Ej misie moje,tęskniłam! Wyzwanie z detoksem od mediów społecznościowych było mi bardzo potrzebne. Musiałam się zastanowić, na ile jestem tu z przyzwyczajenia, a na ile z własnej, autentycznej chęci. Oczywiście godzina dziennie to utopia, moja średnia to 1h 35 minut. Nie jest usprawiedliwieniem poniedziałkowy live ani Q&A, po prostu - nie ogarniałam w godzinę! A to i tak czas, do którego nie wlicza się przeglądanie insta z fejkowego konta 🤣
Tęskniłam! Zrobiłam właśnie śliwki w boczku na blogowigilię i uciekam nagadać się z ludźmi, bo z niektórymi rzadko jest okazja się spotkać! Ale tęskniłam też za niektórymi stories i czuję, że śledzę tu na IG fajnych ludzi, skoro brakowało mi ich paplania.

Przy okazji! Chłopaku, nie polecam siebie na koleżankę twojej dziewczyny! Mam małą obsesję na punkcie zastanawiania się, czy każda sytuacja w której jestem, jest moim świadomym wyborem. Już 2 razy mi się zdarzyło, że jakaś koleżanka powiedziała „wiesz co Ania? Tak sobie myślałam o tym co mówiłaś, wiesz, o rzeczach, które robimy z przyzwyczajenia albo nawyku i doszłam do wniosku, że muszę się rozstać z Tomkiem”

Baduum-tss🥁

#aniamaluje #szczerze_pisząc #blogowigilia #śliwkiwboczku #grudzień #gotowanie #blogerka

Ej misie moje,tęskniłam! Wyzwanie z...

Jakiś czas temu Basia (@barbgrabowska) musiała się tłumaczyć, że może być jednocześnie feministką i być zauroczona postacią Berlina z La casa de papel. Chwilę później ktoś udostępnił artykuł z pytaniem, „Czy feministka może być uległa w łóżku?” w tytule. 
W książce, którą właśnie czytam jest mnóstwo głosów przerażonych mężczyzn, którzy mają jakieś tam fantazje aby ich partnerka (kobieta!) dokonała na nich penetracji albo chcą być stroną otrzymującą przyjemność podczas rimmingu. No i to rodzi w ich głowie pytanie, czy nie czyni ich to mniej hetero, albo czy mężczyzna hetero w ogóle może mieć takie fantazje.

Czy można być za prawami kobiet i nie lubić Tarantino za to, że brzydko traktował Umę Thurman, ale jednocześnie uważać, że „Pulp fiction” to dobry film? 
Czy można wierzyć ofiarom (prawdziwej lub nie, już się nie dowiemy) pedofilii Jacksona, ale jednocześnie tupać nóżką do jego piosenek?

Miałam w głowie te wszystkie pytania, które widziałam ostatnio w sieci, gdy tłukłam się z myślami, czy napisać ten tekst o tym, co fascynuje mnie w Putinie, czy nie.
I napisałam, bo w moim świecie ludzie są na tyle inteligentni by wiedzieć, że rzeczy nie są czarne lub białe, bo miedzy nimi jest tyle odcieni szarości, że tylko osoby wybierające odcień ściany w salonie zdają sobie sprawę.
Bo wierzę, że żyjemy w świecie, w którym można rozdzielić czyn albo dzieło od człowieka i że działa to w dwie strony, bo dzieło też nie jest żadnym usprawiedliwieniem dla niegodziwości.

Ale myśląc o pytaniach zadawanych Basi, chciałabym tylko poprosić - jeśli nadajecie sobie jakieś etykietki, to proszę uważajcie, by nie stać się ich niewolnikami. 
Nie wiem czemu jako tło do tego wpisu wybrałam zdjęcie z San Marino💁🏻‍♀️ Wiem natomiast, że tekst o tym, co kręci mnie we Vladimirze Putinie jest na blogu. I jest napisany szczerze.

#szczerze_pisząc #sanmarino #zamek #castle #jesieniara #liście #jesień #autumn #etykietki #aniamaluje #podróże #podróżemałeiduże #travelgirl #girlwhotravels

Jakiś czas temu Basia (@barbgrabowska)...

- Chcesz spróbować?
- Jasne!
Wolę czegoś spróbować z myślą, że najwyżej mi się nie spodoba, niż nie spróbować i żałować. W Malezji nadarzyła się okazja do sadzenia ryżu🌾 fajna przygoda! (Do momentu, aż coś dziwnego przepełzło po mojej stopie😅) A teraz siedzę i czytam wszystko o tym, jak ogarnąć przesiadkę w Chinach! Lecę w lutym do Wietnamu (znaczy loty mam do Bangkoku, ale resztę jakoś ogarnę!) i polowałam na sensowną przesiadkę aby zobaczyć #Pekin ♥️ marzyło mi się Zakazane miasto, ale teraz napaliłam się na Wielki Mur Chiński. Będę mieć 16h (gdzie same formalności wizowe to podobno 2-3h😱) i będę zupełnie sama, ale na samą myśl szczerzę się jak szalona 😁 co może pójść nie tak? Wszystko! Mogę nie dostać wizy, może oszukać mnie kierowca, przechowalnia bagażu może nie być czynna, mogę nie zdążyć na przesiadkę do Bangkoku... YOLO! Przeczytałam już cały internet, ale zapytam też tutaj - czy jest wśród Was ktoś, kto przebiegł przez Pekin podczas tej szalonej przesiadki?
Mam ochotę na trudne ustawienia tej gry i zrobić trasę nie z wynajętym kierowcą, ale pociągami i autobusami. No risk no fun!

W ogóle chciałabym, aby ta podróż była trochę inna i wypchnęła mnie mocniej ze strefy komfortu. Nie będę rezerwować noclegów z wyprzedzeniem, chcę przemieszczać się bardziej jak lokals, nie planować za dużo i dać się ponieść chwili. Będzie fajnie!🙃 #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #Azja #Chiny #Malezja #bejing #travelgirl #adventure #discoverunder50k #girlswhotravel #malaysia #china #riceplanting

- Chcesz spróbować? - Jasne!...

Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Prywatność blogera

  Czasami ktoś mówi, że jestem blogerką, jakby ten worek pojęciowy odnosił się do wszystkich moich zajętości 🙂 Tymczasem ja jestem tylko Anią, która między innymi prowadzi bloga ;-)) I tutaj pojawiają się problemy…   A są one związane z granicą prywatności.  Moja jest…falista.

Nie jest dla mnie prywatnością wrzucenie zdjęcia ciasta jakie zjadłam, czy pierogów :))  Zresztą o rozwojowym podejściu do instagrama  już pisałam, moje konto też znacie. Ale staram się chronić prywatność osób, które bloga nie prowadzą i nie mają ochotę na bycie klikanym milion razy na facebooku. Kiedyś nie było to problemem, ale dzisiaj mam już trochę odsłon i takie akcje się zdarzały. Dlatego bez wyraźnie zgłoszonej chęci drugiej (i trzeciej, czwartej, piątej…) osoby, nie piszę z kim jestem w danym miejscu.

To samo odnosi się do wielu innych spraw, które chciałabym zostawić dla siebie. Jakie to są sprawy, zależy tylko ode mnie. Jasne, czytelnicy chcą wiedzieć więcej i więcej, ale… nie łapię argumentacji, że skoro napisałam o chorobie i o innych rzeczach, to moi znajomi i bliscy oraz kilka innych “drobnostek” nie są niczym wielkim i POWINNAM o tym napisać.

hej hej, przykro mi, że nie zaspokoję Waszej ciekawości, ale niektóre sprawy pozostają jedynie do mojej i moich bliskich wiadomości. A kryteriów na podstawie podejmuję decyzję po prostu nie ma. Robię to, co czuję.

Dlatego zabolało mnie, kiedy dostałam maila, że “gwiazdorzę” bo nie napisałam gdzie konkretnie jestem nad Morzem… miałam kiedyś stalkera  i staram się nie ujawniać za wiele z tzw. danych osobowych…

Myślę, że tak samo jest z wieloma blogerami  Niby wiemy o nich dużo, ale tak naprawdę, istotne dla nich rzeczy pozostają w ukryciu. Nie ma w tym nic złego :)) Tym bardziej, że chętnie podam dokładne miejsce pobytu nad Morzem, jak tylko wrócę :)) Prosiłabym nie wytaczać działa pod hasłem “napisałaś, że byłaś chora, pokazujesz co jesz, to i o tym  POWINNAŚ”, bo robię wszystko na swoje wyczucie 😉 Miłych snów!

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

39
Dodaj komentarz

avatar
35 Comment threads
4 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujeAnonimowyBarbaraEdytkaItysia Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Masz całkowotą rację, to ze ktoś prowadzi bloga nie daje zielonego światła do obdzierania go z prywatności. Moja koleżanką publikuje zdecydowanie więcej znaczków na swoim FB, a granice prpbujmey nagiac tylko u blogerów. Dla mnie wszystko jasne!:)

Subiektywna Ja
Gość

Każdy dozuje i jak ja to mówię, jest na swoim podwórku i nikomu nic do tego. Ja też trzymam się pewnych zasad i nie wylewam spraw dla mnie ważnych/prywatnych na blogu. Na Insta mam zablokowany profil i znam osoby, które mnie obserwują. Wszystko z umiarem. Można oczywiście wszystko wywalać, ale po co? Serio to aż tak interesuje moich czytelników? Wątpię…

Karolina Woźniak
Gość

Amen! Nienawidzę ogólnie takie podejścia że ktoś mi mówi co powinnam a co nie… a z jakiej racji ktoś wydaje takie opinie?!?! Zawsze wzbudza to we mnie reakcje obronne i im więcej ktoś mi mówi powinnaś tym bardziej się okopuję i mówię a wcale że nie…
Pozdrawiam serdecznie 🙂

emajla
Gość

Zawsze zastanawiałam się, kto pisze komentarze, że coś POWINNO się zrobić/napisać? W sumie to nic nie musisz, piszesz bloga dla przyjemności (takie odnoszę wrażenie) i tylko ty decydujesz o czym napiszesz ;P
Pozdrawiam!

joule
Gość

Cóż, każdy gdzie indziej widzi granice swojej "blogowalnej" prywatności. Pisanie o chorobie to decyzja należąca jedynie do Ciebie, co innego pisanie o innych. A z resztą, postawę roszczeniową powinno się z definicji olewać 😉

gorzkakokoszka
Gość

Zgadzan się. Blog jest blogiem, a nie reality show… Miłego wypoczynku nad morzem 🙂

illonky
Gość

Jak dla mnie bloger ma swoje prywatne życie, dzieli się z nami jedynie pewną cząstką, którą sam wybiera. W sumie to głównie swoimi przemyśleniami, mi to odpowiada. Szanuję cudzą prywatność, jeśli ktoś będzie chciał powiedzieć o sobie coś więcej – jego dobra wola, nie zadaję pytań odnośnie życia prywatnego, nie lubię wtryniać się komuś z buciorami w życie.
Nie uważam też, żeby niechęć napisania gdzie się spędza wakacje nad morzem była gwiazdorzeniem, bez przesady. Nie rozumiem takiego podejścia, ale może po prostu się starzeję?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Haha, idealnym uosobieniem tego co mówisz jest to co działo się w komentarzach pod postem Azjatyckiego Cukru… https://www.facebook.com/AzjatyckiCukier/posts/711121422257864

tonia
Gość

Jejku, co za ludzie… Ja tez juz nie raz dostawalam maila, z pytaniami dlaczego nie "spowiadam sie" z prywatnosci. NIektore maile dostawałam takie zlośliwe, ze pewnie moje życie jest nudne i nieudane, a sama jestem paszczurem itd. Hehe moze i jest nudne i nieudane (ja akurat jestem mega szcześliwa), wiec tym bardziej nie rozumiem dlaczego innych denerwuje ze o nim nie pisze 😀

MeSzka
Gość

O niee! To nie będziesz nam mówić wszystkiego o sobie? Gdzie jesteś, z kim jesteś, po co i dlaczego? FOOOCH! Z PRZYTUPEM!

A tak na poważnie to we wszystkim trzeba znaleźć złoty środek. Niektórzy mają skłonności do ekshibicjonizmu, inni bardziej cenią sobie swoją prywatność. Co kto lubi 🙂 Jak ktoś bardzo tego potrzebuje to z pewnością znajdzie w sieci blogerów, którzy dzielą się z innymi wszystkimi aspektami swojego życia, wystarczy troszkę poszukać 🙂
Przede wszystkim Blog jest dla przyjemności – zarówno naszej, czytelników, jak i Twojej. Cieszmy się więc tym co mamy, a mamy wiele fajnych rzeczy!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dla mnie blogi są trochę jak biografia: czytam aby dostać fajną informacje, że jednak da się pokonać przeciwności, dowiedzieć się kilku ciekawych rzeczy lub spojrzeć z perspektywy kogoś innego na świat. Te pytania są niewłaściwe, to tak jakby ludzie nie potrafili oddzielać tego, że znają czyjegoś bloga, a nie samego blogera.

vivamaja
Gość

Uważam, że każdy ma inną sferę prywatności i ma takie prawo.
Ona jest od tego, by dopasowywać jej kształt do siebie.
Nieważne czy chodzi o blogera, prezydenta, aktora,sekretarkę, panią z kiosku, studenta.
Myślę, że większość ludzi, która czyta Twoją twórczość zdaje sobie z tego sprawę,
jednak dobrze, że wyjaśniasz reszcie jak to wygląda, byś więcej nie musiała wracać do tego tematu.
🙂

Joanna Grams
Gość

Masz bardzo zdrowe podejście i to mi podoba. 🙂 Ja prowadzę bloga z moim chłopakiem (a właściwie to nawet narzeczonym) i zawsze, kiedy któreś z nas chce napisać coś, co dotyczy naszego życia prywatnego to pytamy się tej drugiej połówki czy na pewno powinniśmy o tym wspominać, czy wolimy to zostawić dla siebie. I na przykład takim sposobem jesteśmy zdania, że możemy napisać na blogu, że planujemy ślub, ale już niekoniecznie dokładną datę i miejsce, bo teraz to nie stanowi problemu, bo nasz blog w ogóle nie jest popularny, ale za dwa lata kto wie co będzie? Lepiej unikać nieprzyjemnych… Czytaj więcej »

Bell
Gość

Wiesz, wydaje mi się, że tutaj duże znaczenie odgrywa właśnie taka różnorodność tej granicy prywatności u różnych osób. Całkowicie rozumiem twoje podejście, sama nie dzielę się wieloma szczegołami z życia na blogu, choć mój blog ma niewiele odsłon i nie ma to aż tak dużego znaczenia jak u Ciebie. Bez problemu publikuję na przykład zdjęcia chłopaka, ale on o tym doskonale wie i nie ma nic przeciwko. Nieważne. Chodzi mi o to, że kiedy na jednym blogu widzimy męża blogerki, relację na żywo z wakacji i zdjęcia każdego centymetra pokoju, to trafiając na bloga takiego jak twój – czyli nieprzesiąkniętego… Czytaj więcej »

vivamaja
Gość

Świetny pomysł! Mam nadzieję, że idea się przyjmie 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Święta prawda. Nie potrafię zrozumieć ludzi, którzy tak zaciekle chcą wywlekać sprawy prywatne innych, nie ważne czy blogerów, czy sąsiadów. Mieszkam na wsi, wiem dobrze, że jeśli mój chłopak przyjedzie do mnie innym samochodem albo zgoli brodę, to za dwa dni usłyszę w sklepie "czemu tak nagle zmieniłam chłopaka?". Ostatnio moja mama dostała pytanie ile jej jeszcze kredytu zostało do spłacenia 😀 Oczywiście ci ludzie pytani o swoje prywatne sprawy oburzają się, bo jak to tak można o takie sprawy pytać! Dlatego najlepiej ucinać takie rozmowy w zalążku. Moim zdaniem nie powinnaś się tłumaczyć, że nie chcesz ujawniać imion czy… Czytaj więcej »

Alison DiLaurentis
Gość

Dużo osób pisze że coś POWINNAŚ NAPISAĆ, tylko że oni ( a przynajmniej większość z nich ) dobrze wie o tym że materiały zamieszczane na blogu zależą od autora i jeżeli autor nie chce ujawniać szczegółów, nie musi, ale to nie przeszkadza im naginać jego woli, ponieważ niektórzy pod takim pisemnym przymusem się łamią i zamieszczają to co chcą widzieć czytelnicy nawet jeżeli osoba prowadząca bloga nie ma ochoty odsłaniać wszystkich szczegółów.
anotherlifeofvictoria.blogspot.com

Płaszczoobrosła
Gość

Masz rację.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

dla mnie to idiotyczne, zeby publicznie obnosic sie z tym co masz na talerzu. Jesli pokazujesz co wchodzi, to moze powinnas tez pokazac fotki tego co wychodzi? 😛

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Najbardziej głupi komentarz jaki czytalam!

olala
Gość

A tak się dzieje bo niektórzy blogerzy nie znają umiaru. Albo nie mają sie komu wygadać? I obok zdjęcia śniadania jest opis dnia,informacja o wypadzie z Mamą do galerii,co kto kupił,z kim się pokłócił,czy ma chłopaka, zdjęcia jak się z kimś całuje, focia z babcią i kumpelą. Mała uwaga-najczęściej te osoby nie wiedzą o tym,że ich zdjęcie lata po instagramach,facebookach i innych. i potem tacy czytelnicy żądają juz od każdego informacji co kto gdzie jak z kims. Tak jakby bloger był postacią z powieści czy filmu. A odbiorcy muszą wiedzieć. I szczerze? Nie rozumiem tego. Nie publikuje nawet na fb… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A to zdjęcie to brr, zimno się robi, straszysz Anno zimą 🙂

Mal
Gość
Mal

Anonimie z 19.36 – moja pierwsza myśl – Ania straszy zimą, a tu tak ciepło 🙂

Aniu a do ciebie mam pytanie znalazłam ofertę rocznej szkoły w kierunek Specjalista organizacji form ruchowych. Lubię pracę z dziećmi, nie wiem czy powinnam iśc w kierunku pedagogiki,bo kurczę no boję się, że ten pracy nie znajdę, a dzieci coraz mniej. Wiem,że Tobie się to udało i też trochę zastanawiam się co Ci w tym pomogło- wybacz nie znalazłam tego w postach 🙂

bluefairy
Gość

Z blogowaniem wiąże się wiele fajnych rzeczy, ale i sporo niemiłych, ja miałam nawet momenty, gdy chciałam blog zamknąć. Wiele osób nie rozumie, że blog jest dla każdego czymś innym i nie każdy chce robić zeń reality show. Blog kojarzy mi się z oknem w salonie, to na ile odsłonimy firankę by sąsiad mógł pooglądać z nami film zależy od nas i nie powinien mieć do nas pretensji, że nie widzi naszej łazienki;) Ja prowadzę blog z biżuterią handmade, więc nie pokazuję wiele ponad moje wyroby, ale miałam w sumie śmieszne zdarzenie. Poprosiłam koleżankę, bardzo ładną dziewczynę, by zapozowała w… Czytaj więcej »

paranoJa
Gość

w sumie mało mnie obchodzi, gdzie jesteś, ale jeśli gdzieś w okolicach, to koniecznie zahacz o Kąty Rybackie i bar Wielorybek. co prawda zawsze są tam gigantyczne kolejki i trochę na jedzenie trzeba poczekać, ale naprawdę warto 🙂

Kasia P
Gość

Oczywiście, masz stuprocentową rację. Ciężko mi nawet zrozumieć, jak ktoś może od Ciebie wymagać, żebyś napisała wszystko o wszystkim 😉 To Twoje życie, Twoje sprawy, a blog to tylko kawałek Ciebie – ale wszystko to wiesz 😉

Kiniaczek
Gość

Masz racje nikt nie powinien wymagać od Ciebie podawania dokładnych danych, Ty jesteś kowalem swojego losu, i to Ty wyznaczasz granicę 🙂 Pozdrawiam 🙂

Lekko Chaotyczna
Gość

Szkoda, że nie domagają się wrzucenia prześwietlenia całego organizmu 😉

ania
Gość

Masz racje, są rzeczy ktore powinno zachowac sie dla siebie, a czytelnicy powinni to uszanowac.. 🙂

Ania, taffydream.net/blog/

PozytyWizja
Gość

Święta racja. Ale czasami właśnie tak jest, że dajesz palec, a chcą rękę.
Niektórzy nie zrozumieją, że blogerzy, vlogerzy mają swoje życie. Trzeba to uszanować. Pisanie bloga to pisanie bloga, a życie to co innego, coś dla nas.

Klaudia Weronika
Gość

Nie mogę powiedzieć, żebym sama miała tego rodzaju doświadczenia, ponieważ niedawno dopiero zaczęłam przygodę z blogowaniem. Muszę jednak przyznać, że sama często się zastanawiam, jakie informacje są jeszcze "OK" a jakie zbyt prywatne nawet na bloga, a Twój tekst pokazał mi, w jaki sposób tymi informacjami zarządzać.
Tak przy okazji – masz genialnego bloga! Tutaj link do mojego (początkującego 🙂 ) – http://akcjamanikuracja.blogspot.com/

Sour Girl
Gość

ja osobiście lubię to, ze nie wszystko o wszystkich wiadomo, takie blogi nawet bardziej mnie intrygują. Fajnie, że widzę jak wyglądasz, co cię interesuje i tak dalej, ale nie muszę wiedzieć absolutnie wszystkiego, bo po co? komentarz z gwiazdorzeniem wybił mnie z kapci.

We On Forever
Gość

Hej.Bardzo spodobał mi się ten post i z miłą chęcią czyta się twojego bloga ;*
Z niecierpliwością czekam na kolejny post.
Zapraszam na naszego bloga ; ) Dopiero zaczynamy!
_______________________________________
http://weonforever.blogspot.com/

Itysia
Gość

Może miałby nas kto olejkiem psikać, haha 🙂

Edytka
Gość

Mnie dziwi jedno. Po co komu widzieć, jakie dany bloger lubi zespoły/pierogi, jak ma na imię jej/jego matka/partner/babcia i czy słodzi herbatę? Jakoś hm… Sama nigdy nie odczuwałam potrzeby posiadania takich informacji ;D Przecież jak sama lubię pierogi z owocami, a bloger z mięsem, to co z tego? Co mi z informacji, że bloger ma partnera? Choć może jestem dziwna – ja nie widzę sensu pytania się o takie rzeczy także "realniejszych" mi ludzi – chyba, że akurat zapraszam ich do siebie i nie chcę wegetarianki nakarmić kanapkami z szynką, skatować kolegi słuchającego Jedynej Prawdziwej Muzyki Klasycznej czymś rozrywkowym, a… Czytaj więcej »

Barbara
Gość

Ja to zawsze mówię – nic nie muszę, wszystko mogę 🙂 . Blog jest tak naprawdę miejscem dla Ciebie, nie innych i fajnie, że o tym nie zapominasz 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Masz rację – z drugiej strony, chcąc nie chcąc, ostatnio udało mi się prawie dokładnie ustalić twój adres, na podstawie kilku zdań – jednym o miejscowości, drugim o odległość do pewnych sklepów. Gdybym była psychiczna 😉 to bez problemu mogłabym ustalić dokładny punkt. Tak więc – uważaj. Nie na mnie 😀 , ale miałaś stalkera, więc wiesz, o co chodzi.

Previous
Morze! :)
Prywatność blogera