Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Podpłomyk, nasza polska tortilla – przepis


Kiedy byłam dzieckiem, specjalnie pojechałam drugi raz na wycieczkę do Biskupina, aby skosztować podpłomyków :)) Tak mi te proste placki zasmakowały. Później odkryłam, że stary piecyk który nieużywany stoi w piwnicy też daje radę i podpłomyki na nim pieczone są wprost wyborne. Niestety, piecyk wydał już ostatnie tchnienie i z podpłomykami na długi czas się pożegnałam.


Ale okazało się, że zwykła patelnia też daje radę.

Czym są w ogóle te całe podpłomyki?
Jak wiecie, prawie w każdym rejonie świata (użyłam słówka “prawie” asekuracyjnie ;)), piekło się bardzo proste pieczywo. Jeśli czytasz stare teksty kultury, mity, legendy itp. to na pewno przynajmniej kilka razy spotkałeś się z łamaniem chleba, moczeniem go w sosie itp, przy czym ten chleb nie pasował opisem do naszego typowego wyobrażenia o pieczywie.
Bo był to bardzo prosty placek, coś w stylu placka na tortillę.
Być może komuś z Was podpłomyki piekła babcia 😉 Ja osobiście je uwielbiam i jeśli już MUSZĘ zjeść białe pieczywo, to jest to podpłomyk, nie chemiczny chleb z marketu pakowany w folię.
Wczoraj okazało się, że ten cały “podpłomyk” może też stworzyć prymitywną (ale bardzo smaczna) pizzę.

 zdjęcie dzięki uprzejmości   kidmissile


Moja ulubiona wersja, to taka widoczna powyżej – grubszy placek pieczony na rozgrzanym kamieniu, ale to opcja na jesienne ogniska 😉

Przepis na podpłomyki z patelni jest BARDZO banalny, w dodatku niezwykle tani, w sam raz na studencką kieszeń… i wtedy, kiedy okaże się, że nikt nie kupił chleba 😉

Potrzebna jest tylko mąka i ciepła woda. Cała reszta, poza patelnią, to produkty opcjonalne.


Może być mąka pszenna, może być żytnia, innych nie próbowałam, na pewno wyjdzie, tylko pewnie będzie mieć inne właściwości ;-)) Na zdjęciach które pokażę użyłam mąki pszennej, bo taka została w domu, ale zazwyczaj korzystam z żytniej – tak mi bardziej smakuje.


Sypiesz tyle mąki ile potrzebujesz, dodajesz tyle ciepłej wody aby powstało niezbyt lepiące ciasto i zagniatasz. Ciasto powinno być trochę bardziej “luźne” niż to pierogowe. Niektórzy dodają trochę drożdży i pozwalają ciastu delikatnie wyrosnąć, ale ja zazwyczaj piekę podpłomyki ekspresowo, więc nie mam na to czasu. Za to dodaję trochę oliwy, aby było bardziej elastyczne. Lubię też kolendrę i oregano, więc zawsze sypię je do ciasta.


Kiedy ciasto będzie zagniecione, odrywamy kawałki, tworzymy male kulki i

– jeśli chcemy takie fajne, grubsze placki jak na drugim zdjęciu od góry (licząc od początku posta), to rozciągamy je tylko palcami

– jeśli chcemy cieniutkie, używamy wałka (studencie, może być szklana butelka ;-))


Następnie rzucamy na SUCHĄ patelnię i chwilę pieczemy z jednej strony, a potem przewracamy na drugą.

Cienkie placki sprawdzają się dobrze w roli dodatku do sosów, ja lubię je łamać i moczyć w guacamole, pycha 😉

wersja wege : rukola, pomidor, mozzarella

lub z kurczakiem i sosem czosnkowym


Oczywiście można formować ładniejsze kształty, ja uwielbiam jak podpłomyki mają taki surowy, naturalny kształt.

Jak doda się więcej oliwy, to ciasto będzie bardziej elastyczne

Pod moim przepisem na awaryjną pizzę podrzucaliście ciekawe sugestie i postanowiłam sprawdzić, czy stary dobry podpłomyk sprawdzi się w roli spodu do pizzy.

W takiej sytuacji surowe ciasto posypywałam dodatkami i zamiast na patelnię, ułożyłam na gorącą blachę. Wyszło tak pyszne, że aż nie zdążyłam z rozpędu cyknąć zdjęć.

Kto lubi podpłomyki ? 🙂







Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :


 

Follow on Bloglovin


lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

74
Dodaj komentarz

avatar
39 Comment threads
35 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
ElementParanoicznyaniamalujeMagdalena Gawenda Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ewa Bl
Gość

Tos mi smaka narobila! Jutro, najpozniej w pon., bo nie wiem czy mam wszystko w domu, pieke podplomykowa pizze 😉

Anita Piątek
Gość

Ło matko! O tej porze posty z takimi smakowitościami? Całe wieki podpłomyka nie jadłam! 😀

Szara Wiewiórka
Gość

Czy to jest może to samo co maca? Bo nazwy podpłomyk nigdy w życiu nie słyszałam, ale wygląda podobnie i przepis chyba taki sam, choć głowy nie dam 🙂
Aż zgłodniałam! Jak długo pieczesz taką pizzę?

LandOfLaces
Gość

Moja babcia mówiła "maca" na takie cienkie kruche placuszki z ciasta makaronowego, z takimi bąbelkami przypieczonymi, piekła to na naszym piecu "z blachą" czyli starym wiejskim kuchennym. Ale ciasto na makaron jest z jajkiem (zwykle,bo może są jakieś specjalne wersje wege czy dla alergików) Inna sprawa, że maca to chyba żydowskie określenie na coś w rodzaju podpłomyka, i niekoniecznie jest z jajkiem, ja tylko mówię co u mnie w domu tak nazywano 😉Świetne placuszki wychodzą też z ciasta na kluski "kopytka" czy "śląskie" – z gotowanymi ziemniakami w składzie. Kiedyś jadłam też z dodatkiem tartej na wióry marchewki i innych… Czytaj więcej »

Potworek
Gość

Zrobię jutro, zjem wrapa z podpłomyka, mam nadzieję, że mi wyjdzie ;D

Potworek
Gość

i guzik, nie zrobiłam, bo nie znalazłam w lodówce składników, które mnie satysfakcjonują (do nadzienia, rzecz jasna). W końcu stanęło na omlecie z masłem i miodem. I tak smaczne śniadanie 😀

Daisy K
Gość

Zdaje się że robiłam je jeszcze jak mieszkałam u rodziców. 🙂 Dziś upiekłam kruche ciasteczka, ale narobiłaś mi smaka właśnie na podpłomyki. 🙂

Soemi87
Gość

Ja niestety nie miałam jeszcze okazji jeść podpłomyka.

Ania || Myhellolife
Gość

Mi podpłomyk kojarzy się raczej z macą, ale to co pokazałaś to u mnie jest chyba nazywane proziakami (o ile to to samo;)).

Magdalena
Gość

proziaki robi się inaczej. ale sa przepyszne 🙂

Anne Mademoiselle
Gość

Nie jadłam, ale kiedyś na pewno spróbuję 🙂

lipsticokonthemap
Gość

Musze sprawdzić, ostatni raz jadłam je właśnie w Biskupinie! Na szczęście byłam tam całkiem niedawno z dzieciakami ze szkoły 😛

Kasia
Gość

Na treningu drużyny zrobiliśmy podpłomyki z mąki źytniej i taniego, biedronkowego piwa – były pycha!

Magdalena
Gość

świetna rzecz, muszę to przygotować ; )

Polka w UK
Gość

tez znam podplomyki z dziecinstwa :))) mama zawsze sama robila makaron a restki ciasta podpiekala na blasze kaflowego pieca (taaak, mielismy kaflowy piec zamiast kuchenki gazowej:)) , pozniej przypomnialam sobie o nich na wakacjach w Turcji, tam sa wypiekane na kamieniu, mniaaam!!! a teraz mieszkamy w Birmingham i tutaj tez hindusi i turcy sprzedaja takie, ale maja specjalny sprzet do wypiekania 😉

Magdalena Gawenda
Gość

Przyznam się, że w życiu nie jadłam. Ale wygląda tak apetycznie, że skończę przeglądać blogi i idę robić ;D

BlingAlley
Gość

Mi babcia podpłomyki robiła z resztek ciasta na makaron więc były troszkę inne i piekła je na takim starym piecu pod którym paliło się drewnem. Wystarczyło trochę masła i soli i człowiek jadł aż się uszy trzęsły.

LandOfLaces
Gość

No tak, nie doczytałam komentarzy do końca i wyszło na to że powtarzam 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

to taka maca, którą można kupić w spożywczym nie ? ;p
dobre to

atom
Gość

wyglądają smakowicie 🙂
z chęcią je wypróbuję, bo faktycznie to nic skomplikowanego 🙂

Mademoijoi
Gość

O rany, podpłomyki! Jeden ze wspaniałych smaków dzieciństwa 😉 Nawet nie miałam pojęcia, że tak łatwo się je robi. Sprawiłaś mi ogromną radość pisząc tego posta, zaraz ide sobie upiec podpłomyka 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, pycha, zrobilam dzisiaj do gulaszu, pyszniutkie 🙂 dziekuje za przypomnienie o tych placuszkach 🙂

Donnalavita
Gość

Świetne! Już wypróbowałam – pycha:)

Karolinka
Gość

Super, że je przypomniałaś! 😉 akurat miałam kilka głodnych dziecięcych mordek i zrobiłam je na szybko, dodałam do nich przyprawy do pizzy 😉 dzieciaki zajadały je z keczupem i bardzo im smakowały 😉

Publiczna Pralnia
Gość

szklana butelka – przypomniało mi się moje noworoczne robienie pizzy słoikiem 😀

LandOfLaces
Gość

W starych dobrych czasach szklaną butelką, taką kanciastą ozdobną ikeopodobną produkowałam bułkę tartą w rogu poszewki 😉

Paula
Gość

Mniam mniam! 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

hej ania możesz napisać o ulubionych miejscach w bydgoszczy? szczegolnie jedzenie? 🙂

Słonecznik
Gość

Oj, pamiętam z dzieciństwa jeszcze, że jak zostało mamie trochę ciasta na pierogi to piekła nam takie na blasze (takiej od pieca kaflowego ;). A podpłomyk to nie do końca jest właściwy chleb, a kawałek ciasta pieczony w piecu na drewno, żeby sprawdzić temperaturę 🙂 Przynajmniej w moim domu tak się to nazywa.

Stylish Blog Story
Gość

pycha <3 muszę wypróbować :))

Pani od Kotów
Gość

Składniki ma dokładnie te same, co tortilla (którą kombinowałam bez przepisu, nie chciało mi się specjalnie kompa włączać, i raz miałam ciasto za rzadkie, raz za dużo dodałam oliwy, więc z początku wychodziły gumowate naleśniki). Mam w planach zrobić kiedyś na sesję Warhammera, by było klimatyczne pseudośredniowieczne jedzenie. Z mięsem, z twarogiem (za którym nie przepadam), czy z konfiturą – to zależy, co będzie akurat pod ręką w lodowce. Na jakimś festynie historycznym chyba jadłam z czymś słodkim. Smażone na kamieniu, takie prawdziwe 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

świetny wpis, zawsze się zastanawiałam jak to zrobić bez blachy i czy w ogóle smak będzie porówywalny do takich "prawdziwych" a nigdy nie chciało mi się w ciemno sprawdzać :p koniecznie jutro próbuę, bo mój chłopak kocha podpłomyki i zawsze żal nam dupki ściska, że w Krakowie je znaleźć to wyczyn graniczący z cudem.
Jedno wspomnienie… najlepsze jadłam na Bałkanach, kiedy w głodny niedzielny poranek w centrum Sofii babuszka ze wsi przywiozła – zawinięte w materiałowy worek i dźwigane na plecach – jeszcze ciepłe podpłomyki. Zjedliśmy co do ostatniego, biedne dzieci. Od tego czasu są naszym <3 jedzeniem.

supergirl
Gość

uwielbiam!! kiedys u cioci na wsi sprobowalam i nigdy w zyciu ich juz nie jadlam, a ostatnio nawet spominałam ten smak… koniec z tym zabieram sie za nie jeszcze w tym tygodniu! jestes wielka Aniu!!

Zzielona
Gość

U mnie te podpłomyki to się maca nazywały :D. Moja mama kiedyś zrobiła coś podobnego, właśnie a'la pizza i było super. Ciasto wyborne ;). Polecam!

Magda
Gość
Magda

Ja bym jeszcze dodała trochę otrębów (dla błonnika) – kosztują 2 zł, zarodków pszennych (dla witamin z gr. B) kosztują 2 zł, zmielonego siemia lnianego (dla kwasu alfa-linolenowego) kosztuje 4 zł, zmielonych nasion ostropestu plamistego (sylimaryna), kosztują 5-15 zł/kg i pestki dyni 4-5 zł za paczkę :). Niedawno robiłam podobne placki, tyle że na bazie ugotowanej kaszy, ryżu, płatków owsianych i soczewicy, zmielonych i z powyższymi dodatkami. Niebawem wypróbuję Twój przepis i tylko dodam tych zdrowych rzeczy, by był to zdrowy przysmak :). I też byłam natchniona tymi z Biskupina! W dzieciństwie jeździłam tam z rodziną w te pokazowe dni,… Czytaj więcej »

Magda
Gość
Magda

Super, a co na przykład dodajesz? 😀 Może podsuniesz jakiś nowy pomysł :). Zaraz idę zrobić takie jak z Twojego przepisu :).

Magda
Gość
Magda

Ostatnio pestki dyni kupiłam w Inter Marche przy granicy niemieckiej. Niestety dość drogie są, dlatego trochę ich szczędzę, jak dodaję do czegokolwiek. Ale zastanawiałam się, czy nie poszukać prosto od rolnika, podobno tak można dostać ekologiczne/tradycyjne jedzenie w normalnych cenach :). Tylko trzeba znaleźć rolnika w okolicy. Znalazłam w Internecie numer do rolnika sprzedającego amarantus po 5 zł/kg! Jak się przeprowadzę (jestem w trakcie, stąd u mnie kuchenny projekt denko też zaistniał od jakiegoś tygodnia 😀 realizuje też projekt denko kosmetyczny, bo nakupowałam kosmetyków myśląc, że dostałam atopowego zapalenia, a okazało się że to coś o wiele gorszego) to spróbuję… Czytaj więcej »

Magda
Gość
Magda

Jakbyś kupowała ostropest to nie kupuj już zmielonego, tylko zmiel w młynku, tj. taki ma więcej wartości odżywczych, także sylimaryny :). Podobno na ''ptasich targach'' można go tanio kupić.Co do amarantusa, cytat z forum zielarskiego:To podam jeszcze tel. do rolnika uprawiającego w Polsce amarantus – cena 5 zł. za kilo. 604-354-623 lub 600-559-016.Jakbys wypróbowała wcześniej to daj znać, ja za tydzień będę po przeprowadzce i wtedy chcę zamówić :). Co do amarantusa sklepowego to ja widziałam w Piotrze i Pawle ekologiczny za 6 zł bodajże 200 gram, to i tak bardzo dużo kasy, a domyślam się że ten rolnik hoduje… Czytaj więcej »

Magda
Gość
Magda

A PubMed nie jest przypadkiem płatny? Na praktykach raz musiałam korzystać z tego portalu i miałam darmowy dostęp tylko dlatego, że byłam na komputerze mojej uczelni.

Aaa, to jest w języku którego kompletnie nie znam :P.
Mogłabyś po krótce wyjaśnić/streścić na czym polega działanie kolendry w organizmie pod kątem odtruwania z rtęci?

Idę znów zrobić sobie placki podpłomyki :D.

Magda
Gość
Magda

Dzwoniłam w sprawie tego amarantusa i facet powiedział, że teraz sprzedaje tylko hurtowo, bo inaczej mu się nie opłaca :(. Takze mozna zapomniec o amarantusie 5 zł/kg uprawianym tradycyjnie. Tylko gdy pytal mnie o ilosc, powiedzialam 2 kg, moze dla niego od 5 kg to juz hurtowo? Ale pewnie nie. Moze jeszcze sprobuje popytac ludzi czy chca i wtedy zamowic wieksza ilosc.

Magda
Gość
Magda

Znalazłam też rolnika, który uprawia ostropest plamisty dla Herbapolu (do leku sylimarol), pod Poznaniem, sprzedaje certyfikowany ostropest 10zł/kg. Zamówiłam wczoraj 3 kilogramy. Jakbyś chciała, to numery:– 509 390 709– 504 905 871Uprawia w dorzeczu Warty z dala od zabudowań, fabryk etc. :).Ma też aukcje na allegro, jakbyś wolała tak zamówić to podam linka. Ostropest jakby co najlepiej spożywać mielony w młynku, 1 łyżka dziennie zmielonego ostropestu = dzienna zalecana dawka prewencji chorób wątroby a dwie i więcej to już dawka lecznicza przy marskości, WZW, nowotworze, czy zatruciu muchomorem. Poza tym sylimaryna zmniejsza podatność skóry na promieniowanie słoneczne, więc chroni przez… Czytaj więcej »

Lena Poleska
Gość

Podpłomyki! Smaczek mojego dzieciństwa i babciowego ciepła przy piecu 🙂 Muszę wypróbować, bo teraz takim szybkim jedzeniem jest dla mnie tortilla, a te placki wcale nie są takie tanie, jak się je często… to będzie super odpowiednik 🙂 Spróbuję z mąką żytnią, albo jakąś inną ciemną i kupię kolendrę, skoro odtruwa z rtęci! 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mmm, pychota.Moja babcia piekła je z resztek ciasta pierogowego na blasze pieca, ale patelnia żeliwna też daje radę. Czasami łamało się je na kawałki i zjadało zalane ciepłym mlekiem z cukrem :).
Całkiem podobnie robi się indyjskie chapati, tyle że one są miękkie i "nafukane" w środku.
Kiedyś udało mi się nawet takie uzyskać w domu, mimo braku specjalnej mąki i dostępu do otwartego ognia.

ElementParanoiczny
Gość
ElementParanoiczny

Chętnie bym się dowiedział jak sprawuje się podpłomyk na następny dzień. Czy jest zdany do jedzenia i dalej smaczny. Wtedy byłaby to niezła alternatywa do pracy, miast kanapek z sklepowych bułek.

Magdalena Gawenda
Gość

Uwielbiam!

aniamaluje
Gość

no ja też 😀

Previous
Moje największe porażki minionego roku
Podpłomyk, nasza polska tortilla – przepis