Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Czy mam problem z drogimi rzeczami?

Jakiś czas temu kupiłam w lumpeksie kaszmirowy sweterek. W stanie idealnym, skład: 100% kaszmiru, nie żadne 50 czy 30. Pokazałam go wtedy na instagramie (kto nie śledzi, ten trąba!) Do tego ten sweterek jest w aktualnej kolekcji Massimo Dutti i kosztuje prawie 580 zł. Zapłaciłam za niego 4 złote i 25 groszy. Bajka.

Ale pierwsza myśl była taka, że od razu go sprzedam. Bo w sumie to po co mi taki. Mogę sprzedać i kupić sobie tańszy.
Finalnie nie sprzedałam, tylko dałam komuś, komu na jego widok zaświeciły się oczy. Mi satysfakcję dało samo upolowanie perełki.
I wtedy przypomniało mi się, że mam jeden dziwny problem z samą sobą. A dowiedziałam się o nim od koleżanki.

Dlaczego u licha nie pomyślałam, by samej go nosić? Przecież był idealny!

Swego czasu dostawałam dużo “prezentów od marek”. Przesyłki PR może i niektórych cieszą, ale zazwyczaj były fatalnie niedopasowane do mnie. Ot masowe wysyłanie różnych rzeczy z nadzieją, że zareklamuję je za darmo na swoich kanałach.
 Nie mam problemów z polecaniem dobrych rzeczy, ale ciężko jest mnie zadowolić więc rzadko kiedy coś pokazywałam, a kolekcja niedopasowanych rzeczy rosła. Raz na jakiś czas robię z nich paczki do domów samotnych matek, bo nie jestem w stanie zużyć tylu kremów czy szamponów. I o ile mogę tak spokojnie zrobić z szamponem do włosów blond albo maską do włosów przetłuszczających, o tyle mam problem z rzeczami, które otworzyłam, zmacałam, potestowałam i uznałam, że na blogu nigdy ich nie polecę. Teoretycznie przeznaczone do mojej skóry kremy, które nie zrobiły nic dobrego, rozświetlacze, które dawały efekt twarzy wysmarowanej masłem, róże, które w opakowaniu wyglądały ładnie, a finalnie miały inny odcień. Ciężko zrobić z takich rzeczy paczkę dla potrzebujących, to byłoby bardzo niegrzeczne. Nie dajemy potrzebującym paczek z napoczętym makaronem i czekoladą, kosmetyków też nie wypada.
Po mojej wynajmowanej 😛 łazience buszują po prostu znajomi, którzy wychodzą ode mnie tylko z pełnym brzuchem, ale też z naręczem kosmetyków, które dla nich będą idealne, a do mnie zwyczajnie nie pasują.
Przeglądając moje szafki i szuflady koleżanka zauważyła, że chociaż mam drogi rozświetlacz BECCA , to używam taniego z MySecret. Dziesięć razy tańszego. Dlaczego nie poleciłam tego marki BECCA? Bo nie jest dziesięć razy lepszy, na co wskazywałaby cena. A na to sumienie mi nie pozwala.
Ta prawidłowość dotyczyła naprawdę wielu rzeczy. Dobrych rzeczy, którym ciężko coś zarzucić poza stosunkiem ceny do jakości. I chociaż są trochę lepsze od swoich tańszych odpowiedników, to wciąż smarowałam się tymi tańszymi.
Potem to samo zauważyła jeszcze jedna koleżanka, która pomagała mi pakować pudła przy przeprowadzce. Zauważyła, że droższe kosmetyki są ledwo maźnięte, a te tanie mają sensowny procent zużycia.
Tak było od zawsze. Jak nie miałam kasy i chodzenie po lumpeksach nie było zabawą, a koniecznością, to sprzedawałam drożej rzeczy 10-8/10 a sama kupowałam za ułamek tej ceny coś wystarczająco dobrego. Jakbym nie zasługiwała na najlepsze rzeczy, ale nie miała problemu z tym, że inni “zasługują”. I nie zrozumcie mnie źle, bo możecie przeczytać mój wpis o tym, dlaczego wystarczająco dobrze w wielu sytuacjach też jest ok. Ale mowa o innych sytuacjach.
To trochę śmieszne, że miałam swego czasu łatwy dostęp do drogich rzeczy, które przynosił mi niezapowiedziany kurier, albo dostawałam je na eventach i w ogóle z tego nie korzystałam ani nie reagowałam na to entuzjazmem, a są ludzie, którzy zgłaszają się na wyścigi do każdej barterowej oferty. Ba! Są “influencerzy”, którzy piszą uprzejme maile do firm, że ktoś komu firma wysyła paczki jest zbyt beznadziejny by je dostawać albo bawią w się w różne oszustwa byle tylko znaleźć się na listach wysyłkowych. 
Długo się nad tym zastanawiałam, popracowałam nad sobą i chociaż nic nie tłumaczy akcji ze sweterkiem, podczas której zwyciężyło moje “stare” myślenie, to już dokładnie wiem, że jednak… to nie ja mam problem.
Nie mam żadnego problemu z inwestowaniem w rzeczy, które są naprawdę dobrej jakości i poprawiają komfort życia. Np. ten materac medyczny do spania, który kocham mocno). Po skończonej współpracy sama zrobiłam sobie zamówienie na kosmetyki z fridge, bo gdy moja skóra jest w kryzysie, ogarniają bez problemu. Lubię nosić bardzo ładną bieliznę, nawet jeśli jedyną osobą która tego dnia będzie ją oglądać jestem ja (i to tylko w tych kilku momentach gdy idę siku).
Zobacz: życie jest za krótkie na bawełniane gacie
Zaczęłam więc myśleć, że może ja nie lubię po prostu sytuacji gdy widać, że mam drogą rzecz. Kupuję raczej takie, o których tylko ja wiem, że miały konkretną cenę. Może wstydzę się epatowania logotypem?
Nie, to nie to.
Jasne, czytałam No logo’ Naomi Klein i nadal uważam, że to super książka o alterglobalistycznym podejściu do świata, chociaż pozostałe rozdziały (No Space, No Choice, No Jobs) zrobiły na mnie większe wrażenie. Zupełnie nie postrzegam posiadania jakiegoś dobra/atrybutu jako powodu do wstydu czy jako obnoszenia się z tym.
Posiadanie i noszenie torebki Louis Vuitton to nie krzyczenie “patrzcie mam torebkę za pięć tysięcy!” i jeśli ktoś to tak postrzega, to raczej on ma problem.
Chociaż jeśli kiedyś kupię torebkę za tyle pieniędzy, pieprznijcie mnie proszę w łeb. To cena metra mieszkania w niektórych miastach.
Pamiętam jak rozbolała mnie głowa, gdy przeszłam upgrade na macbooka i iphone jednego dnia. Miałam odłożone pieniądze, ale zrobiło mi się słabo 😀
Ważna jest u mnie zdrowa proporcja między ceną a jakością produktu. Mam chyba po prostu strach, że jak będę mieć na twarzy róż za 155 zł (mam taki, Orgasm od NARS jest super!) to będziecie mnie pytać co to i go kupować, chociaż baaaaaardzo podobny jest tani róż z Lovely – oh oh, za 10.99 zł. Miałam oba, używałam Lovely dopóki go nie stłukłam.
Może NARS jest trochę bardziej trwały, ale na pewno nie o tyle, ile wynosi różnica w cenie. I okej, gramaturze, bo NARS jest większy, ale kurczę – to wciąż szalona, naprawdę szalona różnica.
Jasne, mam problem z wydaniem większej kwoty. Zanim kupiłam płaszcz z Marie Zelie, upewniłam się, że robię to podczas największych promocji, używam wszystkich dostępnych zniżek (karta dużej rodziny pożyczona od mamy) i czytałam wszystkie opinie w internecie. Ale jestem z zakupu zadowolona, noszę ten płaszcz i bardzo go lubię. 
Więc chociaż początkowo myślałam, że mam problem z drogimi rzeczami, stwierdzam, że jednak nie. Mam problem z rzeczami, o niewłaściwym stosunku ceny do jakości. I tyle 🙂
Czy ten wpis brzmi trochę jak bełkot? Pewnie tak! Ale to nie bełkot, to metoda sokratyczna. Tak, od tego Sokratesa 😉
Sokrates miał taką metodę, że zadawał rozmówcy pytania, które miały go nakierować na samodzielne dojście do wniosków (dialogi sokratyczne). W zależności od tego kim był rozmówca i jak bardzo był świadomy, stosował jedną z dwóch odmian tej metody. Dla uproszczenia przyjmijmy, że ta której użyłam w tym poście (majeutyczna) to metoda pozytywna.
Zadaję sobie szereg pomocniczych pytań, które mają doprowadzić mnie do sedna.
Nie osądzam swoich myśli, pozwalam im płynąć, czasem ciągnę je dalej zadając samej sobie dodatkowe pytania.
Uwielbiam w ten sposób rozmawiać sama ze sobą i rozbijać swoje lęki czy obawy na mniejsze kawałeczki.
Dlatego podrzucam Wam filmik o innym użyciu metody i zachęcam do poczytania o niej, bo chociaż bardzo stara – wciąż aktualna! Czasami sięgnięcie do korzeni jest rozsądniejszym rozwiązaniem, niż chodzenie do coachów 😉

Okej, to na koniec małe ogłoszenie – z okazji WOŚP robię coś fajnego ;-))

Warsztaty z robienia map… ale nie map marzeń, bo to nie działa, tylko map celów. Jesteśmy poważni, bazujemy na nauce 💕

I dwa…  dzień w Warszawie z noclegiem (śniadanie i kolacją) w Sound Garden Hotel, spotkanie ze mną i rozmowa, piękne zdjęcia by Natalia z Jest Rudo, paznokcie hybrydowe by Pata Bloguje, makijaż by Ania Tarasiuk i miło spędzony czas. Więcej szczegółów na charytatywnych aukcjach Sound Garden Hotel tutaj  :*

Szerzej pogadamy o tym niebawem, ale wrzucam dzisiaj, bo Kasia Melnik z Sound Garden siedziała i wystawiała te aukcje w wolną niedzielę i chciałabym to docenić. Tym bardziej, że nie da się wystawić 30 biletów na jednej aukcji i trzeba to robić ręcznie na 30 osobnych!

Uściski i pięknej niedzieli!



Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

11
Dodaj komentarz

avatar
11 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
11 Comment authors
MalezaSTYLANNPannaPollyannaaTechnolyzeCaroline Livre Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
STYLANN
Gość

Nigdy nie kupuję rzeczy, które ocenię jako “niewłaściwy stosunek jakości do ceny”, choć nie mam kłopotu z kupowaniem rzeczy drogich, które są porządne i mają mi służyć długo. Ale największy kłopot mam jednak z kupowaniem ciuchów. Zawsze z tyłu głowy mam myśl “możesz ten hajs wydać na coś lepszego” lub “wcale tego tak naprawdę nie potrzebujesz”. Nawet jeśli spokojnie mogłabym sobie te ubrania kupić, mam jakąś wewnętrzną blokadę przed kupowaniem masy rzeczy, których w rzeczywistości wcale nie muszę mieć lub nie sprawią mi większej przyjemności.

Technolyze
Gość

Na drugim zdjęciu, ten sznurek z różami – skąd? 😀

Maleza
Gość
Maleza

Myślę podobnie, jak Ty. Czasami kupię coś droższego i jestem rozczarowana, bo wysoka cena sugerowała o wiele lepsza jakość, a tymczasem jest tak sobie. Strasznie się przez to wściekam. Mam wrażenie, że dzisiaj w ogóle ciężko znaleźć coś porzadnego. Wymienione przez Ciebie Massimo Diuti jest kosztowne, ale czy faktycznie aż tak dobre? Z drugiej strony popularne tańsze sieciowki sprzedają często rzeczy jednorazowe. Trudno się w tym wszystkim odnaleźć. Szukałam ostatnio ładnego bialego lub kremowego swetra i guzik, wszystko drogie i beznadziejne, a dużo wysiłku włożyłam w to szukanie. I jakoś nie wierze, że jak zapłacę sześćset złotych lub więcej, to… Czytaj więcej »

Caroline Livre
Gość
Caroline Livre

Ja tam świetnie rozumiem Twoje rozkminy i problemy! Chociaż ja ewidentnie wiem, że mam problem z droższymi rzeczami… Milion razy trudniej mi zacząć chodzić w droższych i ładniejszych rzeczach, które mam, niż w tych starszych i porozciąganych. Już prawie byłam na etapie sprzedania tych ładniejszych, bo prawie w nich nie chodzę, tylko leżą i “czekają”, ale… stwierdziłam, że tak przecież nie można. Skoro jedynym argumentem za sprzedaniem jest to, że w czymś nie chodzę, a pasuje, ładnie leży i wszystko…

Pozdrawiam :))

Katarzyna
Gość
Katarzyna

A ja jednak chyba mam problem z drogimi rzeczami. Zawsze patrzę z zazdrością na kobiety, które są w stanie nosić markowe/designerskie rzeczy z klasą (przynajmniej w moim odczuciu). Ale jakoś chyba wstydzę się sama kupić coś, co krzyczy „wydałam na to całą pensję”, nawet jeśli nie miałabym problemu na to uzbierać. Słyszę głosy z tyłu głowy, „że niby ja miałabym w tym chodzić? A z jakiej okazji? Ani klasy nie mam, ani wyczucia stylu, tylko bym się ośmieszyła, że próbuję udawać.” No i dalej sobie oglądam te markowe torebki że może kiedyś, może w końcu będę godna je nosić. :)))

Paulina z simplistic.pl
Gość

Mam podobnie, jak Ty – również nie lubię wydawać większych kwot, a gdy już zdecyduję się na coś takiego, to wcześniej muszę to dobrze przemyśleć. Staram się też nie wydawać dużych sum pieniędzy na kosmetyki do makijażu, bo doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że to, że dany produkt jest tani, wcale nie oznacza, że nie warto zwrócić na niego uwagi. Są jednak rzeczy, na których staram się aż tak nie oszczędzać, m.in. buty, zwłaszcza te do noszenia na co dzień. Podobnie było podczas wykańczania mieszkania, na niektórych artykułach nie oszczędzaliśmy, jednak wiedzieliśmy, że inne mogą być nieco tańsze i… Czytaj więcej »

PannaPollyannaa
Gość
PannaPollyannaa

Ale super pomysł na licytację!!! Widzę, że cena już jest piękna 🙂 Gratulacje!
Sama mam dużo do przemyślenia w tym temacie. Dzięki za podrzucenie metody Sokratesa. Uczyłam się o niej w liceum i ćwiczyliśmy to nawet, muszę sobie odświeżyć, bo mam sporo tematów w głowie do “przedyskutowania” sama ze sobą 🙂

archigame.pl
Gość

Dwie rzeczy, które przyszły mi do głowy przy okazji czytania tekstu. Pisząc, że “Są “influencerzy”, którzy piszą uprzejme maile do firm, że ktoś komu firma wysyła paczki jest zbyt beznadziejny by je dostawać” masz na myśli, że beznadziejne jest pisanie do firm po różne promki dla blogerów czy to, że ktoś piszę do firm, że komuś innemu się ta promka nie należała? Pytam ponieważ sam czasami piszę w sprawie promek do wydawców gier. Nieraz sami o mnie pamiętają a czasami muszę się przypomnieć, bywa też że dostaję odmowę. To jest beznadziejne? A dwa. A propo Sokratesa, to całkiem ciekawie jest… Czytaj więcej »

Patryk
Gość
Patryk

No jestem troche rozczarowany. Propozycja dla kobiet jest. A cos dla facetow? Btw super pomysl z warsztatami.

Martyna Szkołyk
Gość

Ja też jestem ostrożna podczas zakupów. Wiem, że dla niektórych lepsza cena sugeruje lepszą jakość, ale wcale nie musi tak być. I ja chyba jednak mam problem z drogimi rzeczami, bo jestem na etapie intensywnego oszczędzania. A lumpeksy bardzo lubię od zawsze. 🙂
PS Takie “strumienie myśli” są bardzo fajne!

Anna Żukowska
Gość

O matko, pomimo, że sama mam pieniądze, których nawet nie wiedze na koncie to mam wyrzyty sumienia, że zanowilam iPada. Odkąd się zdecydowałam, że zamówienie już widziałam ile razy by mi przyspieszył pracę (jestem grafikiem), a pomimo to myślę że wydałam na jakiś gabker tyle, co na dobry komputer…

Previous
5 aplikacji, dzięki którym ogarniesz się w nowym roku
Czy mam problem z drogimi rzeczami?