Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Ssij – ssanie oleju dla zdrowia i urody

Ssanie w naszym i nie tylko w naszym języku kojarzy się raczej negatywnie. Jak coś ssie, to jest do bani, a jak ktoś w filmie rzuca “you suck!” to raczej nie jest to komplement.

Ale hej, jesteśmy ssakami! Ssanie jest dla nas naturalne!

No i może nieść za sobą szereg korzyści dla zdrowia i urody.

O ssaniu oleju wspomniałam w tekście Oczyszczanie organizmu, informacje wstępne, do którego polecam chociaż zajrzeć 😉 Dzisiaj więcej na ten temat.

                           O co chodzi z tym całym ssaniem oleju?                     


Wokół tej metody narosło wiele mitów. Że zabobon, że nic nie daje, że głupota dla naiwniaków. Jak zawsze wśród malkontentów nie ma osób, które spróbowały. Jeśli uważasz, że to bullshit, poczekaj, przedstawię dowody naukowe z uznanego portalu pubMed prezentującego badania respektowane przez medyczny świat.


Po co ssać olej?

To całe ssanie oleju jako pierwsi wymyślili chyba Hindusi – przynajmniej ja dokopałam się źródeł metody w mądrości starożytnych Indii… kim  inspirowali się Hindusi ? Nie wiem 🙂 Wiem tylko tyle, że w Polsce metodę popularyzowali Tombak i Słonecki, a na świecie jej “wymyślenie” przypisuje sobie niejaki Dr F. Karach z Ukrainy. Nie mam mu tego za złe, bo badał metodę i to nie jest coś, na czym można zbić fame & fortune – nikogo nie naciąga, nie produkuje drogich “leków’ leczących chyba tylko  emerytów ze złudzeń o godnym życiu z ich emerytur. Karach przedstawił metodę podczas obrad Związku Onkologów i Bakteriologów jako coś, co pomaga w walce z rakiem oraz bakteriami.


Ale to nie wszystko, z czym radzi sobie ta prosta czynność. Jest to domowy sposób na :

– zapelenie płuc i oskrzeli (nie przesadzałabym z entuzjazmem i dodałam bym zapis : o podłożu bakteryjnym, ale to nie ja jestem lekarzem ;))

– bóle gardła

– anginę

– kaszel

– zapalenie zatok i bóle głowy które powoduje

– halitozę

– nieświeży oddech nie spowodowany halitozą

– katar

– zakrzepicę

– bóle zębów, dziąseł

– problemy z migdałkami

– trądzik!

– łuszczycę!

Poczekajcie, dalej jest jeszcze ciekawiej!

To także sposób na choroby :

– krwi

– skóry

– stawów (artroza)

– płuc

– serca

– układu pokarmowego

– układu nerwowego


A ja dodałabym, że także działa to bardzo uspokajająco i kojąco na umysł oraz…poprawia koncentrację.

Co ma piernik do wiatraka? Jak ssąc olej pomogę w leczeniu serca czy wątroby? To jakiś bullshit!


Jeśli tak pomyślałeś, poczekaj, obiecałam podać badania! ;-))

Dr Karach rekomenduje ssanie oleju słonecznikowego. Ja mam inne zdanie, ale o tym za momencik. 

Cała metoda polega na tym, aby umyć dokładnie zęby, a następnie “żuć” 1 łyżkę stołową oleju przez 10-30 minut.

Żuć/ssać oznacza dokładnie to, o czym myślicie – przerzucanie z jednego policzka do drugiego, za i przed zęby itp. Zupełnie, jak przy żuciu gumy.

Po jakimś czasie olej zrobi się gęsty i należy go wypluć. NIE WOLNO POŁYKAĆ!

W tej gęstej mazi jaka powstanie są bakterie. Dużo bakterii. Połykanie jest bez sensu, można sobie tylko zaszkodzić! Następnie znowu myjemy zęby i skrobiemy język. 

Wypluty olej (w przypadku słonecznikowego), powinien być kremowy lub biały, ale nie żółty.

Jak to niby ma działać?

Bardzo prosto – płyny krążą po naszym ciele (krew). Przy ssaniu oleju olej “wyłapuje” bakterie i oczyszcza w ten sposób układ krwionośny. Oraz jamę ustną. Krew dociera wszędzie. Krew krąży. Olej wyłapuje bakterie z krwi. Wniosek – oczyszcza całe ciało.

Dlaczego nie słonecznikowy?

Po pierwsze, okropnie smakuje. Po drugie – spotkaliście kiedyś w sklepie nierafinowany zimnotłoczony olej słonecznikowy? 

Ja polecam olej kokosowy – przyjemniejszy w smaku i antybakteryjny.  Swój ulubiony pokazywałam  tutaj 


Dlaczego uważam, że ssanie oleju poprawia koncentrację? Chodzi o samą czynność żucia/ssania – popatrzcie na niemowlęta, je ssanie (piersi, smoczka) uspokaja, relaksuje, odstresowuje. Ale też warto zerknąć na badania o życiu gumy – nie chodzi o gumę, a o żucie samo w sobie – rozluźnia mięśnie, wyzwala produkcję większej ilości serotoniny, czyli uspokaja, relaksuje, wprawia w stan zadowolenia. Żucie dotlenia też mózg, co wpływa na iloraz inteligencji – poszukajcie, krąży masa badań o korelacji żucia (gumy) a IQ.

______________

Moje doświadczenia

Kto mnie czyta częściej, ten pewnie wie, że mam problemy z oskrzelami które wyzwalają machinę innych problemów. Np. na tylnej ścianie gardła i na migdałach zawsze miałam biały, ropny nalot. Organizm sobie  z tym nie radził (tak jak lekarze….). Pomogło ssanie oleju 😉

WADY: 

Uprzedzając pytania – tak, nie jest to wybitnie przyjemne, ale łatwo można się przyzwyczaić

Na efekty czeka się przynajmniej miesiąc

Początkowo może nastąpić pogorszenie stanu cery (intensywnie będzie się oczyszczać), po czym cera będzie w dużo lepszej kondycji niż przed ssaniem

Jest to metoda wymagająca czasu i regularności

Przyznam, że tych ostatnich mi brakuje więc nie ssę oleju codziennie – mam takie tygodnie, że trzymam rygor, ale jestem na etapie komponowania zestawu porannych rytuałów które da się zmieścić w rozsądnym czasie… Szorowanie na sucho, zimny prysznic, ćwiczenia, ssanie oleju i śniadanie to trochę dużo ;-))

Obiecane dowody naukowe :

– Artykuł mówiący o tym, że ssanie oleju daje takie same efekty w walce z halitozą jak chlorheksydyna

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21911944

–  Wpływ ssania oleju i innych naturalnych metod na choroby jamy ustnej

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21760690

– Badania inVitro, których konkluzja brzmi : Mit, że ssanie oleju działało na zasadzie placebo został obalony. Istnieją wyraźne dowody(…)

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21525674

Artykuł o wynikach potrójnie ślepej próby

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19336860

Wpływ ssania oleju np. na bakterie Streptococcus mutans

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/18408265

Nie chce mi się szukać więcej, ale wrzucam to dla tych, którzy są sceptykami i krytykami “dla zasady”

Kto z Was ssał olej? Jakie macie doświadczenia? Czy przed zerknięciem na dowody naukowe wierzyliście w to? 🙂 A może komuś z Was polecił to lekarz? Jestem bardzo ciekawa!

PS. Włóczykij to taki mój osobisty fetysz ;))

Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

 

Follow on Bloglovin

lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

143
Dodaj komentarz

avatar
74 Comment threads
69 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
meri kotaniamalujeAngiejoanna Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Daisy K
Gość

Pierwsze słyszę o czymś takim. I do tego zimny prysznic brrrr. Muszę poczytać o tym. 🙂 Pozdrawiam Aniu.:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Czytałam kiedyś o tym, gdy szukałam sposobu na zatoki, ale nie wypróbowałam, stwierdziłam – tak jak napisałaś – że to jeden z tych zabobonów. Jednak chyba się przekonam. To znaczy, chyba Ty mnie przekonałaś. Poza tym mam problem z językiem, często mam na nim dziwny biały nalot, może pomoże? W ogóle mój język jest "nie taki jak u każdego" – wygląda jakby ktoś go pociął żyletką.
W każdym razie, zerknę jaki to olej polecasz i zaryzykuję.
🙂
Pozdrawiam Cię serdecznie:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jakby komus nie chcialo sie kupowac skrobaczki to mozna lyzka, tez dobrze daje rade… 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jeju, nie spodziewałam się takiej rozbudowanej odpowiedzi! 🙂 Dziękuję serdecznie:) Więc z moim językiem jest tak, że sama go sobie określiłam jako mosznowy, bo do geograficznego to mu brakuje trochę. Tak mi się wydaje. W ogóle mam z tym językiem problem od dziecka, czasem jest on ok – nie widać dużych pęknięć, a czasem jest okropny, że nie mogę na niego patrzeć. Moja rodzinna stwierdziła, że "po prostu mam tak od dziecka". I tyle. Sama też zrezygnowałam z dochodzenia czym spowodowany jest ten mój popękany język. A teraz – pod wpływem Twojego posta o ssaniu oleju – stwierdziłam, że jednak… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Na większości szczoteczek z drugiej strony znajduje się skrobaczka, taka prostsza niż apteczna, ale jest i przypuszczam, że lepiej sobie poradzi niż lyżka.
Odnośnie kwestii, dlaczego Tombak, Górnicka i Slonecki zalecają slonecznikowy, ano dlatego, że to bodaj jedyny niezanieczyszczony olej.
Ania, zmienilaś lyżkę na lyżeczkę, zaglądam na YT a tu wszędzie ladują sobie calą lyżkę oleju.
A nie szkoda kokosowego, sporo się go zużywa na ssanie, a tani nie jest no sprzedawany w Polsce w malych opakowaniach. Kupujesz może hurtowo?

WakuOla Mała
Gość

Bardzo dobry sposób na zatoki. miałam z nimi ciągle problem, wiecznie zatkane, wiecznie boląca głowa. Parę razy traiłam na wpisy i filmiki o ssaniu oleju kokosowego i postanowiłam spróbować. Nie jest tosuper przyjemne ale działa. Już od pierwszych zastosowań zaczęłam "odchrząkać" paskudne gluty. Wydzielina schodziła z zatok, teraz po miesiący jest już prawie 'czysto'. ssanie oleju stało się moją poranną rutyną. Rewelacyjne skutki w walce z nieprzyjemnym oddechem (od zatok) i nalotem na języku. Bardzo polecam!

Karolinka
Gość

Pomyślę o tym! 😉 też jestem na etapie usystematyzowania godziny wstawania i porannych rytuałów… i też całkiem dużo czynności mi się uzbierało 😉 olej lepiej ssać z rana czy wieczorem? Czy to bez większej różnicy?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A przypadkiem rano nie znajduje się w buzi najwięcej bakterii? Może dlatego? Ale to tylko moje przypuszczenia;)

Mojka Mala
Gość

Anonim ma racje. Podczas snu nie produkujemy śliny, która ma właściwosci antybakteryjne. Wlasnie dlatego po przebudzeniu nikomu nie pachnie z ust fiołkami- przez noc bakterie namnażają się jak szalone.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja ssałam olej przez 5 miesięcy i nie pomógł mi ani na zatoki ani na zapalenie dziąseł z którym walczę od roku. Nie dawno dowiedziałam się, że rafinowane oleje roślinne są prozapalne i nie powinno ich się wogóle spożywać a tym bardziej na nich smażyć. Więc tak sobie teraz myślę, że może ssanie oleju mi nie pomogło bo używałam do tego rafinowanego oleju. Kupię kokosowy i spróbuję jeszcze raz…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Prozapalnie działają kwasy omega-6, olej kokosowy to same nasycone kwasy tłuszczowe, więc tak nie działa. Olej słonecznikowy to prawie same omega6, lepszy jest rzepakowy, ale i tam są w przewadze. Myślę, że kokos najlepszy!

Balbina Ogryzek
Gość

Aniu, ja robiłam to jakiś rok temu, jeśli dobrze pamiętam to przez miesiąc, ale używałam rafinowanego (gdzieś wyczytałam, że może być każdy olej) Pomógł mi na zatoki, bo zeszło mi dużo ropy (fuj). Teraz chciałabym to powtórzyć, ale jakimś nierafinowanym. No ale tak jak piszesz, trzeba mieć więcej czasu rano. W pracy nie bardzo possam olej 😀

Martha Veronika R
Gość

Już dawno myślałam nad tym, żeby zacząć ssać olej, a teraz chyba w końcu wprowadzę ten plan w życie…szczególnie, że też mam problem z ropnym nalotem na migdałkach ;/
Pozdrawiam 🙂

Joanna
Gość

Oho, widzę słowo klucz, czyli "trądzik" i moje zainteresowanie od razu wzrasta. 😀 Ciekawa jestem czy mnie by ta metoda pomogła zwalczyć trądzik. Na styczeń mam już zaplanowane swoje metody walki z tym problemem i nie chcę sobie dokładać kolejnej rzeczy, bo się nie dowiem co przyniesie efekty, ale w lutym lub marcu myślę, że spróbuję. 🙂

LotsOfSources
Gość

Och, brzmi faktycznie dość obrzydliwie (końcówka rytuału…) 😉 W ogóle podejrzewałam, że post będzie o oleju budwigowym i jego świetnych własciwościach (kilkoro moich starszych znajomych to stosuje) i nie pasowało mi określenie "ssanie", a tu się okazuje, że chodzi o coś całkiem odmiennego. Zapamiętam sobie to, bo moje migdałki przerażają wszystkich lekarzy 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

nie próbowałam ale widziałam o tym filmik na yt i zaintrygowało mnie.. niestety noszę aparat stały i trochę obawiam się ciężko będzie mi wytrzymac tak długo z czymś w buzi. nie mniej jednak spróbuję 🙂 a co do szczotkowania ciała jak długo to robisz i jakie widzisz efekty? może napisałabyś jakąś dłuższą notkę/aktualizację na ten temat ? 🙂 pozdrawiam :*

an
Gość

Ja około 3 lata temu odkryłam stronę pana Słoneckiego. Najpierw wdrożyłam ssanie oleju następnie miksturę. Przez ponad rok ssałam regularnie i to 2 razy dziennie. Co szybko odnotowałam? Dużo śluzu spływającego z zatok i usunięcie ropnych czopów z migdałków. Wtedy też zaczęłam chętnie wstawać o godzinie 6 bez potrzeby nastawiania budzika oraz zauważyłam poprawienie stanu cery (zmniejszenie porów). Później trochę w moim życiu się pozmieniało i miałam około roczną przerwę w ssaniu oraz piciu mikstury. Teraz nadal ssę, jednak podobnie jak ty nie jestem w tym idealnie regularna. Zdarzają mi się jedno/dwudniowe przerwy – przy czym ssę jeden raz dziennie,… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

nie rozumiem, jak obecność bakterii w organizmie może wpływać na niechęć do wczesnego wstawania???

an
Gość

Tzn ja to łączę bezpośrednio z ilością toksyn w organizmie. Jeśli jest ich dużo w organizmie to organizm jest ospały, natomiast podczas usuwania toksyn mogą nastąpić zaburzenia snu. To samo obserwowałam w trakcie tygodniowej głodówki. W początkowej fazie postu praktycznie nie mogłam spać i byłam jakby roztrzęsiona w nocy, jednak po zakończeniu – już nie potrzebowałam budzika – 5 godzin mi wystarczyło. Niestety szybko zniweczyłam tym podobne efekty, bo prowadziłam mocno studencko imprezowo zanieczyszczający tryb życia – i po pewnym czasie wszystko wróciło do normy. Jak robiłam tę głodówkę to przeczytałam gdzieś, że nie ma ludzi sów i skowronków ponieważ… Czytaj więcej »

Szara Wiewiórka
Gość

Hmm, jak zobaczyłam tytuł, to myślałam, że chodzi o picie oleju, ale o tej metodzie nigdy nie słyszałam, na pewno spróbuję 🙂

Publiczna Pralnia
Gość

a spróbuje, co mi tam 🙂 kokosowy też jakoś zmienia kolor? cała łyżka stołowa? (dzizaz, duuużo)

Publiczna Pralnia
Gość

a czytałaś coś o lnianym? wszyscy zachwalają go i myślę czy nadałby się do ssania. muszę gdzieś się ruszyć po nierafinowany olej ;]

Mimi K.
Gość

Pierwszy raz słyszę o czymś takim! Ale chyba nie zaszkodzi spróbować. Jednak na samą myśl o życiu całej łyżki oleju, robi mi się słabo. Jak gdzieś przypadkowo natknę się na olej kokosowy, to pewnie wypróbuje 😉 Pozdrawiam gorąco!

M.
Gość

A masz jakieś doświadczenie z miodem manuka?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hej Aniu! Czytam Twojego bloga od dawna, zamieszczasz tutaj bardzo interesujące treści, jednak rzadko komentuję. Teraz jednak nie mogę się pohamować i muszę skomentować!:D Ssałam olej w zeszłym roku, używałam oleju słonecznikowego, gdyż takie było przykazanie na stronie, z której w tym temacie korzystałam. To co napiszę może Cie rozśmieszyć, ale zapewniam Cię, że to prawda.Otóż gdy zaczęłam ssać olej zaczęłam mieć kłopoty ze snem. Gdy odstawiałam olej kłopoty mijały. Miałam straszne koszmary, w nocy budziłam się zlana potem i totalnie przerażona:D Brzmi zabawnie, prawda? Gdy odstawiałam olej – koszmary mijały. Wracałam do ssania – powtórka z koszmarów. Zaprzestałam ssania,… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Interesujące, intrygujące doświadczenia. Ciekawi mnie co na to Ania. No i medycyna – jakakolwiek.

Lena Poleska
Gość

Również jestem niepoprawną fanką Włóczykija 😉 Nie wiedziałam o tym, że można… ssać olej. Osobiście chyba nie spróbuję, bo mam uraz do oleju (jak byłam mała "wypiłam duszkiem" pół szklanki oleju słonecznikowego, bo myślałam, że to sok jabłkowy… ekhm… na samą myśl mam dreszcz. A ostatnio jak miałam zapalenie krtani, to chciałam załagodzić i ulżyć im łyżką oliwy z oliwek. Przypomniało mi to tylko wspomnienia z dzieciństwa – never again 😉 Ale cieszę się, że inni umieją się przemóc oraz że to pomaga 🙂

tonia
Gość

Czyli najpierw myjesz zeby, potem olej, a potem znow myjesz? Ja nie myje przed, bo jakos w tych artykulach co czytalam to nie wspominali o tym (albo cos przegapilam). Ale sprobuje jak Ty- moze bedzie lepszy efektJa praktykuję ssanie oleju juz od 8-9miesiecy (z tym ze mialam z 2 razy przerwe 1 miesiąc). Róznicę widac i to dużą- po pierwsze zapomnialam o ropnych anginach ( wczensije mialam 5-6razy w roku), po drugie pomaga mi w pozbyciu sie flegmy z dróg oddechowych (niestety mój organizm za dużo produkuje tego (teraz juz tochę mniej), przez co mam problemy z oddychaniem), zauwazalna poprawia… Czytaj więcej »

tonia
Gość

dzięki za odpowiedź :*
Nie jestem (byłam, ale nie udało sie 🙁 ale wtedy nie wiedziałam czy mogę ssać czy nie i odstawiłam), teraz będę wiedzieć na przyszlość 😉

Remedy
Gość

Fajnie, że napisałaś, że olej nie powinien być rafinowany, bo kiedyś czytałam o tym sposobie w paru gazetach i nikt o tym nie wspomniał. A no i zawzięcie podkreślano, że MUSI to być olej słonecznikowy. Na moje nieszczęście zawsze w domu mam rafinowane oleje 😀 Trzeba będzie przejść się do sklepu 🙂 Kiedyś przez bodajże 4 dni ssałam rafinowany olej słonecznikowy, a potem zrezygnowałam bo po 1 było mi po takim 'zabiegu' niedobrze (mało apetyczny ten olej :D), a po 2 ciężko było mi wytrzymać nawet te 10 min ssąc ten olej, bo gromadziło mi się tyle śliny, że ciężko… Czytaj więcej »

Panna Licho
Gość

Zaciekawiłaś mnie, przy najbliższej okazji spróbuję 🙂
A co do samej tematyki ssania, to przypomniałaś mi piosenkę z mojego ulubionego musicalu Taniec Wampirów: http://www.youtube.com/watch?v=30gim6OqqYg 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

No dobra. A jak wytrzymać więcej niż 10 minut? Często przelykam ślinę, a w czasie ssania mogę niechcący polknąć ten olej z bakteriami. Glupie pytanie?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ciesze się,że doczekałam się Twojej opinii o ssaniu oleju 🙂 bo kiedyś Cię spytałam o to
Konczita

Dosia
Gość

pierwszy raz o tym słyszę 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dlaczego nie może być rafinowany? Na blogu cudownediety autorka pisała, że rafinowany się nadaje.:)
"Po drugie – spotkaliście kiedyś w sklepie nierafinowany zimnotłoczony olej słonecznikowy?" – olej kujawski:)
Pozdrawiam

Anonimowy
Gość
Anonimowy

olej kujawski to olej rzepakowy, nie słonecznikowy 😛 no i jest rafinowany. słonecznikowy nierafinowany najprawdopodobniej tylko w sklepach ze zdrową żywnością, w 'zwykłych' nigdy nie spotkałam.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

wow, pierwszy raz o takim czymś słyszę, bardzo ciekawa notka (jak zawsze 🙂 !)ja choruję na AZS i pewna lekarka poleciła mi picie oleju rzepakowego nierafinowanego i tłoczonego na zimno. codziennie rano lub wieczorem jedna duża łyżka oleju, da się przeżyć 🙂 jedynie w Lidlu można dostać ten olej, czarna, szklana, prostokątna butelka z żółtą naklejką. Dodaję go też często do sałatek bo ma naprawdę dobry, orzechowy posmak! Efekty: działania na AZS jakoś nie widzę, ale skóra jest bardziej nawilżona. Za to od kiedy jem olej nie mam problemów z wypróżnianiem, zaparcia się skończyły, jest też większy "poślizg" (if you… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

olej rzepakowy zapewne poleciła Ci ze względu na jego wysoką zawartość omega3 🙂 dobry jest też olej lniany BUDWIGOWY (kupowany w aptece), ma nawet jeszcze więcej omega3 niż rzepakowy i ja właśnie taki stosuję 🙂

tlusta_papuzka
Gość

O metodzie czytalam wczesniej, nie probowalam jak dotad.

Dorzuce swoje trzy grosze w postaci pytan:

1. Czy ssanie dziala tylko na czczo?
2. Po jakim czasie widac efekty przy nieregularnym stosowaniu?
3. Co robic, zeby oleju nie polykac?

Dzieki z gory!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Widzę, że nie tylko ja kocham Włóczykija! 😉 Poza tym uwielbiam Twój styl pisania :>
Pozdrawiam 🙂

animale
Gość
animale

nie wierzyłam w olej, tak samo jak w wyciąganie bakterii z krwi przez jamę ustną. ssałam olej tydzień, cały czas po tylnej ścianie gardła spływał mi śluz, co nigdy mi się nie zdarza. przestałam ssać z lenistwa. zauważalny efekt – brak białego nalotu na języku! wrócę do tego z całą pewnością.

animale
Gość
animale

nigdy nie miałam zaufania do koncernów farmaceutycznych. po prostu wyjaśnienie w jaki sposób ssanie oleju wyciąga toksyny z krwi jest dla mnie nierealne, szczególnie przy mojej znajomości funkcjonowania organizmu człowieka. czytałam na ten temat i moje wątpliwości zostały podparte innymi rozsądnie brzmiącymi wyjaśnieniami. jak w każdej teorii – jedni będą negować, a inni popierać. ważne, żeby sposób działał, a działa niezaprzeczalnie 🙂

Rincewind99
Gość

Rozmawiałam ze znajomym lekarzem i uśmiał się z tego "ssania oleju". Stwierdził, że takich "odkryć naukowych" jest w tych czasach na pęczki, wystarczy sobie kupić czasopismo "Czwarty wymiar" czy inną "Wróżkę". Współczesna medycyna sporo wie o tym, jak powinien wyglądać zdrowy tryb życia, zadziwiające więc jest to, że ludzie wciąż poszukują jakichś cudownych i absurdalnych metod 😉

Rincewind99
Gość

Nie wiem właśnie, jestem daleka od wpadania w którąkolwiek ze skrajności. Podejrzewanie lekarzy o celowe ukrywanie prawdy przed biednymi pacjentami pachnie mi teorią spiskową, której nie sposób traktować poważnie… delikatnie mówiąc. Ten lekarz to mój kolega, i oczywiście można zawsze podważyć jego kompetencje (tego nie dam rady ocenić), aczkolwiek mam pewność że świadomie kitu mi nie wciskał. Ssanie oleju wkłada między bajki ponieważ, wedle jego wyjaśnień, nie istnieje w organiźmie tak działający mechanizm usuwania toksyn. Porównał to do "plastrów aikido" i tego typu rzeczy – to tak, jakby wierzyć, że całe zło wyjdzie z ciała przez konkretne miejsce, np stopy… Czytaj więcej »

Rincewind99
Gość

Nie przeczę, że szukałaś pomocy tak długo. Wiem, że to możliwe i się zdarza, w końcu medycyna nie wie jeszcze wszystkiego, poza tym sporo zależy od tego na kogo trafisz. Sęk w tym, że osoby, którym nauka nie pomogła są podatne na takie właśnie różne dziwne "wynalazki", często stają się ofiarami szarlatanów itd (nie mówię tu konkretnie o tym oleju tylko ogólnie). W tym przypadku dałaś linki do badań, co oczywiście świadczy na plus jeśli chodzi o wiarygodność całej sprawy. Czy wiadomo Ci coś o tym czy informacje o skuteczności ssania oleju można znaleźć również w innych, niezależnych publikacjach (ponieważ… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

hhaha bo nasi lekarze mają umowy z firmami farmaceutycznymi, którym zależy głównie na kasie, więc negują wszystkie inne sposoby leczenia, a poza tym nasi lekarze są źle uczeni, w wielu wypadkach niedouczeni,medycyna wschodu,skutecznie leczy np. raka bez stosowania chemii i stosuje też stare wypróbowane metody oparte na ziołach,akupunkturze, także ssaniu oleju

supergirl
Gość

czytalam kiedys o ssaniu oleju przy okazji picia oliwy z oliwek na oczyszczenie krwi, myslałam ze to ściema, ale skoro poparłas dowodami, coż szkodzi probowac 😉

Czarne Espresso
Gość

Bardzo ciekawy temat. Sama się zastanawiam czy nie spróbować, ale nie wiem czy dam radę ssać olej tak długo… To chyba nie jest zbyt przyjemne…

Lucyna M
Gość

A czasami nie macie wrażenia, że nasza psychika kreuje nam obraz , że coś nam pomaga, bo bardzo w to wierzymy i wiemy, że komuś to pomogło i nam pomoże? Ja osobiście, oprócz leków wierzę w zioła, w ssanie oleju niekoniecznie. No i jestem przeciwniczkom antybiotyków zapisywanych z tak lekką ręką.

Lucyna M
Gość

*przeciwniczką

Polka w UK
Gość

baaaardzo mnie zacekawilas! 🙂 a czy to musi byc rano? i codziennie? a co ze slina??? jak przelknac sline zeby nie polknac oleju?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Od dziś próbuję, czytałam gdzieś że niekoniecznie rano trzeba płukać, można wieczorem ok 3-4 godziny od ostatniego posiłku więc spróbuję. Nie mam oleju kokosowego więc będzie zwykły słonecznikowy. Mam pytanie masz olej kokosowy w formie stałej? Bo jak szukałam w necie to taki był, czy trzeba taki stały podgrzać żeby dało się płukać usta? Czy jest wersja która nie zastyga nigdy?
Pozdrawiam Paulaa

Anonimowy
Gość
Anonimowy

olej kokosowy poniżej temperatury 25stopni zawsze jest w stałej postaci. kokosowego nie ssałam, ale jak weźmiesz trochę na dłoń, to pod wpływem ciepła ciała się rozpuszcza, więc tym bardziej powinno tak się stać, jak weźmiesz go do ust 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja Cię kręcę, nigdy bym na to nie wpadła! 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Bardzo ciekawy post, Aniu 😉
Mam dwa pytania:
1. Czy olej rycynowy się nada do ssania?
2. I co zrobić, żeby podczas ssania nie gromadziła się w buzi ślina? Ciężko by było 'przerzucać' olej z pełną buzią 😀
Pozdrawiam serdecznie ;*

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Masz rację – rycynowy to by było ogromne ryzyko 😀

Poćwiczę rano ze zwykłym Kujawskim, jak będzie nieźle szło to kupię coś lepszego 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu super, że podajesz tyle linków do badań! chętnie je przejrzę zaraz. praktykuję ssanie oleju od jakichś 3tygodni, ale to jeszcze za krótki czas, bym mogła obiektywnie ocenić efekty. ja mam do tego olej słonecznikowy nierafinowany – bo kokosowego mi żal 😉 kokosowy jest droższy niż słonecznikowy (olej słonecznikowy nierafinowany kupiłam za ok 15zł/litr w sklepie ze zdrową żwynością). i nie pomyliło Ci się coś z tym smakiem? 😉 olej słonecznikowy ma bardzo delikatny smak! prawie niewyczuwalny. (bez porównania lepszy niż oliwa czy olej lniany – w sensie delikatniejszy)i nie jest to nic obrzydliwego, jak się niektórym może wdawać 😉… Czytaj więcej »

tonia
Gość

ojej, ze słonecznikowym nie wytrzymałam nawet paru sekund- jest okropny wg mnie(tez miałam nierafinowane ze sklepu z bio żywnościa)

Lena Jestem
Gość

Bardzo ciekawy post 🙂
Ja piję olej budwigowy 😉

OjKarola
Gość

Ja nie ssię, ja połykam!

A tak na serio, to czytałam o tej metodzie, ale wydaje mi sie dziwna i wolę sobie walnąć łyżkę lnianego z rana i zagryźć chlebem.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jeśli już się zdecydujecie na plukanie ust olejem, to nie róbcie tego zapalczywie, desperacko, bo nie dotrwacie nawet 15 minut, nie mówiąc o 30, po prostu szczęka rozboli, wargi, policzki – lepiej lekko, na luzie acz pod kontrolą.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A dlaczego ten post upieksza zdjecie wloczykija, nie mi ktos wyjasni bo nie ogarniam 🙁

Alicja
Gość
Alicja

Nono, jakie tematy. Powiem ci Aniu, niby nie jestem twoją fanką, a jednak wracam na bloga codziennie, i nawet komentuję. Takie to mamy podobne podejście.W każdym razie, jestem wielką orędowniczką ssania, nie ma lepszej metody na zdrowie ogólne (znaczy, poza nie żarciem śmieci i pomachaniem nogą czasem). Trochę infosów ode mnie. U mnie ssanie regularne to brak alergii, idealna cera, dużo lepsze samopoczucie i białe zęby. I pewnie inne rzeczy których nie widzę. Efekty pojawiły się po dwóch tygodniach ssania codziennie. Ssę wieczorem, olejem słonecznikowym albo kokosowym, rafinowanym (jakoś nie widzę powodu żeby wypłukiwać sobie toksyny fikuśnym olejem). Nie myję… Czytaj więcej »

Anita Piątek
Gość

Ssanie oleju brzmi naprawdę strasznie ^^

ChangeYourLife
Gość

Mam ochotę wypróbować i chyba zamówie olej kokosowy 🙂

ważki
Gość

Próbowałam tej metody… wytrzymałam ponad miesiąc i przestałam… Chyba nastawiona byłam na większe "łał"… Zniechęcił mnie brak efektów przy trądziku (ale teraz wiem, że on wymagał bardzo silnego kontrataku) i ogólnie no, najprzyjemniejsze to nie było… Ale kto wie… Może wrócę, już o tym myślałam, teraz dałaś mi kolejny impuls 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Choruje na zakrzepice.. jaki olej najlepiej ssac Kochana? Prosze o odpowiedz..

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Moim zdaniem działa tylko olej rafinowany, bo chyba tylko on wchodzi w reakcje z organizmem czego oznaką jest jego rozkład poczynając od zagęszczania sie, a potem blednięcia i rozrzedzania sie (zgodnie z instrukcją Tombaka).

Spróbuję się dowiedzieć od mojej znajomej z zakrzepicą, która podobno z nią nieźle radzi, jak ona to robi. Odpowiem na tym forum.

Dora L.
Gość

Ooo, dobrze mi znany temat 🙂 Tata w dzieciństwie zmuszął mnie do tego 😉 a ja tego nienawidziłam 😀 Tylko ja właśnie ssałam słonecznikowy albo lniany(?) już nie pamętam, w każdym razie tak jak napisałaś, olej po żuciu był gęsty i biały, i całe policzki mnie od tego bolały :D. Czy były jakieś rezultaty?Nie pamiętam, wiem że robiłam to niesystematycznie i w końcu przestałam….

Niezapominajka
Gość

Słyszałam o tym wcześniej, jeszcze nie próbowałam… Może się przełamię? Zdaje się, że mam olej kokosowy w domu 🙂 Lecę sprawdzić jaki :>

PS.Mój chłopak ma Włóczykija w avku na gg – muszę mu podesłać ten tekst, padnie ze śmiechu 😀

akusiewicz
Gość

Miesiąc na efekty? Ooo, juz zobaczyłam że na anginę i myślę że się pozbędę w moment, a tu psikus. Ale to nic, już o tym słyszałam parę razy ale nie bardzo mogłam znieść smak słonecznikowego oleju, ale kokosowego nie próbowałam. Będzie trzeba zrobić drugie podejście:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

O ile byłabym w stanie uwierzyć, że ssanie oleju wpływa na stan jamy ustnej, o tyle twierdzenie że oczyszcza krew jest dla mnie absurdem. Po pierwsze bakterie rzadko krążą ot tak sobie we krwi. Trzeba naruszyć barierę krwi, żeby się do niej dostały np. podczas wyrywania zęba. Bakterie w infekcjach dróg oddechowy szerzą się głównie drogą oskrzeli. I na jakiej zasadzie miałyby czuć powinowactwo do oleju? Przyciąga je czymś? Wybacz, ale absolutnie tego nie kupuję

Previous
Kosmetyczni ulubieńcy grudnia
Ssij – ssanie oleju dla zdrowia i urody