Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

Podpłomyk, nasza polska tortilla – przepis


Kiedy byłam dzieckiem, specjalnie pojechałam drugi raz na wycieczkę do Biskupina, aby skosztować podpłomyków :)) Tak mi te proste placki zasmakowały. Później odkryłam, że stary piecyk który nieużywany stoi w piwnicy też daje radę i podpłomyki na nim pieczone są wprost wyborne. Niestety, piecyk wydał już ostatnie tchnienie i z podpłomykami na długi czas się pożegnałam.


Ale okazało się, że zwykła patelnia też daje radę.

Czym są w ogóle te całe podpłomyki?
Jak wiecie, prawie w każdym rejonie świata (użyłam słówka “prawie” asekuracyjnie ;)), piekło się bardzo proste pieczywo. Jeśli czytasz stare teksty kultury, mity, legendy itp. to na pewno przynajmniej kilka razy spotkałeś się z łamaniem chleba, moczeniem go w sosie itp, przy czym ten chleb nie pasował opisem do naszego typowego wyobrażenia o pieczywie.
Bo był to bardzo prosty placek, coś w stylu placka na tortillę.
Być może komuś z Was podpłomyki piekła babcia 😉 Ja osobiście je uwielbiam i jeśli już MUSZĘ zjeść białe pieczywo, to jest to podpłomyk, nie chemiczny chleb z marketu pakowany w folię.
Wczoraj okazało się, że ten cały “podpłomyk” może też stworzyć prymitywną (ale bardzo smaczna) pizzę.

 zdjęcie dzięki uprzejmości   kidmissile


Moja ulubiona wersja, to taka widoczna powyżej – grubszy placek pieczony na rozgrzanym kamieniu, ale to opcja na jesienne ogniska 😉

Przepis na podpłomyki z patelni jest BARDZO banalny, w dodatku niezwykle tani, w sam raz na studencką kieszeń… i wtedy, kiedy okaże się, że nikt nie kupił chleba 😉

Potrzebna jest tylko mąka i ciepła woda. Cała reszta, poza patelnią, to produkty opcjonalne.


Może być mąka pszenna, może być żytnia, innych nie próbowałam, na pewno wyjdzie, tylko pewnie będzie mieć inne właściwości ;-)) Na zdjęciach które pokażę użyłam mąki pszennej, bo taka została w domu, ale zazwyczaj korzystam z żytniej – tak mi bardziej smakuje.


Sypiesz tyle mąki ile potrzebujesz, dodajesz tyle ciepłej wody aby powstało niezbyt lepiące ciasto i zagniatasz. Ciasto powinno być trochę bardziej “luźne” niż to pierogowe. Niektórzy dodają trochę drożdży i pozwalają ciastu delikatnie wyrosnąć, ale ja zazwyczaj piekę podpłomyki ekspresowo, więc nie mam na to czasu. Za to dodaję trochę oliwy, aby było bardziej elastyczne. Lubię też kolendrę i oregano, więc zawsze sypię je do ciasta.


Kiedy ciasto będzie zagniecione, odrywamy kawałki, tworzymy male kulki i

– jeśli chcemy takie fajne, grubsze placki jak na drugim zdjęciu od góry (licząc od początku posta), to rozciągamy je tylko palcami

– jeśli chcemy cieniutkie, używamy wałka (studencie, może być szklana butelka ;-))


Następnie rzucamy na SUCHĄ patelnię i chwilę pieczemy z jednej strony, a potem przewracamy na drugą.

Cienkie placki sprawdzają się dobrze w roli dodatku do sosów, ja lubię je łamać i moczyć w guacamole, pycha 😉

wersja wege : rukola, pomidor, mozzarella

lub z kurczakiem i sosem czosnkowym


Oczywiście można formować ładniejsze kształty, ja uwielbiam jak podpłomyki mają taki surowy, naturalny kształt.

Jak doda się więcej oliwy, to ciasto będzie bardziej elastyczne

Pod moim przepisem na awaryjną pizzę podrzucaliście ciekawe sugestie i postanowiłam sprawdzić, czy stary dobry podpłomyk sprawdzi się w roli spodu do pizzy.

W takiej sytuacji surowe ciasto posypywałam dodatkami i zamiast na patelnię, ułożyłam na gorącą blachę. Wyszło tak pyszne, że aż nie zdążyłam z rozpędu cyknąć zdjęć.

Kto lubi podpłomyki ? 🙂







Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :


 

Follow on Bloglovin


lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

74
Dodaj komentarz

avatar
39 Comment threads
35 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
ElementParanoicznyaniamalujeMagdalena GawendaAnonimowyAniamaluje Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ewa Bl
Gość

Tos mi smaka narobila! Jutro, najpozniej w pon., bo nie wiem czy mam wszystko w domu, pieke podplomykowa pizze 😉

Anita Piątek
Gość

Ło matko! O tej porze posty z takimi smakowitościami? Całe wieki podpłomyka nie jadłam! 😀

Szara Wiewiórka
Gość

Czy to jest może to samo co maca? Bo nazwy podpłomyk nigdy w życiu nie słyszałam, ale wygląda podobnie i przepis chyba taki sam, choć głowy nie dam 🙂
Aż zgłodniałam! Jak długo pieczesz taką pizzę?

LandOfLaces
Gość

Moja babcia mówiła "maca" na takie cienkie kruche placuszki z ciasta makaronowego, z takimi bąbelkami przypieczonymi, piekła to na naszym piecu "z blachą" czyli starym wiejskim kuchennym. Ale ciasto na makaron jest z jajkiem (zwykle,bo może są jakieś specjalne wersje wege czy dla alergików) Inna sprawa, że maca to chyba żydowskie określenie na coś w rodzaju podpłomyka, i niekoniecznie jest z jajkiem, ja tylko mówię co u mnie w domu tak nazywano 😉Świetne placuszki wychodzą też z ciasta na kluski "kopytka" czy "śląskie" – z gotowanymi ziemniakami w składzie. Kiedyś jadłam też z dodatkiem tartej na wióry marchewki i innych… Czytaj więcej »

Potworek
Gość

Zrobię jutro, zjem wrapa z podpłomyka, mam nadzieję, że mi wyjdzie ;D

Potworek
Gość

i guzik, nie zrobiłam, bo nie znalazłam w lodówce składników, które mnie satysfakcjonują (do nadzienia, rzecz jasna). W końcu stanęło na omlecie z masłem i miodem. I tak smaczne śniadanie 😀

Daisy K
Gość

Zdaje się że robiłam je jeszcze jak mieszkałam u rodziców. 🙂 Dziś upiekłam kruche ciasteczka, ale narobiłaś mi smaka właśnie na podpłomyki. 🙂

Soemi87
Gość

Ja niestety nie miałam jeszcze okazji jeść podpłomyka.

Ania || Myhellolife
Gość

Mi podpłomyk kojarzy się raczej z macą, ale to co pokazałaś to u mnie jest chyba nazywane proziakami (o ile to to samo;)).

Magdalena
Gość

proziaki robi się inaczej. ale sa przepyszne 🙂

Anne Mademoiselle
Gość

Nie jadłam, ale kiedyś na pewno spróbuję 🙂

lipsticokonthemap
Gość

Musze sprawdzić, ostatni raz jadłam je właśnie w Biskupinie! Na szczęście byłam tam całkiem niedawno z dzieciakami ze szkoły 😛

Kasia
Gość

Na treningu drużyny zrobiliśmy podpłomyki z mąki źytniej i taniego, biedronkowego piwa – były pycha!

Magdalena
Gość

świetna rzecz, muszę to przygotować ; )

Polka w UK
Gość

tez znam podplomyki z dziecinstwa :))) mama zawsze sama robila makaron a restki ciasta podpiekala na blasze kaflowego pieca (taaak, mielismy kaflowy piec zamiast kuchenki gazowej:)) , pozniej przypomnialam sobie o nich na wakacjach w Turcji, tam sa wypiekane na kamieniu, mniaaam!!! a teraz mieszkamy w Birmingham i tutaj tez hindusi i turcy sprzedaja takie, ale maja specjalny sprzet do wypiekania 😉

Magdalena Gawenda
Gość

Przyznam się, że w życiu nie jadłam. Ale wygląda tak apetycznie, że skończę przeglądać blogi i idę robić ;D

BlingAlley
Gość

Mi babcia podpłomyki robiła z resztek ciasta na makaron więc były troszkę inne i piekła je na takim starym piecu pod którym paliło się drewnem. Wystarczyło trochę masła i soli i człowiek jadł aż się uszy trzęsły.

LandOfLaces
Gość

No tak, nie doczytałam komentarzy do końca i wyszło na to że powtarzam 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

to taka maca, którą można kupić w spożywczym nie ? ;p
dobre to

atom
Gość

wyglądają smakowicie 🙂
z chęcią je wypróbuję, bo faktycznie to nic skomplikowanego 🙂

Mademoijoi
Gość

O rany, podpłomyki! Jeden ze wspaniałych smaków dzieciństwa 😉 Nawet nie miałam pojęcia, że tak łatwo się je robi. Sprawiłaś mi ogromną radość pisząc tego posta, zaraz ide sobie upiec podpłomyka 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, pycha, zrobilam dzisiaj do gulaszu, pyszniutkie 🙂 dziekuje za przypomnienie o tych placuszkach 🙂

Donnalavita
Gość

Świetne! Już wypróbowałam – pycha:)

Karolinka
Gość

Super, że je przypomniałaś! 😉 akurat miałam kilka głodnych dziecięcych mordek i zrobiłam je na szybko, dodałam do nich przyprawy do pizzy 😉 dzieciaki zajadały je z keczupem i bardzo im smakowały 😉

Publiczna Pralnia
Gość

szklana butelka – przypomniało mi się moje noworoczne robienie pizzy słoikiem 😀

LandOfLaces
Gość

W starych dobrych czasach szklaną butelką, taką kanciastą ozdobną ikeopodobną produkowałam bułkę tartą w rogu poszewki 😉

Paula
Gość

Mniam mniam! 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

hej ania możesz napisać o ulubionych miejscach w bydgoszczy? szczegolnie jedzenie? 🙂

Słonecznik
Gość

Oj, pamiętam z dzieciństwa jeszcze, że jak zostało mamie trochę ciasta na pierogi to piekła nam takie na blasze (takiej od pieca kaflowego ;). A podpłomyk to nie do końca jest właściwy chleb, a kawałek ciasta pieczony w piecu na drewno, żeby sprawdzić temperaturę 🙂 Przynajmniej w moim domu tak się to nazywa.

Stylish Blog Story
Gość

pycha <3 muszę wypróbować :))

Pani od Kotów
Gość

Składniki ma dokładnie te same, co tortilla (którą kombinowałam bez przepisu, nie chciało mi się specjalnie kompa włączać, i raz miałam ciasto za rzadkie, raz za dużo dodałam oliwy, więc z początku wychodziły gumowate naleśniki). Mam w planach zrobić kiedyś na sesję Warhammera, by było klimatyczne pseudośredniowieczne jedzenie. Z mięsem, z twarogiem (za którym nie przepadam), czy z konfiturą – to zależy, co będzie akurat pod ręką w lodowce. Na jakimś festynie historycznym chyba jadłam z czymś słodkim. Smażone na kamieniu, takie prawdziwe 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

świetny wpis, zawsze się zastanawiałam jak to zrobić bez blachy i czy w ogóle smak będzie porówywalny do takich "prawdziwych" a nigdy nie chciało mi się w ciemno sprawdzać :p koniecznie jutro próbuę, bo mój chłopak kocha podpłomyki i zawsze żal nam dupki ściska, że w Krakowie je znaleźć to wyczyn graniczący z cudem.
Jedno wspomnienie… najlepsze jadłam na Bałkanach, kiedy w głodny niedzielny poranek w centrum Sofii babuszka ze wsi przywiozła – zawinięte w materiałowy worek i dźwigane na plecach – jeszcze ciepłe podpłomyki. Zjedliśmy co do ostatniego, biedne dzieci. Od tego czasu są naszym <3 jedzeniem.

supergirl
Gość

uwielbiam!! kiedys u cioci na wsi sprobowalam i nigdy w zyciu ich juz nie jadlam, a ostatnio nawet spominałam ten smak… koniec z tym zabieram sie za nie jeszcze w tym tygodniu! jestes wielka Aniu!!

Zzielona
Gość

U mnie te podpłomyki to się maca nazywały :D. Moja mama kiedyś zrobiła coś podobnego, właśnie a'la pizza i było super. Ciasto wyborne ;). Polecam!

Magda
Gość
Magda

Ja bym jeszcze dodała trochę otrębów (dla błonnika) – kosztują 2 zł, zarodków pszennych (dla witamin z gr. B) kosztują 2 zł, zmielonego siemia lnianego (dla kwasu alfa-linolenowego) kosztuje 4 zł, zmielonych nasion ostropestu plamistego (sylimaryna), kosztują 5-15 zł/kg i pestki dyni 4-5 zł za paczkę :). Niedawno robiłam podobne placki, tyle że na bazie ugotowanej kaszy, ryżu, płatków owsianych i soczewicy, zmielonych i z powyższymi dodatkami. Niebawem wypróbuję Twój przepis i tylko dodam tych zdrowych rzeczy, by był to zdrowy przysmak :). I też byłam natchniona tymi z Biskupina! W dzieciństwie jeździłam tam z rodziną w te pokazowe dni,… Czytaj więcej »

Magda
Gość
Magda

Super, a co na przykład dodajesz? 😀 Może podsuniesz jakiś nowy pomysł :). Zaraz idę zrobić takie jak z Twojego przepisu :).

Magda
Gość
Magda

Ostatnio pestki dyni kupiłam w Inter Marche przy granicy niemieckiej. Niestety dość drogie są, dlatego trochę ich szczędzę, jak dodaję do czegokolwiek. Ale zastanawiałam się, czy nie poszukać prosto od rolnika, podobno tak można dostać ekologiczne/tradycyjne jedzenie w normalnych cenach :). Tylko trzeba znaleźć rolnika w okolicy. Znalazłam w Internecie numer do rolnika sprzedającego amarantus po 5 zł/kg! Jak się przeprowadzę (jestem w trakcie, stąd u mnie kuchenny projekt denko też zaistniał od jakiegoś tygodnia 😀 realizuje też projekt denko kosmetyczny, bo nakupowałam kosmetyków myśląc, że dostałam atopowego zapalenia, a okazało się że to coś o wiele gorszego) to spróbuję… Czytaj więcej »

Magda
Gość
Magda

Jakbyś kupowała ostropest to nie kupuj już zmielonego, tylko zmiel w młynku, tj. taki ma więcej wartości odżywczych, także sylimaryny :). Podobno na ''ptasich targach'' można go tanio kupić.Co do amarantusa, cytat z forum zielarskiego:To podam jeszcze tel. do rolnika uprawiającego w Polsce amarantus – cena 5 zł. za kilo. 604-354-623 lub 600-559-016.Jakbys wypróbowała wcześniej to daj znać, ja za tydzień będę po przeprowadzce i wtedy chcę zamówić :). Co do amarantusa sklepowego to ja widziałam w Piotrze i Pawle ekologiczny za 6 zł bodajże 200 gram, to i tak bardzo dużo kasy, a domyślam się że ten rolnik hoduje… Czytaj więcej »

Magda
Gość
Magda

A PubMed nie jest przypadkiem płatny? Na praktykach raz musiałam korzystać z tego portalu i miałam darmowy dostęp tylko dlatego, że byłam na komputerze mojej uczelni.

Aaa, to jest w języku którego kompletnie nie znam :P.
Mogłabyś po krótce wyjaśnić/streścić na czym polega działanie kolendry w organizmie pod kątem odtruwania z rtęci?

Idę znów zrobić sobie placki podpłomyki :D.

Magda
Gość
Magda

Dzwoniłam w sprawie tego amarantusa i facet powiedział, że teraz sprzedaje tylko hurtowo, bo inaczej mu się nie opłaca :(. Takze mozna zapomniec o amarantusie 5 zł/kg uprawianym tradycyjnie. Tylko gdy pytal mnie o ilosc, powiedzialam 2 kg, moze dla niego od 5 kg to juz hurtowo? Ale pewnie nie. Moze jeszcze sprobuje popytac ludzi czy chca i wtedy zamowic wieksza ilosc.

Magda
Gość
Magda

Znalazłam też rolnika, który uprawia ostropest plamisty dla Herbapolu (do leku sylimarol), pod Poznaniem, sprzedaje certyfikowany ostropest 10zł/kg. Zamówiłam wczoraj 3 kilogramy. Jakbyś chciała, to numery:– 509 390 709– 504 905 871Uprawia w dorzeczu Warty z dala od zabudowań, fabryk etc. :).Ma też aukcje na allegro, jakbyś wolała tak zamówić to podam linka. Ostropest jakby co najlepiej spożywać mielony w młynku, 1 łyżka dziennie zmielonego ostropestu = dzienna zalecana dawka prewencji chorób wątroby a dwie i więcej to już dawka lecznicza przy marskości, WZW, nowotworze, czy zatruciu muchomorem. Poza tym sylimaryna zmniejsza podatność skóry na promieniowanie słoneczne, więc chroni przez… Czytaj więcej »

Lena Poleska
Gość

Podpłomyki! Smaczek mojego dzieciństwa i babciowego ciepła przy piecu 🙂 Muszę wypróbować, bo teraz takim szybkim jedzeniem jest dla mnie tortilla, a te placki wcale nie są takie tanie, jak się je często… to będzie super odpowiednik 🙂 Spróbuję z mąką żytnią, albo jakąś inną ciemną i kupię kolendrę, skoro odtruwa z rtęci! 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mmm, pychota.Moja babcia piekła je z resztek ciasta pierogowego na blasze pieca, ale patelnia żeliwna też daje radę. Czasami łamało się je na kawałki i zjadało zalane ciepłym mlekiem z cukrem :).
Całkiem podobnie robi się indyjskie chapati, tyle że one są miękkie i "nafukane" w środku.
Kiedyś udało mi się nawet takie uzyskać w domu, mimo braku specjalnej mąki i dostępu do otwartego ognia.

ElementParanoiczny
Gość
ElementParanoiczny

Chętnie bym się dowiedział jak sprawuje się podpłomyk na następny dzień. Czy jest zdany do jedzenia i dalej smaczny. Wtedy byłaby to niezła alternatywa do pracy, miast kanapek z sklepowych bułek.

Magdalena Gawenda
Gość

Uwielbiam!

aniamaluje
Gość

no ja też 😀

Previous
Moje największe porażki minionego roku
Podpłomyk, nasza polska tortilla – przepis