Jak możesz być zadbana, będąc niezbadana?! Rzuciłam dzisiaj w żywej dyskusji z @kasia_coztymseksem. Kasia oczywiście jest mądra i się bada ale powiedziała, że mam to zapisać🙃
Rozmawiałyśmy o wielu rzeczach, np. o tym, że żyjemy w dziwnym kraju, w którym seks można uprawiać (nie lubię tego słowa, to nie pole) od 15-tego roku życia, a do ginekologa można iść od 18-ego. I tak sobie rozmawiamy o tym, co ja uważam, że Kasia fajnego robi dla kobiet ucząc je o tym, że seks może być fajny i przyjemny (a nie dla każdego niestety jest😥), i co Kasia uważa, że ja robię fajnego ucząc kobiety, że powinny mieć własne pieniądze a w relacje z innymi wchodzić bo chcą, a nie z ekonomicznej konieczności🙅🏻‍♀️💸
Gdzieś tam zawędrowałyśmy w odmęty relatywnie drogiego, szczególnie dla młodych ludzi dostępu do specjalistów.
I z jednej strony tak, totalnie się zgadzam. 15 minut wizyty bez żadnych badań to 150 zł (ja tyle płacę) a jak robisz przy okazji badania to kwota się zwiększa. To rzeczywiście może to boleć. Sama byłam w miejscu, w którym oglądałam każdą złotówkę 5x
✅ALE! Priorytety, dziewczyno, priorytety! Nigdy nie miałam problemu by określić, że są rzeczy ważne i ważniejsze.
Nie wiem i nie rozumiem, jak można co 3 tygodnie chodzić na rzęsy i hybrydy, a  3 lata nie być u ginekologa. Na tej samej zasadzie nie rozumiałam Gruzinów z nowymi telefonami, ale bez zębów🤯
Na studiach miałam stary model telefonu a mój pierwszy tablet, dzięki któremu mniej kserowałam i moglam czytać książki na legimi, nagrzewał się tak mocno, że musiałam go wkładać do lodówki by odpoczął. 
Ale zawsze mam zrobione badania i nie unikam lekarzy, bo to ważne❗️
Nie mówię zresztą tylko o finansach. Łatwiej jest „zadbać o siebie” idąc na te hybrydy niż pobiegać, prawda?
Don’t get me wrong, sama lubię mieć pomalowane paznokcie, lubię, a nawet uwielbiam Julię z @mayeye_warsaw , do której chodzę na rzęsy i chciałabym, aby jej biznes się rozkręcał.
Ale! First things first. Nie możesz być zadbana i niezbadana jednocześnie. Badaj się dziewczyno, ok? Gdy następnym razem gdy powiesz sobie „ale psycholog/ginekolog/terapeuta/fizjoterapeuta” jest drogi, zastanów się czy dobrze ustalasz priorytety. Nr 1 to Ty!

Jak możesz być zadbana, będąc...

Mój detoks od social mediów nadal trwa i dzielnie trzymam się narzuconej sobie maksymalnie godziny dziennie. Streszczając się powiem tylko, że wykorzystuję moment siedzenia na tyłku w Warszawie na spotkania z tymi wszystkimi cudownymi ludźmi, których przez ciągle bycie w rozjazdach nieco zaniedbałam. Podoba mi się to, chociaż dzisiaj naszło mnie na szybkie sklecenie „tygodnika”, więc macie coś do poczytania na blogu.
Zdjęcie w Tunezji zrobiła @ewaszabatin nie mam pojęcia kiedy, ale dobrze pokazuje mój mały problem z telefonem, który stał się przedłużeniem ręki. Kolory podkręciłam presetem Madryt, od @krzysztof_adamek i @instafiltry.pl, tylko zostawiłam po swojemu niebieski.

Pytanie za sto punktów: zerknij w zakładkę „twoja aktywność” na instagramie i napisz ile czasu dziennie spędzasz w tej aplikacji. Jestem ciekawa!
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #wakacje ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #lato #afryka #tunisia

Mój detoks od social mediów...

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i wzorzyste rajstopy to najpopularniejsze prezenty jakie dostaję. Prezentem jaki sama chciałabym sobie podarować jest czas⏳ Właśnie zamknęłam ogromny projekt🥳. Powinnam uczcić to kieliszkiem szampana i relaksem, tymczasem  pierwsza myśl brzmiała „o cudownie! wreszcie będę miała czas na pisanie własnego ebooka i tekstów na bloga”. A potem uświadomiłam sobie, że ja zawsze mam nad sobą coś, co POWINNAM napisać. Nie pamietam kiedy miałam od tego wolną głowę. I tak jak cenię sobie szalenie dywersyfikację przychodów i wolność twórczą jaką mi daje, tak potrzebuję też wolności OD tworzenia. Nie da się tego streścić wpisem na IG, ale Fromm swoją genialną „Ucieczką od wolności” poukładał mi kiedyś w głowie. Potrzebuję powiedzieć sobie, że mogę bez konsekwencji dla swojej psychiki być wolna od bloga i instagrama i nie czynić z nich ważnych filarów mojej tożsamości. Ustawiam sobie jeszcze ostrzejszy limit czasowy na instagrama (godzinę dziennie!). Mam ochotę pisać i wrzucać tutaj coś tylko wtedy, gdy będzie mnie na to cisnąć jak na sikanie po siedmiogodzinnej jeździe z Tbilisi do Batumi.Może będę milczeć całymi dniami, może naparzać treściami jak szalona, dowiem się tylko postanawiając, że nie muszę! Pssst! Ograniczyłam na profilu komentowanie tylko dla osób; które mnie obserwują. Kompletnie wyzwoliłam się myśli o tym, że konto powinno rosnąć. Dałam sobie do końca roku czas na wolność także od zarabiania. Jestem ciekawa co będę CHCIAŁA robić czując, że mam ten cudowny komfort, że nie muszę.

#przerwa #aniamaluje #szczerze_pisząc #rajstopy #nogi #książka #kropki

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i...

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej memiczne momenty mojego życia (są w przypiętych!) i bezkonkurencyjnie wygrał gołąb, który leciał na mój tyłek😅. Naszła mnie przy tej okazji pewna myśl, której nie mogę wyrzucić z głowy. Zostanę pewnie zjechana i już słyszę te komentarze pod tytułem „zdefiniuj kobiecość!!!1”, ale nie czuję, abym miała jakiś obowiązek coś tu definiować, tak samo jak nie umiem zdefiniować czym jest chemia między dwójką ludzi i czemu czasami nie ma jej z kimś, kto teoretycznie łapie się we wszystkie nasze kryteria a „to coś” ma ktoś, kto do nich nie pasuje😉
Więc myśl, która mnie dręczy to ta, że poza aktorkami czy piosenkarkami mało widzę kobiet odnoszących sukcesy czy dzierżących władzę, które nie ukrywałyby swojej - no właśnie - kobiecości.
I nie zrozumcie mnie źle, jestem na tym etapie, że czuję się świetnie gdy mam na sobie bluzę ze sponge bobem, ale  co takiego sprawia, że kobiety w polityce ubierają się bardziej jak Angela Merkel czy Beata Szydło niż jak nie wiem, Angelina Jolie?
Może to, że gdy Magdalena Ogórek (nie głosowałam na nią!) kandydowała w wyborach prezydenckich, to nikt nie pytał jej o poglądy,  a media opisywały wyłącznie jej sukienki i sposób układania włosów?
Co takiego sprawia, że mądra kobieta nie może podkreślić strojem swoich pośladków?
Nie, nie uważam jakoby tyłek i cycki były jedynym co mam do zaoferowania (w ogóle co za debilne określenie) więc nie czuję abym musiała to skrywać i „najlepsze zostawić na koniec”, ale drapie mnie to, gryzie i męczy. 
Jakieś spostrzeżenia?

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej...

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie, nie migam się od pracy i obowiązków. Jestem po prostu wygodna! Nie dla mnie 10 kroków koreańskiej pielęgnacji, ale niestety przy wrażliwej cerze nie mogę sobie pozwolić na całkowite olanie tematu. Wrażliwa, skora do podrażnień cera szybko się na mnie zemści, jeśli nie poświęcę jej chwili uwagi wieczorem. Jeśli jesteś wrażliwcem jak ja - możesz śmiało zerknąć w drogerii na półkę z linią physio mikrobiom marki tołpa.
Moja cera nie ma ze mną lekko, bo ciągle podróżuję (zmieniam twardość wody i powietrze) a do tego nie śpię tyle ile powinnam. A z tymi kosmetykami się polubiłam, bo działają po prostu tak, jak trzeba! Na stories możecie zobaczyć jak wygląda. 
#tołpa #pielęgnacjatwarzy #physio #oczyszczanie #kosmetyki #uroda #makijaż  #pielęgnacja #blogerka #zakupy #krem #blogkosmetyczny #twarz #polskiekosmetyki #kosmetyczka #blogurodowy #piękno #kosmetyk #dzieńdobry #nawilżenie #aniamaluje 
Post we współpracy z marką @tolpa_mniej_wiecej

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie,...

Czy jeśli w Gruzji podoba mi się nie tylko to, że jest pięknie, miło i pysznie, ale też tanio, to znaczy, że akceptuję wyjątkowo niefortunne geopolityczne położenie kraju?🤔🤯
Pierwszy raz ta myśl zastrzeliła mnie gdy odnotowałam w swojej głowie, że z roku na roku mój ukochany Lwów staje się wyraźnie droższy. 
A potem dałam sobie mentalnego plaska w twarz, bo w sumie fajnie, że ludzie się bogacą. Nie chciałabym, aby Polska słynęła wyłącznie z tego, że jest tanio i można się za grosze naj*bać. 
W 2000 roku minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosiło 700 zł. Pamiętam jak rodzice wielkim wysiłkiem kupili mi za jednym zamachem dwa pierwsze tomy Pottera. To było super, zawsze na prezenty chciałam tylko książki, ale dopiero z perspektywy gruzińskich cen zaczynam to doceniać.

Gruzja jest niesamowita nie tylko dlatego, że jest tania. Jest niesamowita tak po prostu. Różnorodna, pyszna. Z przebogatą mitologią, kulturą, alfabetem i dumą, która nie pozwala się ugiąć przed wielkim, groźnym sąsiadem. Jasne, Gruzja jest najbliższym nam kulturowo krajem będącym w top15 pod kątem niskiego Consumer Price Index (w uproszczeniu: stosunek zarobków do kosztów życia) i rozumiem, że dla wielu ludzi to będzie kraj taniej najebki, ale dla mnie to była jedna z najciekawszych podróży w życiu. 
Przy okazji; 
Czy znacie jakąś dobrze wydaną wersję gruzińskich mitów? Może być po angielsku :). #georgia #georgia🇬🇪 #georgiatravel #gruzja #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniapodróżuje

Czy jeśli w Gruzji podoba...

„Nie jestem w stanie znieść myśli, że ugnę się pod naporem ich spojrzeń i pozwolę się zawstydzić. Bo nie robię nic złego. Posiadanie ciała nie jest niczym złym. To kultura, która mówi kobiecie, że jest grzeszna jest do wymiany. Nie ważne, czy ktoś stwierdzi, że grzeszne są odsłonięte włosy czy sterczące sutki, to nie kobieta jest odpowiedzialna za odczucia, które budzi w mężczyznach. Każdy sam musi nauczyć się panować nad swoimi emocjami.” Na blogu o jeszcze jednym, ale super ważnym powodzie, dla którego chodzę bez stanika. Uświadomiłam sobie ten powód dopiero wczoraj, ale jest turbo, naprawdę turbo ważny.
Chodźcie na bloga, bo warto!
#blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc #bodyshaming #ciałopozytywne #bodypositivity #bezstanika ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia #tunis #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka

„Nie jestem w stanie znieść...

Z pieskami w Gruzji jest jak z tym chłopakiem, który wpatruje się w ciebie cały wieczór i chociaż w ogóle ci się nie podoba, z grzeczności odwzajemnisz uśmiech. Albo wymienisz 5 grzecznościowych zdań, nic co wychodziłoby poza small talk, ale będziesz tego żałować przez najbliższe miesiące. Chłopak bowiem znajdzie cię na wszystkich możliwych kanałach social media (chociaż zna tylko twoje imię!) i będzie cię tam nękał aż znajdzie sobie inny cel.
No właśnie. Pieski. Jest ich dużo, brykają sobie wolno, są najedzone i zakolczykowane, ale Gruzja nie ma pieniędzy na schroniska a walka z niekontrolowanym rozrodem jest walką z wiatrakami - pieski mnożą się przecież na „terenach kontrolowanych przez Rosję”. Milutkie, łaszące się, kochane. Ale jak dasz o dwa głaski za dużo albo podzielisz się obiadem, będą za tobą łazić wszędzie i przyprowadzą kolegów.

Oczywiście noszę antybakteryjny żel do rąk i to byłby idealny moment na wplecienie w narrację reklamy, ale niestety nikt mi nie zapłacił. A szkoda!🤪
Anyway - i Gruzja i pieski spoko. Ciężko przestawić się tylko na myślenie, że one nie są bezdomne, a wolne, jak wiewiórki u nas, ale warto brać pod uwagę uwarunkowania kulturowe i ekonomiczne zanim wyda się osąd ;) #Gruzja #Georgia #georgiatravel #georgiatrip #aniamaluje #aniapodróżuje #pies #pieski #twierdza #fortyfikacje #podróże #podróżemałeiduże #dogsofinstagram #wakacje 
Fot: @troyann

Z pieskami w Gruzji jest...

Dawno się tak nie objadłam! Kocham podróże na wschód. Albo inaczej - ja kocham dzikość. Tu jest dziko, tu jest fajnie, tu jest smacznie. Jest mi dobrze. 
Właśnie zjadłam przepyszne jedzenie w knajpie w której taka potężna pani każe ci tonem nieznoszącym sprzeciwu zamówić. Liczy utarg na liczydle. Jedzenie jest obłędne. Zrobiłam sobie dzisiaj wolne od relacji na stories, ale jutro kierunek ➡️ #kazbegi. Już kupiłam rękawiczki, w poniedziałek chodziłam w letniej kiecce, jutro założę zimową kurtkę🙈
Cudowna ta #gruzja ♥️
#georiga #georgiatravel #georgiatrip #tbilisi #kaukaz #termy #łaźnie #podróżemałeiduże #podróże #aniamaluje #aniapodróżuje 
Zdj; @troyann

Dawno się tak nie objadłam!...

Proszę tylko nie osądzać skakania po dachach na obcasach, sama wiem, że to głupie! Ale te kozaki nie są bardzo wysokie a dachy term stabilne. 
#Gruzja jest niesamowita, #tbilisi jak wyjęte z jakiejś bajki. Nowoczesność miesza się z ruinami, z jednej strony wyluzowani hipsterzy w industrialnych przestrzeniach, z drugiej pobożni młodzi ludzie robiący znak krzyża przed każdym kościołem. Mityczna #kolchida zachwyca detalami, kontrastami, różnorodnością i pysznym jedzeniem. 
Ja szanuję też za to, że Gruzini totalnie potrafią w Cross selling i upselling. I wszyscy zawsze zadowoleni.
Fajnie tu, codziennie zachwyca mnie coś innego! 
#georgia #georgiatravel #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniamaluje #girlswhotravel 
Zdj: @troyann

Proszę tylko nie osądzać skakania...

Podpłomyk, nasza polska tortilla – przepis


Kiedy byłam dzieckiem, specjalnie pojechałam drugi raz na wycieczkę do Biskupina, aby skosztować podpłomyków :)) Tak mi te proste placki zasmakowały. Później odkryłam, że stary piecyk który nieużywany stoi w piwnicy też daje radę i podpłomyki na nim pieczone są wprost wyborne. Niestety, piecyk wydał już ostatnie tchnienie i z podpłomykami na długi czas się pożegnałam.


Ale okazało się, że zwykła patelnia też daje radę.

Czym są w ogóle te całe podpłomyki?
Jak wiecie, prawie w każdym rejonie świata (użyłam słówka “prawie” asekuracyjnie ;)), piekło się bardzo proste pieczywo. Jeśli czytasz stare teksty kultury, mity, legendy itp. to na pewno przynajmniej kilka razy spotkałeś się z łamaniem chleba, moczeniem go w sosie itp, przy czym ten chleb nie pasował opisem do naszego typowego wyobrażenia o pieczywie.
Bo był to bardzo prosty placek, coś w stylu placka na tortillę.
Być może komuś z Was podpłomyki piekła babcia 😉 Ja osobiście je uwielbiam i jeśli już MUSZĘ zjeść białe pieczywo, to jest to podpłomyk, nie chemiczny chleb z marketu pakowany w folię.
Wczoraj okazało się, że ten cały “podpłomyk” może też stworzyć prymitywną (ale bardzo smaczna) pizzę.

 zdjęcie dzięki uprzejmości   kidmissile


Moja ulubiona wersja, to taka widoczna powyżej – grubszy placek pieczony na rozgrzanym kamieniu, ale to opcja na jesienne ogniska 😉

Przepis na podpłomyki z patelni jest BARDZO banalny, w dodatku niezwykle tani, w sam raz na studencką kieszeń… i wtedy, kiedy okaże się, że nikt nie kupił chleba 😉

Potrzebna jest tylko mąka i ciepła woda. Cała reszta, poza patelnią, to produkty opcjonalne.


Może być mąka pszenna, może być żytnia, innych nie próbowałam, na pewno wyjdzie, tylko pewnie będzie mieć inne właściwości ;-)) Na zdjęciach które pokażę użyłam mąki pszennej, bo taka została w domu, ale zazwyczaj korzystam z żytniej – tak mi bardziej smakuje.


Sypiesz tyle mąki ile potrzebujesz, dodajesz tyle ciepłej wody aby powstało niezbyt lepiące ciasto i zagniatasz. Ciasto powinno być trochę bardziej “luźne” niż to pierogowe. Niektórzy dodają trochę drożdży i pozwalają ciastu delikatnie wyrosnąć, ale ja zazwyczaj piekę podpłomyki ekspresowo, więc nie mam na to czasu. Za to dodaję trochę oliwy, aby było bardziej elastyczne. Lubię też kolendrę i oregano, więc zawsze sypię je do ciasta.


Kiedy ciasto będzie zagniecione, odrywamy kawałki, tworzymy male kulki i

– jeśli chcemy takie fajne, grubsze placki jak na drugim zdjęciu od góry (licząc od początku posta), to rozciągamy je tylko palcami

– jeśli chcemy cieniutkie, używamy wałka (studencie, może być szklana butelka ;-))


Następnie rzucamy na SUCHĄ patelnię i chwilę pieczemy z jednej strony, a potem przewracamy na drugą.

Cienkie placki sprawdzają się dobrze w roli dodatku do sosów, ja lubię je łamać i moczyć w guacamole, pycha 😉

wersja wege : rukola, pomidor, mozzarella

lub z kurczakiem i sosem czosnkowym


Oczywiście można formować ładniejsze kształty, ja uwielbiam jak podpłomyki mają taki surowy, naturalny kształt.

Jak doda się więcej oliwy, to ciasto będzie bardziej elastyczne

Pod moim przepisem na awaryjną pizzę podrzucaliście ciekawe sugestie i postanowiłam sprawdzić, czy stary dobry podpłomyk sprawdzi się w roli spodu do pizzy.

W takiej sytuacji surowe ciasto posypywałam dodatkami i zamiast na patelnię, ułożyłam na gorącą blachę. Wyszło tak pyszne, że aż nie zdążyłam z rozpędu cyknąć zdjęć.

Kto lubi podpłomyki ? 🙂







Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :


 

Follow on Bloglovin


lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

74
Dodaj komentarz

avatar
39 Comment threads
35 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
ElementParanoicznyaniamalujeMagdalena GawendaAnonimowyAniamaluje Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ewa Bl
Gość

Tos mi smaka narobila! Jutro, najpozniej w pon., bo nie wiem czy mam wszystko w domu, pieke podplomykowa pizze 😉

Anita Piątek
Gość

Ło matko! O tej porze posty z takimi smakowitościami? Całe wieki podpłomyka nie jadłam! 😀

Szara Wiewiórka
Gość

Czy to jest może to samo co maca? Bo nazwy podpłomyk nigdy w życiu nie słyszałam, ale wygląda podobnie i przepis chyba taki sam, choć głowy nie dam 🙂
Aż zgłodniałam! Jak długo pieczesz taką pizzę?

LandOfLaces
Gość

Moja babcia mówiła "maca" na takie cienkie kruche placuszki z ciasta makaronowego, z takimi bąbelkami przypieczonymi, piekła to na naszym piecu "z blachą" czyli starym wiejskim kuchennym. Ale ciasto na makaron jest z jajkiem (zwykle,bo może są jakieś specjalne wersje wege czy dla alergików) Inna sprawa, że maca to chyba żydowskie określenie na coś w rodzaju podpłomyka, i niekoniecznie jest z jajkiem, ja tylko mówię co u mnie w domu tak nazywano 😉Świetne placuszki wychodzą też z ciasta na kluski "kopytka" czy "śląskie" – z gotowanymi ziemniakami w składzie. Kiedyś jadłam też z dodatkiem tartej na wióry marchewki i innych… Czytaj więcej »

Potworek
Gość

Zrobię jutro, zjem wrapa z podpłomyka, mam nadzieję, że mi wyjdzie ;D

Potworek
Gość

i guzik, nie zrobiłam, bo nie znalazłam w lodówce składników, które mnie satysfakcjonują (do nadzienia, rzecz jasna). W końcu stanęło na omlecie z masłem i miodem. I tak smaczne śniadanie 😀

Daisy K
Gość

Zdaje się że robiłam je jeszcze jak mieszkałam u rodziców. 🙂 Dziś upiekłam kruche ciasteczka, ale narobiłaś mi smaka właśnie na podpłomyki. 🙂

Soemi87
Gość

Ja niestety nie miałam jeszcze okazji jeść podpłomyka.

Ania || Myhellolife
Gość

Mi podpłomyk kojarzy się raczej z macą, ale to co pokazałaś to u mnie jest chyba nazywane proziakami (o ile to to samo;)).

Magdalena
Gość

proziaki robi się inaczej. ale sa przepyszne 🙂

Anne Mademoiselle
Gość

Nie jadłam, ale kiedyś na pewno spróbuję 🙂

lipsticokonthemap
Gość

Musze sprawdzić, ostatni raz jadłam je właśnie w Biskupinie! Na szczęście byłam tam całkiem niedawno z dzieciakami ze szkoły 😛

Kasia
Gość

Na treningu drużyny zrobiliśmy podpłomyki z mąki źytniej i taniego, biedronkowego piwa – były pycha!

Magdalena
Gość

świetna rzecz, muszę to przygotować ; )

Polka w UK
Gość

tez znam podplomyki z dziecinstwa :))) mama zawsze sama robila makaron a restki ciasta podpiekala na blasze kaflowego pieca (taaak, mielismy kaflowy piec zamiast kuchenki gazowej:)) , pozniej przypomnialam sobie o nich na wakacjach w Turcji, tam sa wypiekane na kamieniu, mniaaam!!! a teraz mieszkamy w Birmingham i tutaj tez hindusi i turcy sprzedaja takie, ale maja specjalny sprzet do wypiekania 😉

Magdalena Gawenda
Gość

Przyznam się, że w życiu nie jadłam. Ale wygląda tak apetycznie, że skończę przeglądać blogi i idę robić ;D

BlingAlley
Gość

Mi babcia podpłomyki robiła z resztek ciasta na makaron więc były troszkę inne i piekła je na takim starym piecu pod którym paliło się drewnem. Wystarczyło trochę masła i soli i człowiek jadł aż się uszy trzęsły.

LandOfLaces
Gość

No tak, nie doczytałam komentarzy do końca i wyszło na to że powtarzam 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

to taka maca, którą można kupić w spożywczym nie ? ;p
dobre to

atom
Gość

wyglądają smakowicie 🙂
z chęcią je wypróbuję, bo faktycznie to nic skomplikowanego 🙂

Mademoijoi
Gość

O rany, podpłomyki! Jeden ze wspaniałych smaków dzieciństwa 😉 Nawet nie miałam pojęcia, że tak łatwo się je robi. Sprawiłaś mi ogromną radość pisząc tego posta, zaraz ide sobie upiec podpłomyka 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, pycha, zrobilam dzisiaj do gulaszu, pyszniutkie 🙂 dziekuje za przypomnienie o tych placuszkach 🙂

Donnalavita
Gość

Świetne! Już wypróbowałam – pycha:)

Karolinka
Gość

Super, że je przypomniałaś! 😉 akurat miałam kilka głodnych dziecięcych mordek i zrobiłam je na szybko, dodałam do nich przyprawy do pizzy 😉 dzieciaki zajadały je z keczupem i bardzo im smakowały 😉

Publiczna Pralnia
Gość

szklana butelka – przypomniało mi się moje noworoczne robienie pizzy słoikiem 😀

LandOfLaces
Gość

W starych dobrych czasach szklaną butelką, taką kanciastą ozdobną ikeopodobną produkowałam bułkę tartą w rogu poszewki 😉

Paula
Gość

Mniam mniam! 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

hej ania możesz napisać o ulubionych miejscach w bydgoszczy? szczegolnie jedzenie? 🙂

Słonecznik
Gość

Oj, pamiętam z dzieciństwa jeszcze, że jak zostało mamie trochę ciasta na pierogi to piekła nam takie na blasze (takiej od pieca kaflowego ;). A podpłomyk to nie do końca jest właściwy chleb, a kawałek ciasta pieczony w piecu na drewno, żeby sprawdzić temperaturę 🙂 Przynajmniej w moim domu tak się to nazywa.

Stylish Blog Story
Gość

pycha <3 muszę wypróbować :))

Pani od Kotów
Gość

Składniki ma dokładnie te same, co tortilla (którą kombinowałam bez przepisu, nie chciało mi się specjalnie kompa włączać, i raz miałam ciasto za rzadkie, raz za dużo dodałam oliwy, więc z początku wychodziły gumowate naleśniki). Mam w planach zrobić kiedyś na sesję Warhammera, by było klimatyczne pseudośredniowieczne jedzenie. Z mięsem, z twarogiem (za którym nie przepadam), czy z konfiturą – to zależy, co będzie akurat pod ręką w lodowce. Na jakimś festynie historycznym chyba jadłam z czymś słodkim. Smażone na kamieniu, takie prawdziwe 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

świetny wpis, zawsze się zastanawiałam jak to zrobić bez blachy i czy w ogóle smak będzie porówywalny do takich "prawdziwych" a nigdy nie chciało mi się w ciemno sprawdzać :p koniecznie jutro próbuę, bo mój chłopak kocha podpłomyki i zawsze żal nam dupki ściska, że w Krakowie je znaleźć to wyczyn graniczący z cudem.
Jedno wspomnienie… najlepsze jadłam na Bałkanach, kiedy w głodny niedzielny poranek w centrum Sofii babuszka ze wsi przywiozła – zawinięte w materiałowy worek i dźwigane na plecach – jeszcze ciepłe podpłomyki. Zjedliśmy co do ostatniego, biedne dzieci. Od tego czasu są naszym <3 jedzeniem.

supergirl
Gość

uwielbiam!! kiedys u cioci na wsi sprobowalam i nigdy w zyciu ich juz nie jadlam, a ostatnio nawet spominałam ten smak… koniec z tym zabieram sie za nie jeszcze w tym tygodniu! jestes wielka Aniu!!

Zzielona
Gość

U mnie te podpłomyki to się maca nazywały :D. Moja mama kiedyś zrobiła coś podobnego, właśnie a'la pizza i było super. Ciasto wyborne ;). Polecam!

Magda
Gość
Magda

Ja bym jeszcze dodała trochę otrębów (dla błonnika) – kosztują 2 zł, zarodków pszennych (dla witamin z gr. B) kosztują 2 zł, zmielonego siemia lnianego (dla kwasu alfa-linolenowego) kosztuje 4 zł, zmielonych nasion ostropestu plamistego (sylimaryna), kosztują 5-15 zł/kg i pestki dyni 4-5 zł za paczkę :). Niedawno robiłam podobne placki, tyle że na bazie ugotowanej kaszy, ryżu, płatków owsianych i soczewicy, zmielonych i z powyższymi dodatkami. Niebawem wypróbuję Twój przepis i tylko dodam tych zdrowych rzeczy, by był to zdrowy przysmak :). I też byłam natchniona tymi z Biskupina! W dzieciństwie jeździłam tam z rodziną w te pokazowe dni,… Czytaj więcej »

Magda
Gość
Magda

Super, a co na przykład dodajesz? 😀 Może podsuniesz jakiś nowy pomysł :). Zaraz idę zrobić takie jak z Twojego przepisu :).

Magda
Gość
Magda

Ostatnio pestki dyni kupiłam w Inter Marche przy granicy niemieckiej. Niestety dość drogie są, dlatego trochę ich szczędzę, jak dodaję do czegokolwiek. Ale zastanawiałam się, czy nie poszukać prosto od rolnika, podobno tak można dostać ekologiczne/tradycyjne jedzenie w normalnych cenach :). Tylko trzeba znaleźć rolnika w okolicy. Znalazłam w Internecie numer do rolnika sprzedającego amarantus po 5 zł/kg! Jak się przeprowadzę (jestem w trakcie, stąd u mnie kuchenny projekt denko też zaistniał od jakiegoś tygodnia 😀 realizuje też projekt denko kosmetyczny, bo nakupowałam kosmetyków myśląc, że dostałam atopowego zapalenia, a okazało się że to coś o wiele gorszego) to spróbuję… Czytaj więcej »

Magda
Gość
Magda

Jakbyś kupowała ostropest to nie kupuj już zmielonego, tylko zmiel w młynku, tj. taki ma więcej wartości odżywczych, także sylimaryny :). Podobno na ''ptasich targach'' można go tanio kupić.Co do amarantusa, cytat z forum zielarskiego:To podam jeszcze tel. do rolnika uprawiającego w Polsce amarantus – cena 5 zł. za kilo. 604-354-623 lub 600-559-016.Jakbys wypróbowała wcześniej to daj znać, ja za tydzień będę po przeprowadzce i wtedy chcę zamówić :). Co do amarantusa sklepowego to ja widziałam w Piotrze i Pawle ekologiczny za 6 zł bodajże 200 gram, to i tak bardzo dużo kasy, a domyślam się że ten rolnik hoduje… Czytaj więcej »

Magda
Gość
Magda

A PubMed nie jest przypadkiem płatny? Na praktykach raz musiałam korzystać z tego portalu i miałam darmowy dostęp tylko dlatego, że byłam na komputerze mojej uczelni.

Aaa, to jest w języku którego kompletnie nie znam :P.
Mogłabyś po krótce wyjaśnić/streścić na czym polega działanie kolendry w organizmie pod kątem odtruwania z rtęci?

Idę znów zrobić sobie placki podpłomyki :D.

Magda
Gość
Magda

Dzwoniłam w sprawie tego amarantusa i facet powiedział, że teraz sprzedaje tylko hurtowo, bo inaczej mu się nie opłaca :(. Takze mozna zapomniec o amarantusie 5 zł/kg uprawianym tradycyjnie. Tylko gdy pytal mnie o ilosc, powiedzialam 2 kg, moze dla niego od 5 kg to juz hurtowo? Ale pewnie nie. Moze jeszcze sprobuje popytac ludzi czy chca i wtedy zamowic wieksza ilosc.

Magda
Gość
Magda

Znalazłam też rolnika, który uprawia ostropest plamisty dla Herbapolu (do leku sylimarol), pod Poznaniem, sprzedaje certyfikowany ostropest 10zł/kg. Zamówiłam wczoraj 3 kilogramy. Jakbyś chciała, to numery:– 509 390 709– 504 905 871Uprawia w dorzeczu Warty z dala od zabudowań, fabryk etc. :).Ma też aukcje na allegro, jakbyś wolała tak zamówić to podam linka. Ostropest jakby co najlepiej spożywać mielony w młynku, 1 łyżka dziennie zmielonego ostropestu = dzienna zalecana dawka prewencji chorób wątroby a dwie i więcej to już dawka lecznicza przy marskości, WZW, nowotworze, czy zatruciu muchomorem. Poza tym sylimaryna zmniejsza podatność skóry na promieniowanie słoneczne, więc chroni przez… Czytaj więcej »

Lena Poleska
Gość

Podpłomyki! Smaczek mojego dzieciństwa i babciowego ciepła przy piecu 🙂 Muszę wypróbować, bo teraz takim szybkim jedzeniem jest dla mnie tortilla, a te placki wcale nie są takie tanie, jak się je często… to będzie super odpowiednik 🙂 Spróbuję z mąką żytnią, albo jakąś inną ciemną i kupię kolendrę, skoro odtruwa z rtęci! 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mmm, pychota.Moja babcia piekła je z resztek ciasta pierogowego na blasze pieca, ale patelnia żeliwna też daje radę. Czasami łamało się je na kawałki i zjadało zalane ciepłym mlekiem z cukrem :).
Całkiem podobnie robi się indyjskie chapati, tyle że one są miękkie i "nafukane" w środku.
Kiedyś udało mi się nawet takie uzyskać w domu, mimo braku specjalnej mąki i dostępu do otwartego ognia.

ElementParanoiczny
Gość
ElementParanoiczny

Chętnie bym się dowiedział jak sprawuje się podpłomyk na następny dzień. Czy jest zdany do jedzenia i dalej smaczny. Wtedy byłaby to niezła alternatywa do pracy, miast kanapek z sklepowych bułek.

Magdalena Gawenda
Gość

Uwielbiam!

aniamaluje
Gość

no ja też 😀

Previous
Moje największe porażki minionego roku
Podpłomyk, nasza polska tortilla – przepis