Ta jedna osoba, która zawsze wystroi się bardziej niż wszyscy inni to ja 🙈 ale powód jest prosty! 👗Sukienki zajmują dużo mniej miejsca w walizce i głowie. Dlaczego głowie? Bo redukują liczbę podejmowanych decyzji - nie muszę się zastanawiać jaka góra pasuje do jakieś spódnicy. 
Steve Jobs nosił nieśmiertelne jeansy i golf i w ogóle się nie zastanawiał😅. Ja przyznaję - uwielbiam sukienki a swoje łowcze instynkty zaspokajam w lumpeksach. Od kiedy stać mnie na sukienki, zupełnie nie jarają mnie zwykłe zakupy💁🏻‍♀️.
Za to wciąż jarają mnie podróże! Dzisiaj udało się ogarnąć plan na 10 dni w Gruzji! Kutaisi, Tibilisi, Batumi i Kazbegi. Góry, morze, jedzenie, może opera, może te szalone dziwne łaźnie siarkowe, w których ktoś myje cię mokrą szmatą - will see! 
Znam sporo ciekawostek, ale wyjątkowo nie będę czytać nic o kulturze, żeby się nie uprzedzać. Najpierw zobaczę, potem poczytam, opinię wyrobię sobie po fakcie. Oponę pewnie w trakcie🤣

Luźny wpis o niczym, by wyrzucić myśli z głowy ;) #Budapeszt #Budapest #gellert #gellerthill #monument #reddress #ladyinred #sukienka #100dnibezspodni #podróże #podróżemałeiduże #girlswhotravel #blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc 
Fot: @agnieszkazysk

Ta jedna osoba, która zawsze...

Kiedyś stresowałam się, że to co polecam nie spodoba się komuś, kto skorzystał z mojej rekomendacji. Dzisiaj mam z tym luz. 
Nie podobał mi się Paryż, podobał Lwów. Wiecie dlaczego, wiecie co lubię - to jest ok, że czasem mamy różny gust, upodobania, zachwycają nas różne rzeczy.
Ktoś zwiedzając ruiny będące symbolem walki kultur i cywilizacji wzruszy ramionami i powie „kamienie jak kamienie”, albo zrobi sobie popielniczkę z zabytkowej kolumny.
Kogoś zachwyci przyroda, ktoś inny powie, że drzewa jak drzewa.
Jeden cieszy się na deszcz, bo rosną mu warzywa, drugi płacze, bo chciał się opalać.
Od kiedy myślę o tym w ten sposób, to zrzuciłam z siebie całą presję odpowiedzialności. Całkiem fajnie!
Jestem ciekawa, czy jest jakieś miejsce, które cię totalnie zachwyca, a inni tego zachwytu nie podzielają ;) #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wakacje #lato #tunsia #tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #pranie #sukienka #100dnibezspodni #afryka #tunis

Kiedyś stresowałam się, że to...

Long time no selfie!

Jaki jest sens wstawiać nieaktualne selfie, bo zmieniło się kolor włosów? Chyba żaden, ale mam taki problem, że rzadko umiem cieszyć się obecną chwilą. Moje myśli albo dotyczą czegoś, co było, albo (to częściej!) tego, co nadchodzi. Jakiś deadline, projekt, kolejna podróż. Nieustannie jestem głową w miejscach innych, niż jestem ciałem. Kiedyś bardzo pomagało mi na to bieganie - miałam swój ustalony czas na gonitwę myśli. Chyba pora do tego wrócić! #tuiteraz #szczerze_pisząc #aniamaluje #podróże 
#tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #blogerka #blogerkapodróżnicza #travelblogger #podróżemałeiduże #kropki #sukienka #selfiaczek #tunisia

Long time no selfie! Jaki...

Rzadkie zdjęcie mnie cieszącej się chwilą i nie reagującej na obiektyw jak na lufę karabinu. Monastyr 2019, koloryzowane.
##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #Tunisia #wakacje #monastir #monastyr #lato #kropki #sukienka #100dnibezspodni #aniamaluje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #travelblogger

Rzadkie zdjęcie mnie cieszącej się...

Lecąc do Tunezji miałam jeden plan - uporządkować swoje myśli i całkowicie odpocząć. Bardzo lubię oddzielić się od grupy i pozachwycać się albo pomyśleć. Na tym wyjeździe to bez sensu. Ekipa jest tak fajna, że bardzo przyjemnie jest po prostu ludzi słuchać. Każdy ma do opowiedzenia coś, co w jakiś sposób mnie wzbogaca. Uwielbiam poszerzać swoją bańkę filtrującą i podróże są do tego idealną okazją, ale z tego wyjazdu wracam też z dużą listą książek do przeczytania. #Tunisia #wakcje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #blogerkapodróżnicza #lato #afryka 
#tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays

Lecąc do Tunezji miałam jeden...

Wrzucam dwa, bo nie wiem które lepsze. Oczywiście kolory domalowałam sobie sama (realne znajdziecie u @ewaszabatin ) ale chyba najbardziej w podróży lubię właśnie przystanąć, wystawić mordkę do słońca, zachwycić się widokiem. Fajnie!
#osiolek #osioł #donkey #tunezja #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #travelblogger #tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays

Wrzucam dwa, bo nie wiem...

Bardzo podoba mi się ta fotka! Idealnie oddaje klimat Hammametu. Niebieskie drzwi, białe ściany i dużo koteczków. 
#hammamet #podróże #podróżemałeiduże #kotki #koty #catstagram #tunisian_girl #wakacje #tunisia #blogerka #blogerkapodróżnicza #kotełki 
#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays 
Fot: @super_kristyne

Bardzo podoba mi się ta...

Pamiętacie jak śmiałam się z instagramerki, która na każdym zdjęciu dokleja te same chmurki? Karma wrocila 😅
W Odessie wyświetliło mi się pod hashtagiem „Odessa” zdjęcie z neonem „too late to die young”. Pomyślałam, że zajebiste z okazji nadchodzących urodzin, bo nie zdążyłam do klubu 27 i w sumie jest mi bliżej do pani pod trzydziestkę niż dwudziestolatki 😱 jakież było moje rozczarowanie, gdy po długim spacerze zastaliśmy pożegnalną popijawę pracowników, bo koniec sezonu i neonu włączyć się nie da😅 Nie mieli już prądu! Próbowałam neon włączyć sama w programie graficznym, ale nie umiem🙈 przesuń w bok by zobaczyć zdjęcie przed a potem zostaw mi urodzinowe serduszko ♥️🙈 Jedyne o czym w tym momencie marzę to zdrzemnąć się w samolocie. Kierunek #Tunezja!
28 lat, Thorze, kiedy to się stało😱😱😱
#urodziny #28lat #wakacje #aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #discoverunder50k

Pamiętacie jak śmiałam się z...

#podróże to jedna z największych radości mojego życia, ale jednoczenie też powód przez który NIE OGARNIAM.
Wschód słońca nad morzem w Odessie to piękny widok, ale spacer po jesiennym Żoliborzu również zapiera dech w piersiach. No chyba, że to był smog😉
W każdym razie - zrobiłam sobie wczoraj dłuższy spacer, bo nie chciało mi się czekać na tramwaj, a potem to już nie chciało mi się wracać, bo było tak kolorowo i pięknie. Gdyby nie ta decyzja, nie doświadczyłabym piękna jesieni w tym roku. Ledwo rozpakowałam walizkę po Budapeszcie, a tonę w praniu bo zaraz Tunezja. Tu praca, tam trzeba podskoczyć na pocztę, wizyta u lekarza i czas ucieka. Podejrzewam, że po powrocie złotych liści już nie będzie.
Chwile. Piękne chwile, to one się liczą najbardziej. Staram się je doceniać i chwytać.
Nawet dosłownie, bo podnoszę liście i kasztany🙃
Wiem, że nie każdy lubi jesień (ja tylko złotą i słoneczną część) ale wymień w komentarzu ulubioną rzecz związaną z jesienią.
Jesieniaro, do boju :)💪🏻
#jesień #jesieniara #hamak #hammock #odessa #odesa #morning #poranek #herbata #relaks #blogerka #blogerkapodróżnicza #travelblogger #blogger #robe #ukraine #ukraina #aniamaluje #jesień #październik #helloautumn

#podróże to jedna z największych...

Planowałam wylegiwać się w termach i objadać, tymczasem termy okazały się najsłabszym punktem wyjazdu a #Budapeszt jest idealnym miastem na niespieszne jesienne spacery przerywane zachwycaniem się widoczkami. I zbieraniem kasztanów ;). A widoczki są przeróżne i przepiękne! Od panoramy miasta z licznych wzniesień, przez modry Dunaj (cokolwiek ten kolor oznacza😅) po zapierającą dech w piersiach architekturę.
Kuchnia nie do końca moja, znalezienie „placka po węgiersku” to jak szukanie spaghetti bolognese w Bolonii albo dobrych pierogów w Warszawie :D ale za to cała reszta jest absolutnie magiczna.
O właśnie. Magiczny. Taki jest Budapeszt.
Wpadłam na krótko, ale pewnie wrócę!

Fot: @agnieszkazysk 
#podróże #podróżemałeiduże #blogerka #budgettraveler #budgettravel #travelblogger #girlswhotravel #maxidress #aniapodróżuje #budapest #hungary #budapestgram #węgry #zamek #castle #100dnibezspodni #sukienka

Planowałam wylegiwać się w termach...

Intuicyjne jedzenie

 Tyle się mówi o kobiecej intuicji i o intuicyjnych wyborach ogólnie, podczas gdy większość z nas na co dzień tej intuicji w swoich działaniach przeczy. Np. w kwestii żywienia – to nienormalne, że im bardziej “rozwinięty” kraj, tym ludzie gorzej się odżywiają!
W dobie popularnych diet o coraz bardziej egzotycznych nazwach zapominamy o najprostszej, najskuteczniejszej z możliwych – o jedzeniu intuicyjnym.
Jakiś czas temu napisałam, że zdecydowałam się odstawić leki. Wywołało to wiele kontrowersji, ale ja już widzę efekty! Jestem bardzo zadowolona z tej decyzji, chociaż mam świadomość, że gdzieś tam w moich żyłach krążą jeszcze przeciwzapalne sterydy i trochę czasu upłynie, zanim spokojnie się ich pozbędę.
Wspominałam też, że zdarzyła się niewiarygodnie cudowna rzecz – udało mi się nawiązać kontakt z amerykańskimi pulmunologami z Uniwesytetu Kalifornijskiego. Od krótkiego pytania dotyczącego maksymalnej bezpiecznej dawki pewnej substancji rozpoczęła się długa i obszerna wymiana maili na temat potencjalnych metod zminimalizowania moich objawów. Dostałam listę roślinnych odpowiedników części lekarstw które brałam z dopiskiem, że na pewno są to rzeczy, które intuicyjnie bardzo lubię, albo przynajmniej lubiłam jako dziecko.
Rzeczywiście, poza kilkoma rzeczami których nigdy nie próbowałam, większość się pokrywała ;)!
Na moje pełne zdziwienia pytanie, skąd ten MD to wiedział, dostałam odpowiedź, że organizm sam wie, czego w danym momencie potrzebuje. Pod warunkiem, że go nie zagłuszamy.

Co mam na myśli?
Kiedy trujesz się lekami, nie pozwalasz intuicji dojść do głosu. To samo dzieje się np. z cukrem. Jeżeli ktoś z Was odstawiał kiedyś cukier, wie co mam na myśli – nagle “nachodzi” Cię na inne smaki. Tak samo, jak ciężarną kobietę nachodzi czasami na kiszonki, czy byłego palacza na rzeczy których do tej pory nie jadał.
Nie jestem dietetykiem, moja wiedza na temat żywienia jest totalnie niepoukładana, przez lata niewłaściwego (często szkodzącego!) “leczenia” i różnych lekarskich wymysłów na temat tego, co powinnam jeść mam w głowie mały kocioł i sama już nie wiem, co jest dobre. Ale wiedzieć nie muszę bo świetnie radzi sobie z tym moja intuicja.
Od kiedy przeszłam stopniowy detoks, prawie wcale nie mam ochoty na słodycze. Za to zjadam mnóstwo bananów, ciągle mam ochotę na awokado, orzechy, tłuste ryby, np. makrelę, czy po prostu ryby wędzone jak pstrąg czy łosoś. Do tego mnóstwo ostrych przypraw, imbiru i… kasz. To nowość, bo nigdy ich nie lubiłam, a teraz ciągle mam ochotę np. na jaglankę 🙂 
Dokładnie się zgadza, to są pokarmy o które mój organizm się doprasza, bo to jest pożywienie które bardzo dobrze działa na moje płuca i oskrzela.
Od kiedy odstawiłam leki, nietknięty stoi słoik masła orzechowego (kiedyś tak je kochałam, że przed maturą nawet napisałam o nim notkę na starym blogu!). Ja, naczelny czekoladożerca RP mam teraz duuuuużo rzadziej ochotę na tabliczkę czekolady, nie mówiąc o jakichkolwiek batonach.


W necie krążył kiedyś taki tekst :

Na początku XX wieku naukowcy przeprowadzili sporo badań nad dietą intuicyjną.Trwały one kilkadziesiąt lat i przyniosły wyniki jakich się spodziewano. Dlaczego spodziewano się takich a nie innych wyników? Ponieważ taka dieta była dietą naturalną. Człowiek spożywał to co naturalne, z naturalnymi dodatkami. Jadł to co było dostępne i to co mu smakowało. Naturalnym było również to, iż były okresy sytości i niedostatku. Były okresy obfitości mięsa, warzyw i owoców, nasion, orzechów i były okresy w których jadło się zapasy o mniejszej wartości niż świeże zbiory.Badaniem objęto spore grupy ludzi od noworodków poczynając. Karmiono ich produktami naturalnymi, nieprzetworzonymi i tylko tym na co te osoby miały ochotę, w dowolnej ilości. Stawiono po prostu na stole różne produkty i każda osoba wybierała tylko to, co w danym momencie jej smakowało lub odczuwało się potrzebę zjedzenia takiego, a nie innego kąska. Dotyczyło to także małych dzieci i niemowląt (noworodki były karmione mlekiem matki).I co?Nie było ani jednego przypadku nadwagi, uczuleń, wszystkie osoby miały zdrowe zęby, prawie nie chorowały, jeśli chorowały to znacznie lżej i krócej niż pozostała część społeczeństwa.

Nie lubię “badań” bez żadnego źródła czy chociażby określonego miejsca, bo zawsze wydają mi się wymyślone, ale coś w tym na pewno jest.


Do czego Was namawiam?
Absolutnie do niczego! Ale jeśli zależy Ci na Twoim życiu i zdrowiu, spróbuj wyeliminować (stopniowo!) ze swojej diety pokarmy zakłócające. Np. przez tydzień nie jedz nic przetworzonego. Zakładam, że nie jesteś na tyle głupi, aby palić 😉 Spróbuj też ograniczyć cukier. Jeżeli to zrobisz, wsłuchaj się w swój organizm i zobacz, o co Cię prosi 🙂 I to będą właśnie te pokarmy, które są dla Ciebie najlepsze.
Tak jest np. po głodówkach, miałeś trzydniowy post, w pierwszej kolejności masz ochotę raczej na sok owocowy niż na tort czekoladowy.


Kiedy to nie zadziała?
Kiedy zjadasz dużo rzeczy które zagłuszają Twoją intuicję (cukier!!!), albo nie dajesz jej dojść do głosu.
Jeśli się “odtrujesz” a potem będziesz patrzeć na stół z chipsami, pączkami i pizzą, to na nic Twoje starania 😉



Co najczęściej podpowiada Wam intuicja?


UWAGA! Temat genialnie uzupełniła Zyskowa, warto przeczytać!
http://my-red-hair.blogspot.com/2013/02/jedzenie-intuicyjne-moje-trzy-grosze.html


fot: tumblr

Uściski, Ania

54
Dodaj komentarz

avatar
31 Comment threads
23 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Aleksandra FashandRollAniamalujeanimaleNatalia SowińskaAlena Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
outside-glass
Gość

O kurcze, a to ciekawe! Chociaż odstawienie cukru brzmi dla mnie jak największa kara, to z drugiej strony jestem strasznie ciekawa efektów 😀

Słomka
Gość

Ja sobie od trzech lat robię taki odpoczynek od cukru przynajmniej raz na rok, zazwyczaj w wielkim poście. Za pierwszym razem przestałam słodzić herbatę i… zostało mi tak do dzisiaj. Nie jestem w stanie wypić posłodzonej herbaty, po prostu mnie odrzuca. Zaczęłam też doceniać smak różnych rodzajów herbat, odezwał się we mnie mały smakosz 😉

berlin biocatering
Gość

Zgadzam się w 100% z tym, co piszesz. Sama dopiero po dłuższym czasie zaczęłam się zastanawiać nad dietą, tym, co należałoby wyeliminować by zdrowiej żyć. Oczywiście cukier. Po kilku dniach głodówki ciągnęło mnie do owoców 🙂
Warto zastanowić się nad tym, co jemy: to w końcu część naszego zdrowia, część naszego życia!

Wiktoria Ardilla
Gość

Cieszę się, że u Ciebie coraz lepiej 🙂 Fajne rady, chyba rozpocznę mały detoks. Czuję, że moim postanowieniem noworocznym będzie nauczyć się gotować, choć tego nienawidzę 🙁

Szczęśliwego Nowego Roku! Celebrujesz? Ja chyba prześpię 🙂

PS. Kupiłam hula hoop! 🙂

Wiktoria Ardilla
Gość

Kupiłam i kręciłam 😀

Mudi
Gość

Ja kiedyś próbowałam żyć bez słodkiego ale się nie da ;( Muszę raz dziennie pochłonąć batonika inaczej się źle czuje. ;(

Nadine
Gość

O raju, raju, raju. Zawsze wydawało mi się, że jemy to czego potrzebujemy, ale nie wpadłam na to, że istnieją zakłócacze. 🙁

Nadine
Gość

Ale to FAKTYCZNIE ma sens.

Zyskowa
Gość

Świetny post, nie miałam o tym pojęcia, muszę wprowadzić to w życie:)

kosmetyczny-przekladaniec
Gość

Mimo, że jem sporo słodyczy (choć to może za ogólne – czekolady), to od kiedy pamiętam kieruję się jedzeniem intuicyjnym i uważam, że jest to świetna sprawa. U mnie objawia się to tak, że potrafię mieć momenty, w których przez cały tydzień dostaję ogromnej mani na produkty żywnościowe, które normalnie jem w małych ilościach lub w normie, np. faza na pomidory, jajka, twaróg, sok pomarańczowy. Jestem pewna, że to są znaki organizmu czego mu w danym momencie potrzebuje.

lithiumowa
Gość

a więc kolejne postanowienie (tak,tak, twój blog daje mi dużo inspiracji). Ja się staram ograniczyć np. słodzenie herbaty, ale jak tylko posłodzę odrobinę mniej to nie mogę jej wypić, nie znoszę gorzkiej herbaty! Ale cóż, może uda mi się wyeliminować inne zakłócacze.

pozdrawiam! :))

Agnes Licho
Gość

Kurcze faktycznie… Teraz sobie skojarzyłam, że jak byłam mała i np. czymś się zatrułam i mama wprowadzała mi restrykcyjną dietę to bawiłam się i robiłam Menu restauracji, a w środku były wszystkie dania na które miałam ochotę. Były tam rzeczy których nie jadałam (np. śledzie z śmietaną)
Spróbuje to potraktować jako postanowienie noworoczne, bo obecnie za bardzo żyję w biegu (przeprowadzka i remont)
Pozdrawiam i życzę Szczęśliwego Nowego Roku :* oby był lepszy od poprzedniego!

okami
Gość

Mi to mówił "dziadzio" – biolog z LO: jak dziecko chce jeść same buraczki, to niech je same buraczki, nie wciskać mu niczego na siłę… Jak się znudzi, to samo weźmie. I można to przełożyć na resztę życia 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

🙂 to przerąbane po całości… a poważnie, to wybór "ograniczmy" do dobrego jedzenia, a nie śmieciuchów – wtedy to się powinno sprawdzić 😉

Bella Emigrantka
Gość

Cos w tym musi byc!

Słomka
Gość

Amen to that!
Nie dla mnie restrykcyjne diety. Zazwyczaj jadam to, na co mam ochotę, staram się tylko nie przesadzać ze śmieciowym żarciem, ale nie odmawiam go sobie zupełnie. Fajnie jest mieć smaki na różne fajne rzeczy, a potem je zaspokajać 😉 Fascynuje mnie to, jak na przestrzeni lat zmieniają się moje kulinarne upodobania.

Ale gdyby postawili przede mną tyle żarcia na stole, to pewnie wszystko bym jadła. Szwedzki stół nie służy mojej figurze ;P

BogusiaM
Gość

moja intuicja namawia mnie często na słone przekąski, chociaż ostatnio zauważyłam, że mam na nie coraz mniejszy apetyt

Zielone Serduszko
Gość

To ma sens! Muszę zgłębić temat 🙂

Barb Brussels
Gość

Piekny post!jestem z Ciebie dumna nie tylko za to,ze szukasz, wiercisz, dochodzisz swojej prawdy, ktorej twoje organizm bedzie sluchal.ale ze dla ciebei the sky is the limit!rady lekarzy z Kaliforni???brzmi jak bajka.ale taka pozytywna.ja bym nawet nie oomyslala,zeby sie skontaktowac, zaytac, a tu prosze!dobre rady i ty zadowolona!tak trzymaj!
Wszystkiego najlepszego w nowym roku!

Pola Zas
Gość

Odpuściłam sobie cukier z dnia na dzień i teraz używam tylko do słodzenia kawy. To był pierwszy krok do odkrycia nowych smaków i budowania diety pod kątem tego, co w danej chwili potrzebuje mój organizm. Przetworzonej żywności tez unikam, przekonałam się do warzyw i prawie nie jem mięsa 🙂 Warto spróbować!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ja miewam bardzo często dzikie 'fazy' na np. coś słonego. śledzie, kiszoną kapustę lub ogórki. biegnę wtedy czym prędzej do sklepu i szybko pałaszuję;)

od zawsze wierzę w to, że powinno się jeść to, na co ma się ochotę, bo organizm sam wie lepiej, czego akurat chce. wystarczy zresztą spojrzeć, na jakie posiłki mamy ochotę zimą, a jak odżywiamy się latem;)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nigdy o tym nie słyszałam ale brzmi ciekawie 🙂 bardzo fajnie masz zrobione te kwadraciki na blogu z postów (nie wiem jak to nazwać inaczej :D:D )

Igor
Gość

Anka, szkoda, że nie będziesz z nami na imprezie, wyszło jak wyszło, wypłosz tego gronkowca na amen. Życzę Ci zdrowego Nowego Roku i powrotu dawnego błysku w oku, najlepiej do takiego stopnia, żebyś znowu bez zażenowania głaskała się po tyłku "No co, jest taki fajny, że musiałam" :D.

Czarownicująca
Gość

Lubię to 😀 hiehie

paranoJa
Gość

niestety jestem tak głupia, żeby palić. i to jak smok.

HappyHolic
Gość

Coś w tym jest – zawsze, ale to zawsze kiedy zjem coś "śmieciowego" dla mojego organizmu – czuję się fatalnie. Tak jak piszesz intuicyjnie wiem, czego potrzebuje mój organizm. Dziś np. miałam nieodpartą chęć na miód 🙂

:: Martyna
Gość

Ja jestem na etapie odstawiania cukru białego. Już kiedyś przez to przeszłam i nie jadłam cukru przez dwa lata – w sensie takim, że nie słodziłam, a jak już to brązowy. Chociaż wiadomo, że teraz cukier jest wszędzie…

Agata
Gość

Oj tak, zgadzam się! Cukier to zagłuszacz numer jeden. Numer dwa to chyba wszelkie polepszacze smaku – glutaminian itp.

Czarownicująca
Gość

Popieram 🙂
I w pewnej formie praktykuję od zawsze: jeśli mam ochotę na coś obiektywnie zdrowego – po prostu to jem.
Wiele zrobię dla dobrego spaghetti napoli 🙂

Czarownicująca
Gość

Wiele diet i filozofii mówiących o diecie to potwierdza – makrobiotyczna, chińska wg Pięciu Przemian mogę wskazać palcem, było tego więcej 🙂Nadmiar soli też "zakłóca" – warto powalczyć ze sobą i nie solić ziemniaków ryżu i kasz przed gotowaniem tylko na talerzu – zupełnie inna ilość soli idzie Chcica na słone to wołanie o sole ale mineralne – warto walnąć sobie sałaty, garść orzechów i zamienić zwykłą sól na morską czy ciemną. Dopóki nie ma się zbyt wysokiego ciśnienia lub problemów z nerkami, np nie "puchnie" się – można smakom na sól ulegać A co robią tłuste ryby? Też miewam… Czytaj więcej »

Słonecznik
Gość

tłuste ryby mają dużo kwasów omega-3

Blondii
Gość

Fantastyczny post !
Ja ostatnio próbuję ograniczyć cukry, ale różnie bywa 😛

Słonecznik
Gość

Boski post!!
Ja próbuję ograniczyć cukier, pozbyłam się dodatkowej pół łyżeczki, potem przestałam, ale po tym poście od następnej herbaty znowu wywalam pół łyżeczki 🙂

Nie miałam pojęcia, że istniej coś takiego jak jedzenie intuicyjne. Gdzie czytałaś coś więcej na ten temat???

Alena
Gość

To ja jestem ciężkim przypadkiem:P Odstawiłam kiedyś w bólach słodycze i to czego mój organizm chciał to cukru właśnie:P
Tak super się miałam czuć, a czułam się słabo.

Chyba nagłe skoki nie są dobre, w sensie dużo słodyczy a nagle chlast, prast nie jemy ich.

Natalia Sowińska
Gość

Bardzo ciekawy artykul. Coraz czesciej jestem zadziwiana nasza wewnetrzna madroscia. Ostatnio przegladalam z ciekawosci 'jedz zgodnie ze swoja grupa krwi' i faktycznie, okazalo sie ze intuicyjnie jem w 90% to, co ponoc sluzy mi najbardziej.
Pozdrawiam serdecznie

animale
Gość
animale

bzdura z cukrem, moja intuicja mi mówi że go potrzebuję 🙂

Aleksandra FashandRoll
Gość

ja

Aleksandra FashandRoll
Gość

O tym, że cukier to samo zło przekonałam się dopiero dwa miesiące temu. Zawsze miałam wysoki poziom cukru w organizmie, przez co non stop chciało mi się jeść, przez co miałam wysoki poziom cukru i chciało mi się jeść i tak w kółko.Dopiero niedawno dowiedziałam się, że mam insulinooporność, dostałam jakieś tabletki na uregulowanie poziomu cukru we krwi i aż się sobie dziwię, że potrafię zignorować tabliczkę czekolady, która leży w szafie, albo nie podjadać między posiłkami i generalnie jeść kiedy na serio jestem głodna, a nie co dwie godziny, bo wydaje mi się, że jestem głodna.Dodatkowo, jeśli muszę coś… Czytaj więcej »

Previous
Słoik szczęścia. Jak zatrzymać szczęśliwe chwile?
Intuicyjne jedzenie