Ale się cieszę, że mogę pokazać Wam moją ulubioną część świata! Zieloną, barwną, zupełnie inną! Nabieram tutaj potrzebnego mi dystansu i pokory. Jest taka książka profesora Obuchowskiego „Galaktyka potrzeb” i oprócz tych znanych z klasycznej piramidy, opowiada właśnie o potrzebie dystansu. Mam dystans do siebie, do swoich wpadek, do życia. Bez niego bym zwariowała! Ale nigdzie nie nabieram takiego dystansu jak właśnie w Azji. Traktuję tutaj życie tak, że nie mam szczegółowego planu, mówię TAK! wszystkiemu, co do mnie przychodzi i na co moje ciało nie spięło się w obronnym NIE. Dziękuję, że śledzicie moje przygody, wkładam mnóstwo czasu w złożenie relacji, dlatego dziękuję za ich wyświetlanie! ♥️
I jaram się ogromnie, że jest Was już tutaj 50 TYSIĘCY🎈 dziękuję każdemu, kto podsyłał moje stories albo mój profil dalej - czuję radochę, że mogę pokazać Wam to, czego doświadczam i jeszcze większą na myśl, że powoli kończę ebooka ze wskazówkami jak zorganizować sobie do A do Z podróż na własną rękę. Wiem, że wielu z Was wybiera biura podróży bo nie wie jak. Pokażę! 
W końcu jestem pedagożką, moją życiową misją jest stawanie się tym mostem, po którym można przejść dalej, do przodu.
Tak mi kiedyś napisał Nietzsche, tego się trzymam!
Dzięki raz jeszcze, uwielbiam Was🥰
#redress #czerwonasukienka #aniamaluje #travelbloger #solofemaletraveler #bali #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #indonezja #azja #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ale się cieszę, że mogę...

Ta #podróż jest fajna, bo nie wiem jaki będzie mój kolejny krok. Biorę, co daje mi życie. Nie oceniam, obserwuję. Jak zawsze założenia kompletnie rozjechały się z rzeczywistością - przez ten cały czas przeczytałam może ze 20 stron książki! Scenariusze pisane przez życie są ciekawsze. A ja jestem ciekawska. Pytam, dopytuję, wściubiam nos tam, gdzie nie powinnam. Szukam różnych perspektyw. Miałam odpocząć, a każdego dnia zasypiam kamiennym snem z nadmiaru wrażeń! I podoba mi się to bardzo. Jestem w Azji solo, bo chciałam wyjść poza swoją bańkę. Poznać ludzi z innych kultur, prowadzących inny styl życia niż ja, mających fajne pomysły. 
Często w DM-kach pytacie jak to jest, że poznaję tylu ludzi. Gdzie poznać przyjaciółkę, gdzie chłopaka.
Moja wskazówka? Wyjdź z tego domu sama, nie czekaj na towarzystwo. Jak wyjdziesz z koleżanką, to z dużym prawdopodobieństwem pozostaniesz w towarzystwie tej koleżanki. Pozbądź się tego myślenia „poszłabym na jogę, ale nie mam z kim” i idź! 
Ja idę!
#aniamamuje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #canggu #beach #plaża 
#solotraveler #travelblogger

Ta #podróż jest fajna, bo...

Wielu ludzi w moim wieku nie godzi się na scenariusz studia-kredyt na 30 lat- praca do śmierci i chce od życia czegoś innego. Taki scenariusz też jest bardzo ok, czasami sama bym chciała być w stanie wykonywać prostą pracę, o której nie będę myśleć jak z niej wyjdę! Mój mózg tak nie potrafi, zawsze coś kombinuję! W moim pokoleniu mnóstwo ludzi nie szuka mało uczęszczanych ścieżek. Tworzymy własne. Ja nigdy nie sądziłam, że będę mogła utrzymywać się z bycia Anią. Każdego dnia jestem za to wdzięczna!
To zdjęcie zrobił mi Varin. Blade Runner (kocham! Ale jeszcze bardziej ostre pióro Philipa K. Dicka) odcisnął na nim takie wrażenie, że zajął się fotografią, której motywem są neony. Podkłada lusterko pod obiektyw i bach - gotowe. Zabawa trwa godzinę, kosztuje ok. 150 zł. Ze mną był jeszcze chłopak ze Słowacji. Varin ma ok. 20 bookingów miesięcznie i jest w stanie utrzymać się w Bangkoku z takiego pstrykania. Oznaczam go wam na zdjęciu!
Gdyby można było utrzymywać się ze wszystkiego, za co chciałbyś otrzymywać wynagrodzenie? Ja zawsze chciałam żyć z pisania. Jestem szalenie wdzięczna, że sobie taką możliwość stworzyłam a XXI wiek mi to umożliwił. 
A Ty? Może wystawisz na Airbnb za 200 zł naukę lepienia pierogów dla turystów? Why not! #neonbangkok #neonphotography #aniamaluje #travelgirl #podróże #podróżemałeiduże

Wielu ludzi w moim wieku...

Dla kogoś być może kolejna instagramerka z dupą na wierzchu, dla mnie zdjęcie na pamiątkę zachwytu nad cudownym wodospadem💧Z ekscytacji drżała mi cały czas łydka! Natura potrafi być majestatyczna!🌱
Sama wyspa ma różne oblicza. Na razie doświadczyłam #Bali dla lekko aroganckich młodych ludzi z lepszego (finansowo) świata, bujających się po instagramowych knajpkach. Bali komercyjnego i turystycznego, Bali pełnego przepięknej, dzikiej przyrody, Bali cudownych miejscowych ludzi i Bali mistycznego. Z pewnością perspektyw jest dużo więcej! Staram się patrzeć na świat pod różnymi kątami i zadawać wiele (czasami może ciut zbyt wścibskich) pytań. Ile ja się podczas takich podróży uczę, to o jeju!

A odnośnie pupy w bikini, to nie wrzucając takiego zdjęcia sama bym przyznała, że kobieta w bikini popełnia jakiś grzech, w odróżnieniu od mężczyzn z gołymi klatami. Nie postrzegam tak świata!😉 Pięknego piątku🌸
Fot: @czula.kaminska (mały spoiler tego, co jutro na stories)
#podróże #podróżemałeiduże #blogerka #wodospad #waterfall #bali #travelgirl #travelblogger #aniamaluje #szczerze_pisząc

Dla kogoś być może kolejna...

Nie wszystkie zdjęcia muszą być wymuskane ;) 🌸Moja pogadanka na temat „chłopak by mnie nie puścił” wywołała spore zamieszanie! Opisujecie swoje toksyczne relacje z partnerami, którzy „zabraniali” wam przeróżnych rzeczy. Czasami toksyczne byłyście Wy, w ciągłym strachu, że partner zdradzi. Dzisiaj jesteście w innych relacjach i wiecie, że to nie powinno tak działać i wyglądać. I wspaniale! Lepiej przejrzeć na oczy późno, niż wcale!
Szkoda życia na kogoś, kto podcina Ci skrzydła. Jeśli masz coś, przed czym chcesz ostrzec inne dziewczyny - dawaj śmiało! Czasami zaczyna się od „nie podoba mi się jak chodzisz w sukienkach”
Pozdrowienia z #Bali! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #balibowlsandsmoothies #relacje

Nie wszystkie zdjęcia muszą być...

Wyprawa solo jak dotąd:
👉🏻Ani jednego dnia nie spędziłam zupełnie sama! Poznałam mnóstwo ludzi, z innymi polubiłam się bardziej, bo miałam okazję lepiej ich poznać. 👉🏻Popełniłam sporo błędów organizacyjnych. Np. teraz jestem na #Bali i już czuję, że bez skutera będzie ciężko (mam problem z błędnikiem, nie będę ryzykować), ale jestem dobrej myśli.
👉🏻Do tej pory nie udało mi się popracować! Spędziłam na pracy może godzinę, no chyba, że liczyć składanie relacji na insta, to wtedy pracowałam ze 3h dziennie. Byłaby to jednak najmniej płatna praca świata, bo nic nie zarobiłam🤣🙈
👉🏻Jestem zupełnie nieprzygotowana na #Wietnam! Poranki i wieczory są podobno chłodne (16 stopni). Z polskiej perspektywy to się wyda śmieszne, ale ja mam tu 35 stopni i takie właśnie ubrania.
👉🏻Możliwe więc, że zamiast 2 tygodni w Wietnamie zmyję się szybciej na jakąś wyspę w Tajlandii (Ko Chang albo Ko Samui) albo na Koh Rong w Kambodży :) Ogólnie mordka mi się śmieje cały czas, jest fajnie, jest dobrze!
Teraz pora się trochę opalić.
Mam nadzieję, że podobają Wam się moje przygody na stories! Wielu rzeczy i ludzi też nie pokazuję, ale może wykorzystam te historie w jakiś luźniejszy dzień. Dzisiaj np. chciałabym nagrać krótką pogadankę 😁

Uściski z Bali!

Wyprawa solo jak dotąd: 👉🏻Ani...

Wciąż nie mogę uwierzyć, że smakował mi wege boczek🤯
To były bardzo intensywne dni w Bangkoku, pora na kolejną przygodę - co powinnam zrobić na Bali?
Jakieś rekomendacje? Nie mogę prowadzić skutera, mój błędnik nie ogarnia, więc pewnie będzie ciężko, ale nastawiam się pozytywnie do całej przygody😊
Poleżałabym ze dwa dni na plaży z jakąś książką, bo z nadmiaru wrażeń i emocji moja czaszka dymi😁.
Zastanawiam się też, którego dnia dopadnie mnie kryzys tej podróży, ale czas pokaże!
Podrzućcie swoje rekomendacje a ja powalczę z walizką i idę spać 😘
#Bangkok #vege #foodie #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Wciąż nie mogę uwierzyć, że...

Jestem wkurzona. Że musimy udawać, że mamy mężów i nosić fejkowe obrączki, aby pozbyć się niechcianych adoratorów. Że samo „nie” nie wystarcza i żaden argument nie ma takiej mocy, jak bycie „przypisaną” do jakiegoś faceta. Jakbyśmy same się nie liczyły jako jednostki ludzkie.
Chciałabym mieć poczucie, że mogę robić swobodnie wszystko to, co mężczyźni.
Moim kolegom nikt nie radzi, by dla bezpieczeństwa wracali po ciemku w towarzystwie kobiety.
Nie zwraca uwagi, że przebijają im przez t-shirt sutki. Nie szukają w podróży hosteli z pokojami tylko dla mężczyzn, podczas gdy „female dormitory” to nie jest pomysł, który wziął się z powietrza, a realnej potrzeby.
Ja nie chcę pieprzonych przywilejów. Chcę mieć poczucie, że jesteśmy takimi samymi jednostkami ludzkimi. Ale jak się naczytałam o Waszych fejkowych obrączkach i pierścionkach, to zrobiło mi się naprawdę przykro łamane na jestem wkurzona.

Kobieto, co robisz dla swojego bezpieczeństwa i spokoju, czego nie robią mężczyźni? Wyjdźmy z priv, napisz tutaj!
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #kobieta #wkurw

Jestem wkurzona. Że musimy udawać,...

Śmiesznie tu stoję, ale mam nadzieję, że widzicie - jestem w Azji na maksa szczęśliwa, wszystko mnie cieszy! W tym klimacie oddycha mi się wspaniale (nawet w Bangkoku!) każda drobna rzecz jest przygodą! Mnóstwo nowych bodźców, smaków, tekstur, zapachów. Tym razem zamiast wygodnego mieszkania z dostępem do basenu i siłowni wybrałam hostel i zbieram inne przeżycia. Poznaję ludzi z taką samą zajawką na doświadczanie podróży jak ja. Wymieniam setki uśmiechów dziennie, próbuję mówić „dziękuję” po tajsku, unikać jednorazowego plastiku, zachwycać się myjącym pupę kibelkiem i cieszyć z masażu, po którym chodzę lekkim krokiem. Tak lekkim, że zrobiłam ich dzisiaj 25 tysięcy😊. Kocham #Bangkok, kocham tę część Azji, uwielbiam wieczorem składać dla Was relację z tego wszystkiego, co mnie spotyka. Moim marzeniem jest zachęcić innych do tego samego! Chcę rozwiać Twoje obawy i uprzedzenia, pokazać, że to jest proste i da się na własną rękę bez stresu!
#podróże #podróżemałeiduże #travelgirl #femalesolotraveler #solotravel #bangkok #wakacje #aniamaluje #blogerka #blogerkapodróżnicza #pieszopomieście

Śmiesznie tu stoję, ale mam...

Kiedyś miałam problem ze znalezieniem towarzystwa do podróżowania - ja pracuję skąd chcę, innych ogranicza urlop. Szybciutko się to zmieniło i teraz nie mam najmniejszego problemu z ogarnięciem towarzystwa. I co zabawne - gdy jest w zasięgu ręki, mam ogromną potrzebę podróży solo. To zupełnie inny vibe, inne przygody, inny rodzaj doświadczenia!
Kiedyś bardzo chciałam wydać książkę z wydawnictwem. Dzisiaj co miesiąc jakieś  mi to proponuje. Wolę sama. I bardzo często gdy podobał mi się jakiś chłopak i okazało się, że z wzajemnością - automatycznie traciłam nim zainteresowanie🙈. To okropny sposób życia, wiecznie chcę tego, czego nie mam, a gdy mam, to już nie chcę😏. Staram się z tym walczyć, ale tez obserwować bacznie z czego wynikają te moje pragnienia.
Wow, dzisiaj zaczyna się moja podróż. Spędzę w niej 35 dni, planuję odwiedzić 3 kraje, w których jeszcze nie byłam i do jednego wrócić. Jak wyjdzie? Czas pokaże. Jedno jest pewne - ja zawsze sobie poradzę i zawsze znajdę sposób by mieć to, czego chcę. Tutaj np. chciałam zjeść śniadanie z widokiem na morze, ale nie było sensownej knajpy więc... przytargałam z @aleksandranajda stół i krzesła z mieszkania. 
Najbliższe 24h spędzę pewnie offline, bo mam cholernie długą przesiadkę, którą zamierzam przeznaczyć na zwiedzanie... sami zgadnijcie jakiego miasta 😉 mam czas aby wykombinować w jaki sposób chcę zamieszczać relacje i jednocześnie zachować bezpieczeństwo nie oznaczając się w czasie rzeczywistym😊 
Trzymajcie za mnie kciuki! #podróże #girlswhotravel #solotravel #solofemaletraveler #aniamaluje #karaiby #podróżemałeiduże

Kiedyś miałam problem ze znalezieniem...

Wódka w obuwniczym, gołąbki i ból..wiadomo czego [TYGODNIK]

Napisanie tego tygodnika jest dla mnie bardzo trudne, bo nie ma mnie tam gdzie byłam w zeszłym tygodniu. A może dlatego, że boli mnie głowa? Nie wiem sama.
Po kolei. Poprzedni odcinek moich przygód zakończył się w Katowicach, które są pięknym miastem. Wymeldowałam się i ruszyłam w kierunku autobusu na lotnisko – przystanek jest w podziemiach galerii katowickiej, więc miałam rzut beretem. Ostatnio brałam jechałam UBEREM i jeśli jedziecie większą ekipą – cenowo wychodzi podobnie. Kurs na lotnisko to 27 PLN autobusem i ok. 70 PLN Uberem (a z kodem uberaniamalujeue macie rabat 45 PLN). Anyway – na lotnisko dotarłam cała, zdrowa i o czasie.
A potem był już Neapol i błyskawiczna zmiana klimatu. Tym razem mój autobus nie odjechał przed czasem i pojechałam prosto do urokliwego Salerno. Eeeech, południe Włoch jest tak piękne, że chyba stanie się moimi “Bieszczadami” i w chwilach “a może być rzucić tak wszystko i pojechać w Bieszczady” będę sprawdzała tanie loty. 
O moich włoskich przygodach może innym razem, bo serce mi pęknie gdy rzucę okiem na zdjęcia raz jeszcze…
Bikini: CUBUS
Warto było schodzić w dół z tego mostu i łamać zakaz wstępu :D. A wiem co to życie na krawędzi bo piję czasami herbatę z alzheimerem cytryną [suchar]. 
Historię który za tym stoi macie w dwóch odcinkach na moim insta (jeden, dwa)
Zastanawiam się ostatnio czy są przypadkowe spotkania, przypadkowo zasłyszane informacje, przypadkowo przeczytane książki. Myślę, że to my tworzymy te przypadki. Gdy odbierałam nagrodę za książkę roku (yep, I did it!) wszystko szło nie po mojej myśli. Gala była w niedzielę wieczorem a ja w poniedziałek rano miałam ustne zaliczenie antropologii kulturowej… a może współczesnych doktryn pedagogicznych? Pamiętam wykładowcę, nie pamiętam o który z dwóch przedmiotów chodziło. Do tego sto innych komplikacji i cały świat przeciwko mnie. Gdy wysiadłam w Kato wpadłam w kałużę, urwał mi się pasek od torebki… Ale to w Katowicach poznałam Dagmarę i Anię. Pomyśleć że to był kwiecień 2014 a dzisiaj jest ledwie lipiec 2016 a ja byłam u Ani we Włoszech. A jeszcze nie tak dawno rozmawiałyśmy o glutenie, zdrowiu i grajku który wystawia paragony. Czytelniku – jeśli lubisz mojego bloga, koniecznie wbij na bloga Ani – jest spora szansa że go pokochasz!
[twardo przełykam ślinę…] Macie kolejne zdjęcie, a ja na nie patrzę bo załamię się szarą pogodą 😀
O tym co i jak było we Włoszech popełniłam już mały tekst – bo jednak dostałam tam sporo lekcji od życia. Jeśli lubicie uczyć się ze swoich doświadczeń – łapcie też moje włoskie lekcje.
Dobra, bez owijania w bawełnę, bo mam prywatny ból własnej dupy. Myślę o Ani i o tym jaki rewelacyjny jest jej blog. Myślę o tym, że wiele jest takich osób, które mają fajne blogi. I wkurza mnie, że nie są popularne. Ostatnio ktoś powiedział o mnie “nie rozumiem jej fenomenu”. Sedno! Ja sama go nie rozumiem. To znaczy wiem jak to robię i co sprawiło że dzisiaj czyta mnie “trochę” większa, bo dwustutysięczna (jak to się do cholery pisze?!) garstka osób, ale nie rozumiem dlaczego mnie czytają. Hej – ile takich perełek czeka na odkrycie? Myślę intensywnie nad tym, by podać innym swoją dłoń i sprawić że staną się trochę więksi [to źle brzmi, to źle brzmi! :D]
No, wiecie co mam na myśli. W każdym razie nie ma nic za darmo. Nie chcę hajsu, ale jeśli chcesz efektów, musisz włożyć w to zaangażowanie. Wiem że ja z tych co to nic nie musisz, wszystko możesz, ale wiesz – jeśli chcesz to musisz. Jeśli chcesz. A jak nie, to nie.
Stąd pytanie – czy ktoś z tu czytających mnie…chciałby stać się trochę bardziej duży?  Dajcie znać. Nie wiem czy ruszać z tym.
Ok, lecimy dalej z tematem tygodnia.
To jest sklep z obuwiem. Sprzedają w nim wódkę. Pod ladą, na ladzie, jawnie i bez problemu. Mówiłam już że kocham włoski luz? 
I jest mi niewypowiedzianie przykro z powodu dzisiejszej tragedii. Tak, że nie mam słów :(. 
Mój wewnętrzny Freddie zaśpiewał właśnie wers  ♪ ♫ ♬But life still goes on  ♪ ♫ ♬ i pozwolił mi się pozbierać.
Włoskie historie innym razem… z piątku na sobotę wylądowałam w Warszawie. Jak mogłam nie wiedzieć, że jest szczyt NATO? I że przez jakiegoś Obamę miasto stoi na głowie? Och jak ja lubię swoje ciche zadupie za brak takich akcji, demonstracji, pochodów, obchodów, maratonów i innych cudów na kiju. Na szczęście w hotelu myślą za mnie i zadzwonili powiedzieć gdzie czeka na mnie taksówka. Z całego serca polecam Sound Garden Hotel. Darmowy transfer z lotniska, dobre śniadania no i mam dla Was spoko zniżkę (klik).
To miejsce działa na mnie tak, że o drugiej w nocy pisałam dla Was tekst a i tak się wyspałam 😀
Ale do tamtego tekstu już wrzucałam linka, więc zapodam czymś innym z tego tygodnia – pisałam też jak chronię włosy przed słońcem i dzisiaj z całą pewnością mogę powiedzieć – żyją i nie ucierpiały na włoskim słońcu. W przeciwieństwie do skóry na moich plecach, która opuszcza właśnie pokład bez kapitana. Dzięki skóro!
Wspominałam kiedyś, że nie jadłam w Warszawie nigdy nic super dobrego na tyle, by chcieć do tej Warszawy dla jedzenia wracać? Niektórzy się obrazili (#team-mentalne-gimnazjum) inni polecali swoje ukochane miejsca bym na stolicą spojrzała ich oczyma.
Spotkałam się z Anią i pokazała mi przepyszne miejsce Shipudei Berek – pizza izrealska i wybór meze z pitą (dokładają do woli!)… pycha!
Najedzona i szczęśliwa wróciłam do domu gdzie…
no dobra, zwolnię z tym jedzeniem i zmienię na moment temat. Mam wielki głód życia. Odważyłam się napisać tekst o tym, że kupuję sobie właśnie namiastkę swojego marzenia o wolności. Bo w istocie tego pragnę. Decydowania o każdej jednej minucie swojego życia.
Stąd mam teraz egzystencjalne rozkminki i mnóstwo sprzecznych myśli w tym samym momencie. Anyway…
Wróciłam do domu, gdzie czekały na mnie gołąbki. Mamine!
Mam głód życia. Podróżowania. Pysznego jedzenia. Czytania książek. Och jak ja za tym tęskniłam! Mam przeczucie że te trzy miesiące wolności wyleczą mnie z asekuracyjnego podchodzenia do życia i biznesu – boleśnie uświadamiam sobie, że styl życia jaki chcę wieść wymaga kasy, a żeby mieć kasę, trzeba przestać robić przysługi po znajomości ;). I może mając różne źródła dochodów skupić się na tych najsilniejszych zamiast rozmieniać się na drobne.
Gdyby nie ograniczał mnie w tym momencie budżet, już klepnęłabym bilet na Maltę (polecacie mi ją w komentarzach i na snapie) oraz na jesień do Rzymu. I na Sycylię. I jeszcze gdzieś. Najpierw muszę ochłonąć i zastanowić się co dalej.
I tak oto skończył się mój tydzień. Pośród zieleni Solca Kujawskiego. Wiecie, że zawsze uparcie piszę drugi człon nazwy mojego miasta z małej litery? Wiem jak jest poprawnie ale ciągle piszę źle.
Ok, to może linki tygodnia?
Wyjdę na strasznego dzieciaka. Takiego dziecinnego max. Nie mogę się doczekać aż bez żadnych sztuczek i obchodzenia systemu będę mogła pobrać smartfona PokemonGo i łapać pokemony. Serio bym się pobawiła! I wreszcie miałabym argument że gry mogą motywować dzieci do wychodzenia z domów. Czad!
Na jednym z moich ulubionych profili na fejsie jest krok po kroku opisane jak dostać pracę jako Stewardessa
Mozzarella z mleka bawolego w Polsce – kto nie próbował niech koniecznie kupi! Przed Włochami nie doceniałam mozzarelli. Wolałam inne sery ale teraz… oj, poleciałabym tam na samą pizzę i dla tego cudnego sera.
Pisałam Wam też ostatnio, że chciałabym odświeżyć sobie swoją “karierę konkursomaniaczki”, bo sprawiało mi to kiedyś wielką frajdę – Allani.pl poprosiło mnie o wspomnienie o ich konkursie – wystarczy stworzyć w ich kreatorze stylizacji zestaw z torebką Wittchen. Zestaw powinien być inspirowany bohaterem filmu…  i wtedy  można torebkę wygrać.
Set poniżej robiłam minutę (instrukcja jak to zrobić)
7c36086f593682e7fa289f597e222146490e9397

Konkurs nie potrwa długo, ale byłabym przeszczęśliwa gdyby wygrał ktoś, kto czyta mojego bloga. Link znajdziecie tutaj. Właśnie wybieram zwycięzców  poprzedniego konkursu (muszę się z tym przespać) ale postanowiłam częstotliwość konkursów dopasować do Waszego zaangażowania, także liczę na Was 😀 Nagrodę zgarnąć jest bardzo łatwo :).Tylko uwaga – zabawa w takie stylizacje wciąga, dlatego ja idę raczej wciągnąć rosół a potem poczytać do końca książkę Lema… ;)).

Na koniec fajny blog podróżniczy

Jazda autobusem po wybrzeżu Amalfi… oj, doświadczyłam tego, bywa “zabawnie”

i coś szokującego. Brrr!



Mam cię!



Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Kup sobie namiastkę swojego marzenia już dzisiaj, czyli moje wakacyjne plany
Wódka w obuwniczym, gołąbki i ból..wiadomo czego [TYGODNIK]