich mózgi pakuje się winRarem do określonego formatu. Nie pytaj, nie wychylaj się. Dane, szukane, odpowiedź. Schemat.


Tymczasem dzieci do pewnego wieku są dla mnie niegasnącą inspiracją. Ładują pozytywną energią!

Pamiętacie Nowe Szaty Cesarza? tylko dziecko ośmieliło się krzyknąć, że król jest nagi.



Niedawno na swoim blogu Skarletka podzieliła się anegdotką :

Kiedy na kilka tygodni wróciła do Polski, zagadnęła do swojej babci po angielsku. – Kochanie, ale babcia nie zna angielskiego – powiedziała babcia bezradnie. Na co dziewczynka spojrzała na nią zdziwiona i odpowiedziała: – To się naucz!

Banalne, prawda? Ale powiedz coś takiego swojej koleżance piszącej “nic nie umiem :((” co 15 minut na dzień przed egzaminem na facebookowym profilu.
Wkurzy się.

Powiedz “schudnij” swojej grubej matce która gada “ale jestem gruba” “ale przytyłam” .
Powiedz “to się dowiedz” ograniczonemu lekarzowi który nie wie jak ugryźć Twój przypadek
Powiedz “to zarób” mięczakowi który jęczy – nie mam pieniędzy

W odpowiedzi uzyskasz litanię “niedasię

Wiesz, to nie takie proste

Gówno prawda, to jest proste. Rusz tyłek i zrób coś ze swoim życiem!

Kiedy jesteś głodny – jesz
kiedy chce Ci się pić – pijesz
Kiedy chcesz siku – robisz siku

Proste rozwiązanie, masz problem- reagujesz. Kropka.

Więc dlaczego, jeśli ktoś Ci się podoba, robisz długie podchody i kombinujesz? Kiedy nie zapytasz, odpowiedź zawsze będzie brzmieć nie.
 Dlaczego, jeśli masz za mało kasy, nie podejmujesz akcji, aby to zmienić? Tylko nie pisz mi, że wysyłasz CV wiesz jak jest wszyscy kradno , same układy, taka sytuacja. Sposobów jest pełno! Np. takich. 
Trochę Was rozumiem, bo też taka byłam. Wolałam traktować swój stan jako usprawiedliwienie. Wiecie, jestem chora. To nie takie łatwe. A bzdura, bo bardzo łatwe. Jeśli CHCESZ. Porzuciłam durne myślenie i opanowałam nieuleczalną chorobę. Podobno się nie da. 
Da się.
Pod warunkiem, że chcesz, a nie oszukujesz siebie, że chcesz.

Kiedy ktoś pyta mnie o rozwiązanie, ja mu je podaję na racy i słyszę “wiesz, nie każdy ma takie gadane jak ty” , “wiesz, nie każdy tak potrafi” to mam ochotę potrząsnąć nim mocno i krzyknąć ogarnij się. Ale tego nie robię, bo pokojowy ze mnie człowiek. Będę odsyłać tutaj.

Masz problem? Rozwiąż go.
Nie wiesz czegoś? Dowiedz się.
Nie umiesz czegoś? Naucz się.
Nic nie działa? Poszukaj lepiej.

Amen.


Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

 

Follow on Bloglovin

lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

126
Dodaj komentarz

avatar
56 Comment threads
70 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Och Ola!AniamalujeAnonimowyKasiaTomasz Sławek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

masz rację, sami sobie utrudniamy i robimy pod górkę. Dnerwuje mnie nasze narodowe malkontenctwo i czekanie na cud. Cudu nie będzie jak się go samemu nie zrobi. W lutym straruje moja firma. Da się? Pewnie, że się da!

Gratuluję rankingu u Kominka!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

mocny, wartościowy tekst!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jako eks-grubas zgadzam się z tekstem. Wyglądałam jak słonica, aż zobaczyłam metamorfozę Anny Kalaty. Patrzylam z zazdrością i marudziłam, że za rządowe pieniadze to sobie mogła i nadal prowadziłam zły tryb życia. W pracy nie było czasu na małe posiłki, tylko jedna przerwa.A potem wzięłam się za siebie – zbadała poziom hormonów, podleczyłam się, przeczytałam książkę Jillian "opanuj swój metabolizm" i zaczęłam ćwiczyć 30day shred. Łatwo nie było.Dzisiaj nie mogę się sobie nadziwić, że tak długo wmawiałam sobie, że to nie jest takie łatwe i narzekać, że nikt nie produkuje strojów kąpielowych w rozmiarze 52. Jakbym sama chciała siebie oszukać,… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

motywujący kopniak, jak zawsze. "Pod warunkiem, że chcesz, a nie oszukujesz siebie, że chcesz." samo sedno. Ja wciąż trochę oszukuję. Mówię, że chcę, ale nic z tym nie robię.

Paulina
Gość

Amen.

Nie cierpię biadolenia, że komuś jest tak strasznie ciężko, że inni mają łatwiej, bo to czy tamto. Każdy ma swoje trudności, jak i każdy ma swoje mocne strony, ale każdy też musi włożyć chociaż minimalny wysiłek, by coś osiągnąć. Ale oczywiście łatwiej jest siedzieć na dupie i narzekać.

Uwielbiam powiedzenie:
"Jak się chce, szuka się sposobu, jak się nie chce, szuka się powodu"
Zawsze jak zaczynam szukać wymówek to je sobie przypominam, robi mi się głupio i zaczynam jednak szukać sposobu 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Pół roku temu napisałabym Ci "wiesz, to naprawdę świetnie, że Tobie się udało, ale nie każdy ma takie same warunki" i rozpisałabym sie na kilka dlugich linijek.
Wiele lat usprawiedliwiałam swoje nieudacznictwo byciem DDA. Aż przeczytałam Twoją książkę i zapisałam się na terapię. Mam w końcu dobrą pracę i cele przed sobą. Czasami są gorsze momenty, ale mówię sobie you go girl! i prę do przodu. Dobry tekst na dobranoc.
Dziękuję 🙂

Mari
Gość

Niesamowity komentarz!
Aniu, jestem dumna z Ciebie podwójnie, jesteś amazing!
Poza tym wyznaję podobną teorię, jednak zauważam, że w moim życiu też zaczęły pojawiać się obszary, kiedy "niedasię" rządzi.

bloo.
Gość

kiedyś właśnie chyba na stronie dla DDA znalazłam zdanie: "trudne dzieciństwo nie usprawiedliwia, trudne dzieciństwo zobowiązuje." I choć niewątpliwie takie przeżycia to źródło wielu trudności, to nie może to stanowić wymówki do nie podejmowania działania i powielania dobrze znanych negatywnych wzorców..

Karolina M.
Gość

Chyba podsunę Twój tekst mojej teściowej.
Teściowa bezrobotna i jakiś tydzień temu starałam się ją namówić by pogadała ze swoją koleżanką o pracy w ubezpieczeniach, no i się zaczęło! Warknęła (dosłownie na mnie warknęła), że ona nie nadaje się, że nie ma samochodu, że co ja jej będę pieprzyć. Pomyślałam, że ok, jest jak zawsze, lepiej płakać, że się jest biednym, na końcu warknięć usłyszałam "sama spróbuj" i pomyślałam sobie tylko "a ku*** żebyś wiedziała, że spróbuje"!
Ni

Nadine Lu
Gość

Auć. Bolało.

Zawsze wrzucasz taki tekst jaki akurat jest mi potrzebny. Dzięki, Aniu. 🙂

Gośka
Gość

Niestety ,ale wiekszość ludzi grubych chce schudnąć nie odchudzając się. Pracuję w sklepie ze zdrową żywnością i klienci przychodzą po(uwaga!) czekolady odchudzające, po cukierki odchudzające, po zdrowe batoniki po których się chudnie! Na widok ilości kalorii na orzechach warczą,że to takie kaloryczne(ta mentalność że ważne są kalorie….),a gdy usłyszeli o zielonej kawie to wszyscy przychodzili. Niektórzy tą zieloną kawę zabielali mlekiem skondensowanym,bo nie dało się pić 😀 Panie przychodzą po herbatkę, co spala tłuszcz. A na moje,że samo to nic nie da,to są zdziwieni,bo pani w innym sklepie mówiła,że jak będa pili herbatkę bez diety to schudną milion kilogramów. Efektów… Czytaj więcej »

tlusta_papuzka
Gość

Moze chodzilo o herbatke bez 'diety' w scislym slowa znaczeniu, tzn. bez odzywiania sie 😉

tlusta_papuzka
Gość

Moze 'bez diety' w sensie 'bez odzywiania sie'… 😉

Gośka
Gość

Tlusta_papużka, nie nie,chodzi o to,że oni bez zmiany nawyków jedzeniowych chcą schudnąć,popijając jedynie herbatki.

Aniu – kiedyś Pan nie zmieścił mi się między regałami(serio,był ogromny i ledwie stał na nogach głośno sapiąc) i poprosił o jakieś słodycze odchudzające ,ale coś co pozwoli mu schudnąć kilkanaście kilogramów! Tłumaczenia nie pomogły,że nie ma nic,a na pytanie,czy jakąś dietę ma,to mi sie zaśmiał,że on nie po to żyje by się katować. To ja mu chamsko, że na odchudzanie to piętro wyżej. Tam jet papierniczy, kupić taśmę klejącą,zakleić lodówkę i usta. 😉

Inez
Gość

Świetnie napisane! krótko i dosadnie amen. 😉

Nina
Gość

Dokładnie:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Uwielbiam to Twoje podejście "po prostu zrób to". 😀
Co do otyłości, większość osób z nadwagą jakie miałam okazję poznać traciła za dużo energii na krytykowanie szczupłych i wysportowanych i brakowało im sił na ćwiczenia i zastanawianie się nad własną dietą.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

dokladnie tak,zgadzam sie z Tobą. mam koleżanke otyłaą która jak widzisz szczupla dziewczyne to od razu komentuje 'ale suk… chuda"itp. zamiast sie wziasc za siebie tylko komentuje innych.

tonia
Gość

Hehe, skądś to znam 😀

Zzielona
Gość

Ale to banalne. Banalne i dosadne. W swej prostocie… Ma moc! 😀

Mnie też denerwuje, gdy ktoś wiecznie narzeka na swój los, a nie robi niczego by coś w tym kierunku zmienić. No bo w jaki sposób ludzie chudną, mają nową pracę, więcej pieniędzy? Nie wszystko wszystkim przychodzi za darmo, ale przychodzi. No to dlaczego tym wszystkim marudom nie może przyjść?

A "nic nie umiem" na facebookowych profilach doprowadzają mnie do szału… 😀 Jak to dobrze, że już skończyłam studia i coraz mniej koleżanek i kolegów dodaje takie opisy… 😉

Zzielona
Gość

No właśnie, dzięki FB wiem co się z ludźmi dzieje :P.

Mifufu
Gość

Tak. Tak jest. :). Jak słyszę nie da się to szlag mnie trafia. Gdy ktoś narzeka to podaję rozwiązanie, od razu i znowu marudzenie. Ale, ważne zacząć od siebie. :). Wpis super, stawia do pionu.

illonky
Gość

Od zawsze denerwiwalo mnie gadanie znajomych to zle tamto niedobre,mam beznadziejna prace. Sama nie narzekam,idac do pracy wiedzialam co bede musiala robic,nie wiedzialam tylko ze studenci sa tak oporni na wiedze lub aktywizacje,ale nie narzekam na prace,co najwyzej czasem na ludzi z ktorymi muszr pracowac. Nie podoba sie cos? To zmien cos w zyciu. To jest proste,tylko trzeba chciec

Anonimowy
Gość
Anonimowy

a co byś chciała robić Ili?

Skarletka
Gość

Aniu, ja ostatnio odkrywam, że większość rzeczy jest mega prosta i dobrze znamy rozwiązanie. Mówiąc "prosta", nie mam jednak na myśli tego, że jest łatwa: trzeba przysiąść na dupie albo ruszyć cztery litery, nakazać coś sobie lub zakazać itd.

Ale rozwiązanie większości problemów jest jest na wyciągnięcie ręki: zrób albo nie rób, naucz się, schudnij, idź itd.
I tak się ostatnio staram działać: najprościej 🙂

sowa_nie_sowa
Gość

Nie zgodziłabym się tylko z jednym: że to takie hop siup i już, czyli tylko chcieć i zrobione i cel osiągnięty. Najważniejsza jest motywacja, czasem łatwiej i wygodniej jest tkwić w takim stanie jak jest niż coś zrobić. A to odpowiednia motywacja, czyli wystarczająco dla nas mocna (dla nas, bo dla kogoś innego ta sama motywacja może być słaba) daje siłę i wytrwałość. Tym bardziej, że nikt nam nie zagwarantuje, że się uda i że nie trzeba będzie znów czegoś innego robić czy innej drogi szukać. I to jest moim zdaniem sedno sprawy: znaleźć ważny powód dla którego warto coś… Czytaj więcej »

Nina
Gość

Najtrudniejszy jest pierwszy krok, a potem to już jakoś idzie, wchodzi w nawyk:)

Olga Cecylia
Gość

Dodałabym jeszcze jedno: a jeśli naprawdę nie możesz czegoś zrobić, to przestań narzekać i przejdź nad tym do porządku dziennego. Bo chudnąć powinni ludzie, którzy chcą być szczupli 🙂 A jeśli nie chcą, to niech nie chudną, tylko niech nie narzekają 😉

Olga Cecylia
Gość

Miałam również na myśli sytuacje, w której czynniki zewnętrzne determinują osiągnięcie sukcesu. Na przykład: chcę być primabaleriną światowej sławy. Jestem na to dużo za stara, nie mam predyspozycji fizycznych do baletu, a sławy zaplanować się nie da, bo jest efemeryczna jak słynna róża.

Rozwiązaniem tego problemu nie będzie "zrób to", a "znajdź sobie inne cele w życiu" 🙂

Lekko Chaotyczna
Gość

Masz stuprocentową rację. łatwiej jest znaleźć wymówkę, rozłożyć bezradnie ręce albo zrzucić całą winę na siły wyższe. Wszystko byle tylko się nie ogarnąć. Najłatwiej jest czekać na gotowe i mieć wąty do świata, że nic się nie dostało.
Od dłuższego czasu Twoje wpisy bardzo mocno mnie motywują. By robić coś więcej by się starać.
Za motywacje i potężną dawkę dobrych emocji, bardzo Ci dziękuję.
Pozdrawiam 🙂

KikiZmora
Gość

A może cały problem polega na tym, że w większości przypadków ktoś marudząc nie oczekuje rozwiązania/rady tylko pogłaskania po głowie/pożałowania?

x- jestem taka gruba…
y- moje biedactwo, chodź, pójdziemy zagryźć razem smutki, utuczę się, tak jak ty, abyś smutna nie była i samotna, moje ty prosiątko…

Magdalena B.
Gość

Z chęcią polecę ten wpis w cotygodniowych inspiracjach.
Gadanie narzekające na jakiś fakt, do którego nie są podejmowane żadne działania sprawiają, że gotują się we mnie wnętrzności. Dla mnie "chcieć" to "móc", wiadomo, że czasami coś wymaga mniejszego lub większego nakładu pracy. Jednak to nie oznacza, że trzeba na wszystko narzekać i nic nie robić.

Gratuluję miejsca w rankingu u Kominka 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Boże, ale wstyd. Nie zliczę ile razy powiedziałam, że nic nie umiem nie poświęcając przy tym minimum czasu i wysiłku na naukę. No ale cóż, już trochę się ogarnęłam i duża w tym zasługa Twoich "policzkujących" notek. Tak więc dzięki.

A tak w ogóle to na tym zdjęciu po prawej masz tak świdrujący wzrok, że chyba zacznę praktykować metodę "a teraz spójrz Ani w oczy i powiedz ile się dzisiaj nauczyłaś" 😀

Kathy Leonia
Gość

ja byłam gruba jak byłam mała (pierwsza klasa gimnazjum), ktoś mi ciągle mówił, schudnij – to się zawzięłam i schudłam… ale w między czasie nabawiłam się anoreksji. ot takiej to motywacji dostałam.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

krótka piłka- zabrałaś się za to źle. W tekście nie chodzi się o znęcanie nad kims słowami "schudnij" tylko o odpowiedź na narzekanie i kopniak motywacji. Miałas problemy z sobą i chyba wciąż je masz, skoro twierdzisz, że to wina tamtych ludzi. Polecam terapię.

Kathy Leonia
Gość

teraz już jest w porządku, było to 10 lat temu, więc już czasu minęło trochę. ale boli mnie nawet motywacyjne mówienie komuś że jak jest gruby to niech sobie schudnie. nie wszyscy mają silną wolę do tego by kontrolować to co się potem dzieje z ich ciałem. a niestety wiele jest osób co jak wpadną w wir odchudzania to potem nie mogę przestać. Anonimowy – sam idź na terapię rozumienia słowa pisanego, wyraziłąm tylko swoje zdanie a nie negację słów Autorki;)

BlingAlley
Gość

Sama często mówię 'nie da się' ale prawda jest taka, że wszystko się da tylko czasami może być trudno.

Martyna
Gość

Trafiłaś w sedno.

Chyba sobie to wydrukuję i powieszę nad biurkiem, w celach motywacyjnych 😉

Martyna
Gość

Wiesz, podobno jeśli tylko udajesz, że chcesz coś zrobić, znajdziesz wymówkę. Jeśli naprawdę chcesz, znajdziesz sposób. I właśnie tego mam zamiar trzymać się w tym roku. A zdjęcie wyślę, a co 😉

Mała Niebanalna
Gość

Dokładnie to samo ostatnio powiedziałam mojej koleżanka narzekającej na swój los i problemy z chłopakiem. Nie rozumiem dlaczego, kieydś ktoś ma problem, coś danej osobie się nie podoba, to zamiast to zmienić, woli narzekać. Marudzenie nie wpłynie w żaden sposób na obecną sytuację, tylko wkurzy ludzi znajdujących się obok i negatywnie wpłynie na dzień. Bo negatywne myśli, to negatywne działanie. Akcja reakcja.
Mojemu tacie też ostatnio musiałam powiedzieć. Chodzi i tylko narzeka, że jest gruby i przez zimę się roztył, ale jak ma "zachciankę", to zjada czekoladki, ciasteczka, inne śmieci.
Jak się czegoś pragnie, to się to osiągnie.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Odpowiadam w ten sposób za każdym razem, kiedy ktoś z moich znajomych/rodziny marudzi na podobne tematy. I, co smutniejsze, wcale nie wzięli się za rozwiązywanie swoich problemów. Po prostu przestali marudzić o nich MNIE. Nie wiem, może tacy ludzie liczą na zupełnie inną odpowiedź, mówiąc takie rzeczy? Szukają pocieszenia? Albo chcą, żeby im udowodnili, że są w błędzie? 'Nie, co ty, wcale nie musisz schudnąć.', 'daj spokój po co komu angielski, nie trzeba się tego uczyć', 'no to zrób ściągę, po co masz się kuć po nocach (skoro ten czas można jakże produktywnie spędzić na fejsie)'. P.S. Polecam wszystkim książkę… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Kocham Twojego bloga!
Gratulacje odnośnie Kominka 🙂

bartsimpson
Gość

Aniu wstawka o dzieciach bardzo trafna. Sam uwazam, ze rodzimy sie madrzy a glupimi umieramy. Jako dziecko mamy wszystko, co potrzeba aby byc szczesliwymi ludzmi. To system wtlacza nam do glowy mnostwo smieci i zmienia na trwale nasz system wartosci. Laduje do glowy bledne przekonania i falszywe priorytety, w wyniku czego tak trudno odnalezc nam szczescie w doroslym zyciu. Czytalem niedawno ksiazke Pawlikowskiej "Teoria bezwzglednosci", ktora zmienila moj swiatopoglad 😉 Bardzo dobrze opisuje ten stan rzeczy o ktorym napisalem wyzej. Jest w gruncie rzeczy o szczesciu i o tym w jaka strone zmierza nasza cywilizacja 😉

rose vanilla
Gość

Zgadzam się w 100% i wyjątkowo nie mam nic do dodania 🙂 Może tylko tyle, że takie marudy życiowe to najczęściej straszne pijawy czające się tylko na litość innych i nieźli manipulanci. Uff znam kilka takich osób..

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Już chyba wiem, dlaczego tak słabo idzie mi pocieszanie innych ludzi- bo jeżeli ktoś jest przy kości i narzeka, że jest gruby, to nie potrafię mu powiedzieć: "no co Ty, super wyglądasz!", ale też nigdy nie odważyłam się powiedzieć: "to może spróbuj schudnąć?", bojąc się jego reakcji.

Sama nie lubię narzekać, bo po prostu nie znoszę opowiadać o swoich wadach;). A niestety wciąż mam ich trochę do pokonania, ale przynajmniej zaczęłam nad tym pracować:)

Mimi K.
Gość

Akurat 5 minut temu dowiedziałam się, że oblałam jeden z egzaminów. Dobrze, że trafiłam na tego posta, bo pewnie wpadłabym w nurt narzekania i zrzucania winy na wszystko. Ruszę dupę i opanuje materiał lepiej 😉

Grimme aelling
Gość

Mam trochę mieszane uczucia co do siebie po przeczytaniu tego. W zasadzie jestem osobą, która własnie mówi, że coś nie jest proste, że się nie uda, nie mi. Z drugiej jednak strony sporo osiągnęłam w życiu własnie z listy "to na pewno mi się nie uda". Teraz już coraz mniej na to patrzę, ale kiedyś wkurzało mnie to, że nikt nie widzi moich sukcesów bo one dla innych były standardem. Obecnie już rzadko mówię, że coś mi się nie uda. Spinam pośladki i dążę do realizacji. 🙂 Obecnie dążę do realizacji pasji, mimo widma porażki, ale jak nie spróbuje to… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja często wpadam w ciąg narzekania. Wtedy potrafię tylko siedzieć i narzekać, jak to ja mam źle. Ale zdaję sobie sprawę, że to złe i chcę w tym walczyć. Tyle, że w moim przypadku, zamiast zacząć po prostu rozwiązywać te problemy, muszę wyleczyć depresję, bo to ona mnie blokuje.
Dziękuję za post i motywację. 🙂

Lucyna M
Gość

Jeżeli chodzi o egzaminy to rzeczywiście nie ma co narzekać tylko przysiąść i w końcu opanować materiał, a nie narzekać. Natomiast jeżeli odwołujesz się do szukania pracy czy osoby z dobrą gadką, absolutnie nie zgadzam się z Tobą. Może zacznę od pracy…. otóż w szukaniu pracy nie wystarczy tylko "CHCIEĆ" to jest ciężka harówa, walka o stanowisko i czy wysyłasz CV czy chodzisz osobiście do pracodawcy czy Bóg wie co, nic Ci to nie pomoże. Może jest ful pracy w dużych miastach , ale nie w małych miasteczkach i nie wystarczy tylko CHCIEĆ. Co do osób tzw gaduł, nie wszyscy… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Lucyna, wszystko to kwestia podejścia. Przeczytałam kiedyś w książce o zdrowiu, że jak masz złe powietrze, to zmień miejsce zamieszkania. Zbulwersowało mnie to wtedy. Ale autor miał rację.
Pracę da się znaleźć. Wydaje mi się, Anka nie neguję, to to trudne, tylko wytyka, że jęcząc, że nie ma pracy nic nie zmienisz. Więc zmień myślenie.

Nina
Gość

Niestety, Lucyna ma dużo racji:(

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A ja się nie zgadzam. Dotarłam tu szukając kim jest aniamaluje która wygrała transformulas na blogu Olfaktoria.I wiecie co? Jestem ze wsi, zero perspektyw, rodzina żyjąca z pomoca opieki społecznej. I wiecie co? Cały czas walczyłam o siebie. Wtedy, kiedy w szkole średniej byłam odludkiem,bo nie dość, że dojeżdżałam, to jeszcze miałam najgorsze ciuchy i brak czasu, bo dorabiałam jako kelnerka. Byłam zawzięta i uparta, dzisiaj wciąż nie mam pracy marzeń, bo jestem junior community managerem, ale mieszkam w Krakowie i pnę się coraz wyżej, a nawet mam ten luksus, że mogę pomagać rodzicom.Byłam nieśmiała, zahukana, dzisiaj jestem przebojowa więc… Czytaj więcej »

Seldirima
Gość

Gdyby pracę było łatwo znaleźć, to tyle osób z naszego pokolenia nie siedziałoby teraz w UK 😉 (albo inaczej – może łatwo było im w PL znaleźć pracę na kasie, w UK natomiast za pracę o podobnej "renomie" dostają tyle, że mogą się spokojnie utrzymać bez pomocy rodziców i jeszcze wyżywić dzieci. Ogólnie – nie chodzi o samo znalezienie jakiejkolwiek pracy, ale też takiej która da ci godne pieniądze i jakieś perspektywy.)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"otóż w szukaniu pracy nie wystarczy tylko "CHCIEĆ" to jest ciężka harówa, walka o stanowisko i czy wysyłasz CV czy chodzisz osobiście do pracodawcy czy Bóg wie co, nic Ci to nie pomoże. Może jest ful pracy w dużych miastach , ale nie w małych miasteczkach i nie wystarczy tylko CHCIEĆ. Co do osób tzw gaduł, nie wszyscy są tacy sami. Jedni lubią gadać, wręcz mają to w genach, ale są też osoby ciche, z natury spokojne, które może są lepszymi słuchaczami niż mówcami." CAŁKOWICIE się zgadzam z Tobą, Lucyno 🙂

Seldirima
Gość

Nie no, pewnie 😉 Np wiadomo, że na konkretne stanowisko mam za małe doświadczenie i kwalifikacje. Ale jak się wysłało ponad 100 CV do głupich sieciówek odzieżowych i zero odzewu, to zaczyna się wątpić ;P Całe szczęście nie jestem zmuszona, żeby szukać teraz tego typu pracy. Jeszcze inna sprawa to zbyt wysokie kwalifikacje – znajomi zaczynają ukrywać stopień magistra czy doktora, kiedy starają się o pracę typu sprzedawca, bo na rozmowie okazuje się, że są "za mądrzy". W sumie potrafię to zrozumieć – tania siła robocza powinna być ciemna i spolegliwa, taki z doktoratem jeszcze by robił problemy 😉

Malko
Gość

Pewnie, że się da! Wszystko jest możliwe i wszystko da się przejść.
"Jak się nie ma co się lubi, to się do tego dąży" – nieustannie to powtarzam. Wielokrotnie się przekonałam, że tak właśnie jest. Zresztą Ty jesteś tego najlepszy,m przykładem 🙂

Pozdrawiam

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja się oczywiście całkowicie z Tobą zgadam, ale…. Mnie bardzo przekonuje piramida tego, oo, no 😉 od margaryny, no… Masłowa![ach! taki żarcik kiedyś od znajomego usłyszałam] Też nie jesteśmy w stanie zrobić nic "większego" jeśli nie mamy zapewnionych podstawowych potrzeb. Do mieszkania zywieniowych i innych. W tym miejscu przydałby się ładny rysunek tej piramidy.By zrobić coś wiekszego czasmi trzeba niektóre swoje sfery zyciowe "dopiescic" a dopiero później zabierać się za te bardziej wzniosłe cele:). Nikt nie znajdzie ogromych pokładów motywacji, ani chęci do robienia czegokolwiek jeśli w siebie nie wierzy. To jest podstawoa sprawa. a ja Ci z tego miejsca… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Myślę podobnie, tak bardzo denerwuję mnie jak ktoś mówi, że się nie da, jak się użala nad sobą, a nie chcę nic z tym zrobić. Niektórzy ludzie już chyba po prostu lubią na wszystko narzekać, a najbardziej na siebie, ale niedasię nic zmienić absolutnie oczywiście, tylko można narzekać. A przynajmniej tak jest ich zdaniem. Najprostsze rozwiązania są najlepsze, ja zazwyczaj właśnie takie staram się stosować 🙂

Asia
Gość

Oczywiście masz rację i od odpowiedniego podejścia wszystko zależy. Taką metodą "prostą i od razu" potrafię znaleźć rozwiązanie na wszystkie moje problemy i problemiki, poza jednym – nie mam zielonego pojęcia jak mogę przestać być chorobliwie nieśmiała. Strasznie mnie to przytłacza i przeszkadza.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ania pomogła mi kiedyś tym linkiem, więc ja pomogę Tobie w ramach przekazywania dobra dalej : http://lubimyczytac.pl/ksiazka/17600/niesmialosc – przeczytaj, ta ksiązka Ci pomoże. Ja nie jestem jeszcze moze całkiem pewna siebie, ale poczyniłam duże postępy, kiedyś wstydziłam się gdzieś zadzwonić nie mówiąc o podejściu do pani z dziakanatu czy upomnieniu sie o swoje 😉 Poradzisz sobie małymi kroczkami, wierzę w Ciebie! Jets nas nieśmiałych duzo więcej na świecie i musimy sobie pomagać 😉

Asia
Gość

Bardzo dziękuję za taką miłą odpowiedź! 🙂 zaraz poszukam sobie tej książki.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie ma sprawy, mam nadzieję, że Ci pomoże 😉 jest na chomiku, zmień sobie format na .pdf 🙂 Bardzo mi pomogła i mam nadzieję, że Tobie tez pomoże 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

prawda! mało kto mówi o takich sposobach otwarcie i dobitnie, a trzeba. popieram ten sposób myślenia 🙂

Seldirima
Gość

Egzaminy? W sobotę mam taki, na który byłabym w stanie się nauczyć, gdybym zaczęła ostro kuć we wrześniu… 😉 Nie będę się usprawiedliwiać, trzeba było wcześniej sprawdzić jak będzie wyglądał egzamin… Co do schudnięcia, to nic mnie nie wkurza bardziej niż pouczające o schudnięciu SZCZUPŁE osoby, które nigdy się nie odchudzały i nie muszą wiele poświęcać (albo w ogóle niczego nie muszą poświęcać), żeby trzymać linię. Sama parę lat temu schudłam jakieś 8kg w kilka miesięcy. Bez większego wysiłku, efekt utrzymał się przez 2 lata. Wcześniej przez lata próbowałam się odchudzać i niewiele działało, a najmniej ćwiczenia 😉 Teraz wiem,… Czytaj więcej »

Seldirima
Gość

Aha i na dodatek u mnie występuje przypadek narzekającej matki z postu 😉 Powiem tak – jak ma się lat 60+, to przemiana materii jest zupełnie inna i jest o wieeeele trudniej schudnąć. Do tego jakoś szybciej gubi się sporą nadwagę niż te upierdliwe 5kg. Myślę, że to są różne czynniki, nawet genetyczne, takie jak te powodujące np. zbyt wysoki cholesterol, który należy zbijać lekami.

Seldirima
Gość

A zbiłaś po odstawieniu sterydów czy wcześniej? Ja akurat biorę co innego i bez większego wysiłku zrzuciłam 3kg i stanęło. Nie wątpię, że dałoby się schudnąć więcej, ale tu akurat zwróciłam uwagę na problem tycia, a nie niemożliwości schudnięcia 😉 Teraz nie mogę narzekać, bo jeśli coś mi przybywa to na własne życzenie (te ciasta i słodycze w okresie świąteczno-noworocznym ;D)

Karina
Gość

krótko i na temat! oj, bardzo na temat! w końcu całe nasze życie, a w zasadzie to, jak je sobie ułożymy, zależy od chęci. wiadomo, jednym trudniej, drugim łatwiej, ale każdy ma prawo chcieć i podążać za swoimi marzeniami ; ) tylko co z tego, jeśli sporo ludzi poddaje się na początku? moja rada dla tych ludzi na dziś: pamiętać o Twoim tekście.

a co do dzieci, są bezbłędne i działają bardzo intuicyjnie. mówią, co myślą. tymczasem my wymyślamy, co by tu powiedzieć, żeby za bardzo nie pokazać, co myślimy. szkoda.

dzięki za tę motywację, Aniu ; )

ania notuje
Gość

Po samym tytule wiedziałam, że muszę zerknąć. Masz rację szczerość dzieci to coś, czego brakuje i czego jakby nie patrzeć często się boimy.

Dzięki za informację o promocji książki. Właśnie powędrowała na kindle'a 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dziękuję Ci za zmotywowanie mnie tym postem do spięcia dupy i próby ogarnięcia fonetyki. Odkąd wiedziałam, że moja jedyna szansa na podejście do sesji, to ogarnięcie całego semestru w tydzień, zwątpiłam we wszystko i w rezultacie poddałam się biernemu użalaniu się i myślom ' chce mnie udupić. nic nie poradzę. Głupia baba'. No cóż, lepiej późno niż wcale.

Moda na bio
Gość

Podobno to najlepsze okazje w naszym zyciu pojawiają się w przebraniu problemow.

:)
Gość

Proste rozwiązania są najlepsze.

Marigold
Gość

Haaa, rzeczywiście banalne. Ale tak to już jakoś jest, że te najbardziej oczywiste rzeczy najbardziej nam umykają.
A te cztery wersy przed "Amen" to chyba sobie wydrukuję i powieszę nad biurkiem. Świetny motywator, aż poczułam chęci do działania 🙂
Pozdrawiam Cię, Ania. Twój blog niezmiennie inspiruje i zachęca do zmiany na lepsze 🙂

Coś Szykownego
Gość

oj tak da sie wszystko! wszystko sie da! dzis maly cud – nauczyłam ise nowej rzeczy przełamałam starch to było takie proste wsytarczyło to zrobić wystarczyło TYLKO spróbować!
trzymaj tak dalej – gratuluje wyróznienia u kominka:*

Anonimowy
Gość
Anonimowy

*kradną Aniu;)

paranoJa
Gość

mam wrażenie, że część osób zachowuje się, jakbyś powiedziała, że wszystko w życiu jest proste. a Ty przecież tylko powiedziałaś, że nie ma rzeczy niemożliwych. a że niektóre nie są proste… no cóż, czasami tak bywa.

Natalia Slawek
Gość

Przejęcie odpowiedzialności – banał, do którego dążymy całe życie.
Choć większość tak sobie umiłowała narzekanie.

Magda
Gość
Magda

Dzięki za mądry artykul. pRzyda mi się w walce z lekarzami i nie tylko.
Pozdrawiam :).

Previous
Tygodniowe Love #3
Jesteś gruby? To schudnij!