Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Jedzenie, które pomoże Ci przetrwać zimę

A w dodatku poprawi Ci humor, zniszczy potencjalne komórki nowotworowe, rozgrzeje, podkręci metabolizm i poprawi cerę.

Cuda na kiju? Kolejna reklamowana cud-pigułka? Nic z tych rzeczy!

koktajl z buraka

Każdy z opisanych produktów występuje w naturze. W dodatku żaden nie jest drogi.

Na początek pomysł na śniadanie dla tych, co śniadań nie lubią 🙂  Przygotowanie jest banalne i zajmuje kilka minut.
Potrzebny jest blender, burak, jabłko i trochę soku z pokrzywy. Ten ostatni może być kupiony w aptece lub sklepie ze zdrową żywnością. Przyda się też trochę wody (mineralnej lub filtrowanej).
Buraka kroimy (w rękawiczkach, bo bardzo brudzi!). Ponieważ to dość twarde warzywo, ja kroję go na małe kawałki taką samą metodą, jak kroi się mięso na kebaba 😉 To samo robimy z jabłkiem. Wrzucamy pokrojone składniki do blendera, dolewamy trochę wody, u mnie jest to zawsze taka ilość, jaka przykryje mi składniki. Na koniec dolewam trochę soku z pokrzywy – ok 10-15 ml.

sok z buraka

Dlaczego takie, a nie inne składniki?

Burak ma bardzo dużo kwasu foliowego oraz witamin. Działa krwiotwórczo (więc jest wskazany przy anemii). Spowalnia też procesy utleniające w organizmie. Krótko mówiąc – sprawia, że lepiej zarządzamy energią. Do tego fajnie działa na cerę i na pamięć.

Jabłko poprawia smak koktajlu, a dodatkowo również ma wiele witamin i mikroelementów.
Sok z pokrzywy jest składnikiem kluczowym. Jego działanie opisałam w tekście :

>JAK WYLECZYŁAM SIĘ Z OSTREJ ANEMII <

Jeden burak, jedno jabłko i trochę wody dały mi jakieś 700 ml napoju, czyli kieliszek i dwa kubki po 300 ml. Już wypicie kieliszka potrafi nasycić na kilka godzin!

smoothie z buraka

Drugi cudowny produkt na zimę to imbir. Nie jest on drogi, bo kilogram kosztuje ok. 20 zł. Dostępny w marketach, czasami w osiedlowych warzywniakach. Z imbiru można robić syrop, można go też dodawać do herbaty albo ukroić sobie plasterek i żuć zamiast gumy.

Jego lekko ostry smak fajnie rozgrzewa. Imbir pobudza, niszczy złe komórki (także nowotworowe!). Jest wspaniały na przeziębienia i migreny. Nie wyobrażam sobie zimą poranka bez plasterka imbiru!

ginger
photo credit: flickr.com/dinnerseries

Kapsaicyna. Cudowny produkt natury. Cud na cudy, kapsaicyna regularnie ratuje moje oskrzela. Zawarta jest w pieprzu kajeńskim i ostrych papryczkach. To ona poraża jakieś receptory i sprawia, że po zjedzeniu papryczki robi Ci się gorąco. Czasami – piekielnie gorąco. Musisz jednak wiedzieć, że ta niewinna substancja która może powalić byka, z powodzeniem tłucze także nowotworowe komórki. Lepiej niż “chemia” czy “radioterapia”. Do tego stopnia, że w USA stosuje się bardzo drogie kuracje dla osób z nowotworami. Najlepiej jednak nie bawić się w syntetyki, a zjeść czasem coś ostrego. U nas co prawda nie ma papryczek habanero, ale można kupić papryczki chilli. Wystarczy zjeść 2-3 ziarenka aby poczuć moc 🙂 Ja kupuję większą ilość papryczek, kroję je bardzo drobno (w rękawiczkach!) i zalewam olejem lnianym. Odstawiam to na kilka dni do lodówki, w ciemnej butelce. Potem przez cały rok mogę dodawać sobie kilka kropelek do zupy, sosu czy sałatki.

Zarówno ostre papryczki jak i imbir nieźle podkręcają metabolizm. Do tego stopnia, że nawet kiedy je słodycze, pizze itp. nie mogę przekroczyć 52 kg (przy 170 cm wzrostu…)

ostre papryczki
Photo credit: Dakiny

Następne super dobro to kasza jaglana. Dobra jako farsz do pierogów, makaronów, dodatek do sosów, zup, sałatek. Niektórzy lubią na słodko. Osusza ze śluzu (cudowna przy katarze!), odkwasza organizm, działa antydepresyjnie (!). Syci na bardzo długo, co jest bardzo ważne, szczególnie zimą. Zawiera pełnowartościowe białko, dużo żelaza i witamin.

millet
Photo credit: SweetOnVeg

Zachęcam wszystkich marznących  zimnymi stopami do zaopatrzenia się w imbir i papryczki 🙂 Pamiętajcie też, że “wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną. Dawka czyni truciznę” – kapsaicyna w nadmiarze jest trująca, ale nikt nie byłby w stanie zjeść nawet 1/100 tego, co jest potrzebne aby zaczęła szkodzić ;)) Za ostro!

Co jecie zimą? :))

 Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

68
Dodaj komentarz

avatar
35 Comment threads
33 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujeMilie P.little_angieAgnieszka Karolinamaugomaugo Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

o tak, imbir, koniecznie z herbatką w ramach śniadania, zamiast kawy 😉

Joanna
Gość
Joanna

Do imbiru zniechęciłam się bardzo skutecznie, kiedy kilka miesięcy temu z niewiedzy co dokładnie trzymam w dłoniach przyłożyłam torebkę z herbatą imbirową do nosa i mocno wciągnęłam powietrze. Rozgrzałam się tym sposobem na bardzo długo, ale tego sposobu zdecydowanie nie polecam.
Za to Twoja pierwsza propozycja jest bardzo fajna, kusząca i na pewno odpowiednia dla mnie i mojego organizmu, ale… Po pierwsze nie przepadam za burakami, a po drugie i przede wszystkim, już widzę zadowolenie moich współlokatorów, kiedy po 6 rano wyciągnęłabym blender i go włączyła. 😀

Agga
Gość

Zawsze mozesz przygotowac koktajl wieczorem, oszczedzisz czas rano i halasu nie narobisz 🙂

Kasia Gdańsk
Gość

nie lubię imbiru ;<
ja jem dużo cytryny, mandarynek (oczywiście!), poza tym ziołowe i owocowe herbaty zamiast kawy czy czarnej herbaty.
co do jedzenia, zauważyłam że mniej jem ogólnie, nie jadam obiadów już, i nawet owsianka na śniadanie przestała smakować.

Publiczna Pralnia
Gość

poza ostrymi papryczkami (które uwielbiam :C ale nie mogę ich jeść ze względu problemy z żołądkiem) jem wszystko codziennie, w zasadzie przez cały rok 🙂
skłamałam, sok z pokrzyw jest na liście zakupów przez Ciebie, chętnie spróbuję 🙂

Dzika Wózkowa
Gość

Motyw z papryczką zalaną olejem świetny, ale jak z trwałością oleju lnianego? Ten który miałam był zdatny do użytku tylko miesiąc od otwarcia?

Słonecznik
Gość

Mogę się mylić, ale wydaje mi się, że olej o wiele dłużej pozostaje zdatny do użycia.

tlusta_papuzka
Gość

Troche informacji na temat trwalosci oleju lnianego:
http://zlotopolskie.pl/main/firma/termin-przydatnosci-do-spozycia-oleju-lnianego

Ja eksperymentowalam z oliwa z oliwek. Wyszla ostra 😉

LandOfLaces
Gość

Zastanawiam się, czy mogę użyć np oleju ryżowego? Bo akurat taki mam…
I najważniejsze – te papryczki powinny być świeże, miękkie i gładziutkie? Bo mi rosną takie jadalne na parapecie i nie wiadomo co z nimi robić w takiej ilości, więc jak już się trochę marszczą na krzaczku to zbieramy i suszymy. Suszone nadają się do zalania olejem?
Z tego co napisałaś, zrozumiałam, że zalewasz je olejem na kilka dni, a potem…odcedzasz? czy po prostu przestajesz trzymać w lodówce?

Ania Tomaszewska
Gość

Ciekawi mnie koktajl z burakiem. Tylko czy surowy burak nie spowoduje bólu brzucha? Swego czasu bardzo chciałam odkwasić swój organizm i wyczytałam, że buraki świetnie się do tego nadają. Tak więc upiekłam je sobie na kształt ćwiartek z ziemniaków. Piekłam długo, ale najwidoczniej i tak za krótko, bo strasznie się nimi strułam. Nie będę miała po tym koktajlu podobnych przygód?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, dzięki za ten post, jutro popędzę do sklepu po to wszystko i będę próbować. Może to mi pomoże, bo mi wiecznie zimno, mimo że temperatura ciała jest w porządku. W sumie to jest mi zimno od momentu, gdy ubyło mi trochę "ciałka", pewnie wcześniej ten tłuszczyk mnie ogrzewał a teraz go brak, haha:D
Pozdrawiam Cię serdecznie!:)

Lena Poleska
Gość

Oj tak, plasterek imbiru do herbaty potrafi fajnie rozgrzać 🙂 Herbata z miodem i cytryną na rozgrzanie też wskazana. Uwielbiam buraki czerwone i barszcz – nie myślałam wcześniej, żeby sobie zrobić z niego koktajl. Z pewnością spróbuję! 🙂

Daisy K
Gość

Wszystko lubię, robiłam sobie nawet surówki z buraka i z jabłka w czasie chemii przez pół roku. Niewiele pomogło a buraki znienawidziłam chyba do końca życia. 🙂

Panda
Gość

herbata z imbirem, cytryną i miodem po wymarznięciu to cud <3 a na zimne stopy polecam kąpiel detoksykującą do stóp z odrobiną pieprzu cayenne wg zielonego koszyszka. jeszcze nigdy nie miałam tak gorących stóp 🙂

Niezapominajka
Gość

Ooo, brzmi cudownie 🙂 Moje stópki wiecznie są zimne.

Pozdrawiam wszystkich zmarzluchów 😉

Inez
Gość

kasza jaglana z jabłkami i suszonymi śliwkami to moj ukochany obiad na słodko 🙂 a ten przepis na buraczki i jabłka wypróboje, tylko musze nabyc sok z pokrzywy 😉

Gośka
Gość

Habanero spokojnie można dostać we Wrocławiu, np. na placu targowym przy ul. Obornickiej (cena około 80 zł /kg), lub w Hali Targowej na Piasku (około 170 zł/kg).
Niestety Jedzenie ostrych rzeczy bardzo mnie zgubiło. Zawsze jadłam ostro( zwykle to była maks 1 potrawa dziennie). Nie tyłam,rewelacyjnie się trawiło i rozgrzewało organizm. Niestety,mój żołądek odmówił,teraz muszę być na delikatnej diecie,wręcz wrzodowej.

Gośka
Gość

Niee,nic mi nie było . Zawsze byłam z tych dobrze trawiących,jedynie trochę zaparć ale to akurat z żołądkiem ma mało wspólnego. Teraz na gastroskopii wyszło zapalenie żołądka(ale kto tego nie ma), pobrali tez wycinek do badania i jutro będą wyniki.

P.s. rewelacja,że Twoje odpowiedzi w komentarzach zaznaczone są w ramce!

AINA
Gość

bardzo ciekawy pomysł, na pewno wypróbuję 🙂

wonka080
Gość

Aniu, od ponad 3 tygodni męczy mnie kaszel, boli mnie gardło. Powiedz czym je nawilżyć?

wonka080
Gość

Tak właśnie się zastanawiałam nad siemieniem lnianym, bo też ma właściwości nawilżające, prawda? Dzięki 🙂

Lekko Chaotyczna
Gość

Uwielbiam imbir 🙂

Filemona
Gość

A co jeść żeby wyleczyć nerwicę lękową?

OjKarola
Gość

Próbowałam kiedyś miksu buraka z jabłkiem i tak mnie wykrzywiło, że nie skuszę się na ten koktajl.

Eveline
Gość

Bardzo lubię herbatkę z imbirem! Muszę zacząć pić ten koktajl 🙂

Potworek
Gość

Jeżeli chodzi o nowotwory i w ogóle oczyszczanie się ze wszystkiego, co paskudne, to polecam sok z granatu. Samych granatów jeść nie lubię, bo raz, że jest mi trudno, a dwa, że okropne są te pesteczki w każdym "ziarenku" owocu, ale sok uwielbiam. Zastanawiałam się nad wprowadzeniem jagód goji do diety, ale ich właściwości są mocno kontrowersyjne.

Buraków nie tknę, chociaż trąci mi anemią, ale nie mogę zebrać się w końcu na badanie krwi. Mimo wszystko, buraki są dla mnie najbardziej obrzydliwą rzeczą pod słońcem. Toleruję jedynie w postaci surówki do obiadu, a też muszą być odpowiednio doprawione cytryną.

Seira
Gość

Z dzieciństwa najmilej wspominam wypady z mamą na świeży soczek z buraka z budki na mieście. Wtedy jeszcze nie było Coli w Polsce 🙂

A myślisz że gotowany burak też może być? W Niemieckich sklepach tylko takie idzie dostać

Kangi
Gość

Nigdzie nie widziałam, ani w warzywniakach. Tylko ten półprodukt. Smakowo jest ok, przynajmniej raz w tygodniu robię je na obiad 🙂 spróbuję do blendera wrzucić i wypić, może nie będzie źle

tlusta_papuzka
Gość

We Francji surowe buraki bywaja czasem na targu, a na pewno sa do dostania w sklepach ze zdrowa zywnoscia. Moze w Niemczech tez?

Anne Mademoiselle
Gość

Sok z buraka – uwielbiam! Ja dodaję jeszcze seler 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną. Dawka czyni truciznę" – dodalabym jeszcze, że co dla jednego jest lekarstwem, dla drugiego jest trucizną i na odwrót.A więc blendujesz surowego buraka – jak dotąd myślalam, że burak tylko po obróbce termicznej, nie wiem doprawdy skąd mi się to wzięlo, tak sobie wbilam do glowy, ale skoro można, to czemu nie. Kwas buraczany też jest polecany przeciw anemii, leczniczo. A'propos surowego buraka i w ogóle surowych warzyw i owoców, to niestety one nie mają rozgrzewającej natury termicznej, wychladzają (zawierają surową wodę) i polecane są raczej w letnich porach jak wyczytuję na… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

No wlaśnie nie wiem, czy wystarczy dodać imbir i zmieni się natura, bo jednak nadal surowe warzywo ma w sobie tę surową wodę. Przerabiam TMC od róznej strony i wszędzie zalecają jednak obrabiać termicznie aby nie wychladzaly, bo przegotowana woda i obgotowane warzywa już dzialają przynajmniej neutralnie. I faktycznie, co zjem na surowo, to ogarnia mnie zimno i tak bylo zawsze tylko skąd moglam wtedy wiedzieć, że organizm odpowiada w ten sposób na pożywienie. Mojej mammie na przyklad zawsze zimno po zjedzeniu choćby najgorętszych pierogów ruskich – nabial. Dobra, nieważne, nie każdy to tak analizuje. Ale jeśli przypadkiem ktoś u… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Anooo i to wszystko wyjaśnia 🙂 z tym, że poza surowizną z pewnością jadasz również obgotowane, cieple choćby na obiad. Aż tak wiele odżywczo się nie traci. Czasami myślę, że przesadzamy z tą zdrowotną wartością. I tak nie mamy możliwości golym okiem stwierdzić czy i ile tych witamin, mineralów nam się wchlonęlo, czy aby wystarczająco spożyliśmy. Ja zawsze jadlam dużo surowych (bo niby zdrowe) i zawsze bylam zimna, zaśluzowana. Narządy wewnętrzne chroniac się przed ową wychladzającą surowizną, szczególnie w chlodnych, zimnych porach roku, zaczynają produkować śluz otulający je jak kolderka, początkowo zimny, natomiast gdy ktoś wcina stale surowe, zimne w… Czytaj więcej »

Słonecznik
Gość

Fajny post 🙂 Soków warzywnych nie za bardzo lubię, ale kaszę jaglaną uwielbiam 🙂 Imbir też muszę sobie kupić i dorzucić do herbaty 🙂

Lucyna M
Gość

Też stosuje imbir w mojej kuchni. Lubię dodawać go do rosołu. A co jem zimą? Ja zawsze zimą stosuję suplementy, gdyż jestem świadoma, że nie dostarczę w żywności tego co mi jest potrzebne,i jest to mój niezawodny tran (chyba zrobię na moim blogu posta na temat tranu). Ograniczam kupowanie warzyw zimą typu pomidory, ogórki bo są pędzone chemicznie i ich smak jest wręcz ohydny. Zimą jem dużo ryb, kaszy, ryżu, makaronów z różnymi sosami. Ostatnio przerzuciłam się na chleb razowy.

Lucyna M
Gość

Aha i piję zieloną herbatę i uwielbiam owocowe:-)

Just a Woman...
Gość

Koktajl z buraka tego jeszcze nie widziałam. Bardzo lubię buraki taka wersja na to warzywo bardzo ciekawa. Muszę spróbować.

Karola S.
Gość

Ja się przerzuciłam na zdrowe jedzenie, przede wszystkim sporo warzyw i raz dziennie koktajl pomarańcza-pietruszka-jabłko. We wcześniejszych latach w grudniu miałam za sobą zazwyczaj dwa tygodniowe przeziębienia, mimo łykania witamin musujących i leczenia się gripexami i innymi takimi cudami. W tym sezonie przeziębiona byłam 2 dni, wyzdrowiałam bez lekarstw. Od tego czasu nic mnie nie łapie 🙂 Ogólnie kusi mnie ten buraczek jeszcze 🙂 Ludzie jedzcie zdrowo – będziecie się lepiej czuć, lepiej wyglądać i nie będziecie musieli wydawać kasy na leki na przeziębienie 🙂

Polka w UK
Gość

imbir i chilli o taaaak! to moja zimowa podstawa wielu potraw, no i jeszcze czosnek. I kubek goracego kakao w dlugie wieczory 🙂

M.
Gość

Zimą przede wszystkim BIGOS! 🙂

paranoJa
Gość

ten burak jakoś mnie zniechęca. 😀

Paulina Bella
Gość

Do tej pory jadłam kaszę tylko na słodko, jak owsianki. Muszę wypróbować ją w wersji obiadowej 🙂

maugomaugo
Gość

świetny post, raw food staram się jeść w jak największych ilościach już od roku, jednak w zimie często przychodzi ochota na coś ciepłego gotowanego 😉 więc daję to organizmowi, skoro się domaga:) muszę koniecznie wypróbować koktajl z buraka, uwielbiam buraki, więc to będzie uczta dla ciała i dla ducha 🙂
owoce i warzywa są piękne, przyciągają kolorami, zapachem – więc cos musi być na rzeczy, mają kusić, bo mają ogrom witamin. Jedzmy więc surowe warzywa i owoce!
A imbir muszę polecić mojej Mamie, bo ma straszne migreny!

pozdrawiam, maugomaugo

Agnieszka Karolina
Gość

Uwielbiam ostre, więc takie produkty bardzo mi się podobają. A co do kaszy: od dawna próbuję wyrównać zasadowość mojego organizmu, więc przyda się!

Ps. Bardzo podoba mi się, że często nawiązujesz do innych swoich postów i dodajesz linki. 🙂

little_angie
Gość

Warto dodać, że burak obniża ciśnienie – nie każdemu to posłuży, ale dla niektórych to pożądane działanie. W każdym razie burak w tym zakresie dość mocno oddziaływuje, więc wypada o tym wspomnieć.

Milie P.
Gość

muszę przyznać, że imbir jest cudny… jestem przeziębiona i popijając dziś herbatkę ze świeżym imbirem, coś mnie naszło i go rozgryzłam, a następnie połknęłam. Nadal czuję te przyjemne ciepło w gardle.

Previous
Avon – co zamówiłam :)
Jedzenie, które pomoże Ci przetrwać zimę