Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

Jedzenie, które pomoże Ci przetrwać zimę

A w dodatku poprawi Ci humor, zniszczy potencjalne komórki nowotworowe, rozgrzeje, podkręci metabolizm i poprawi cerę.

Cuda na kiju? Kolejna reklamowana cud-pigułka? Nic z tych rzeczy!

koktajl z buraka

Każdy z opisanych produktów występuje w naturze. W dodatku żaden nie jest drogi.

Na początek pomysł na śniadanie dla tych, co śniadań nie lubią 🙂  Przygotowanie jest banalne i zajmuje kilka minut.
Potrzebny jest blender, burak, jabłko i trochę soku z pokrzywy. Ten ostatni może być kupiony w aptece lub sklepie ze zdrową żywnością. Przyda się też trochę wody (mineralnej lub filtrowanej).
Buraka kroimy (w rękawiczkach, bo bardzo brudzi!). Ponieważ to dość twarde warzywo, ja kroję go na małe kawałki taką samą metodą, jak kroi się mięso na kebaba 😉 To samo robimy z jabłkiem. Wrzucamy pokrojone składniki do blendera, dolewamy trochę wody, u mnie jest to zawsze taka ilość, jaka przykryje mi składniki. Na koniec dolewam trochę soku z pokrzywy – ok 10-15 ml.

sok z buraka

Dlaczego takie, a nie inne składniki?

Burak ma bardzo dużo kwasu foliowego oraz witamin. Działa krwiotwórczo (więc jest wskazany przy anemii). Spowalnia też procesy utleniające w organizmie. Krótko mówiąc – sprawia, że lepiej zarządzamy energią. Do tego fajnie działa na cerę i na pamięć.

Jabłko poprawia smak koktajlu, a dodatkowo również ma wiele witamin i mikroelementów.
Sok z pokrzywy jest składnikiem kluczowym. Jego działanie opisałam w tekście :

>JAK WYLECZYŁAM SIĘ Z OSTREJ ANEMII <

Jeden burak, jedno jabłko i trochę wody dały mi jakieś 700 ml napoju, czyli kieliszek i dwa kubki po 300 ml. Już wypicie kieliszka potrafi nasycić na kilka godzin!

smoothie z buraka

Drugi cudowny produkt na zimę to imbir. Nie jest on drogi, bo kilogram kosztuje ok. 20 zł. Dostępny w marketach, czasami w osiedlowych warzywniakach. Z imbiru można robić syrop, można go też dodawać do herbaty albo ukroić sobie plasterek i żuć zamiast gumy.

Jego lekko ostry smak fajnie rozgrzewa. Imbir pobudza, niszczy złe komórki (także nowotworowe!). Jest wspaniały na przeziębienia i migreny. Nie wyobrażam sobie zimą poranka bez plasterka imbiru!

ginger
photo credit: flickr.com/dinnerseries

Kapsaicyna. Cudowny produkt natury. Cud na cudy, kapsaicyna regularnie ratuje moje oskrzela. Zawarta jest w pieprzu kajeńskim i ostrych papryczkach. To ona poraża jakieś receptory i sprawia, że po zjedzeniu papryczki robi Ci się gorąco. Czasami – piekielnie gorąco. Musisz jednak wiedzieć, że ta niewinna substancja która może powalić byka, z powodzeniem tłucze także nowotworowe komórki. Lepiej niż “chemia” czy “radioterapia”. Do tego stopnia, że w USA stosuje się bardzo drogie kuracje dla osób z nowotworami. Najlepiej jednak nie bawić się w syntetyki, a zjeść czasem coś ostrego. U nas co prawda nie ma papryczek habanero, ale można kupić papryczki chilli. Wystarczy zjeść 2-3 ziarenka aby poczuć moc 🙂 Ja kupuję większą ilość papryczek, kroję je bardzo drobno (w rękawiczkach!) i zalewam olejem lnianym. Odstawiam to na kilka dni do lodówki, w ciemnej butelce. Potem przez cały rok mogę dodawać sobie kilka kropelek do zupy, sosu czy sałatki.

Zarówno ostre papryczki jak i imbir nieźle podkręcają metabolizm. Do tego stopnia, że nawet kiedy je słodycze, pizze itp. nie mogę przekroczyć 52 kg (przy 170 cm wzrostu…)

ostre papryczki
Photo credit: Dakiny

Następne super dobro to kasza jaglana. Dobra jako farsz do pierogów, makaronów, dodatek do sosów, zup, sałatek. Niektórzy lubią na słodko. Osusza ze śluzu (cudowna przy katarze!), odkwasza organizm, działa antydepresyjnie (!). Syci na bardzo długo, co jest bardzo ważne, szczególnie zimą. Zawiera pełnowartościowe białko, dużo żelaza i witamin.

millet
Photo credit: SweetOnVeg

Zachęcam wszystkich marznących  zimnymi stopami do zaopatrzenia się w imbir i papryczki 🙂 Pamiętajcie też, że “wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną. Dawka czyni truciznę” – kapsaicyna w nadmiarze jest trująca, ale nikt nie byłby w stanie zjeść nawet 1/100 tego, co jest potrzebne aby zaczęła szkodzić ;)) Za ostro!

Co jecie zimą? :))

 Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

68
Dodaj komentarz

avatar
35 Comment threads
33 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujeMilie P.little_angieAgnieszka Karolinamaugomaugo Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

o tak, imbir, koniecznie z herbatką w ramach śniadania, zamiast kawy 😉

Joanna
Gość
Joanna

Do imbiru zniechęciłam się bardzo skutecznie, kiedy kilka miesięcy temu z niewiedzy co dokładnie trzymam w dłoniach przyłożyłam torebkę z herbatą imbirową do nosa i mocno wciągnęłam powietrze. Rozgrzałam się tym sposobem na bardzo długo, ale tego sposobu zdecydowanie nie polecam.
Za to Twoja pierwsza propozycja jest bardzo fajna, kusząca i na pewno odpowiednia dla mnie i mojego organizmu, ale… Po pierwsze nie przepadam za burakami, a po drugie i przede wszystkim, już widzę zadowolenie moich współlokatorów, kiedy po 6 rano wyciągnęłabym blender i go włączyła. 😀

Agga
Gość

Zawsze mozesz przygotowac koktajl wieczorem, oszczedzisz czas rano i halasu nie narobisz 🙂

Kasia Gdańsk
Gość

nie lubię imbiru ;<
ja jem dużo cytryny, mandarynek (oczywiście!), poza tym ziołowe i owocowe herbaty zamiast kawy czy czarnej herbaty.
co do jedzenia, zauważyłam że mniej jem ogólnie, nie jadam obiadów już, i nawet owsianka na śniadanie przestała smakować.

Publiczna Pralnia
Gość

poza ostrymi papryczkami (które uwielbiam :C ale nie mogę ich jeść ze względu problemy z żołądkiem) jem wszystko codziennie, w zasadzie przez cały rok 🙂
skłamałam, sok z pokrzyw jest na liście zakupów przez Ciebie, chętnie spróbuję 🙂

Dzika Wózkowa
Gość

Motyw z papryczką zalaną olejem świetny, ale jak z trwałością oleju lnianego? Ten który miałam był zdatny do użytku tylko miesiąc od otwarcia?

Słonecznik
Gość

Mogę się mylić, ale wydaje mi się, że olej o wiele dłużej pozostaje zdatny do użycia.

tlusta_papuzka
Gość

Troche informacji na temat trwalosci oleju lnianego:
http://zlotopolskie.pl/main/firma/termin-przydatnosci-do-spozycia-oleju-lnianego

Ja eksperymentowalam z oliwa z oliwek. Wyszla ostra 😉

LandOfLaces
Gość

Zastanawiam się, czy mogę użyć np oleju ryżowego? Bo akurat taki mam…
I najważniejsze – te papryczki powinny być świeże, miękkie i gładziutkie? Bo mi rosną takie jadalne na parapecie i nie wiadomo co z nimi robić w takiej ilości, więc jak już się trochę marszczą na krzaczku to zbieramy i suszymy. Suszone nadają się do zalania olejem?
Z tego co napisałaś, zrozumiałam, że zalewasz je olejem na kilka dni, a potem…odcedzasz? czy po prostu przestajesz trzymać w lodówce?

Ania Tomaszewska
Gość

Ciekawi mnie koktajl z burakiem. Tylko czy surowy burak nie spowoduje bólu brzucha? Swego czasu bardzo chciałam odkwasić swój organizm i wyczytałam, że buraki świetnie się do tego nadają. Tak więc upiekłam je sobie na kształt ćwiartek z ziemniaków. Piekłam długo, ale najwidoczniej i tak za krótko, bo strasznie się nimi strułam. Nie będę miała po tym koktajlu podobnych przygód?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, dzięki za ten post, jutro popędzę do sklepu po to wszystko i będę próbować. Może to mi pomoże, bo mi wiecznie zimno, mimo że temperatura ciała jest w porządku. W sumie to jest mi zimno od momentu, gdy ubyło mi trochę "ciałka", pewnie wcześniej ten tłuszczyk mnie ogrzewał a teraz go brak, haha:D
Pozdrawiam Cię serdecznie!:)

Lena Poleska
Gość

Oj tak, plasterek imbiru do herbaty potrafi fajnie rozgrzać 🙂 Herbata z miodem i cytryną na rozgrzanie też wskazana. Uwielbiam buraki czerwone i barszcz – nie myślałam wcześniej, żeby sobie zrobić z niego koktajl. Z pewnością spróbuję! 🙂

Daisy K
Gość

Wszystko lubię, robiłam sobie nawet surówki z buraka i z jabłka w czasie chemii przez pół roku. Niewiele pomogło a buraki znienawidziłam chyba do końca życia. 🙂

Panda
Gość

herbata z imbirem, cytryną i miodem po wymarznięciu to cud <3 a na zimne stopy polecam kąpiel detoksykującą do stóp z odrobiną pieprzu cayenne wg zielonego koszyszka. jeszcze nigdy nie miałam tak gorących stóp 🙂

Niezapominajka
Gość

Ooo, brzmi cudownie 🙂 Moje stópki wiecznie są zimne.

Pozdrawiam wszystkich zmarzluchów 😉

Inez
Gość

kasza jaglana z jabłkami i suszonymi śliwkami to moj ukochany obiad na słodko 🙂 a ten przepis na buraczki i jabłka wypróboje, tylko musze nabyc sok z pokrzywy 😉

Gośka
Gość

Habanero spokojnie można dostać we Wrocławiu, np. na placu targowym przy ul. Obornickiej (cena około 80 zł /kg), lub w Hali Targowej na Piasku (około 170 zł/kg).
Niestety Jedzenie ostrych rzeczy bardzo mnie zgubiło. Zawsze jadłam ostro( zwykle to była maks 1 potrawa dziennie). Nie tyłam,rewelacyjnie się trawiło i rozgrzewało organizm. Niestety,mój żołądek odmówił,teraz muszę być na delikatnej diecie,wręcz wrzodowej.

Gośka
Gość

Niee,nic mi nie było . Zawsze byłam z tych dobrze trawiących,jedynie trochę zaparć ale to akurat z żołądkiem ma mało wspólnego. Teraz na gastroskopii wyszło zapalenie żołądka(ale kto tego nie ma), pobrali tez wycinek do badania i jutro będą wyniki.

P.s. rewelacja,że Twoje odpowiedzi w komentarzach zaznaczone są w ramce!

AINA
Gość

bardzo ciekawy pomysł, na pewno wypróbuję 🙂

wonka080
Gość

Aniu, od ponad 3 tygodni męczy mnie kaszel, boli mnie gardło. Powiedz czym je nawilżyć?

wonka080
Gość

Tak właśnie się zastanawiałam nad siemieniem lnianym, bo też ma właściwości nawilżające, prawda? Dzięki 🙂

Lekko Chaotyczna
Gość

Uwielbiam imbir 🙂

Filemona
Gość

A co jeść żeby wyleczyć nerwicę lękową?

OjKarola
Gość

Próbowałam kiedyś miksu buraka z jabłkiem i tak mnie wykrzywiło, że nie skuszę się na ten koktajl.

Eveline
Gość

Bardzo lubię herbatkę z imbirem! Muszę zacząć pić ten koktajl 🙂

Potworek
Gość

Jeżeli chodzi o nowotwory i w ogóle oczyszczanie się ze wszystkiego, co paskudne, to polecam sok z granatu. Samych granatów jeść nie lubię, bo raz, że jest mi trudno, a dwa, że okropne są te pesteczki w każdym "ziarenku" owocu, ale sok uwielbiam. Zastanawiałam się nad wprowadzeniem jagód goji do diety, ale ich właściwości są mocno kontrowersyjne.

Buraków nie tknę, chociaż trąci mi anemią, ale nie mogę zebrać się w końcu na badanie krwi. Mimo wszystko, buraki są dla mnie najbardziej obrzydliwą rzeczą pod słońcem. Toleruję jedynie w postaci surówki do obiadu, a też muszą być odpowiednio doprawione cytryną.

Seira
Gość

Z dzieciństwa najmilej wspominam wypady z mamą na świeży soczek z buraka z budki na mieście. Wtedy jeszcze nie było Coli w Polsce 🙂

A myślisz że gotowany burak też może być? W Niemieckich sklepach tylko takie idzie dostać

Kangi
Gość

Nigdzie nie widziałam, ani w warzywniakach. Tylko ten półprodukt. Smakowo jest ok, przynajmniej raz w tygodniu robię je na obiad 🙂 spróbuję do blendera wrzucić i wypić, może nie będzie źle

tlusta_papuzka
Gość

We Francji surowe buraki bywaja czasem na targu, a na pewno sa do dostania w sklepach ze zdrowa zywnoscia. Moze w Niemczech tez?

Anne Mademoiselle
Gość

Sok z buraka – uwielbiam! Ja dodaję jeszcze seler 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną. Dawka czyni truciznę" – dodalabym jeszcze, że co dla jednego jest lekarstwem, dla drugiego jest trucizną i na odwrót.A więc blendujesz surowego buraka – jak dotąd myślalam, że burak tylko po obróbce termicznej, nie wiem doprawdy skąd mi się to wzięlo, tak sobie wbilam do glowy, ale skoro można, to czemu nie. Kwas buraczany też jest polecany przeciw anemii, leczniczo. A'propos surowego buraka i w ogóle surowych warzyw i owoców, to niestety one nie mają rozgrzewającej natury termicznej, wychladzają (zawierają surową wodę) i polecane są raczej w letnich porach jak wyczytuję na… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

No wlaśnie nie wiem, czy wystarczy dodać imbir i zmieni się natura, bo jednak nadal surowe warzywo ma w sobie tę surową wodę. Przerabiam TMC od róznej strony i wszędzie zalecają jednak obrabiać termicznie aby nie wychladzaly, bo przegotowana woda i obgotowane warzywa już dzialają przynajmniej neutralnie. I faktycznie, co zjem na surowo, to ogarnia mnie zimno i tak bylo zawsze tylko skąd moglam wtedy wiedzieć, że organizm odpowiada w ten sposób na pożywienie. Mojej mammie na przyklad zawsze zimno po zjedzeniu choćby najgorętszych pierogów ruskich – nabial. Dobra, nieważne, nie każdy to tak analizuje. Ale jeśli przypadkiem ktoś u… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Anooo i to wszystko wyjaśnia 🙂 z tym, że poza surowizną z pewnością jadasz również obgotowane, cieple choćby na obiad. Aż tak wiele odżywczo się nie traci. Czasami myślę, że przesadzamy z tą zdrowotną wartością. I tak nie mamy możliwości golym okiem stwierdzić czy i ile tych witamin, mineralów nam się wchlonęlo, czy aby wystarczająco spożyliśmy. Ja zawsze jadlam dużo surowych (bo niby zdrowe) i zawsze bylam zimna, zaśluzowana. Narządy wewnętrzne chroniac się przed ową wychladzającą surowizną, szczególnie w chlodnych, zimnych porach roku, zaczynają produkować śluz otulający je jak kolderka, początkowo zimny, natomiast gdy ktoś wcina stale surowe, zimne w… Czytaj więcej »

Słonecznik
Gość

Fajny post 🙂 Soków warzywnych nie za bardzo lubię, ale kaszę jaglaną uwielbiam 🙂 Imbir też muszę sobie kupić i dorzucić do herbaty 🙂

Lucyna M
Gość

Też stosuje imbir w mojej kuchni. Lubię dodawać go do rosołu. A co jem zimą? Ja zawsze zimą stosuję suplementy, gdyż jestem świadoma, że nie dostarczę w żywności tego co mi jest potrzebne,i jest to mój niezawodny tran (chyba zrobię na moim blogu posta na temat tranu). Ograniczam kupowanie warzyw zimą typu pomidory, ogórki bo są pędzone chemicznie i ich smak jest wręcz ohydny. Zimą jem dużo ryb, kaszy, ryżu, makaronów z różnymi sosami. Ostatnio przerzuciłam się na chleb razowy.

Lucyna M
Gość

Aha i piję zieloną herbatę i uwielbiam owocowe:-)

Just a Woman...
Gość

Koktajl z buraka tego jeszcze nie widziałam. Bardzo lubię buraki taka wersja na to warzywo bardzo ciekawa. Muszę spróbować.

Karola S.
Gość

Ja się przerzuciłam na zdrowe jedzenie, przede wszystkim sporo warzyw i raz dziennie koktajl pomarańcza-pietruszka-jabłko. We wcześniejszych latach w grudniu miałam za sobą zazwyczaj dwa tygodniowe przeziębienia, mimo łykania witamin musujących i leczenia się gripexami i innymi takimi cudami. W tym sezonie przeziębiona byłam 2 dni, wyzdrowiałam bez lekarstw. Od tego czasu nic mnie nie łapie 🙂 Ogólnie kusi mnie ten buraczek jeszcze 🙂 Ludzie jedzcie zdrowo – będziecie się lepiej czuć, lepiej wyglądać i nie będziecie musieli wydawać kasy na leki na przeziębienie 🙂

Polka w UK
Gość

imbir i chilli o taaaak! to moja zimowa podstawa wielu potraw, no i jeszcze czosnek. I kubek goracego kakao w dlugie wieczory 🙂

M.
Gość

Zimą przede wszystkim BIGOS! 🙂

paranoJa
Gość

ten burak jakoś mnie zniechęca. 😀

Paulina Bella
Gość

Do tej pory jadłam kaszę tylko na słodko, jak owsianki. Muszę wypróbować ją w wersji obiadowej 🙂

maugomaugo
Gość

świetny post, raw food staram się jeść w jak największych ilościach już od roku, jednak w zimie często przychodzi ochota na coś ciepłego gotowanego 😉 więc daję to organizmowi, skoro się domaga:) muszę koniecznie wypróbować koktajl z buraka, uwielbiam buraki, więc to będzie uczta dla ciała i dla ducha 🙂
owoce i warzywa są piękne, przyciągają kolorami, zapachem – więc cos musi być na rzeczy, mają kusić, bo mają ogrom witamin. Jedzmy więc surowe warzywa i owoce!
A imbir muszę polecić mojej Mamie, bo ma straszne migreny!

pozdrawiam, maugomaugo

Agnieszka Karolina
Gość

Uwielbiam ostre, więc takie produkty bardzo mi się podobają. A co do kaszy: od dawna próbuję wyrównać zasadowość mojego organizmu, więc przyda się!

Ps. Bardzo podoba mi się, że często nawiązujesz do innych swoich postów i dodajesz linki. 🙂

little_angie
Gość

Warto dodać, że burak obniża ciśnienie – nie każdemu to posłuży, ale dla niektórych to pożądane działanie. W każdym razie burak w tym zakresie dość mocno oddziaływuje, więc wypada o tym wspomnieć.

Milie P.
Gość

muszę przyznać, że imbir jest cudny… jestem przeziębiona i popijając dziś herbatkę ze świeżym imbirem, coś mnie naszło i go rozgryzłam, a następnie połknęłam. Nadal czuję te przyjemne ciepło w gardle.

Previous
Avon – co zamówiłam :)
Jedzenie, które pomoże Ci przetrwać zimę