Nie wszystkie zdjęcia muszą być wymuskane ;) 🌸Moja pogadanka na temat „chłopak by mnie nie puścił” wywołała spore zamieszanie! Opisujecie swoje toksyczne relacje z partnerami, którzy „zabraniali” wam przeróżnych rzeczy. Czasami toksyczne byłyście Wy, w ciągłym strachu, że partner zdradzi. Dzisiaj jesteście w innych relacjach i wiecie, że to nie powinno tak działać i wyglądać. I wspaniale! Lepiej przejrzeć na oczy późno, niż wcale!
Szkoda życia na kogoś, kto podcina Ci skrzydła. Jeśli masz coś, przed czym chcesz ostrzec inne dziewczyny - dawaj śmiało! Czasami zaczyna się od „nie podoba mi się jak chodzisz w sukienkach”
Pozdrowienia z #Bali! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #balibowlsandsmoothies #relacje

Nie wszystkie zdjęcia muszą być...

Wyprawa solo jak dotąd:
👉🏻Ani jednego dnia nie spędziłam zupełnie sama! Poznałam mnóstwo ludzi, z innymi polubiłam się bardziej, bo miałam okazję lepiej ich poznać. 👉🏻Popełniłam sporo błędów organizacyjnych. Np. teraz jestem na #Bali i już czuję, że bez skutera będzie ciężko (mam problem z błędnikiem, nie będę ryzykować), ale jestem dobrej myśli.
👉🏻Do tej pory nie udało mi się popracować! Spędziłam na pracy może godzinę, no chyba, że liczyć składanie relacji na insta, to wtedy pracowałam ze 3h dziennie. Byłaby to jednak najmniej płatna praca świata, bo nic nie zarobiłam🤣🙈
👉🏻Jestem zupełnie nieprzygotowana na #Wietnam! Poranki i wieczory są podobno chłodne (16 stopni). Z polskiej perspektywy to się wyda śmieszne, ale ja mam tu 35 stopni i takie właśnie ubrania.
👉🏻Możliwe więc, że zamiast 2 tygodni w Wietnamie zmyję się szybciej na jakąś wyspę w Tajlandii (Ko Chang albo Ko Samui) albo na Koh Rong w Kambodży :) Ogólnie mordka mi się śmieje cały czas, jest fajnie, jest dobrze!
Teraz pora się trochę opalić.
Mam nadzieję, że podobają Wam się moje przygody na stories! Wielu rzeczy i ludzi też nie pokazuję, ale może wykorzystam te historie w jakiś luźniejszy dzień. Dzisiaj np. chciałabym nagrać krótką pogadankę 😁

Uściski z Bali!

Wyprawa solo jak dotąd: 👉🏻Ani...

Wciąż nie mogę uwierzyć, że smakował mi wege boczek🤯
To były bardzo intensywne dni w Bangkoku, pora na kolejną przygodę - co powinnam zrobić na Bali?
Jakieś rekomendacje? Nie mogę prowadzić skutera, mój błędnik nie ogarnia, więc pewnie będzie ciężko, ale nastawiam się pozytywnie do całej przygody😊
Poleżałabym ze dwa dni na plaży z jakąś książką, bo z nadmiaru wrażeń i emocji moja czaszka dymi😁.
Zastanawiam się też, którego dnia dopadnie mnie kryzys tej podróży, ale czas pokaże!
Podrzućcie swoje rekomendacje a ja powalczę z walizką i idę spać 😘
#Bangkok #vege #foodie #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Wciąż nie mogę uwierzyć, że...

Jestem wkurzona. Że musimy udawać, że mamy mężów i nosić fejkowe obrączki, aby pozbyć się niechcianych adoratorów. Że samo „nie” nie wystarcza i żaden argument nie ma takiej mocy, jak bycie „przypisaną” do jakiegoś faceta. Jakbyśmy same się nie liczyły jako jednostki ludzkie.
Chciałabym mieć poczucie, że mogę robić swobodnie wszystko to, co mężczyźni.
Moim kolegom nikt nie radzi, by dla bezpieczeństwa wracali po ciemku w towarzystwie kobiety.
Nie zwraca uwagi, że przebijają im przez t-shirt sutki. Nie szukają w podróży hosteli z pokojami tylko dla mężczyzn, podczas gdy „female dormitory” to nie jest pomysł, który wziął się z powietrza, a realnej potrzeby.
Ja nie chcę pieprzonych przywilejów. Chcę mieć poczucie, że jesteśmy takimi samymi jednostkami ludzkimi. Ale jak się naczytałam o Waszych fejkowych obrączkach i pierścionkach, to zrobiło mi się naprawdę przykro łamane na jestem wkurzona.

Kobieto, co robisz dla swojego bezpieczeństwa i spokoju, czego nie robią mężczyźni? Wyjdźmy z priv, napisz tutaj!
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #kobieta #wkurw

Jestem wkurzona. Że musimy udawać,...

Śmiesznie tu stoję, ale mam nadzieję, że widzicie - jestem w Azji na maksa szczęśliwa, wszystko mnie cieszy! W tym klimacie oddycha mi się wspaniale (nawet w Bangkoku!) każda drobna rzecz jest przygodą! Mnóstwo nowych bodźców, smaków, tekstur, zapachów. Tym razem zamiast wygodnego mieszkania z dostępem do basenu i siłowni wybrałam hostel i zbieram inne przeżycia. Poznaję ludzi z taką samą zajawką na doświadczanie podróży jak ja. Wymieniam setki uśmiechów dziennie, próbuję mówić „dziękuję” po tajsku, unikać jednorazowego plastiku, zachwycać się myjącym pupę kibelkiem i cieszyć z masażu, po którym chodzę lekkim krokiem. Tak lekkim, że zrobiłam ich dzisiaj 25 tysięcy😊. Kocham #Bangkok, kocham tę część Azji, uwielbiam wieczorem składać dla Was relację z tego wszystkiego, co mnie spotyka. Moim marzeniem jest zachęcić innych do tego samego! Chcę rozwiać Twoje obawy i uprzedzenia, pokazać, że to jest proste i da się na własną rękę bez stresu!
#podróże #podróżemałeiduże #travelgirl #femalesolotraveler #solotravel #bangkok #wakacje #aniamaluje #blogerka #blogerkapodróżnicza #pieszopomieście

Śmiesznie tu stoję, ale mam...

Kiedyś miałam problem ze znalezieniem towarzystwa do podróżowania - ja pracuję skąd chcę, innych ogranicza urlop. Szybciutko się to zmieniło i teraz nie mam najmniejszego problemu z ogarnięciem towarzystwa. I co zabawne - gdy jest w zasięgu ręki, mam ogromną potrzebę podróży solo. To zupełnie inny vibe, inne przygody, inny rodzaj doświadczenia!
Kiedyś bardzo chciałam wydać książkę z wydawnictwem. Dzisiaj co miesiąc jakieś  mi to proponuje. Wolę sama. I bardzo często gdy podobał mi się jakiś chłopak i okazało się, że z wzajemnością - automatycznie traciłam nim zainteresowanie🙈. To okropny sposób życia, wiecznie chcę tego, czego nie mam, a gdy mam, to już nie chcę😏. Staram się z tym walczyć, ale tez obserwować bacznie z czego wynikają te moje pragnienia.
Wow, dzisiaj zaczyna się moja podróż. Spędzę w niej 35 dni, planuję odwiedzić 3 kraje, w których jeszcze nie byłam i do jednego wrócić. Jak wyjdzie? Czas pokaże. Jedno jest pewne - ja zawsze sobie poradzę i zawsze znajdę sposób by mieć to, czego chcę. Tutaj np. chciałam zjeść śniadanie z widokiem na morze, ale nie było sensownej knajpy więc... przytargałam z @aleksandranajda stół i krzesła z mieszkania. 
Najbliższe 24h spędzę pewnie offline, bo mam cholernie długą przesiadkę, którą zamierzam przeznaczyć na zwiedzanie... sami zgadnijcie jakiego miasta 😉 mam czas aby wykombinować w jaki sposób chcę zamieszczać relacje i jednocześnie zachować bezpieczeństwo nie oznaczając się w czasie rzeczywistym😊 
Trzymajcie za mnie kciuki! #podróże #girlswhotravel #solotravel #solofemaletraveler #aniamaluje #karaiby #podróżemałeiduże

Kiedyś miałam problem ze znalezieniem...

Piszecie, że:
👉 N-ele z km widzą pomalowane rzęsy lub paznokcie, ale śladów po samookaleczeniach już nie. Lub pada "zakryj to".
👉 Uczniom ze szkół plastycznych jakoś dziwnie strój nie odbiera inteligencji. Czymś się różnią?
👉 Zasady utrwalają kulturę gwałtu. To dziewczynki mają "nie rozpraszać chłopców". A może oni powinni się skupiać? Ślinią się też na widok n-elek, co to zmienia?
👉 Wzmacniamy przekaz ALBO mądra, ALBO pomalowana. To złe!
👉 Obrywacie za naturalną oprawę oczu. Bo n-elka "nie wierzy". Nie pada PRZEPRASZAM.
👉"to kwestia szacunku". Dla mnie szacunek, to bycie przygotowanym do lekcji, mówienie "dzień dobry" i "przepraszam". Nauka to 46h tygodniowo, dorośli pracują 40h. Kiedy wyrażać się ubiorem? Rudym powiecie, że mogą być rudzi po pracy?
👉 Jeśli obrażają cię  różowe włosy, to przemyśl swoje wartości.
👉 Przypięłam w relacjach opinię prawną. Zasady są niezgodne z prawem.
👉 i seksistowskie wobec każdej płci. 👉 Są głosy o bardzo przesadnym stroju w szkole. Rozumiem. ale zakaz ani groźba nic nie zmienią. Może warto porozmawiać?

Bolą wiadomości o samookaleczeniach. Popłakałam się. Te same n-elki siłą zmywają komuś makijaż płynem do naczyń, ale siniaków bitego ucznia nie widzą. Dręczonym radzą: "spróbuj się więcej uśmiechać".
👉 Strój dodaje  pewności siebie. Bez względu, czy to kolczyk w nosie, czy t-shirt z napisem "I'm lesbian". Dostajecie uwagi za odzież i akcesoria z tęczą.  Psychologia i socjologia mówią o potrzebie ekspresji, przynależności, manifestowania swoich przekonań, ale te spory wciąż wygrywa "KIEDYŚ TO BYŁO, KRÓTKO SIĘ TRZYMAŁO" i "JA SWOJE WIEM". Co wiesz? Że oceniasz ludzi po wyglądzie? Gratulacje!

Na szczęście mamy wielu cudownych n-eli. Dla nich ważne jest przygotowanie do lekcji i nie oceniają za wygląd. Dziękuję za Wasz za otwarty umysł.Jesteście wspaniali!

PS. Mam AZS, stres nasila objawy. Z emocji znowu mam czerwony skalp, skóra się sypie. Represje i karność ze strony nauczycieli zaostrzają objawy np. łuszczycy i trądziku, o czym piszecie. Dobro uczniów to atmosfera szacunku, zaufania i życzliwości. Nie ciągłego stresu i strachu. #aniamaluje #protest #szkoła #szacunek

Piszecie, że: 👉 N-ele z...

„opowiada takie rzeczy, to niech nie dziwi się, że traktują ją przedmiotowo” Nie wiem po co szykuję się do podróży do Azji - przeżyłam podróż w czasie😱Jestem w szoku, że moje stories wywołały takie reakcje i część z Was uważa, że skoro autorka nagrała film z poradami jak zrobić partnerowi dobrze, to daje innym prawo by ją obrażać. Jakie prawo?! Czy kobieta nie może lubić seksu i swojej seksualności? Poczytałam z rana kilka wiadomości w duchu „no sorry taka prawda!” „Opowiada to się nie dziwi!”, że przecieram oczy. Obejrzałam ten filmik i wiecie co? Można go streścić do „rób to z radochą, a nie jak za karę”. To wywołuje takie oburzenie?! Laski! Gdyby facet nagrał film w którym radzi pieścić partnerki z radością a nie tylko by w dwie minuty „odbębnić grę wstępną”, to byście pisały „wreszcie ktoś to powiedział” „taka prawda” „rację ma”.
Zachowanie typowe dla studenta I roku filozofii, który rozstrzyga dawno rozstrzygnięte spory. Nie wiem czy wiecie- doszliśmy już dawno do wniosku, że: 1) sukienka nie gwałci - krótka, obcisła, strój nie ma nic do rzeczy. 2)Nawet jeśli dziewczyna jest striptizerką, to nie można dotykać jej bez jej zgody 3) Prostytutkę też można zgwałcić
Tymczasem u nas wszystkie spory wciąż wygrywa „ja swoje wiem”😱.
Pamiętam jak w 2016 wrzuciłam post z zachętą do posiadania „masażera osobistego”. To był mały, dyskretny, ładny gadżet. Post miał jakieś chore zasięgi, bo mnóstwo osób go sobie wysłało z komentarzem, że ta Aniamaluje to wstydu nie ma, całkiem odpłynęła, takie rzeczy publicznie. Kilka osób się pomyliło i zamiast obgadać mnie do koleżanki, wysłało to do mnie.
Pomyślałam wtedy - wow, czuję się jak podróżnik w czasie, jakbym przybyła z przyszłości, może kiedyś to nie będzie tabu. 
Mamy 2020 a ja liczę, że na takie komentarze będziemy kiedyś patrzeć jak na wystawianie kobietom mandatów za bycie na plaży w bikini, bo to nieobyczajne. 
#aniamaluje #szczerze_pisząc 
#lavieparisienne #frenchfashion #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #lookdujour #parisianlifestyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

„opowiada takie rzeczy, to niech...

Kupiłam loty! Może powinnam wstrzymać się z ogłaszaniem tego światu, poprzednio napaliłam się na lot przez Chiny, znalazłam w Google zdjęcie każdego jednego przystanku (na Mur Chiński potrzebowałam chyba 3 przesiadek!) i chciałam zrobić to na dziko, ale pojawił się wirus i tyle z moich planów. 
Lecę do Bangkoku, z Bangkoku na Bali, dalej nie mam żadnych lotów, ale będzie grany Wietnam.
Ciągle pytacie, czy się nie boję sama. Boję, ale nie w tym sensie o który zazwyczaj pytacie. Boję się, że wszystko zepsuła komercha.
O siebie się nie boję, opalałam się topless na plaży dilerów, nic głupszego już nie mogę zrobić, serio😁. Poza tym w takiej podróży nie będę sama, mam łatwość poznawania ludzi, przyciągania przygód i wielkich przypałów!

#podróże #podróżemałeiduże #plaża #girlswhotravel #aniamaluje #szczerze_pisząc #solofemaletraveler #solofemaletravel #beachlife #azja #wakacje

Kupiłam loty! Może powinnam wstrzymać...

#Luty to najkrótszy miesiąc w roku. Aż się prosi o jakieś #wyzwanie!😁
Uważam, że bycie dobrym nauczycielem, trenerem czy instruktorem jest dużo trudniejsze od bycia w jakiejś dziedzinie świetnym. Zrozumieć coś samemu - spoko, ale potrafić się zniżyć do poziomu początkującego i mu to wytłumaczyć, bez irytowania się, że „nie rozumie oczywistych rzeczy” jest mega trudne! Ja sama za oczywiste uznałam, że wszyscy wiedzą o moich „motywach przewodnich” każdego miesiąca. Zupełnie jakby każdy na tym insta śledził mojego bloga z lat 2012-2013😁. Jeju, przecież część z Was nawet nigdy nie była na blogu (żałujcie, jest super!).
Od dawna wybieram sobie temat przewodni danego miesiąca. Czasami nie jem mięsa, czasami uczę się rozsądniej planować posiłki, innym razem skupiam się na relacjach - zawsze wypływa to naturalnie, w zależności od potrzeb albo zdiagnozowanego deficytu😉.
W lutym chciałabym spróbować oswoić się z obiektywem. Przestać reagować na niego jak na lufę karabinu😏. Częściej się wygłupiać i brać to mniej na serio!
Zanim odwołałam loty ustawiłam się nawet na małą sesję w Bangkoku, ale czy ta cała moja podróż wypali - czas pokaże. Jestem dobrej myśli!
Nie chcę by życie mi upłynęło na „kiedyś się nauczę, kiedyś zrobię”. Lubię działać od razu, nawet jeśli jestem w stanie postawić tylko mały koślawy krok - to jest krok do przodu!
No, to dawaj znać nad czym Ty będziesz pracować w lutym! 👊🏻
#aniamaluje #szczerze_pisząc #motywacja #monstera #crazyplantlady #plants #jungle #urbanjungle #onthebed #kubek #herbata #łóżko #blogerka #discoverunder50k

#Luty to najkrótszy miesiąc w...

Intuicyjne jedzenie

 Tyle się mówi o kobiecej intuicji i o intuicyjnych wyborach ogólnie, podczas gdy większość z nas na co dzień tej intuicji w swoich działaniach przeczy. Np. w kwestii żywienia – to nienormalne, że im bardziej “rozwinięty” kraj, tym ludzie gorzej się odżywiają!
W dobie popularnych diet o coraz bardziej egzotycznych nazwach zapominamy o najprostszej, najskuteczniejszej z możliwych – o jedzeniu intuicyjnym.
Jakiś czas temu napisałam, że zdecydowałam się odstawić leki. Wywołało to wiele kontrowersji, ale ja już widzę efekty! Jestem bardzo zadowolona z tej decyzji, chociaż mam świadomość, że gdzieś tam w moich żyłach krążą jeszcze przeciwzapalne sterydy i trochę czasu upłynie, zanim spokojnie się ich pozbędę.
Wspominałam też, że zdarzyła się niewiarygodnie cudowna rzecz – udało mi się nawiązać kontakt z amerykańskimi pulmunologami z Uniwesytetu Kalifornijskiego. Od krótkiego pytania dotyczącego maksymalnej bezpiecznej dawki pewnej substancji rozpoczęła się długa i obszerna wymiana maili na temat potencjalnych metod zminimalizowania moich objawów. Dostałam listę roślinnych odpowiedników części lekarstw które brałam z dopiskiem, że na pewno są to rzeczy, które intuicyjnie bardzo lubię, albo przynajmniej lubiłam jako dziecko.
Rzeczywiście, poza kilkoma rzeczami których nigdy nie próbowałam, większość się pokrywała ;)!
Na moje pełne zdziwienia pytanie, skąd ten MD to wiedział, dostałam odpowiedź, że organizm sam wie, czego w danym momencie potrzebuje. Pod warunkiem, że go nie zagłuszamy.

Co mam na myśli?
Kiedy trujesz się lekami, nie pozwalasz intuicji dojść do głosu. To samo dzieje się np. z cukrem. Jeżeli ktoś z Was odstawiał kiedyś cukier, wie co mam na myśli – nagle “nachodzi” Cię na inne smaki. Tak samo, jak ciężarną kobietę nachodzi czasami na kiszonki, czy byłego palacza na rzeczy których do tej pory nie jadał.
Nie jestem dietetykiem, moja wiedza na temat żywienia jest totalnie niepoukładana, przez lata niewłaściwego (często szkodzącego!) “leczenia” i różnych lekarskich wymysłów na temat tego, co powinnam jeść mam w głowie mały kocioł i sama już nie wiem, co jest dobre. Ale wiedzieć nie muszę bo świetnie radzi sobie z tym moja intuicja.
Od kiedy przeszłam stopniowy detoks, prawie wcale nie mam ochoty na słodycze. Za to zjadam mnóstwo bananów, ciągle mam ochotę na awokado, orzechy, tłuste ryby, np. makrelę, czy po prostu ryby wędzone jak pstrąg czy łosoś. Do tego mnóstwo ostrych przypraw, imbiru i… kasz. To nowość, bo nigdy ich nie lubiłam, a teraz ciągle mam ochotę np. na jaglankę 🙂 
Dokładnie się zgadza, to są pokarmy o które mój organizm się doprasza, bo to jest pożywienie które bardzo dobrze działa na moje płuca i oskrzela.
Od kiedy odstawiłam leki, nietknięty stoi słoik masła orzechowego (kiedyś tak je kochałam, że przed maturą nawet napisałam o nim notkę na starym blogu!). Ja, naczelny czekoladożerca RP mam teraz duuuuużo rzadziej ochotę na tabliczkę czekolady, nie mówiąc o jakichkolwiek batonach.


W necie krążył kiedyś taki tekst :

Na początku XX wieku naukowcy przeprowadzili sporo badań nad dietą intuicyjną.Trwały one kilkadziesiąt lat i przyniosły wyniki jakich się spodziewano. Dlaczego spodziewano się takich a nie innych wyników? Ponieważ taka dieta była dietą naturalną. Człowiek spożywał to co naturalne, z naturalnymi dodatkami. Jadł to co było dostępne i to co mu smakowało. Naturalnym było również to, iż były okresy sytości i niedostatku. Były okresy obfitości mięsa, warzyw i owoców, nasion, orzechów i były okresy w których jadło się zapasy o mniejszej wartości niż świeże zbiory.Badaniem objęto spore grupy ludzi od noworodków poczynając. Karmiono ich produktami naturalnymi, nieprzetworzonymi i tylko tym na co te osoby miały ochotę, w dowolnej ilości. Stawiono po prostu na stole różne produkty i każda osoba wybierała tylko to, co w danym momencie jej smakowało lub odczuwało się potrzebę zjedzenia takiego, a nie innego kąska. Dotyczyło to także małych dzieci i niemowląt (noworodki były karmione mlekiem matki).I co?Nie było ani jednego przypadku nadwagi, uczuleń, wszystkie osoby miały zdrowe zęby, prawie nie chorowały, jeśli chorowały to znacznie lżej i krócej niż pozostała część społeczeństwa.

Nie lubię “badań” bez żadnego źródła czy chociażby określonego miejsca, bo zawsze wydają mi się wymyślone, ale coś w tym na pewno jest.


Do czego Was namawiam?
Absolutnie do niczego! Ale jeśli zależy Ci na Twoim życiu i zdrowiu, spróbuj wyeliminować (stopniowo!) ze swojej diety pokarmy zakłócające. Np. przez tydzień nie jedz nic przetworzonego. Zakładam, że nie jesteś na tyle głupi, aby palić 😉 Spróbuj też ograniczyć cukier. Jeżeli to zrobisz, wsłuchaj się w swój organizm i zobacz, o co Cię prosi 🙂 I to będą właśnie te pokarmy, które są dla Ciebie najlepsze.
Tak jest np. po głodówkach, miałeś trzydniowy post, w pierwszej kolejności masz ochotę raczej na sok owocowy niż na tort czekoladowy.


Kiedy to nie zadziała?
Kiedy zjadasz dużo rzeczy które zagłuszają Twoją intuicję (cukier!!!), albo nie dajesz jej dojść do głosu.
Jeśli się “odtrujesz” a potem będziesz patrzeć na stół z chipsami, pączkami i pizzą, to na nic Twoje starania 😉



Co najczęściej podpowiada Wam intuicja?


UWAGA! Temat genialnie uzupełniła Zyskowa, warto przeczytać!
http://my-red-hair.blogspot.com/2013/02/jedzenie-intuicyjne-moje-trzy-grosze.html


fot: tumblr

Uściski, Ania

54
Dodaj komentarz

avatar
31 Comment threads
23 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Aleksandra FashandRollAniamalujeanimaleNatalia SowińskaAlena Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
outside-glass
Gość

O kurcze, a to ciekawe! Chociaż odstawienie cukru brzmi dla mnie jak największa kara, to z drugiej strony jestem strasznie ciekawa efektów 😀

Słomka
Gość

Ja sobie od trzech lat robię taki odpoczynek od cukru przynajmniej raz na rok, zazwyczaj w wielkim poście. Za pierwszym razem przestałam słodzić herbatę i… zostało mi tak do dzisiaj. Nie jestem w stanie wypić posłodzonej herbaty, po prostu mnie odrzuca. Zaczęłam też doceniać smak różnych rodzajów herbat, odezwał się we mnie mały smakosz 😉

berlin biocatering
Gość

Zgadzam się w 100% z tym, co piszesz. Sama dopiero po dłuższym czasie zaczęłam się zastanawiać nad dietą, tym, co należałoby wyeliminować by zdrowiej żyć. Oczywiście cukier. Po kilku dniach głodówki ciągnęło mnie do owoców 🙂
Warto zastanowić się nad tym, co jemy: to w końcu część naszego zdrowia, część naszego życia!

Wiktoria Ardilla
Gość

Cieszę się, że u Ciebie coraz lepiej 🙂 Fajne rady, chyba rozpocznę mały detoks. Czuję, że moim postanowieniem noworocznym będzie nauczyć się gotować, choć tego nienawidzę 🙁

Szczęśliwego Nowego Roku! Celebrujesz? Ja chyba prześpię 🙂

PS. Kupiłam hula hoop! 🙂

Wiktoria Ardilla
Gość

Kupiłam i kręciłam 😀

Mudi
Gość

Ja kiedyś próbowałam żyć bez słodkiego ale się nie da ;( Muszę raz dziennie pochłonąć batonika inaczej się źle czuje. ;(

Nadine
Gość

O raju, raju, raju. Zawsze wydawało mi się, że jemy to czego potrzebujemy, ale nie wpadłam na to, że istnieją zakłócacze. 🙁

Nadine
Gość

Ale to FAKTYCZNIE ma sens.

Zyskowa
Gość

Świetny post, nie miałam o tym pojęcia, muszę wprowadzić to w życie:)

kosmetyczny-przekladaniec
Gość

Mimo, że jem sporo słodyczy (choć to może za ogólne – czekolady), to od kiedy pamiętam kieruję się jedzeniem intuicyjnym i uważam, że jest to świetna sprawa. U mnie objawia się to tak, że potrafię mieć momenty, w których przez cały tydzień dostaję ogromnej mani na produkty żywnościowe, które normalnie jem w małych ilościach lub w normie, np. faza na pomidory, jajka, twaróg, sok pomarańczowy. Jestem pewna, że to są znaki organizmu czego mu w danym momencie potrzebuje.

lithiumowa
Gość

a więc kolejne postanowienie (tak,tak, twój blog daje mi dużo inspiracji). Ja się staram ograniczyć np. słodzenie herbaty, ale jak tylko posłodzę odrobinę mniej to nie mogę jej wypić, nie znoszę gorzkiej herbaty! Ale cóż, może uda mi się wyeliminować inne zakłócacze.

pozdrawiam! :))

Agnes Licho
Gość

Kurcze faktycznie… Teraz sobie skojarzyłam, że jak byłam mała i np. czymś się zatrułam i mama wprowadzała mi restrykcyjną dietę to bawiłam się i robiłam Menu restauracji, a w środku były wszystkie dania na które miałam ochotę. Były tam rzeczy których nie jadałam (np. śledzie z śmietaną)
Spróbuje to potraktować jako postanowienie noworoczne, bo obecnie za bardzo żyję w biegu (przeprowadzka i remont)
Pozdrawiam i życzę Szczęśliwego Nowego Roku :* oby był lepszy od poprzedniego!

okami
Gość

Mi to mówił "dziadzio" – biolog z LO: jak dziecko chce jeść same buraczki, to niech je same buraczki, nie wciskać mu niczego na siłę… Jak się znudzi, to samo weźmie. I można to przełożyć na resztę życia 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

🙂 to przerąbane po całości… a poważnie, to wybór "ograniczmy" do dobrego jedzenia, a nie śmieciuchów – wtedy to się powinno sprawdzić 😉

Bella Emigrantka
Gość

Cos w tym musi byc!

Słomka
Gość

Amen to that!
Nie dla mnie restrykcyjne diety. Zazwyczaj jadam to, na co mam ochotę, staram się tylko nie przesadzać ze śmieciowym żarciem, ale nie odmawiam go sobie zupełnie. Fajnie jest mieć smaki na różne fajne rzeczy, a potem je zaspokajać 😉 Fascynuje mnie to, jak na przestrzeni lat zmieniają się moje kulinarne upodobania.

Ale gdyby postawili przede mną tyle żarcia na stole, to pewnie wszystko bym jadła. Szwedzki stół nie służy mojej figurze ;P

BogusiaM
Gość

moja intuicja namawia mnie często na słone przekąski, chociaż ostatnio zauważyłam, że mam na nie coraz mniejszy apetyt

Zielone Serduszko
Gość

To ma sens! Muszę zgłębić temat 🙂

Barb Brussels
Gość

Piekny post!jestem z Ciebie dumna nie tylko za to,ze szukasz, wiercisz, dochodzisz swojej prawdy, ktorej twoje organizm bedzie sluchal.ale ze dla ciebei the sky is the limit!rady lekarzy z Kaliforni???brzmi jak bajka.ale taka pozytywna.ja bym nawet nie oomyslala,zeby sie skontaktowac, zaytac, a tu prosze!dobre rady i ty zadowolona!tak trzymaj!
Wszystkiego najlepszego w nowym roku!

Pola Zas
Gość

Odpuściłam sobie cukier z dnia na dzień i teraz używam tylko do słodzenia kawy. To był pierwszy krok do odkrycia nowych smaków i budowania diety pod kątem tego, co w danej chwili potrzebuje mój organizm. Przetworzonej żywności tez unikam, przekonałam się do warzyw i prawie nie jem mięsa 🙂 Warto spróbować!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ja miewam bardzo często dzikie 'fazy' na np. coś słonego. śledzie, kiszoną kapustę lub ogórki. biegnę wtedy czym prędzej do sklepu i szybko pałaszuję;)

od zawsze wierzę w to, że powinno się jeść to, na co ma się ochotę, bo organizm sam wie lepiej, czego akurat chce. wystarczy zresztą spojrzeć, na jakie posiłki mamy ochotę zimą, a jak odżywiamy się latem;)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nigdy o tym nie słyszałam ale brzmi ciekawie 🙂 bardzo fajnie masz zrobione te kwadraciki na blogu z postów (nie wiem jak to nazwać inaczej :D:D )

Igor
Gość

Anka, szkoda, że nie będziesz z nami na imprezie, wyszło jak wyszło, wypłosz tego gronkowca na amen. Życzę Ci zdrowego Nowego Roku i powrotu dawnego błysku w oku, najlepiej do takiego stopnia, żebyś znowu bez zażenowania głaskała się po tyłku "No co, jest taki fajny, że musiałam" :D.

Czarownicująca
Gość

Lubię to 😀 hiehie

paranoJa
Gość

niestety jestem tak głupia, żeby palić. i to jak smok.

HappyHolic
Gość

Coś w tym jest – zawsze, ale to zawsze kiedy zjem coś "śmieciowego" dla mojego organizmu – czuję się fatalnie. Tak jak piszesz intuicyjnie wiem, czego potrzebuje mój organizm. Dziś np. miałam nieodpartą chęć na miód 🙂

:: Martyna
Gość

Ja jestem na etapie odstawiania cukru białego. Już kiedyś przez to przeszłam i nie jadłam cukru przez dwa lata – w sensie takim, że nie słodziłam, a jak już to brązowy. Chociaż wiadomo, że teraz cukier jest wszędzie…

Agata
Gość

Oj tak, zgadzam się! Cukier to zagłuszacz numer jeden. Numer dwa to chyba wszelkie polepszacze smaku – glutaminian itp.

Czarownicująca
Gość

Popieram 🙂
I w pewnej formie praktykuję od zawsze: jeśli mam ochotę na coś obiektywnie zdrowego – po prostu to jem.
Wiele zrobię dla dobrego spaghetti napoli 🙂

Czarownicująca
Gość

Wiele diet i filozofii mówiących o diecie to potwierdza – makrobiotyczna, chińska wg Pięciu Przemian mogę wskazać palcem, było tego więcej 🙂Nadmiar soli też "zakłóca" – warto powalczyć ze sobą i nie solić ziemniaków ryżu i kasz przed gotowaniem tylko na talerzu – zupełnie inna ilość soli idzie Chcica na słone to wołanie o sole ale mineralne – warto walnąć sobie sałaty, garść orzechów i zamienić zwykłą sól na morską czy ciemną. Dopóki nie ma się zbyt wysokiego ciśnienia lub problemów z nerkami, np nie "puchnie" się – można smakom na sól ulegać A co robią tłuste ryby? Też miewam… Czytaj więcej »

Słonecznik
Gość

tłuste ryby mają dużo kwasów omega-3

Blondii
Gość

Fantastyczny post !
Ja ostatnio próbuję ograniczyć cukry, ale różnie bywa 😛

Słonecznik
Gość

Boski post!!
Ja próbuję ograniczyć cukier, pozbyłam się dodatkowej pół łyżeczki, potem przestałam, ale po tym poście od następnej herbaty znowu wywalam pół łyżeczki 🙂

Nie miałam pojęcia, że istniej coś takiego jak jedzenie intuicyjne. Gdzie czytałaś coś więcej na ten temat???

Alena
Gość

To ja jestem ciężkim przypadkiem:P Odstawiłam kiedyś w bólach słodycze i to czego mój organizm chciał to cukru właśnie:P
Tak super się miałam czuć, a czułam się słabo.

Chyba nagłe skoki nie są dobre, w sensie dużo słodyczy a nagle chlast, prast nie jemy ich.

Natalia Sowińska
Gość

Bardzo ciekawy artykul. Coraz czesciej jestem zadziwiana nasza wewnetrzna madroscia. Ostatnio przegladalam z ciekawosci 'jedz zgodnie ze swoja grupa krwi' i faktycznie, okazalo sie ze intuicyjnie jem w 90% to, co ponoc sluzy mi najbardziej.
Pozdrawiam serdecznie

animale
Gość
animale

bzdura z cukrem, moja intuicja mi mówi że go potrzebuję 🙂

Aleksandra FashandRoll
Gość

ja

Aleksandra FashandRoll
Gość

O tym, że cukier to samo zło przekonałam się dopiero dwa miesiące temu. Zawsze miałam wysoki poziom cukru w organizmie, przez co non stop chciało mi się jeść, przez co miałam wysoki poziom cukru i chciało mi się jeść i tak w kółko.Dopiero niedawno dowiedziałam się, że mam insulinooporność, dostałam jakieś tabletki na uregulowanie poziomu cukru we krwi i aż się sobie dziwię, że potrafię zignorować tabliczkę czekolady, która leży w szafie, albo nie podjadać między posiłkami i generalnie jeść kiedy na serio jestem głodna, a nie co dwie godziny, bo wydaje mi się, że jestem głodna.Dodatkowo, jeśli muszę coś… Czytaj więcej »

Previous
Słoik szczęścia. Jak zatrzymać szczęśliwe chwile?
Intuicyjne jedzenie