Instagram has returned invalid data.

Jak przetrwać zimę gdy ma się 32 stopnie Celsjusza?

Moja normalna temperatura ciała wynosi obecnie ok 35 stopni Celsjusza. Niby mało, ale to już nie 33 i nie 32 jak kiedyś. W związku z tym napisała do mnie jedna z czytelniczek z pytaniem, jak radzę sobie zimą 🙂 


Od razu tłumaczę, że ta temperatura ciała wcale nie ma aż tak wiele wspólnego z odczuwanie temperatury przeze mnie. Może być lato i 35 stopni na plusie, a ja będę swetrze, ale kolejnego dnia mogę mieć niższą temperaturę i opalać się w ogrodzie. Nie ma reguły. Zazwyczaj jednak jest mi trochę bardziej zimno niż innym.
Myślę, że mój organizm z jakiegoś powodu trzyma mnie na niższych obrotach (wolniej też bije moje serce). Znajomi kiedyś żartowali, że hibernuję (po obejrzeniu programów o myszach, które schładzało się do 35 stopni żeby je zahibernować i zatrzymać starzenie :)), ja natomiast sama się z tego śmiałam… o ile nie miałam dnia zombie. Ja myślę, że jest to związane ze śluzem w moich oskrzelach, jest wymarzonym środowiskiem dla bakterii, np. gronkowiec lubi 37 stopni. Gdybym miała wyższe temperatury, skolonizowałby mnie mocniej niż kiedyś 🙂 

Oczywiście żaden lekarz nigdy mi nie uwierzył i kiedy na standardowe pytanie “jest gorączka?” odpowiadałam zgodnie ze stanem faktycznym ile mam stopni Celsjusza, wyskakiwali z tekstem o zepsutym termometrze/niedokładnym pomiarze a potem zdziwieni mruczeli coś pod nosem i nie umieli mi wyjaśnić skąd taka temperatura 🙂 Bo podobno nie powinnam mieć siły aby wstać z łóżka.

Ale to jest bullshit, bo idzie się przyzwyczaić. Serio. Na początku nawet nie wiedziałam, że moje temperatury zaczęły pikować w dół. Omdlenia, zasłabnięcia, apatia i senność towarzyszyły mi od jakiegoś czasu, nie sprawdzałam sobie akurat temperatury. Nie było mi wcale zimno, dlatego za pierwszym razem sama pomyślałam o zepsutym termometrze i sięgnęłam bo stary rtęciowy.

Jak miałam 32 i kilka kresek to normalnie chodziłam do szkoły. Przyzwyczaiłam się. Myślałam wolniej i reagowałam na wszystko wolniej (piłkę do siatkówki zauważałam jak już trafiła mnie w głowę ;)), ale  wizualnie niczym nie różniłam się od licealisty ziewającego i śpiącego na nudnej lekcji.

Były też dni kiedy czułam przeszywające zimno i cała się trzęsłam, a w domu było 25 na plusie (ze względu na mnie).

Jak się ubieram  w bardzo zimne dni?

Termoaktywna bielizna, a na termoaktywne getry/legginsy obowiązkowo ciepłe spodnie do biegania. Kiedyś zakładałam legginsy, rajstopy i spodnie, ale to się nie sprawdzało. Tak jak jest teraz jest ok 😉

Wiem wiem, te buty są obrzydliwe. Ale jest pora na ładne szpilki i jest pora na paskudne buty w których wyglądam jak ogr. Serio, nie mogę sobie pozwolić na przemarznięte stopy, bo znowu zaostrzy mi się moje przewlekłe (a raczej wlekące się od narodzin) zapalenie oskrzeli i zaatakują mnie jakieś bakterie. Nie mam ochoty od nowa bawić się w wypluwanie płuc. Never more 🙂 Buty kupione w decathlonie, nie ma szans, że przemokną (bo to coś pomiędzy gumą a pianką), są też bardzo ciepłe, nawet powiedziałabym, że grzeją – w środku jest wyjmowana skarpeta. Do tego przy temperaturze powietrza niższej niż -10 (wystarczy, że odczuwalnej) , zawsze mam dwie pary skarpetek z frotty. Najczęściej kupuję je w lidlu.

Te termosiki i kubki wkleiłam to z aliexpress (Azjaci tworzą rzeczy ładne wizualnie), ale mój obecny kubek (kupiony w Polsce :)) przestał trzymać ciepło. Nosiłam w nim herbatę z imbirem (ostatnio częściej gorącą wodę  z imbirem), czasami zupę z kaszą jaglaną (coś jak rosół). O innych potrawach na zimę pisałam tutaj.  Niestety, szukam godnego następcy  mojego kubka, lub zgrabnego termosu który nie zawali mi całej torebki.

Do tego wszystkiego czapka, szalik, rękawiczki , ciepły płaszcz (ja noszę sztuczne futerko i nie pytajcie jak komicznie wygląda to z zielonymi butami :)) Mus to mus ;-)). Twarz pokryta kremem który  świetnie osłania od wiatru (pisałam o nim w tekście o zimowej pielęgnacji) + obowiązkowo jakiś ciepły sweter. Co do spodni, to wybieram takie, które wejdą na zestaw termooaktywne getry+spodnie do biegania, więc najbardziej wąskie rurki odpadają 🙂 Cóż, nie wyglądam zbyt stylowo 🙂

Z ciekawostek dodam, że kiedyś nosiłam w torebce koc termiczny (taki jak macie w samochodowych apteczkach)

Na szczęście od dawna nie muszę  z niego korzystać – ostatnio posłużył mi za awaryjne tło to zdjęć.

Marznę raczej od stóp, zimno mi też w uda. Nigdy nie marznie mi twarz 🙂 Nie wiem czy to zasługa kremu, ale jest całkiem znośnie 🙂

W moim przypadku legendy o cieple jakie daje wełna alpaka i kaszmirowy sweter okazały się mitami. Muszę mieć warstwy. Nie znalazłam rozwiązania które sprawi, że będzie mi ciepło bez wyglądania jak klaun (wiecie, sztuczne futerko, beret z filcu i te buty wyglądają co najmniej dziwnie), ale spojrzenia przechodniów przestały mnie już dawno denerwować. Myślę, że dużo większą wiochą byłoby marznięcie w ładnych ciuchach i świadome niszczenie oskrzeli… 🙂

A, zapomniałabym, w domu wspomagam się grzanym winem z imbirem i cynanomen, albo grzanym sokiem pomarańczowym z tym samym, bo mimo wszystko, nie jestem fanką alkoholu. Nie siedzę pod kocem – po prostu staram się zrobić kilka przysiadów i pompek kiedy poczuję, że mi chłodno. Nie ma tragedii :))

A Wy, macie jakieś specjalne patenty na syberyjskie mrozy? 🙂

Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

 

Follow on Bloglovin

lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

131
Dodaj komentarz

avatar
62 Comment threads
69 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Wisia02AniamalujeAnonimowyKokorokonstancja Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mi też najbardziej zamarzają stopy. Dwie pary skarpetek, ciepłe buty i wkładka wykonana z kartonu od pizzy. Kolejna warstwa i zabezpieczenie przed zimnem ciągnącym z dołu. 🙂 I chyba muszę zaopatrzyć się w termoaktywne getry. Noszę pod spód zwykłe legginsy, ale nadal jest mi dosyć zimno. Dzięki za rady 🙂
A co do wyglądu, ja się zastanawiam jak osoby bez czapek, w rozpiętych kurtkach, czy z odkrytymi plecami wytrzymują na takim mrozie? Mi wystaje tylko nos, a i tak zimno…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja jestem zmarzlakiem i praktycznie zawsze mi zimno (a chora nie jestem!). U mnie obowiązkowy zestaw to grube rajstopy, skarpety, spodnie, podkoszulek, bluzka i golf 🙂 Ale bielizna termoaktywna to całkiem niezły pomysł!

Oczywiście obowiązkowo czapa na głowę, szalik i rękawiczki… Do dzisiaj pamiętam jak mnie babcia strofowała, że bez czapki chodzę, że goły brzuch pod golfem, że nie mam rajstop i będę chora. Cóż, chora nie byłam ale głupiutka tak 😛 Zmądrzałam i teraz wygoda+ciepło wygrywa z wyglądem modelki z wybiegów.

I serio, nie rozumiem ludzi przy niskich temperaturach, którzy chodzę bez czapki!

Picola
Gość

🙂 jakbym czytała o sobie – moja stała naturalna temperatura to coś koło 35 stopni. Przekraczając 37 zaczynam się źle czuć, ale żaden doktor się tym nie przejmował i nie wierzył, że mogę mieć swoją naturalną niższą.
PS. Lidlowe skarpetki rządzą 😀

Anwen
Gość

w Tchibo mają bardzo dobre i niedrogie kubki termiczne 🙂 Są szczelne, trzymają ciepło i są stosunkowo niewielkie – do torebki idealne, tylko nie tak ładne jak te na zdjęciach 😉

Beata
Gość

Ja właśnie dzisiaj go kupiłam! Najpierw zobaczyłam go na instagramie u zielone-buty, potem zerknęłam na kilka opinii w internecie, a że byłam w galerii to kupiłam. Po powrocie do domu od razu zrobiłam test, czy przecieka i… ani trochę, nawet do góry nogami! Miałam nawet kiedyś taki kubas za 60 zł i takich akrobacji nie można było z nim robić, więc jestem zadowolona, bo na bezpieczeństwie mojej torebki zależało mi najbardziej. A jak długo trzyma ciepło to sprawdzę jutro 🙂

Beata
Gość

Kubek kosztował 39 zł, dam znać jutro wieczorem, jak długo utrzymał ciepło.

Beata
Gość

Raport kubkowy 😉 Po 25 minutach, jak i po 45 herbata w kubku nadal była nie do picia, parzyła w język (a trzeba wiedzieć, że lubię bardzo gorące napoje). Po 2h i 15 minutach natomiast była ciepła, ale w kierunku letniej. Nie wiem, czy to norma dla takich kubków, czy wypada on lepiej, czy gorzej, ale mój poprzedni kubek utrzymywał ciepło o wiele krócej.

Wisia02
Gość

Ja 2 kubki mam z biedronki, jeden ze spolem. Taki o: http://agdkonopka.pl/media/products//images/thumbnail/big_KUBEK-TERMICZNY-7520.jpg?lm=1399998012 Jest bardzo wygodny, swietnie trzyma cieplo (moze i nie caly dzien ale tego od niego nie wymagam, chce zeby mi bylo cieplo np jak jade gdzioes busem, lub mam krotki dzien w szkole // 4-5h). Normalnie trzymam go w torebce, raz mi sie wylalo bo nie dokrecilam, raz bo przekrecilam. Czasem zdarza mi sie ze cisnienie mi wywali zakretke, ale to raczej tylko w domu i jak robie wszystko na szybko (NIE WSTRZASAC PO NALANIU GORACEGO I NIE PRZECHYLAC BEZ ODKLIKANIA KILKA RAZY) 😀

BlingAlley
Gość

Sama mam tendencję do troszkę niższych temperatur ciała i niestety szybko marznę więc często spędzam dzień w grubym szlafroku i ciepłych pantoflach popijając gorącą herbatę.

Karina
Gość

Fajnie, że masz takie zdrowe podejście do tematu : ) w końcu zdrowie najważniejsze! Ja jestem zmarzluchem, ale nie wiem, jak to się wiąże z temperatura mojego ciała, faktycznie Azjaci wszystko mają takie piękne! Kubka termicznego poszukaj moze w tchibo, tam mają bardzo fajne i nie najdroższe : ) a spojrzeniami przechodniów czasami po prostu nie warto się przejmować! Duzo ciepła życzę : )

Kalyani
Gość

Warstwy, warstwy i jeszcze raz warstwy. I ruch, czyli dreptanie w miejscu czekając na tramwaj/autobus, szybki marsz, przebieranie palcami u dłoni i stóp. Moja koleżanka jest fanką tych ogrzewaczy, które po przełamaniu oddają ciepło. Ja nie zdążyłam ich jeszcze przetestować.

tlusta_papuzka
Gość

Ogry maja warstwy 😉

Zgadzam sie, duza ilosc odziezy+ruch zwykle pomaga. (Chociaz ja mam problem odwrotny, tzn. przegrzewam sie w piec minut).

Szczypta Magii
Gość

Ja uważam, że każdy ma swoje jakieś "charakterystyczne" cechy organizmu i jest tak jak mówisz. mając niska temperaturę ciała możesz się czuć jak na swój stan doskonale 🙂 A zwolnione tempo pracy itd jest po prostu dostosowane do trybu ciała i trzeba sobie z tym radzić 🙂 Ja z temperaturą nie mam problemu natomiast wszyscy lekarze się dziwią jak można żyć z ciśnieniem krwi 90/60 jak niektórzy przy takim ciśnieniu niemalże schodzą z tego świata 😀 A ja się doskonalę czuję gdy mam właśnie takie bo jest ono moje i taki mam już organizm natomiast źle mi jak nieco idzie… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mam podobnie niskie ciśnienie i temperaturę koło 36 stopni (przy 37,5 czasami czuję się jak z gorączką). Żeby oddać krew musiałam wypić rano filiżankę kawy i pójść pieszo w dosyć szybkim tempie- a i tak mi powiedzieli, że jestem przy dolnej granicy normy i zastanawiali się czy mogą pobierać.

Za to na szczęście nie marznę jakoś ponad normę- muszę mieć tylko ciepłe skarpety (uwielbiam takie jak na zdjęciach!) i koniecznie koszulkę, którą można włożyć w spodnie oraz dłuższy sweterek- dół pleców koniecznie muszę mieć zasłonięty, a i tak najczęściej tam jest mi zimno.

Gośka
Gość

Ja również z tych niskociśnieniowców. Szkoda tylko,że wszyscy krzyczą o nadciśnieniu,a o niskim nic ;/

Warto wspomnieć o jedzeniu! Spożywanie w zimę chłodzących produktów np. nabiału, cytrusów nie jest dobrym wyjściem ,wtedy nawet ciepły sweter nie pomoże 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Otóż to, zimą nie powinniśmy się odżywiać tak jak latem, to się mija z celem. Żadne twarożki, żadne cytrusy (pochodzą z tropikalnego klimatu nam obcego, to nie są nasze owoce sezonowe), żadne surówki, chlodzące napoje typu lemoniada, kefir. Im więcej takich rzeczy wcinam tym mocniej czuję rozplywające się po ciele zimno.

Wiktoria Wieczorek
Gość

"Oczywiście żaden lekarz nigdy mi nie uwierzył i kiedy na standardowe pytanie "jest gorączka?" odpowiadałam zgodnie ze stanem faktycznym ile mam stopni Celsjusza, wyskakiwali z tekstem o zepsutym termometrze/niedokładnym pomiarze a potem zdziwieni mruczeli coś pod nosem i nie umieli mi wyjaśnić skąd taka temperatura 🙂 Bo podobno nie powinnam mieć siły aby wstać z łóżka." Mam dokładnie to samo! 😀 Zawsze 🙂 Mówię od x lat, że nigdy nie mam gorączki to wszyscy patrzą z niedowierzaniem, podobnie jest z moim mega niskim ciśnieniem i od zawsze lekarze patrzą na mnie dziwnie. W każdym razie, chyba nie jestem na nic… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Na wpis Wiktorii nasuwa mi się tylko jedno: dieta wysokoenergetyczna z dużą ilością wartościowego tluszczu. Kobiety powinny wreszcie inaczej spojrzeć na tluszcz, nie tylko ja na zlo, on jest konieczny. Niestety cieplo z wartstw ubrań pochodzące z zewnątrz nie dogrzeje nas dostatecznie dobrze, potrzeba zadbać o cieplo od wewnątrz. Energia z tluszczu jest nieoceniona.

Balbina Ogryzek
Gość

Imbir rządzi, rozgrzewa mnie natychmiastowo 🙂 mam problemy z krążeniem, więc czasem gdy zmarzn e w stopy przestaję je czuć. Wydaje mi się, że odcięcie malego palca u nogi poczułabym dopierw d domu 😉 Najczęsciej chodzę w UGG'sach, niestety już są mocno wymęczone i znoszone, ale aktualnie nie mam kasy na nowe. Na suche, mroźne dni są WYMARZONE 🙂 a na mokre- ocieplane kalosze :-))

Angel-a
Gość

Ja mam słabe krążenie – marzną mi stopy a ręcę mam zawsze zimne. Odpowiednie buty, grube skarpety i rękawice to mus u mnie;) Ja warstwy bardzo lubię szczególnie w górnych partiach ciała. O dziwo nie jest mi zimno w uda a często nosze zakolanówki na rajtki – przez co śmiało czmycham w spódnicach. Eh.. poza tym jestem z gór mi mróz nie straszny. Dopiero przy -25/30 marudzę;))

A Krokodyl
Gość

Kiedyś moim ulubionym przedmiotem w domu była poduszka elektryczna. Uwielbialam ją do czasu, aż zasnelam trzymając ja na brzuchu. Oczywiście obudzilam się z poparzeniami… 😉 taka sytuacja. Pozdrawiam gorąco 😉

Optymistyczna
Gość

Skąd ja to znam 😉 Ciągle jest mi zimno, a zimą to juz zamarzam 😛 Noszę dużo warstw, ale muszę zaopatrzyć się właśnie w takie ubranie termoaktywne, czy to bieliznę czy legginsy. Oprócz niskiej temperatury ciała mam też bardzo niskie ciśnienie, czasem nawet np. 70/55, choć zazwyczaj wynosi ono 90/60 😉

bloo.
Gość

w nowej gazetce Biedronki (tej szkolnej od 3.02) jest kubek termiczny za 20 zł. Jest na klik, a te są najbardziej odporne na wyciekanie.

Beauty_Station
Gość

Jestem strasznym zmarźluchem i od samego czytania tego posta zrobiło mi się zimno 😉 Ja mam patent co zrobić żeby było cieplej w ręce. Dłuższy czas przed wyjściem z domu zostawiam rękawiczki na rozgrzanym kaloryferze. Wychodząc z domu nakładam je. Wiem, ciepło zaraz znika, ale chociaż ten pierwszy moment wyjścia z domu staje się ciut bardziej znośny 😉

Beauty_Station
Gość

O, też tak robię albo pocieram obie ręce o siebie energicznymi ruchami 🙂

apteka marzenie
Gość

Ja też marznę najbardziej od stóp ( chociaż nosek też nie znosi dobrze temperatur poniżej -8) ale w moim wypadku wełniane skarpeciochy okazały się strzałem w dziesiątkę. Nie rozstaję się z nimi 🙂

Magdalena B.
Gość

Też lubię i kupuję te skarpetki w Lidlu 🙂 Bardzo przyjemne są. Oprócz skarpet, w zimę (oraz każdy inny okres gdy czuję, że "zamarzam") ratuję się ciepłą herbatą 🙂

Remedy
Gość

Ja mam w zimie zawsze problem z zimnymi dłońmi i stopami.. Dzisiaj byłam na świeżym powietrzu jedynie jakieś 1,5 h temperatura ledwie -5 stopni, a kciuki mi tak 'zamarzły', że miałam trudności w ich zginaniu i po powrocie do domu męczyłam się ze ściągnięciem butów i płaszcza. 'Najlepsze' jest to, że mam czasem zimne dłonie/stopy nawet w lecie.. Byłam u 3 lekarzy i powiedzieli mi 'że to jest normalne'.. Chyba zrobię sobie badania tarczycy, a jak to nie pomoże to będę dalej kombinować co robić. Muszę też przyjrzeć się swojej diecie, bo może w tym też tkwi problem..

Olga Cecylia
Gość

Pokombinuj najpierw z rękawiczkami. Ja noszę dwie pary (klasyczne tanie z akrylu i na to mitenki wełniane – sama wełna mnie niestety gryzie). Kiedy jest naprawdę zimno, zakładam zamiast mitenek wełniane rękawiczki przedszkolaka z mieszanki alpaki, wełny i odrobiny kaszmiru – grzeją jak wściekłe.

Milka
Gość

Mnie najbardziej wkurza, że nie mogę otworzyć domu. Bo palce juz mi zamarzły, nie mogę włożyć klucza, a przekręcenie graniczy z cudem. Teraz zawsze noszę donie w kieszeniach i jest nieco lepiej, ale zdarzało się, że prosiłam kogoś kto szedł ze mną, żeby mi otworzył:)

ona
Gość

Och ci lekarze, ja mam nadzieje, że przekonam mojego do wypisania skierowania, a nie będzie mi wmawiał, że wszystko jest ok. Zmarzluchem jestem strasznym, ale dopiero tej zimy kupiłam sobie czapkę, człowiek jednak mądrzeje na stare lata ;). Za małym termosem czy kubkiem też się rozglądam.

A jeszcze polecam wam zrobić badanie a raczej pomiar składu ciała, tak waga na którą się wchodzi na bosaka, wyniki : woda, mięśnie, wiek metaboliczny, tłuszcz i tłuszcz trzewny, którego mam za mało i specjalista powiedział, że to dlatego może być mi zimno. Takie pomiary są zwykle darmowe w studiach zdrowego żywienia i odchudzania.

Ola W
Gość

Moim sposobem na mróz są buty Ukala. Są niesamowicie ciepłe! Nawet w największym mrozie jest mi ciepło w stopy 🙂 Do tego ogromny, ciepły sweter, wielki szalik i kurtka z kapturem, który osłania przed mroźnym wiatrem i mogę przeżyć zimę 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Też poszukuję kubka termicznego, bo mój się nie domyka…
Na pewno bardziej stylowe są zielone buty i sztuczne futro, niż czerwone z zimna dłonie i zasmarkany nos 😉

Berciuch
Gość

Mimo, że nie mam 35 stopni, to też jestem strasznym zmarźlakiem. Do tego stopnia, że jak tylko zawieją pierwsze JESIENNE chłody, to zakładam legginsy pod spodnie i bokserkę pod bluzkę i sweterek :D. Rok temu nosiłam zwykłe legginsy, w tym roku latam w polarkowych z biedrony, jest dużo cieplej. Wiem, że do butów wsadzałam sobie termoizolacyjne wkładki i też czułam różnicę :D. Aniu, kupowałaś już kiedyś coś na Aliexpress?:) Już od dawna czaję się, żeby coś zamówić "na spróbę" (jakiś drobiazg, żeby nie było w razie czego szkoda wyrzuconej w błoto kasy :D) i jestem ciekawa, jak tam Twoje odczucia?… Czytaj więcej »

Martha Veronika R
Gość

Ja zdecydowanie polecam buty Emu, ale nie ten podstawowy, najtańszy model, tylko Stinger. Są znacznie grubsze, nie mają tego żałosnego miękkiego zapiętka, który tak okropnie wygląda, gdy dziewczyny sobie go przydeptują i przede wszystkim nie przemakają. Ja moje mam już trzeci sezon i ani razu nie zmarzły mi stopy, co przy innych butach zdarzało się zawsze. Nie są może najpiękniejsze, ale akurat ten model ma ogromny wybór ładnych kolorów.
Pozdrawiam 🙂

Ola Wrona
Gość

ja też jestem ogromną fanką Emu 🙂 Mam odmrożone stopy które aż bolą od zimna i każda zima była dla mnie męczarnią. W Emu (a mam ten podstawowy model) zdarza mi się, że zsuną mi się skarpetki i jestem boso, a i tak mi cieplutko. Czasem wkładam też do nich dłonie, jak siedzę w autobusie 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Te zielone buciki są słodkie : D

madosia
Gość

jesli chodzi o buty to polecam hunter chatel, wiem wiem cena nie zachęca ale odkąd je kupiłam mam ciepłe stopy(!) i pozbyłam się (jak na razie, odpukać) męczącego mnie przez lata zapalenia pęcherza i bólu nerek w okresie jesienno – zimowym 🙂 ludzie dziwnie sie na nie gapia, bo za piekne to one nie sa ale odkad zaczełam zarabiac sama na siebie postanowiłam, ze nie bede oszczedzac na dobrych butach a co za tym idzie – rowniez zdrowiu

Olga Cecylia
Gość

Nie wiem, jaką mam domyślną temperaturę ciała, bo nie mam termometru. Ale za to mam takie ciśnienie, że lekarze regularnie łapią się za głowę i stwierdzają, że się dziwią, że w ogóle wstaję z łóżka. No cóż, wstaję. W dodatku nie piję kawy 😛 Marzną mi głównie końcówki – nos, uszy, dłonie i stopy. Dotąd entuzjastycznie podchodziłam do Emu (mam Bronte ze sztywnym zapiętkiem), póki mi nie przemokły parę razy w posolonych odmętach krakowskich chodników. Teraz zastanawiam się nad śniegowcami. I zgadzam się z Tobą, że lepiej wyglądać jak Muminek/Buka/klaun/menel niż marznąć. W sinych z zimna czy kaszlących ludziach nie… Czytaj więcej »

Olga Cecylia
Gość

Mojego modelu niestety nie ma już w sprzedaży – po prostu firma Emu produkuje dwa rodzaje butów: jedne trochę tańsze, miękkie, drugie nieco droższe, które mają sztywny zapiętek i mają inną konstrukcję.

Natomiast jeśli chodzisz po soli, wodzie, to Emu/Uggi (mówię tu o oryginalnych) nie sprawdzają się w ogóle – z czasem przemakają.

Witaj w klubie nieseksownych 😉 Ja przez cały rok mam katar.

Nina
Gość

Obecna pogoda, nie ułatwia życia:( tez jestem zmarzluchem i wiecznie mam zimne dłonie nawet bardziej niż stopy. Ratuje się jak większość ubieraniem ''na cebulkę", hektolitrami gorącej herbatki z cytryną i czasem imbirem.Nie ruszam się z domu bez szalika zimą a jesienią/ wczesną wiosną bez chusty.
Pozdrawiam^^

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ja od paru lat mam dosyć męczący problem – cały czas mam lodowate dłonie i stopy, nie zimne, LODOWATE. często też sinieją mi paznokcie, nawet latem,gdy jest gorąco. zagrzanie stóp i dłoni trwa u mnie bardzo długo, mam przez to problemy z zaśnięciem..staram się często ćwiczyć, po ok. 15min intensywnego cardio, kiedy jestem już cała spocona, moje dłonie dalej są lodowate,dopiero po ponad 20 minutach coś tam się zaczyna dziać :/ musiałabym cały czas siedzieć w gorącej wodzie. mówiłam o tym lekarzowi, ale to oczywiście olał. wyniki krwi mam dobre, 2 lata temu miałam robione badanie serca, też wszystko ok,… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Lubię Twój styl pisania 🙂

Słonecznik
Gość

U mnie królują swetry i ciepła kurtka 🙂
A gdzieś czytałam, że skarpetki z włóknami bambusa są podobno bardzo ciepłe.

MeSzka
Gość

Zielone buty są przeurocze, nie wiem czemu zawsze tak źle piszesz o ich wyglądzie. Zresztą – nie liczy się wygląd, liczy się wnętrze 😀 Dla mnie teraz wcale nie jest tak źle, latem i zimą chodzę w takich samych spodniach, nie zakładam pod spód rajstop ani nic innego, skarpetki też najzwyklejsze stopki, tak jak latem, żadnych podkoszulek, ubierania się warstwami. Mam tylko w miarę ciepły, troszkę dłuższy płaszcz – taki prawie do kolan, kupiony w House czy innej sieciówce. Dzisiaj nawet czapki nie miałam! Jedyne co mi przeszkadza to to, że jak mówię to "nałykam się zimnego powietrza" więc komin… Czytaj więcej »

MeSzka
Gość

Przeglądając komentarze zauważyłam, że wiele osób poleca Emu. Mam dwie pary i jestem zadowolona, są bardzo ciepłe. Najlepsze jest to, że obie pary kupiłam w biedronce 😀 Problematyczne może być to, że czasami przemiękają, ale i na to jest rada – można kupić takie specjalne wkładki, z jednej strony są watowane (czy coś takiego) a z drugiej mają srebrną folię. Cieplutko, mięciutko i nic nie przemięknie. Oczywiście sprawdzają się nie tylko w emu, koleżance się spodobały i w końcu może chodzić w swoich ulubionych botkach bez obawy, że zamarzną jej stopy 😀 Wierzę, że mamy gdzieś w naszym kochanym kraju… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Emu to marka. W Biedronce chyba nie sprzedają oryginalnych 😛

:)
Gość

Wieczorem moczę stopy w gorącej wodzie z solą bocheńską lub zmieloną gorczycą. Świetnie rozgrzewa organizm, pobudza krążenie.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zimne stopy i ręce, zmęczenie, slabość i inne objawy to wedlug medycyny chińskiej – niedobór energii trzustki-śledziony, czyli jej wychlodzenie, a to z kolei powoduje tworzenie śluzu. W linku, do bloga, którego już wspomnialam kiedyś są wskazówki co wprowadzić, a czego unikać. Szczególnie zimą i chlodnych porach roku. M.in. cieple, gorące posilki, glównie śniadania, nie jeść nic zimnego, prosto z lodówki, malo surowego, zamist zimnej butelkowanej wody cieplą przegotowaną (z dodatkami).

http://medycyna-chinska.blogspot.com/2010/11/niedobor-qi.html

~Niki

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja to wiem 🙂 Napisalam, bo a nuż ktoś inny uzyska dla siebie podpowiedź, zastosuje wskazówki, zobaczy efekty zmiany przyzwyczajeń.
~Niki

hurija
Gość

Też mam problem z niską temperaturą, a lekarze niestety to ignorują i nie wiem od paru lat co mi jest. O zmęczeniu i marznięciu nawet latem to mogłabym książkę napisać. nawet latem siedzę pod kocem! 😉

Sonnaille
Gość

Ja jestem strasznym zmarźlakiem i przez niedoczynność tarczycy walczę ze słabym krążeniem, moje stopy, kolana i łokcie są zimne nawet gdy za oknem +30. :< Mam podobne patenty na przetrwanie zimy, ale o tych butach do tej pory nie słyszałam. 😀

Dawno mnie u Ciebie nie było, mam mega blogowe zaległości, lecę nadrabiać, strasznie stęskniłam się za Twoimi postami. Ściskam! :*

PSYCHODIETKA
Gość

Aniu, czyta mi sie Ciebie coraz przyjemniej. Wszystko dla zdrowia – dobrze sobie radzisz, przejmowanie sie jakkolwiek wyglądem w taki ziąb odpada (pomijam ze ladnemunwe wszystkim ładnie). Wiesz są jeszcze takie cudeńka do rak, jak sie naciśnie to ogrzewają – nie wiemjak to sie nazywa (ogrzewacze?) ale w środku ma dziwny plynożel. Piszesz, ze marzną Ci głownie stopy, ale może sie przyda to info – nie kosztują wiele. PS. Gratulacje – ranking Kominka – należało sie 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Czytalaś na gazeta.pl o rankingu kominka? Wypowiadają się blogerzy……… nie tylko pochlebnie. LOL ;d

Paulina
Gość

Ja mam niby normalną temperaturę ciała, ale i tak jestem potwornym zmarzluchem, może przez moje niskie ciśnienie… Tak czy inaczej, czasem nawet latem potrafię siedzieć pod kocem 😉 Mieszkam w Chicago, u nas mniej więcej od miesiąca panują okropne mrozy, temperatura odczuwalna sięga niekiedy nawet -40C (niedawno dodałam trochę zdjęć w tym temacie na blogu, gdyby ktoś miał ochotę zobaczyć). Kiedy nie muszę, po prostu nie wychodzę z domu, ale kiedy jednak trzeba wyjść, to też ubieram się na cebulkę, ale najwięcej dają mi jednak robione przez babcię wełniane skarpety i czapka. Serio, gdybym ich nie miała to bym zamarzła!… Czytaj więcej »

Anne Mademoiselle
Gość

Ja dogrzewam się starym grzejnikiem typu "farelka" rodem z PRL. Zawsze mi zimno… Nawet, kiedy na dworze upał zdarza mi się mieć gęsią skórkę. A kiedy jest -5 stopni, to najchętniej nie wychodziłabym z domu.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja nie wytrzymałam i poszłam na badania. Nie wykazano choroby Raynauda ani tarczycy. Później był rentgen, który wykazał, że moje kręgi ściskają nerwy, a to powoduje obkurczanie naczyń krwionośnych, więc mniejsze ukrwienie i marznięcie. Dostałam skierowanie na rehabilitację, o ile dobrze pamiętam szyji, ale kierownik przychodni stwierdził, że takiej rehabilitacji się nie stosuje… W związku z tym, robię wszystko to, co już napisały inne komentatorki, dodatkowo kaloryfer na maxa, dzisiaj w moim mieszkaniu mam 24 st. C, moja mama nie może u mnie oddychać, a ja mam lodowaty nos. Asiula

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Asiula, spróbuj skonsultować się z chiropraktykiem – lekarzem ortopedą lub fizjoterapeutą.

Seldirima
Gość

Podobno najlepiej się śpi w chłodnej sypialni, takiej z ok. 18 stopniami ciepła. Lol nope. Mnie się dobrze zasypia kiedy jest ciepło, jak się obudzę i będzie mi za gorąco, to się po prostu porozbieram. Czasem na zimne stopy nie wystarczają dwie pary skarpetek (cienkie i na to grube, czasem wełniane), ciepła kołdra nakryta ciepłym kocem, jeszcze muszę się czymś podokrywać, a i tak czasem się trzęsę :/ To chyba to nieszczęsne krążenie… I tak w moim domu jest chłodniej niż w bloku, więc chodzenie w polarach i dresach to norma 😉

Seldirima
Gość

Aha i przypomniałam sobie, że gdzieś w lodówce mam imbir 😀

OjKarola
Gość

Nie wiem ile stopni ma moje ciało, ale wiem, że w tym momencie mam 15 stopni w pokoju i zamarzam. Zdecydowanie nie przetrwam tej zimy. Zegnajcie [*] Blogowanie było piękne.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hejas! Najgorszy epizod w moim życiu z odczuciem zimna był wtedy, gdy chorowałam na anoreksję-trzy pary rajstop, dwa długie rękawy i jeszcze było mi zimno. Na szczęście mam to za sobą. Jak troszeczkę przytyłam, a szczególnie gdy zaczęłam spożywać zdrowe tłuszcze typu olej kokosowy czy lniany, zrobiło mi się cieplej. Mam niedoczynność tarczycy, z tego powodu odczuwam zimno mocniej. Jednak to co mogę polecić to buty EMU, model do kolan, w tych butach na pewno nie będzie Ci zimno – są dosyć drogie, ale warto w nie zainwestować. 🙂

Lena
Gość

Cóż, moja temperatura waha się od 34 do 35 stopni i też jestem zmarźluchem. A przy 37 stopniach czuję się koszmarnie, nie umiem normalnie funkcjonować i dla mnie to wysokie stadium przeziębienia 😀 Wszyscy się dziwią, no bo 37 to niby stan podgorączkowy i to jeszcze nie powód, by narzekać, ale chyba każdy organizm jest inny, bo ja przy takiej temperaturze wymiękam.
Fajny post, przyda się na te mrozy, brr -.-

Danae Umay
Gość

Aniu, doskonale wiem, co czujesz. Moja temperatura wyjściowa to było jakieś 34-35 stopni. Unormowało się po urodzeniu dziecka 🙂 I też zamarzałam zimą. Mimo warstw, ciepłej wełny i wszelkich możliwych trików, przy -10 trzęsłam się jak szalona. Za to zdecydowanie lepiej znoszę upały ^^ Miałam też niezłe przeboje z lekarzami, bo często się przeziębiam. Nie wiem czy też tak masz, ale ja przy 37 stopniach już leciałam przez ręce, a 38 to była masakryczna gorączka dla mnie. Niestety lekarze sądzili, że symuluję. Nauczyłam się już, że muszę im zawyżać temperaturę. Jeśli standardowo miałam 35 to brakowało 1,6 do podręcznikowej ciepłoty… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Czyli biolożka wskazala na uwarunkowania organizmu żyjącego w danym klimacie, w Japonii jest jednak cieplej niż w Polsce, więc potrzebują się chlodzić od wewnątrz, widać to na przykladzie ich klasycznych dań, u nas odwrotnie – potrzebujemy się dogrzewać wewnętrznie i to przez większą część roku. Tylko obecnie w Polsce propagowany w mediach i przez lekarzy system odżywiania, oparty na wychladzających organizm surowych przekąskach i dodatkach do posilków jakoś temu nie sprzyja.

Paula eM
Gość

jestem strasznym zmarźluchem, najbardziej marznę w ręce – dlatego grube rękawice to dla mnie podstawa. I po każdej wizycie na zewnątrz obowiązkowy czerwony nos:/ dlatego nie wiem jak Ty wytrzymujesz zimne prysznice? (bo pamiętam, że gdzieś przeczytałam u Ciebie na blogu o nich) brr na samą myśl mi zimno, kocham gorące kąpiele i prysznice, że aż parzy 🙂

wiolucja
Gość

A ja po prostu uciekam do wanny z gorącą wodą albo pod grubą kołdrę! 😀

Mifufu
Gość

Mam ulubioną pieluchę bambusową, którą zabrałam synkowi i w domu zarzucam ją sobie na ramiona i szyję jak chustę. 🙂

Tesia
Gość

Co do rekomendacji butów jeszcze. Może walonki? Serio mówię, rosyjska armia wie co nosić;) A od jakiegoś czasu widuję modele nie tylko mistrzowsko ciepłe ale jeszcze zdobione jakoś i nawet ładne – http://static.kresy.pl/image/x/fca352ebfd339796e51197d2d451950d.jpg czy http://imworld.aufeminin.com/dossiers/D20110824/modne-walonki-1-143623_L.jpg – poznałam jakiś czas temu moc tego dobra (wygrywa razy tysiąc z emu na przemakanie!) i jestem przed zakupem pary:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, termos/kubek termiczny z Decathlonu jest rewelacyjny. 44 złote. Kiedy robię rano herbatę muszę ją wcześniej odrobinę schłodzić, bo jeśli tego nie zrobię, to nawet po pięciu godzinach PARZY mnie w język. Serio. Trzyma niesamowicie, polecam.

Filczyński / Filek
Gość

Akurat w moim przypadku temperatura też często jest obniżona, choć nie tak ekstremalnie jak u Ciebie, bo oscyluje koło 36-36,4. Generalnie w domu śmieją się, że jak mam 36,6 to mam gorączkę 😛

Obserwuję natomiast u siebie ciekawy efekt, mianowicie jest mi dużo cieplej niż innym. Jak w domu chodzą w swetrach, jak chodzę w krótkim rękawie. "Starszyzna domowa" zarzuca mi, że coś jest ze mną nie tak, ale grunt, że mi z tym dobrze 🙂

Filczyński / Filek
Gość

Tylko nie zbijaj takiej gorączki 😀

Płomyk
Gość

Aniu, ja ostatnio zakupilam taki kubek http://allegro.pl/kubek-termiczny-hoffman-380ml-click-klips-silikon-i3793054060.html marki Hoffmann na poczatku troche sie go obawialam, bo nie moglam go ogladnac, a uchwyt wydawal mi sie wielki na zdjeciu (teraz sobie to chwale bo przypinam kubek do torebki a moj chlopak do szlufki w spodniach ;>) ale okazal sie rewelacyjny, jak po 2h chce sie napic to zdarzylo mi sie oparzyc, jesli zakrecilam kubek zaraz po zaparzeniu herbaty. Trzyma cieplo na pewno do 4h, pozniej to ja juz nie mam herbaty ;). Tez jestem straszna zmarzlina, ale troche sie polepszylo od czasu, kiedy staram sie bardziej ruszac to i krazenie mam… Czytaj więcej »

Previous
Jesteś gruby? To schudnij!
Jak przetrwać zimę gdy ma się 32 stopnie Celsjusza?