Moje najlulubieńsze zdjęcie zrobione, gdy myślałam, że już po zdjęciach i się odwróciłam. Jak zawsze!

Miałam ostatnio potężny kryzys życiowy zupełnie bez powodu. Okoliczności nadal są takie same, nic się nie zmieniło, ale kryzys minął. I myślę, że to całkiem normalne, mamy różne etapy w życiu i czasem człowiek ma ochotę zwinąć się w kulkę i płakać, a czasem tańczyć. Wyjątkowo zmieniłam podejście i zamiast za wszelką cenę próbować wyjść z tego dołka, zaczęłam obserwować swoje potrzeby i za nimi podążać. Godzina leżenia i myślenia o niczym, zamiast wstania rano? Okej! Comfort food w środku nocy? Proszę bardzo. Trzy godziny w wannie i czytanie bardzo głupiej książki? Oczywiście.
Zamiast za wszelką cenę próbować poprawić swój humor, płakałam gdy miałam ochotę i wkurzałam się, gdy miałam taką potrzebę. I ojeny, czasami dobrze jest jednak poddać się fali i po prostu się na niej unieść.

Zdjęcie; @patabloguje 
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis  #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka

Moje najlulubieńsze zdjęcie zrobione, gdy...

Te kropki przy mojej twarzy to komary.
Komary są najbardziej śmiercionośnymi zwierzętami na świecie. Zabijają więcej ludzi niż rekiny, tygrysy, czy jadowite węże. Roznoszą malarię, dengę i wirusa Zika. Drugim największym mordercą jest człowiek. Pomijając już fakt, że mordujemy w imię „Boga” „granic” „honoru” siebie nawzajem urządzając krwawe wojny, to jeszcze jesteśmy pasożytem eksploatującym ziemię ponad miarę.

Ludziom, którzy z oszczędności i dla widoków kupili domy na wsi, śmierdzi nagle rzepak i domagają się, aby rolnicy zaprzestali uprawy. Usuwamy budki lęgowe dla Jerzyków, chociaż krzywdy nikomu nie robią. A jakieś dzbany na Mokotowie wytruły staw, bo żaby im skrzeczały i „rechot był nie do zniesienia”. O tym, że sami osiedlili się koło stawu i to był ich wybór już nie pomyśleli.

Chciałabym, żeby takie piękne widoki wciąż istniały za 20, 50 i 100 lat. Ten mały pies trzęsie się z radości jak może wytarzać się w trawie. My też tacy byliśmy, ze spodniami wiecznie zielonymi od wtartej w nie przy upadku trawy🌱
Co się nam stało?

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka #koszyk

Te kropki przy mojej twarzy...

Kiedyś miałam straszny ból tyłka o ludzi wychodzących na papierosa. Siedzenie długo w pomieszczeniu to dla mnie koszmar. Jak wychodzę z kina na powietrze, to czuję się jak ktoś, kto wyszedł z jaskini😅
O ile w gimnazjum i w liceum wychodziłam zawsze z palącymi znajomymi (sama nie palę) i praktycznie co przerwę byłam na powietrzu, o tyle później było z tym jakoś dziwniej.
W szkole to jedynie niektórzy nauczyciele brali mnie za palacza i patrzyli z pogardą.Ale jak uzasadnić wychodzenie gdy nie palisz?
Śmak, po prostu wychodziłam :D. A gdy ktoś mówił „ty palisz?” albo: „ale ty przecież nie palisz!” odpowiadałam „ale muszę się przewietrzyć”. I tyle! Nikt nie urwał mi głowy, nie krzyczał na mnie z powodu tych 5 minut co dwie godziny.

Zamiast pielęgnowania w sobie wkurzenia na innych, skupiłam się na sobie.
Wkurzało mnie za to poczucie, że pracując z ludźmi ktoś zawsze notuje skrzętnie w głowie jak często wychodzisz do toalety i unosi brew gdy odbierasz prywatny telefon. Nie czuję się dobrze w takiej atmosferze, jestem przerażona tym jak traktuje się pracowników w Polsce. Dlatego pracuję sobie jako freelancer na swoim.
Nigdy nie wyszło mi nic dobrego z tego pielęgnowania w głowie ukłucia „bo inni”.
I w ogóle to polecam książkę Helmuta Schoecka „Zawiść: źródło agresji, destrukcji i biedy”. Jest w niej masa socjologicznych ciekawostek i zrobiłam z niej całą masę notatek czytając za pierwszym razem. Bardzo otworzyła mi głowę!
#szczerze_pisząc #blogerka #czesc #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #kropki #sukienka #polkadots

Kiedyś miałam straszny ból tyłka...

Każdy czasami potrzebuje zmian, ja potrzebowałam takiej. Czuję się lekko i świeżo!
#aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily  #blogerka #włosy #zmiana #fryzura #polkadots #sukienka #kropki #haircut

Każdy czasami potrzebuje zmian, ja...

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję. Nawet nie fizycznie, to inny rodzaj zmęczenia. Zmęczenie mnogością decyzji do podjęcia i wyborów do dokonania. Zmęczenie ilością rzeczy, walczących każdego dnia o moją uwagę. 
Kiedyś nie rozumiałam ludzi latających na all inclusive, mówiących fryzjerowi „rób co chcesz” albo wybierających buty w pierwszym sklepie, bez porównania oferty w 10 innych. Dzisiaj rozumiem. 
Każdy czasami potrzebuje odpoczynku umysłowego.

#lavieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #darlingdaily #szczerze_pisząc #discoverunder50k

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję....

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Wódka w obuwniczym, gołąbki i ból..wiadomo czego [TYGODNIK]

Napisanie tego tygodnika jest dla mnie bardzo trudne, bo nie ma mnie tam gdzie byłam w zeszłym tygodniu. A może dlatego, że boli mnie głowa? Nie wiem sama.
Po kolei. Poprzedni odcinek moich przygód zakończył się w Katowicach, które są pięknym miastem. Wymeldowałam się i ruszyłam w kierunku autobusu na lotnisko – przystanek jest w podziemiach galerii katowickiej, więc miałam rzut beretem. Ostatnio brałam jechałam UBEREM i jeśli jedziecie większą ekipą – cenowo wychodzi podobnie. Kurs na lotnisko to 27 PLN autobusem i ok. 70 PLN Uberem (a z kodem uberaniamalujeue macie rabat 45 PLN). Anyway – na lotnisko dotarłam cała, zdrowa i o czasie.
A potem był już Neapol i błyskawiczna zmiana klimatu. Tym razem mój autobus nie odjechał przed czasem i pojechałam prosto do urokliwego Salerno. Eeeech, południe Włoch jest tak piękne, że chyba stanie się moimi “Bieszczadami” i w chwilach “a może być rzucić tak wszystko i pojechać w Bieszczady” będę sprawdzała tanie loty. 
O moich włoskich przygodach może innym razem, bo serce mi pęknie gdy rzucę okiem na zdjęcia raz jeszcze…
Bikini: CUBUS
Warto było schodzić w dół z tego mostu i łamać zakaz wstępu :D. A wiem co to życie na krawędzi bo piję czasami herbatę z alzheimerem cytryną [suchar]. 
Historię który za tym stoi macie w dwóch odcinkach na moim insta (jeden, dwa)
Zastanawiam się ostatnio czy są przypadkowe spotkania, przypadkowo zasłyszane informacje, przypadkowo przeczytane książki. Myślę, że to my tworzymy te przypadki. Gdy odbierałam nagrodę za książkę roku (yep, I did it!) wszystko szło nie po mojej myśli. Gala była w niedzielę wieczorem a ja w poniedziałek rano miałam ustne zaliczenie antropologii kulturowej… a może współczesnych doktryn pedagogicznych? Pamiętam wykładowcę, nie pamiętam o który z dwóch przedmiotów chodziło. Do tego sto innych komplikacji i cały świat przeciwko mnie. Gdy wysiadłam w Kato wpadłam w kałużę, urwał mi się pasek od torebki… Ale to w Katowicach poznałam Dagmarę i Anię. Pomyśleć że to był kwiecień 2014 a dzisiaj jest ledwie lipiec 2016 a ja byłam u Ani we Włoszech. A jeszcze nie tak dawno rozmawiałyśmy o glutenie, zdrowiu i grajku który wystawia paragony. Czytelniku – jeśli lubisz mojego bloga, koniecznie wbij na bloga Ani – jest spora szansa że go pokochasz!
[twardo przełykam ślinę…] Macie kolejne zdjęcie, a ja na nie patrzę bo załamię się szarą pogodą 😀
O tym co i jak było we Włoszech popełniłam już mały tekst – bo jednak dostałam tam sporo lekcji od życia. Jeśli lubicie uczyć się ze swoich doświadczeń – łapcie też moje włoskie lekcje.
Dobra, bez owijania w bawełnę, bo mam prywatny ból własnej dupy. Myślę o Ani i o tym jaki rewelacyjny jest jej blog. Myślę o tym, że wiele jest takich osób, które mają fajne blogi. I wkurza mnie, że nie są popularne. Ostatnio ktoś powiedział o mnie “nie rozumiem jej fenomenu”. Sedno! Ja sama go nie rozumiem. To znaczy wiem jak to robię i co sprawiło że dzisiaj czyta mnie “trochę” większa, bo dwustutysięczna (jak to się do cholery pisze?!) garstka osób, ale nie rozumiem dlaczego mnie czytają. Hej – ile takich perełek czeka na odkrycie? Myślę intensywnie nad tym, by podać innym swoją dłoń i sprawić że staną się trochę więksi [to źle brzmi, to źle brzmi! :D]
No, wiecie co mam na myśli. W każdym razie nie ma nic za darmo. Nie chcę hajsu, ale jeśli chcesz efektów, musisz włożyć w to zaangażowanie. Wiem że ja z tych co to nic nie musisz, wszystko możesz, ale wiesz – jeśli chcesz to musisz. Jeśli chcesz. A jak nie, to nie.
Stąd pytanie – czy ktoś z tu czytających mnie…chciałby stać się trochę bardziej duży?  Dajcie znać. Nie wiem czy ruszać z tym.
Ok, lecimy dalej z tematem tygodnia.
To jest sklep z obuwiem. Sprzedają w nim wódkę. Pod ladą, na ladzie, jawnie i bez problemu. Mówiłam już że kocham włoski luz? 
I jest mi niewypowiedzianie przykro z powodu dzisiejszej tragedii. Tak, że nie mam słów :(. 
Mój wewnętrzny Freddie zaśpiewał właśnie wers  ♪ ♫ ♬But life still goes on  ♪ ♫ ♬ i pozwolił mi się pozbierać.
Włoskie historie innym razem… z piątku na sobotę wylądowałam w Warszawie. Jak mogłam nie wiedzieć, że jest szczyt NATO? I że przez jakiegoś Obamę miasto stoi na głowie? Och jak ja lubię swoje ciche zadupie za brak takich akcji, demonstracji, pochodów, obchodów, maratonów i innych cudów na kiju. Na szczęście w hotelu myślą za mnie i zadzwonili powiedzieć gdzie czeka na mnie taksówka. Z całego serca polecam Sound Garden Hotel. Darmowy transfer z lotniska, dobre śniadania no i mam dla Was spoko zniżkę (klik).
To miejsce działa na mnie tak, że o drugiej w nocy pisałam dla Was tekst a i tak się wyspałam 😀
Ale do tamtego tekstu już wrzucałam linka, więc zapodam czymś innym z tego tygodnia – pisałam też jak chronię włosy przed słońcem i dzisiaj z całą pewnością mogę powiedzieć – żyją i nie ucierpiały na włoskim słońcu. W przeciwieństwie do skóry na moich plecach, która opuszcza właśnie pokład bez kapitana. Dzięki skóro!
Wspominałam kiedyś, że nie jadłam w Warszawie nigdy nic super dobrego na tyle, by chcieć do tej Warszawy dla jedzenia wracać? Niektórzy się obrazili (#team-mentalne-gimnazjum) inni polecali swoje ukochane miejsca bym na stolicą spojrzała ich oczyma.
Spotkałam się z Anią i pokazała mi przepyszne miejsce Shipudei Berek – pizza izrealska i wybór meze z pitą (dokładają do woli!)… pycha!
Najedzona i szczęśliwa wróciłam do domu gdzie…
no dobra, zwolnię z tym jedzeniem i zmienię na moment temat. Mam wielki głód życia. Odważyłam się napisać tekst o tym, że kupuję sobie właśnie namiastkę swojego marzenia o wolności. Bo w istocie tego pragnę. Decydowania o każdej jednej minucie swojego życia.
Stąd mam teraz egzystencjalne rozkminki i mnóstwo sprzecznych myśli w tym samym momencie. Anyway…
Wróciłam do domu, gdzie czekały na mnie gołąbki. Mamine!
Mam głód życia. Podróżowania. Pysznego jedzenia. Czytania książek. Och jak ja za tym tęskniłam! Mam przeczucie że te trzy miesiące wolności wyleczą mnie z asekuracyjnego podchodzenia do życia i biznesu – boleśnie uświadamiam sobie, że styl życia jaki chcę wieść wymaga kasy, a żeby mieć kasę, trzeba przestać robić przysługi po znajomości ;). I może mając różne źródła dochodów skupić się na tych najsilniejszych zamiast rozmieniać się na drobne.
Gdyby nie ograniczał mnie w tym momencie budżet, już klepnęłabym bilet na Maltę (polecacie mi ją w komentarzach i na snapie) oraz na jesień do Rzymu. I na Sycylię. I jeszcze gdzieś. Najpierw muszę ochłonąć i zastanowić się co dalej.
I tak oto skończył się mój tydzień. Pośród zieleni Solca Kujawskiego. Wiecie, że zawsze uparcie piszę drugi człon nazwy mojego miasta z małej litery? Wiem jak jest poprawnie ale ciągle piszę źle.
Ok, to może linki tygodnia?
Wyjdę na strasznego dzieciaka. Takiego dziecinnego max. Nie mogę się doczekać aż bez żadnych sztuczek i obchodzenia systemu będę mogła pobrać smartfona PokemonGo i łapać pokemony. Serio bym się pobawiła! I wreszcie miałabym argument że gry mogą motywować dzieci do wychodzenia z domów. Czad!
Na jednym z moich ulubionych profili na fejsie jest krok po kroku opisane jak dostać pracę jako Stewardessa
Mozzarella z mleka bawolego w Polsce – kto nie próbował niech koniecznie kupi! Przed Włochami nie doceniałam mozzarelli. Wolałam inne sery ale teraz… oj, poleciałabym tam na samą pizzę i dla tego cudnego sera.
Pisałam Wam też ostatnio, że chciałabym odświeżyć sobie swoją “karierę konkursomaniaczki”, bo sprawiało mi to kiedyś wielką frajdę – Allani.pl poprosiło mnie o wspomnienie o ich konkursie – wystarczy stworzyć w ich kreatorze stylizacji zestaw z torebką Wittchen. Zestaw powinien być inspirowany bohaterem filmu…  i wtedy  można torebkę wygrać.
Set poniżej robiłam minutę (instrukcja jak to zrobić)
7c36086f593682e7fa289f597e222146490e9397

Konkurs nie potrwa długo, ale byłabym przeszczęśliwa gdyby wygrał ktoś, kto czyta mojego bloga. Link znajdziecie tutaj. Właśnie wybieram zwycięzców  poprzedniego konkursu (muszę się z tym przespać) ale postanowiłam częstotliwość konkursów dopasować do Waszego zaangażowania, także liczę na Was 😀 Nagrodę zgarnąć jest bardzo łatwo :).Tylko uwaga – zabawa w takie stylizacje wciąga, dlatego ja idę raczej wciągnąć rosół a potem poczytać do końca książkę Lema… ;)).

Na koniec fajny blog podróżniczy

Jazda autobusem po wybrzeżu Amalfi… oj, doświadczyłam tego, bywa “zabawnie”

i coś szokującego. Brrr!



Mam cię!



Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Kup sobie namiastkę swojego marzenia już dzisiaj, czyli moje wakacyjne plany
Wódka w obuwniczym, gołąbki i ból..wiadomo czego [TYGODNIK]