Instagram has returned invalid data.

Dlaczego nie warto wierzyć w sprawiedliwy świat, czyli o wpadaniu w poczucie winy słów kilka

Jechałam dzisiaj autobusem, było tłoczono. Nie wiem kto, ale ktoś śmierdział. Nie chcę tutaj generować poczucia winy, bo może małe dziecko miało przepełnionego pampersa, może w autobusie siedział jakiś bezdomny, może ktoś jest stary i chory. Nie widziałam, bo był tłok, poza tym zrobiło mi się biało przed oczami, wysiadłam i zwymiotowałam do najbliższego śmietnika.
Na szczęście od kiedy przechodziłam pół dnia z pietruszką na jedynce, noszę w torebce szczoteczkę do zębów. Myjąc je toalecie galerii handlowej zauważyłam na sobie osądzające spojrzenie starszej pani. Nie wiem co o mnie pomyślała, ale automatycznie poczułam się winna tego, co się wydarzyło.
Winy mojej było w tym tyle, co małego skatowanego dziecka, którego ojciec nie wytrzymał “bo cały dzień się darło”. A potem  matka oprawcy  mówi “zmęczony był po nocce, chciał się położyć to chyba oczywiste, że nikt by nie wytrzymał! Natrząsnął żeby oduczyło się wymuszania płaczem, a że za mocno – któż mógł przewidzieć… A w ogóle to matka wszystkiemu winna, nauczyła że płaczem wszystko uzyska, kto to widział by dziecko się tyle darło?”
Chwilę później zadzwonił telefon. Nie lubię rozmawiać przez telefon. Nawet pizzę zamawiam przez aplikacje, bo nie muszę wtedy dyktować dziesiąty raz nazwiska no i nikt nie będzie mi wmawiał, że na pewno zamawiałam z anchovies a nie hawajską, chociaż nie lubię anchovies i wiem co zamawiałam.
Klient od zlecenia copywriterskiego. Taki, z którym nie mogę się dogadać. On chce, żebym już zaczęła pisać, bo potrzebuje tekstów na już, ja – że spoko, mogę od dzisiaj, poproszę umowę i działamy.
Umowy brak, więc tekstów nie piszę.
Dzwoni z fochem, że pani Aniu, my to musimy dopiąć lada moment, a tekstów nie możemy się doprosić.
Straciłam trochę cierpliwość, stanowczo poprosiłam o umowę i powiedziałam, że mogę napisać to nawet dzisiaj.
Serio, kocham tę robotę. W liceum na przerwach potrafiłam podyktować kolegom wypracowanie z lektury, której nie czytałam. Daj mi temat, garść informacji – zrobię z tego tekst który polubi i wyszukiwarka, i klient i odwiedzający witrynę.
I to nie w tym stylu “Czy 21.04 jest niedziela handlowa i sklepy będą otwarte? 2019 rok to kolejny etap ograniczenia handlu w niedziele i święta. Jaka jest niedziela handlowa w kwietniu? W 2019 zakupy będzie można zrobić tylko w ostatnią niedzielę miesiąca (do tej pory handlowe były dwie niedziele w miesiącu – pierwsza i ostatnia). Zakaz handlu nie będzie również obowiązywał – tak jak było to w roku 2018 – w kolejne dwie niedziele poprzedzające pierwszy dzień Bożego Narodzenia oraz w niedzielę bezpośrednio poprzedzającą pierwszy dzień Wielkiej Nocy to niedziela handlowa.”


https://nto.pl/niedziele-handlowe-kwiecien-2019-czy-2104-sklepy-sa-otwarte-kalendarz-niedziel-i-zakaz-handlu-w-niedziele-w-2019-roku-18042019/ar/13806235


Bardzo czekam, że google zacznie karać takie strony spadkami w wyszukiwarkach😈.
Klient dalej swoje. Że oni nie mają wzoru takiej umowy (podeślę, żaden problem), że po co umowa, że zgrywam księżniczkę, bo wszyscy zawsze robili to na gębę i było dobrze.
Zniecierpliwiona powtarzam ostatni raz, że nie robię nikomu pod górkę, tylko oczekuję umowy podsumowującej oczekiwania.
I znowu słyszę focha, że zostawiam biednego klienta bez wykonawcy i czy muszę naprawdę odwalać sceny TERAZ.
Wspominałam, że nie lubię rozmawiać przez telefon a o umowę nie mogłam doprosić się 2 tygodnie?
Rozłączyłam się, zablokowałam numer, olewam to zlecenie.
A potem idę sobie ulicą czując w ustach pastę do zębów a w nosie wciąż trochę woń z autobusu i zaczynam się zastanawiać, że może jednak trochę księżniczkuję? Czy aby na pewno nie przesadzam?
Robię sobie reality-check. Bywam na wsi, nie przeszkadza mi zapach gnoju ani rzepaku. Nawet śmieję się z zachowania ludzi, którzy przeprowadzili się na wieś bo taniej, a teraz jej wiejskość im przeszkadza.
Szykuje mi się wyjazd (tak, w końcu!), nie jestem organizatorem i długo czekałam na podsumowanie całości na piśmie. Pierwszy raz zgodziłam się lecieć gdzieś na zaproszenie organizacji i starałam się być wyrozumiała,  a nawet poprawić umowę, bo osoba która ją tworzyła nie ma w tym doświadczenia.  Jeśli ktoś mnie uczciwie uprzedza, że na płatność poczekam dłużej bo jest tylko podwykonawcą – jestem cierpliwa. Wkurzam się tylko gdy prezes nie może podpisać moich papierów bo ósmy raz w tym roku złamał rękę na nartach.
Nawet pożaliłam się w internecie😜 i w sumie wszyscy mi napisali, że oczekiwanie umowy to nie jest roszczeniowość, tylko norma.
Skąd więc u mnie to mini poczucie winy, że jednak zostawiam biednego klienta bez ważnych tekstów?
To jest mała, maleńka sprawa. Olałam klienta bo życie mnie nauczyło, że właśnie tacy potem oczekują kolejnych świadczeń, na które się nie umawiałam, albo mają problem z zapłaceniem.
Ale przecież wywoływanie poczucia winy to super powszechna metoda. Matki wmawiają swoi dzieciom poczucie winy, bo “przez ciebie nie zrobiłam kariery, byłeś marudny, wiecznie chory, wszystko PRZEZ CIEBIE”.
Patabloguje robi cudne paznokcie. I też bardzo ładne zdjęcia. Na tyle ładne, że co jakiś czas jakiś salon je sobie “pożycza”, wkleja na swój fanpage i paznokciami Paty reklamuje swoje usługi. Nie dość, że wprowadza klientów w błąd (prace stylistek tego salonu są zazwyczaj dużo gorsze), to jeszcze posługuje się kradzionym materiałem. I gdy ona słusznie dochodzi swoich praw, pada zazwyczaj:
-trzeba było zabezpieczyć znakiem wodnym
albo
-trzeba było nie umieszczać zdjęcia w internecie
I to jest dokładnie to samo, co “trzeba było ubrać się stosowniej, to nikt by cię nie molestował”
Trzeba było wybrać inną pracę, jak szef stosuje mobbing.
Trzeba było dać mu w pysk, to nie zrobiłby nic więcej. Czemu w ogóle się nie broniła?
Jestem świadoma tych zjawisk. A mimo to, trafiło w gorszy okres i coś mnie lekko ubodło, zabolało i zaczęłam czuć się winna, że zostawiam kogoś z problemem.
A takie rzeczy trafiają też na nieświadome osoby.
Nie chcę tutaj rozpisywać się o tym, czym jest wiktymizacja wtórna, polecę tylko dwie super ważne rzeczy.
Jest pewna mroczna strona wiary w karmę i sprawiedliwość. Aby ochronić swoje poczucie, że złe rzeczy nie spotykają dobrych ludzi, mówimy często;
– musiała nagrzeszyć w poprzednim wcieleniu
– to karma!
– kara z grzechy!
Więc coś wam powiem. Nauka już dawno zauważyła niepokojącą zależność pomiędzy obwinianiem ofiary a wiarą w sprawiedliwość świata. I po prostu musimy przestać to robić, dla dobra nas wszystkich.
“Świadkowie obwiniają ofiary dla usprawiedliwienia swej bierności oraz
zlikwidowania poznawczego i emocjonalnego dyskomfortu. Chronią dające poczucie bezpieczeństwa przekonanie, że otaczający świat jest sprawiedliwy i przewidywalny.
Ofiary natomiast poszukują winy w sobie albo bezradnie internalizując interpretację narzucaną przez sprawcę i/lub otoczenie, albo usiłując w ten (znów
paradoksalny) sposób odzyskać kontrolę nad swoim życiem i pośrednio też uzyskać kontrolę nad poczynaniami sprawcy. Naiwna logika: „bije, bo zrobiłam coś
nie tak, więc poprawię się i bił nie będzie” nie sprawdza się, co opisano w poprzedniej części, przywołując będący smutną konsekwencją jej stosowania mechanizm wyuczonej bezradności.”
Artykuł naukowy Anny Czerniak – Psychospołeczne paradoksy przemocy
Skrót badań odpowiadający napytanie, czy wiara w sprawiedliwy świat jest pozytywna
No i jeszcze trzecia ważna rzecz, jedna z najważniejszych w moim życiu. Bliska mi osoba nie spędzi świąt z rodziną, ma swoje ważne powody. Już teraz słyszy, że zostawia biedną rodzinę ze wszystkim na głowie (ma już swoją rodzinę, to nie ten case). Smuci mnie to.
Ale też cały tydzień otrzymuję podobne wiadomości od was. Ktoś zerwał kontakt z ojcem, matka wywołuje poczucie winy, że “chyba nie zostawiasz mnie z nim samej”. Ktoś inny nie je mięsa i aż mu słabo na myśl, że znowu usłyszy, że obraża swoim wydziwianiem całą rodzinę. No i wreszcie jest ten chłopak, który znowu usłyszy że gdyby nie on, to matka zrobiłaby karierę zamiast się nim zajmować. Że był chorowity, marudny i zrujnował jej życie.
Jeśli widzisz cząstkę siebie w tych historiach, bardzo proszę – idź do biblioteki albo spraw sobie w prezencie książkę “W co grają ludzie

A potem zastanów się, czy dasz sobie radę samodzielnie, czy potrzebna będzie terapia.

Uściski, Ania

15
Dodaj komentarz

avatar
15 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
15 Comment authors
Patrycja DAnnaSzyciownik Kurs Szycia OnlineDominika R.Kasia Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ja
Gość
Ja

Bardzo dobry tekst. Mi największe sito z głowy zrobiła matka, która całkowicie odleciała na punkcie ojca alkoholika. Do dzisiaj nie mogę się pozbierać. Chodzę ponad dwa lata do psychologa Zaburzenia osobowości + DDA. Dzięki rodzice! Podobno tak bardzo mnie kochacie.

Lenessis
Gość
Lenessis

Twój tekst jest idealną odpowiedzią na te sytuacje, które Ci się przytrafiły… Nie jest Twoją winą, że ktoś nie zadbał o swoją higienę, a organizm odpowiednio na to zareagował wywołując mechanizm obronny. Dlaczego masz się czuć winna? Co miałaś zrobić? Kupić temu komuś mydło, a może go jeszcze umyć zanim tam wsiadł? Identycznie wygląda to z tym klientem… Próbował Ci “wejść na psychikę”… Bardzo dobrze, że nie robisz nic bez umowy, bo nie jesteś organizacją charytatywną.. Ten koleś mógł zwyczajnie Cię oszukać i tylko zabezpieczyłaś w ten sposób swoją pracę, a mówiąc inaczej – nie byłaś po prostu głupia. Niestety… Czytaj więcej »

Kasia
Gość

U mnie z reguły to jest właśnie stwierdzanie, że wydziwiam z jedzeniem, albo żebym czegoś nie robiła, bo co ludzie powiedzą 😉 . Ale upieram się przy swoim i jest to znoszone raz lepiej, raz gorzej przez otoczenie. Nadal słyszę popularne: “buntujesz się”. Z czasem nauczyłam się, że to po prostu różne opinie i tego się nie przeskoczy. Niezależnie od tego jakim autorytetem dana osoba w innych dziedzinach by nie była.

Natalia
Gość
Natalia

Czytałam tą książkę w gimnazjum, raz po raz. Bardzo mi pomogła. Polecam!

Patrycja D
Gość
Patrycja D

Zewnętrzna atrybucja winy doskonale tłumaczy „za krótka spódniczkę”

Anna
Gość
Anna

Jak w przypadku wielu tekstów chciałabym Ci ogromnie Aniu podziękować, że poruszasz takie tematy! Niesamowicie ciężko jest się wyłamać z poczucia winy, zwłaszcza, jeśli całe życie ktoś w nas to poczucie winy wywoływał. Przerażające jest to, ile osób w ogóle gra w takie gry! Warto być tego świadomym, bo nawet osoby, które nie dają sobie w kaszę dmuchać (jak Ty), mogą czasem ulec – jak dobrze pokazałaś to w tekście 🙂 Na marginesie, przyszło mi do głowy, że Aniamaluje to najlepsze narzędzie do autoterapii 😀 Tylu osobom otwiera oczy! Ja sama wreszcie zaczynam życie na swoich własnych zasadach – a… Czytaj więcej »

Szyciownik Kurs Szycia Online
Gość

Cześć,
Ciężki temat, bo z jednej strony nie powinno się wywoływać poczucia winy, ale z drugiej niektóre osoby są na maksa samolubne i co wtedy? Co jeśli ktoś miał super rodziców, którzy zawsze mu pomagali, a teraz oni potrzebują pomocy? I teraz się na nich wypina, bo tak łatwiej. Po co mieć skopane życie? Po co w ogóle odwiedzać rodzinę, jak to tak daleko i stracę wolną sobotę, podczas której chcę leżeć do góry brzuchem?
Ciężko znaleźć granicę w tym przypadku. Naprawdę ciężko
Pozdrawiam,
Kasia

Katarzyna Tatarczak
Gość
Katarzyna Tatarczak

Aniu, dziekuje za ten tekst. Jestem osobą, która “zostawiła na pastwe losu” swoją rodzinę (tak mi powiedziała znajoma). Ta rodzina wyrządziła mi więcej szkód niż ja bym mogła sobie sama wyrządzić, ale w oczach społeczeństwa to ja jestem tą najgorszą. No nic, postaram się to przeżyć. TNajtrudniejsze za mną. Przerobiłam i przeżyłam. Teraz uczę się asertywności i kasowania takich “znajomych”. Byle do przodu. Pozdrawiam!

Buffy
Gość
Buffy

Nie wiem dlaczego tu pisze, ale czytam twojego bloga parę lat i chyba potrzebuje potwierdzenia że robię dobrze. Siostra poprosiła mnie o bycie chrzestna jej dziecka (nie jest wierząca i ja też, jest to nacisk rodziny jej partnera). Oczywiście że się zgodziłam bo dla mnie nie jest problemem posciemniac godzinę w kościele, jak ona ma się cieszyć. Siostra mieszka za granicą i poprosiła mnie żebym zamówiła zaproszenia chrzest i żebym cześć dała jej “teściowej” a druga część żebym porozwozila po rodzinie z naszej strony. Zaproszenia zamówiłam w ubiegłym tygodniu, ale niestety do dzisiaj nie doszły. Każdy “od nas” wie kiedy… Czytaj więcej »

Karolina M
Gość

Jej jaki ciężki temat. Ja ciągle mam poczucie winy. Ostatnio miałam taką sytuację nawet. Wyszła cała awantura, bo mój mąż zapytał się o pewną sprawę swojego brata i sprawa tyczyła się jego dziecka,brat źle zrozumiał. Awantura, była przednia, a ja miałam poczucie winy i dążyłam do tego by wszyscy byli zadowoleni. Dopięłam swego, choć gdzieś w głębi duszy czuję, że wcale tak nie powinno być, bym miała poczucie winy, bo to nie moja wina przecież.

Takich sytuacji jest pełno!

Dominika R.
Gość

Odnośnie “W co grają ludzie”, to pamiętam, że kiedyś Nishka bardzo fajnie opisywała w skrócie niektóre gierki międzyludzkie – jak ktoś ma bardzo mało czasu / funduszy to można zacząć też od tego. Sama jeszcze nie czytałam, bo zawsze coś wyskakuje, ale pamiętam, że tam mnie to bardzo zaciekawiło 🙂

Namysłowska 3
Gość

Jeżu…żebym miała chociaż odrobinę poczucia winy..Tak troszkę…A tu nic 🙂
Tekst oczywiście świetny Księżniczko 🙂

MadziaWas
Gość

Cześć 🙂 Wywieranie poczucia winy i zrzucanie na innych problemów, to czasami mam wrażenie, choroba XXI wieku. Nie wyszło mi w życiu bo: ( najczęściej słyszę, czytam ). – nauczyciel, kiepski, nie nauczył. To nic, że po powrocie ze szkoły pierwsze co to komputer i koleżanki. To nauczyciel. – koleżanki złe- to przez nie, źle skończyłam.- każdy ma swój rozum i wie co dobre, a co złe dla niego – to przez mamę i tatę- bo nie przytulali, bo dużo pracowali, bo oglądali TV, bo koleżanki mamy często przychodziły, bo tata pił, bo mama nie pracowała i winiła mnie za… Czytaj więcej »

Zuzanna Marcinkowska
Gość
Zuzanna Marcinkowska

Aniu, klientowi zawsze możesz spokojnie wyjaśnić, że z Twoich doświadczeń wynika, że jak nie zadbasz o umowę, to potem masz niezapłacone. I ju.

Nihil Novi
Gość

Ze smutnego doświadczenia sklepowego – ten klient, który najwięcej wybrzydza, przynosi najmniej zysku. A czasem wcale ;).

Previous
To jest ten moment, w którym zazwyczaj ścinam albo farbuję włosy [TYGODNIK]
Dlaczego nie warto wierzyć w sprawiedliwy świat, czyli o wpadaniu w poczucie winy słów kilka