Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z @magdalena_komsta, jedną z najmądrzejszych kobiet jakie znam. Rozmawiałyśmy np. o tym, ile to razy zastanawiamy się, czy strój nie przyćmi kompetencji. Bo prowadzisz prelekcję do której się długo przygotowywałaś i jednak chcesz potem usłyszeć, że była dobra, a nie, że twój tyłek świetnie wygląda w tej sukience.  Mężczyźni mają mniej seksualizowane ciała (aczkolwiek uważam, że Vladimir Putin nosi mistrzowsko skrojone garnitury🔥) i nie muszą się aż tak nad tym zastanawiać. I spoko, założysz mniej ładną sukienkę żeby „się dopasować” i „nie było gadania” ale przypadkiem utrwalisz dychotomię - ładna/sexy ALBO mądra i kompetentna.
Trudne wybory!

Miałam w życiu dwa takie przekorne momenty, gdy jednocześnie podkreślałam i talię i cycki i tyłek i nogi i jeszcze zakładałam szpilki. Wiele razy byłam oceniona powierzchownie jako niezbyt lotna laska, ale cholernie tych momentów potrzebowałam. Dzięki nim dzisiaj:
👉🏻 nikt nie jest w stanie mnie zawstydzić 👉🏻 mogę unieść brew pogardy, gdy na panelu inny panelista z niekrytym uznaniem pomieszanym ze zdziwieniem powie „ale ty jesteś mądra” po mojej wypowiedzi 👉🏻 kompletnie nie uzależniam swojego poczucia własnej wartości od tego, co mam na tyłku, bo tylko przeczołgawszy się przez etap skrajnie obcisłych sukienek mogę mieć pewność, że moje czucie się dobrze z samą sobą płynie z wewnątrz.

Bardzo często widząc kobiety oceniamy je przez pryzmat własnych wartości i poglądów. Że ubrała się tak by kogoś kusić, że na pewno jest jej niewygodnie na szpilkach i się poświęca, że to, że tamto.
Plx mniej oceniania ok? Może ta dziewczyna właśnie wyrwała się z toksycznego związku, w którym partner jej „nie pozwalał” wychodzić nigdzie w sukienkach i musi to sobie odbić? Może odeszła z jakiegoś ugrupowania oazowego albo ŚJ i ma potrzebę doświadczenia świata inaczej,by móc znaleźć swoją ulubioną wersję siebie? Nigdy nie wiesz!

Skłamię mówiąc, że nie mam z automatu założeń odnośnie nowo poznanych ludzi, bo jak każdy - mam, ale  unikam tych amatorskich psychoanaliz i was też do tego namawiam. Jeśli coś nikogo nie krzywdzi - who cares!
#aniamaluje #szczerze_pisząc

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z...

Dlaczego nie warto wierzyć w sprawiedliwy świat, czyli o wpadaniu w poczucie winy słów kilka

Jechałam dzisiaj autobusem, było tłoczono. Nie wiem kto, ale ktoś śmierdział. Nie chcę tutaj generować poczucia winy, bo może małe dziecko miało przepełnionego pampersa, może w autobusie siedział jakiś bezdomny, może ktoś jest stary i chory. Nie widziałam, bo był tłok, poza tym zrobiło mi się biało przed oczami, wysiadłam i zwymiotowałam do najbliższego śmietnika.
Na szczęście od kiedy przechodziłam pół dnia z pietruszką na jedynce, noszę w torebce szczoteczkę do zębów. Myjąc je toalecie galerii handlowej zauważyłam na sobie osądzające spojrzenie starszej pani. Nie wiem co o mnie pomyślała, ale automatycznie poczułam się winna tego, co się wydarzyło.
Winy mojej było w tym tyle, co małego skatowanego dziecka, którego ojciec nie wytrzymał “bo cały dzień się darło”. A potem  matka oprawcy  mówi “zmęczony był po nocce, chciał się położyć to chyba oczywiste, że nikt by nie wytrzymał! Natrząsnął żeby oduczyło się wymuszania płaczem, a że za mocno – któż mógł przewidzieć… A w ogóle to matka wszystkiemu winna, nauczyła że płaczem wszystko uzyska, kto to widział by dziecko się tyle darło?”
Chwilę później zadzwonił telefon. Nie lubię rozmawiać przez telefon. Nawet pizzę zamawiam przez aplikacje, bo nie muszę wtedy dyktować dziesiąty raz nazwiska no i nikt nie będzie mi wmawiał, że na pewno zamawiałam z anchovies a nie hawajską, chociaż nie lubię anchovies i wiem co zamawiałam.
Klient od zlecenia copywriterskiego. Taki, z którym nie mogę się dogadać. On chce, żebym już zaczęła pisać, bo potrzebuje tekstów na już, ja – że spoko, mogę od dzisiaj, poproszę umowę i działamy.
Umowy brak, więc tekstów nie piszę.
Dzwoni z fochem, że pani Aniu, my to musimy dopiąć lada moment, a tekstów nie możemy się doprosić.
Straciłam trochę cierpliwość, stanowczo poprosiłam o umowę i powiedziałam, że mogę napisać to nawet dzisiaj.
Serio, kocham tę robotę. W liceum na przerwach potrafiłam podyktować kolegom wypracowanie z lektury, której nie czytałam. Daj mi temat, garść informacji – zrobię z tego tekst który polubi i wyszukiwarka, i klient i odwiedzający witrynę.
I to nie w tym stylu “Czy 21.04 jest niedziela handlowa i sklepy będą otwarte? 2019 rok to kolejny etap ograniczenia handlu w niedziele i święta. Jaka jest niedziela handlowa w kwietniu? W 2019 zakupy będzie można zrobić tylko w ostatnią niedzielę miesiąca (do tej pory handlowe były dwie niedziele w miesiącu – pierwsza i ostatnia). Zakaz handlu nie będzie również obowiązywał – tak jak było to w roku 2018 – w kolejne dwie niedziele poprzedzające pierwszy dzień Bożego Narodzenia oraz w niedzielę bezpośrednio poprzedzającą pierwszy dzień Wielkiej Nocy to niedziela handlowa.”


https://nto.pl/niedziele-handlowe-kwiecien-2019-czy-2104-sklepy-sa-otwarte-kalendarz-niedziel-i-zakaz-handlu-w-niedziele-w-2019-roku-18042019/ar/13806235


Bardzo czekam, że google zacznie karać takie strony spadkami w wyszukiwarkach😈.
Klient dalej swoje. Że oni nie mają wzoru takiej umowy (podeślę, żaden problem), że po co umowa, że zgrywam księżniczkę, bo wszyscy zawsze robili to na gębę i było dobrze.
Zniecierpliwiona powtarzam ostatni raz, że nie robię nikomu pod górkę, tylko oczekuję umowy podsumowującej oczekiwania.
I znowu słyszę focha, że zostawiam biednego klienta bez wykonawcy i czy muszę naprawdę odwalać sceny TERAZ.
Wspominałam, że nie lubię rozmawiać przez telefon a o umowę nie mogłam doprosić się 2 tygodnie?
Rozłączyłam się, zablokowałam numer, olewam to zlecenie.
A potem idę sobie ulicą czując w ustach pastę do zębów a w nosie wciąż trochę woń z autobusu i zaczynam się zastanawiać, że może jednak trochę księżniczkuję? Czy aby na pewno nie przesadzam?
Robię sobie reality-check. Bywam na wsi, nie przeszkadza mi zapach gnoju ani rzepaku. Nawet śmieję się z zachowania ludzi, którzy przeprowadzili się na wieś bo taniej, a teraz jej wiejskość im przeszkadza.
Szykuje mi się wyjazd (tak, w końcu!), nie jestem organizatorem i długo czekałam na podsumowanie całości na piśmie. Pierwszy raz zgodziłam się lecieć gdzieś na zaproszenie organizacji i starałam się być wyrozumiała,  a nawet poprawić umowę, bo osoba która ją tworzyła nie ma w tym doświadczenia.  Jeśli ktoś mnie uczciwie uprzedza, że na płatność poczekam dłużej bo jest tylko podwykonawcą – jestem cierpliwa. Wkurzam się tylko gdy prezes nie może podpisać moich papierów bo ósmy raz w tym roku złamał rękę na nartach.
Nawet pożaliłam się w internecie😜 i w sumie wszyscy mi napisali, że oczekiwanie umowy to nie jest roszczeniowość, tylko norma.
Skąd więc u mnie to mini poczucie winy, że jednak zostawiam biednego klienta bez ważnych tekstów?
To jest mała, maleńka sprawa. Olałam klienta bo życie mnie nauczyło, że właśnie tacy potem oczekują kolejnych świadczeń, na które się nie umawiałam, albo mają problem z zapłaceniem.
Ale przecież wywoływanie poczucia winy to super powszechna metoda. Matki wmawiają swoi dzieciom poczucie winy, bo “przez ciebie nie zrobiłam kariery, byłeś marudny, wiecznie chory, wszystko PRZEZ CIEBIE”.
Patabloguje robi cudne paznokcie. I też bardzo ładne zdjęcia. Na tyle ładne, że co jakiś czas jakiś salon je sobie “pożycza”, wkleja na swój fanpage i paznokciami Paty reklamuje swoje usługi. Nie dość, że wprowadza klientów w błąd (prace stylistek tego salonu są zazwyczaj dużo gorsze), to jeszcze posługuje się kradzionym materiałem. I gdy ona słusznie dochodzi swoich praw, pada zazwyczaj:
-trzeba było zabezpieczyć znakiem wodnym
albo
-trzeba było nie umieszczać zdjęcia w internecie
I to jest dokładnie to samo, co “trzeba było ubrać się stosowniej, to nikt by cię nie molestował”
Trzeba było wybrać inną pracę, jak szef stosuje mobbing.
Trzeba było dać mu w pysk, to nie zrobiłby nic więcej. Czemu w ogóle się nie broniła?
Jestem świadoma tych zjawisk. A mimo to, trafiło w gorszy okres i coś mnie lekko ubodło, zabolało i zaczęłam czuć się winna, że zostawiam kogoś z problemem.
A takie rzeczy trafiają też na nieświadome osoby.
Nie chcę tutaj rozpisywać się o tym, czym jest wiktymizacja wtórna, polecę tylko dwie super ważne rzeczy.
Jest pewna mroczna strona wiary w karmę i sprawiedliwość. Aby ochronić swoje poczucie, że złe rzeczy nie spotykają dobrych ludzi, mówimy często;
– musiała nagrzeszyć w poprzednim wcieleniu
– to karma!
– kara z grzechy!
Więc coś wam powiem. Nauka już dawno zauważyła niepokojącą zależność pomiędzy obwinianiem ofiary a wiarą w sprawiedliwość świata. I po prostu musimy przestać to robić, dla dobra nas wszystkich.
“Świadkowie obwiniają ofiary dla usprawiedliwienia swej bierności oraz
zlikwidowania poznawczego i emocjonalnego dyskomfortu. Chronią dające poczucie bezpieczeństwa przekonanie, że otaczający świat jest sprawiedliwy i przewidywalny.
Ofiary natomiast poszukują winy w sobie albo bezradnie internalizując interpretację narzucaną przez sprawcę i/lub otoczenie, albo usiłując w ten (znów
paradoksalny) sposób odzyskać kontrolę nad swoim życiem i pośrednio też uzyskać kontrolę nad poczynaniami sprawcy. Naiwna logika: „bije, bo zrobiłam coś
nie tak, więc poprawię się i bił nie będzie” nie sprawdza się, co opisano w poprzedniej części, przywołując będący smutną konsekwencją jej stosowania mechanizm wyuczonej bezradności.”
Artykuł naukowy Anny Czerniak – Psychospołeczne paradoksy przemocy
Skrót badań odpowiadający napytanie, czy wiara w sprawiedliwy świat jest pozytywna
No i jeszcze trzecia ważna rzecz, jedna z najważniejszych w moim życiu. Bliska mi osoba nie spędzi świąt z rodziną, ma swoje ważne powody. Już teraz słyszy, że zostawia biedną rodzinę ze wszystkim na głowie (ma już swoją rodzinę, to nie ten case). Smuci mnie to.
Ale też cały tydzień otrzymuję podobne wiadomości od was. Ktoś zerwał kontakt z ojcem, matka wywołuje poczucie winy, że “chyba nie zostawiasz mnie z nim samej”. Ktoś inny nie je mięsa i aż mu słabo na myśl, że znowu usłyszy, że obraża swoim wydziwianiem całą rodzinę. No i wreszcie jest ten chłopak, który znowu usłyszy że gdyby nie on, to matka zrobiłaby karierę zamiast się nim zajmować. Że był chorowity, marudny i zrujnował jej życie.
Jeśli widzisz cząstkę siebie w tych historiach, bardzo proszę – idź do biblioteki albo spraw sobie w prezencie książkę “W co grają ludzie

A potem zastanów się, czy dasz sobie radę samodzielnie, czy potrzebna będzie terapia.

Uściski, Ania

16
Dodaj komentarz

avatar
15 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
16 Comment authors
OlaPatrycja DAnnaSzyciownik Kurs Szycia OnlineDominika R. Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ja
Gość
Ja

Bardzo dobry tekst. Mi największe sito z głowy zrobiła matka, która całkowicie odleciała na punkcie ojca alkoholika. Do dzisiaj nie mogę się pozbierać. Chodzę ponad dwa lata do psychologa Zaburzenia osobowości + DDA. Dzięki rodzice! Podobno tak bardzo mnie kochacie.

Lenessis
Gość
Lenessis

Twój tekst jest idealną odpowiedzią na te sytuacje, które Ci się przytrafiły… Nie jest Twoją winą, że ktoś nie zadbał o swoją higienę, a organizm odpowiednio na to zareagował wywołując mechanizm obronny. Dlaczego masz się czuć winna? Co miałaś zrobić? Kupić temu komuś mydło, a może go jeszcze umyć zanim tam wsiadł? Identycznie wygląda to z tym klientem… Próbował Ci “wejść na psychikę”… Bardzo dobrze, że nie robisz nic bez umowy, bo nie jesteś organizacją charytatywną.. Ten koleś mógł zwyczajnie Cię oszukać i tylko zabezpieczyłaś w ten sposób swoją pracę, a mówiąc inaczej – nie byłaś po prostu głupia. Niestety… Czytaj więcej »

Kasia
Gość

U mnie z reguły to jest właśnie stwierdzanie, że wydziwiam z jedzeniem, albo żebym czegoś nie robiła, bo co ludzie powiedzą 😉 . Ale upieram się przy swoim i jest to znoszone raz lepiej, raz gorzej przez otoczenie. Nadal słyszę popularne: “buntujesz się”. Z czasem nauczyłam się, że to po prostu różne opinie i tego się nie przeskoczy. Niezależnie od tego jakim autorytetem dana osoba w innych dziedzinach by nie była.

Natalia
Gość
Natalia

Czytałam tą książkę w gimnazjum, raz po raz. Bardzo mi pomogła. Polecam!

Patrycja D
Gość
Patrycja D

Zewnętrzna atrybucja winy doskonale tłumaczy „za krótka spódniczkę”

Anna
Gość
Anna

Jak w przypadku wielu tekstów chciałabym Ci ogromnie Aniu podziękować, że poruszasz takie tematy! Niesamowicie ciężko jest się wyłamać z poczucia winy, zwłaszcza, jeśli całe życie ktoś w nas to poczucie winy wywoływał. Przerażające jest to, ile osób w ogóle gra w takie gry! Warto być tego świadomym, bo nawet osoby, które nie dają sobie w kaszę dmuchać (jak Ty), mogą czasem ulec – jak dobrze pokazałaś to w tekście 🙂 Na marginesie, przyszło mi do głowy, że Aniamaluje to najlepsze narzędzie do autoterapii 😀 Tylu osobom otwiera oczy! Ja sama wreszcie zaczynam życie na swoich własnych zasadach – a… Czytaj więcej »

Szyciownik Kurs Szycia Online
Gość

Cześć,
Ciężki temat, bo z jednej strony nie powinno się wywoływać poczucia winy, ale z drugiej niektóre osoby są na maksa samolubne i co wtedy? Co jeśli ktoś miał super rodziców, którzy zawsze mu pomagali, a teraz oni potrzebują pomocy? I teraz się na nich wypina, bo tak łatwiej. Po co mieć skopane życie? Po co w ogóle odwiedzać rodzinę, jak to tak daleko i stracę wolną sobotę, podczas której chcę leżeć do góry brzuchem?
Ciężko znaleźć granicę w tym przypadku. Naprawdę ciężko
Pozdrawiam,
Kasia

Ola
Gość
Ola

Nawet jeśli, to nie Tobie czy mnie to oceniać, co ktoś powinien. Uważam, że wcinianie się tu z wywoływaniem w kimś poczucia winy, bo wg kogoś powinien pomóc rodzicom, jest co najmniej nie na miejscu. Nie wiesz wszystkiego, nie wiesz jak wyglądają ich relacje i czy naprawdę ci rodzice byli tacy super. W życiu bywa różnie. Jestem zdania, że niczego nikomu nie jestem winna, ot tak.

Katarzyna Tatarczak
Gość
Katarzyna Tatarczak

Aniu, dziekuje za ten tekst. Jestem osobą, która “zostawiła na pastwe losu” swoją rodzinę (tak mi powiedziała znajoma). Ta rodzina wyrządziła mi więcej szkód niż ja bym mogła sobie sama wyrządzić, ale w oczach społeczeństwa to ja jestem tą najgorszą. No nic, postaram się to przeżyć. TNajtrudniejsze za mną. Przerobiłam i przeżyłam. Teraz uczę się asertywności i kasowania takich “znajomych”. Byle do przodu. Pozdrawiam!

Buffy
Gość
Buffy

Nie wiem dlaczego tu pisze, ale czytam twojego bloga parę lat i chyba potrzebuje potwierdzenia że robię dobrze. Siostra poprosiła mnie o bycie chrzestna jej dziecka (nie jest wierząca i ja też, jest to nacisk rodziny jej partnera). Oczywiście że się zgodziłam bo dla mnie nie jest problemem posciemniac godzinę w kościele, jak ona ma się cieszyć. Siostra mieszka za granicą i poprosiła mnie żebym zamówiła zaproszenia chrzest i żebym cześć dała jej “teściowej” a druga część żebym porozwozila po rodzinie z naszej strony. Zaproszenia zamówiłam w ubiegłym tygodniu, ale niestety do dzisiaj nie doszły. Każdy “od nas” wie kiedy… Czytaj więcej »

Karolina M
Gość

Jej jaki ciężki temat. Ja ciągle mam poczucie winy. Ostatnio miałam taką sytuację nawet. Wyszła cała awantura, bo mój mąż zapytał się o pewną sprawę swojego brata i sprawa tyczyła się jego dziecka,brat źle zrozumiał. Awantura, była przednia, a ja miałam poczucie winy i dążyłam do tego by wszyscy byli zadowoleni. Dopięłam swego, choć gdzieś w głębi duszy czuję, że wcale tak nie powinno być, bym miała poczucie winy, bo to nie moja wina przecież.

Takich sytuacji jest pełno!

Dominika R.
Gość

Odnośnie “W co grają ludzie”, to pamiętam, że kiedyś Nishka bardzo fajnie opisywała w skrócie niektóre gierki międzyludzkie – jak ktoś ma bardzo mało czasu / funduszy to można zacząć też od tego. Sama jeszcze nie czytałam, bo zawsze coś wyskakuje, ale pamiętam, że tam mnie to bardzo zaciekawiło 🙂

Namysłowska 3
Gość

Jeżu…żebym miała chociaż odrobinę poczucia winy..Tak troszkę…A tu nic 🙂
Tekst oczywiście świetny Księżniczko 🙂

MadziaWas
Gość

Cześć 🙂 Wywieranie poczucia winy i zrzucanie na innych problemów, to czasami mam wrażenie, choroba XXI wieku. Nie wyszło mi w życiu bo: ( najczęściej słyszę, czytam ). – nauczyciel, kiepski, nie nauczył. To nic, że po powrocie ze szkoły pierwsze co to komputer i koleżanki. To nauczyciel. – koleżanki złe- to przez nie, źle skończyłam.- każdy ma swój rozum i wie co dobre, a co złe dla niego – to przez mamę i tatę- bo nie przytulali, bo dużo pracowali, bo oglądali TV, bo koleżanki mamy często przychodziły, bo tata pił, bo mama nie pracowała i winiła mnie za… Czytaj więcej »

Zuzanna Marcinkowska
Gość
Zuzanna Marcinkowska

Aniu, klientowi zawsze możesz spokojnie wyjaśnić, że z Twoich doświadczeń wynika, że jak nie zadbasz o umowę, to potem masz niezapłacone. I ju.

Nihil Novi
Gość

Ze smutnego doświadczenia sklepowego – ten klient, który najwięcej wybrzydza, przynosi najmniej zysku. A czasem wcale ;).

Previous
To jest ten moment, w którym zazwyczaj ścinam albo farbuję włosy [TYGODNIK]
Dlaczego nie warto wierzyć w sprawiedliwy świat, czyli o wpadaniu w poczucie winy słów kilka