Instagram has returned invalid data.

Oświeciła mnie Maryja (i to nie jest click-bait) – [TYGODNIK]

Żyję! Z różnych powodów, głównie zdrowotnych miałam przymusową przerwę bloga. I życia, prawdę mówiąc. Początkowo nie miałam na to ochoty, ale fizycznie przez dłuższy czas praktycznie tylko spałam, leżałam w wannie z gorącą wodą, mało co jadłam i znowu spałam. Sen był rwany kaszlem i pobudkami co trzy godziny, by zażyć różne leki, więc i tak czułam się, jakbym spała po 5 godzin na dobę. 

A potem się temu poddałam. Narzuciłam sobie totalny odpoczynek od bloga. Pierwszy raz w życiu zaakceptowałam ponad 300 komentarzy bez odpowiadania, chociaż wszystkie przeczytałam. Nie było mnie stać czasowo na wydatek w postaci minimum minuty na każdy z nich. Staram się za to odpowiadać na instagramie, dlatego też ograniczyłam liczbę publikowanych zdjęć i komunikowałam się z wami  niemal wyłącznie przez stories.

I wiecie co? Bardzo, ale to bardzo potrzebowałam tej przerwy. Nabrania dystansu i perspektywy. Kocham stukać dla Was w klawiaturę,  ale kocham też być wypoczęta umysłowo. Nie tylko fizycznie.
Moim największym “odkryciem” związanym z pracą kreatywną było odkrycie odpoczywania. Im bardziej się starasz, tym mniej coś wymyślasz. A to co wymyślasz cię nie zadowala. Zaczynasz pracować więcej i więcej i wciąż nic nie wychodzi, a potem kładziesz się spać i nagle twój mózg postanawia zasypywać cię pomysłami przez godzinę. Teraz, kiedy i tak masz już przed sobą tylko pięć godzin snu!
Dzieje się tak dlatego, ponieważ ogrom pracy kreatywnej wykonuje się niejako “w tle”. Rzucasz umysłowi zadanie, wykonujesz jakąś pracę i tyle! Dalej  zajmujesz się swoimi sprawami. A potem idziesz pobiegać, bierzesz długi prysznic, wybierasz się na spacer i voila! Pomysły same przychodzą.
Bardzo dawno nie dałam mojemu umysłowi szansy na tyle “pracy w tle”. Więc chociaż praktycznie “nic nie robiłam” przez paskudny zdrowotnie czas, to mój notes zaczął zapełniać się pomysłami i konkretnymi, nowymi zadaniami.
Nie jestem już tak przeraźliwie blada, ale za to trochę taka… nieposkładana do końca. Jeśli zdarza ci się taki dzień, że masz na sobie dwie różne skarpetki albo cały dzień chodzisz w majtkach na lewą stronę – taka ostatnio jestem życiowo. Powyższe zdjęcie powstało tylko dlatego, że Ania z bluekangaroo chciała mieć zdjęcie w tym miejscu i sprawdzała czy łapie dobrze kadr. Nie mniej jednak – Politechnika to mój ulubiony budynek w Warszawie, jest piękna!
Strasznie wiele we mnie gniewu w ostatnim czasie. Po wybuchu afery pedofilskiej w kościele, Irlandia powzięła konkretne kroki. Niemcy zwołali okrągły stół, powołali specjalny zespół i zwiększyli czas przedawnienia gwałtów na dzieciach. Francuzi pociągają do opowiedzialności karnej biskupów tuszujących znane im sprawy i działających jak w rymowance “a dziad wiedział, nie powiedział, a to było tak“. Wszędzie konkretne kroki. A u nas? Przez lata kościół był nietykalny. W trudnych czasach komuny jednoczył społeczeństwo, więc super ciężko było wtedy rozdmuchiwać takie afery. “Boahterowie” jak Jankowski byli wtedy potrzebni, ale serce mi krwawi, że nieszczęścia tych biednych dzieci były mniej ważne od polityki.
Dorzuciłam się ile mogłam do dokumentu Sekielskiego, czekam aż się ukaże, a w tym czasie polecam wam serię artykułów o pedofilii w kościele na oko.press i książkę żeby nie było zgorszenia – jak księża wykorzystują seksualnie dzieci. Nie mówię, że każdy ksiądz. Ale mówię, że w pedofilskim gównie umoczona jest każda archidiecezja.

 I to jest naprawdę wyjątkowy problem, bo jak napisał Jacek Dehnel w odpowiedzi na pytania, czemu czepiamy się księży a nie np. murarzy – biskupi murarstwa nie przenoszą  za karę sprawców na inne budowy.
Murarze nie święcili też komisariatów, nie udzielali ślubów policjantom, nie są najbardziej wpływowymi osobami na wsi.
Tymczasem kroki podejmowane w Polsce są żadne. Ja jestem za totalnym przywróceniem świeckości państwu, niech religia będzie dobrowolna dla tych, którzy potrzebują, chcą, lubią. Totalnie wspieram pod tym względem postulaty kongresu świeckości. Tymczasem telepie mną za każdym razem, gdy widzę w instytucji publicznej krzyż. Ciekawe jak się czuje ofiara księdza pedofila składając zeznania w miejscu, w którym obok godła wisi patron pedofilów, Jan Paweł II. Człowiek, który pięknie i systemowo to krył.
A tymczasem w Polsce: 
Staram się robić ile mogę. To nie jest “posh” temat, który ładnie wygląda na blogach. Umówmy się, żadna marka nie chce lokować się obok tekstu o pedofilii w kościele i to jest zupełnie zrozumiałe. Angażowanie się w sprawy społeczne jest super,  ale na blogach jest spoko o ile to są bezdomne pieski albo chore dzieci.
Te tematy też mnie oczywiście ruszają, ale niezależnie od ilości osób piszących mi, że unfollow bo nagonka na kościół stała się nieznośna, będę poruszać temat tak długo, aż kościół przestanie dawać ku temu powody. Czyli otworzy archiwa, dokona rozliczenia, przeprosi, stworzy skuteczne procedury i wypłaci ofiarom odszkodowania, a sprawców zamiast na emeryturę wyśle do więzień.
I myślałam ostatnio, że robię w tej sprawie wszystko co mogę – podpisuję ważne petycje, chodzę na protesty, oburzam się o krzyże, więc przerzuciłam zadanie na zadanie “w tle”.
Życie to nie tylko ciężkie tematy, ważnych jest sporo lekkich ;-). Ciężko mi to czasami zrozumieć. W wirze podróży i innych zajęć zapomniałam o sobie.
 W tym roku skupiam się na swoim ciele. Każdy zdrowotny dołek odbija się na mojej cerze, która staje się jeszcze bardziej sucha. Przymusowe leżenie to natychmiastowy spadek formy. Tu bardzo pomogły mi wpisy Marty – jak wrócić do ćwiczeń po chorobie i jej eksperyment jak stracić formę w 2 tygodnie.

Kocham też dobrze zjeść, ale wprowadziłam zmiany w swojej diecie. Z powodów zdrowotnych jest dość specjalna, wysokokaloryczna i takie tam, ale mocno ograniczyłam mięso. Nie tylko ze względu na środowisko, ale też ze względu na jego smak. Z roku na rok jest coraz gorszy. Praktycznie nie jem już piersi z kurczaka.

Nadal oczywiście kocham bekon, ale stał się moim posiłkiem wyjątkowym. Takim do celebrowania.
I właśnie wybrałam się z Anią na pyszne jedzonko do Regina Bar

Knajpa z chińskim menu pomieszanym z pizzą. Hipstersko, bardzo smacznie, lunch za 20 zł, nad nami różowy neon. Znam ten klimat z modnych knajp dla millenialsów w Kijowie. Tak nie do końca poważnie. Klimat jak w podobnej chińskiej knajpce z ósmej minuty mojego vloga z (knajpka to Kytaysʹkyy Pryvit).

Patrzę na ładny różowy neon, zjadłam tak, że głaszczę się z czułością po brzuchu i przychodzi chińskie ciasteczko z wróżbą. Wróżba mówi mi, że mam być miła, a będę szczęśliwa. Wróżba Ani, że wszystko będzie dobrze. Wierzę, Ania to mądra dziewczyna, wszystko zawsze ogarnie. I wtem dostrzegłam kątem oka ją. Schowaną wśród roślin Maryję.

Pod obrazkiem jest oczywiście stolik, przy którym siedziały dwie dziewczyny. Skończywszy posiłek, zatknęły za ramę swoje chińskie wróżby i zostawiły napiwek. Wychodząc przyjrzałam się ramce – cała we wróżbach z chińskich ciasteczek. W pomieszczeniu całym różowym od pięknego neonu. W knajpce z chińskim jedzeniem.

Oświeciło mnie. Może zamiast walczyć z symbolami religii (jednej jedynej słusznej, jakby nie istniało mądre dziedzictwo sikhów, Konfucjusza, jakby nie istniał grubo przed Jezusem cesarz Aśoka, który miał dość sporów i powiedział, że mamy wszyscy ze swoimi religiami żyć spokojnie obok siebie, nie traktując jednej prymarnie, bo się będzie gniewał)… więc może zamiast walczyć z tymi symbolami, zacznijmy wieszać je w miejscach, w których pasują jak kwiat do kożucha? Bez żadnego obrażania, po prostu – element dekoracji.

Wyobraziłam sobie te obrazy z Matką Boską w klubach i mięsnych. Sama rozważam uroczo kiczowaty obrazek do powieszenia w sypialni. Po raz pierwszy żałuję, że nie mam samsunga, bo gustowny case z reprodukcją obraz z Maryją mógłby chronić telefon przed upadkiem. Kupiłam za to silikonową foremkę do robienia mydełek  – jeśli jakość będzie ok, uruchomię mini-produkcję ślicznych maryjnych mydełek (i zadbam o swoją czystość, bo któż jest czystszy niż Maryja?), czekoladek, których podjadanie nie będzie dietetycznym grzeszkiem oraz świeczek.

Nigdy nie byłam bardziej przekonana, co do wystroju. Kto by pomyślał, że rozświetlony jadowicie różowym neonem “Regina” obraz tak bardzo mnie pod tym kątem oświeci. Jeśli zdejmowanie krzyży jest niemożliwe, może warto zacząć spamować symbolami wszędzie, aż ludzie będą mieć ich dość jak despacito. Tak mi dopomóż Thorze.

Ale! Robiłam też fajne rzeczy!

Przeczytałam kilka dobrych książek, wszystkie takie rekomendacje lądują na stories. Przeczytałam też kiepskie książki. Pierwszy raz rozczarował mnie Tołstoj (“Szczęście rodzinne”), ale dziko bawiłam się czytając w wannie “365 dni” i “ten dzień”, które bardzo wiele mówią o guście literackim polaków, ale pobudziły moje mięśnie przepony i krztusząc się ze śmiechu przyspieszyłam pozbywanie się wszystkiego, czego człowiek się pozbywa mając mokry kaszel.

Screen za pigout, gdzie jest też dobra recenzja tej pozycji

Dla równowagi we Wszechświecie polecam za to 21 lekcji na XXI wiek – bez dwóch zdań, to najmądrzejsza książka jaką ostatnio czytałam.

Jeśli nie lubicie płacić dużo za książki, a lubicie czytać (legalnie) to książka jest na legimi. Można uzyskać darmowy kod z biblioteki, albo pierwszy miesiąc za darmo ode mnie (tylko wtedy trzeba pamiętać o rezygnacji z usługi przed końcem tego miesiąca).
Szczegóły w moim filmiku:

Co jeszcze polecam w tym tygodniu? Tradycyjnie, pora na linki!

Emilia o tym, dlaczego fotograf nie chce dać ci wszystkich zdjęć z sesji – przyznam, że też mnie to zawsze nurtowało, teraz potrafię spojrzeć na to też z drugiej srony

Jak dostać pracę po studiach – na blogu Partyzantka – autorka zebrała aktywności, które pozwoliły jej znajomym szybko się gdzieś zaczepić po obronie.

Lepiej już było – o prognozach na 2019. Jeśli masz kredyt hipoteczny ze zmiennym oprocentowaniem, to oczywiście liczysz się z tym, że rata może się powiększyć?

Wpisy z mojego bloga:

Czy mam problem z drogimi rzeczami?

5 aplikacji, z którymi dobrze wejdziesz w nowy rok – przydatne narzędzia do lepszego snu, utrzymania celów i nawyków, budowania odporności psychicznej

I znowu miks 😉

Mocny film o reagowaniu

Zestawienie simplybeautiful, w którym się znalazłam – dziękuję!

6 tekstów z grup o naturalnym leczeniu – naturalne metody są super, jeśli stosujemy je z głową. Nikt jeszcze nie umarł od wygrzewania zatok gorącym kompresem z gorczycy, ale Thorze – róbmy takie rzeczy z głową i nie łykajmy syropu z cebuli na krztusiec. Bardzo trafne (niestety) zestawienie :<

Julia Joulenka o tym, dlaczego postanowiła zrezygnować na miesiąc z social media – i trwa w tym skubana, bo gdy potrzebowała coś ode mnie – napisała to smsem!

Jak podróżować, także na studiach – bardzo konkretny tekst z konkretnymi danymi, bez ogólników.

I o tym, dlaczego Hogwart to najfajnieszy nieistniejący budynek ever 

Na dziś to już tyle, zostawiam Was z neonem migającym w jednym z warszawskich okien w centrum miasta.

Aaaaaaa jeszcze jedno! Na WOŚP-owe aukcje wskoczyły dwie opcje – spotkanie ze mną, Patabloguje, JestuRudo, ThelittlethingsbyAnia w Sound Garden Hotel, razem z noclegiem, śniadaniem i kolacją, oraz warsztaty tworzenia “action board” które poprowadzę. Szukałam tematu na tyle uniwersalnego, by nikogo nie ograniczać i na tyle ogólnego, by pasował do osób w różnym wieku, ale przez pomyłkę wysłałam Kasi zamiast opisu swoje notatki a tamten plik skasowałam 😰. Tym bardziej jest miło, że praktycznie w ciemno i bez komunikowania o co chodzi, licytujecie już połowę biletów! Więcej opowiem za 2-3 dni, tymczasem odsyłam na charytatywne aukcje. Przypomnę, że pieniądze płyną prosto na konto WOŚP, nie moje ani hotelu, który to wszystko pomógł zorganizować. 

Buziaki!


Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Czy mam problem z drogimi rzeczami?
Oświeciła mnie Maryja (i to nie jest click-bait) – [TYGODNIK]