Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Do 15 zł – tanie kosmetyki, które polecam

 W czwartek lecę do Tunezji, a ponieważ mam sporo pracy – siedzę dzisiaj nad listą rzeczy które muszę spakować, by zdążyć wszystko wyprać i nie stawać przed koniecznością dokupienia kremu z filtrem na miejscu.
Nie jestem laską, która bawi się trzema kolorami cieni i cuduje z makijażem. Nie jestem nawet dziewczyną, która potrafi się malować. Bardzo ironiczne jak na autorkę bloga “Ania maluje”.
Mój makijaż to 5 minut (jeśli chce mi się malować!) a gdybym nagrywała film z cyklu “my morning routine” to 25 minut zajęłoby mówienie “jeszczeeeee 5 minut” i mocniejsze przytulanie się do poduszki. Mam więc świadomość, że te wpis przyda się wąskiej grupie osób, ale nawet sama dla siebie chcę mieć wszystko w jednym miejscu. Albowiem robiąc listę rzeczy do spakowania zauważyłam, że wśród moich sprawdzonych kosmetyków jest sporo tanich perełek. 
Od razu uprzedzam – lubię siebie taką jak na zdjęciu po lewej – trochę opaloną, z naturalnymi włosami, grubymi naturalnymi brwiami, brak iem podkładu i rzęsami objętościowymi. Natura, natura i jebs, nagle rzęsy. Jestem na tyle świadoma siebie, że wiem po co i dlaczego chcę tak wyglądać.
Strasznie nie lubię widzieć w lustrze czegokolwiek, co przypomina mnie ze zdjęcia po prawej i najmroczniejszego zdrowotnie okresu w moim życiu.
Jego konsekwencją jest sucha i wrażliwa skóra, słabe włosy, krótkie rzęsy i kruche paznokcie (a także kości i zęby). 
Dlatego chociaż opalanie jest niezdrowe – nie lubię być blada a chociaż wiele osób twierdzi, że moje brwi są za grube – ja je takie lubię. Skupiam się bardziej na tym, by mieć zdrową skórę, ale zdarza mi się spędzić pół godziny na oglądaniu jak piękne kolorowe makijaże potrafią wyczarować niektóre dziewczyny. Na nich wyglądają super!
Wiecie co jest zabawne? Że jako blogerka swego czasu dostawałam mnóstwo paczek PR z kosmetykami, a większość tego co polecam kupiłam za własny hajs 😀 Jedną z rzeczy dostałam w paczce PR (w której był jeszcze pierdylion innych kosmetyków, których nie polecam), jednej firmy zwiedziłam fabrykę.

Tanie (do 15 zł) kosmetyki, które polecam:

1.Korektor catrice  (ok. 12 zł). Znam lepsze, które są droższe, ale ten jest naprawę super, ma świetny stosunek ceny do jakości i jeśli nie mam akurat jakiegoś “darowanego”, to kupuję zawsze ten. W 2016 doczekał się nawet wpisu na blogu, co kosmetykom się tutaj  rzadko zdarza. Pogromca potężnych cieni pod oczami.
2. Lano-maść, czyli w sumie lanolina. Ok. 10 zł w aptece. 
Odkryłam ją dzięki blogowi kosmetyczna hedonistka i jest to cudo. Teoretycznie na pękające brodawki karmiących matek, ale u mnie na ekstremalnie przesuszone usta. Lanolina jest składnikiem pochodzenia zwierzęcego (golenie owiec) i pewnie nie każdemu to pasuje, ale gdy uaktywnia się moja choroba – w 30 minut z nawilżonej skóry mogę mieć suchą i popękane boleśnie usta. Nie pachnie jak piękne pomadki, nie smakuje, ale cudownie działa. Jedyny kosmetyk, który dorównał lanolinie to pomarańczowe masełko do ust z fridge. Jest droższe, ale za to cudownie pachnie i używa się go z przyjemnością. Jeśli masz mały budżet a priorytetem jest skuteczność – lano maść to coś dla ciebie.
Trzymam go w lodówce, to jest produkt o najlepszym jak dotąc stosunku ceny do jakości. Dużo siedzę przed komputerem, to naprawdę koi moje oczy. Używam także na powieki.
4. Jedwab do stóp w sprayu  – ok. 7 zł (Rossmann, apteki). Bardzo nowe odkrycie, ale miłość od pierwszego użycia. Najwygodniejsze buty potrafią mnie znienacka obetrzeć, jeśli piłam alkohol, mam okres lub z innego powodu zgromadziłam w ciele więcej wody i stopy minimalnie napuchły. To jest cudowna profilaktyka otarć, psikasz stopę i pokrywa ją taka miła otoczka. Zapobiega też nadmiernemu poceniu się stopy. Nie wiem czy zadziała u każdego, u mnie działa świetnie i w podróż też zabiorę.
5. Cerkogel 30% – żel kertolityczny do skóry głowy. Moja skóra sypie się płatami, co wygląda jak łupież, a to jest zbawiciel. Kosztuje zazwyczaj ok. 12-13 zł w aptece. Wiem, że jest teraz wersja z wyższym stężeniem, ale mam nadzieję, że nigdy nie będę musiała jej użyć 🙂
6. Żel aloesowy – od 10 zł – to cudeńko też doczekało się wpisu – jak stosować żel aloesowy – 9 sposobów, więc nie będę powtarzać, ale naprawdę go kocham.
7. Kredki do oczu essence – powiem tak – odcien 02 hot choclate to jest druga kredka jaką zużyłam do końca w całym moim życiu. Pierwszą jest Pupa Hot tropics w odcieniu 03, czyli bardzo stara limitowanka, której już nie produkują😏 Jasne, kredki marki PUPA czy włoskie Wycon są cudownej jakości (wycon nie chce dać się zmyć, jest mega trwały) ale zwykły, codzienny brąz – z essence jest idealny. Ta kredka kosztuje 7 zł i jeśli podkreślam jakąś oko – na 90% będzie to właśnie ta kredka.
Uwaga, mam na myśli te automatyczne kredki “long lasting eye pencil”.
Może i dla wielu must have to czarna kredka, ale dla mnie jest za ciężka, ten brąz jest super.
8. Konturówki do ust pierre rene lip matic – ok 12 zł. Od razu mówię – mam naprawdę kapryśne usta, mało która szminka się na nich trzyma, więc często używam kredki w kolorze zbliżonym do mojego naturalnego. Te sprawdziły się na Karaibach. Zdarza im się łamać, po złamaniu drapią, ale działanie i trwałość – cudo.
9. my secret rozświetlacz face illuminator -ok 15 zł. – Mam starą wersję opakowania, opakowanie jest tandetne i szybko się rysuje, ale rozświetlacz jest super. Jak mam ochotę mocniej się pomalować, to stosuję czasami też jako cień na powieki. Na zdjęciu  on i konturówki z punktu wyżej. Miniaturka bronzera niestety znacznie powyżej budżetu (nie znam taniego, który sprawdza się dobrze).



10. oliwka babydream dla mam – 13 zł. Teoretycznie jest to kosmetyk na rozstępy ciążowe, ale ja kocham używać go do wanny i wmasowywania w ciało. Tania, dobra, ładnie pachnie, ogólnodostępna. Lubię czasami jakieś fancy olejki, ale w kategorii: stosunek cena do jakości – od niemal początku tego bloga bezkonkurencyjna.  We wpisie z 2016 roku zobaczycie jej stare opakowanie. Ta miłość wciąż trwa 🙂
Odkrycie z 2012 roku. Zmieniła opakowanie i formułę, starcza mi na rok, ale bez niej moje brwi wyglądały jak po chemioterapii:
(2012 rok)
Nie czuję się już tak źle jak wtedy, ale lubię podkreślać brwi. jak tego nie robię, to gdzieś tam w środku za bardzo skupiam się na swoich płucach, a nie chcę tak robić. Może i obiektywnie grube mi nie pasują, ale subiektywnie – po prostu dają mi psychiczne poczucie bezpieczeństwa, które czasami znika gdy odpływ w wannie zatka mi gruba garść włosów.
Kto mocno kiedyś chorował, na pewno zrozumie jakie to uczucie paniki w którym wcale nie chodzi o włosy.
Z perspektywy czasu bardzo się cieszę, że kiedyś musiałam oglądać pięć razy każdą złotówkę. Dzięki temu znam dużo tanich perełek. Jak twój studencki budżet na kosmetyki wynosi 20 zł, to przygotowujesz się do kupna kremu pod oczy jak do pisania magisterki i robisz srogi research😅
Z drugiej strony cieszę się, że dostawałam później paczki PR z kosmetykami będącymi poza moim zasięgiem cenowym. Często moim wnioskiem było, że są irracjonalnie drogie i zostaję przy tańszych, ale też wiele razy okazywało się inaczej i muszę to szczerze oddać. Dzisiaj mogę spokojnie dopłacić za to, by oprócz działania skład był bardziej etyczny, opakowanie bardziej eko albo po prostu wesprzeć małego polskiego producenta, który nie ma takiej skali by oferować niższe ceny.
Wymienione w tym wpisie kosmetyki są tanie i dobre, ale często mają brzydkie i niesolidne opakowania, albo jak w przypadku lano-maści – są po prostu fuj. Za to działają zgodnie z obietnicą producenta 🙂
Btw. ja ktoś szuka polecanego miejsca na rzęsy w Warszawie, ja jestem wierna Mayeye, Julia jest super i sprawia, że nie widzę w lustrze zmęczonej, chorej twarzy, bo moje dawne rzęsy nigdy nie odrosły mimo odżywek 😉
__________________
Mam problem z ładowaniem komentarzy, chciałam podziękować Serpentiss za polecenie sposobu na zmycie rudej henny, będę eksperymentować po powrocie z Tunezji 🙂
Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Dlaczego nie warto wierzyć w sprawiedliwy świat, czyli o wpadaniu w poczucie winy słów kilka
Do 15 zł – tanie kosmetyki, które polecam