Ktoś mi napisał, że #Bangkok to syf, brudne miejsca z jedzeniem i szczury. „Sam jesteś syf” pomyślałam najpierw🙈 a potem stwierdziłam, że po prostu pokażę inne oblicze miasta.
Ja mam teraz taki mindset, że obecnie cieszy mnie nawet wycieczka do śmietnika (kwitną forsycje!) ale w podróży doświadczysz tego, co jest w Tobie, serio!
Jeden na Bali odnajdzie swoją duchowość, drugi smoothie bowla z ładną łyżeczką, trzeciego zachwycą fale a czwartego wodospady. Piąty będzie się cieszył, że z jego zachodnią pensją jest tanio i może robić co chce, bo stać go na mandaty. Znaczy - łapówki, nie znam nikogo kto zapłacił mandat na Bali, nawet jadąc napruty bez kasku.

Z Bangkokiem i każdym innym miejscem na ziemi jest tak samo. Znajdziesz to, czego szukasz, albo co przyciągasz swoim zachowaniem. Ja zawsze znajduję przygody!
A to jedzenie... nie tylko wyglądało, ale też smakowało. Sernik z cheddara to był taki foodgasm, że oglądając te zdjęcia aż się ślinię! Na wyżerkę zabrałam @justdeliciousx - trochę dlatego, że jest super, trochę dlatego, że mogłyśmy się dzielić i więcej spróbować🙈 ale Justyna jest dobrą kompanką foodgazmicznych wypraw, więc się nawet nie zastanawiała😁

Jedzenie było wyśmienite, ale ja lubię być nim dostymulowana, lubię jak coś ma różne smaki jednocześnie, jak ma różne faktury i tekstury, jak coś jest jednocześnie kremowe i miło rozpływa się po brzuszku, ale też ma coś chrupiącego. Kremowa jajecznica z plastrem boczku cieszy mnie tak samo jak... Burger z maczka🤣 może nie spodziewaliście się takiego zwrotu akcji, ale uwielbiam, cóż począć 🙈
Więcej na stories!
#foodporn #bangkok #cafebangkok #cafehoppingbkk #foodlover #omnomnom #slodkosci #cukiernia #ciastka #ciasto #podrozemaleiduze #podróże

Ktoś mi napisał, że #Bangkok...

Na bloga wskoczyły 3 propozycje filmów na wieczór, po których mam nadzieję, każda dziewczyna czytająca mojego bloga będzie mieć jakieś przemyślenia. A już najlepiej jak  wyrośnie z pomysłów na manipulacyjne „ja mu pokażę” i inne żenujące gierki, które tak ochoczo podpowiadają koleżanki przy winie😉

Ja tymczasem odkładam telefon (nie ma wstępu do łóżka przed snem!) i zamierzam przeczytać chociaż rozdział książki zanim zasnę po całym dniu zasuwania.
Straciłam przez tego wirusa masę projektów i nie kryję - boli! Ale chwyciłam się zaraz za inne rzeczy i nie mam czasu rozpaczać nad tamtym, trzeba iść do przodu. To jest moment na poprawienie CV, potrenowanie do rozmów kwalifikacyjnych, nauczenie się obsługi nowego programu - polecam bardzo niedoceniany profil @dorisinsocialmedia, która zdradza naprawdę fajne wskazówki jako specjalistka od Linked In. Na rekrutacji zna się jak mało kto, a wiedzą dzieli się za darmo na insta.
Dobrej nocy!
#kwarantanna #bangkok #podróże #podrozemaleiduze #kiedytobylo #filmy #aniamaluje

Na bloga wskoczyły 3 propozycje...

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie się ktoś, dla kogo to będzie złe🙃. Ta myśl była kiedyś dla mnie bardzo wyzwalająca, dlatego po prostu robię swoje✌🏻 Nie wiem o czym jest mój profil, w tym tygodniu dziękowaliście mi za zachęcenie do negocjowania niższych opłat za mieszkania, książkowe rekomendacje, piankową kawę, halloumi smażone jak kurczak w przyprawie kebab-gyros i polecenie dobrego newslettera a nawet... rewolucję w sposobie robienia kupy💩. Myślałam, że każdy korzysta ze stołka i to żadna nowość😅
I wiecie co? Ogromnie mnie to wszystko cieszy. Może i mam kilka irytujących cech, jestem strasznie ciekawska, zadaję zbyt dużo pytań, mogłabym się czasami ugryźć w język ze swoją szczerością, strasznie się wymądrzam ale wiecie co? Jak dzięki temu ktoś wynegocjował sobie o połowę niższe opłaty za mieszkanie, to nie mam pytań, japka mi się śmieje, jest moc!😁
Moja skrzynka jest zawalona wiadomościami z podziękowaniami, nie odczytam każdej, ale polecam wyryć sobie w serduszku - „gdy nie pytasz, odpowiedź zawsze brzmi nie”.
I pytać!

Ah, jeszcze jedno - cieszą mnie też te wiadomości - „rzadko kiedy się z Tobą zgadzam, ale za radę o negocjowaniu muszę podziękować bo się udało!”. Wiecie dlaczego? Bo sam fakt, że jesteście otwarci na wysłuchanie kogoś o odmiennym światopoglądzie jest super! A jeszcze posłuchać... bajka✌🏻
Nie pytajcie jak się odwdzięczyć, nie założę patronite i tak, wystarczy mi, że lajkujecie posty, te reklamowe także (ja 💩 nie polecam!) a jak ktoś bardzo chce, to zawsze może kupić moją książkę na legimi 😎
Nie chcę być tą osobą, która z instagrama tylko czerpie, chcę też dawać. Czasami fajny content z Wietnamu, czasami radę, która pozwoli komuś zachować w trudnym czasie 5 stów w kieszeni✌🏻
Ściskam i spadam uczyć się nowej rzeczy - wzięłam zlecenie na coś, czego jeszcze nie umiem, taki kryzys 😁 trzeba się szybko uczyć i reagować na zmiany, zanim zmiecie nas z planszy, trzymajcie się zdrowo!🤗 #szczerze_pisząc #aniamaluje #blogerka #siedzęwdomu #siedzenadupie #bangkok #podróże #infinitydress #multiwaydress #sukienka #podróże

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie...

Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Dlaczego nie warto wierzyć w sprawiedliwy świat, czyli o wpadaniu w poczucie winy słów kilka

Jechałam dzisiaj autobusem, było tłoczono. Nie wiem kto, ale ktoś śmierdział. Nie chcę tutaj generować poczucia winy, bo może małe dziecko miało przepełnionego pampersa, może w autobusie siedział jakiś bezdomny, może ktoś jest stary i chory. Nie widziałam, bo był tłok, poza tym zrobiło mi się biało przed oczami, wysiadłam i zwymiotowałam do najbliższego śmietnika.
Na szczęście od kiedy przechodziłam pół dnia z pietruszką na jedynce, noszę w torebce szczoteczkę do zębów. Myjąc je toalecie galerii handlowej zauważyłam na sobie osądzające spojrzenie starszej pani. Nie wiem co o mnie pomyślała, ale automatycznie poczułam się winna tego, co się wydarzyło.
Winy mojej było w tym tyle, co małego skatowanego dziecka, którego ojciec nie wytrzymał “bo cały dzień się darło”. A potem  matka oprawcy  mówi “zmęczony był po nocce, chciał się położyć to chyba oczywiste, że nikt by nie wytrzymał! Natrząsnął żeby oduczyło się wymuszania płaczem, a że za mocno – któż mógł przewidzieć… A w ogóle to matka wszystkiemu winna, nauczyła że płaczem wszystko uzyska, kto to widział by dziecko się tyle darło?”
Chwilę później zadzwonił telefon. Nie lubię rozmawiać przez telefon. Nawet pizzę zamawiam przez aplikacje, bo nie muszę wtedy dyktować dziesiąty raz nazwiska no i nikt nie będzie mi wmawiał, że na pewno zamawiałam z anchovies a nie hawajską, chociaż nie lubię anchovies i wiem co zamawiałam.
Klient od zlecenia copywriterskiego. Taki, z którym nie mogę się dogadać. On chce, żebym już zaczęła pisać, bo potrzebuje tekstów na już, ja – że spoko, mogę od dzisiaj, poproszę umowę i działamy.
Umowy brak, więc tekstów nie piszę.
Dzwoni z fochem, że pani Aniu, my to musimy dopiąć lada moment, a tekstów nie możemy się doprosić.
Straciłam trochę cierpliwość, stanowczo poprosiłam o umowę i powiedziałam, że mogę napisać to nawet dzisiaj.
Serio, kocham tę robotę. W liceum na przerwach potrafiłam podyktować kolegom wypracowanie z lektury, której nie czytałam. Daj mi temat, garść informacji – zrobię z tego tekst który polubi i wyszukiwarka, i klient i odwiedzający witrynę.
I to nie w tym stylu “Czy 21.04 jest niedziela handlowa i sklepy będą otwarte? 2019 rok to kolejny etap ograniczenia handlu w niedziele i święta. Jaka jest niedziela handlowa w kwietniu? W 2019 zakupy będzie można zrobić tylko w ostatnią niedzielę miesiąca (do tej pory handlowe były dwie niedziele w miesiącu – pierwsza i ostatnia). Zakaz handlu nie będzie również obowiązywał – tak jak było to w roku 2018 – w kolejne dwie niedziele poprzedzające pierwszy dzień Bożego Narodzenia oraz w niedzielę bezpośrednio poprzedzającą pierwszy dzień Wielkiej Nocy to niedziela handlowa.”


https://nto.pl/niedziele-handlowe-kwiecien-2019-czy-2104-sklepy-sa-otwarte-kalendarz-niedziel-i-zakaz-handlu-w-niedziele-w-2019-roku-18042019/ar/13806235


Bardzo czekam, że google zacznie karać takie strony spadkami w wyszukiwarkach😈.
Klient dalej swoje. Że oni nie mają wzoru takiej umowy (podeślę, żaden problem), że po co umowa, że zgrywam księżniczkę, bo wszyscy zawsze robili to na gębę i było dobrze.
Zniecierpliwiona powtarzam ostatni raz, że nie robię nikomu pod górkę, tylko oczekuję umowy podsumowującej oczekiwania.
I znowu słyszę focha, że zostawiam biednego klienta bez wykonawcy i czy muszę naprawdę odwalać sceny TERAZ.
Wspominałam, że nie lubię rozmawiać przez telefon a o umowę nie mogłam doprosić się 2 tygodnie?
Rozłączyłam się, zablokowałam numer, olewam to zlecenie.
A potem idę sobie ulicą czując w ustach pastę do zębów a w nosie wciąż trochę woń z autobusu i zaczynam się zastanawiać, że może jednak trochę księżniczkuję? Czy aby na pewno nie przesadzam?
Robię sobie reality-check. Bywam na wsi, nie przeszkadza mi zapach gnoju ani rzepaku. Nawet śmieję się z zachowania ludzi, którzy przeprowadzili się na wieś bo taniej, a teraz jej wiejskość im przeszkadza.
Szykuje mi się wyjazd (tak, w końcu!), nie jestem organizatorem i długo czekałam na podsumowanie całości na piśmie. Pierwszy raz zgodziłam się lecieć gdzieś na zaproszenie organizacji i starałam się być wyrozumiała,  a nawet poprawić umowę, bo osoba która ją tworzyła nie ma w tym doświadczenia.  Jeśli ktoś mnie uczciwie uprzedza, że na płatność poczekam dłużej bo jest tylko podwykonawcą – jestem cierpliwa. Wkurzam się tylko gdy prezes nie może podpisać moich papierów bo ósmy raz w tym roku złamał rękę na nartach.
Nawet pożaliłam się w internecie😜 i w sumie wszyscy mi napisali, że oczekiwanie umowy to nie jest roszczeniowość, tylko norma.
Skąd więc u mnie to mini poczucie winy, że jednak zostawiam biednego klienta bez ważnych tekstów?
To jest mała, maleńka sprawa. Olałam klienta bo życie mnie nauczyło, że właśnie tacy potem oczekują kolejnych świadczeń, na które się nie umawiałam, albo mają problem z zapłaceniem.
Ale przecież wywoływanie poczucia winy to super powszechna metoda. Matki wmawiają swoi dzieciom poczucie winy, bo “przez ciebie nie zrobiłam kariery, byłeś marudny, wiecznie chory, wszystko PRZEZ CIEBIE”.
Patabloguje robi cudne paznokcie. I też bardzo ładne zdjęcia. Na tyle ładne, że co jakiś czas jakiś salon je sobie “pożycza”, wkleja na swój fanpage i paznokciami Paty reklamuje swoje usługi. Nie dość, że wprowadza klientów w błąd (prace stylistek tego salonu są zazwyczaj dużo gorsze), to jeszcze posługuje się kradzionym materiałem. I gdy ona słusznie dochodzi swoich praw, pada zazwyczaj:
-trzeba było zabezpieczyć znakiem wodnym
albo
-trzeba było nie umieszczać zdjęcia w internecie
I to jest dokładnie to samo, co “trzeba było ubrać się stosowniej, to nikt by cię nie molestował”
Trzeba było wybrać inną pracę, jak szef stosuje mobbing.
Trzeba było dać mu w pysk, to nie zrobiłby nic więcej. Czemu w ogóle się nie broniła?
Jestem świadoma tych zjawisk. A mimo to, trafiło w gorszy okres i coś mnie lekko ubodło, zabolało i zaczęłam czuć się winna, że zostawiam kogoś z problemem.
A takie rzeczy trafiają też na nieświadome osoby.
Nie chcę tutaj rozpisywać się o tym, czym jest wiktymizacja wtórna, polecę tylko dwie super ważne rzeczy.
Jest pewna mroczna strona wiary w karmę i sprawiedliwość. Aby ochronić swoje poczucie, że złe rzeczy nie spotykają dobrych ludzi, mówimy często;
– musiała nagrzeszyć w poprzednim wcieleniu
– to karma!
– kara z grzechy!
Więc coś wam powiem. Nauka już dawno zauważyła niepokojącą zależność pomiędzy obwinianiem ofiary a wiarą w sprawiedliwość świata. I po prostu musimy przestać to robić, dla dobra nas wszystkich.
“Świadkowie obwiniają ofiary dla usprawiedliwienia swej bierności oraz
zlikwidowania poznawczego i emocjonalnego dyskomfortu. Chronią dające poczucie bezpieczeństwa przekonanie, że otaczający świat jest sprawiedliwy i przewidywalny.
Ofiary natomiast poszukują winy w sobie albo bezradnie internalizując interpretację narzucaną przez sprawcę i/lub otoczenie, albo usiłując w ten (znów
paradoksalny) sposób odzyskać kontrolę nad swoim życiem i pośrednio też uzyskać kontrolę nad poczynaniami sprawcy. Naiwna logika: „bije, bo zrobiłam coś
nie tak, więc poprawię się i bił nie będzie” nie sprawdza się, co opisano w poprzedniej części, przywołując będący smutną konsekwencją jej stosowania mechanizm wyuczonej bezradności.”
Artykuł naukowy Anny Czerniak – Psychospołeczne paradoksy przemocy
Skrót badań odpowiadający napytanie, czy wiara w sprawiedliwy świat jest pozytywna
No i jeszcze trzecia ważna rzecz, jedna z najważniejszych w moim życiu. Bliska mi osoba nie spędzi świąt z rodziną, ma swoje ważne powody. Już teraz słyszy, że zostawia biedną rodzinę ze wszystkim na głowie (ma już swoją rodzinę, to nie ten case). Smuci mnie to.
Ale też cały tydzień otrzymuję podobne wiadomości od was. Ktoś zerwał kontakt z ojcem, matka wywołuje poczucie winy, że “chyba nie zostawiasz mnie z nim samej”. Ktoś inny nie je mięsa i aż mu słabo na myśl, że znowu usłyszy, że obraża swoim wydziwianiem całą rodzinę. No i wreszcie jest ten chłopak, który znowu usłyszy że gdyby nie on, to matka zrobiłaby karierę zamiast się nim zajmować. Że był chorowity, marudny i zrujnował jej życie.
Jeśli widzisz cząstkę siebie w tych historiach, bardzo proszę – idź do biblioteki albo spraw sobie w prezencie książkę “W co grają ludzie

A potem zastanów się, czy dasz sobie radę samodzielnie, czy potrzebna będzie terapia.

Uściski, Ania
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ja
Gość
Ja

Bardzo dobry tekst. Mi największe sito z głowy zrobiła matka, która całkowicie odleciała na punkcie ojca alkoholika. Do dzisiaj nie mogę się pozbierać. Chodzę ponad dwa lata do psychologa Zaburzenia osobowości + DDA. Dzięki rodzice! Podobno tak bardzo mnie kochacie.

Lenessis
Gość
Lenessis

Twój tekst jest idealną odpowiedzią na te sytuacje, które Ci się przytrafiły… Nie jest Twoją winą, że ktoś nie zadbał o swoją higienę, a organizm odpowiednio na to zareagował wywołując mechanizm obronny. Dlaczego masz się czuć winna? Co miałaś zrobić? Kupić temu komuś mydło, a może go jeszcze umyć zanim tam wsiadł? Identycznie wygląda to z tym klientem… Próbował Ci “wejść na psychikę”… Bardzo dobrze, że nie robisz nic bez umowy, bo nie jesteś organizacją charytatywną.. Ten koleś mógł zwyczajnie Cię oszukać i tylko zabezpieczyłaś w ten sposób swoją pracę, a mówiąc inaczej – nie byłaś po prostu głupia. Niestety… Czytaj więcej »

Kasia
Gość

U mnie z reguły to jest właśnie stwierdzanie, że wydziwiam z jedzeniem, albo żebym czegoś nie robiła, bo co ludzie powiedzą 😉 . Ale upieram się przy swoim i jest to znoszone raz lepiej, raz gorzej przez otoczenie. Nadal słyszę popularne: “buntujesz się”. Z czasem nauczyłam się, że to po prostu różne opinie i tego się nie przeskoczy. Niezależnie od tego jakim autorytetem dana osoba w innych dziedzinach by nie była.

Natalia
Gość
Natalia

Czytałam tą książkę w gimnazjum, raz po raz. Bardzo mi pomogła. Polecam!

Patrycja D
Gość
Patrycja D

Zewnętrzna atrybucja winy doskonale tłumaczy „za krótka spódniczkę”

Anna
Gość
Anna

Jak w przypadku wielu tekstów chciałabym Ci ogromnie Aniu podziękować, że poruszasz takie tematy! Niesamowicie ciężko jest się wyłamać z poczucia winy, zwłaszcza, jeśli całe życie ktoś w nas to poczucie winy wywoływał. Przerażające jest to, ile osób w ogóle gra w takie gry! Warto być tego świadomym, bo nawet osoby, które nie dają sobie w kaszę dmuchać (jak Ty), mogą czasem ulec – jak dobrze pokazałaś to w tekście 🙂 Na marginesie, przyszło mi do głowy, że Aniamaluje to najlepsze narzędzie do autoterapii 😀 Tylu osobom otwiera oczy! Ja sama wreszcie zaczynam życie na swoich własnych zasadach – a… Czytaj więcej »

Szyciownik Kurs Szycia Online
Gość

Cześć,
Ciężki temat, bo z jednej strony nie powinno się wywoływać poczucia winy, ale z drugiej niektóre osoby są na maksa samolubne i co wtedy? Co jeśli ktoś miał super rodziców, którzy zawsze mu pomagali, a teraz oni potrzebują pomocy? I teraz się na nich wypina, bo tak łatwiej. Po co mieć skopane życie? Po co w ogóle odwiedzać rodzinę, jak to tak daleko i stracę wolną sobotę, podczas której chcę leżeć do góry brzuchem?
Ciężko znaleźć granicę w tym przypadku. Naprawdę ciężko
Pozdrawiam,
Kasia

Ola
Gość
Ola

Nawet jeśli, to nie Tobie czy mnie to oceniać, co ktoś powinien. Uważam, że wcinianie się tu z wywoływaniem w kimś poczucia winy, bo wg kogoś powinien pomóc rodzicom, jest co najmniej nie na miejscu. Nie wiesz wszystkiego, nie wiesz jak wyglądają ich relacje i czy naprawdę ci rodzice byli tacy super. W życiu bywa różnie. Jestem zdania, że niczego nikomu nie jestem winna, ot tak.

Katarzyna Tatarczak
Gość
Katarzyna Tatarczak

Aniu, dziekuje za ten tekst. Jestem osobą, która “zostawiła na pastwe losu” swoją rodzinę (tak mi powiedziała znajoma). Ta rodzina wyrządziła mi więcej szkód niż ja bym mogła sobie sama wyrządzić, ale w oczach społeczeństwa to ja jestem tą najgorszą. No nic, postaram się to przeżyć. TNajtrudniejsze za mną. Przerobiłam i przeżyłam. Teraz uczę się asertywności i kasowania takich “znajomych”. Byle do przodu. Pozdrawiam!

Buffy
Gość
Buffy

Nie wiem dlaczego tu pisze, ale czytam twojego bloga parę lat i chyba potrzebuje potwierdzenia że robię dobrze. Siostra poprosiła mnie o bycie chrzestna jej dziecka (nie jest wierząca i ja też, jest to nacisk rodziny jej partnera). Oczywiście że się zgodziłam bo dla mnie nie jest problemem posciemniac godzinę w kościele, jak ona ma się cieszyć. Siostra mieszka za granicą i poprosiła mnie żebym zamówiła zaproszenia chrzest i żebym cześć dała jej “teściowej” a druga część żebym porozwozila po rodzinie z naszej strony. Zaproszenia zamówiłam w ubiegłym tygodniu, ale niestety do dzisiaj nie doszły. Każdy “od nas” wie kiedy… Czytaj więcej »

Karolina M
Gość

Jej jaki ciężki temat. Ja ciągle mam poczucie winy. Ostatnio miałam taką sytuację nawet. Wyszła cała awantura, bo mój mąż zapytał się o pewną sprawę swojego brata i sprawa tyczyła się jego dziecka,brat źle zrozumiał. Awantura, była przednia, a ja miałam poczucie winy i dążyłam do tego by wszyscy byli zadowoleni. Dopięłam swego, choć gdzieś w głębi duszy czuję, że wcale tak nie powinno być, bym miała poczucie winy, bo to nie moja wina przecież.

Takich sytuacji jest pełno!

Dominika R.
Gość

Odnośnie “W co grają ludzie”, to pamiętam, że kiedyś Nishka bardzo fajnie opisywała w skrócie niektóre gierki międzyludzkie – jak ktoś ma bardzo mało czasu / funduszy to można zacząć też od tego. Sama jeszcze nie czytałam, bo zawsze coś wyskakuje, ale pamiętam, że tam mnie to bardzo zaciekawiło 🙂

Namysłowska 3
Gość

Jeżu…żebym miała chociaż odrobinę poczucia winy..Tak troszkę…A tu nic 🙂
Tekst oczywiście świetny Księżniczko 🙂

MadziaWas
Gość

Cześć 🙂 Wywieranie poczucia winy i zrzucanie na innych problemów, to czasami mam wrażenie, choroba XXI wieku. Nie wyszło mi w życiu bo: ( najczęściej słyszę, czytam ). – nauczyciel, kiepski, nie nauczył. To nic, że po powrocie ze szkoły pierwsze co to komputer i koleżanki. To nauczyciel. – koleżanki złe- to przez nie, źle skończyłam.- każdy ma swój rozum i wie co dobre, a co złe dla niego – to przez mamę i tatę- bo nie przytulali, bo dużo pracowali, bo oglądali TV, bo koleżanki mamy często przychodziły, bo tata pił, bo mama nie pracowała i winiła mnie za… Czytaj więcej »

Zuzanna Marcinkowska
Gość
Zuzanna Marcinkowska

Aniu, klientowi zawsze możesz spokojnie wyjaśnić, że z Twoich doświadczeń wynika, że jak nie zadbasz o umowę, to potem masz niezapłacone. I ju.

Nihil Novi
Gość

Ze smutnego doświadczenia sklepowego – ten klient, który najwięcej wybrzydza, przynosi najmniej zysku. A czasem wcale ;).

Previous
To jest ten moment, w którym zazwyczaj ścinam albo farbuję włosy [TYGODNIK]
Dlaczego nie warto wierzyć w sprawiedliwy świat, czyli o wpadaniu w poczucie winy słów kilka