Jedzenie, które pomoże Ci przetrwać zimę

A w dodatku poprawi Ci humor, zniszczy potencjalne komórki nowotworowe, rozgrzeje, podkręci metabolizm i poprawi cerę.

Cuda na kiju? Kolejna reklamowana cud-pigułka? Nic z tych rzeczy!

koktajl z buraka

Każdy z opisanych produktów występuje w naturze. W dodatku żaden nie jest drogi.

Na początek pomysł na śniadanie dla tych, co śniadań nie lubią 🙂  Przygotowanie jest banalne i zajmuje kilka minut.
Potrzebny jest blender, burak, jabłko i trochę soku z pokrzywy. Ten ostatni może być kupiony w aptece lub sklepie ze zdrową żywnością. Przyda się też trochę wody (mineralnej lub filtrowanej).
Buraka kroimy (w rękawiczkach, bo bardzo brudzi!). Ponieważ to dość twarde warzywo, ja kroję go na małe kawałki taką samą metodą, jak kroi się mięso na kebaba 😉 To samo robimy z jabłkiem. Wrzucamy pokrojone składniki do blendera, dolewamy trochę wody, u mnie jest to zawsze taka ilość, jaka przykryje mi składniki. Na koniec dolewam trochę soku z pokrzywy – ok 10-15 ml.

sok z buraka

Dlaczego takie, a nie inne składniki?

Burak ma bardzo dużo kwasu foliowego oraz witamin. Działa krwiotwórczo (więc jest wskazany przy anemii). Spowalnia też procesy utleniające w organizmie. Krótko mówiąc – sprawia, że lepiej zarządzamy energią. Do tego fajnie działa na cerę i na pamięć.

Jabłko poprawia smak koktajlu, a dodatkowo również ma wiele witamin i mikroelementów.
Sok z pokrzywy jest składnikiem kluczowym. Jego działanie opisałam w tekście :

>JAK WYLECZYŁAM SIĘ Z OSTREJ ANEMII <

Jeden burak, jedno jabłko i trochę wody dały mi jakieś 700 ml napoju, czyli kieliszek i dwa kubki po 300 ml. Już wypicie kieliszka potrafi nasycić na kilka godzin!

smoothie z buraka

Drugi cudowny produkt na zimę to imbir. Nie jest on drogi, bo kilogram kosztuje ok. 20 zł. Dostępny w marketach, czasami w osiedlowych warzywniakach. Z imbiru można robić syrop, można go też dodawać do herbaty albo ukroić sobie plasterek i żuć zamiast gumy.

Jego lekko ostry smak fajnie rozgrzewa. Imbir pobudza, niszczy złe komórki (także nowotworowe!). Jest wspaniały na przeziębienia i migreny. Nie wyobrażam sobie zimą poranka bez plasterka imbiru!

ginger
photo credit: flickr.com/dinnerseries

Kapsaicyna. Cudowny produkt natury. Cud na cudy, kapsaicyna regularnie ratuje moje oskrzela. Zawarta jest w pieprzu kajeńskim i ostrych papryczkach. To ona poraża jakieś receptory i sprawia, że po zjedzeniu papryczki robi Ci się gorąco. Czasami – piekielnie gorąco. Musisz jednak wiedzieć, że ta niewinna substancja która może powalić byka, z powodzeniem tłucze także nowotworowe komórki. Lepiej niż “chemia” czy “radioterapia”. Do tego stopnia, że w USA stosuje się bardzo drogie kuracje dla osób z nowotworami. Najlepiej jednak nie bawić się w syntetyki, a zjeść czasem coś ostrego. U nas co prawda nie ma papryczek habanero, ale można kupić papryczki chilli. Wystarczy zjeść 2-3 ziarenka aby poczuć moc 🙂 Ja kupuję większą ilość papryczek, kroję je bardzo drobno (w rękawiczkach!) i zalewam olejem lnianym. Odstawiam to na kilka dni do lodówki, w ciemnej butelce. Potem przez cały rok mogę dodawać sobie kilka kropelek do zupy, sosu czy sałatki.

Zarówno ostre papryczki jak i imbir nieźle podkręcają metabolizm. Do tego stopnia, że nawet kiedy je słodycze, pizze itp. nie mogę przekroczyć 52 kg (przy 170 cm wzrostu…)

ostre papryczki
Photo credit: Dakiny

Następne super dobro to kasza jaglana. Dobra jako farsz do pierogów, makaronów, dodatek do sosów, zup, sałatek. Niektórzy lubią na słodko. Osusza ze śluzu (cudowna przy katarze!), odkwasza organizm, działa antydepresyjnie (!). Syci na bardzo długo, co jest bardzo ważne, szczególnie zimą. Zawiera pełnowartościowe białko, dużo żelaza i witamin.

millet
Photo credit: SweetOnVeg

Zachęcam wszystkich marznących  zimnymi stopami do zaopatrzenia się w imbir i papryczki 🙂 Pamiętajcie też, że “wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną. Dawka czyni truciznę” – kapsaicyna w nadmiarze jest trująca, ale nikt nie byłby w stanie zjeść nawet 1/100 tego, co jest potrzebne aby zaczęła szkodzić ;)) Za ostro!

Co jecie zimą? :))

 Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

lub polubisz na fejsie 😉

XOXO

Podziel się

Co myślisz?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

68 Comments
  • Anonimowy
    Grudzień 10, 2013

    o tak, imbir, koniecznie z herbatką w ramach śniadania, zamiast kawy 😉

  • Joanna
    Grudzień 10, 2013

    Do imbiru zniechęciłam się bardzo skutecznie, kiedy kilka miesięcy temu z niewiedzy co dokładnie trzymam w dłoniach przyłożyłam torebkę z herbatą imbirową do nosa i mocno wciągnęłam powietrze. Rozgrzałam się tym sposobem na bardzo długo, ale tego sposobu zdecydowanie nie polecam.
    Za to Twoja pierwsza propozycja jest bardzo fajna, kusząca i na pewno odpowiednia dla mnie i mojego organizmu, ale… Po pierwsze nie przepadam za burakami, a po drugie i przede wszystkim, już widzę zadowolenie moich współlokatorów, kiedy po 6 rano wyciągnęłabym blender i go włączyła. 😀

    • Agga
      Grudzień 11, 2013

      Zawsze mozesz przygotowac koktajl wieczorem, oszczedzisz czas rano i halasu nie narobisz 🙂

    • Aniamaluje
      Grudzień 11, 2013

      o tak, mozna zrobić wiczorem i wstawić do lodówki, schłodzony jest przepyszny. Historia z herbatka mnie rozbawiła 😉

  • Kasia Gdańsk
    Grudzień 10, 2013

    nie lubię imbiru ;<
    ja jem dużo cytryny, mandarynek (oczywiście!), poza tym ziołowe i owocowe herbaty zamiast kawy czy czarnej herbaty.
    co do jedzenia, zauważyłam że mniej jem ogólnie, nie jadam obiadów już, i nawet owsianka na śniadanie przestała smakować.

  • Publiczna Pralnia
    Grudzień 10, 2013

    poza ostrymi papryczkami (które uwielbiam :C ale nie mogę ich jeść ze względu problemy z żołądkiem) jem wszystko codziennie, w zasadzie przez cały rok 🙂
    skłamałam, sok z pokrzyw jest na liście zakupów przez Ciebie, chętnie spróbuję 🙂

    • Aniamaluje
      Grudzień 11, 2013

      będziesz mieć do wyboru konserwowany kwaskiem cytrynowym (;/) albo spirytusem w dzikiej ilości 😛 Ja juz wole ten nieszczęsny kwasek. Ale polecam tak i tak, pokrzywa równoważy jego działanie 😉

  • Dzika Wózkowa
    Grudzień 10, 2013

    Motyw z papryczką zalaną olejem świetny, ale jak z trwałością oleju lnianego? Ten który miałam był zdatny do użytku tylko miesiąc od otwarcia?

    • Słonecznik
      Grudzień 11, 2013

      Mogę się mylić, ale wydaje mi się, że olej o wiele dłużej pozostaje zdatny do użycia.

    • tlusta_papuzka
      Grudzień 11, 2013

      Troche informacji na temat trwalosci oleju lnianego:
      http://zlotopolskie.pl/main/firma/termin-przydatnosci-do-spozycia-oleju-lnianego

      Ja eksperymentowalam z oliwa z oliwek. Wyszla ostra 😉

    • LandOfLaces
      Styczeń 21, 2014

      Zastanawiam się, czy mogę użyć np oleju ryżowego? Bo akurat taki mam…
      I najważniejsze – te papryczki powinny być świeże, miękkie i gładziutkie? Bo mi rosną takie jadalne na parapecie i nie wiadomo co z nimi robić w takiej ilości, więc jak już się trochę marszczą na krzaczku to zbieramy i suszymy. Suszone nadają się do zalania olejem?
      Z tego co napisałaś, zrozumiałam, że zalewasz je olejem na kilka dni, a potem…odcedzasz? czy po prostu przestajesz trzymać w lodówce?

    • Aniamaluje
      Styczeń 21, 2014

      yep, ryżowy może być, można zalać suszone (ak pomidory) nie odcedzam 🙂

  • Ania Tomaszewska
    Grudzień 10, 2013

    Ciekawi mnie koktajl z burakiem. Tylko czy surowy burak nie spowoduje bólu brzucha? Swego czasu bardzo chciałam odkwasić swój organizm i wyczytałam, że buraki świetnie się do tego nadają. Tak więc upiekłam je sobie na kształt ćwiartek z ziemniaków. Piekłam długo, ale najwidoczniej i tak za krótko, bo strasznie się nimi strułam. Nie będę miała po tym koktajlu podobnych przygód?

    • Aniamaluje
      Grudzień 11, 2013

      nie mogę Ci tego obiecać, każdy organizm jest inny. Może spróbuj od małych ilosci?

  • Anonimowy
    Grudzień 10, 2013

    Aniu, dzięki za ten post, jutro popędzę do sklepu po to wszystko i będę próbować. Może to mi pomoże, bo mi wiecznie zimno, mimo że temperatura ciała jest w porządku. W sumie to jest mi zimno od momentu, gdy ubyło mi trochę "ciałka", pewnie wcześniej ten tłuszczyk mnie ogrzewał a teraz go brak, haha:D
    Pozdrawiam Cię serdecznie!:)

    • Aniamaluje
      Grudzień 11, 2013

      jak włączysz do tego jakieś ćwiczenia, będzie fajnie. Taki rozruch z rana 😉

  • Lena Poleska
    Grudzień 10, 2013

    Oj tak, plasterek imbiru do herbaty potrafi fajnie rozgrzać 🙂 Herbata z miodem i cytryną na rozgrzanie też wskazana. Uwielbiam buraki czerwone i barszcz – nie myślałam wcześniej, żeby sobie zrobić z niego koktajl. Z pewnością spróbuję! 🙂

  • Daisy K
    Grudzień 11, 2013

    Wszystko lubię, robiłam sobie nawet surówki z buraka i z jabłka w czasie chemii przez pół roku. Niewiele pomogło a buraki znienawidziłam chyba do końca życia. 🙂

  • Panda
    Grudzień 11, 2013

    herbata z imbirem, cytryną i miodem po wymarznięciu to cud <3 a na zimne stopy polecam kąpiel detoksykującą do stóp z odrobiną pieprzu cayenne wg zielonego koszyszka. jeszcze nigdy nie miałam tak gorących stóp 🙂

    • Aniamaluje
      Grudzień 11, 2013

      nie znałam tej kuracji, ale kapsaicyna ztego pieprzu rozgrzewa, więc powinno rzeczywiście działać 😉

    • Niezapominajka
      Styczeń 13, 2014

      Ooo, brzmi cudownie 🙂 Moje stópki wiecznie są zimne.

      Pozdrawiam wszystkich zmarzluchów 😉

    • Aniamaluje
      Styczeń 13, 2014

      polecam i pozdrawiam 😉

  • Inez
    Grudzień 11, 2013

    kasza jaglana z jabłkami i suszonymi śliwkami to moj ukochany obiad na słodko 🙂 a ten przepis na buraczki i jabłka wypróboje, tylko musze nabyc sok z pokrzywy 😉

  • Gośka
    Grudzień 11, 2013

    Habanero spokojnie można dostać we Wrocławiu, np. na placu targowym przy ul. Obornickiej (cena około 80 zł /kg), lub w Hali Targowej na Piasku (około 170 zł/kg).
    Niestety Jedzenie ostrych rzeczy bardzo mnie zgubiło. Zawsze jadłam ostro( zwykle to była maks 1 potrawa dziennie). Nie tyłam,rewelacyjnie się trawiło i rozgrzewało organizm. Niestety,mój żołądek odmówił,teraz muszę być na delikatnej diecie,wręcz wrzodowej.

    • Aniamaluje
      Grudzień 11, 2013

      a nie miałas wcześniej problemów z układem pokarmowym? Jelito drażliwe, nic z tych rzeczy?

    • Gośka
      Grudzień 12, 2013

      Niee,nic mi nie było . Zawsze byłam z tych dobrze trawiących,jedynie trochę zaparć ale to akurat z żołądkiem ma mało wspólnego. Teraz na gastroskopii wyszło zapalenie żołądka(ale kto tego nie ma), pobrali tez wycinek do badania i jutro będą wyniki.

      P.s. rewelacja,że Twoje odpowiedzi w komentarzach zaznaczone są w ramce!

    • Aniamaluje
      Grudzień 12, 2013

      chciałam, aby się wyróżniały 😉 Ściskam kciuki za dobre wyniki badań!

  • AINA
    Grudzień 11, 2013

    bardzo ciekawy pomysł, na pewno wypróbuję 🙂

  • wonka080
    Grudzień 11, 2013

    Aniu, od ponad 3 tygodni męczy mnie kaszel, boli mnie gardło. Powiedz czym je nawilżyć?

    • Aniamaluje
      Grudzień 11, 2013

      wiesz, ciężko mi gdybać wtym momencie. Może Cię boleć od kaszlu bo ja nadwyrężyłaś, albo masz jakąś infekcję i trzeba by ją zwalczyć 😉 Możesz pić (niewielkie ilosci, tak, aby rolzewało się po gardle) oleju lnianego (lub oliwy czy co tam lubisz), gardło musi mieć też czas na regenerację.

    • wonka080
      Grudzień 11, 2013

      Tak właśnie się zastanawiałam nad siemieniem lnianym, bo też ma właściwości nawilżające, prawda? Dzięki 🙂

    • Aniamaluje
      Grudzień 11, 2013

      ma, tak samo jak prawoślaz, ale ja sluzowatych pokarmów nie mogę przyjmować, więc nie mam doświadczeń 😉

  • Lekko Chaotyczna
    Grudzień 11, 2013

    Uwielbiam imbir 🙂

  • Filemona
    Grudzień 11, 2013

    A co jeść żeby wyleczyć nerwicę lękową?

    • Aniamaluje
      Grudzień 11, 2013

      nigdy nie miałam takiej nerwicy, więc nie umiem się wczuć, ale sądzę, że tryptofan (np. z kaszy jaglanej) może pomóc, + świeże owoce, warzywa, omega3 i 6 np. z ryb 😉

  • OjKarola
    Grudzień 11, 2013

    Próbowałam kiedyś miksu buraka z jabłkiem i tak mnie wykrzywiło, że nie skuszę się na ten koktajl.

  • Eveline
    Grudzień 11, 2013

    Bardzo lubię herbatkę z imbirem! Muszę zacząć pić ten koktajl 🙂

  • Potworek
    Grudzień 11, 2013

    Jeżeli chodzi o nowotwory i w ogóle oczyszczanie się ze wszystkiego, co paskudne, to polecam sok z granatu. Samych granatów jeść nie lubię, bo raz, że jest mi trudno, a dwa, że okropne są te pesteczki w każdym "ziarenku" owocu, ale sok uwielbiam. Zastanawiałam się nad wprowadzeniem jagód goji do diety, ale ich właściwości są mocno kontrowersyjne.

    Buraków nie tknę, chociaż trąci mi anemią, ale nie mogę zebrać się w końcu na badanie krwi. Mimo wszystko, buraki są dla mnie najbardziej obrzydliwą rzeczą pod słońcem. Toleruję jedynie w postaci surówki do obiadu, a też muszą być odpowiednio doprawione cytryną.

  • Seira
    Grudzień 11, 2013

    Z dzieciństwa najmilej wspominam wypady z mamą na świeży soczek z buraka z budki na mieście. Wtedy jeszcze nie było Coli w Polsce 🙂

    A myślisz że gotowany burak też może być? W Niemieckich sklepach tylko takie idzie dostać

    • Aniamaluje
      Grudzień 11, 2013

      a w warzywniakach? wygotowany burak jest miękki, ale też pozbawiony wielu substancji odżywczych 🙁 jednak wciąż ma jakąś tam wartość, nie wiem tylko jak smakowo 😉

    • Kangi
      Grudzień 12, 2013

      Nigdzie nie widziałam, ani w warzywniakach. Tylko ten półprodukt. Smakowo jest ok, przynajmniej raz w tygodniu robię je na obiad 🙂 spróbuję do blendera wrzucić i wypić, może nie będzie źle

    • tlusta_papuzka
      Grudzień 12, 2013

      We Francji surowe buraki bywaja czasem na targu, a na pewno sa do dostania w sklepach ze zdrowa zywnoscia. Moze w Niemczech tez?

  • Anne Mademoiselle
    Grudzień 11, 2013

    Sok z buraka – uwielbiam! Ja dodaję jeszcze seler 🙂

  • Anonimowy
    Grudzień 11, 2013

    "wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną. Dawka czyni truciznę" – dodalabym jeszcze, że co dla jednego jest lekarstwem, dla drugiego jest trucizną i na odwrót.
    A więc blendujesz surowego buraka – jak dotąd myślalam, że burak tylko po obróbce termicznej, nie wiem doprawdy skąd mi się to wzięlo, tak sobie wbilam do glowy, ale skoro można, to czemu nie. Kwas buraczany też jest polecany przeciw anemii, leczniczo.
    A'propos surowego buraka i w ogóle surowych warzyw i owoców, to niestety one nie mają rozgrzewającej natury termicznej, wychladzają (zawierają surową wodę) i polecane są raczej w letnich porach jak wyczytuję na stronach poświęconych tradycyjnej medycynie chińskiej – poza typowo rozgrzewającą cebulą, czosnkiem, porem (choć nie każdy może na surowo, bo ciężkostrawne) oraz mandarynkami, brzoskwiniami, morelami. Cóż, zatem na surowe pozwalam sobie rzadziej, natomiast rozgrzewają mnie duszone, obgotowane i dosmaczone korzennie. Bez imbiru czuję się jak bez ręki, to już na stale. Ależ on jest bardzo pikantny 😀 albo ja taka wyczulona, dawniej nie tknęlabym tak ostrych, piekących w język, teraz nie wyobrażam sobie dnia bez przynajmniej plasterka.
    Natomiast zrobilam sobie niedawno kurację kaszą jaglaną (oczywiście przyrządzoną na rozgrzanie prażoną) i tak zapalczywie stosowalam tę dietę przez tydzień (osuszyla, fakt! super dziala) że zupelnie zapomnialam, pominęlam moją chyba już na stale dietę wysokoblonnikową dla wlaściwej perystaltyki jelit – niestety jaglana zawiera nikle ilości blonnika – i zaparlo mnie, jelita nie chcialy wspólpracować, znów musialam się poratować większą ilością bakterii.

    ~Niki

    • Aniamaluje
      Grudzień 11, 2013

      zgadzam się z pierwszym zdaniem, trzeba obserwować organizm.
      Co do wychładzania buraka – true. ale wystrarczy dodaćć troche imbiru i jest luzik. Ja go polecam zimą ze względu na działanie krwiotwórcze.
      Kasza jaglana jest naprawdę super, ale z umiarem, żeby nie było takich sensacji 😉 Poleca się ą np. po lewatywach, bo bardzo dokładnie wypełnia jelita. Też z nią kilka razy przesadziłam, dlatego staram się jeść coś z błonnikiem kiedy jem kaszę. Np. suszone śliwki 😉

    • Anonimowy
      Grudzień 11, 2013

      No wlaśnie nie wiem, czy wystarczy dodać imbir i zmieni się natura, bo jednak nadal surowe warzywo ma w sobie tę surową wodę. Przerabiam TMC od róznej strony i wszędzie zalecają jednak obrabiać termicznie aby nie wychladzaly, bo przegotowana woda i obgotowane warzywa już dzialają przynajmniej neutralnie. I faktycznie, co zjem na surowo, to ogarnia mnie zimno i tak bylo zawsze tylko skąd moglam wtedy wiedzieć, że organizm odpowiada w ten sposób na pożywienie. Mojej mammie na przyklad zawsze zimno po zjedzeniu choćby najgorętszych pierogów ruskich – nabial. Dobra, nieważne, nie każdy to tak analizuje. Ale jeśli przypadkiem ktoś u siebie obserwuje reakcje na zjedzenie zimnego i surowego, to już wie od czego to pochodzi 🙂
      Jeszcze sobie przypomnialam, że na rozgrzewkę wysysam i rozgryzam goździki. A podobnie jak jaglanka świetnie osusza amarantus 🙂 też bezglutenowy i jest pyszny. Blonnika ma (14 g) dwa razy więcej niż owies, ale już dużo mniej niż otreby pszenne (42 g./100 g).
      Tyle. Jak zwykle slowotok ;D

      ~ Niki

    • Aniamaluje
      Grudzień 11, 2013

      masz rację, myślimy o czymś innym. Ja miałam na myśli to, że imbir równowazy poczucie wychłodzenia, Ty mówisz o naturze wychładzającej surowych warzyw, zgodnie z5 przemianami 😉
      Więc ja to ujmę tak – przerabiałam dla zdrowia już wieeeeeele diet. Ostatecznie stanęło an tym, że postanowiłam wsłuchać się w swoje ciało. Ono woła o surowiznę nawet zimą. Jednak nie u kazdego tak musi być ;-))
      Amarantus rzeczywiście jest pyszny!

    • Anonimowy
      Grudzień 11, 2013

      Anooo i to wszystko wyjaśnia 🙂 z tym, że poza surowizną z pewnością jadasz również obgotowane, cieple choćby na obiad. Aż tak wiele odżywczo się nie traci. Czasami myślę, że przesadzamy z tą zdrowotną wartością. I tak nie mamy możliwości golym okiem stwierdzić czy i ile tych witamin, mineralów nam się wchlonęlo, czy aby wystarczająco spożyliśmy. Ja zawsze jadlam dużo surowych (bo niby zdrowe) i zawsze bylam zimna, zaśluzowana. Narządy wewnętrzne chroniac się przed ową wychladzającą surowizną, szczególnie w chlodnych, zimnych porach roku, zaczynają produkować śluz otulający je jak kolderka, początkowo zimny, natomiast gdy ktoś wcina stale surowe, zimne w lecie i w zimie, bo taka jest presja (reklamy) a przecież co dnia nie pozbywamy się wszystkich witamin i mineralów, by ciągle od nowa je uzupelniać ;D (no np. na powszechnej w Polsce diecie kanapkowej, surówkowej, mam ogromne wątpliwości czy jest najzdrowsza…) ten zimny śluz z czasem zamienia się w gorący, patologiczny, jest non stop obecny w różnych kanalach. Są dziewczyny, które jedzą dużo surowych, a mimo to slyszę, czytam że im wlosy wypadają, często się przeziębiają, ziębną w stopy, dlonie, latwo się męczą, szybko spada im energia. Z zimnego nie ma energii. Teraz jadam cieple i mogę góry przenosić, pozbylam się bladości i zmęczenia.
      🙂

      ~Niki

  • Słonecznik
    Grudzień 11, 2013

    Fajny post 🙂 Soków warzywnych nie za bardzo lubię, ale kaszę jaglaną uwielbiam 🙂 Imbir też muszę sobie kupić i dorzucić do herbaty 🙂

  • Lucyna M
    Grudzień 11, 2013

    Też stosuje imbir w mojej kuchni. Lubię dodawać go do rosołu. A co jem zimą? Ja zawsze zimą stosuję suplementy, gdyż jestem świadoma, że nie dostarczę w żywności tego co mi jest potrzebne,i jest to mój niezawodny tran (chyba zrobię na moim blogu posta na temat tranu). Ograniczam kupowanie warzyw zimą typu pomidory, ogórki bo są pędzone chemicznie i ich smak jest wręcz ohydny. Zimą jem dużo ryb, kaszy, ryżu, makaronów z różnymi sosami. Ostatnio przerzuciłam się na chleb razowy.

  • Lucyna M
    Grudzień 11, 2013

    Aha i piję zieloną herbatę i uwielbiam owocowe:-)

  • Just a Woman...
    Grudzień 11, 2013

    Koktajl z buraka tego jeszcze nie widziałam. Bardzo lubię buraki taka wersja na to warzywo bardzo ciekawa. Muszę spróbować.

  • Karola S.
    Grudzień 11, 2013

    Ja się przerzuciłam na zdrowe jedzenie, przede wszystkim sporo warzyw i raz dziennie koktajl pomarańcza-pietruszka-jabłko. We wcześniejszych latach w grudniu miałam za sobą zazwyczaj dwa tygodniowe przeziębienia, mimo łykania witamin musujących i leczenia się gripexami i innymi takimi cudami. W tym sezonie przeziębiona byłam 2 dni, wyzdrowiałam bez lekarstw. Od tego czasu nic mnie nie łapie 🙂 Ogólnie kusi mnie ten buraczek jeszcze 🙂 Ludzie jedzcie zdrowo – będziecie się lepiej czuć, lepiej wyglądać i nie będziecie musieli wydawać kasy na leki na przeziębienie 🙂

    • Aniamaluje
      Grudzień 11, 2013

      brzmi smakowicie! nie łączyłam jeszcze pomarańczy z pietruszką, muszę wypróbować 🙂

  • Polka w UK
    Grudzień 11, 2013

    imbir i chilli o taaaak! to moja zimowa podstawa wielu potraw, no i jeszcze czosnek. I kubek goracego kakao w dlugie wieczory 🙂

  • M.
    Grudzień 11, 2013

    Zimą przede wszystkim BIGOS! 🙂

  • paranoJa
    Grudzień 11, 2013

    ten burak jakoś mnie zniechęca. 😀

  • Paulina Bella
    Grudzień 12, 2013

    Do tej pory jadłam kaszę tylko na słodko, jak owsianki. Muszę wypróbować ją w wersji obiadowej 🙂

  • maugomaugo
    Styczeń 25, 2014

    świetny post, raw food staram się jeść w jak największych ilościach już od roku, jednak w zimie często przychodzi ochota na coś ciepłego gotowanego 😉 więc daję to organizmowi, skoro się domaga:) muszę koniecznie wypróbować koktajl z buraka, uwielbiam buraki, więc to będzie uczta dla ciała i dla ducha 🙂
    owoce i warzywa są piękne, przyciągają kolorami, zapachem – więc cos musi być na rzeczy, mają kusić, bo mają ogrom witamin. Jedzmy więc surowe warzywa i owoce!
    A imbir muszę polecić mojej Mamie, bo ma straszne migreny!

    pozdrawiam, maugomaugo

  • Agnieszka Karolina
    Luty 12, 2014

    Uwielbiam ostre, więc takie produkty bardzo mi się podobają. A co do kaszy: od dawna próbuję wyrównać zasadowość mojego organizmu, więc przyda się!

    Ps. Bardzo podoba mi się, że często nawiązujesz do innych swoich postów i dodajesz linki. 🙂

  • little_angie
    Marzec 16, 2014

    Warto dodać, że burak obniża ciśnienie – nie każdemu to posłuży, ale dla niektórych to pożądane działanie. W każdym razie burak w tym zakresie dość mocno oddziaływuje, więc wypada o tym wspomnieć.

  • Milie P.
    Październik 9, 2014

    muszę przyznać, że imbir jest cudny… jestem przeziębiona i popijając dziś herbatkę ze świeżym imbirem, coś mnie naszło i go rozgryzłam, a następnie połknęłam. Nadal czuję te przyjemne ciepło w gardle.