Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z @magdalena_komsta, jedną z najmądrzejszych kobiet jakie znam. Rozmawiałyśmy np. o tym, ile to razy zastanawiamy się, czy strój nie przyćmi kompetencji. Bo prowadzisz prelekcję do której się długo przygotowywałaś i jednak chcesz potem usłyszeć, że była dobra, a nie, że twój tyłek świetnie wygląda w tej sukience.  Mężczyźni mają mniej seksualizowane ciała (aczkolwiek uważam, że Vladimir Putin nosi mistrzowsko skrojone garnitury🔥) i nie muszą się aż tak nad tym zastanawiać. I spoko, założysz mniej ładną sukienkę żeby „się dopasować” i „nie było gadania” ale przypadkiem utrwalisz dychotomię - ładna/sexy ALBO mądra i kompetentna.
Trudne wybory!

Miałam w życiu dwa takie przekorne momenty, gdy jednocześnie podkreślałam i talię i cycki i tyłek i nogi i jeszcze zakładałam szpilki. Wiele razy byłam oceniona powierzchownie jako niezbyt lotna laska, ale cholernie tych momentów potrzebowałam. Dzięki nim dzisiaj:
👉🏻 nikt nie jest w stanie mnie zawstydzić 👉🏻 mogę unieść brew pogardy, gdy na panelu inny panelista z niekrytym uznaniem pomieszanym ze zdziwieniem powie „ale ty jesteś mądra” po mojej wypowiedzi 👉🏻 kompletnie nie uzależniam swojego poczucia własnej wartości od tego, co mam na tyłku, bo tylko przeczołgawszy się przez etap skrajnie obcisłych sukienek mogę mieć pewność, że moje czucie się dobrze z samą sobą płynie z wewnątrz.

Bardzo często widząc kobiety oceniamy je przez pryzmat własnych wartości i poglądów. Że ubrała się tak by kogoś kusić, że na pewno jest jej niewygodnie na szpilkach i się poświęca, że to, że tamto.
Plx mniej oceniania ok? Może ta dziewczyna właśnie wyrwała się z toksycznego związku, w którym partner jej „nie pozwalał” wychodzić nigdzie w sukienkach i musi to sobie odbić? Może odeszła z jakiegoś ugrupowania oazowego albo ŚJ i ma potrzebę doświadczenia świata inaczej,by móc znaleźć swoją ulubioną wersję siebie? Nigdy nie wiesz!

Skłamię mówiąc, że nie mam z automatu założeń odnośnie nowo poznanych ludzi, bo jak każdy - mam, ale  unikam tych amatorskich psychoanaliz i was też do tego namawiam. Jeśli coś nikogo nie krzywdzi - who cares!
#aniamaluje #szczerze_pisząc

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z...

Jedzenie, które pomoże Ci przetrwać zimę

A w dodatku poprawi Ci humor, zniszczy potencjalne komórki nowotworowe, rozgrzeje, podkręci metabolizm i poprawi cerę.

Cuda na kiju? Kolejna reklamowana cud-pigułka? Nic z tych rzeczy!

koktajl z buraka

Każdy z opisanych produktów występuje w naturze. W dodatku żaden nie jest drogi.

Na początek pomysł na śniadanie dla tych, co śniadań nie lubią 🙂  Przygotowanie jest banalne i zajmuje kilka minut.
Potrzebny jest blender, burak, jabłko i trochę soku z pokrzywy. Ten ostatni może być kupiony w aptece lub sklepie ze zdrową żywnością. Przyda się też trochę wody (mineralnej lub filtrowanej).
Buraka kroimy (w rękawiczkach, bo bardzo brudzi!). Ponieważ to dość twarde warzywo, ja kroję go na małe kawałki taką samą metodą, jak kroi się mięso na kebaba 😉 To samo robimy z jabłkiem. Wrzucamy pokrojone składniki do blendera, dolewamy trochę wody, u mnie jest to zawsze taka ilość, jaka przykryje mi składniki. Na koniec dolewam trochę soku z pokrzywy – ok 10-15 ml.

sok z buraka

Dlaczego takie, a nie inne składniki?

Burak ma bardzo dużo kwasu foliowego oraz witamin. Działa krwiotwórczo (więc jest wskazany przy anemii). Spowalnia też procesy utleniające w organizmie. Krótko mówiąc – sprawia, że lepiej zarządzamy energią. Do tego fajnie działa na cerę i na pamięć.

Jabłko poprawia smak koktajlu, a dodatkowo również ma wiele witamin i mikroelementów.
Sok z pokrzywy jest składnikiem kluczowym. Jego działanie opisałam w tekście :

>JAK WYLECZYŁAM SIĘ Z OSTREJ ANEMII <

Jeden burak, jedno jabłko i trochę wody dały mi jakieś 700 ml napoju, czyli kieliszek i dwa kubki po 300 ml. Już wypicie kieliszka potrafi nasycić na kilka godzin!

smoothie z buraka

Drugi cudowny produkt na zimę to imbir. Nie jest on drogi, bo kilogram kosztuje ok. 20 zł. Dostępny w marketach, czasami w osiedlowych warzywniakach. Z imbiru można robić syrop, można go też dodawać do herbaty albo ukroić sobie plasterek i żuć zamiast gumy.

Jego lekko ostry smak fajnie rozgrzewa. Imbir pobudza, niszczy złe komórki (także nowotworowe!). Jest wspaniały na przeziębienia i migreny. Nie wyobrażam sobie zimą poranka bez plasterka imbiru!

ginger
photo credit: flickr.com/dinnerseries

Kapsaicyna. Cudowny produkt natury. Cud na cudy, kapsaicyna regularnie ratuje moje oskrzela. Zawarta jest w pieprzu kajeńskim i ostrych papryczkach. To ona poraża jakieś receptory i sprawia, że po zjedzeniu papryczki robi Ci się gorąco. Czasami – piekielnie gorąco. Musisz jednak wiedzieć, że ta niewinna substancja która może powalić byka, z powodzeniem tłucze także nowotworowe komórki. Lepiej niż “chemia” czy “radioterapia”. Do tego stopnia, że w USA stosuje się bardzo drogie kuracje dla osób z nowotworami. Najlepiej jednak nie bawić się w syntetyki, a zjeść czasem coś ostrego. U nas co prawda nie ma papryczek habanero, ale można kupić papryczki chilli. Wystarczy zjeść 2-3 ziarenka aby poczuć moc 🙂 Ja kupuję większą ilość papryczek, kroję je bardzo drobno (w rękawiczkach!) i zalewam olejem lnianym. Odstawiam to na kilka dni do lodówki, w ciemnej butelce. Potem przez cały rok mogę dodawać sobie kilka kropelek do zupy, sosu czy sałatki.

Zarówno ostre papryczki jak i imbir nieźle podkręcają metabolizm. Do tego stopnia, że nawet kiedy je słodycze, pizze itp. nie mogę przekroczyć 52 kg (przy 170 cm wzrostu…)

ostre papryczki
Photo credit: Dakiny

Następne super dobro to kasza jaglana. Dobra jako farsz do pierogów, makaronów, dodatek do sosów, zup, sałatek. Niektórzy lubią na słodko. Osusza ze śluzu (cudowna przy katarze!), odkwasza organizm, działa antydepresyjnie (!). Syci na bardzo długo, co jest bardzo ważne, szczególnie zimą. Zawiera pełnowartościowe białko, dużo żelaza i witamin.

millet
Photo credit: SweetOnVeg

Zachęcam wszystkich marznących  zimnymi stopami do zaopatrzenia się w imbir i papryczki 🙂 Pamiętajcie też, że “wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną. Dawka czyni truciznę” – kapsaicyna w nadmiarze jest trująca, ale nikt nie byłby w stanie zjeść nawet 1/100 tego, co jest potrzebne aby zaczęła szkodzić ;)) Za ostro!

Co jecie zimą? :))

 Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

68
Dodaj komentarz

avatar
35 Comment threads
33 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujeMilie P.little_angieAgnieszka Karolinamaugomaugo Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

o tak, imbir, koniecznie z herbatką w ramach śniadania, zamiast kawy 😉

Joanna
Gość
Joanna

Do imbiru zniechęciłam się bardzo skutecznie, kiedy kilka miesięcy temu z niewiedzy co dokładnie trzymam w dłoniach przyłożyłam torebkę z herbatą imbirową do nosa i mocno wciągnęłam powietrze. Rozgrzałam się tym sposobem na bardzo długo, ale tego sposobu zdecydowanie nie polecam.
Za to Twoja pierwsza propozycja jest bardzo fajna, kusząca i na pewno odpowiednia dla mnie i mojego organizmu, ale… Po pierwsze nie przepadam za burakami, a po drugie i przede wszystkim, już widzę zadowolenie moich współlokatorów, kiedy po 6 rano wyciągnęłabym blender i go włączyła. 😀

Agga
Gość

Zawsze mozesz przygotowac koktajl wieczorem, oszczedzisz czas rano i halasu nie narobisz 🙂

Kasia Gdańsk
Gość

nie lubię imbiru ;<
ja jem dużo cytryny, mandarynek (oczywiście!), poza tym ziołowe i owocowe herbaty zamiast kawy czy czarnej herbaty.
co do jedzenia, zauważyłam że mniej jem ogólnie, nie jadam obiadów już, i nawet owsianka na śniadanie przestała smakować.

Publiczna Pralnia
Gość

poza ostrymi papryczkami (które uwielbiam :C ale nie mogę ich jeść ze względu problemy z żołądkiem) jem wszystko codziennie, w zasadzie przez cały rok 🙂
skłamałam, sok z pokrzyw jest na liście zakupów przez Ciebie, chętnie spróbuję 🙂

Dzika Wózkowa
Gość

Motyw z papryczką zalaną olejem świetny, ale jak z trwałością oleju lnianego? Ten który miałam był zdatny do użytku tylko miesiąc od otwarcia?

Słonecznik
Gość

Mogę się mylić, ale wydaje mi się, że olej o wiele dłużej pozostaje zdatny do użycia.

tlusta_papuzka
Gość

Troche informacji na temat trwalosci oleju lnianego:
http://zlotopolskie.pl/main/firma/termin-przydatnosci-do-spozycia-oleju-lnianego

Ja eksperymentowalam z oliwa z oliwek. Wyszla ostra 😉

LandOfLaces
Gość

Zastanawiam się, czy mogę użyć np oleju ryżowego? Bo akurat taki mam…
I najważniejsze – te papryczki powinny być świeże, miękkie i gładziutkie? Bo mi rosną takie jadalne na parapecie i nie wiadomo co z nimi robić w takiej ilości, więc jak już się trochę marszczą na krzaczku to zbieramy i suszymy. Suszone nadają się do zalania olejem?
Z tego co napisałaś, zrozumiałam, że zalewasz je olejem na kilka dni, a potem…odcedzasz? czy po prostu przestajesz trzymać w lodówce?

Ania Tomaszewska
Gość

Ciekawi mnie koktajl z burakiem. Tylko czy surowy burak nie spowoduje bólu brzucha? Swego czasu bardzo chciałam odkwasić swój organizm i wyczytałam, że buraki świetnie się do tego nadają. Tak więc upiekłam je sobie na kształt ćwiartek z ziemniaków. Piekłam długo, ale najwidoczniej i tak za krótko, bo strasznie się nimi strułam. Nie będę miała po tym koktajlu podobnych przygód?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, dzięki za ten post, jutro popędzę do sklepu po to wszystko i będę próbować. Może to mi pomoże, bo mi wiecznie zimno, mimo że temperatura ciała jest w porządku. W sumie to jest mi zimno od momentu, gdy ubyło mi trochę "ciałka", pewnie wcześniej ten tłuszczyk mnie ogrzewał a teraz go brak, haha:D
Pozdrawiam Cię serdecznie!:)

Lena Poleska
Gość

Oj tak, plasterek imbiru do herbaty potrafi fajnie rozgrzać 🙂 Herbata z miodem i cytryną na rozgrzanie też wskazana. Uwielbiam buraki czerwone i barszcz – nie myślałam wcześniej, żeby sobie zrobić z niego koktajl. Z pewnością spróbuję! 🙂

Daisy K
Gość

Wszystko lubię, robiłam sobie nawet surówki z buraka i z jabłka w czasie chemii przez pół roku. Niewiele pomogło a buraki znienawidziłam chyba do końca życia. 🙂

Panda
Gość

herbata z imbirem, cytryną i miodem po wymarznięciu to cud <3 a na zimne stopy polecam kąpiel detoksykującą do stóp z odrobiną pieprzu cayenne wg zielonego koszyszka. jeszcze nigdy nie miałam tak gorących stóp 🙂

Niezapominajka
Gość

Ooo, brzmi cudownie 🙂 Moje stópki wiecznie są zimne.

Pozdrawiam wszystkich zmarzluchów 😉

Inez
Gość

kasza jaglana z jabłkami i suszonymi śliwkami to moj ukochany obiad na słodko 🙂 a ten przepis na buraczki i jabłka wypróboje, tylko musze nabyc sok z pokrzywy 😉

Gośka
Gość

Habanero spokojnie można dostać we Wrocławiu, np. na placu targowym przy ul. Obornickiej (cena około 80 zł /kg), lub w Hali Targowej na Piasku (około 170 zł/kg).
Niestety Jedzenie ostrych rzeczy bardzo mnie zgubiło. Zawsze jadłam ostro( zwykle to była maks 1 potrawa dziennie). Nie tyłam,rewelacyjnie się trawiło i rozgrzewało organizm. Niestety,mój żołądek odmówił,teraz muszę być na delikatnej diecie,wręcz wrzodowej.

Gośka
Gość

Niee,nic mi nie było . Zawsze byłam z tych dobrze trawiących,jedynie trochę zaparć ale to akurat z żołądkiem ma mało wspólnego. Teraz na gastroskopii wyszło zapalenie żołądka(ale kto tego nie ma), pobrali tez wycinek do badania i jutro będą wyniki.

P.s. rewelacja,że Twoje odpowiedzi w komentarzach zaznaczone są w ramce!

AINA
Gość

bardzo ciekawy pomysł, na pewno wypróbuję 🙂

wonka080
Gość

Aniu, od ponad 3 tygodni męczy mnie kaszel, boli mnie gardło. Powiedz czym je nawilżyć?

wonka080
Gość

Tak właśnie się zastanawiałam nad siemieniem lnianym, bo też ma właściwości nawilżające, prawda? Dzięki 🙂

Lekko Chaotyczna
Gość

Uwielbiam imbir 🙂

Filemona
Gość

A co jeść żeby wyleczyć nerwicę lękową?

OjKarola
Gość

Próbowałam kiedyś miksu buraka z jabłkiem i tak mnie wykrzywiło, że nie skuszę się na ten koktajl.

Eveline
Gość

Bardzo lubię herbatkę z imbirem! Muszę zacząć pić ten koktajl 🙂

Potworek
Gość

Jeżeli chodzi o nowotwory i w ogóle oczyszczanie się ze wszystkiego, co paskudne, to polecam sok z granatu. Samych granatów jeść nie lubię, bo raz, że jest mi trudno, a dwa, że okropne są te pesteczki w każdym "ziarenku" owocu, ale sok uwielbiam. Zastanawiałam się nad wprowadzeniem jagód goji do diety, ale ich właściwości są mocno kontrowersyjne.

Buraków nie tknę, chociaż trąci mi anemią, ale nie mogę zebrać się w końcu na badanie krwi. Mimo wszystko, buraki są dla mnie najbardziej obrzydliwą rzeczą pod słońcem. Toleruję jedynie w postaci surówki do obiadu, a też muszą być odpowiednio doprawione cytryną.

Seira
Gość

Z dzieciństwa najmilej wspominam wypady z mamą na świeży soczek z buraka z budki na mieście. Wtedy jeszcze nie było Coli w Polsce 🙂

A myślisz że gotowany burak też może być? W Niemieckich sklepach tylko takie idzie dostać

Kangi
Gość

Nigdzie nie widziałam, ani w warzywniakach. Tylko ten półprodukt. Smakowo jest ok, przynajmniej raz w tygodniu robię je na obiad 🙂 spróbuję do blendera wrzucić i wypić, może nie będzie źle

tlusta_papuzka
Gość

We Francji surowe buraki bywaja czasem na targu, a na pewno sa do dostania w sklepach ze zdrowa zywnoscia. Moze w Niemczech tez?

Anne Mademoiselle
Gość

Sok z buraka – uwielbiam! Ja dodaję jeszcze seler 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną. Dawka czyni truciznę" – dodalabym jeszcze, że co dla jednego jest lekarstwem, dla drugiego jest trucizną i na odwrót.A więc blendujesz surowego buraka – jak dotąd myślalam, że burak tylko po obróbce termicznej, nie wiem doprawdy skąd mi się to wzięlo, tak sobie wbilam do glowy, ale skoro można, to czemu nie. Kwas buraczany też jest polecany przeciw anemii, leczniczo. A'propos surowego buraka i w ogóle surowych warzyw i owoców, to niestety one nie mają rozgrzewającej natury termicznej, wychladzają (zawierają surową wodę) i polecane są raczej w letnich porach jak wyczytuję na… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

No wlaśnie nie wiem, czy wystarczy dodać imbir i zmieni się natura, bo jednak nadal surowe warzywo ma w sobie tę surową wodę. Przerabiam TMC od róznej strony i wszędzie zalecają jednak obrabiać termicznie aby nie wychladzaly, bo przegotowana woda i obgotowane warzywa już dzialają przynajmniej neutralnie. I faktycznie, co zjem na surowo, to ogarnia mnie zimno i tak bylo zawsze tylko skąd moglam wtedy wiedzieć, że organizm odpowiada w ten sposób na pożywienie. Mojej mammie na przyklad zawsze zimno po zjedzeniu choćby najgorętszych pierogów ruskich – nabial. Dobra, nieważne, nie każdy to tak analizuje. Ale jeśli przypadkiem ktoś u… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Anooo i to wszystko wyjaśnia 🙂 z tym, że poza surowizną z pewnością jadasz również obgotowane, cieple choćby na obiad. Aż tak wiele odżywczo się nie traci. Czasami myślę, że przesadzamy z tą zdrowotną wartością. I tak nie mamy możliwości golym okiem stwierdzić czy i ile tych witamin, mineralów nam się wchlonęlo, czy aby wystarczająco spożyliśmy. Ja zawsze jadlam dużo surowych (bo niby zdrowe) i zawsze bylam zimna, zaśluzowana. Narządy wewnętrzne chroniac się przed ową wychladzającą surowizną, szczególnie w chlodnych, zimnych porach roku, zaczynają produkować śluz otulający je jak kolderka, początkowo zimny, natomiast gdy ktoś wcina stale surowe, zimne w… Czytaj więcej »

Słonecznik
Gość

Fajny post 🙂 Soków warzywnych nie za bardzo lubię, ale kaszę jaglaną uwielbiam 🙂 Imbir też muszę sobie kupić i dorzucić do herbaty 🙂

Lucyna M
Gość

Też stosuje imbir w mojej kuchni. Lubię dodawać go do rosołu. A co jem zimą? Ja zawsze zimą stosuję suplementy, gdyż jestem świadoma, że nie dostarczę w żywności tego co mi jest potrzebne,i jest to mój niezawodny tran (chyba zrobię na moim blogu posta na temat tranu). Ograniczam kupowanie warzyw zimą typu pomidory, ogórki bo są pędzone chemicznie i ich smak jest wręcz ohydny. Zimą jem dużo ryb, kaszy, ryżu, makaronów z różnymi sosami. Ostatnio przerzuciłam się na chleb razowy.

Lucyna M
Gość

Aha i piję zieloną herbatę i uwielbiam owocowe:-)

Just a Woman...
Gość

Koktajl z buraka tego jeszcze nie widziałam. Bardzo lubię buraki taka wersja na to warzywo bardzo ciekawa. Muszę spróbować.

Karola S.
Gość

Ja się przerzuciłam na zdrowe jedzenie, przede wszystkim sporo warzyw i raz dziennie koktajl pomarańcza-pietruszka-jabłko. We wcześniejszych latach w grudniu miałam za sobą zazwyczaj dwa tygodniowe przeziębienia, mimo łykania witamin musujących i leczenia się gripexami i innymi takimi cudami. W tym sezonie przeziębiona byłam 2 dni, wyzdrowiałam bez lekarstw. Od tego czasu nic mnie nie łapie 🙂 Ogólnie kusi mnie ten buraczek jeszcze 🙂 Ludzie jedzcie zdrowo – będziecie się lepiej czuć, lepiej wyglądać i nie będziecie musieli wydawać kasy na leki na przeziębienie 🙂

Polka w UK
Gość

imbir i chilli o taaaak! to moja zimowa podstawa wielu potraw, no i jeszcze czosnek. I kubek goracego kakao w dlugie wieczory 🙂

M.
Gość

Zimą przede wszystkim BIGOS! 🙂

paranoJa
Gość

ten burak jakoś mnie zniechęca. 😀

Paulina Bella
Gość

Do tej pory jadłam kaszę tylko na słodko, jak owsianki. Muszę wypróbować ją w wersji obiadowej 🙂

maugomaugo
Gość

świetny post, raw food staram się jeść w jak największych ilościach już od roku, jednak w zimie często przychodzi ochota na coś ciepłego gotowanego 😉 więc daję to organizmowi, skoro się domaga:) muszę koniecznie wypróbować koktajl z buraka, uwielbiam buraki, więc to będzie uczta dla ciała i dla ducha 🙂
owoce i warzywa są piękne, przyciągają kolorami, zapachem – więc cos musi być na rzeczy, mają kusić, bo mają ogrom witamin. Jedzmy więc surowe warzywa i owoce!
A imbir muszę polecić mojej Mamie, bo ma straszne migreny!

pozdrawiam, maugomaugo

Agnieszka Karolina
Gość

Uwielbiam ostre, więc takie produkty bardzo mi się podobają. A co do kaszy: od dawna próbuję wyrównać zasadowość mojego organizmu, więc przyda się!

Ps. Bardzo podoba mi się, że często nawiązujesz do innych swoich postów i dodajesz linki. 🙂

little_angie
Gość

Warto dodać, że burak obniża ciśnienie – nie każdemu to posłuży, ale dla niektórych to pożądane działanie. W każdym razie burak w tym zakresie dość mocno oddziaływuje, więc wypada o tym wspomnieć.

Milie P.
Gość

muszę przyznać, że imbir jest cudny… jestem przeziębiona i popijając dziś herbatkę ze świeżym imbirem, coś mnie naszło i go rozgryzłam, a następnie połknęłam. Nadal czuję te przyjemne ciepło w gardle.

Previous
Avon – co zamówiłam :)
Jedzenie, które pomoże Ci przetrwać zimę