Ta jedna osoba, która zawsze wystroi się bardziej niż wszyscy inni to ja 🙈 ale powód jest prosty! 👗Sukienki zajmują dużo mniej miejsca w walizce i głowie. Dlaczego głowie? Bo redukują liczbę podejmowanych decyzji - nie muszę się zastanawiać jaka góra pasuje do jakieś spódnicy. 
Steve Jobs nosił nieśmiertelne jeansy i golf i w ogóle się nie zastanawiał😅. Ja przyznaję - uwielbiam sukienki a swoje łowcze instynkty zaspokajam w lumpeksach. Od kiedy stać mnie na sukienki, zupełnie nie jarają mnie zwykłe zakupy💁🏻‍♀️.
Za to wciąż jarają mnie podróże! Dzisiaj udało się ogarnąć plan na 10 dni w Gruzji! Kutaisi, Tibilisi, Batumi i Kazbegi. Góry, morze, jedzenie, może opera, może te szalone dziwne łaźnie siarkowe, w których ktoś myje cię mokrą szmatą - will see! 
Znam sporo ciekawostek, ale wyjątkowo nie będę czytać nic o kulturze, żeby się nie uprzedzać. Najpierw zobaczę, potem poczytam, opinię wyrobię sobie po fakcie. Oponę pewnie w trakcie🤣

Luźny wpis o niczym, by wyrzucić myśli z głowy ;) #Budapeszt #Budapest #gellert #gellerthill #monument #reddress #ladyinred #sukienka #100dnibezspodni #podróże #podróżemałeiduże #girlswhotravel #blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc 
Fot: @agnieszkazysk

Ta jedna osoba, która zawsze...

Kiedyś stresowałam się, że to co polecam nie spodoba się komuś, kto skorzystał z mojej rekomendacji. Dzisiaj mam z tym luz. 
Nie podobał mi się Paryż, podobał Lwów. Wiecie dlaczego, wiecie co lubię - to jest ok, że czasem mamy różny gust, upodobania, zachwycają nas różne rzeczy.
Ktoś zwiedzając ruiny będące symbolem walki kultur i cywilizacji wzruszy ramionami i powie „kamienie jak kamienie”, albo zrobi sobie popielniczkę z zabytkowej kolumny.
Kogoś zachwyci przyroda, ktoś inny powie, że drzewa jak drzewa.
Jeden cieszy się na deszcz, bo rosną mu warzywa, drugi płacze, bo chciał się opalać.
Od kiedy myślę o tym w ten sposób, to zrzuciłam z siebie całą presję odpowiedzialności. Całkiem fajnie!
Jestem ciekawa, czy jest jakieś miejsce, które cię totalnie zachwyca, a inni tego zachwytu nie podzielają ;) #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wakacje #lato #tunsia #tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #pranie #sukienka #100dnibezspodni #afryka #tunis

Kiedyś stresowałam się, że to...

Long time no selfie!

Jaki jest sens wstawiać nieaktualne selfie, bo zmieniło się kolor włosów? Chyba żaden, ale mam taki problem, że rzadko umiem cieszyć się obecną chwilą. Moje myśli albo dotyczą czegoś, co było, albo (to częściej!) tego, co nadchodzi. Jakiś deadline, projekt, kolejna podróż. Nieustannie jestem głową w miejscach innych, niż jestem ciałem. Kiedyś bardzo pomagało mi na to bieganie - miałam swój ustalony czas na gonitwę myśli. Chyba pora do tego wrócić! #tuiteraz #szczerze_pisząc #aniamaluje #podróże 
#tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #blogerka #blogerkapodróżnicza #travelblogger #podróżemałeiduże #kropki #sukienka #selfiaczek #tunisia

Long time no selfie! Jaki...

Rzadkie zdjęcie mnie cieszącej się chwilą i nie reagującej na obiektyw jak na lufę karabinu. Monastyr 2019, koloryzowane.
##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #Tunisia #wakacje #monastir #monastyr #lato #kropki #sukienka #100dnibezspodni #aniamaluje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #travelblogger

Rzadkie zdjęcie mnie cieszącej się...

Lecąc do Tunezji miałam jeden plan - uporządkować swoje myśli i całkowicie odpocząć. Bardzo lubię oddzielić się od grupy i pozachwycać się albo pomyśleć. Na tym wyjeździe to bez sensu. Ekipa jest tak fajna, że bardzo przyjemnie jest po prostu ludzi słuchać. Każdy ma do opowiedzenia coś, co w jakiś sposób mnie wzbogaca. Uwielbiam poszerzać swoją bańkę filtrującą i podróże są do tego idealną okazją, ale z tego wyjazdu wracam też z dużą listą książek do przeczytania. #Tunisia #wakcje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #blogerkapodróżnicza #lato #afryka 
#tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays

Lecąc do Tunezji miałam jeden...

Wrzucam dwa, bo nie wiem które lepsze. Oczywiście kolory domalowałam sobie sama (realne znajdziecie u @ewaszabatin ) ale chyba najbardziej w podróży lubię właśnie przystanąć, wystawić mordkę do słońca, zachwycić się widokiem. Fajnie!
#osiolek #osioł #donkey #tunezja #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #travelblogger #tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays

Wrzucam dwa, bo nie wiem...

Bardzo podoba mi się ta fotka! Idealnie oddaje klimat Hammametu. Niebieskie drzwi, białe ściany i dużo koteczków. 
#hammamet #podróże #podróżemałeiduże #kotki #koty #catstagram #tunisian_girl #wakacje #tunisia #blogerka #blogerkapodróżnicza #kotełki 
#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays 
Fot: @super_kristyne

Bardzo podoba mi się ta...

Pamiętacie jak śmiałam się z instagramerki, która na każdym zdjęciu dokleja te same chmurki? Karma wrocila 😅
W Odessie wyświetliło mi się pod hashtagiem „Odessa” zdjęcie z neonem „too late to die young”. Pomyślałam, że zajebiste z okazji nadchodzących urodzin, bo nie zdążyłam do klubu 27 i w sumie jest mi bliżej do pani pod trzydziestkę niż dwudziestolatki 😱 jakież było moje rozczarowanie, gdy po długim spacerze zastaliśmy pożegnalną popijawę pracowników, bo koniec sezonu i neonu włączyć się nie da😅 Nie mieli już prądu! Próbowałam neon włączyć sama w programie graficznym, ale nie umiem🙈 przesuń w bok by zobaczyć zdjęcie przed a potem zostaw mi urodzinowe serduszko ♥️🙈 Jedyne o czym w tym momencie marzę to zdrzemnąć się w samolocie. Kierunek #Tunezja!
28 lat, Thorze, kiedy to się stało😱😱😱
#urodziny #28lat #wakacje #aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #discoverunder50k

Pamiętacie jak śmiałam się z...

#podróże to jedna z największych radości mojego życia, ale jednoczenie też powód przez który NIE OGARNIAM.
Wschód słońca nad morzem w Odessie to piękny widok, ale spacer po jesiennym Żoliborzu również zapiera dech w piersiach. No chyba, że to był smog😉
W każdym razie - zrobiłam sobie wczoraj dłuższy spacer, bo nie chciało mi się czekać na tramwaj, a potem to już nie chciało mi się wracać, bo było tak kolorowo i pięknie. Gdyby nie ta decyzja, nie doświadczyłabym piękna jesieni w tym roku. Ledwo rozpakowałam walizkę po Budapeszcie, a tonę w praniu bo zaraz Tunezja. Tu praca, tam trzeba podskoczyć na pocztę, wizyta u lekarza i czas ucieka. Podejrzewam, że po powrocie złotych liści już nie będzie.
Chwile. Piękne chwile, to one się liczą najbardziej. Staram się je doceniać i chwytać.
Nawet dosłownie, bo podnoszę liście i kasztany🙃
Wiem, że nie każdy lubi jesień (ja tylko złotą i słoneczną część) ale wymień w komentarzu ulubioną rzecz związaną z jesienią.
Jesieniaro, do boju :)💪🏻
#jesień #jesieniara #hamak #hammock #odessa #odesa #morning #poranek #herbata #relaks #blogerka #blogerkapodróżnicza #travelblogger #blogger #robe #ukraine #ukraina #aniamaluje #jesień #październik #helloautumn

#podróże to jedna z największych...

Planowałam wylegiwać się w termach i objadać, tymczasem termy okazały się najsłabszym punktem wyjazdu a #Budapeszt jest idealnym miastem na niespieszne jesienne spacery przerywane zachwycaniem się widoczkami. I zbieraniem kasztanów ;). A widoczki są przeróżne i przepiękne! Od panoramy miasta z licznych wzniesień, przez modry Dunaj (cokolwiek ten kolor oznacza😅) po zapierającą dech w piersiach architekturę.
Kuchnia nie do końca moja, znalezienie „placka po węgiersku” to jak szukanie spaghetti bolognese w Bolonii albo dobrych pierogów w Warszawie :D ale za to cała reszta jest absolutnie magiczna.
O właśnie. Magiczny. Taki jest Budapeszt.
Wpadłam na krótko, ale pewnie wrócę!

Fot: @agnieszkazysk 
#podróże #podróżemałeiduże #blogerka #budgettraveler #budgettravel #travelblogger #girlswhotravel #maxidress #aniapodróżuje #budapest #hungary #budapestgram #węgry #zamek #castle #100dnibezspodni #sukienka

Planowałam wylegiwać się w termach...

Jak pozbyłam się metali ciężkich z organizmu (rtęć, ołów)

Wielokrotnie prosiliście o ten tekst, a ja zwlekałam z nim do momentu, kiedy pozbędę się tej cholernej rtęci. Tworząc ten tekst biłam się z myślami jak ubrać to wszystko we właściwe słowa. Bardzo nie chcę, aby ktokolwiek zrobił sobie krzywdę, działając na własną rękę. Dlatego opisuję nie to, jak odtruć się z rtęci, tylko to, jak zrobiłam to ja ze swoim ciałem. Zachęcam do konsultacji z lekarzem bo… nie odpowiem na pytania o dawkowanie itp. Proszę, myśl samodzielnie, weryfikuj, sprawdzaj.Znowu muszę powtórzyć krótko historię mojej – nieuleczalnej ponoć – choroby. Osoby, które o tym wiedzą, zachęcam do przeskoczenia akapitu. Wiem jednak, że niektórzy są ze mną krócej i nie wiedzą o co chodzi. Wszystko jest w podlinkowanej frazie “choroba”.


Są różna badania na obecność metali ciężkich. W Polsce lekarze nie chcą o tym słyszeć (niestety) i traktują to jak sekciarską, idiotyczną modę. Rozumiem w pełni, samej zapalał mi się alert z napisem “zabobon”, za każdym razem kiedy słyszałam takie rewelacje. Nie zrozumiałam jednego artykułu naukowego, napisałam do jego autora maila z prośbą o jednozdaniową odpowiedź. Wkrótce dostałam kontakt i udało mi się kilka razy porozmawiać z profesorem Uniwersytetu Kalifornijskiego na Skype. W ten sposób dowiedziałam się, że muszę sprawdzić, czy to nie metale ciężkie. Tym bardziej, że całe dzieciństwo byłam dosłownie faszerowana antybiotykami.


Profesor z którym rozmawiałam jest dość “charakterną” osobą. Wciąż ciężko mi uwierzyć w moją desperację tamtego czasu. Czułam się naprawdę fatalnie, bywałam tak słaba i zmęczona, że czasami spałam 16h. Mam w sobie głupi upór mojej babci, która dzień po porodzie (fakt faktem – cesarskim) pojechała na rowerze do swojej siostry pracować na polu. Ja niestety też jestem zawzięta, i przy całych moich zdrowotnych perypetiach chodziłam na uczelnię. Gdzieś w drodze ze szpitala. Wyglądałam przy tym dużo gorzej niż w dzień paszteta. Nie dziwcie się zatem, że nie wszystko pamiętam bardzo dokładnie.

Na zatrucie rtęcią podatny jest każdy. Zdrowy organizm spokojnie sobie z tym radzi, niestety kiedy jesteśmy narażeni na dłuższy kontakt z rtęcią, może być mniej wesoło. Z nieznanych mi przyczyn (ok znanych, kasa ;-)) “nauka” nic z tym nie robi. Nasza medycyna i stomatologia olewa kwestie związane z rtęcią, machając na to ręką. Tymczasem całkiem inne podejście mają Azjaci, Niemcy (medycyna Germańska) i badacze z UCLA. Często robią badania, które są całkiem pod prąd z tym, co robi się na innych Uniwersytetach.


Kiedyś było inaczej, o rtęci mówiło się głośno. Bardzo fajne zdjęcie z książki zamieściła kiedyś Anwen – wynika z niego, że przestępcy i schizofrenicy mają większe stężenie niektórych metali, niż osoby zdrowe. Podobnie bywa czasami z autyzmem i innymi chorobami.


Nie podjęłabym się chelatacji z dwóch powodów – po pierwsze, to straszne 🙂 Po drugie dostałam jasne zalecenie – wykonaj analizę pierwiastkową włosa. Stąd właśnie link do Anwen, a teraz zalinkuję do Natalii, która takie badanie zrobiła i opisała na blogu. Jeśli chodzi o moje, to jest jedna z tych rzeczy, którą długo sobie przypominałam i dopiero historia przelewów pomogła mi przypomnieć sobie gdzie je robiłam 🙂 Za radą profesora wysłałam je do USA, korzystając z tego badania i tej usługi. Nawet o tym dokładnie nie pamiętałam 😉 Koszt w Polsce i w Stanach jest podobny, widzę, że obecnie badanie kosztuje 119$ , ale ja płaciłam niecałe 100. Ważne jest to, że włosy przycinamy przy samej skórze głowy! Ale to już wiecie z linku do Natalii 🙂


Wyniki z tego laboratorium wyglądają mniej więcej tak. Nie pokażę jednak swoich z dwóch powodów – a) to chyba przekracza granicę mojej prywatności, czułabym się dziwnie, b) przeprowadzałam się na inny komputer, a papierowe badania wysłałam profesorowi z UCLA, bo i tak nie wiedziałam co z tą wiedzą zrobić. Miałam przeczytać książkę MD Andrew Cutlera „Hair Interpretation” ale nawet nie pamiętam, czy to zrobiłam 🙂 W tamtym czasie czytałam tyle książek naukowych z zakresu medycyny, że naprawdę nie dam głowy.


Wynik był taki : za dużo, rtęci, za dużo ołowiu. Zalecenie – pozbyć się tego. Stopniowo, na spokojnie. Cała operacja według wyliczeń emerytowanego profesora miała trwać okołu roku. Mamy koniec maja, więc przyznaję – trwało to pół roku dłużej.


Z rtęcią jestem ten problem, że kumuluje się w tkankach i badania krwi i moczu nie pokazują jej obecności wtedy, gdy jest skumulowana. (Jeśli bardziej się na tym znasz, śmiało poprawiaj moją wiedzę w komentarzach, nie jestem lekarzem i interesowało mnie tylko pozbycie się rtęci z własnego ciała. W moim tekście mogą być błędy, robiłam tylko to, co zalecał profesorek :)).  Testem na to, czy w skutek działań związanych z ułożonym planem, zacznę się tego syfu pozbywać, miało być badanie moczu na obecność rtęci. Brzmi nielogicznie, ale kiedy pozbywamy się rtęci, musi ona zostać uwolniona. W ten sposób badania moczu wskazują na jej obecność.

Pierwsze badanie moczu potwierdziło skuteczność podjętych działań. Pojawiła się rtęć. badania robiłam stacjonarnie w przypadkowych laboratoriach. Niestety wszystko prywatnie, bo nikt nie wiedział w służbie zdrowia o co mi chodzi, lekarze nie kwapili się do wypisania skierowania, twierdzili, ze wymyślam jakieś głupoty i mam trzymać się starej terapii (która niszczyła mi wątrobę, układ hormonalny, nadnercza i…nie przynosiła poprawy dla oskrzeli).

Bardzo chciałam robić to wszystko po opieką lekarza, ale żaden nie chciał nawet wypisać głupiego skierowania 🙁 Nie dziwię się, że zdesperowana matka musiała przejechać pół Polski, aby ktoś zechciał wyjąć kleszcza który wgryzł się w Jej córkę… takie realia.

Badanie wykonane prywatnie to koszt od 100 do 150 zł. Problem z badaniem moczu na obecność rtęci jest taki, że trzeba zbierać mocz z całego dnia. Oznacza to połowę weekendu w domu ;-))


Na początek garść badań naukowych :

związek autyzmu ze stężeniem metali ciężkich w ciele

Artykuł o toksyczności Rtęci , z niego pochodzi obrazek w tekście.

Anka, do rzeczy!


Wybacz, nie mogę 😉 Muszę uprzedzić, że : odtruwając się z rtęci uwalniamy ją. Daje to objawy zatrucia. Przez cały ten czas (półtora roku!) moje paznokcie były kruche, cienkie i łamiące się… dobra, walnę prosto z mostu litanię objawów zatrucia rtęcią. Jest ich bardzo dużo, nie doświadczyłam wszystkich.

Na początek lajcik : bardzo przesuszona skóra:

To bardzo świeże zdjęcie. Miałam też bardzo liche, wypadające włosy, dlatego (co widać po zdjęciach na blogu) nie miałam problemu z rozjaśnieniem ich z czerni na blond. I tak były skazane na totalną destrukcję. 


Jednak są gorsze objawy. Części z nich doświadczałam wcześniej i wiedziałam, że to ostatni gwizdek, aby zaryzykować tymczasowe nasilenie się objawów. 

Osoby zatrute rtęcią , mają problemy z układem nerwowym. Źle jest z wątrobą, czasami z układem hormonalnym. Siada odpornośc, a przy ostrym zatruciu – nerki. U każdego przebiega to trochę inaczej, ale popularne objawy to: depresja, apatia, zaburzenia emocjonalne…

[edit : skasowałam litanię, tego jest baaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaardzo dużo. Zamiast tego łapcie link gdzie wszystko jest opisane na podstawie książki którą miałam przeczytać]


Nie zaglądając w listę objawów, nie zrozumiesz dlaczego to wszystko zrobiłam. Jest to też powód dla którego namawiam mimo wszystko, do szukania lekarza który będzie kontrolował całą procedurę. Leczenie powoduje tymczasowe nasilenie się objawów.


Dobra, wreszcie mogę do rzeczy! Większość zaleceń profesora zgadzała się z moimi zachciankami, co potwierdza sens intuicyjnego odżywiania się .


Kluczem była świeża kolendra :


Jadłam przynajmniej listek dziennie. Plus herbata. Herbata z kolendry siewnej pozwala na pozbycie się metali ciężkich. W Internecie krążą informacje, że wystarczą dwa miesiące picia naparu, aby pozbyć się rtęci całkowicie (napar z 4 łyżek posiekanej kolendry, odstawiany na ok 20  minut). Nie wiem skąd te wyliczenia i dlaczego są uniwersalne (przecież każdy zatruty ma inne stężenie!), ale ja dostałam zalecenie pić mniej. Przypomnę, że miałam wszystko rozpisane na rok! Nie podam Wam moich zaleceń, bo są indywidualne. Dodam tylko, że miewałam okresy kiedy chciałam to “przyspieszyć” i wtedy czułam się dużo, dużo gorzej.


Pektyna. Drugie słowo-klucz. Miałam jeść dużo rzeczy bogatych w pektynę. Generalnie chodziło jednak o różne owoce i warzywa, np. jagody, maliny, rzodkiewki, marchew, pomidory. Były też cytrusy, winogrona, żurawina, jarzębina, jagody, borówki. Te ostatnie o ile dobrze pamiętam dlatego, że wiążą metale ciężkie w związki które nie są rozpuszczalne ani w wodzie, ani w tłuszczu, więc łatwiej jest się ich pozbyć.


Ziemniaki w mundurkach – gotowane w ten sposób zawierają skrobię i absorbują toksyny. Podobno skuteczny jest też sposób z piciem wywaru z owsa. Nie stosowałam, piłam po łyżce oleju z dzikiej róży i rokitnika raz na jakiś czas.


Chlorella. Zawiera wszystko, co trzeba 😉


Pozbyłam się też większości amalgamatów (został mi jeden). W tej kwestii ufam Niemcom i terapii Gersona. Wiem, że nasza medycyna mówi inne rzeczy, ale sama wiem jak się czuję! 


Kluczem była jednak kolendra. Uwielbiam ją do tej pory. Teraz nie muszę obawiać się, że  z nią przesadzę, bo ostatnie badania moczu nie wykazały rtęci 🙂 Pokrywa się to z moim samopoczuciem, które jest od jakiegoś czasu fantastyczne.

Zapomniałam o jednej ważnej rzeczy – pod koniec dołączyłam do kuracji picie naparu z ziela o pięknej nazwie “Czystek”. Jest to coś, o czym dowiedziałam się z komentarzy na blogu, za co serdecznie dziękuję.


Wysłałam już włosy do szczegółowych badań w Polsce (nie chce mi się długo czekać :)), ale jestem pewna, że jest już dobrze.

Jak widać, nie ma  w tym wszystkim żadnych trudnych, magicznych ani dziwnych sposobów jak okadzanie się dymem z brzozy .


Pisałam, że rtęcią interesują się Azjaci. Dzieje się tak dlatego, że ich dieta obfituje w ryby, a ryby są dla zbiorników wodnych tym, czym grzyby dla lasu – wielkim filtrem chłonącym “syf”. Ryby kumulują rtęć i inne metale ciężkie. Ostatnio mam na nie WIELKI apetyt. Jak to się ma do diety intuicyjnej? 🙂

Przed wnikaniem tych metali chronią napary z : rumianku, nagietka i rokitnika 🙂 Ja najbardziej lubię rumianek, piję zamiast herbaty i kawy, a na ryby mam wielki apetyt i nie czuję się w związku z tym gorzej. Tym bardziej,że wciąż namiętnie stosuję kolendrę (jako przyprawę). Żadne oczyszczanie nie ma sensu, jeśli później znowu wracamy do dawnych nawyków. To samo dotyczy “diet”. Trzeba zmienić styl życia :)) 


Poprzedni tekst: Historia motywacyjna Klaudii – dziewczyny, która urodziła się w patologicznej rodzinie, wpadła w narkotyki, potem w toksyczny związek, a dzisiaj jest szczęśliwą kobietą. Polecam! (Wystarczy kliknąć na obrazek niżej):




Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostan obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

 

Follow on Bloglovin

Lubisz – zalajkuj 😉

Uściski, Ania

133
Dodaj komentarz

avatar
59 Comment threads
74 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

kliknęłam na listę objawów. O matko! Podziwiam odwagi i wytrwałości i wstyd mi, że kilka razy napisałam Ci, że masz zniszczone włosy -.-

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wlasnie takich ludzi lubie 😀 Luubie Twoj komentarz 😀 :D:D:D
Jestes WIELKA !!!! 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hej 🙂

A mogła byś dać link do strony na której kupujesz "Czystka"? Czy też kupujesz go w sklepie zielarskim?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Witam.
Przepraszam, ale nie otwiera się, tylko prowadzi do strony: Nie ma takiej strony.
Proszę o pomoc!
Pozdrawiam

almondcake
Gość

Źle zalinkowałaś badania tam na górze, jest link komputerowy, nie przeglądarkowy 😉

Podziwiam samozaparcie w dążeniu do celu.

Ola
Gość
Ola

oooooooo nieeee, tylko nie kolendra….. jestem tak bardzo wyczulona na ten smak, że wystarczy jeden malutki listeczek na cały wielki garnek a ja go wyczuję i od razu tracę apetyt, to najgorszy możliwy dla mnie smak :/ kurde, ale dobrze wiedzieć, że ma takie działanie, może pewnego dnia uda mi się przemóc i będę jadła chociaż ten listek/dwa listki dziennie. eh, cały czas się zastanawiam, gdzie trzeba żyć i co jeść, żeby nasz organizm był idealnie "czysty" a jednocześnie miał zapewnione wszystkie potrzebne do życia związki chemiczne….

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Może wyzwala ona u Ciebie oczyszczanie a ty tych objawów nie lubisz i tak reagujesz?

Remedy
Gość

Cieszę się, że piszesz tego typu posty!:) Zerknęłam w link z objawami który podałaś i muszę przyznać, że sporo z nich pojawia się u mnie więc chyba będę musiała zafundować sobie taką 'kurację' 😉 Mam pytanie odnośnie kolendry można używać jej nasion czy lepiej jednak spożywać ją tak jak Ty czyli jeść listki i robić z nich herbatki? 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

przeczytałam wszysko, łącznie z objawami. Już teraz rozumiem co miałaś na myśli pisząc, że kiedyś, dawno temu potrafiłaś jeść dzień w dzień tylko czekladę, potem mieć taką samą fazę na majonez, musztardę, masło orzechowe. Nie wiedziałam, że rtęć wpływa na enzymy i na wybiórcze jedzenie…

dominika0001
Gość

właśnie zalinkowałam na dwóch grupach na fb. informuje, żebyś się nie zdziwiła jeśli pojawi sie kilku "mądrych" bo to grupy specyficzne, gdzie dużo ludzi walczy z metalami ciężkimi w organizmach dzieci.

dominika0001
Gość

no i brakuje mi info o tym, że między innymi szczepionki zawierają dużo rtęci, dlatego bywają tak szkodliwe dla malutkich dzieci.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

O właśnie wrzuciłam link do publikacji, w której jest również o szczepionkach, toksemii u dzieci:
http://www.samouzdrawianie.pl/toksemia/

Niki

MyMirrorOfBeauty
Gość

Aniu a w jakiej postaci spożywałaś chlorellę? tabletki?

MyMirrorOfBeauty
Gość

Nie szkodzi 🙂 prowizja od sprzedaży chlorelli należy się Tobie 😀 ja już kupiłam opakowanie i zobaczymy 🙂 ale ja nie kieruję się tutaj typowo oczyszczaniem z toksyn, tylko będę stosować jako suplement 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

polecam chlorellę 100% organik This is Bio

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Pytanie do dziewczyn z okolic Lublina. Znacie lekarza który zajął by się interpretacja wyników i ewentualnym poprowadzeniem podczas takich badań itd. czy nie mam na co liczyć ? 😉

Pola Zas
Gość

Napisałam na wiadomość priv na facebooku ;)))

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Uwaga znowu mam słowotok ;]Moje niektóre objawy też się zgadzają. Postanowiłam zrobić konkretny detoks, bo nie podoba mi się skłonność do nawracających infekcji, przy czym rozwijają się identycznie co poprzednie, w tych samych okolicach górnych i dolnych dróg oddechowych, mi.n. migdałki ;/ ten ból przestraszył mnie nieraz nie na żarty. Poczytałam trochę o chorobach, skąd się biorą i znowu ten sam wniosek – toksemia. Przy czym w oczyszczaniu przeszkadzają leki syntetyczne… upośledzając/hamując proces zdrowienia, naprawy uszkodzonych tkanek i choroba po jakimś czasie nam nawraca. Zanim się tego dowiedziałam to durna zażyłam dwie tabsy przeciwzapalne – wyłamałam się w desperacji z… Czytaj więcej »

Mari
Gość

Ja mam trochę podobną historię. Niby nic złego w moim życiu nie robiłam, ale zauważyłam w tym roku straszny spadek odporności no i powrót choroby zatok (która jakoś samoistnie wyparowała kilka lat wcześniej). Dużo częściej też chorowałam. Nim rozkminiłam co i jak, wylądowałam w szpitalu na operacji. Teraz czytam i się uczę.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, nie wiem czy ktokolwiek normalny mógłby napisać ci ze jesteś pasztetem, co podałaś jako przykład wpisu do osunięcia.
Moim zdaniem jesteś śliczna i wewnętrznie i zewnętrznie, a najbardziej podoba mi się zdjęcie w bluzce/sukience w kwiaty przy napisie =oczyszczanie organizmu =, myślałam że to modelka w reklamie. pozdrawiam dorota

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Gdzie ja mam głowę ;> zapomniałam pogratulować! znaczącej poprawy stanu zdrowia i trzymaj tak dalej :))
Niki

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Rtęć utrudnia organizmowi wytwarzanie glutationu, najważniejszego enzymu oczyszczającego nasz organizm z trucizn. A glutationu nie weźmiemy sobie z pożywienia, można się jedynie wspomóc cysteiną potrzebną do wytworzenia glutationu.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wyczytałam to gdzieś, teraz nie znajdę, ale może być eioba? Nie wiem czy uznasz tę stronę za wiarygodną. Cały art. jest temu poświęcony, komentarzy nie ma a szkoda bo to kolejna kopalnia wiedzy takiej 'doświadczalnej na ludziach' 🙂

http://www.eioba.pl/a/3zzs/dwa-proste-ale-potezne-zrodla-glutationu

rudolfina
Gość

Zgodzę się z tym, że rtęć utrudnia pracę glutationowi, jednak glutation można uzyskać bez problemu z pożywienia, ponieważ jest to tripeptyd składający się z trzech aminokwasów – cysteiny, glicyny i kwasu glutaminowego, syntetyzowany w naszym organizmie w wątrobie. Co za tym idzie należy jeść pożywienie zawierające te trzy aminokwasy. "Co należy więc spożywać, aby zapewnić organizmowi wymagane ilości glutationu? Mięso i jajka w postaci już wiemy jakiej. Można też pić serwatkę, którą mój teść zawsze usuwał z „ekologicznego” mleka. Można też powiększyć jego zasoby, dostarczając organizmowi aminokwas (10 do 40 g na dzień) w postaci L–glutamianu, który pomoże również anorektykom… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ania i to tak codziennie zjadasz? Jak często należałoby się zajadać tymi produktami, żeby zauważyć różnicę w samopoczuciu, zdrowiu, pozbyć się toksyn? Jest jakaś dawka i częstotliwość terapeutyczna? ad.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aha okej. Tylko że te grzeszki, to pewnie masz na myśli fast foody których zdjęcia zamieszczałaś ;D to niezbyt dla mnie, też bym chciała czasami podjeść takiego tłusto-słodkiego byle czego, ciastka kuszą, ale wiem że jak raz wrócę w czasie kuracji oczyszczającej to ciężko się od nich uwolnić….. nie wiem co oni tam do nich dodają, poza uzależniajacym cukrem, ze tak ciężko uzależniają, no i niestety wprowadzają toksyny do organizmu, a to mi się nie uśmiecha …albo detoksykacja albo toksykacja, jedno z drugim koliduje.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mimo wszystko detoksykacja nie trwa aż tak długo, żeby nie wytrzymać, wytrzymam 🙂 od tych przemysłowych zapychaczy, w razie czego jak mam smak i ciągoty robię sobie własne słodycze takie bezpieczne i mało inwazyjne, inaczej to byłoby lekkomyślne z mojej strony ładować w siebie syfki kiedy intensywnie się oczyszczam i próbuję ruszyć te złogi toksyn, czyli że organizm sam mi się ich nie pozbywa tak naturalnie, jeden organ zatrzymał toksyny i naturalnie ich nie wydalam, tylko się kumulują. Stąd szlaban na toksyny z fast foodów słodyczy sklepowych wędlin serów żółtych i innych śmieci. I zobaczę jak to poskutkuje, myślę że… Czytaj więcej »

Szara Wiewiórka
Gość

Piszesz o tym, że najlepiej najpierw zrobić badania i ewentualną kurację przeprowadzać pod okiem lekarza. Więc tak się zastanawiam, czy można sobie tak po prostu stosować kolendrę na co dzień, bezpiecznie? Bo to był Twój główny składnik kuracji, która trwała długo i jak piszesz, miała nie zawsze łagodny przebieg. Dobrze by się było oczyścić z tych świństw, ale po jednej stronie są te badania, które należy wykonać i lekarze, których powinno się odwiedzić, a po drugiej jest niewinna roślinka, którą niektórzy normalnie dodają do potraw.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jesli chodzi o kolendre, to lepiej spozywac w postaci nasion, czy listkow?

Pozytywna Mama
Gość

WoW, ale się zaczytałam.. Masz bardzo fajny styl pisania o trudnych sprawach 🙂 Podziwiam i trzymam kciuki !

Bell
Gość

Aniu, w jednym z moich postów pytałaś o serduszko umieszczone na zdjęciu -http://mspastel.deviantart.com/art/GIMP-Doodle-Brushes-159107740 oto link do pędzla, jeśli tylko używasz gimpa to na pewno sobie poradzisz 🙂
Bell

Płaszczoobrosła
Gość

Super, że Ci się udało. A mogłabyś podać jakiś link do artykułu naukowego np. na PubMedzie dotyczącego działania kolendry?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Bardzo sznuję Twoją wiedzę i pracę jaką wkładasz w prowadzenie ciekawego bloga, ale (przepraszam) jesteś trochę niekonsekwentna. Na pewno zdajesz sobie sprawę, że spora część osób zacznie próbować opisanych metod usunięcia rtęci (niezależnie od zrobienia badań). Podajesz sposób oczyszczenia (kolendra), powtarzasz po innych recepturę (4 listki itd.), a potem stwierdzasz – to za dużo, ja miałam inaczej, ale w sumie to nie powiem ile, bo to indywidualna sprawa. Nie podając żadnych wskazówek sprawiasz, że albo wpis jest mało przydatny, albo niebezpieczny (bo jedyna metoda odnaleziona w internecie to wspomniane 4 listki, a sama twierdzisz, że to za duża dawka). Niestety… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Może mi się uda przybliżyć Ci ideę postu 🙂Ja tu nie widzę niekonsekwencji – od samego początku Ania wręcz krzyczy, że opisuje swoją historię, swoje działania, swoją walkę. To, że ktoś zacznie coś robić z własnym organizmem jest sprawą tejże osoby, nie Ani, bez przesady, każdy ma mózg 😉 Ona pokazuje problem, źródła, metody – ale nie może za nikogo odpowiadać, nie musi się też dzielić swoimi zaleceniami. Do czego nam ta wiedza? 🙂 Oczywiście, że masz możliwość skontaktowania się z profesorem z USA – wystarczą Ci do tego łącza internetowe, tak było w tym przypadku. Tylko Ania miała odwagę… Czytaj więcej »

Karolina W
Gość

Ciekawa jestem ile w moim organizmie jest rtęci. Jako dziecko 5-10 lat miałam poważnego wirusa, kilka operacji, masa kroplówek i bardzo silnych antybiotyków, czasami nawet morfina przeciwbólowo… Przez naszą beznadziejną służbę zdrowia prawie straciłam rękę, bo lekarze nie wiedzieli co mi jest. I nie wiedzieli co robić. Po takich ilościach leków i innych paskudztw typu narkoza i kroplówki pewnie jestem jednym wielkim toksycznym ludzikiem.

Ava
Gość
Ava

Jako, że sezon w pełni, kupiłam sobie przedwczoraj na targu kilogram apetycznych i pachnących truskawek. Zjadłam połowę z nich ze smakiem wieczorem oraz resztę następnego dnia na śniadanie. Poczułam się bardzo sennie, mimo doskonale przespanej nocy . Jako, że dzień miałam wolny, położyłam się na chwilę … Obudziłam się około 17-stej … Uznałabym to za przypadek i nic niewiele znaczący fakt, gdyby nie to, że ostatnimi czasy często natykałam się w internecie na wpisy dotyczące metod usuwania metali ciężkich z organizmu. Pech chciał, że ostatniej zimy zajadałam się rybami w każdej postaci ( po 1,5 roku czystego weganizmu, w tym… Czytaj więcej »

Ava
Gość
Ava

A ja dziękuję za rumianek 🙂 Zapamiętam !

Anonimowy
Gość
Anonimowy

właśnie zawsze się zastanawiałam czy znasz Pepsi z blogosfery 🙂

animale
Gość
animale

Na suchą skórę BARDZO polecam krem aloesowy Alterra – efekty są szybko, ale po zużyciu 2 tubek nie zdecydowałam się kupić kolejnej, bo moja skóra była tak nawilżona, że zaczęła się rozpulchniać. Warto choćby spróbować, 7zl bez promocji :). Teraz wystarczy mi sam żel, np. arnikowy z Flosleku. Picie żelu z siemienia też daje genialne efekty, ale dopiero po miesiącu widziałam zmianę.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

oleje migdałowy i awokado ze składu tego kremu mogą zapychać pory. A siemię lniane – potwierdzam super efekt nawilżenia, warstwa lipidowa unormowana fajna sprawa, ja piję zaparzane wraz z ziarenkami, które trzeba dobrze rozgryzać, żeby się wchłonęły – prawie 3 miesiące picia 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie wierzę, że wkleiłaś linka kosmostolog, która cały czas nawija o tym, że jedzenie nie ma wpływu na trądzik.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Siemię nie zaśluzowuje, nie ma takiej opcji, ono wręcz pomaga w pozbywaniu się flegmy i innych śluzów poprzez to, że przykleja się do nich i odrywa od ścianki śluzówki, wypycha na zewnątrz. Podobne leczy podobne. W Twoim przypadku to może być bariera psychologiczna, uraz, bo od dziecka masz kontakt z nadmiarem śluzu i wszystko co ma postać śluzową traktujesz jako krzywdzące. Kozieradka zaparzona też ma postać śluzową, a nawet bardziej tłustą i galaretowatą.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Prawidłowo oczyszczona cera się nie zapycha? Ejjjj ale poprawcie mnie, jeśli się mylę… tu chodzi o dobry szybki metabolizm, coby usuwać uboczne produkty przemiany materii- od wewnątrz, a oczyszczanie działa od zewnątrz, no i jak ono głęboko w skórę ingeruje…?
Ania, ten fakt niezapychania skóry suchej teraz może się z czasem zmienić, nie jest przypisany raz na całe życie.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A ty zawsze musisz reagować emocjonalnie na czyjeś obiektywnie stwierdzone fakty? 😉 no nie możesz spokojnie przejść obok? Bo to były fakty na temat siemienia, że nie zaśluzowuje. Ciebie zaśluzowuje, jak twierdzisz twój (MÓJ 😉 serio komicznie to wybrzmiewa) organizm twoja sprawa i co mi do tego, nie trzeba tego po wielokroć trąbić ;] ale może masz alergię na w/w.? No chyba że trzeba trąbić, bo może szukasz dzięki temu jakiejś podpowiedzi co z tym zrobić, a nuż gdzieś jest rozwiązanie. Takie objawy, mimo choroby, znikąd się nie biorą na żywność, która sama sobie nie jest trująca dla ludzi, ani… Czytaj więcej »

animale
Gość
animale

O właściwościach śluzotwórczych siemienia (i oleju z wiesiołka) natknęłam się na forum dla par starających się o potomków, gdy szukałam sposobów na zwiększenie produkcji śluzów w organizmie – picie litrów płynów nic nie dawało, a mi się łuszczyła skóra, miałam oczy tak suche że płakałabym gdybym miała czym, czułam jak bardzo mam spierzchnięte drogi oddechowe i gardło. W miesiąc mi przeszło, ale gdy przestałam pić szybko wszystko wróciło do stanu pierwotnego.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

jesli mozesz sie opalac, to zlap troche slonca 🙂 wydobedzie Twoja urode i bedziesz wygladac na zdrowsza 🙂

Mika
Gość

szalenie interesujący wpis… Nawet nie przyszło mi do głowy, że wiele objawów może być spowodowane obecnością metali ciężkich. Szczerze mówiąc trochę się przeraziłam, bo w młodszych latach bardzo dużo chorowałam i lekarze nagminnie faszerowali mnie antybiotykami…

Daisy K
Gość

Dziękuję kochana za ten wpis. Amalgamatu pozbyłam się już dawno, teraz spróbuję pozbyć się rtęci. Myśle że po tych lekach co dostałam 3 lata temu, to sama trucizna, pewnie ją mam. Paznokcie są tak słabe jak papier.

ważki
Gość

Gratuluję i dalszych sukcesów na tym polu życzę! 🙂 To strasznie ciekawy tekst. Przeczytałam objawy zatrucia i sama zaraz sobie je wkręcę – co nie jest trudne przy takich listach, ale zdecydowanie jest kilka objawów, którym muszę się bliżej przyjrzeć. Niby błahe rzeczy, na które do tej pory nie zwracałam większej uwagi, a tymczasem mogą świadczyć o czymś niepokojącym, choć niekoniecznie o zatruciu metalami akurat. Szkoda, że w piątek pewnie nie będzie czasu, by porozmawiać z Tobą o tym 😉

krystyna
Gość

Od paru dni przymusowo leżakuję (usztywniło mi szyję), ale gdy zobaczyłam ten wpis przyczołgałam się, skopiowałam i musiałam puscić dalej w swiat. Nie masz nic przeciw?
Akurat ten temat ostatnio za mną chodził i jest mi bardzo potrzebny.
Pięknie inspirujesz …. dzięki ogromne.

ważki
Gość

No, to chyba mam problem 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu ja studiuje medycyne i powiem ci szczerze ze nas ucza wlasciwie tylko o lekach syntetycznych. Cale naprawde gigantyczne ksiegi do farmakologii i miliony nazw lekow syntetycznych! Ale nic nie ma na temat naturalnego leczenia. Nic wiec dziwnego, ze lekarze sie dziwili kiedy im to mowilas. Ja osobiscie wierze w takie sposoby leczenia jakie proponujesz bo czemu nie? Ale ja bym tak zrobila, ze jak bym chciala sie leczyc konwencjonalnie poszlabym do zwyklego lekarza, a jak niekonwencjonalnie to do kogos kto sie zajmuje leczeniem naturalnym. Dwie różne specjalnosci 🙂 po prostu. Ja sie interesuje takim leczeniem naturalnym, ale mamy standardy… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Gratuluję osiągnięcia celu! no i mam takie pytanie, czy reasumując stosowałaś tylko naturalne metody odtruwania jak czystek, kolendra, chlorella, czy brałaś coś takiego jak kwas alfa liponowy? czy brałaś jeszcze jakieś suplementy?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

kwas alfa liponowy to jest to ALA, którym się chelatuje m.in. wg cutlera, ma on do siebie to, że przekracza barierę krew-mózg i dlatego mnie zastanawia czy nie zastosować, bo coś czuję, że w mojej mózgownicy to i owo się skumulowało naturalne sposoby na pewno pomogą ogólnie na ciało ale jak czytam, to nigdzie nie ma o tym, że przekraczają barierę krew-mózg, oczywiście najpierw ciało powinno się oczyścić, tu jest trochę więcej info: http://www.pdm.org.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=9:chelatacja-rtci&catid=7:zatrucie-metalami-cikimi&Itemid=82

Anonimowy
Gość
Anonimowy

dodam jeszcze ciekawą stronkę o naturalnych sposobach usuwania metali ciężkich: 1. Organizm oczyszcza się z metali ciężkich głównie przy pomocy aminokwasów, peptydów i białek zawierających grupy sulfydrylowe (-SH), a także siarczanów. Selen osłabia toksyczne działanie rtęci. Pomocne w oczyszczaniu z metali ciężkich są więc wszystkie pokarmy bogate w siarkę. Ich lista znajduje się poniżej. Szczególnie skuteczne w oczyszczaniu są cilantro (nać kolendry) oraz sylimarol (koncentrat sylimarynowy z nasion ostropestu (Silybi mariani fructus extractum). 2. Pokarmy bogate w siarkę oraz te, które wspomagają syntezę glutationu, niezbędnego do usuwaniu metali ciężkich · Cilantro (nać kolendry)· Sylimarol· Rośliny krzyżowe (kapusty brokuly, brukselka, kalafior)·… Czytaj więcej »

Natalka0520
Gość

Hej, ja mam taki problem lekarze postawili mi diagnoze "astma" (jedni twierdzą ze mam i to bardzo cieżką, jeżeli nie bede przyjmowac leków w wieku 30 lat bede chodzić z maską tlenowa, inni że jej nie mam). Ja bardziej skłaniałabym sie do tej drugiej, że jej nie mam bez różnicy czy biore leki czy nie i tak czuje sie źle. Mój problem zaczyna się wtedy kiedy nawet lekko się przeziebie. Kończy to sie objawami jaku innych w przypadku zapalenia płuc: strasznie kaszle dusze sie, anybiotyki nie działają wtedy ( zreszta od dziecka byłam nimi faszerowana później nagle ktoś wpadł na… Czytaj więcej »

Natalka0520
Gość

Biore oxis, cortare, singular. Od kwietnia jestem na diecie odstawiłam cukier, słodyczy sama piekę chleb, pije ziółka biore spiruline i chlorelle. Mam nadzieje ze to pomoze okaze sie jesienią . Wiosna i latem nie choruje wiec mam spokój, Licze na takie same efekty jak u Ciebie ;]

Słońce i owoce
Gość
Słońce i owoce

Hej dziewczyno:) Trafiłem tu trochę z przypadku, ale sprawą rtęci interesuję się już od dłuższego czasu. To, że piszesz o kolendrze mnie trochę przeraziło. Do tej pory dla mnie tylko protokół Cutlera wydawał się logiczny i skuteczny. Nie wiem czy go znasz? W skrócie chodzi o to, że rtęć musi być wydalana z jakimś chelatatorem. Kluczowy jest tutaj okres półtrwania tego chelatatora, bo jak już złapie rtęć w swoje szczypce, ale jego stężenia zacznie spadać, to szczypce puszczają rtęć i zostaje ona redystrybuowana w inny obszar. Znamy okres półtrwania kilku chelatatorów np. ALA, DMSA itp. Natomiast jaki jest okres półtrwania… Czytaj więcej »

Słońce i owoce
Gość
Słońce i owoce

A możesz napisać dlaczego? Używałaś jeszcze jakiś supli?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Napiszesz czemu nie mogłaś zastosować protokołu Cutlera? Przecież tam się używa ALA, który jest antyoksydantem, jak miałby Ci zaszkodzić?

Jak ona to robi
Gość

Dieta i suplementacja to temat rzeka. Ja cały czas czytam i dowiaduję się nowych rzeczy to aż włosy mi się jeżą na rękach. Czasami wszystkiego nie ogarniam. Jeżeli chodzi o cheletcję to boję się jej zastosować a żaden z lekarzy nie chce brać odpowiedzialność za ewentualne powikłania.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja natomiast posiadam bardzo silną (pokarmową i kontaktową) alergię na nikiel.
Ania, może szukając informacji o usuwaniu ołowiu z organizmu natknęłaś się na informacje dotyczące usuwania niklu z organizmu?
Jeżeli mam alergię na nikiel muszę robić wszystko, aby jego stężenie było jak najniższe w organizmie … a jest to praca syzyfowa.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mogłabym również poprosić o ewentualne znalezione przez Ciebie informacje na temat tego niklu? Również mam na niego silną alergię. Z resztą nie tylko na niego ale i na wiele innych metali ciężkich. (mój mail amor07amor@gmail.com)
Mam jeszcze pytanie – gdzie zaopatrywałaś się w kolendrę?
PS Uwielbiam czytać Twojego bloga! 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Czy jeżeli ma się zatrucie rtęcią to wyjdzie to na badaniach krwi? Z góry dziękuję za odpowiedź 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Witam, ostatnio no tego całego zestawu kolendry i chlorelli, myślę nad tym aby dołączyć kurkumę, kurkuma ponoć też chelatuje rtęć i ma właściwości ochronne na wątrobę i wiele innych jak , tak sugerują badania. Korkuma z pieprzem czarnym i olejem. Ponadto kurkuma chroni przed neurotoksycznością rtęci. Zastanawiam się nad jeszcze innymi ziołami jak np Brahmi .

Co o tym sądzicie?

Pozdrawiam

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu,
Piję czystka raz dziennie od tygodnia i na początku bolała mnie po nim głowa (tak samo moich bliskich), a przez ostatnie dwa dni było mi niedobrze i czułam się otumaniona. Czy też miałaś takie objawy? Zastanawiam się, czy to efekt odtrucia, czy może zakupiony czystek jest czymś zanieczyszczony. Z góry dzięki za odpowiedź.
Inka

langusta
Gość

hej, pisałaś, że pozbyłaś się amalgamatu, powiedz mi robiłaś to w jakimś specjalistycznym gabinecie stomatologicznym? sama mam w zębie tykającą rtęciową bombę i chcialabym się jej jak najszybciej pozbyć, tylko słyszałam, że podczas borowania amalgamatu mnóstwo rtęci osadza się w płucach i oskrzelach.

langusta
Gość

cześć Ania, czy usuwałaś amalgamatowe wypełnienia w sposób bezpieczny (e specjalnym salonie, z użyciem tak zwanego koferdamu, wyciągu itp.)? czy stomatolog "normalnie" rozwiercał ci plombę i potem zamieniał na kompozytowe uzupełnienie (białe)? Dzięki z góry za odpowiedź

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ania bardzo dziekuje Ci za ten blog.;) Mam problem z organizmem jestem na studiach i jest ciezko prawdopodobnie bede musiala oczycic organizm jak ty. Dziekuje za tekst o oczyszczaniu organizmu. Bardzo ciesze sie, ze piszesz o naturalnych i tanich sposobach leczenia. Mam pytanie czy moglabym skontaktowac sie z Toba prywatnie? mam pytanie co do leczenia. 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hej w sumie to moze zadam pytanie. Wysyłałam posta przed chwila czyli 17 grudnia 2014 roku Prosilabym o niepublikowanie tego komentarza. Czy mieszkasz moze w Warszawie lub ktos z Twoich znajomych ? Chcialabym sie kogos poradzic w sprawie leczenia choroby podobnej do Twojej, zapytac do kogo najlepiej zwrocic o pomoc. Moze ewentualnie znasz jakies organizacje ktore chetnie pomoga w leczeniu? Najlepiej dosc tanio.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hej mam pytanie dotyczące skóry czy wróciła do normy i już nie jest sucha??

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Szkoda, że mi autorka bloga nie odpowiedziała na moje pytanie dot. skóry czy po oczyszczeniu z metali skóra juz nie jest taka sucha czy nadal jest such?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Droga Aniu czy spotkałaś się z pojęciem Chemtrails? Niestety z artykułów i programów na ten temat wychodzi, że jesteśmy zasypywani chemikaliami i metalami ciężkimi non stop. Czy w swojej diecie dalej uwzględniasz produkty oczyszczające, czy oczyszczanie w Twoim przypadku było jednorazowe?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Droga Aniu!Przypadkowo odkryłam twój bloog.Od 2 a może 3 lat nieustannie borykam się z problemem niedoboru żelaza i innymi problemami związanymi ze zdrowiem.Nie wyrabiam już chodzę od jednego do drugiego lekarza,wydaję straszne pieniądze na kolejne badania.Czy jest jakaś możliwość skontaktowania się poza bloogiem.Stosuje dużo ziół czystek,pokrzywa,sok z buraka i wiele innych rzeczy .Opisywać mogłabym bardzo długo.Zależy mi ogromnie na poprawie zdrowia gdyż mam małe dzieci i nie mogę patrzeć jak chciałyby mieć mamę aktywną a nie osłabioną i czującą się jak staruszka.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Moze poszukaj ''babcina apteka, dieta bogata w zelazo'' lub cos w tym rodzaju, kiedys na niedobory zelaza stosowano jak piszesz buraki, szpinak lub krwista watrobke(cieleca?) ale takze truskawka jest pelna zelaza tylko chyba przy mrozeniu lub gotowaniu traci ale w przetworach chyba juz nie. Z apteki kiedys byl ascofer zw i forte . Pamietac nalezy ze przedawkowanie konczy sie zatruciem objawy mozna wyszukac. Albo znajdz przyczyne co ''wyplukuje zelazo'' 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Witaj malujaca Aniu, gratuluje oczyszczenia organizmu ale smiem watpic, ze doczekasz sie jakis naukowych wypracowan n/t chemitrails. Tu moze byc pomocne yt na ktorym jest pelno doniesien na ten temat i nie tylko takiego syfu, ktore nas otacza dostepne w org i z lektorem pl np. geoinzynieria lub chemiczne smugi, wywiady A,Burgemeister A.Russo i ciekawy telefon gdzie gina dzieci, po ktorych wzrasta nie tylko swiadomosc ale i cisnienie. Nikt tu na blogu nie wspomnial o zaletach naszych polskich wod zdrojowych? O Jan-ie i Zubr sie nie slyszalo i kapielach blotnych tez? Moim zdaniem chyba lepiej zalozyc swoj zielnik nizli kupywac… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Witajcie,
powiem Wam dlaczego odtruwanie organizmu z rtęci na własna rękę silnymi chelatorami (naturalnym lub nie) jest niebezpieczne i dlaczego Ania prawidłowo wszystkich przestrzega, aby nie robić tego samemu.
Chelatory uwalniają rtęć, która wraz z krwią trafia do mózgu! O innych narządach jak np. nerki nie wspomnę.
I to jest właśnie to niebezpieczeństwo.
Dlatego ważne jest przyjmowanie innych ważnych suplementów, które ograniczają przemieszczanie się rtęci po organizmie i które mocno ją iążą.
Pozdrawiam i życzę Wszystkim dużo zdrowia

Previous
Historia motywacyjna – Klaudia
Jak pozbyłam się metali ciężkich z organizmu (rtęć, ołów)