Niezdara, fajtłapa, ciamajda, łamaga - łatwiej tak powiedzieć niż zastanowić się, dlaczego ktoś taki jest i jak mu pomóc, prawda?
👉🏻 duszą mnie golfy, wysokie stójki, szaliki - jest mi w nich fizycznie niedobrze
👉🏻 zdjęcie stanika to największa ulga na świecie - dopiero od roku przestałam się zmuszać do noszenia
👉🏻 nieustannie obijam się o futryny, drzwi, stoły i szafy
👉🏻 zdarza mi się spaść z krzesła. Tak po prostu
👉🏻 na samą myśl o karuzeli mam ochotę zwymiotować 👉🏻 nienawidzę gdy ktoś mnie dotyka bez pozwolenia
👉🏻 chodzę bez skarpet, bo nie rozumiem sensu skarpet. Skarpety są dla mnie jak obcierający but dla innych 👉🏻 to samo z biżuterią - nie noszę pętli na szyi, więc nie noszę pierścionków
👉🏻 mogę jeść pyszne ciasto albo wyśmienitego kotleta, ale jak natrafię na jakąś grudkę albo „żyłę” - mam fizycznie odruch wymiotny. Nie jestem księżniczką, moje ciało to odrzuca 👉🏻 mogę nie polubić człowieka tylko dlatego, że odbieram uścisk jego ręki jako nieprzyjemny. Istnieją dla mnie ludzie, których nazywam w swojej głowie „obślizgłymi”

Jeśli masz tak jak ja i czujesz się z tego powodu dziwnie - nie obniżaj poczucia swojej własnej wartości z tego powodu. Może tak jak ja - masz po prostu zaburzenia integracji sensorycznej. Twój mózg trochę inaczej odbiera bodźce. Ja mam nadwrażliwość dotykową, są osoby wybitnie nadwrażliwe na światło albo hałas. 
Za to lubią mnie wszystkie pieski i kotki, bo nigdy nie próbuję egoistycznie głaskać ich dla swojej przyjemności na siłę. 
Nie jest też prawdą, że nie lubię dotyku. Lubię. Po prostu nie każdy i nie od każdego.

Obejrzyjcie stories, a ja solidaryzuję się z każdym, któremu rodzice kupili w ramach niespodzianki bilet do wesołego miasteczka (skończyło wie wymiotowaniem), wciskali w golfy, skarpetki, zabraniali chodzić boso albo robili dramę, że ubierasz się dziwnie albo koszulka jest dawno do wyrzucenia.
Dla kogoś z nadwrażliwością dotykową to jak wycie przez megafon wprost do ucha kogoś, komu chce się spać.

Przypinam relacje o zaburzeniach integracji sensorycznej (SI) i polecam poczytać po angielsku pod hasłem „sensory procesing disorder” (SPD). #aniamaluje #szczerze_pisząc #spd #si #dziecko #kot #kotek

Niezdara, fajtłapa, ciamajda, łamaga -...

Na blogu 5 seriali które polecam. Okrutnie żałuję, że odpaliłam trzeci sezon #lacasadepapel 😭 Drugi sezon kończył kompletną historię a trzeci zostawił mnie z zaciekawieniem, co stanie się dalej. Efekt Zeigarnik, powód, dla którego zawsze czekam aż wyjdą wszystkie tomy książki by nie zaprzątać umysłu niedomkniętą sprawą... do dziś nie wybaczyłam Murakamiemu zakończenia roku 1Q84 i scenarzystom LOST nierozwiązanych zagadek :( ciekawi jakie seriale polecam? Sru na bloga 💥 #aniamaluje #seriale #nogi #sushi #pycha #netflix #serial #domzpapieru

Na blogu 5 seriali które...

Uczę się opierdalanka bez moralniaka. #Hamaczek to najlepsza rzecz ♥️
Pięknie, słonecznie, nie za gorąco. Czasami fajnie uciec na chwilę z Warszawy.
Przymierzam się do montażu hamaka w mieszkaniu. Ktoś ma? Jakieś wskazówki? Marzy mi się na jesienne wieczory. Albo czasami do spania.
Jak byłam dzieciaczkiem, to dziadek bujał mnie w hamaku całymi dniami. Uwielbiałam tak zasypiać, miedzy dwiema średnio okazałymi wiśniami. 
#szczerze_pisząc #piątek #piąteczek #weekend #relaks #hammock #hamak #lato #summervibes #sukienka #sierpień

Uczę się opierdalanka bez moralniaka....

Jak sobie pomyślę w jakim nastroju byłam ze 3 miesiące temu, to aż nie mogę uwierzyć. Dużo zmian!
💥Np.uczę się odpoczywać bez poczucia winy. Co prawda nie mam pojęcia jak ludzie połykają sezon serialu w jeden dzień, ale hello, ja jestem dziewczyną, która unikała seriali w ogóle,bo konsumują za dużo czasu. To jest dla mnie ogromny postęp! Obejrzenie 3 odcinków jednego dnia to dla mnie wciąż wydarzenie :)
💥Szanuję bardziej swój czas i przestrzeń. Wciąż w mojej naturze leży troszczenie się o innych, ale nie mam wyrzutów sumienia gdy komuś odmawiam przysługi. A jeśli ktoś próbuje we mnie je wywołać, to tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nie muszę.
💥Przestałam nadmiernie przepraszać za bałagan, staram się trochę ogarnąć z wierzchu, ale jak ktoś do mnie wbija to raczej mnie zna i wie czego się spodziewać. Herbatę dostanie w czystym kubku, ale na podłodze zastanie plamę ze smoothie które blendowałam 5 dni temu. Bardziej lubię nie sprzątać niż mieć posprzątane. Kobieta na którą nigdy nie powiem „babcia” prasowała nawet majtki i skarpetki, więc  ten cały dom ułożony w kosteczkę kojarzy mi się okrutnie źle.
💥Wydaję pieniądze na swoje przyjemności. Np. roślinki. Wiem, że begonia nie jest mi niezbędna ani potrzebna, nie jest to książka ani nic ważnego, ale sprawia mi frajdę
💥częściej piekę ciasta, połowa nie wychodzi😅 ale lubię to robić 💥wyciszam ludzi piszących upierdliwe wiadomości w stylu „czym zastąpić pomidory w pomidorowej”, bo szkoda mi czasu.
💥prawie w ogóle nie jem sklepowych słodyczy i mięsa, ale jak mi się zachce to wsuwam bez wyrzutów sumienia. Ostatnio robiłam schabowe. Rzadko kiedy robię, bo nie lubię hałasować (mój eks sąsiad z rodzinnych stron to wielbiciel nieustannych remontów, #najgorzej) a ja nie chcę nawalać tłuczkiem, ale że za ścianą remont, to bez różnicy że postukam mocno. 💥 Nie wyrzucam sobie, że moje dwa ebooki wciąż w toku i więcej o nich myślę niż je piszę
Myślę, że więcej osób z późnego kapitalizmu i wychowanych w duchu „nudzisz się? Zaraz znajdę ci zajęcie” zmaga się z tym poczuciem, że trzeba być produktywnym aby być wartościowym. 
Nie trzeba
#szczerze_pisząc #aniamaluje #crazyplantlady #urbanjungle #zamioculcas #redlips

Jak sobie pomyślę w jakim...

W byciu dorosłą najfajniejsze jest robienie tych wszystkich rzeczy, których nie było wolno za dzieciaka. Kruszenie w łóżku, spanko w niedzielę do oporu (bez Ania wstawaj, bo jedziemy na zakupy/do kościoła/do babci). Chodzenie boso po domu. Jedzenie nachosów z dipem serowym w wannie, chociaż „w łazience się nie je”. W ogóle długie leżenie w wannie. Jedzenie czasami obiadu na śniadanie, a czasami niejedzenie obiadu wcale, bo się np. nie ma ochoty.

#Niedziela #śniadanie #breakfast #breakfastinbed 
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

W byciu dorosłą najfajniejsze jest...

Dzisiaj czuję się ładnie. Chociaż czyściłam buty na mokro i wciąż są mokre 🤣 to czuję się ładnie. I mam takie małe spostrzeżenie, że rzadko kiedy jesteśmy zadowoleni ze swoich ciał i narzekamy a to na nogi, a to na cycki, cerę, włosy, a zawsze jest ktoś, dla kogo to na co narzekamy jest w głowie w szufladce „goalz”. Ja całe życie narzekałam na nogi, koleżanka na swoje kręcone włosy. I obie się zawsze dziwiłyśmy na każde „ile ja bym dała za takie...”.
Co w sobie lubisz najbardziej?♥️
Wymień jedną rzecz, ale tym razem tylko odnośnie ciała🥰

#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #party #małaczarna #littleblackdress #sukienka

Dzisiaj czuję się ładnie. Chociaż...

My latest #secondhand jewel💎
Na zdjęciu #sukienka - zdobycz z lumpeksu w Łodzi, a ja mam codzienne pytanie - nie kryję, na potrzeby filmu na youtube.
Mówienie do nauczyciela w liceum „profesorze”. Za, przeciw, anegdoty, opinie, luźne przemyślenia.
Scenariusz tego co jutro nagram już mam, ale może zapomniałam o jakimś aspekcie? Leave you thoughts!🤗
#thrifted #lumpeks 
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #piwonie #peonies #różowaśroda

My latest #secondhand jewel💎 Na...

Pamiętam jak moja koleżanka zbierała się na odwagę by zagadać do chłopaka, który zawsze jeździł tym samym autobusem co ona. Nigdy nie było dobrego momentu, zawsze było - jutro, następnym razem.
No i pewnego dnia przestał jeździć. Tak zupełnie, bez ostrzeżenia. Myślała, że może się rozchorował, albo odwołali mu zajęcia, ale minął tydzień, potem drugi a on nadal nie wsiadał  i tyle go widziała. Nie znała nawet imienia by go jakoś odszukać.
Nie zliczę ile rzeczy ja przegapiłam, bo „zrobię to jutro”. Od zebrania się by iść na pocztę i odebrać list polecony, przed upływem terminu, aż po gorsze rzeczy. 
Za każdym razem gdy organizuję jakiś konkurs, dostaję kilka zgłoszeń po terminie. Dlaczego? Bo też odkładacie wszystko na jutro, zamiast działać TU i TERAZ! 
A jak nie teraz, to kiedy?
Podoba mi się ta filozofia życiowa i dlatego wszędzie noszę ze sobą swojego małego Canona Zoemini S, który drukuje zdjęcia od razu. Teraz, już.
I właśnie teraz możecie wygrać jeden z dwóch takich ślicznych aparatów natychmiastowych, konkurs na profilu @CanonPolska trwa do końca lipca.
If not now, when?
Lub w polskiej wersji - jutro będzie...
Podpowiedź mam na sobie 🧥😜
#LiveAndCreate #ZachowajChwile #CanonZoemini 
___________________________________________________
#konkurs #blogerka #szpilki #rozwojosobisty  #cytaty  #inspiracje #cytatdnia #quote #quoteoftheday  #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily 
Post we współpracy z marką Canon

Pamiętam jak moja koleżanka zbierała...

Uwielbiam ludzi, ale czasami potrzebuję chwili zupełnie dla siebie. Kiedyś miałam z tym straszny problem, myślałam, że zawsze potrzebuję POWODU. Wiecie, czegoś takiego, co będzie godną wymówką gdy ktoś będzie chciał do mnie wpaść albo gdzieś mnie wyciągnąć. Miałam poczucie, że odmowa z niewystarczająco godnego powodu to coś niemiłego. Na szczęście mi przeszło. Wprowadzenie zasady, że #niedziela jest dniem dla mnie i o mnie  było jedną z fajniejszych rzeczy, na jakie kiedykolwiek wpadłam.
W moim życiu jest dużo różnych ludzi i to jest super, ale też trochę potrzebuję takiego dystansu i krótkiego odpoczynku od wszystkich. Takiego uczucia jak powrót z wyjazdu, gdy wchodzisz do mieszkania i nagle uświadamiasz sobie jak dobrze jest usiąść na własnym kibelku i jak dobrze jest spać we własnym łóżku. Bez tych wyjazdów jakoś to tak nie cieszy.
#crazyplantlady #szczerze_pisząc #wakacje #gwadelupa #karaiby #podróże #podróżemałeiduże #guadeloupe #asertywność #meday #sunday #sundayz #sundayfundays #collar #kolnierzyk #sukienka #roślinki #dżungla #aniamaluje

Uwielbiam ludzi, ale czasami potrzebuję...

Moje dzisiejsze zakupy z #halamirowska - 2x #mango🥭 po złotówce - 2 zł, 4 #banany 🍌2 zł, #szpinak 🥬 (pęczek?)- 1,40 zł, 2 x #papryka z koszyka 3 zł/kg  i #ogórek 🥒- razem 2,50 z. Razem 7,90 zł. Ale byłam wybredna. Marysia z @makemyplace potrafi za 10 zł kupić mnóstwo dobroci. Zasada? Na zupę nadadzą się bardzo dojrzałe pomidory, a jeśli awokado po złotówce będzie tak dojrzałe, że nada się tylko 3/4, to wciąż jest nieprzyzwoicie tanie awokado, które by się zmarnowało. Polak marnuje statystycznie 235 kg jedzenia rocznie😢
Jak można prosto ograniczyć marnowanie jedzenia?
👉🏻 planuj posiłki, zrób sobie raz w tyg. dzień gotowania z resztek. Zupa? Zapiekanka makaronowa, a może omlet? 👉🏻 kupuj tylko tyle ile zjesz, a jak nie dasz rady - podziel się z sąsiadką albo zanieś do jadłodzielni
👉🏻 korzystanie z jadłodzielni to żaden wstyd! Jeśli czegoś potrzebujesz - weź, to jedzenie normalnie by się zmarnowało
👉🏻kupuj samotne banany, bo ludzie wolą jak jest kiść i się marnują 🍌
👉🏻 z lekko suchego chleba wychodzą super zapiekanki albo grzanki, a suche bułki można wysuszyć na bułkę tartą
👉🏻 istnieją na fejsie grupy dot. freeganizmu (sama jestem na warszawskiej) gdzie ludzie ogłaszają, gdy mają do rozdania np. jedzenie z wesela. Warto korzystać w obie strony🤗
Gdy mówiłam o wolnostojących lodówkach w ramach jadłodzielni, kilka osób pisało, że w czasach studenckich bardzo by się to przydało, ale trochę wstyd...
Otóż jadłodzielnie są często wolnostojące, samoobsługowe i 24/7 👉🏻brać to żaden wstyd, wstyd to jedzenie marnować.
Jeśli jesteś studentem albo masz mało hajsu, polecam zakupy na Hali Mirowskiej (albo targu) przed zamknięciem można zgarnąć obtłuczone jabłka czy pomidory za darmola. Albo uśmiech.
Dzisiaj widziałam skrzynkę darmowych mocno dojrzałych bananów, w sam raz na chlebek bananowy.
Owoce na smoothie nie muszą być super jędrne, pieczone warzywa albo zupa też nie wymagają najświeższych.
🥰możecie pisać  w komentarzach swoje sposoby na to, by nie marnować jedzenia ;)
#kupujeniemarnuje #kupuję #warzywa #owoce #lesswaste #zerowastepolska #zerowaste #groceries #grocery #healthyfood #freeganism #veggies #omnomnom #pycha #jedzonko

Moje dzisiejsze zakupy z #halamirowska...

Prywatność blogera

  Czasami ktoś mówi, że jestem blogerką, jakby ten worek pojęciowy odnosił się do wszystkich moich zajętości 🙂 Tymczasem ja jestem tylko Anią, która między innymi prowadzi bloga ;-)) I tutaj pojawiają się problemy…   A są one związane z granicą prywatności.  Moja jest…falista.

Nie jest dla mnie prywatnością wrzucenie zdjęcia ciasta jakie zjadłam, czy pierogów :))  Zresztą o rozwojowym podejściu do instagrama  już pisałam, moje konto też znacie. Ale staram się chronić prywatność osób, które bloga nie prowadzą i nie mają ochotę na bycie klikanym milion razy na facebooku. Kiedyś nie było to problemem, ale dzisiaj mam już trochę odsłon i takie akcje się zdarzały. Dlatego bez wyraźnie zgłoszonej chęci drugiej (i trzeciej, czwartej, piątej…) osoby, nie piszę z kim jestem w danym miejscu.

To samo odnosi się do wielu innych spraw, które chciałabym zostawić dla siebie. Jakie to są sprawy, zależy tylko ode mnie. Jasne, czytelnicy chcą wiedzieć więcej i więcej, ale… nie łapię argumentacji, że skoro napisałam o chorobie i o innych rzeczach, to moi znajomi i bliscy oraz kilka innych “drobnostek” nie są niczym wielkim i POWINNAM o tym napisać.

hej hej, przykro mi, że nie zaspokoję Waszej ciekawości, ale niektóre sprawy pozostają jedynie do mojej i moich bliskich wiadomości. A kryteriów na podstawie podejmuję decyzję po prostu nie ma. Robię to, co czuję.

Dlatego zabolało mnie, kiedy dostałam maila, że “gwiazdorzę” bo nie napisałam gdzie konkretnie jestem nad Morzem… miałam kiedyś stalkera  i staram się nie ujawniać za wiele z tzw. danych osobowych…

Myślę, że tak samo jest z wieloma blogerami  Niby wiemy o nich dużo, ale tak naprawdę, istotne dla nich rzeczy pozostają w ukryciu. Nie ma w tym nic złego :)) Tym bardziej, że chętnie podam dokładne miejsce pobytu nad Morzem, jak tylko wrócę :)) Prosiłabym nie wytaczać działa pod hasłem “napisałaś, że byłaś chora, pokazujesz co jesz, to i o tym  POWINNAŚ”, bo robię wszystko na swoje wyczucie 😉 Miłych snów!

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

39
Dodaj komentarz

avatar
35 Comment threads
4 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujeAnonimowyBarbaraEdytkaItysia Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Masz całkowotą rację, to ze ktoś prowadzi bloga nie daje zielonego światła do obdzierania go z prywatności. Moja koleżanką publikuje zdecydowanie więcej znaczków na swoim FB, a granice prpbujmey nagiac tylko u blogerów. Dla mnie wszystko jasne!:)

Subiektywna Ja
Gość

Każdy dozuje i jak ja to mówię, jest na swoim podwórku i nikomu nic do tego. Ja też trzymam się pewnych zasad i nie wylewam spraw dla mnie ważnych/prywatnych na blogu. Na Insta mam zablokowany profil i znam osoby, które mnie obserwują. Wszystko z umiarem. Można oczywiście wszystko wywalać, ale po co? Serio to aż tak interesuje moich czytelników? Wątpię…

Karolina Woźniak
Gość

Amen! Nienawidzę ogólnie takie podejścia że ktoś mi mówi co powinnam a co nie… a z jakiej racji ktoś wydaje takie opinie?!?! Zawsze wzbudza to we mnie reakcje obronne i im więcej ktoś mi mówi powinnaś tym bardziej się okopuję i mówię a wcale że nie…
Pozdrawiam serdecznie 🙂

emajla
Gość

Zawsze zastanawiałam się, kto pisze komentarze, że coś POWINNO się zrobić/napisać? W sumie to nic nie musisz, piszesz bloga dla przyjemności (takie odnoszę wrażenie) i tylko ty decydujesz o czym napiszesz ;P
Pozdrawiam!

joule
Gość

Cóż, każdy gdzie indziej widzi granice swojej "blogowalnej" prywatności. Pisanie o chorobie to decyzja należąca jedynie do Ciebie, co innego pisanie o innych. A z resztą, postawę roszczeniową powinno się z definicji olewać 😉

gorzkakokoszka
Gość

Zgadzan się. Blog jest blogiem, a nie reality show… Miłego wypoczynku nad morzem 🙂

illonky
Gość

Jak dla mnie bloger ma swoje prywatne życie, dzieli się z nami jedynie pewną cząstką, którą sam wybiera. W sumie to głównie swoimi przemyśleniami, mi to odpowiada. Szanuję cudzą prywatność, jeśli ktoś będzie chciał powiedzieć o sobie coś więcej – jego dobra wola, nie zadaję pytań odnośnie życia prywatnego, nie lubię wtryniać się komuś z buciorami w życie.
Nie uważam też, żeby niechęć napisania gdzie się spędza wakacje nad morzem była gwiazdorzeniem, bez przesady. Nie rozumiem takiego podejścia, ale może po prostu się starzeję?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Haha, idealnym uosobieniem tego co mówisz jest to co działo się w komentarzach pod postem Azjatyckiego Cukru… https://www.facebook.com/AzjatyckiCukier/posts/711121422257864

tonia
Gość

Jejku, co za ludzie… Ja tez juz nie raz dostawalam maila, z pytaniami dlaczego nie "spowiadam sie" z prywatnosci. NIektore maile dostawałam takie zlośliwe, ze pewnie moje życie jest nudne i nieudane, a sama jestem paszczurem itd. Hehe moze i jest nudne i nieudane (ja akurat jestem mega szcześliwa), wiec tym bardziej nie rozumiem dlaczego innych denerwuje ze o nim nie pisze 😀

MeSzka
Gość

O niee! To nie będziesz nam mówić wszystkiego o sobie? Gdzie jesteś, z kim jesteś, po co i dlaczego? FOOOCH! Z PRZYTUPEM!

A tak na poważnie to we wszystkim trzeba znaleźć złoty środek. Niektórzy mają skłonności do ekshibicjonizmu, inni bardziej cenią sobie swoją prywatność. Co kto lubi 🙂 Jak ktoś bardzo tego potrzebuje to z pewnością znajdzie w sieci blogerów, którzy dzielą się z innymi wszystkimi aspektami swojego życia, wystarczy troszkę poszukać 🙂
Przede wszystkim Blog jest dla przyjemności – zarówno naszej, czytelników, jak i Twojej. Cieszmy się więc tym co mamy, a mamy wiele fajnych rzeczy!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dla mnie blogi są trochę jak biografia: czytam aby dostać fajną informacje, że jednak da się pokonać przeciwności, dowiedzieć się kilku ciekawych rzeczy lub spojrzeć z perspektywy kogoś innego na świat. Te pytania są niewłaściwe, to tak jakby ludzie nie potrafili oddzielać tego, że znają czyjegoś bloga, a nie samego blogera.

vivamaja
Gość

Uważam, że każdy ma inną sferę prywatności i ma takie prawo.
Ona jest od tego, by dopasowywać jej kształt do siebie.
Nieważne czy chodzi o blogera, prezydenta, aktora,sekretarkę, panią z kiosku, studenta.
Myślę, że większość ludzi, która czyta Twoją twórczość zdaje sobie z tego sprawę,
jednak dobrze, że wyjaśniasz reszcie jak to wygląda, byś więcej nie musiała wracać do tego tematu.
🙂

Joanna Grams
Gość

Masz bardzo zdrowe podejście i to mi podoba. 🙂 Ja prowadzę bloga z moim chłopakiem (a właściwie to nawet narzeczonym) i zawsze, kiedy któreś z nas chce napisać coś, co dotyczy naszego życia prywatnego to pytamy się tej drugiej połówki czy na pewno powinniśmy o tym wspominać, czy wolimy to zostawić dla siebie. I na przykład takim sposobem jesteśmy zdania, że możemy napisać na blogu, że planujemy ślub, ale już niekoniecznie dokładną datę i miejsce, bo teraz to nie stanowi problemu, bo nasz blog w ogóle nie jest popularny, ale za dwa lata kto wie co będzie? Lepiej unikać nieprzyjemnych… Czytaj więcej »

Bell
Gość

Wiesz, wydaje mi się, że tutaj duże znaczenie odgrywa właśnie taka różnorodność tej granicy prywatności u różnych osób. Całkowicie rozumiem twoje podejście, sama nie dzielę się wieloma szczegołami z życia na blogu, choć mój blog ma niewiele odsłon i nie ma to aż tak dużego znaczenia jak u Ciebie. Bez problemu publikuję na przykład zdjęcia chłopaka, ale on o tym doskonale wie i nie ma nic przeciwko. Nieważne. Chodzi mi o to, że kiedy na jednym blogu widzimy męża blogerki, relację na żywo z wakacji i zdjęcia każdego centymetra pokoju, to trafiając na bloga takiego jak twój – czyli nieprzesiąkniętego… Czytaj więcej »

vivamaja
Gość

Świetny pomysł! Mam nadzieję, że idea się przyjmie 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Święta prawda. Nie potrafię zrozumieć ludzi, którzy tak zaciekle chcą wywlekać sprawy prywatne innych, nie ważne czy blogerów, czy sąsiadów. Mieszkam na wsi, wiem dobrze, że jeśli mój chłopak przyjedzie do mnie innym samochodem albo zgoli brodę, to za dwa dni usłyszę w sklepie "czemu tak nagle zmieniłam chłopaka?". Ostatnio moja mama dostała pytanie ile jej jeszcze kredytu zostało do spłacenia 😀 Oczywiście ci ludzie pytani o swoje prywatne sprawy oburzają się, bo jak to tak można o takie sprawy pytać! Dlatego najlepiej ucinać takie rozmowy w zalążku. Moim zdaniem nie powinnaś się tłumaczyć, że nie chcesz ujawniać imion czy… Czytaj więcej »

Alison DiLaurentis
Gość

Dużo osób pisze że coś POWINNAŚ NAPISAĆ, tylko że oni ( a przynajmniej większość z nich ) dobrze wie o tym że materiały zamieszczane na blogu zależą od autora i jeżeli autor nie chce ujawniać szczegółów, nie musi, ale to nie przeszkadza im naginać jego woli, ponieważ niektórzy pod takim pisemnym przymusem się łamią i zamieszczają to co chcą widzieć czytelnicy nawet jeżeli osoba prowadząca bloga nie ma ochoty odsłaniać wszystkich szczegółów.
anotherlifeofvictoria.blogspot.com

Płaszczoobrosła
Gość

Masz rację.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

dla mnie to idiotyczne, zeby publicznie obnosic sie z tym co masz na talerzu. Jesli pokazujesz co wchodzi, to moze powinnas tez pokazac fotki tego co wychodzi? 😛

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Najbardziej głupi komentarz jaki czytalam!

olala
Gość

A tak się dzieje bo niektórzy blogerzy nie znają umiaru. Albo nie mają sie komu wygadać? I obok zdjęcia śniadania jest opis dnia,informacja o wypadzie z Mamą do galerii,co kto kupił,z kim się pokłócił,czy ma chłopaka, zdjęcia jak się z kimś całuje, focia z babcią i kumpelą. Mała uwaga-najczęściej te osoby nie wiedzą o tym,że ich zdjęcie lata po instagramach,facebookach i innych. i potem tacy czytelnicy żądają juz od każdego informacji co kto gdzie jak z kims. Tak jakby bloger był postacią z powieści czy filmu. A odbiorcy muszą wiedzieć. I szczerze? Nie rozumiem tego. Nie publikuje nawet na fb… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A to zdjęcie to brr, zimno się robi, straszysz Anno zimą 🙂

Mal
Gość
Mal

Anonimie z 19.36 – moja pierwsza myśl – Ania straszy zimą, a tu tak ciepło 🙂

Aniu a do ciebie mam pytanie znalazłam ofertę rocznej szkoły w kierunek Specjalista organizacji form ruchowych. Lubię pracę z dziećmi, nie wiem czy powinnam iśc w kierunku pedagogiki,bo kurczę no boję się, że ten pracy nie znajdę, a dzieci coraz mniej. Wiem,że Tobie się to udało i też trochę zastanawiam się co Ci w tym pomogło- wybacz nie znalazłam tego w postach 🙂

bluefairy
Gość

Z blogowaniem wiąże się wiele fajnych rzeczy, ale i sporo niemiłych, ja miałam nawet momenty, gdy chciałam blog zamknąć. Wiele osób nie rozumie, że blog jest dla każdego czymś innym i nie każdy chce robić zeń reality show. Blog kojarzy mi się z oknem w salonie, to na ile odsłonimy firankę by sąsiad mógł pooglądać z nami film zależy od nas i nie powinien mieć do nas pretensji, że nie widzi naszej łazienki;) Ja prowadzę blog z biżuterią handmade, więc nie pokazuję wiele ponad moje wyroby, ale miałam w sumie śmieszne zdarzenie. Poprosiłam koleżankę, bardzo ładną dziewczynę, by zapozowała w… Czytaj więcej »

paranoJa
Gość

w sumie mało mnie obchodzi, gdzie jesteś, ale jeśli gdzieś w okolicach, to koniecznie zahacz o Kąty Rybackie i bar Wielorybek. co prawda zawsze są tam gigantyczne kolejki i trochę na jedzenie trzeba poczekać, ale naprawdę warto 🙂

Kasia P
Gość

Oczywiście, masz stuprocentową rację. Ciężko mi nawet zrozumieć, jak ktoś może od Ciebie wymagać, żebyś napisała wszystko o wszystkim 😉 To Twoje życie, Twoje sprawy, a blog to tylko kawałek Ciebie – ale wszystko to wiesz 😉

Kiniaczek
Gość

Masz racje nikt nie powinien wymagać od Ciebie podawania dokładnych danych, Ty jesteś kowalem swojego losu, i to Ty wyznaczasz granicę 🙂 Pozdrawiam 🙂

Lekko Chaotyczna
Gość

Szkoda, że nie domagają się wrzucenia prześwietlenia całego organizmu 😉

ania
Gość

Masz racje, są rzeczy ktore powinno zachowac sie dla siebie, a czytelnicy powinni to uszanowac.. 🙂

Ania, taffydream.net/blog/

PozytyWizja
Gość

Święta racja. Ale czasami właśnie tak jest, że dajesz palec, a chcą rękę.
Niektórzy nie zrozumieją, że blogerzy, vlogerzy mają swoje życie. Trzeba to uszanować. Pisanie bloga to pisanie bloga, a życie to co innego, coś dla nas.

Klaudia Weronika
Gość

Nie mogę powiedzieć, żebym sama miała tego rodzaju doświadczenia, ponieważ niedawno dopiero zaczęłam przygodę z blogowaniem. Muszę jednak przyznać, że sama często się zastanawiam, jakie informacje są jeszcze "OK" a jakie zbyt prywatne nawet na bloga, a Twój tekst pokazał mi, w jaki sposób tymi informacjami zarządzać.
Tak przy okazji – masz genialnego bloga! Tutaj link do mojego (początkującego 🙂 ) – http://akcjamanikuracja.blogspot.com/

Sour Girl
Gość

ja osobiście lubię to, ze nie wszystko o wszystkich wiadomo, takie blogi nawet bardziej mnie intrygują. Fajnie, że widzę jak wyglądasz, co cię interesuje i tak dalej, ale nie muszę wiedzieć absolutnie wszystkiego, bo po co? komentarz z gwiazdorzeniem wybił mnie z kapci.

We On Forever
Gość

Hej.Bardzo spodobał mi się ten post i z miłą chęcią czyta się twojego bloga ;*
Z niecierpliwością czekam na kolejny post.
Zapraszam na naszego bloga ; ) Dopiero zaczynamy!
_______________________________________
http://weonforever.blogspot.com/

Itysia
Gość

Może miałby nas kto olejkiem psikać, haha 🙂

Edytka
Gość

Mnie dziwi jedno. Po co komu widzieć, jakie dany bloger lubi zespoły/pierogi, jak ma na imię jej/jego matka/partner/babcia i czy słodzi herbatę? Jakoś hm… Sama nigdy nie odczuwałam potrzeby posiadania takich informacji ;D Przecież jak sama lubię pierogi z owocami, a bloger z mięsem, to co z tego? Co mi z informacji, że bloger ma partnera? Choć może jestem dziwna – ja nie widzę sensu pytania się o takie rzeczy także "realniejszych" mi ludzi – chyba, że akurat zapraszam ich do siebie i nie chcę wegetarianki nakarmić kanapkami z szynką, skatować kolegi słuchającego Jedynej Prawdziwej Muzyki Klasycznej czymś rozrywkowym, a… Czytaj więcej »

Barbara
Gość

Ja to zawsze mówię – nic nie muszę, wszystko mogę 🙂 . Blog jest tak naprawdę miejscem dla Ciebie, nie innych i fajnie, że o tym nie zapominasz 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Masz rację – z drugiej strony, chcąc nie chcąc, ostatnio udało mi się prawie dokładnie ustalić twój adres, na podstawie kilku zdań – jednym o miejscowości, drugim o odległość do pewnych sklepów. Gdybym była psychiczna 😉 to bez problemu mogłabym ustalić dokładny punkt. Tak więc – uważaj. Nie na mnie 😀 , ale miałaś stalkera, więc wiesz, o co chodzi.

Previous
Morze! :)
Prywatność blogera