Obejrzałam “Tylko nie mów nikomu” i jest mi przykro, ale nie z tego powodu co myślicie

Obejrzałam dokument Tylko nie mów nikomu i wcale mnie nie zszokował. Jeśli dla kogoś był szokujący, to trochę zazdroszczę mu wcześniejszego życia w bańce niewiedzy i nieświadomości.

Smuci mnie tylko, że to kolejna próba nagłośnienia problemu, która prawdopodobnie nic nie zmieni.
A nie zmieni, bo wciąż mamy dzbany, które mówią na poważnie:
Ja nie rozumiem czemu w takim razie wciąż tam chodził, przerzucając w ten sposób winę i ciężar całej sytuacji na ofiarę. Pisałam o tym w tekście w którym tłumaczę ile złego robi nam wiara w sprawiedliwy świat. Tak bardzo zakorzeniło się w nas to myślenie, ze złe rzeczy spotykają tylko złych ludzi, że szukamy winy w ofiarach.
Dokument nic nie zmieni, bo z jednej strony oglądamy, mówimy że ważny, że poruszający, a potem uczestniczymy w wydarzeniach które swoją obecnością “uświetniają” ci sami biskupi, którzy kryli pedofilów.
Ich lista nie jest niczym tajnym, znajdziecie tutaj ↝hańba biskupia

Nic nie zmieni, bo jak upubliczniono awanturę rodzinną  blogerki Deynn, to internauci biegli na profile marek z którymi współpracowała pisać “jak możecie współpracować z kimś takim?!” ale jak z kimś kryjącym gwałcicieli dzieci pokazuje się prominentny polityk czy lokalna osobistość, to już się pisać nie chce. Jesteśmy społeczeństwem ogniskującym gniew nie tam gdzie trzeba.
Nic nie zmieni, bo tysiące osób którym katolicyzm w ogóle nie jest bliski, postanawia potem brać ślub kościelny, bo biała sukienka taka ładna a w ogóle to co ludzie powiedzą.
Nie zmieni, bo wierzący nie wychodzą ostentacyjnie gdy na mszy głoszone są rasistowskie czy homofobiczne kazania albo bagatelizuje się problem pedofilii.
Nic nie zmieni, bo ludzie głosują na partie, które czynią kościół jeszcze bardziej bezkarny.
Nic nie zmieni, bo pozwalamy utożsamiać edukację seksualną z seksualizacją i nie chcemy jej w szkołach.
Nic nie zmieni, bo pozwalamy na istnienie kłamliwego przekazu jakoby największymi pedofilami w Polsce byli murarze, gdy tymczasem księży nie ma w oficjalnych statystykach, bo panuje zmowa milczenia. Powoływanie się na statystyki w których przemilczało się wielu sprawców jest bardzo słabe.

A gdy pojawia się mapa pedofilii, to wciąż mało kogo to obchodzi.

Cieszę się, że dokument powstał. Jest bardzo potrzebny. Podobnie jak działalność Fundacji nie lękajcie się, która pomaga ofiarom pedofilii, czy  jak polecana przeze mnie książka “Żeby nie było zgorszenia” i setki artykułów, które wciąż powstają, ale wciąż nie ciągną za sobą zmian w zachowaniu ludzi.



Co zatem można zrobić, by to zmienić?

Iść na wybory i głosować na partie, które chcą rozdziału kościoła od państwa. To także argument dla ludzi rzucających zawsze hasłami w stylu “Szwecją się zajmijcie”. Rozdziału KAŻDEJ religii od państwa.

To wcale nie oznacza przekreślenia tradycji i kultury, tylko rozdziela rzeczy, które nie powinny się łączyć.

Wychodzić z kościoła, gdy ksiądz wygłasza rasistowskie, ksenofobiczne albo godzące w innych ludzi kazania sprzeczne z naukami Jezusa.

Bliskie ci partie nie mają tego w programie? Mów o tym jako wyborca lokalnym przedstawicielom!

Gdy przyjdzie biskup, pastor, rabin, pobłogosławić twój karabin* albo gdy otwarcie nowego mostu uświetni swoją obecnością któryś z biskupów chroniących pedofila – warto dać znać organizatorom, że samo wydarzenie owszem ciekawe, ale  czy serio potrzeba na nim takiej osoby?

Możemy postarać się być konsekwentni w swych działaniach.
Nie chodzi o to, by bojkotować kościół, bo przecież jest wielu wspaniałych księży, którzy pomagają ludziom stawać się lepszymi. Którym niosą nadzieję, pocieszenie, pomagają rozprawić się z wątpliwościami czy problemami.
Chodzi o to, by kościół oczyścił się z czarnych owiec. A do tego potrzeba presji. Jedyna presja jaka działa na kościół to niestety pieniądze.

Jeśli nie będziemy jej wywierać wciąż dając na tacę i w kopertę, nigdy nic się nie zmieni.

Ja czuję się jak sutener z powodu obowiązkowego funduszu kościelnego, na który w podatkach się zrzucam. Bo część tych pieniędzy radośnie idzie na tuszowanie gwałtów na dzieciach.

Możemy też żądać edukacji seksualnej , by dzieci wiedziały jakich granic nikt nie może przekroczyć.

Jak zawsze skończy się pewnie jednak na tym, że sobie pogadają. Jedni, że to kłamstwo i margines, a drudzy, że przepraszają, że im wstyd.
Tym drugim będziemy bili brawo, udostępnimy ich kazania na FB, będziemy mówić, że to potrzebny głos.

Ale pewnie znowu nie pójdzie za tym znowu żaden czyn.

Przykro.

Ale  – dokument bardzo dobry, potrzebny, jeśli ktoś jakimś cudem nie oglądał – powinien się z nim zapoznać. I może pomyśleć, czy nie warto czasami zacząć jakoś działać.

*Julian Tuwim, Do prostego człowieka


Zdjęcia: Adrian Dmoch

Uściski, Ania
Previous
Blogerka pojechała na wakacje na koszt sponsora!!!1 – na czym polega press trip?
Obejrzałam “Tylko nie mów nikomu” i jest mi przykro, ale nie z tego powodu co myślicie