Znasz to specyficzne uczucie rozczarowania, gdy wszyscy coś polecają i pod wpływem tych rekomendacji radośnie ruszasz do sklepu albo kupujesz wycieczkę i...lipa? Zachwalane miejsce jest rozczarowujące a produkt beznadziejny?
Nie mówię o tych sytuacjach, gdy dziewczyna o tłustej cerze kupuje krem do skóry suchej, bo często zapominamy o „tle”, ale o takich momentach gdy ktoś pokazywał same rajskie zakątki a miejsce okazuje się... brzydkie. Brudne, niebezpieczne, zaniedbane albo z niedobrym jedzeniem. Takie rozczarowanie miałam na #Santorini :D Bawiłam się fajnie, bo był ślub i wesele, byli fajni ludzie, ale tłok jak skurczysyn, ludzie stojący w 30 minutowych kolejkach by zrobić sobie zdjęcie z niebieską kopułą, męczone osiołki i mnóstwo zaniedbanych psów... Bardzo zaniedbanych i bezdomnych psów i wychudzonych kotów, chociaż hotele wyrzucały mnóstwo jedzenia.
To nie był mój jedyny wyjazd 2018, ale gdybym cały rok odkładała na urlop i zaciskała pasa by przekonać się, że Santorini w sezonie ocieka komerchą i nie jest całe białe i jak z pocztówki - chyba bym się popłakała. Jestem zupełnie szczerze ciekawa, czy masz takie swoje wielkie rozczarowanie. Produkt, miejsce, cokolwiek. Coś szeroko zachwalanego, co u ciebie się w ogóle nie sprawdziło ;)
#santorinigreece #santoriniisland #thira #oiasantorini #grecja #greekisland #lovegreece #discovergreece #summeringreece #sukienka #maxidresses #bohodress #stylizacja #instafashionblogger #vacationstyle #polishblogger #blogerka #travelwomen #girlvsglobe #girlsjustwannatravel #lovetravelling #podróż #podróżemałeiduże #travelstory

Znasz to specyficzne uczucie rozczarowania,...

Czasami czuję się jak te małe tarty -wczorajsza. Nie zawsze dzień układa się jakbym chciała. Bez powodu czuję się rozmemłana. A wiem, że jestem człowiekim zadaniowym i niektóre rzeczy muszę jak zadania traktować. Kolega mi się kiedyś żalił, że jego żona potwornie narzeka na to, że nie kupuje jej spontanicznie kwiatów i w ogóle rzadko ją zaskakuje. A kolega z tych, co to nawet zakup plecaka poprzedzają researchem i czytaniem analiz... Więc wpisałam mu te kwiaty w losowych miejscach w kalendarzu. Żona zadowolona, on pamięta o tej zupełnie niespontanicznej spontaniczności, wszystko się zgadza.
Teraz ja wpisałam sobie takie zadanie, by codziennie zrobić jedną rzecz DLA SIEBIE. Taki #selfcare, codziennie minimum jedna rzecz dla mnie. Jutro idę na rzęsy, dzisiaj to było snucie się po domu w pidżamie do piętnastej i przepyszne leniwe śniadanie. Czasem to coś dużego, czasem nie, ale zdecydowanie zbyt często jestem dla wszystkich pomocna i troskliwa, a zapominam o sobie. A Ty? Udało ci się dzisiaj zrobić coś dla siebie? •*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis 
#aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #różowaśroda #thinkpink #discoverunder50k #aniamaluje

Czasami czuję się jak te...

Czy jest coś co wygląda bardziej idiotycznie niż influencerka robiąca sobie zdjęcia? Z jednej strony sama się z tego śmieję, z drugiej - jak nie zrobię zdjęcia jedzenia, to nie stworzę tekstu o tym, gdzie najlepiej zjeść w danym mieście. Jakbym nie robiła sobie zdjęć w Kijowie czy na Korfu, nie mogłabym stworzyć sensownego wpisu o tym, co tam zobaczyć i jak nie przepłacić ;). Prawdą jednak jest, że 100 prób uchwycenia jakiegoś kadru wygląda komicznie🙈
Ja obecnie dzięki współpracy z @canonpolska testuję ich nowe maleństwo - zoemini S. Aparat natychmiastowy, który od razu drukuje zdjęcia, ale też pozwala je zapisać na karcie albo wydrukować jakieś zdjęcie wprost z Twojego telefonu.
Na razie jestem na początku swojej zabawy i więcej powiedzieć nie mogę (poza tym, że jest mały i śliczny), ale Ty możesz zgarnąć taki sam w konkursie, który właśnie wystartował na profilu @canonpolska - wystarczy opublikować zdjęcie i oznaczyć je odpowiednimi hashtagami😊. Będę szczęśliwa, jak trafi do kogoś z moich obserwatorów :) #CanonPolska #ZachowajChwile #CanonZoemini #ZoeminiS #LiveAndCreate  #kropki #groszki #sukienka #aniamaluje #summeroutfits #ootd #lookdojour #polkadots #summer #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Czy jest coś co wygląda...

🎈Nie umiem szczerzyć się nieszczerze😉 - dlatego na większości zdjęć jestem po prostu uśmiechnięta, tak zwyczajnie. Mój nieszczery uśmiech z zębami wyglada jak uśmiech pana Harolda ze stockowych zdjęć. Równie dobrze można sobie wyobrazić, że poza kadrem porywacz trzyma wymierzony pistolet i każe mi się uśmiechać do zdjęcia, by pokazać rodzinie, że jestem cała i można wpłacić za mnie okup🤪
Dlatego zamiast zdjęcia z balonami i wesołym 4️⃣0️⃣🎉, wrzucam zdjęcie z zeszłego roku, kiedy było mi naprawdę przesuper i szczerze szczerzyłam na wszystko, bo miałam cudowny dzień😊
Nie planowałam konkursu na 40 tysięcy followersów, ale zgodnie z Waszą wolą - zapraszam!🎉 Nie wiem, czy 40 000 to dużo, czy niedużo. Zależy od kontekstu.
👉🏻 aby policzyć od 1 do 40 000 po angielsku, potrzeba 11 godzin.
👉🏻 40 000 znaków to arkusz wydawniczy
👉🏻albo liczba mieszkańców Szczecinka 👉🏻 40 000 ludzi to też liczba osób, które umierają rocznie w Polsce przez smog☹️ 40 tysięcy to bywa dużo, bardzo dużo i za dużo. W porównaniu do wielkich insta kont to pewnie malutko, ale liczy się jakość. 
I dlatego chcę Wam symbolicznie podziękować za obecność. Za czytanie tego, co piszę, dawanie lajków, komentowanie, czasami polemikę (z której sama wiele się uczę, jesteście świadkami tego, jak dojrzewają moje poglądy!) a czasami złośliwość i wbijanie szpilki, dzięki czemu wiem, że przez 12 lat działalności w sieci nabyłam na to całkowitą odporność 😉. Nie adresuję zabawy do osób, które są pazerne na nagrody, tylko do tych, którzy serio lubią tu ze mną spędzać czas. Jeśli chcesz wygrać bon/kartę podarunkową o wartości  200 zł do wybranego przez Ciebie sklepu na terenie Polski,zadanie jest proste:
🎉 wstaw na publiczne instastories w dowolnej formie informację o tym, dlaczego warto mnie śledzić na instagramie i oznacz @aniamaluje #aniamalujecelebruje
Tylko tak będę mogła zobaczyć wszystkie stories. Powinny być dostępne 24h, każda wyświetlona zobowiązuję się zaserduszkować, byś miał pewność, że ją widziałam😊
I tyle! Możesz wstawić link do tekstu, który cię zainspirował; wypisać co mój profil zmienił w twoim życiu, wstawić zdjęcie czegoś upichconego z mojego przepisu. ciąg dalszy w komentarzu👇🏻

🎈Nie umiem szczerzyć się nieszczerze😉...

Ostatnio jestem dużo bardziej asertywna. Przestałam robić rzeczy, których nie lubię, a to co do tej pory mówiłam w myślach - mówię głośno. „Niedziela mi nie pasuje, bo to mój dzień dla siebie” „Nie pożyczę ci danej rzeczy, bo ostatnio wróciła do mnie porysowana.” I tak dalej. Lubię ludzi, nawet uwielbiam! Lubię robić dla nich miłe rzeczy, większość gości dostaje u mnie obiad i jakiś deser (często mam ciasto), sama w gości nigdy nie przychodzę z pustymi rękoma. Pomagam starszemu panu wnieść jego zakupy na czwarte piętro, zanoszę jedzenie i niektóre #darylosu do jadłodzielni, często nocuję znajomych. Ale kiedy odmawiam, jestem podobno NIEMIŁA.
Bo mam czelność jeden, jedyny dzień, który jest tylko dla mnie, woleć spędzić w wannie niż spotkać się z kimś na kawę (w ogóle jak ktoś zaprasza mnie na kawę, to znaczy, że mnie nie zna🤪).
Jestem niemiła, bo nie pożyczę drugi raz aparatu komuś, kto go porysował. „Bo przecież i tak był porysowany”. Niemiła, bo drugi raz nie przenocuję kogoś, kto poprzednio obudził mnie o szóstej pytając, gdzie trzymam kawę (serio, kawa weryfikuje czy się znamy dobrze, nie piję kawy🤪).
Okej, mogę być niemiła. Całkowicie wyrosłam z potrzeby bycia lubianą przez każdego. Jeśli bycie lubianą oznacza bycie wykorzystywaną - wolę jak ten ktoś nie będzie mnie lubić.
I o jeny, jakie to było proste. Serio. Jeśli ktoś mnie szanuje i naprawdę lubi, zrozumie moje nie, gdy czegoś mu odmówię. Jeśli będzie próbował mnie emocjonalnie szantażować - widocznie nigdy tak naprawdę mnie nie szanował.
Takie proste, a jakie trudne było kiedyś. Nie mogę uwierzyć, że kiedyś tak bardzo się z tymi odmowami w środku męczyłam!
#szczerze_pisząc #lato #kapelusz #canotier #hat #sukienka #100dnibezspodni #summeroutfits #ootdfashion #ootdsubmit #parisianstyle #parismood #theparisguru #aniamaluje

Ostatnio jestem dużo bardziej asertywna....

Pamiętacie mój tekst o tym, że byłam kiedyś konkursomaniaczką? Super było zobaczyć, jak zwycięzcy loterii Hochland otrzymują kluczyki do swoich nowych aut. Ja nigdy nie wygrałam tak cennej nagrody, najbardziej wartościową rzeczą jaką dostałam był laptop :). Jestem ciekawa jak to jest u Was, wierzycie w konkursy, czy macie wrażenie, że te nagrody istnieją jedynie na materiałach reklamowych? :) Byłam osobiście, sprawdziłam - zwycięzcy istnieją :D
Co najcenniejszego kiedykolwiek udało Cię się wygrać?

@hochland_pl; #25lathochland; #loteriahochland; #hochland; #szkolniprzyjaciele #konkurs #wygrana #konkursomaniaczka #wakacje #lato #100dnibezspodni #aniamaluje #summeroutfits 
Post we współpracy z @hochland_pl

Pamiętacie mój tekst o tym,...

Dbasz o odpoczynek? Za każdym razem, gdy o nim zapominałam, to trafiał się taki z musu. Np. był czas, że miałam deadline za deadlinem, do tego mnóstwo obowiązków na studiach doktoranckich, blog na głowie i jeszcze zajęcia z dziećmi. Spałam po 3-4h i jebs - w środku tego zapieprzu strasznie się pochorowałam. 
I tak jest zawsze, im bardziej sobie podkręcałam tempo, tym w bardziej niespodziewanym momencie uruchamiała się procedura awaryjnego odłączenia mi zasilania i elo - nie chciałaś babo odpocząć, to będziesz leżeć!
Kiedyś myślałam, że to dokręcanie śrubki to cnota, że tak trzeba. Że uczciwie zarobione pieniądze, to pieniądze zarobione ciężko. I że nie zasługuję na odpoczynek. Mając 33,5 stopnia Celsjusza wyszłam ze szpitala na dwie godziny, by napisać kolokwium i wrócić.

Ogromnym przełomem było wprowadzenie niedziel tylko dla siebie. A jak w środku dnia potrzebuję drzemki, to nie piję kawy ani energetyka, tylko ją sobie ucinam.
Kiedyś pomyślałabym - pff, co za leniwa dziewucha, czym ona się niby tak zmęczyła?
Dzisiaj jestem dumna z tego, że nauczyłam się siebie szanować.

Pssst!!! Na stories jest wielkie Q&A, możecie pytać o wszystko, będę odpowiadać za jakieś 2 godzinki ;)
#szczerze_pisząc #lato #wakacje #blogerka #podróże #korfu #kerkira #grecja #summeroutfit #lookdujour #outfitinspiration #summerdress #travelgirl #girlswhotravel #aniamaluje

Dbasz o odpoczynek? Za każdym...

Jest taki mało śmieszny żart, że diabeł proponuje Polakowi cokolwiek, ale pod warunkiem, że jego sąsiad dostanie dwa razy tyle. Dom, samochód, wspaniała żona, miliony na koncie, szczęśliwe życie... Niby bajka, ale wszystko to Polakowi wydawało się marne, gdy pomyślał, że sąsiad dostanie to x2.Więc po namyśle stwierdził: diable, wyłup mi oko!Nie chcę wierzyć, że tacy jesteśmy! Wielu z nas działa społecznie na rzecz ważnych dla nich spraw. Zgłasza własne wnioski wykorzystania środków z budżetu partycypacyjnego. Gdy pokazuję na stories że sprzątam czasem śmieci po innych ludziach na pikniku czy nad jeziorem, wysyłacie zdjęcia śmieci, które sami pozbieraliście.Wiele osób ma chęci i zapał, ale nie ma po prostu czasu albo pieniędzy.
Myślę, że spodoba im się akcja Cif Witaj Piękna Polsko, gdzie jeszcze do 11.07 możecie zgłaszać miejsca, które Cif powinien poddać renowacji. Wystarczy dodać zdjęcie i opis takiego zaniedbanego murka czy przejścia, a jak uda się trafić do zwycięzkiej ósemki - resztą zajmie się Cif.

Więcej na stronie witajpieknapolsko.pl

Wpis przy współpracy w ramach akcji Cif Witaj Piękna Polsko ————————————— #lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka #koszyk #kropki #polkadots

Jest taki mało śmieszny żart,...

Skok w nadświetlną.
Albo inny głupi podpis.
Uważam, że #Warszawa ma w sobie COŚ. Kiedyś jej nie lubiłam, dzisiaj uwielbiam. Jest pełna kontrastów i różnorodna, czasami szpetna, czasami piękna. Trochę jak taki brzydki patchworkowy koc dla pieska, zrobiony z niepasujących do siebie ścinków i skrawków materiału. Dziwnym trafem to właśnie ten koc pies musi mieć w legowisku, chociaż ma inne, porządne akcesoria i zabawki. 
Warszawa jest jak taki kocyk.
Z @maxozaurus 
#warszawa #warsaw #pkin #palaceofcultureandscience #igerswarsaw #palackultury #polska #poland #lato #wakacje #fontanna

Skok w nadświetlną. Albo inny...

Ładne zdjęcie? To przewiń w palcem w bok i zobacz to zrobione sekundę później :D 
A jak masz ochotę bardziej się pośmiać, to zapraszam na bloga. W najnowszym tygodniku jest streszczenie telenoweli. Płakałam ze śmiechu, bo takie głupoty oglądała moja babcia i wszystkie jej koleżanki.
Pomyśleć, że potem ci sami ludzie nam mówią „tylko w tych komputerach siedzą, nic mądrego tam nie ma” oglądaliście telenowele? Jeśli tak, jakie? Ja oglądałam Luz Clarita🙈🙈🙈 😅 #lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka #wzbożu #zboże #aniamaluje #lato #lato2019 #wakacje

Ładne zdjęcie? To przewiń w...

Dlaczego nie warto wierzyć w sprawiedliwy świat, czyli o wpadaniu w poczucie winy słów kilka

Jechałam dzisiaj autobusem, było tłoczono. Nie wiem kto, ale ktoś śmierdział. Nie chcę tutaj generować poczucia winy, bo może małe dziecko miało przepełnionego pampersa, może w autobusie siedział jakiś bezdomny, może ktoś jest stary i chory. Nie widziałam, bo był tłok, poza tym zrobiło mi się biało przed oczami, wysiadłam i zwymiotowałam do najbliższego śmietnika.
Na szczęście od kiedy przechodziłam pół dnia z pietruszką na jedynce, noszę w torebce szczoteczkę do zębów. Myjąc je toalecie galerii handlowej zauważyłam na sobie osądzające spojrzenie starszej pani. Nie wiem co o mnie pomyślała, ale automatycznie poczułam się winna tego, co się wydarzyło.
Winy mojej było w tym tyle, co małego skatowanego dziecka, którego ojciec nie wytrzymał “bo cały dzień się darło”. A potem  matka oprawcy  mówi “zmęczony był po nocce, chciał się położyć to chyba oczywiste, że nikt by nie wytrzymał! Natrząsnął żeby oduczyło się wymuszania płaczem, a że za mocno – któż mógł przewidzieć… A w ogóle to matka wszystkiemu winna, nauczyła że płaczem wszystko uzyska, kto to widział by dziecko się tyle darło?”
Chwilę później zadzwonił telefon. Nie lubię rozmawiać przez telefon. Nawet pizzę zamawiam przez aplikacje, bo nie muszę wtedy dyktować dziesiąty raz nazwiska no i nikt nie będzie mi wmawiał, że na pewno zamawiałam z anchovies a nie hawajską, chociaż nie lubię anchovies i wiem co zamawiałam.
Klient od zlecenia copywriterskiego. Taki, z którym nie mogę się dogadać. On chce, żebym już zaczęła pisać, bo potrzebuje tekstów na już, ja – że spoko, mogę od dzisiaj, poproszę umowę i działamy.
Umowy brak, więc tekstów nie piszę.
Dzwoni z fochem, że pani Aniu, my to musimy dopiąć lada moment, a tekstów nie możemy się doprosić.
Straciłam trochę cierpliwość, stanowczo poprosiłam o umowę i powiedziałam, że mogę napisać to nawet dzisiaj.
Serio, kocham tę robotę. W liceum na przerwach potrafiłam podyktować kolegom wypracowanie z lektury, której nie czytałam. Daj mi temat, garść informacji – zrobię z tego tekst który polubi i wyszukiwarka, i klient i odwiedzający witrynę.
I to nie w tym stylu “Czy 21.04 jest niedziela handlowa i sklepy będą otwarte? 2019 rok to kolejny etap ograniczenia handlu w niedziele i święta. Jaka jest niedziela handlowa w kwietniu? W 2019 zakupy będzie można zrobić tylko w ostatnią niedzielę miesiąca (do tej pory handlowe były dwie niedziele w miesiącu – pierwsza i ostatnia). Zakaz handlu nie będzie również obowiązywał – tak jak było to w roku 2018 – w kolejne dwie niedziele poprzedzające pierwszy dzień Bożego Narodzenia oraz w niedzielę bezpośrednio poprzedzającą pierwszy dzień Wielkiej Nocy to niedziela handlowa.”


https://nto.pl/niedziele-handlowe-kwiecien-2019-czy-2104-sklepy-sa-otwarte-kalendarz-niedziel-i-zakaz-handlu-w-niedziele-w-2019-roku-18042019/ar/13806235


Bardzo czekam, że google zacznie karać takie strony spadkami w wyszukiwarkach😈.
Klient dalej swoje. Że oni nie mają wzoru takiej umowy (podeślę, żaden problem), że po co umowa, że zgrywam księżniczkę, bo wszyscy zawsze robili to na gębę i było dobrze.
Zniecierpliwiona powtarzam ostatni raz, że nie robię nikomu pod górkę, tylko oczekuję umowy podsumowującej oczekiwania.
I znowu słyszę focha, że zostawiam biednego klienta bez wykonawcy i czy muszę naprawdę odwalać sceny TERAZ.
Wspominałam, że nie lubię rozmawiać przez telefon a o umowę nie mogłam doprosić się 2 tygodnie?
Rozłączyłam się, zablokowałam numer, olewam to zlecenie.
A potem idę sobie ulicą czując w ustach pastę do zębów a w nosie wciąż trochę woń z autobusu i zaczynam się zastanawiać, że może jednak trochę księżniczkuję? Czy aby na pewno nie przesadzam?
Robię sobie reality-check. Bywam na wsi, nie przeszkadza mi zapach gnoju ani rzepaku. Nawet śmieję się z zachowania ludzi, którzy przeprowadzili się na wieś bo taniej, a teraz jej wiejskość im przeszkadza.
Szykuje mi się wyjazd (tak, w końcu!), nie jestem organizatorem i długo czekałam na podsumowanie całości na piśmie. Pierwszy raz zgodziłam się lecieć gdzieś na zaproszenie organizacji i starałam się być wyrozumiała,  a nawet poprawić umowę, bo osoba która ją tworzyła nie ma w tym doświadczenia.  Jeśli ktoś mnie uczciwie uprzedza, że na płatność poczekam dłużej bo jest tylko podwykonawcą – jestem cierpliwa. Wkurzam się tylko gdy prezes nie może podpisać moich papierów bo ósmy raz w tym roku złamał rękę na nartach.
Nawet pożaliłam się w internecie😜 i w sumie wszyscy mi napisali, że oczekiwanie umowy to nie jest roszczeniowość, tylko norma.
Skąd więc u mnie to mini poczucie winy, że jednak zostawiam biednego klienta bez ważnych tekstów?
To jest mała, maleńka sprawa. Olałam klienta bo życie mnie nauczyło, że właśnie tacy potem oczekują kolejnych świadczeń, na które się nie umawiałam, albo mają problem z zapłaceniem.
Ale przecież wywoływanie poczucia winy to super powszechna metoda. Matki wmawiają swoi dzieciom poczucie winy, bo “przez ciebie nie zrobiłam kariery, byłeś marudny, wiecznie chory, wszystko PRZEZ CIEBIE”.
Patabloguje robi cudne paznokcie. I też bardzo ładne zdjęcia. Na tyle ładne, że co jakiś czas jakiś salon je sobie “pożycza”, wkleja na swój fanpage i paznokciami Paty reklamuje swoje usługi. Nie dość, że wprowadza klientów w błąd (prace stylistek tego salonu są zazwyczaj dużo gorsze), to jeszcze posługuje się kradzionym materiałem. I gdy ona słusznie dochodzi swoich praw, pada zazwyczaj:
-trzeba było zabezpieczyć znakiem wodnym
albo
-trzeba było nie umieszczać zdjęcia w internecie
I to jest dokładnie to samo, co “trzeba było ubrać się stosowniej, to nikt by cię nie molestował”
Trzeba było wybrać inną pracę, jak szef stosuje mobbing.
Trzeba było dać mu w pysk, to nie zrobiłby nic więcej. Czemu w ogóle się nie broniła?
Jestem świadoma tych zjawisk. A mimo to, trafiło w gorszy okres i coś mnie lekko ubodło, zabolało i zaczęłam czuć się winna, że zostawiam kogoś z problemem.
A takie rzeczy trafiają też na nieświadome osoby.
Nie chcę tutaj rozpisywać się o tym, czym jest wiktymizacja wtórna, polecę tylko dwie super ważne rzeczy.
Jest pewna mroczna strona wiary w karmę i sprawiedliwość. Aby ochronić swoje poczucie, że złe rzeczy nie spotykają dobrych ludzi, mówimy często;
– musiała nagrzeszyć w poprzednim wcieleniu
– to karma!
– kara z grzechy!
Więc coś wam powiem. Nauka już dawno zauważyła niepokojącą zależność pomiędzy obwinianiem ofiary a wiarą w sprawiedliwość świata. I po prostu musimy przestać to robić, dla dobra nas wszystkich.
“Świadkowie obwiniają ofiary dla usprawiedliwienia swej bierności oraz
zlikwidowania poznawczego i emocjonalnego dyskomfortu. Chronią dające poczucie bezpieczeństwa przekonanie, że otaczający świat jest sprawiedliwy i przewidywalny.
Ofiary natomiast poszukują winy w sobie albo bezradnie internalizując interpretację narzucaną przez sprawcę i/lub otoczenie, albo usiłując w ten (znów
paradoksalny) sposób odzyskać kontrolę nad swoim życiem i pośrednio też uzyskać kontrolę nad poczynaniami sprawcy. Naiwna logika: „bije, bo zrobiłam coś
nie tak, więc poprawię się i bił nie będzie” nie sprawdza się, co opisano w poprzedniej części, przywołując będący smutną konsekwencją jej stosowania mechanizm wyuczonej bezradności.”
Artykuł naukowy Anny Czerniak – Psychospołeczne paradoksy przemocy
Skrót badań odpowiadający napytanie, czy wiara w sprawiedliwy świat jest pozytywna
No i jeszcze trzecia ważna rzecz, jedna z najważniejszych w moim życiu. Bliska mi osoba nie spędzi świąt z rodziną, ma swoje ważne powody. Już teraz słyszy, że zostawia biedną rodzinę ze wszystkim na głowie (ma już swoją rodzinę, to nie ten case). Smuci mnie to.
Ale też cały tydzień otrzymuję podobne wiadomości od was. Ktoś zerwał kontakt z ojcem, matka wywołuje poczucie winy, że “chyba nie zostawiasz mnie z nim samej”. Ktoś inny nie je mięsa i aż mu słabo na myśl, że znowu usłyszy, że obraża swoim wydziwianiem całą rodzinę. No i wreszcie jest ten chłopak, który znowu usłyszy że gdyby nie on, to matka zrobiłaby karierę zamiast się nim zajmować. Że był chorowity, marudny i zrujnował jej życie.
Jeśli widzisz cząstkę siebie w tych historiach, bardzo proszę – idź do biblioteki albo spraw sobie w prezencie książkę “W co grają ludzie

A potem zastanów się, czy dasz sobie radę samodzielnie, czy potrzebna będzie terapia.

Uściski, Ania

15
Dodaj komentarz

avatar
15 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
15 Comment authors
Patrycja DAnnaSzyciownik Kurs Szycia OnlineDominika R.Kasia Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ja
Gość
Ja

Bardzo dobry tekst. Mi największe sito z głowy zrobiła matka, która całkowicie odleciała na punkcie ojca alkoholika. Do dzisiaj nie mogę się pozbierać. Chodzę ponad dwa lata do psychologa Zaburzenia osobowości + DDA. Dzięki rodzice! Podobno tak bardzo mnie kochacie.

Lenessis
Gość
Lenessis

Twój tekst jest idealną odpowiedzią na te sytuacje, które Ci się przytrafiły… Nie jest Twoją winą, że ktoś nie zadbał o swoją higienę, a organizm odpowiednio na to zareagował wywołując mechanizm obronny. Dlaczego masz się czuć winna? Co miałaś zrobić? Kupić temu komuś mydło, a może go jeszcze umyć zanim tam wsiadł? Identycznie wygląda to z tym klientem… Próbował Ci “wejść na psychikę”… Bardzo dobrze, że nie robisz nic bez umowy, bo nie jesteś organizacją charytatywną.. Ten koleś mógł zwyczajnie Cię oszukać i tylko zabezpieczyłaś w ten sposób swoją pracę, a mówiąc inaczej – nie byłaś po prostu głupia. Niestety… Czytaj więcej »

Kasia
Gość

U mnie z reguły to jest właśnie stwierdzanie, że wydziwiam z jedzeniem, albo żebym czegoś nie robiła, bo co ludzie powiedzą 😉 . Ale upieram się przy swoim i jest to znoszone raz lepiej, raz gorzej przez otoczenie. Nadal słyszę popularne: “buntujesz się”. Z czasem nauczyłam się, że to po prostu różne opinie i tego się nie przeskoczy. Niezależnie od tego jakim autorytetem dana osoba w innych dziedzinach by nie była.

Natalia
Gość
Natalia

Czytałam tą książkę w gimnazjum, raz po raz. Bardzo mi pomogła. Polecam!

Patrycja D
Gość
Patrycja D

Zewnętrzna atrybucja winy doskonale tłumaczy „za krótka spódniczkę”

Anna
Gość
Anna

Jak w przypadku wielu tekstów chciałabym Ci ogromnie Aniu podziękować, że poruszasz takie tematy! Niesamowicie ciężko jest się wyłamać z poczucia winy, zwłaszcza, jeśli całe życie ktoś w nas to poczucie winy wywoływał. Przerażające jest to, ile osób w ogóle gra w takie gry! Warto być tego świadomym, bo nawet osoby, które nie dają sobie w kaszę dmuchać (jak Ty), mogą czasem ulec – jak dobrze pokazałaś to w tekście 🙂 Na marginesie, przyszło mi do głowy, że Aniamaluje to najlepsze narzędzie do autoterapii 😀 Tylu osobom otwiera oczy! Ja sama wreszcie zaczynam życie na swoich własnych zasadach – a… Czytaj więcej »

Szyciownik Kurs Szycia Online
Gość

Cześć,
Ciężki temat, bo z jednej strony nie powinno się wywoływać poczucia winy, ale z drugiej niektóre osoby są na maksa samolubne i co wtedy? Co jeśli ktoś miał super rodziców, którzy zawsze mu pomagali, a teraz oni potrzebują pomocy? I teraz się na nich wypina, bo tak łatwiej. Po co mieć skopane życie? Po co w ogóle odwiedzać rodzinę, jak to tak daleko i stracę wolną sobotę, podczas której chcę leżeć do góry brzuchem?
Ciężko znaleźć granicę w tym przypadku. Naprawdę ciężko
Pozdrawiam,
Kasia

Katarzyna Tatarczak
Gość
Katarzyna Tatarczak

Aniu, dziekuje za ten tekst. Jestem osobą, która “zostawiła na pastwe losu” swoją rodzinę (tak mi powiedziała znajoma). Ta rodzina wyrządziła mi więcej szkód niż ja bym mogła sobie sama wyrządzić, ale w oczach społeczeństwa to ja jestem tą najgorszą. No nic, postaram się to przeżyć. TNajtrudniejsze za mną. Przerobiłam i przeżyłam. Teraz uczę się asertywności i kasowania takich “znajomych”. Byle do przodu. Pozdrawiam!

Buffy
Gość
Buffy

Nie wiem dlaczego tu pisze, ale czytam twojego bloga parę lat i chyba potrzebuje potwierdzenia że robię dobrze. Siostra poprosiła mnie o bycie chrzestna jej dziecka (nie jest wierząca i ja też, jest to nacisk rodziny jej partnera). Oczywiście że się zgodziłam bo dla mnie nie jest problemem posciemniac godzinę w kościele, jak ona ma się cieszyć. Siostra mieszka za granicą i poprosiła mnie żebym zamówiła zaproszenia chrzest i żebym cześć dała jej “teściowej” a druga część żebym porozwozila po rodzinie z naszej strony. Zaproszenia zamówiłam w ubiegłym tygodniu, ale niestety do dzisiaj nie doszły. Każdy “od nas” wie kiedy… Czytaj więcej »

Karolina M
Gość

Jej jaki ciężki temat. Ja ciągle mam poczucie winy. Ostatnio miałam taką sytuację nawet. Wyszła cała awantura, bo mój mąż zapytał się o pewną sprawę swojego brata i sprawa tyczyła się jego dziecka,brat źle zrozumiał. Awantura, była przednia, a ja miałam poczucie winy i dążyłam do tego by wszyscy byli zadowoleni. Dopięłam swego, choć gdzieś w głębi duszy czuję, że wcale tak nie powinno być, bym miała poczucie winy, bo to nie moja wina przecież.

Takich sytuacji jest pełno!

Dominika R.
Gość

Odnośnie “W co grają ludzie”, to pamiętam, że kiedyś Nishka bardzo fajnie opisywała w skrócie niektóre gierki międzyludzkie – jak ktoś ma bardzo mało czasu / funduszy to można zacząć też od tego. Sama jeszcze nie czytałam, bo zawsze coś wyskakuje, ale pamiętam, że tam mnie to bardzo zaciekawiło 🙂

Namysłowska 3
Gość

Jeżu…żebym miała chociaż odrobinę poczucia winy..Tak troszkę…A tu nic 🙂
Tekst oczywiście świetny Księżniczko 🙂

MadziaWas
Gość

Cześć 🙂 Wywieranie poczucia winy i zrzucanie na innych problemów, to czasami mam wrażenie, choroba XXI wieku. Nie wyszło mi w życiu bo: ( najczęściej słyszę, czytam ). – nauczyciel, kiepski, nie nauczył. To nic, że po powrocie ze szkoły pierwsze co to komputer i koleżanki. To nauczyciel. – koleżanki złe- to przez nie, źle skończyłam.- każdy ma swój rozum i wie co dobre, a co złe dla niego – to przez mamę i tatę- bo nie przytulali, bo dużo pracowali, bo oglądali TV, bo koleżanki mamy często przychodziły, bo tata pił, bo mama nie pracowała i winiła mnie za… Czytaj więcej »

Zuzanna Marcinkowska
Gość
Zuzanna Marcinkowska

Aniu, klientowi zawsze możesz spokojnie wyjaśnić, że z Twoich doświadczeń wynika, że jak nie zadbasz o umowę, to potem masz niezapłacone. I ju.

Nihil Novi
Gość

Ze smutnego doświadczenia sklepowego – ten klient, który najwięcej wybrzydza, przynosi najmniej zysku. A czasem wcale ;).

Previous
To jest ten moment, w którym zazwyczaj ścinam albo farbuję włosy [TYGODNIK]
Dlaczego nie warto wierzyć w sprawiedliwy świat, czyli o wpadaniu w poczucie winy słów kilka