A tak sobie beztrosko chodziłam po bardziej dzikiej północy Bali😁Nocleg w bańce w dżungli przy wodospadzie to totalny sztos! 
Myślę, że można przyjechać na Bali, być tu i... w ogóle Bali nie doświadczyć. Widzę to rozmawiając z ludźmi, młodzi chłopcy z Australii przyjeżdzają tutaj surfować - siedzą cały czas w tym Canggu, nie mają żadnej ciekawości świata, jeżdżą jak kretyni bez kasków, cieszą się, że tu jest luźniej, że wszystko kosztuje dla nich „jakieś śmieszne pieniądze”, chociaż sami hajs mają od rodziców i nic o zarabianiu nie wiedzą😉O tym, że są chłopcami nie świadczy wiek, a sposób życia. Totalna beztroska.
Nie mówię, że to źle! Raz na jakiś czas sama mam ochotę nasmarować tyłek olejekiem i poleżeć nad basenem, ale świat jest taki ciekawy!!! Na Bali można robić wiele rzeczy. To jak go doświadczamy zależy bardziej od nas samych niż tego, jaka jest wyspa. Jeden będzie jadł codziennie tosty z awokado w fancy knajpkach i opowie, że wyspa jest turystyczna i komercyjna, drugi będzie biegać po szamanach i powie, że magiczna. W mojej ocenie Bali jest jak lustro, zobaczysz w nim to, co jest w Tobie☺️
Ja ledwie liznęłam wyspę, a już trzeba powoli pakować walizkę dalej. Mogłabym tu zrobić jeszcze mnóstwo rzeczy, ale wyrosłam z tego „jestem tu raz w życiu, muszę jeszcze to, to i to”. Nie muszę, może jeszcze wrócę, kto wie!
#indonezja #bali #aniamaluje #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #solofemaletraveler #szczerze_pisząc #infinitydress #multiwaydress #dżungla

A tak sobie beztrosko chodziłam...

Ale się cieszę, że mogę pokazać Wam moją ulubioną część świata! Zieloną, barwną, zupełnie inną! Nabieram tutaj potrzebnego mi dystansu i pokory. Jest taka książka profesora Obuchowskiego „Galaktyka potrzeb” i oprócz tych znanych z klasycznej piramidy, opowiada właśnie o potrzebie dystansu. Mam dystans do siebie, do swoich wpadek, do życia. Bez niego bym zwariowała! Ale nigdzie nie nabieram takiego dystansu jak właśnie w Azji. Traktuję tutaj życie tak, że nie mam szczegółowego planu, mówię TAK! wszystkiemu, co do mnie przychodzi i na co moje ciało nie spięło się w obronnym NIE. Dziękuję, że śledzicie moje przygody, wkładam mnóstwo czasu w złożenie relacji, dlatego dziękuję za ich wyświetlanie! ♥️
I jaram się ogromnie, że jest Was już tutaj 50 TYSIĘCY🎈 dziękuję każdemu, kto podsyłał moje stories albo mój profil dalej - czuję radochę, że mogę pokazać Wam to, czego doświadczam i jeszcze większą na myśl, że powoli kończę ebooka ze wskazówkami jak zorganizować sobie do A do Z podróż na własną rękę. Wiem, że wielu z Was wybiera biura podróży bo nie wie jak. Pokażę! 
W końcu jestem pedagożką, moją życiową misją jest stawanie się tym mostem, po którym można przejść dalej, do przodu.
Tak mi kiedyś napisał Nietzsche, tego się trzymam!
Dzięki raz jeszcze, uwielbiam Was🥰
#redress #czerwonasukienka #aniamaluje #travelbloger #solofemaletraveler #bali #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #indonezja #azja #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ale się cieszę, że mogę...

Ta #podróż jest fajna, bo nie wiem jaki będzie mój kolejny krok. Biorę, co daje mi życie. Nie oceniam, obserwuję. Jak zawsze założenia kompletnie rozjechały się z rzeczywistością - przez ten cały czas przeczytałam może ze 20 stron książki! Scenariusze pisane przez życie są ciekawsze. A ja jestem ciekawska. Pytam, dopytuję, wściubiam nos tam, gdzie nie powinnam. Szukam różnych perspektyw. Miałam odpocząć, a każdego dnia zasypiam kamiennym snem z nadmiaru wrażeń! I podoba mi się to bardzo. Jestem w Azji solo, bo chciałam wyjść poza swoją bańkę. Poznać ludzi z innych kultur, prowadzących inny styl życia niż ja, mających fajne pomysły. 
Często w DM-kach pytacie jak to jest, że poznaję tylu ludzi. Gdzie poznać przyjaciółkę, gdzie chłopaka.
Moja wskazówka? Wyjdź z tego domu sama, nie czekaj na towarzystwo. Jak wyjdziesz z koleżanką, to z dużym prawdopodobieństwem pozostaniesz w towarzystwie tej koleżanki. Pozbądź się tego myślenia „poszłabym na jogę, ale nie mam z kim” i idź! 
Ja idę!
#aniamamuje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #canggu #beach #plaża 
#solotraveler #travelblogger

Ta #podróż jest fajna, bo...

Wielu ludzi w moim wieku nie godzi się na scenariusz studia-kredyt na 30 lat- praca do śmierci i chce od życia czegoś innego. Taki scenariusz też jest bardzo ok, czasami sama bym chciała być w stanie wykonywać prostą pracę, o której nie będę myśleć jak z niej wyjdę! Mój mózg tak nie potrafi, zawsze coś kombinuję! W moim pokoleniu mnóstwo ludzi nie szuka mało uczęszczanych ścieżek. Tworzymy własne. Ja nigdy nie sądziłam, że będę mogła utrzymywać się z bycia Anią. Każdego dnia jestem za to wdzięczna!
To zdjęcie zrobił mi Varin. Blade Runner (kocham! Ale jeszcze bardziej ostre pióro Philipa K. Dicka) odcisnął na nim takie wrażenie, że zajął się fotografią, której motywem są neony. Podkłada lusterko pod obiektyw i bach - gotowe. Zabawa trwa godzinę, kosztuje ok. 150 zł. Ze mną był jeszcze chłopak ze Słowacji. Varin ma ok. 20 bookingów miesięcznie i jest w stanie utrzymać się w Bangkoku z takiego pstrykania. Oznaczam go wam na zdjęciu!
Gdyby można było utrzymywać się ze wszystkiego, za co chciałbyś otrzymywać wynagrodzenie? Ja zawsze chciałam żyć z pisania. Jestem szalenie wdzięczna, że sobie taką możliwość stworzyłam a XXI wiek mi to umożliwił. 
A Ty? Może wystawisz na Airbnb za 200 zł naukę lepienia pierogów dla turystów? Why not! #neonbangkok #neonphotography #aniamaluje #travelgirl #podróże #podróżemałeiduże

Wielu ludzi w moim wieku...

Dla kogoś być może kolejna instagramerka z dupą na wierzchu, dla mnie zdjęcie na pamiątkę zachwytu nad cudownym wodospadem💧Z ekscytacji drżała mi cały czas łydka! Natura potrafi być majestatyczna!🌱
Sama wyspa ma różne oblicza. Na razie doświadczyłam #Bali dla lekko aroganckich młodych ludzi z lepszego (finansowo) świata, bujających się po instagramowych knajpkach. Bali komercyjnego i turystycznego, Bali pełnego przepięknej, dzikiej przyrody, Bali cudownych miejscowych ludzi i Bali mistycznego. Z pewnością perspektyw jest dużo więcej! Staram się patrzeć na świat pod różnymi kątami i zadawać wiele (czasami może ciut zbyt wścibskich) pytań. Ile ja się podczas takich podróży uczę, to o jeju!

A odnośnie pupy w bikini, to nie wrzucając takiego zdjęcia sama bym przyznała, że kobieta w bikini popełnia jakiś grzech, w odróżnieniu od mężczyzn z gołymi klatami. Nie postrzegam tak świata!😉 Pięknego piątku🌸
Fot: @czula.kaminska (mały spoiler tego, co jutro na stories)
#podróże #podróżemałeiduże #blogerka #wodospad #waterfall #bali #travelgirl #travelblogger #aniamaluje #szczerze_pisząc

Dla kogoś być może kolejna...

Nie wszystkie zdjęcia muszą być wymuskane ;) 🌸Moja pogadanka na temat „chłopak by mnie nie puścił” wywołała spore zamieszanie! Opisujecie swoje toksyczne relacje z partnerami, którzy „zabraniali” wam przeróżnych rzeczy. Czasami toksyczne byłyście Wy, w ciągłym strachu, że partner zdradzi. Dzisiaj jesteście w innych relacjach i wiecie, że to nie powinno tak działać i wyglądać. I wspaniale! Lepiej przejrzeć na oczy późno, niż wcale!
Szkoda życia na kogoś, kto podcina Ci skrzydła. Jeśli masz coś, przed czym chcesz ostrzec inne dziewczyny - dawaj śmiało! Czasami zaczyna się od „nie podoba mi się jak chodzisz w sukienkach”
Pozdrowienia z #Bali! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #balibowlsandsmoothies #relacje

Nie wszystkie zdjęcia muszą być...

Wyprawa solo jak dotąd:
👉🏻Ani jednego dnia nie spędziłam zupełnie sama! Poznałam mnóstwo ludzi, z innymi polubiłam się bardziej, bo miałam okazję lepiej ich poznać. 👉🏻Popełniłam sporo błędów organizacyjnych. Np. teraz jestem na #Bali i już czuję, że bez skutera będzie ciężko (mam problem z błędnikiem, nie będę ryzykować), ale jestem dobrej myśli.
👉🏻Do tej pory nie udało mi się popracować! Spędziłam na pracy może godzinę, no chyba, że liczyć składanie relacji na insta, to wtedy pracowałam ze 3h dziennie. Byłaby to jednak najmniej płatna praca świata, bo nic nie zarobiłam🤣🙈
👉🏻Jestem zupełnie nieprzygotowana na #Wietnam! Poranki i wieczory są podobno chłodne (16 stopni). Z polskiej perspektywy to się wyda śmieszne, ale ja mam tu 35 stopni i takie właśnie ubrania.
👉🏻Możliwe więc, że zamiast 2 tygodni w Wietnamie zmyję się szybciej na jakąś wyspę w Tajlandii (Ko Chang albo Ko Samui) albo na Koh Rong w Kambodży :) Ogólnie mordka mi się śmieje cały czas, jest fajnie, jest dobrze!
Teraz pora się trochę opalić.
Mam nadzieję, że podobają Wam się moje przygody na stories! Wielu rzeczy i ludzi też nie pokazuję, ale może wykorzystam te historie w jakiś luźniejszy dzień. Dzisiaj np. chciałabym nagrać krótką pogadankę 😁

Uściski z Bali!

Wyprawa solo jak dotąd: 👉🏻Ani...

Wciąż nie mogę uwierzyć, że smakował mi wege boczek🤯
To były bardzo intensywne dni w Bangkoku, pora na kolejną przygodę - co powinnam zrobić na Bali?
Jakieś rekomendacje? Nie mogę prowadzić skutera, mój błędnik nie ogarnia, więc pewnie będzie ciężko, ale nastawiam się pozytywnie do całej przygody😊
Poleżałabym ze dwa dni na plaży z jakąś książką, bo z nadmiaru wrażeń i emocji moja czaszka dymi😁.
Zastanawiam się też, którego dnia dopadnie mnie kryzys tej podróży, ale czas pokaże!
Podrzućcie swoje rekomendacje a ja powalczę z walizką i idę spać 😘
#Bangkok #vege #foodie #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Wciąż nie mogę uwierzyć, że...

Jestem wkurzona. Że musimy udawać, że mamy mężów i nosić fejkowe obrączki, aby pozbyć się niechcianych adoratorów. Że samo „nie” nie wystarcza i żaden argument nie ma takiej mocy, jak bycie „przypisaną” do jakiegoś faceta. Jakbyśmy same się nie liczyły jako jednostki ludzkie.
Chciałabym mieć poczucie, że mogę robić swobodnie wszystko to, co mężczyźni.
Moim kolegom nikt nie radzi, by dla bezpieczeństwa wracali po ciemku w towarzystwie kobiety.
Nie zwraca uwagi, że przebijają im przez t-shirt sutki. Nie szukają w podróży hosteli z pokojami tylko dla mężczyzn, podczas gdy „female dormitory” to nie jest pomysł, który wziął się z powietrza, a realnej potrzeby.
Ja nie chcę pieprzonych przywilejów. Chcę mieć poczucie, że jesteśmy takimi samymi jednostkami ludzkimi. Ale jak się naczytałam o Waszych fejkowych obrączkach i pierścionkach, to zrobiło mi się naprawdę przykro łamane na jestem wkurzona.

Kobieto, co robisz dla swojego bezpieczeństwa i spokoju, czego nie robią mężczyźni? Wyjdźmy z priv, napisz tutaj!
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #kobieta #wkurw

Jestem wkurzona. Że musimy udawać,...

Śmiesznie tu stoję, ale mam nadzieję, że widzicie - jestem w Azji na maksa szczęśliwa, wszystko mnie cieszy! W tym klimacie oddycha mi się wspaniale (nawet w Bangkoku!) każda drobna rzecz jest przygodą! Mnóstwo nowych bodźców, smaków, tekstur, zapachów. Tym razem zamiast wygodnego mieszkania z dostępem do basenu i siłowni wybrałam hostel i zbieram inne przeżycia. Poznaję ludzi z taką samą zajawką na doświadczanie podróży jak ja. Wymieniam setki uśmiechów dziennie, próbuję mówić „dziękuję” po tajsku, unikać jednorazowego plastiku, zachwycać się myjącym pupę kibelkiem i cieszyć z masażu, po którym chodzę lekkim krokiem. Tak lekkim, że zrobiłam ich dzisiaj 25 tysięcy😊. Kocham #Bangkok, kocham tę część Azji, uwielbiam wieczorem składać dla Was relację z tego wszystkiego, co mnie spotyka. Moim marzeniem jest zachęcić innych do tego samego! Chcę rozwiać Twoje obawy i uprzedzenia, pokazać, że to jest proste i da się na własną rękę bez stresu!
#podróże #podróżemałeiduże #travelgirl #femalesolotraveler #solotravel #bangkok #wakacje #aniamaluje #blogerka #blogerkapodróżnicza #pieszopomieście

Śmiesznie tu stoję, ale mam...

Oświeciła mnie Maryja (i to nie jest click-bait) – [TYGODNIK]

Żyję! Z różnych powodów, głównie zdrowotnych miałam przymusową przerwę bloga. I życia, prawdę mówiąc. Początkowo nie miałam na to ochoty, ale fizycznie przez dłuższy czas praktycznie tylko spałam, leżałam w wannie z gorącą wodą, mało co jadłam i znowu spałam. Sen był rwany kaszlem i pobudkami co trzy godziny, by zażyć różne leki, więc i tak czułam się, jakbym spała po 5 godzin na dobę. 

A potem się temu poddałam. Narzuciłam sobie totalny odpoczynek od bloga. Pierwszy raz w życiu zaakceptowałam ponad 300 komentarzy bez odpowiadania, chociaż wszystkie przeczytałam. Nie było mnie stać czasowo na wydatek w postaci minimum minuty na każdy z nich. Staram się za to odpowiadać na instagramie, dlatego też ograniczyłam liczbę publikowanych zdjęć i komunikowałam się z wami  niemal wyłącznie przez stories.

I wiecie co? Bardzo, ale to bardzo potrzebowałam tej przerwy. Nabrania dystansu i perspektywy. Kocham stukać dla Was w klawiaturę,  ale kocham też być wypoczęta umysłowo. Nie tylko fizycznie.
Moim największym “odkryciem” związanym z pracą kreatywną było odkrycie odpoczywania. Im bardziej się starasz, tym mniej coś wymyślasz. A to co wymyślasz cię nie zadowala. Zaczynasz pracować więcej i więcej i wciąż nic nie wychodzi, a potem kładziesz się spać i nagle twój mózg postanawia zasypywać cię pomysłami przez godzinę. Teraz, kiedy i tak masz już przed sobą tylko pięć godzin snu!
Dzieje się tak dlatego, ponieważ ogrom pracy kreatywnej wykonuje się niejako “w tle”. Rzucasz umysłowi zadanie, wykonujesz jakąś pracę i tyle! Dalej  zajmujesz się swoimi sprawami. A potem idziesz pobiegać, bierzesz długi prysznic, wybierasz się na spacer i voila! Pomysły same przychodzą.
Bardzo dawno nie dałam mojemu umysłowi szansy na tyle “pracy w tle”. Więc chociaż praktycznie “nic nie robiłam” przez paskudny zdrowotnie czas, to mój notes zaczął zapełniać się pomysłami i konkretnymi, nowymi zadaniami.
Nie jestem już tak przeraźliwie blada, ale za to trochę taka… nieposkładana do końca. Jeśli zdarza ci się taki dzień, że masz na sobie dwie różne skarpetki albo cały dzień chodzisz w majtkach na lewą stronę – taka ostatnio jestem życiowo. Powyższe zdjęcie powstało tylko dlatego, że Ania z bluekangaroo chciała mieć zdjęcie w tym miejscu i sprawdzała czy łapie dobrze kadr. Nie mniej jednak – Politechnika to mój ulubiony budynek w Warszawie, jest piękna!
Strasznie wiele we mnie gniewu w ostatnim czasie. Po wybuchu afery pedofilskiej w kościele, Irlandia powzięła konkretne kroki. Niemcy zwołali okrągły stół, powołali specjalny zespół i zwiększyli czas przedawnienia gwałtów na dzieciach. Francuzi pociągają do opowiedzialności karnej biskupów tuszujących znane im sprawy i działających jak w rymowance “a dziad wiedział, nie powiedział, a to było tak“. Wszędzie konkretne kroki. A u nas? Przez lata kościół był nietykalny. W trudnych czasach komuny jednoczył społeczeństwo, więc super ciężko było wtedy rozdmuchiwać takie afery. “Boahterowie” jak Jankowski byli wtedy potrzebni, ale serce mi krwawi, że nieszczęścia tych biednych dzieci były mniej ważne od polityki.
Dorzuciłam się ile mogłam do dokumentu Sekielskiego, czekam aż się ukaże, a w tym czasie polecam wam serię artykułów o pedofilii w kościele na oko.press i książkę żeby nie było zgorszenia – jak księża wykorzystują seksualnie dzieci. Nie mówię, że każdy ksiądz. Ale mówię, że w pedofilskim gównie umoczona jest każda archidiecezja.

 I to jest naprawdę wyjątkowy problem, bo jak napisał Jacek Dehnel w odpowiedzi na pytania, czemu czepiamy się księży a nie np. murarzy – biskupi murarstwa nie przenoszą  za karę sprawców na inne budowy.
Murarze nie święcili też komisariatów, nie udzielali ślubów policjantom, nie są najbardziej wpływowymi osobami na wsi.
Tymczasem kroki podejmowane w Polsce są żadne. Ja jestem za totalnym przywróceniem świeckości państwu, niech religia będzie dobrowolna dla tych, którzy potrzebują, chcą, lubią. Totalnie wspieram pod tym względem postulaty kongresu świeckości. Tymczasem telepie mną za każdym razem, gdy widzę w instytucji publicznej krzyż. Ciekawe jak się czuje ofiara księdza pedofila składając zeznania w miejscu, w którym obok godła wisi patron pedofilów, Jan Paweł II. Człowiek, który pięknie i systemowo to krył.
A tymczasem w Polsce: 
Staram się robić ile mogę. To nie jest “posh” temat, który ładnie wygląda na blogach. Umówmy się, żadna marka nie chce lokować się obok tekstu o pedofilii w kościele i to jest zupełnie zrozumiałe. Angażowanie się w sprawy społeczne jest super,  ale na blogach jest spoko o ile to są bezdomne pieski albo chore dzieci.
Te tematy też mnie oczywiście ruszają, ale niezależnie od ilości osób piszących mi, że unfollow bo nagonka na kościół stała się nieznośna, będę poruszać temat tak długo, aż kościół przestanie dawać ku temu powody. Czyli otworzy archiwa, dokona rozliczenia, przeprosi, stworzy skuteczne procedury i wypłaci ofiarom odszkodowania, a sprawców zamiast na emeryturę wyśle do więzień.
I myślałam ostatnio, że robię w tej sprawie wszystko co mogę – podpisuję ważne petycje, chodzę na protesty, oburzam się o krzyże, więc przerzuciłam zadanie na zadanie “w tle”.
Życie to nie tylko ciężkie tematy, ważnych jest sporo lekkich ;-). Ciężko mi to czasami zrozumieć. W wirze podróży i innych zajęć zapomniałam o sobie.
 W tym roku skupiam się na swoim ciele. Każdy zdrowotny dołek odbija się na mojej cerze, która staje się jeszcze bardziej sucha. Przymusowe leżenie to natychmiastowy spadek formy. Tu bardzo pomogły mi wpisy Marty – jak wrócić do ćwiczeń po chorobie i jej eksperyment jak stracić formę w 2 tygodnie.

Kocham też dobrze zjeść, ale wprowadziłam zmiany w swojej diecie. Z powodów zdrowotnych jest dość specjalna, wysokokaloryczna i takie tam, ale mocno ograniczyłam mięso. Nie tylko ze względu na środowisko, ale też ze względu na jego smak. Z roku na rok jest coraz gorszy. Praktycznie nie jem już piersi z kurczaka.

Nadal oczywiście kocham bekon, ale stał się moim posiłkiem wyjątkowym. Takim do celebrowania.
I właśnie wybrałam się z Anią na pyszne jedzonko do Regina Bar

Knajpa z chińskim menu pomieszanym z pizzą. Hipstersko, bardzo smacznie, lunch za 20 zł, nad nami różowy neon. Znam ten klimat z modnych knajp dla millenialsów w Kijowie. Tak nie do końca poważnie. Klimat jak w podobnej chińskiej knajpce z ósmej minuty mojego vloga z (knajpka to Kytaysʹkyy Pryvit).

Patrzę na ładny różowy neon, zjadłam tak, że głaszczę się z czułością po brzuchu i przychodzi chińskie ciasteczko z wróżbą. Wróżba mówi mi, że mam być miła, a będę szczęśliwa. Wróżba Ani, że wszystko będzie dobrze. Wierzę, Ania to mądra dziewczyna, wszystko zawsze ogarnie. I wtem dostrzegłam kątem oka ją. Schowaną wśród roślin Maryję.

Pod obrazkiem jest oczywiście stolik, przy którym siedziały dwie dziewczyny. Skończywszy posiłek, zatknęły za ramę swoje chińskie wróżby i zostawiły napiwek. Wychodząc przyjrzałam się ramce – cała we wróżbach z chińskich ciasteczek. W pomieszczeniu całym różowym od pięknego neonu. W knajpce z chińskim jedzeniem.

Oświeciło mnie. Może zamiast walczyć z symbolami religii (jednej jedynej słusznej, jakby nie istniało mądre dziedzictwo sikhów, Konfucjusza, jakby nie istniał grubo przed Jezusem cesarz Aśoka, który miał dość sporów i powiedział, że mamy wszyscy ze swoimi religiami żyć spokojnie obok siebie, nie traktując jednej prymarnie, bo się będzie gniewał)… więc może zamiast walczyć z tymi symbolami, zacznijmy wieszać je w miejscach, w których pasują jak kwiat do kożucha? Bez żadnego obrażania, po prostu – element dekoracji.

Wyobraziłam sobie te obrazy z Matką Boską w klubach i mięsnych. Sama rozważam uroczo kiczowaty obrazek do powieszenia w sypialni. Po raz pierwszy żałuję, że nie mam samsunga, bo gustowny case z reprodukcją obraz z Maryją mógłby chronić telefon przed upadkiem. Kupiłam za to silikonową foremkę do robienia mydełek  – jeśli jakość będzie ok, uruchomię mini-produkcję ślicznych maryjnych mydełek (i zadbam o swoją czystość, bo któż jest czystszy niż Maryja?), czekoladek, których podjadanie nie będzie dietetycznym grzeszkiem oraz świeczek.

Nigdy nie byłam bardziej przekonana, co do wystroju. Kto by pomyślał, że rozświetlony jadowicie różowym neonem “Regina” obraz tak bardzo mnie pod tym kątem oświeci. Jeśli zdejmowanie krzyży jest niemożliwe, może warto zacząć spamować symbolami wszędzie, aż ludzie będą mieć ich dość jak despacito. Tak mi dopomóż Thorze.

Ale! Robiłam też fajne rzeczy!

Przeczytałam kilka dobrych książek, wszystkie takie rekomendacje lądują na stories. Przeczytałam też kiepskie książki. Pierwszy raz rozczarował mnie Tołstoj (“Szczęście rodzinne”), ale dziko bawiłam się czytając w wannie “365 dni” i “ten dzień”, które bardzo wiele mówią o guście literackim polaków, ale pobudziły moje mięśnie przepony i krztusząc się ze śmiechu przyspieszyłam pozbywanie się wszystkiego, czego człowiek się pozbywa mając mokry kaszel.

Screen za pigout, gdzie jest też dobra recenzja tej pozycji

Dla równowagi we Wszechświecie polecam za to 21 lekcji na XXI wiek – bez dwóch zdań, to najmądrzejsza książka jaką ostatnio czytałam.

Jeśli nie lubicie płacić dużo za książki, a lubicie czytać (legalnie) to książka jest na legimi. Można uzyskać darmowy kod z biblioteki, albo pierwszy miesiąc za darmo ode mnie (tylko wtedy trzeba pamiętać o rezygnacji z usługi przed końcem tego miesiąca).
Szczegóły w moim filmiku:

Co jeszcze polecam w tym tygodniu? Tradycyjnie, pora na linki!

Emilia o tym, dlaczego fotograf nie chce dać ci wszystkich zdjęć z sesji – przyznam, że też mnie to zawsze nurtowało, teraz potrafię spojrzeć na to też z drugiej srony

Jak dostać pracę po studiach – na blogu Partyzantka – autorka zebrała aktywności, które pozwoliły jej znajomym szybko się gdzieś zaczepić po obronie.

Lepiej już było – o prognozach na 2019. Jeśli masz kredyt hipoteczny ze zmiennym oprocentowaniem, to oczywiście liczysz się z tym, że rata może się powiększyć?

Wpisy z mojego bloga:

Czy mam problem z drogimi rzeczami?

5 aplikacji, z którymi dobrze wejdziesz w nowy rok – przydatne narzędzia do lepszego snu, utrzymania celów i nawyków, budowania odporności psychicznej

I znowu miks 😉

Mocny film o reagowaniu

Zestawienie simplybeautiful, w którym się znalazłam – dziękuję!

6 tekstów z grup o naturalnym leczeniu – naturalne metody są super, jeśli stosujemy je z głową. Nikt jeszcze nie umarł od wygrzewania zatok gorącym kompresem z gorczycy, ale Thorze – róbmy takie rzeczy z głową i nie łykajmy syropu z cebuli na krztusiec. Bardzo trafne (niestety) zestawienie :<

Julia Joulenka o tym, dlaczego postanowiła zrezygnować na miesiąc z social media – i trwa w tym skubana, bo gdy potrzebowała coś ode mnie – napisała to smsem!

Jak podróżować, także na studiach – bardzo konkretny tekst z konkretnymi danymi, bez ogólników.

I o tym, dlaczego Hogwart to najfajnieszy nieistniejący budynek ever 

Na dziś to już tyle, zostawiam Was z neonem migającym w jednym z warszawskich okien w centrum miasta.

Aaaaaaa jeszcze jedno! Na WOŚP-owe aukcje wskoczyły dwie opcje – spotkanie ze mną, Patabloguje, JestuRudo, ThelittlethingsbyAnia w Sound Garden Hotel, razem z noclegiem, śniadaniem i kolacją, oraz warsztaty tworzenia “action board” które poprowadzę. Szukałam tematu na tyle uniwersalnego, by nikogo nie ograniczać i na tyle ogólnego, by pasował do osób w różnym wieku, ale przez pomyłkę wysłałam Kasi zamiast opisu swoje notatki a tamten plik skasowałam 😰. Tym bardziej jest miło, że praktycznie w ciemno i bez komunikowania o co chodzi, licytujecie już połowę biletów! Więcej opowiem za 2-3 dni, tymczasem odsyłam na charytatywne aukcje. Przypomnę, że pieniądze płyną prosto na konto WOŚP, nie moje ani hotelu, który to wszystko pomógł zorganizować. 

Buziaki!


Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Czy mam problem z drogimi rzeczami?
Oświeciła mnie Maryja (i to nie jest click-bait) – [TYGODNIK]