Jak możesz być zadbana, będąc niezbadana?! Rzuciłam dzisiaj w żywej dyskusji z @kasia_coztymseksem. Kasia oczywiście jest mądra i się bada ale powiedziała, że mam to zapisać🙃
Rozmawiałyśmy o wielu rzeczach, np. o tym, że żyjemy w dziwnym kraju, w którym seks można uprawiać (nie lubię tego słowa, to nie pole) od 15-tego roku życia, a do ginekologa można iść od 18-ego. I tak sobie rozmawiamy o tym, co ja uważam, że Kasia fajnego robi dla kobiet ucząc je o tym, że seks może być fajny i przyjemny (a nie dla każdego niestety jest😥), i co Kasia uważa, że ja robię fajnego ucząc kobiety, że powinny mieć własne pieniądze a w relacje z innymi wchodzić bo chcą, a nie z ekonomicznej konieczności🙅🏻‍♀️💸
Gdzieś tam zawędrowałyśmy w odmęty relatywnie drogiego, szczególnie dla młodych ludzi dostępu do specjalistów.
I z jednej strony tak, totalnie się zgadzam. 15 minut wizyty bez żadnych badań to 150 zł (ja tyle płacę) a jak robisz przy okazji badania to kwota się zwiększa. To rzeczywiście może to boleć. Sama byłam w miejscu, w którym oglądałam każdą złotówkę 5x
✅ALE! Priorytety, dziewczyno, priorytety! Nigdy nie miałam problemu by określić, że są rzeczy ważne i ważniejsze.
Nie wiem i nie rozumiem, jak można co 3 tygodnie chodzić na rzęsy i hybrydy, a  3 lata nie być u ginekologa. Na tej samej zasadzie nie rozumiałam Gruzinów z nowymi telefonami, ale bez zębów🤯
Na studiach miałam stary model telefonu a mój pierwszy tablet, dzięki któremu mniej kserowałam i moglam czytać książki na legimi, nagrzewał się tak mocno, że musiałam go wkładać do lodówki by odpoczął. 
Ale zawsze mam zrobione badania i nie unikam lekarzy, bo to ważne❗️
Nie mówię zresztą tylko o finansach. Łatwiej jest „zadbać o siebie” idąc na te hybrydy niż pobiegać, prawda?
Don’t get me wrong, sama lubię mieć pomalowane paznokcie, lubię, a nawet uwielbiam Julię z @mayeye_warsaw , do której chodzę na rzęsy i chciałabym, aby jej biznes się rozkręcał.
Ale! First things first. Nie możesz być zadbana i niezbadana jednocześnie. Badaj się dziewczyno, ok? Gdy następnym razem gdy powiesz sobie „ale psycholog/ginekolog/terapeuta/fizjoterapeuta” jest drogi, zastanów się czy dobrze ustalasz priorytety. Nr 1 to Ty!

Jak możesz być zadbana, będąc...

Mój detoks od social mediów nadal trwa i dzielnie trzymam się narzuconej sobie maksymalnie godziny dziennie. Streszczając się powiem tylko, że wykorzystuję moment siedzenia na tyłku w Warszawie na spotkania z tymi wszystkimi cudownymi ludźmi, których przez ciągle bycie w rozjazdach nieco zaniedbałam. Podoba mi się to, chociaż dzisiaj naszło mnie na szybkie sklecenie „tygodnika”, więc macie coś do poczytania na blogu.
Zdjęcie w Tunezji zrobiła @ewaszabatin nie mam pojęcia kiedy, ale dobrze pokazuje mój mały problem z telefonem, który stał się przedłużeniem ręki. Kolory podkręciłam presetem Madryt, od @krzysztof_adamek i @instafiltry.pl, tylko zostawiłam po swojemu niebieski.

Pytanie za sto punktów: zerknij w zakładkę „twoja aktywność” na instagramie i napisz ile czasu dziennie spędzasz w tej aplikacji. Jestem ciekawa!
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #wakacje ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #lato #afryka #tunisia

Mój detoks od social mediów...

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i wzorzyste rajstopy to najpopularniejsze prezenty jakie dostaję. Prezentem jaki sama chciałabym sobie podarować jest czas⏳ Właśnie zamknęłam ogromny projekt🥳. Powinnam uczcić to kieliszkiem szampana i relaksem, tymczasem  pierwsza myśl brzmiała „o cudownie! wreszcie będę miała czas na pisanie własnego ebooka i tekstów na bloga”. A potem uświadomiłam sobie, że ja zawsze mam nad sobą coś, co POWINNAM napisać. Nie pamietam kiedy miałam od tego wolną głowę. I tak jak cenię sobie szalenie dywersyfikację przychodów i wolność twórczą jaką mi daje, tak potrzebuję też wolności OD tworzenia. Nie da się tego streścić wpisem na IG, ale Fromm swoją genialną „Ucieczką od wolności” poukładał mi kiedyś w głowie. Potrzebuję powiedzieć sobie, że mogę bez konsekwencji dla swojej psychiki być wolna od bloga i instagrama i nie czynić z nich ważnych filarów mojej tożsamości. Ustawiam sobie jeszcze ostrzejszy limit czasowy na instagrama (godzinę dziennie!). Mam ochotę pisać i wrzucać tutaj coś tylko wtedy, gdy będzie mnie na to cisnąć jak na sikanie po siedmiogodzinnej jeździe z Tbilisi do Batumi.Może będę milczeć całymi dniami, może naparzać treściami jak szalona, dowiem się tylko postanawiając, że nie muszę! Pssst! Ograniczyłam na profilu komentowanie tylko dla osób; które mnie obserwują. Kompletnie wyzwoliłam się myśli o tym, że konto powinno rosnąć. Dałam sobie do końca roku czas na wolność także od zarabiania. Jestem ciekawa co będę CHCIAŁA robić czując, że mam ten cudowny komfort, że nie muszę.

#przerwa #aniamaluje #szczerze_pisząc #rajstopy #nogi #książka #kropki

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i...

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej memiczne momenty mojego życia (są w przypiętych!) i bezkonkurencyjnie wygrał gołąb, który leciał na mój tyłek😅. Naszła mnie przy tej okazji pewna myśl, której nie mogę wyrzucić z głowy. Zostanę pewnie zjechana i już słyszę te komentarze pod tytułem „zdefiniuj kobiecość!!!1”, ale nie czuję, abym miała jakiś obowiązek coś tu definiować, tak samo jak nie umiem zdefiniować czym jest chemia między dwójką ludzi i czemu czasami nie ma jej z kimś, kto teoretycznie łapie się we wszystkie nasze kryteria a „to coś” ma ktoś, kto do nich nie pasuje😉
Więc myśl, która mnie dręczy to ta, że poza aktorkami czy piosenkarkami mało widzę kobiet odnoszących sukcesy czy dzierżących władzę, które nie ukrywałyby swojej - no właśnie - kobiecości.
I nie zrozumcie mnie źle, jestem na tym etapie, że czuję się świetnie gdy mam na sobie bluzę ze sponge bobem, ale  co takiego sprawia, że kobiety w polityce ubierają się bardziej jak Angela Merkel czy Beata Szydło niż jak nie wiem, Angelina Jolie?
Może to, że gdy Magdalena Ogórek (nie głosowałam na nią!) kandydowała w wyborach prezydenckich, to nikt nie pytał jej o poglądy,  a media opisywały wyłącznie jej sukienki i sposób układania włosów?
Co takiego sprawia, że mądra kobieta nie może podkreślić strojem swoich pośladków?
Nie, nie uważam jakoby tyłek i cycki były jedynym co mam do zaoferowania (w ogóle co za debilne określenie) więc nie czuję abym musiała to skrywać i „najlepsze zostawić na koniec”, ale drapie mnie to, gryzie i męczy. 
Jakieś spostrzeżenia?

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej...

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie, nie migam się od pracy i obowiązków. Jestem po prostu wygodna! Nie dla mnie 10 kroków koreańskiej pielęgnacji, ale niestety przy wrażliwej cerze nie mogę sobie pozwolić na całkowite olanie tematu. Wrażliwa, skora do podrażnień cera szybko się na mnie zemści, jeśli nie poświęcę jej chwili uwagi wieczorem. Jeśli jesteś wrażliwcem jak ja - możesz śmiało zerknąć w drogerii na półkę z linią physio mikrobiom marki tołpa.
Moja cera nie ma ze mną lekko, bo ciągle podróżuję (zmieniam twardość wody i powietrze) a do tego nie śpię tyle ile powinnam. A z tymi kosmetykami się polubiłam, bo działają po prostu tak, jak trzeba! Na stories możecie zobaczyć jak wygląda. 
#tołpa #pielęgnacjatwarzy #physio #oczyszczanie #kosmetyki #uroda #makijaż  #pielęgnacja #blogerka #zakupy #krem #blogkosmetyczny #twarz #polskiekosmetyki #kosmetyczka #blogurodowy #piękno #kosmetyk #dzieńdobry #nawilżenie #aniamaluje 
Post we współpracy z marką @tolpa_mniej_wiecej

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie,...

Czy jeśli w Gruzji podoba mi się nie tylko to, że jest pięknie, miło i pysznie, ale też tanio, to znaczy, że akceptuję wyjątkowo niefortunne geopolityczne położenie kraju?🤔🤯
Pierwszy raz ta myśl zastrzeliła mnie gdy odnotowałam w swojej głowie, że z roku na roku mój ukochany Lwów staje się wyraźnie droższy. 
A potem dałam sobie mentalnego plaska w twarz, bo w sumie fajnie, że ludzie się bogacą. Nie chciałabym, aby Polska słynęła wyłącznie z tego, że jest tanio i można się za grosze naj*bać. 
W 2000 roku minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosiło 700 zł. Pamiętam jak rodzice wielkim wysiłkiem kupili mi za jednym zamachem dwa pierwsze tomy Pottera. To było super, zawsze na prezenty chciałam tylko książki, ale dopiero z perspektywy gruzińskich cen zaczynam to doceniać.

Gruzja jest niesamowita nie tylko dlatego, że jest tania. Jest niesamowita tak po prostu. Różnorodna, pyszna. Z przebogatą mitologią, kulturą, alfabetem i dumą, która nie pozwala się ugiąć przed wielkim, groźnym sąsiadem. Jasne, Gruzja jest najbliższym nam kulturowo krajem będącym w top15 pod kątem niskiego Consumer Price Index (w uproszczeniu: stosunek zarobków do kosztów życia) i rozumiem, że dla wielu ludzi to będzie kraj taniej najebki, ale dla mnie to była jedna z najciekawszych podróży w życiu. 
Przy okazji; 
Czy znacie jakąś dobrze wydaną wersję gruzińskich mitów? Może być po angielsku :). #georgia #georgia🇬🇪 #georgiatravel #gruzja #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniapodróżuje

Czy jeśli w Gruzji podoba...

„Nie jestem w stanie znieść myśli, że ugnę się pod naporem ich spojrzeń i pozwolę się zawstydzić. Bo nie robię nic złego. Posiadanie ciała nie jest niczym złym. To kultura, która mówi kobiecie, że jest grzeszna jest do wymiany. Nie ważne, czy ktoś stwierdzi, że grzeszne są odsłonięte włosy czy sterczące sutki, to nie kobieta jest odpowiedzialna za odczucia, które budzi w mężczyznach. Każdy sam musi nauczyć się panować nad swoimi emocjami.” Na blogu o jeszcze jednym, ale super ważnym powodzie, dla którego chodzę bez stanika. Uświadomiłam sobie ten powód dopiero wczoraj, ale jest turbo, naprawdę turbo ważny.
Chodźcie na bloga, bo warto!
#blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc #bodyshaming #ciałopozytywne #bodypositivity #bezstanika ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia #tunis #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka

„Nie jestem w stanie znieść...

Z pieskami w Gruzji jest jak z tym chłopakiem, który wpatruje się w ciebie cały wieczór i chociaż w ogóle ci się nie podoba, z grzeczności odwzajemnisz uśmiech. Albo wymienisz 5 grzecznościowych zdań, nic co wychodziłoby poza small talk, ale będziesz tego żałować przez najbliższe miesiące. Chłopak bowiem znajdzie cię na wszystkich możliwych kanałach social media (chociaż zna tylko twoje imię!) i będzie cię tam nękał aż znajdzie sobie inny cel.
No właśnie. Pieski. Jest ich dużo, brykają sobie wolno, są najedzone i zakolczykowane, ale Gruzja nie ma pieniędzy na schroniska a walka z niekontrolowanym rozrodem jest walką z wiatrakami - pieski mnożą się przecież na „terenach kontrolowanych przez Rosję”. Milutkie, łaszące się, kochane. Ale jak dasz o dwa głaski za dużo albo podzielisz się obiadem, będą za tobą łazić wszędzie i przyprowadzą kolegów.

Oczywiście noszę antybakteryjny żel do rąk i to byłby idealny moment na wplecienie w narrację reklamy, ale niestety nikt mi nie zapłacił. A szkoda!🤪
Anyway - i Gruzja i pieski spoko. Ciężko przestawić się tylko na myślenie, że one nie są bezdomne, a wolne, jak wiewiórki u nas, ale warto brać pod uwagę uwarunkowania kulturowe i ekonomiczne zanim wyda się osąd ;) #Gruzja #Georgia #georgiatravel #georgiatrip #aniamaluje #aniapodróżuje #pies #pieski #twierdza #fortyfikacje #podróże #podróżemałeiduże #dogsofinstagram #wakacje 
Fot: @troyann

Z pieskami w Gruzji jest...

Dawno się tak nie objadłam! Kocham podróże na wschód. Albo inaczej - ja kocham dzikość. Tu jest dziko, tu jest fajnie, tu jest smacznie. Jest mi dobrze. 
Właśnie zjadłam przepyszne jedzenie w knajpie w której taka potężna pani każe ci tonem nieznoszącym sprzeciwu zamówić. Liczy utarg na liczydle. Jedzenie jest obłędne. Zrobiłam sobie dzisiaj wolne od relacji na stories, ale jutro kierunek ➡️ #kazbegi. Już kupiłam rękawiczki, w poniedziałek chodziłam w letniej kiecce, jutro założę zimową kurtkę🙈
Cudowna ta #gruzja ♥️
#georiga #georgiatravel #georgiatrip #tbilisi #kaukaz #termy #łaźnie #podróżemałeiduże #podróże #aniamaluje #aniapodróżuje 
Zdj; @troyann

Dawno się tak nie objadłam!...

Proszę tylko nie osądzać skakania po dachach na obcasach, sama wiem, że to głupie! Ale te kozaki nie są bardzo wysokie a dachy term stabilne. 
#Gruzja jest niesamowita, #tbilisi jak wyjęte z jakiejś bajki. Nowoczesność miesza się z ruinami, z jednej strony wyluzowani hipsterzy w industrialnych przestrzeniach, z drugiej pobożni młodzi ludzie robiący znak krzyża przed każdym kościołem. Mityczna #kolchida zachwyca detalami, kontrastami, różnorodnością i pysznym jedzeniem. 
Ja szanuję też za to, że Gruzini totalnie potrafią w Cross selling i upselling. I wszyscy zawsze zadowoleni.
Fajnie tu, codziennie zachwyca mnie coś innego! 
#georgia #georgiatravel #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniamaluje #girlswhotravel 
Zdj: @troyann

Proszę tylko nie osądzać skakania...

Czy mam problem z drogimi rzeczami?

Jakiś czas temu kupiłam w lumpeksie kaszmirowy sweterek. W stanie idealnym, skład: 100% kaszmiru, nie żadne 50 czy 30. Pokazałam go wtedy na instagramie (kto nie śledzi, ten trąba!) Do tego ten sweterek jest w aktualnej kolekcji Massimo Dutti i kosztuje prawie 580 zł. Zapłaciłam za niego 4 złote i 25 groszy. Bajka.

Ale pierwsza myśl była taka, że od razu go sprzedam. Bo w sumie to po co mi taki. Mogę sprzedać i kupić sobie tańszy.
Finalnie nie sprzedałam, tylko dałam komuś, komu na jego widok zaświeciły się oczy. Mi satysfakcję dało samo upolowanie perełki.
I wtedy przypomniało mi się, że mam jeden dziwny problem z samą sobą. A dowiedziałam się o nim od koleżanki.

Dlaczego u licha nie pomyślałam, by samej go nosić? Przecież był idealny!

Swego czasu dostawałam dużo “prezentów od marek”. Przesyłki PR może i niektórych cieszą, ale zazwyczaj były fatalnie niedopasowane do mnie. Ot masowe wysyłanie różnych rzeczy z nadzieją, że zareklamuję je za darmo na swoich kanałach.
 Nie mam problemów z polecaniem dobrych rzeczy, ale ciężko jest mnie zadowolić więc rzadko kiedy coś pokazywałam, a kolekcja niedopasowanych rzeczy rosła. Raz na jakiś czas robię z nich paczki do domów samotnych matek, bo nie jestem w stanie zużyć tylu kremów czy szamponów. I o ile mogę tak spokojnie zrobić z szamponem do włosów blond albo maską do włosów przetłuszczających, o tyle mam problem z rzeczami, które otworzyłam, zmacałam, potestowałam i uznałam, że na blogu nigdy ich nie polecę. Teoretycznie przeznaczone do mojej skóry kremy, które nie zrobiły nic dobrego, rozświetlacze, które dawały efekt twarzy wysmarowanej masłem, róże, które w opakowaniu wyglądały ładnie, a finalnie miały inny odcień. Ciężko zrobić z takich rzeczy paczkę dla potrzebujących, to byłoby bardzo niegrzeczne. Nie dajemy potrzebującym paczek z napoczętym makaronem i czekoladą, kosmetyków też nie wypada.
Po mojej wynajmowanej 😛 łazience buszują po prostu znajomi, którzy wychodzą ode mnie tylko z pełnym brzuchem, ale też z naręczem kosmetyków, które dla nich będą idealne, a do mnie zwyczajnie nie pasują.
Przeglądając moje szafki i szuflady koleżanka zauważyła, że chociaż mam drogi rozświetlacz BECCA , to używam taniego z MySecret. Dziesięć razy tańszego. Dlaczego nie poleciłam tego marki BECCA? Bo nie jest dziesięć razy lepszy, na co wskazywałaby cena. A na to sumienie mi nie pozwala.
Ta prawidłowość dotyczyła naprawdę wielu rzeczy. Dobrych rzeczy, którym ciężko coś zarzucić poza stosunkiem ceny do jakości. I chociaż są trochę lepsze od swoich tańszych odpowiedników, to wciąż smarowałam się tymi tańszymi.
Potem to samo zauważyła jeszcze jedna koleżanka, która pomagała mi pakować pudła przy przeprowadzce. Zauważyła, że droższe kosmetyki są ledwo maźnięte, a te tanie mają sensowny procent zużycia.
Tak było od zawsze. Jak nie miałam kasy i chodzenie po lumpeksach nie było zabawą, a koniecznością, to sprzedawałam drożej rzeczy 10-8/10 a sama kupowałam za ułamek tej ceny coś wystarczająco dobrego. Jakbym nie zasługiwała na najlepsze rzeczy, ale nie miała problemu z tym, że inni “zasługują”. I nie zrozumcie mnie źle, bo możecie przeczytać mój wpis o tym, dlaczego wystarczająco dobrze w wielu sytuacjach też jest ok. Ale mowa o innych sytuacjach.
To trochę śmieszne, że miałam swego czasu łatwy dostęp do drogich rzeczy, które przynosił mi niezapowiedziany kurier, albo dostawałam je na eventach i w ogóle z tego nie korzystałam ani nie reagowałam na to entuzjazmem, a są ludzie, którzy zgłaszają się na wyścigi do każdej barterowej oferty. Ba! Są “influencerzy”, którzy piszą uprzejme maile do firm, że ktoś komu firma wysyła paczki jest zbyt beznadziejny by je dostawać albo bawią w się w różne oszustwa byle tylko znaleźć się na listach wysyłkowych. 
Długo się nad tym zastanawiałam, popracowałam nad sobą i chociaż nic nie tłumaczy akcji ze sweterkiem, podczas której zwyciężyło moje “stare” myślenie, to już dokładnie wiem, że jednak… to nie ja mam problem.
Nie mam żadnego problemu z inwestowaniem w rzeczy, które są naprawdę dobrej jakości i poprawiają komfort życia. Np. ten materac medyczny do spania, który kocham mocno). Po skończonej współpracy sama zrobiłam sobie zamówienie na kosmetyki z fridge, bo gdy moja skóra jest w kryzysie, ogarniają bez problemu. Lubię nosić bardzo ładną bieliznę, nawet jeśli jedyną osobą która tego dnia będzie ją oglądać jestem ja (i to tylko w tych kilku momentach gdy idę siku).
Zobacz: życie jest za krótkie na bawełniane gacie
Zaczęłam więc myśleć, że może ja nie lubię po prostu sytuacji gdy widać, że mam drogą rzecz. Kupuję raczej takie, o których tylko ja wiem, że miały konkretną cenę. Może wstydzę się epatowania logotypem?
Nie, to nie to.
Jasne, czytałam No logo’ Naomi Klein i nadal uważam, że to super książka o alterglobalistycznym podejściu do świata, chociaż pozostałe rozdziały (No Space, No Choice, No Jobs) zrobiły na mnie większe wrażenie. Zupełnie nie postrzegam posiadania jakiegoś dobra/atrybutu jako powodu do wstydu czy jako obnoszenia się z tym.
Posiadanie i noszenie torebki Louis Vuitton to nie krzyczenie “patrzcie mam torebkę za pięć tysięcy!” i jeśli ktoś to tak postrzega, to raczej on ma problem.
Chociaż jeśli kiedyś kupię torebkę za tyle pieniędzy, pieprznijcie mnie proszę w łeb. To cena metra mieszkania w niektórych miastach.
Pamiętam jak rozbolała mnie głowa, gdy przeszłam upgrade na macbooka i iphone jednego dnia. Miałam odłożone pieniądze, ale zrobiło mi się słabo 😀
Ważna jest u mnie zdrowa proporcja między ceną a jakością produktu. Mam chyba po prostu strach, że jak będę mieć na twarzy róż za 155 zł (mam taki, Orgasm od NARS jest super!) to będziecie mnie pytać co to i go kupować, chociaż baaaaaardzo podobny jest tani róż z Lovely – oh oh, za 10.99 zł. Miałam oba, używałam Lovely dopóki go nie stłukłam.
Może NARS jest trochę bardziej trwały, ale na pewno nie o tyle, ile wynosi różnica w cenie. I okej, gramaturze, bo NARS jest większy, ale kurczę – to wciąż szalona, naprawdę szalona różnica.
Jasne, mam problem z wydaniem większej kwoty. Zanim kupiłam płaszcz z Marie Zelie, upewniłam się, że robię to podczas największych promocji, używam wszystkich dostępnych zniżek (karta dużej rodziny pożyczona od mamy) i czytałam wszystkie opinie w internecie. Ale jestem z zakupu zadowolona, noszę ten płaszcz i bardzo go lubię. 
Więc chociaż początkowo myślałam, że mam problem z drogimi rzeczami, stwierdzam, że jednak nie. Mam problem z rzeczami, o niewłaściwym stosunku ceny do jakości. I tyle 🙂
Czy ten wpis brzmi trochę jak bełkot? Pewnie tak! Ale to nie bełkot, to metoda sokratyczna. Tak, od tego Sokratesa 😉
Sokrates miał taką metodę, że zadawał rozmówcy pytania, które miały go nakierować na samodzielne dojście do wniosków (dialogi sokratyczne). W zależności od tego kim był rozmówca i jak bardzo był świadomy, stosował jedną z dwóch odmian tej metody. Dla uproszczenia przyjmijmy, że ta której użyłam w tym poście (majeutyczna) to metoda pozytywna.
Zadaję sobie szereg pomocniczych pytań, które mają doprowadzić mnie do sedna.
Nie osądzam swoich myśli, pozwalam im płynąć, czasem ciągnę je dalej zadając samej sobie dodatkowe pytania.
Uwielbiam w ten sposób rozmawiać sama ze sobą i rozbijać swoje lęki czy obawy na mniejsze kawałeczki.
Dlatego podrzucam Wam filmik o innym użyciu metody i zachęcam do poczytania o niej, bo chociaż bardzo stara – wciąż aktualna! Czasami sięgnięcie do korzeni jest rozsądniejszym rozwiązaniem, niż chodzenie do coachów 😉

Okej, to na koniec małe ogłoszenie – z okazji WOŚP robię coś fajnego ;-))

Warsztaty z robienia map… ale nie map marzeń, bo to nie działa, tylko map celów. Jesteśmy poważni, bazujemy na nauce 💕

I dwa…  dzień w Warszawie z noclegiem (śniadanie i kolacją) w Sound Garden Hotel, spotkanie ze mną i rozmowa, piękne zdjęcia by Natalia z Jest Rudo, paznokcie hybrydowe by Pata Bloguje, makijaż by Ania Tarasiuk i miło spędzony czas. Więcej szczegółów na charytatywnych aukcjach Sound Garden Hotel tutaj  :*

Szerzej pogadamy o tym niebawem, ale wrzucam dzisiaj, bo Kasia Melnik z Sound Garden siedziała i wystawiała te aukcje w wolną niedzielę i chciałabym to docenić. Tym bardziej, że nie da się wystawić 30 biletów na jednej aukcji i trzeba to robić ręcznie na 30 osobnych!

Uściski i pięknej niedzieli!



Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

11
Dodaj komentarz

avatar
11 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
11 Comment authors
MalezaSTYLANNPannaPollyannaaTechnolyzeCaroline Livre Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
STYLANN
Gość

Nigdy nie kupuję rzeczy, które ocenię jako “niewłaściwy stosunek jakości do ceny”, choć nie mam kłopotu z kupowaniem rzeczy drogich, które są porządne i mają mi służyć długo. Ale największy kłopot mam jednak z kupowaniem ciuchów. Zawsze z tyłu głowy mam myśl “możesz ten hajs wydać na coś lepszego” lub “wcale tego tak naprawdę nie potrzebujesz”. Nawet jeśli spokojnie mogłabym sobie te ubrania kupić, mam jakąś wewnętrzną blokadę przed kupowaniem masy rzeczy, których w rzeczywistości wcale nie muszę mieć lub nie sprawią mi większej przyjemności.

Technolyze
Gość

Na drugim zdjęciu, ten sznurek z różami – skąd? 😀

Maleza
Gość
Maleza

Myślę podobnie, jak Ty. Czasami kupię coś droższego i jestem rozczarowana, bo wysoka cena sugerowała o wiele lepsza jakość, a tymczasem jest tak sobie. Strasznie się przez to wściekam. Mam wrażenie, że dzisiaj w ogóle ciężko znaleźć coś porzadnego. Wymienione przez Ciebie Massimo Diuti jest kosztowne, ale czy faktycznie aż tak dobre? Z drugiej strony popularne tańsze sieciowki sprzedają często rzeczy jednorazowe. Trudno się w tym wszystkim odnaleźć. Szukałam ostatnio ładnego bialego lub kremowego swetra i guzik, wszystko drogie i beznadziejne, a dużo wysiłku włożyłam w to szukanie. I jakoś nie wierze, że jak zapłacę sześćset złotych lub więcej, to… Czytaj więcej »

Caroline Livre
Gość
Caroline Livre

Ja tam świetnie rozumiem Twoje rozkminy i problemy! Chociaż ja ewidentnie wiem, że mam problem z droższymi rzeczami… Milion razy trudniej mi zacząć chodzić w droższych i ładniejszych rzeczach, które mam, niż w tych starszych i porozciąganych. Już prawie byłam na etapie sprzedania tych ładniejszych, bo prawie w nich nie chodzę, tylko leżą i “czekają”, ale… stwierdziłam, że tak przecież nie można. Skoro jedynym argumentem za sprzedaniem jest to, że w czymś nie chodzę, a pasuje, ładnie leży i wszystko…

Pozdrawiam :))

Katarzyna
Gość
Katarzyna

A ja jednak chyba mam problem z drogimi rzeczami. Zawsze patrzę z zazdrością na kobiety, które są w stanie nosić markowe/designerskie rzeczy z klasą (przynajmniej w moim odczuciu). Ale jakoś chyba wstydzę się sama kupić coś, co krzyczy „wydałam na to całą pensję”, nawet jeśli nie miałabym problemu na to uzbierać. Słyszę głosy z tyłu głowy, „że niby ja miałabym w tym chodzić? A z jakiej okazji? Ani klasy nie mam, ani wyczucia stylu, tylko bym się ośmieszyła, że próbuję udawać.” No i dalej sobie oglądam te markowe torebki że może kiedyś, może w końcu będę godna je nosić. :)))

Paulina z simplistic.pl
Gość

Mam podobnie, jak Ty – również nie lubię wydawać większych kwot, a gdy już zdecyduję się na coś takiego, to wcześniej muszę to dobrze przemyśleć. Staram się też nie wydawać dużych sum pieniędzy na kosmetyki do makijażu, bo doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że to, że dany produkt jest tani, wcale nie oznacza, że nie warto zwrócić na niego uwagi. Są jednak rzeczy, na których staram się aż tak nie oszczędzać, m.in. buty, zwłaszcza te do noszenia na co dzień. Podobnie było podczas wykańczania mieszkania, na niektórych artykułach nie oszczędzaliśmy, jednak wiedzieliśmy, że inne mogą być nieco tańsze i… Czytaj więcej »

PannaPollyannaa
Gość
PannaPollyannaa

Ale super pomysł na licytację!!! Widzę, że cena już jest piękna 🙂 Gratulacje!
Sama mam dużo do przemyślenia w tym temacie. Dzięki za podrzucenie metody Sokratesa. Uczyłam się o niej w liceum i ćwiczyliśmy to nawet, muszę sobie odświeżyć, bo mam sporo tematów w głowie do “przedyskutowania” sama ze sobą 🙂

archigame.pl
Gość

Dwie rzeczy, które przyszły mi do głowy przy okazji czytania tekstu. Pisząc, że “Są “influencerzy”, którzy piszą uprzejme maile do firm, że ktoś komu firma wysyła paczki jest zbyt beznadziejny by je dostawać” masz na myśli, że beznadziejne jest pisanie do firm po różne promki dla blogerów czy to, że ktoś piszę do firm, że komuś innemu się ta promka nie należała? Pytam ponieważ sam czasami piszę w sprawie promek do wydawców gier. Nieraz sami o mnie pamiętają a czasami muszę się przypomnieć, bywa też że dostaję odmowę. To jest beznadziejne? A dwa. A propo Sokratesa, to całkiem ciekawie jest… Czytaj więcej »

Patryk
Gość
Patryk

No jestem troche rozczarowany. Propozycja dla kobiet jest. A cos dla facetow? Btw super pomysl z warsztatami.

Martyna Szkołyk
Gość

Ja też jestem ostrożna podczas zakupów. Wiem, że dla niektórych lepsza cena sugeruje lepszą jakość, ale wcale nie musi tak być. I ja chyba jednak mam problem z drogimi rzeczami, bo jestem na etapie intensywnego oszczędzania. A lumpeksy bardzo lubię od zawsze. 🙂
PS Takie “strumienie myśli” są bardzo fajne!

Anna Żukowska
Gość

O matko, pomimo, że sama mam pieniądze, których nawet nie wiedze na koncie to mam wyrzyty sumienia, że zanowilam iPada. Odkąd się zdecydowałam, że zamówienie już widziałam ile razy by mi przyspieszył pracę (jestem grafikiem), a pomimo to myślę że wydałam na jakiś gabker tyle, co na dobry komputer…

Previous
5 aplikacji, dzięki którym ogarniesz się w nowym roku
Czy mam problem z drogimi rzeczami?