Nie wszystkie zdjęcia muszą być wymuskane ;) 🌸Moja pogadanka na temat „chłopak by mnie nie puścił” wywołała spore zamieszanie! Opisujecie swoje toksyczne relacje z partnerami, którzy „zabraniali” wam przeróżnych rzeczy. Czasami toksyczne byłyście Wy, w ciągłym strachu, że partner zdradzi. Dzisiaj jesteście w innych relacjach i wiecie, że to nie powinno tak działać i wyglądać. I wspaniale! Lepiej przejrzeć na oczy późno, niż wcale!
Szkoda życia na kogoś, kto podcina Ci skrzydła. Jeśli masz coś, przed czym chcesz ostrzec inne dziewczyny - dawaj śmiało! Czasami zaczyna się od „nie podoba mi się jak chodzisz w sukienkach”
Pozdrowienia z #Bali! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #balibowlsandsmoothies #relacje

Nie wszystkie zdjęcia muszą być...

Wyprawa solo jak dotąd:
👉🏻Ani jednego dnia nie spędziłam zupełnie sama! Poznałam mnóstwo ludzi, z innymi polubiłam się bardziej, bo miałam okazję lepiej ich poznać. 👉🏻Popełniłam sporo błędów organizacyjnych. Np. teraz jestem na #Bali i już czuję, że bez skutera będzie ciężko (mam problem z błędnikiem, nie będę ryzykować), ale jestem dobrej myśli.
👉🏻Do tej pory nie udało mi się popracować! Spędziłam na pracy może godzinę, no chyba, że liczyć składanie relacji na insta, to wtedy pracowałam ze 3h dziennie. Byłaby to jednak najmniej płatna praca świata, bo nic nie zarobiłam🤣🙈
👉🏻Jestem zupełnie nieprzygotowana na #Wietnam! Poranki i wieczory są podobno chłodne (16 stopni). Z polskiej perspektywy to się wyda śmieszne, ale ja mam tu 35 stopni i takie właśnie ubrania.
👉🏻Możliwe więc, że zamiast 2 tygodni w Wietnamie zmyję się szybciej na jakąś wyspę w Tajlandii (Ko Chang albo Ko Samui) albo na Koh Rong w Kambodży :) Ogólnie mordka mi się śmieje cały czas, jest fajnie, jest dobrze!
Teraz pora się trochę opalić.
Mam nadzieję, że podobają Wam się moje przygody na stories! Wielu rzeczy i ludzi też nie pokazuję, ale może wykorzystam te historie w jakiś luźniejszy dzień. Dzisiaj np. chciałabym nagrać krótką pogadankę 😁

Uściski z Bali!

Wyprawa solo jak dotąd: 👉🏻Ani...

Wciąż nie mogę uwierzyć, że smakował mi wege boczek🤯
To były bardzo intensywne dni w Bangkoku, pora na kolejną przygodę - co powinnam zrobić na Bali?
Jakieś rekomendacje? Nie mogę prowadzić skutera, mój błędnik nie ogarnia, więc pewnie będzie ciężko, ale nastawiam się pozytywnie do całej przygody😊
Poleżałabym ze dwa dni na plaży z jakąś książką, bo z nadmiaru wrażeń i emocji moja czaszka dymi😁.
Zastanawiam się też, którego dnia dopadnie mnie kryzys tej podróży, ale czas pokaże!
Podrzućcie swoje rekomendacje a ja powalczę z walizką i idę spać 😘
#Bangkok #vege #foodie #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Wciąż nie mogę uwierzyć, że...

Jestem wkurzona. Że musimy udawać, że mamy mężów i nosić fejkowe obrączki, aby pozbyć się niechcianych adoratorów. Że samo „nie” nie wystarcza i żaden argument nie ma takiej mocy, jak bycie „przypisaną” do jakiegoś faceta. Jakbyśmy same się nie liczyły jako jednostki ludzkie.
Chciałabym mieć poczucie, że mogę robić swobodnie wszystko to, co mężczyźni.
Moim kolegom nikt nie radzi, by dla bezpieczeństwa wracali po ciemku w towarzystwie kobiety.
Nie zwraca uwagi, że przebijają im przez t-shirt sutki. Nie szukają w podróży hosteli z pokojami tylko dla mężczyzn, podczas gdy „female dormitory” to nie jest pomysł, który wziął się z powietrza, a realnej potrzeby.
Ja nie chcę pieprzonych przywilejów. Chcę mieć poczucie, że jesteśmy takimi samymi jednostkami ludzkimi. Ale jak się naczytałam o Waszych fejkowych obrączkach i pierścionkach, to zrobiło mi się naprawdę przykro łamane na jestem wkurzona.

Kobieto, co robisz dla swojego bezpieczeństwa i spokoju, czego nie robią mężczyźni? Wyjdźmy z priv, napisz tutaj!
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #kobieta #wkurw

Jestem wkurzona. Że musimy udawać,...

Śmiesznie tu stoję, ale mam nadzieję, że widzicie - jestem w Azji na maksa szczęśliwa, wszystko mnie cieszy! W tym klimacie oddycha mi się wspaniale (nawet w Bangkoku!) każda drobna rzecz jest przygodą! Mnóstwo nowych bodźców, smaków, tekstur, zapachów. Tym razem zamiast wygodnego mieszkania z dostępem do basenu i siłowni wybrałam hostel i zbieram inne przeżycia. Poznaję ludzi z taką samą zajawką na doświadczanie podróży jak ja. Wymieniam setki uśmiechów dziennie, próbuję mówić „dziękuję” po tajsku, unikać jednorazowego plastiku, zachwycać się myjącym pupę kibelkiem i cieszyć z masażu, po którym chodzę lekkim krokiem. Tak lekkim, że zrobiłam ich dzisiaj 25 tysięcy😊. Kocham #Bangkok, kocham tę część Azji, uwielbiam wieczorem składać dla Was relację z tego wszystkiego, co mnie spotyka. Moim marzeniem jest zachęcić innych do tego samego! Chcę rozwiać Twoje obawy i uprzedzenia, pokazać, że to jest proste i da się na własną rękę bez stresu!
#podróże #podróżemałeiduże #travelgirl #femalesolotraveler #solotravel #bangkok #wakacje #aniamaluje #blogerka #blogerkapodróżnicza #pieszopomieście

Śmiesznie tu stoję, ale mam...

Kiedyś miałam problem ze znalezieniem towarzystwa do podróżowania - ja pracuję skąd chcę, innych ogranicza urlop. Szybciutko się to zmieniło i teraz nie mam najmniejszego problemu z ogarnięciem towarzystwa. I co zabawne - gdy jest w zasięgu ręki, mam ogromną potrzebę podróży solo. To zupełnie inny vibe, inne przygody, inny rodzaj doświadczenia!
Kiedyś bardzo chciałam wydać książkę z wydawnictwem. Dzisiaj co miesiąc jakieś  mi to proponuje. Wolę sama. I bardzo często gdy podobał mi się jakiś chłopak i okazało się, że z wzajemnością - automatycznie traciłam nim zainteresowanie🙈. To okropny sposób życia, wiecznie chcę tego, czego nie mam, a gdy mam, to już nie chcę😏. Staram się z tym walczyć, ale tez obserwować bacznie z czego wynikają te moje pragnienia.
Wow, dzisiaj zaczyna się moja podróż. Spędzę w niej 35 dni, planuję odwiedzić 3 kraje, w których jeszcze nie byłam i do jednego wrócić. Jak wyjdzie? Czas pokaże. Jedno jest pewne - ja zawsze sobie poradzę i zawsze znajdę sposób by mieć to, czego chcę. Tutaj np. chciałam zjeść śniadanie z widokiem na morze, ale nie było sensownej knajpy więc... przytargałam z @aleksandranajda stół i krzesła z mieszkania. 
Najbliższe 24h spędzę pewnie offline, bo mam cholernie długą przesiadkę, którą zamierzam przeznaczyć na zwiedzanie... sami zgadnijcie jakiego miasta 😉 mam czas aby wykombinować w jaki sposób chcę zamieszczać relacje i jednocześnie zachować bezpieczeństwo nie oznaczając się w czasie rzeczywistym😊 
Trzymajcie za mnie kciuki! #podróże #girlswhotravel #solotravel #solofemaletraveler #aniamaluje #karaiby #podróżemałeiduże

Kiedyś miałam problem ze znalezieniem...

Piszecie, że:
👉 N-ele z km widzą pomalowane rzęsy lub paznokcie, ale śladów po samookaleczeniach już nie. Lub pada "zakryj to".
👉 Uczniom ze szkół plastycznych jakoś dziwnie strój nie odbiera inteligencji. Czymś się różnią?
👉 Zasady utrwalają kulturę gwałtu. To dziewczynki mają "nie rozpraszać chłopców". A może oni powinni się skupiać? Ślinią się też na widok n-elek, co to zmienia?
👉 Wzmacniamy przekaz ALBO mądra, ALBO pomalowana. To złe!
👉 Obrywacie za naturalną oprawę oczu. Bo n-elka "nie wierzy". Nie pada PRZEPRASZAM.
👉"to kwestia szacunku". Dla mnie szacunek, to bycie przygotowanym do lekcji, mówienie "dzień dobry" i "przepraszam". Nauka to 46h tygodniowo, dorośli pracują 40h. Kiedy wyrażać się ubiorem? Rudym powiecie, że mogą być rudzi po pracy?
👉 Jeśli obrażają cię  różowe włosy, to przemyśl swoje wartości.
👉 Przypięłam w relacjach opinię prawną. Zasady są niezgodne z prawem.
👉 i seksistowskie wobec każdej płci. 👉 Są głosy o bardzo przesadnym stroju w szkole. Rozumiem. ale zakaz ani groźba nic nie zmienią. Może warto porozmawiać?

Bolą wiadomości o samookaleczeniach. Popłakałam się. Te same n-elki siłą zmywają komuś makijaż płynem do naczyń, ale siniaków bitego ucznia nie widzą. Dręczonym radzą: "spróbuj się więcej uśmiechać".
👉 Strój dodaje  pewności siebie. Bez względu, czy to kolczyk w nosie, czy t-shirt z napisem "I'm lesbian". Dostajecie uwagi za odzież i akcesoria z tęczą.  Psychologia i socjologia mówią o potrzebie ekspresji, przynależności, manifestowania swoich przekonań, ale te spory wciąż wygrywa "KIEDYŚ TO BYŁO, KRÓTKO SIĘ TRZYMAŁO" i "JA SWOJE WIEM". Co wiesz? Że oceniasz ludzi po wyglądzie? Gratulacje!

Na szczęście mamy wielu cudownych n-eli. Dla nich ważne jest przygotowanie do lekcji i nie oceniają za wygląd. Dziękuję za Wasz za otwarty umysł.Jesteście wspaniali!

PS. Mam AZS, stres nasila objawy. Z emocji znowu mam czerwony skalp, skóra się sypie. Represje i karność ze strony nauczycieli zaostrzają objawy np. łuszczycy i trądziku, o czym piszecie. Dobro uczniów to atmosfera szacunku, zaufania i życzliwości. Nie ciągłego stresu i strachu. #aniamaluje #protest #szkoła #szacunek

Piszecie, że: 👉 N-ele z...

„opowiada takie rzeczy, to niech nie dziwi się, że traktują ją przedmiotowo” Nie wiem po co szykuję się do podróży do Azji - przeżyłam podróż w czasie😱Jestem w szoku, że moje stories wywołały takie reakcje i część z Was uważa, że skoro autorka nagrała film z poradami jak zrobić partnerowi dobrze, to daje innym prawo by ją obrażać. Jakie prawo?! Czy kobieta nie może lubić seksu i swojej seksualności? Poczytałam z rana kilka wiadomości w duchu „no sorry taka prawda!” „Opowiada to się nie dziwi!”, że przecieram oczy. Obejrzałam ten filmik i wiecie co? Można go streścić do „rób to z radochą, a nie jak za karę”. To wywołuje takie oburzenie?! Laski! Gdyby facet nagrał film w którym radzi pieścić partnerki z radością a nie tylko by w dwie minuty „odbębnić grę wstępną”, to byście pisały „wreszcie ktoś to powiedział” „taka prawda” „rację ma”.
Zachowanie typowe dla studenta I roku filozofii, który rozstrzyga dawno rozstrzygnięte spory. Nie wiem czy wiecie- doszliśmy już dawno do wniosku, że: 1) sukienka nie gwałci - krótka, obcisła, strój nie ma nic do rzeczy. 2)Nawet jeśli dziewczyna jest striptizerką, to nie można dotykać jej bez jej zgody 3) Prostytutkę też można zgwałcić
Tymczasem u nas wszystkie spory wciąż wygrywa „ja swoje wiem”😱.
Pamiętam jak w 2016 wrzuciłam post z zachętą do posiadania „masażera osobistego”. To był mały, dyskretny, ładny gadżet. Post miał jakieś chore zasięgi, bo mnóstwo osób go sobie wysłało z komentarzem, że ta Aniamaluje to wstydu nie ma, całkiem odpłynęła, takie rzeczy publicznie. Kilka osób się pomyliło i zamiast obgadać mnie do koleżanki, wysłało to do mnie.
Pomyślałam wtedy - wow, czuję się jak podróżnik w czasie, jakbym przybyła z przyszłości, może kiedyś to nie będzie tabu. 
Mamy 2020 a ja liczę, że na takie komentarze będziemy kiedyś patrzeć jak na wystawianie kobietom mandatów za bycie na plaży w bikini, bo to nieobyczajne. 
#aniamaluje #szczerze_pisząc 
#lavieparisienne #frenchfashion #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #lookdujour #parisianlifestyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

„opowiada takie rzeczy, to niech...

Kupiłam loty! Może powinnam wstrzymać się z ogłaszaniem tego światu, poprzednio napaliłam się na lot przez Chiny, znalazłam w Google zdjęcie każdego jednego przystanku (na Mur Chiński potrzebowałam chyba 3 przesiadek!) i chciałam zrobić to na dziko, ale pojawił się wirus i tyle z moich planów. 
Lecę do Bangkoku, z Bangkoku na Bali, dalej nie mam żadnych lotów, ale będzie grany Wietnam.
Ciągle pytacie, czy się nie boję sama. Boję, ale nie w tym sensie o który zazwyczaj pytacie. Boję się, że wszystko zepsuła komercha.
O siebie się nie boję, opalałam się topless na plaży dilerów, nic głupszego już nie mogę zrobić, serio😁. Poza tym w takiej podróży nie będę sama, mam łatwość poznawania ludzi, przyciągania przygód i wielkich przypałów!

#podróże #podróżemałeiduże #plaża #girlswhotravel #aniamaluje #szczerze_pisząc #solofemaletraveler #solofemaletravel #beachlife #azja #wakacje

Kupiłam loty! Może powinnam wstrzymać...

#Luty to najkrótszy miesiąc w roku. Aż się prosi o jakieś #wyzwanie!😁
Uważam, że bycie dobrym nauczycielem, trenerem czy instruktorem jest dużo trudniejsze od bycia w jakiejś dziedzinie świetnym. Zrozumieć coś samemu - spoko, ale potrafić się zniżyć do poziomu początkującego i mu to wytłumaczyć, bez irytowania się, że „nie rozumie oczywistych rzeczy” jest mega trudne! Ja sama za oczywiste uznałam, że wszyscy wiedzą o moich „motywach przewodnich” każdego miesiąca. Zupełnie jakby każdy na tym insta śledził mojego bloga z lat 2012-2013😁. Jeju, przecież część z Was nawet nigdy nie była na blogu (żałujcie, jest super!).
Od dawna wybieram sobie temat przewodni danego miesiąca. Czasami nie jem mięsa, czasami uczę się rozsądniej planować posiłki, innym razem skupiam się na relacjach - zawsze wypływa to naturalnie, w zależności od potrzeb albo zdiagnozowanego deficytu😉.
W lutym chciałabym spróbować oswoić się z obiektywem. Przestać reagować na niego jak na lufę karabinu😏. Częściej się wygłupiać i brać to mniej na serio!
Zanim odwołałam loty ustawiłam się nawet na małą sesję w Bangkoku, ale czy ta cała moja podróż wypali - czas pokaże. Jestem dobrej myśli!
Nie chcę by życie mi upłynęło na „kiedyś się nauczę, kiedyś zrobię”. Lubię działać od razu, nawet jeśli jestem w stanie postawić tylko mały koślawy krok - to jest krok do przodu!
No, to dawaj znać nad czym Ty będziesz pracować w lutym! 👊🏻
#aniamaluje #szczerze_pisząc #motywacja #monstera #crazyplantlady #plants #jungle #urbanjungle #onthebed #kubek #herbata #łóżko #blogerka #discoverunder50k

#Luty to najkrótszy miesiąc w...

Kup sobie namiastkę swojego marzenia już dzisiaj, czyli moje wakacyjne plany

Moja koleżanka całe życie marzyła o domu z ogródkiem. Gdy już stała się jego szczęśliwą posiadaczką… szybko zrozumiała że to nie dla niej. Że dom to skarbonka bez dna (3 x bardziej niż mieszkanie), że ciągle coś trzeba naprawiać, konserwować albo odśnieżać przed domem nawet jak jesteś poza Polską – bo dostaniesz mandat. Gdyby przed przed sprzedaniem mieszkania po babci i wpakowaniu się w kredyt wynajęła jakiś dom na trzy miesiące, być może nie władowałaby się w coś, co ją unieszczęśliwia.
Jestem osobą, która zawsze chce to, czego mieć nie może. A przynajmniej nie w tym momencie.
Mam w lodówce ciasto, w garnku pyszną zupę a w słoikach domowe dżemy? Będę miała ochotę na śledzie.
A gdy mam lodówce śledzie, to chcę ciasto. 
Chciałam mieć kiedyś rolki. Bo koleżanka miała. Och, jak ja ich pragnęłam! Gdy uzbierałam na nie kasę… założyłam trzy razy i z nich wyrosłam. Brawo.
A mogłam od kogoś pożyczyć na tydzień i wiedziałabym że to nie to. 
Uczenie się na błędach jest okej, ale moją lekcją wyniesioną z tych błędów jest postawa – zafunduj sobie namiastkę swojego marzenia zanim się okaże, że nie jest twoim marzeniem.

Zanim w moim domu pojawił się pies, codziennie wstawałam rano by przed doczłapaniem do przedszkola pogłaskać suczkę poczciwego pijaczka, który swoją Lassie wyprowadzał. Nie było zmiłuj [w tym momencie chylę czoła za anielską cierpliwość mojej mamy].  Przy okazji zasypywałam go miliardem pytań o to co piesek je, jak często trzeba go czesać i chodzić z nim do weterynarza. A potem opiekowałam się psem przez tydzień, gdy jego właściciele byli na wakacjach.
Jeśli będę miała dziecko i to dziecko zachce pieska… obowiązkowo wyślę ja na miesięczny wolontariat do schroniska. Żeby sprawdziło, czy naprawdę pragnie, czy tylko chce.
Od zawsze chciałam mieć emeryturę na którą sobie sama zapracuję. Sorry, nie wierzę w państwo. Chciałabym mieć emeryturę przed czterdziestką. Przychód pasywny z własnych produktów albo wynajmu mieszkań czy lokali [z oddelegowaniem wszystkich zadań poza odbieraniem przelewów innym ludziom]. Ale jednocześnie bardzo lubię pracować. Wręcz przeginam z tym, bo tak bardzo tego pragnęłam, że dreptałam sobie ścieżkę wiodącą przez osty i pokrzywy oraz zakazy wstępu by dzisiaj robić to, co robić kocham. Tak, mam na myśli tak niskie wynagrodzenie, że nikt by się na to nie zgodził, ale byłam w liceum i uczyłam się w ten sposób. I wkurza mnie niemożebnie gdy ktoś mi mówi, że zazdrości i by się ze mną zamienił. Teraz, jakoś kilka lat temu nikt się do tego nie garnął. Zapraszam, trudne drogi wciąż istnieją, trzeba tylko pragnąć. Wtedy nic cię nie zniechęci. Ale ludzie chcą tylko celu, tylko pucharu, tylko efektu. Drogi się boją. Czekają na windę, która nigdy nie przyjedzie.
Chciałabym żyć z tego, że jestem sobą. Ale nie tak jak dzisiaj, że muszę brać zlecenia i coś robić, tylko tak że nie muszę bo mam za co żyć, ale ewentualnie chcę. Nie wstydzę się tego pragnienia. Głęboko je przemyślałam.
W zeszłym roku przeginałam z pracą. I coś we mnie pękło, gdy zapragnęłam poleżeć w Grecji na plaży i nie robić NIC. Zupełnie nic, nawet wybierać knajp. Zdecydowałam się na leniwe All Inclusive bez żadnych wycieczek fakultatywnych. Bez żadnego myślenia. Z wyłączeniem mózgu, który się trochę przegrzał. Zaskoczyła mnie potrzeba tej bezczynności.
A potem pomyślałam, że przecież marzę o tym, by nic nie musieć. Ewentualnie chcieć.
Z braku lepszego pomysłu jak zafundować sobie namiastkę mojego docelowego stylu życia, pracowałam przez ostatni rok bardzo dużo. Kto śledzi snapa ten pewnie wie. Robiłam to wypracować sobie nadwyżki i nie musieć pracować przez najbliższe trzy miesiące.
Tak, od 4 lipca NIC NIE MUSZĘ. Będę musiała dopiero na początku października.
Po co mi to?
Bo chcę wiedzieć, czy naprawdę tego chcę. Bo może jednak nie. Skąd mam wiedzieć?
Ostatni czas był intensywny. To dobrze, lubię jak jest intensywnie. Nie chcę przegapić swojego życia.


Don’t wanna close my eyes
I don’t wanna fall asleep
(…)
And I don’t wanna miss a thing


Ale tak między nami – czułam się jak przegrzana maszyna. Prawie zarżnęłam silnik.

Jestem tym czasem trochę podekscytowana, a trochę przerażona. Bo teraz kiedy go mam… musiałam się zastanowić czego tak naprawdę od niego chcę. Nie chcę go zmarnować, kosztował mnie naprawdę wiele. Może nawet zbyt wiele.

Już nie mogę mieć wymówek, że nie starcza mi czasu. Trzy miesiące to naprawdę spoko okres. Mogę wszystko. Nie wiem co chcę bardziej.
I want it all and I want it now

To co zaśpiewał Freddie, mógł zaśpiewać tylko facet bardzo świadomy zbliżającej się śmierci. Och jak ja go rozumiem! To all i to now.

I’m a man with a one track mind
So much to do in one life time

A teraz mam czas i…
Zastanawiam się, co robiłabym gdybym miała całe 24h doby dla siebie. Nie chciałabym zgodzić się na życie, w którym będę miała dla siebie dwa lata emerytury przed śmiercią i spędzę je w kolejkach do lekarza. Jeśli mi się nie powiedzie – okej, przegrałam. Ale moje życie jest zbyt cenne bym pozwoliła na to bez walki. Moje życie jest moje. Jak mi się nie powiedzie – okej, choroba nauczyła mnie zaciskania zębów. Zbierałam maliny, imałam się mało płatnych zajęć – przeżyję. Ale świadoma, że nie poddałam się bez walki i że próbowałam. Że wykorzystałam swój potencjał. Cały. 

To różnica.

Oto czego tak naprawdę pragnę.

Nie musieć niczego. 


Niczego, kompletnie niczego. Robić coś dlatego, że chcę. Nie dlatego, że ktoś ode mnie tego oczekuje albo wymaga. Być panią swojego życia.

Chodzić boso. Po trawie, po kamieniach. Masować receptory, być bliżej natury. Opalać się, ładować swoje baterie słoneczne. Każdego dnia zachwycać się przyrodą. Ale nie tak jak japońscy turyści że pstryk-pstryk ale nawet nie podniosą oczek znad wizjera. I nie tak jak turyści niemieccy, że tylko z przewodnikiem. Chcę błądzić, chcę kluczyć, chcę doświadczać. Chcę iść do lasu na poziomki, chcę zrywać maliny z własnego ogródka i we wrześniu skoczyć na jeżyny na wieś.

Chcę zacząć swoją prywatną akcję zdrowie. Zimny prysznic z rana, gorące kąpiele gdy mi się zachce. Z olejkami aromatycznymi i solą magnezową. Szczotkować ciało na sucho . Nakładać na włosy i ciało tyle mikstur ile tylko mi się zachce, bo nie muszę już wysuszyć włosów przed wyjściem o tej i o tej.
Chcę ssać olej każdego ranka, pić smoothie i koktajle, jeść same dobre rzeczy i nie jadać w pośpiechu. Latem nie potrzebuję tyle energii co zimą i mogę jeść lżej.
Chcę wyprowadzać się na spacer każdego dnia. Mieć czas dla wszystkich, z którymi chcę się spotykać i nie spotykać się z tymi, z którymi muszę, ale tak naprawdę nie chcę. Teraz nic nie muszę.

Chcę śpiewać swoje ulubione piosenki i czasami nic nie robić, tylko się do siebie śmiać pod nosem.

Chcę popracować nad swoja matmą. Kiedyś myślałam, że jestem z niej dobra. A potem okazało się że piątka w moim gimnazjum warta była tak naprawdę tyle, co dwa z plusem, może trzy minus poza nim. Bolało.
Potem matematykę polubiłam, ale jeszcze się nie przyjaźnimy. Przyjaciela trzeba dobrze rozumieć. Bez zastanowienia, bez słów, w lot.
Na razie lubię z nim spędzać czas – podobała mi się książka Twierdzenie Papugi, z przyjemnością przeczytałam napisaną przez matematyka Flatlandię. Chciałabym pociągnąć tę relację na wyższy poziom.

Bardziej poznać Kabałę. Bo mnie zaintrygowała i chcę przynajmniej wysłuchać Szczebli drabiny. To tylko 12 lekcji.  Potem zadecyduję co dalej.

Chcę czytać! Ale nie książki naukowe. Nie chcę mieć żadnych ograniczeń z tym co czytam. Chcę czytać różne rzeczy, pozwolić sobie na odkrycie nowych. Nie chcę szukać głębi na siłę. Chcę bez wstydu czytać także mało ambitne książki. Wszystko mogę, nic nie muszę.
Na razie czytam książkę którą dostałam od jednej Ani, potem biorę się za Kongres futurologiczny Lema. A potem nie wiem. Może moja ukochana literatura rosyjska XIX  wieku i początku XX, może Saga o Czarnoksiężniku, może coś innego.

Chcę mieć wyrąbane na wygląd mojego ciała.
Dwa zdjęcia wyżej widzicie mój miękki brzuch. Taki mam rodzaj metabolizmu. Lubię sobie dobrze pojeść i nie dla mnie diety srety i wyliczone makro. Moje ciało jest przyjemnie miękkie a pod pewnym kontrolowanym poziomem tłuszczyku, który jest mi niezbędny – mam mięśnie. Ba, mam cellulit i mięśnie. Estrogenowy typ sylwetki :).  Czyli jak napnę udo – nie dasz rady mnie uszczypnąć. Ale nie chcę mieć takiej sylwetki bez napinki.

To zdjęcie mnie bawi, bo lubię wyglądać na delikatną dziewczynę. Chcę być wyćwiczona i sprawna, ale nie chcę wyglądać na kogoś, kto regularnie i mocno ćwiczy.

Chcę robić bez wysiłku szpagat. Bo kiedyś robiłam. Bo lubię być rozciągnięta i elastyczna. If you know what I mean. 
Bo mogę. Bo mam taki kaprys.  Bo chcę.

Chcę zrobić remont w moim pokoju. Chociażby dlatego, że zagospodarowanie małej przestrzeni to wyzwanie, a muszę się sprawdzić zanim uzbieram solidny wkład własny na kawalerkę. Bo może jednak wolę zbierać na działkę.
Ten wydatek jest irracjonalny, bo kasa mogłaby iść na ten nieszczęsny wkład. Ale wiem, że remonty uczą i tego potrzebuję.

Chcę pojechać na konferencję See Blogers, bo będzie tam wiele osób które znam i to dobra okazja by się spotkać. Chcę odwiedzić Lwów, wschodnią ścianę naszego kraju (Lublin!) i bardzo chętnie Rzym lub jakiś tydzień spędzić w ciepełku, o ile upoluję okazję. No i to we wrześniu, jak będzie taniej. Jednak moja namiastka od docelowego stylu życia różni się ograniczonym budżetem :)).

Chcę bez żalu pozbyć się nadmiaru przedmiotów – przeczytanych książek, ubrań których nie noszę.

Chcę nadrobić dobre filmy i ostatni sezon Gry o Tron, bo jakoś za dużo pracowałam i nie pykło z czasem. Chcę przypomnieć sobie o tym jak to jest brać udział w konkursach i się w to pobawić jak za gimnazjalnych lat. Przerobić jakiś kurs – rysowania, może ładnego pisania, może robienia kursów. Częściej i bardziej spontanicznie blogować. Uczyć się dla zabawy jakiegoś języka. Może włoskiego, może hiszpańskiego, może innego. Może pomłócić bez celu  w jakąś gierkę. Może obejrzeć jakieś anime. 


A może olać ten wstępny zarys planu i robić inne rzeczy, które przyjdą mi do głowy? Nie chcę zmarnować tego czasu! :).

Chyba pierwszy raz w moim dorosłym życiu mam tak długie wolne. Co ja mówię – jakie chyba – w istocie tak jest! Pracuję od liceum. Zamierzam robić to co chcę i się tego nie wstydzę.

Czuję, że mogę wszystko. Jestem rozkosznie wolna i szalenie ciekawa moich przemyśleń po. Czy będę zdolna wrócić do normalnego trybu, czy podejmę jakąś szaloną decyzję? Czy nie dostanę szału z poczucia, że nie robię nic? Czy czas dla siebie jest niczym?


Milion pytań, żadnych odpowiedzi. Jednak wielka ciekawość.

Ta namiastka docelowego stylu życia jest mi jednak potrzebna. I zachęcam każdego, by spróbował zanim w coś wejdzie na całego. Wypożyczył drogą torebkę zanim ją kupi. Opiekował się psem znajomych zanim będzie miał swojego. Pojeździł rowerem miejskim zanim kupi własny i urządził sobie ogródek na balkonie, zanim powoła do życia ten prawdziwy.

Jestem ciekawa – gdybyś miał trzy miesiące z odłożoną kasą – co byś robił w tym czasie? Wiem jaką cenę za nie poniosłam i nie zamierzam ich zmarnować.
Buziaki!
Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
7 cennych lekcji, których udzielili mi Włosi
Kup sobie namiastkę swojego marzenia już dzisiaj, czyli moje wakacyjne plany