Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z @magdalena_komsta, jedną z najmądrzejszych kobiet jakie znam. Rozmawiałyśmy np. o tym, ile to razy zastanawiamy się, czy strój nie przyćmi kompetencji. Bo prowadzisz prelekcję do której się długo przygotowywałaś i jednak chcesz potem usłyszeć, że była dobra, a nie, że twój tyłek świetnie wygląda w tej sukience.  Mężczyźni mają mniej seksualizowane ciała (aczkolwiek uważam, że Vladimir Putin nosi mistrzowsko skrojone garnitury🔥) i nie muszą się aż tak nad tym zastanawiać. I spoko, założysz mniej ładną sukienkę żeby „się dopasować” i „nie było gadania” ale przypadkiem utrwalisz dychotomię - ładna/sexy ALBO mądra i kompetentna.
Trudne wybory!

Miałam w życiu dwa takie przekorne momenty, gdy jednocześnie podkreślałam i talię i cycki i tyłek i nogi i jeszcze zakładałam szpilki. Wiele razy byłam oceniona powierzchownie jako niezbyt lotna laska, ale cholernie tych momentów potrzebowałam. Dzięki nim dzisiaj:
👉🏻 nikt nie jest w stanie mnie zawstydzić 👉🏻 mogę unieść brew pogardy, gdy na panelu inny panelista z niekrytym uznaniem pomieszanym ze zdziwieniem powie „ale ty jesteś mądra” po mojej wypowiedzi 👉🏻 kompletnie nie uzależniam swojego poczucia własnej wartości od tego, co mam na tyłku, bo tylko przeczołgawszy się przez etap skrajnie obcisłych sukienek mogę mieć pewność, że moje czucie się dobrze z samą sobą płynie z wewnątrz.

Bardzo często widząc kobiety oceniamy je przez pryzmat własnych wartości i poglądów. Że ubrała się tak by kogoś kusić, że na pewno jest jej niewygodnie na szpilkach i się poświęca, że to, że tamto.
Plx mniej oceniania ok? Może ta dziewczyna właśnie wyrwała się z toksycznego związku, w którym partner jej „nie pozwalał” wychodzić nigdzie w sukienkach i musi to sobie odbić? Może odeszła z jakiegoś ugrupowania oazowego albo ŚJ i ma potrzebę doświadczenia świata inaczej,by móc znaleźć swoją ulubioną wersję siebie? Nigdy nie wiesz!

Skłamię mówiąc, że nie mam z automatu założeń odnośnie nowo poznanych ludzi, bo jak każdy - mam, ale  unikam tych amatorskich psychoanaliz i was też do tego namawiam. Jeśli coś nikogo nie krzywdzi - who cares!
#aniamaluje #szczerze_pisząc

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z...

Jak możesz być zadbana, będąc niezbadana?! Rzuciłam dzisiaj w żywej dyskusji z @kasia_coztymseksem. Kasia oczywiście jest mądra i się bada ale powiedziała, że mam to zapisać🙃
Rozmawiałyśmy o wielu rzeczach, np. o tym, że żyjemy w dziwnym kraju, w którym seks można uprawiać (nie lubię tego słowa, to nie pole) od 15-tego roku życia, a do ginekologa można iść od 18-ego. I tak sobie rozmawiamy o tym, co ja uważam, że Kasia fajnego robi dla kobiet ucząc je o tym, że seks może być fajny i przyjemny (a nie dla każdego niestety jest😥), i co Kasia uważa, że ja robię fajnego ucząc kobiety, że powinny mieć własne pieniądze a w relacje z innymi wchodzić bo chcą, a nie z ekonomicznej konieczności🙅🏻‍♀️💸
Gdzieś tam zawędrowałyśmy w odmęty relatywnie drogiego, szczególnie dla młodych ludzi dostępu do specjalistów.
I z jednej strony tak, totalnie się zgadzam. 15 minut wizyty bez żadnych badań to 150 zł (ja tyle płacę) a jak robisz przy okazji badania to kwota się zwiększa. To rzeczywiście może to boleć. Sama byłam w miejscu, w którym oglądałam każdą złotówkę 5x
✅ALE! Priorytety, dziewczyno, priorytety! Nigdy nie miałam problemu by określić, że są rzeczy ważne i ważniejsze.
Nie wiem i nie rozumiem, jak można co 3 tygodnie chodzić na rzęsy i hybrydy, a  3 lata nie być u ginekologa. Na tej samej zasadzie nie rozumiałam Gruzinów z nowymi telefonami, ale bez zębów🤯
Na studiach miałam stary model telefonu a mój pierwszy tablet, dzięki któremu mniej kserowałam i moglam czytać książki na legimi, nagrzewał się tak mocno, że musiałam go wkładać do lodówki by odpoczął. 
Ale zawsze mam zrobione badania i nie unikam lekarzy, bo to ważne❗️
Nie mówię zresztą tylko o finansach. Łatwiej jest „zadbać o siebie” idąc na te hybrydy niż pobiegać, prawda?
Don’t get me wrong, sama lubię mieć pomalowane paznokcie, lubię, a nawet uwielbiam Julię z @mayeye_warsaw , do której chodzę na rzęsy i chciałabym, aby jej biznes się rozkręcał.
Ale! First things first. Nie możesz być zadbana i niezbadana jednocześnie. Badaj się dziewczyno, ok? Gdy następnym razem gdy powiesz sobie „ale psycholog/ginekolog/terapeuta/fizjoterapeuta” jest drogi, zastanów się czy dobrze ustalasz priorytety. Nr 1 to Ty!

Jak możesz być zadbana, będąc...

Mój detoks od social mediów nadal trwa i dzielnie trzymam się narzuconej sobie maksymalnie godziny dziennie. Streszczając się powiem tylko, że wykorzystuję moment siedzenia na tyłku w Warszawie na spotkania z tymi wszystkimi cudownymi ludźmi, których przez ciągle bycie w rozjazdach nieco zaniedbałam. Podoba mi się to, chociaż dzisiaj naszło mnie na szybkie sklecenie „tygodnika”, więc macie coś do poczytania na blogu.
Zdjęcie w Tunezji zrobiła @ewaszabatin nie mam pojęcia kiedy, ale dobrze pokazuje mój mały problem z telefonem, który stał się przedłużeniem ręki. Kolory podkręciłam presetem Madryt, od @krzysztof_adamek i @instafiltry.pl, tylko zostawiłam po swojemu niebieski.

Pytanie za sto punktów: zerknij w zakładkę „twoja aktywność” na instagramie i napisz ile czasu dziennie spędzasz w tej aplikacji. Jestem ciekawa!
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #wakacje ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #lato #afryka #tunisia

Mój detoks od social mediów...

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i wzorzyste rajstopy to najpopularniejsze prezenty jakie dostaję. Prezentem jaki sama chciałabym sobie podarować jest czas⏳ Właśnie zamknęłam ogromny projekt🥳. Powinnam uczcić to kieliszkiem szampana i relaksem, tymczasem  pierwsza myśl brzmiała „o cudownie! wreszcie będę miała czas na pisanie własnego ebooka i tekstów na bloga”. A potem uświadomiłam sobie, że ja zawsze mam nad sobą coś, co POWINNAM napisać. Nie pamietam kiedy miałam od tego wolną głowę. I tak jak cenię sobie szalenie dywersyfikację przychodów i wolność twórczą jaką mi daje, tak potrzebuję też wolności OD tworzenia. Nie da się tego streścić wpisem na IG, ale Fromm swoją genialną „Ucieczką od wolności” poukładał mi kiedyś w głowie. Potrzebuję powiedzieć sobie, że mogę bez konsekwencji dla swojej psychiki być wolna od bloga i instagrama i nie czynić z nich ważnych filarów mojej tożsamości. Ustawiam sobie jeszcze ostrzejszy limit czasowy na instagrama (godzinę dziennie!). Mam ochotę pisać i wrzucać tutaj coś tylko wtedy, gdy będzie mnie na to cisnąć jak na sikanie po siedmiogodzinnej jeździe z Tbilisi do Batumi.Może będę milczeć całymi dniami, może naparzać treściami jak szalona, dowiem się tylko postanawiając, że nie muszę! Pssst! Ograniczyłam na profilu komentowanie tylko dla osób; które mnie obserwują. Kompletnie wyzwoliłam się myśli o tym, że konto powinno rosnąć. Dałam sobie do końca roku czas na wolność także od zarabiania. Jestem ciekawa co będę CHCIAŁA robić czując, że mam ten cudowny komfort, że nie muszę.

#przerwa #aniamaluje #szczerze_pisząc #rajstopy #nogi #książka #kropki

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i...

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej memiczne momenty mojego życia (są w przypiętych!) i bezkonkurencyjnie wygrał gołąb, który leciał na mój tyłek😅. Naszła mnie przy tej okazji pewna myśl, której nie mogę wyrzucić z głowy. Zostanę pewnie zjechana i już słyszę te komentarze pod tytułem „zdefiniuj kobiecość!!!1”, ale nie czuję, abym miała jakiś obowiązek coś tu definiować, tak samo jak nie umiem zdefiniować czym jest chemia między dwójką ludzi i czemu czasami nie ma jej z kimś, kto teoretycznie łapie się we wszystkie nasze kryteria a „to coś” ma ktoś, kto do nich nie pasuje😉
Więc myśl, która mnie dręczy to ta, że poza aktorkami czy piosenkarkami mało widzę kobiet odnoszących sukcesy czy dzierżących władzę, które nie ukrywałyby swojej - no właśnie - kobiecości.
I nie zrozumcie mnie źle, jestem na tym etapie, że czuję się świetnie gdy mam na sobie bluzę ze sponge bobem, ale  co takiego sprawia, że kobiety w polityce ubierają się bardziej jak Angela Merkel czy Beata Szydło niż jak nie wiem, Angelina Jolie?
Może to, że gdy Magdalena Ogórek (nie głosowałam na nią!) kandydowała w wyborach prezydenckich, to nikt nie pytał jej o poglądy,  a media opisywały wyłącznie jej sukienki i sposób układania włosów?
Co takiego sprawia, że mądra kobieta nie może podkreślić strojem swoich pośladków?
Nie, nie uważam jakoby tyłek i cycki były jedynym co mam do zaoferowania (w ogóle co za debilne określenie) więc nie czuję abym musiała to skrywać i „najlepsze zostawić na koniec”, ale drapie mnie to, gryzie i męczy. 
Jakieś spostrzeżenia?

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej...

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie, nie migam się od pracy i obowiązków. Jestem po prostu wygodna! Nie dla mnie 10 kroków koreańskiej pielęgnacji, ale niestety przy wrażliwej cerze nie mogę sobie pozwolić na całkowite olanie tematu. Wrażliwa, skora do podrażnień cera szybko się na mnie zemści, jeśli nie poświęcę jej chwili uwagi wieczorem. Jeśli jesteś wrażliwcem jak ja - możesz śmiało zerknąć w drogerii na półkę z linią physio mikrobiom marki tołpa.
Moja cera nie ma ze mną lekko, bo ciągle podróżuję (zmieniam twardość wody i powietrze) a do tego nie śpię tyle ile powinnam. A z tymi kosmetykami się polubiłam, bo działają po prostu tak, jak trzeba! Na stories możecie zobaczyć jak wygląda. 
#tołpa #pielęgnacjatwarzy #physio #oczyszczanie #kosmetyki #uroda #makijaż  #pielęgnacja #blogerka #zakupy #krem #blogkosmetyczny #twarz #polskiekosmetyki #kosmetyczka #blogurodowy #piękno #kosmetyk #dzieńdobry #nawilżenie #aniamaluje 
Post we współpracy z marką @tolpa_mniej_wiecej

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie,...

Czy jeśli w Gruzji podoba mi się nie tylko to, że jest pięknie, miło i pysznie, ale też tanio, to znaczy, że akceptuję wyjątkowo niefortunne geopolityczne położenie kraju?🤔🤯
Pierwszy raz ta myśl zastrzeliła mnie gdy odnotowałam w swojej głowie, że z roku na roku mój ukochany Lwów staje się wyraźnie droższy. 
A potem dałam sobie mentalnego plaska w twarz, bo w sumie fajnie, że ludzie się bogacą. Nie chciałabym, aby Polska słynęła wyłącznie z tego, że jest tanio i można się za grosze naj*bać. 
W 2000 roku minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosiło 700 zł. Pamiętam jak rodzice wielkim wysiłkiem kupili mi za jednym zamachem dwa pierwsze tomy Pottera. To było super, zawsze na prezenty chciałam tylko książki, ale dopiero z perspektywy gruzińskich cen zaczynam to doceniać.

Gruzja jest niesamowita nie tylko dlatego, że jest tania. Jest niesamowita tak po prostu. Różnorodna, pyszna. Z przebogatą mitologią, kulturą, alfabetem i dumą, która nie pozwala się ugiąć przed wielkim, groźnym sąsiadem. Jasne, Gruzja jest najbliższym nam kulturowo krajem będącym w top15 pod kątem niskiego Consumer Price Index (w uproszczeniu: stosunek zarobków do kosztów życia) i rozumiem, że dla wielu ludzi to będzie kraj taniej najebki, ale dla mnie to była jedna z najciekawszych podróży w życiu. 
Przy okazji; 
Czy znacie jakąś dobrze wydaną wersję gruzińskich mitów? Może być po angielsku :). #georgia #georgia🇬🇪 #georgiatravel #gruzja #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniapodróżuje

Czy jeśli w Gruzji podoba...

To jest ten moment, w którym zazwyczaj ścinam albo farbuję włosy [TYGODNIK]

To jest ten moment, w którym zazwyczaj ścinam albo farbuję włosy. 
Zrobiłam to już wystarczająco wiele razy by załapać, że grzywka to nie jest najlepszy pomysł świata, a pofarbować nie mogę, bo użyłam jesienią henny z indygo i skończę z glonem.
To jest ten moment, kiedy otwierasz lodówkę pełną po brzegi i zamykasz z fochem, bo nie ma tam tego, na co masz ochotę. Tylko nie masz zielonego pojęcia na co masz ochotę.
To jest też to samo co mi się dzieję, kiedy puszczę playlistę Queen na “losowo”. Smutek na “Too much love will kill you”, radosne nucenie “Radio gaga” a po chwili pierdolnięcie takim “all dead, all dead, all the dreams we had”.
Wspominałam kiedyś, że Freddie Mercury ma głos wprawiający mnie natychmiast w nastrój w jakim jest utwór? Nie wiem czemu to sobie robię, bo w zasadzie to serio nic konkretnego się nie stało.
Nikt mi nie umarł, nikt nie zrobił mi żadnej krzywdy ani nie wyrządził przykrości. Klienci zalegają z płatnościami, ale mam oszczędności i nie zabraknie mi na rachunki. Znalazłam ładne kwiatki na śmietniku, byłam w Krakowie, poznałam super ludzi, uroniłam łezkę na widok magnolii, zjadłam zdecydowanie za dużo lodów w good lood (moje nowe ulubione), i sporo pysznego jedzonka, zresetowałam mózg na filmie totalne minus dwa na dziesięć (after). Podobno spoko wypadło moje wystąpienie na LifeTube Boosters i jeszcze na dodatek zostałam wyróżniona w ramach Share Week, bo ktoś napisał o moim blogu, że ceni go:

“za to, że nikt nie wie, o czym jest jej blog, ale i tak każdy czyta, bo nikt tak jak ona nie porusza tak interesujących tematów, często niewygodnych. Inspiruje mnie jako blogerka bardzo!”.

To prawda, ja sama nie wiem o czym jest mój blog.

Niby jest spoko, ale nie jest spoko, bo czuję rodzaj zmęczenia, który potrafię nazwać dopiero od roku. Rodzaj zmęczenia sprawiający, że potrafię godzinę oglądać tik toki albo memy i jest to czas, którego ani trochę nie żałuję. Nawet odrobinę.

Zaczęłam ostatnio ustawiać sobie aparat w randomowych miejscach i raz na jakiś czas z telefonu odpalić serię z samowyzwalacza. Tutaj np. jaram się makaronem w sosie śmietanowym, w tle wisi moja torba do której wrzucam suche plastikowe śmieci (segreguję) a ja na łopatkach mam ściągacz wymuszający prostowanie się.

Jestem zmęczona tym, że nie wiem co jest dobre a co złe. Dlatego unikam oceniania wyborów innych ludzi.

I tak zupełnie szczerze, to chciałam powiedzieć, że jestem przytłoczona i zmęczona emocjonalnie. Umysł też ma swoje “moce przerobowe”. Po każdym mocniejszym tekście dostaję mnóstwo wiadomości od osób, które zwierzają mi się ze swoich smutnych przeżyć. Każdego dnia dostaję wiadomości “Aniu, nigdy tego nie robię, ale ta pani naprawdę umiera na raka i proszę cię o udostępnienie zbiórki”.
Nie ma nic złego w tych wiadomościach, tylko że ja każdą przeżywam! Postanowiłam, że będę udostępniać TYLKO zbiórki dotyczące nieszczęść, które spotkały moich czytelników lub ich najbliższe rodziny (mama, tata, partner/ka, dzieci).
Jestem zmęczona bezsilnością wobec setek spraw na które nie mam żadnego wpływu, np. na dziecięcą prostytucję w Kambodży.
(Polecam ten tekst: Mroczna Strona Kambodży). Jakoś czuję, że osobiście wolę kierować uwagę na rzeczy, które są dla mnie  ważne.

Jednocześnie cieszą mnie takie rzeczy jak to, że Chiny do 2020 obiecały zrezygnować z testowania kosmetyków na zwierzętach, ale też jestem zbyt zmęczona by wnikliwie sprawdzić czy ta informacja to na 100% prawda, więc plx zróbcie to sami.
Dowód na to, że jednak czasami się uśmiecham. Tylko do zdjęć przybieram tę drugą minę, nie mam pojęcia czemu. Tu czas naświetlania zepsuł mój zamysł.
Jestem zmęczona mnogością rzeczy, które każdego dnia walczą o moją uwagę. Zmęczona tym, że ludzie mają wobec mnie jakieś oczekiwania.
Natknęłam się niedawno na wywiad z Jakubem Żulczykiem, powiedział w nim:

Nie piszę dłużej niż dwie godziny dziennie, bo to jest zbyt wyczerpujące.

Ja go rozumiem. W żadnym razie nie porównuję się do Żulczyka, ale rozumiem, że pisząc prozę można mocno wyczerpywać się emocjonalnie. To jest coś, co odczuwam pisząc bloga, ale nigdy “klepiąc” teksty jako copywriter.
Aktualnie paraliżuje mnie odpowiedzialność za rzeczy, które polecam. Nawet nie chodzi o współprace, ale o każdą jedną rzecz, jaką pokazuję. Czytam książkę, zrobię zdjęcie okładki – momentalnie wysyłacie mi zrzuty ekranu, że właśnie zamówiliście.
A ja po tygodniu ją kończę i uważam, że była słaba. I chociaż nie użyłam ani razu słowa “polecam”, to mam w związku z tym poczucie winy.
Pokochałam szparagi w boczku, skropione kremem balsamicznym z biedronki. Ten krem jest w plastiku a nie w szkle. Ale smakuje mi najbardziej. Gorzej! Kupiłam dzisiaj imbirową pepsi. Zupełnie niepotrzebną rzecz. Na którą miałam ogromną ochotę.  A boczek, który nadaje się do owijania szparagów i śliwek jest na plastikowych tackach. czy mnie to wkurza? Bardzo. 
Ale zrobiłam ogromny postęp, ograniczyłam mięso do kilograma miesięcznie, jest mi z tym dużo lepiej i jeśli ktoś odbierze mi boczek albo “śledziki na raz”, to ja wybuchnę, wyjdę z siebie będę zła i pewnie w amoku kogoś nie wiem, zamorduję. Albo podsiądę w autobusie, wyprzedzę “niechcący” w kolejce w lidlu.
Agnieszka Lifemanagerka napisała ostatnio:


I jasne, że wolałabym mieć same super naturalne i ekologiczne kosmetyki cruelty free, najlepiej pakowane w szkle… I oczywiście, że jeśli mam wybór, podczas którego nie będę musiała z żadnej ważnej dla mnie cechy rezygnować, to taki właśnie produkt wybiorę. Ale nie jestem już w stanie w imię ideologii chodzić na kompromisy jakościowe w przypadku np. produktów do higieny jamy ustnej (bo nie chcę mieć próchnicy), dezodorantów (bo nie chcę śmierdzieć) czy kosmetyków stosowanych u kosmetologa.

Być może pojawi się zarzut, że to pójście na łatwiznę, bo na pewno znalazłabym jakiś dezodorant, czy inny tego typu kosmetyk, który jest cruelty free, a będzie skuteczny…. Być może tak, dlatego przez ostatnie lata próbowałam takich szukać. I wiecie ile mam w domu takich nietrafionych zakupów? Dezodorantów, odżywek do włosów… Teraz są dla mnie śmieciowymi wyrzutami sumienia, bo i tak musiałam kupić jakieś skuteczniejsze, a tych nikt nie chciał, więc walają mi się po łazience i usilnie próbuję je zużyć, męcząc się później np. z sianem na głowie. Oczywiście nadal będę szukać lepszych rozwiązań, ale na pewno bardziej rozważnie, niż do tej pory.

Nigdy nie zapomnę, jak w zeszłym roku chciałam pod prysznicem nasmarować się olejkiem i szklane opakowanie wylądowało na mojej stopie, boleśnie raniąc mi palec.
Smuci mnie też to, że to się robi wciąż zabawą dla ludzi, których stać na alternatywy. Samotna matka licząca każdą złotówkę nie dopłaci za eko opakowanie, bo jej priorytetem będzie nakarmić dzieci. Generowanie poczucia winy w konsumentach ssie. Wywierajmy presję na producentów. Nigdy nie zapomnę poczucia niezgody gdy jedna z influencerek zaczęła robić ludziom z ukrycia zdjęcia, jak piją przez słomki.

Wolałabym takie raczej naparzanie wszędzie dobrymi wzorcami i przykładami, nie wiem zaproponowanie właścicielom knajpy zmiany albo edukowanie, ale nie w ten sposób.

Polecam tak btw. akcję społeczną

#podzielmysię
Jest mocna.

Piszę ten tekst tylko dlatego, by nie wpaść w blokadę twórczą. Traktujcie to jak rozpisanie długopisu na zbędnej kartce.
Och, i jeszcze chciałam podzielić się bardzo dziwną galerią 145 zdjęć z lalkami zamienionymi w doniczki

Czasami mam wrażenie, że mój blog istnieje tylko po to, by polecać utwory queen i dziwne rzeczy.

I bardzo niszowe książki.

Uściski, Ania

16
Dodaj komentarz

avatar
16 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
15 Comment authors
AmeliaCzuuKosmetolog MartastudentkaSaguinus Midas Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
studentka
Gość
studentka

Nie wiem kiedy pierwszy raz trafiłam na twojego bloga, ale mam wrażenie, że raz z takiego rankingu u Andrzeja Tucholskiego,w którym i w tym roku jesteś. To co napisał o tobie zaciekawiło mnie. A innym razem jak szukałam tekstów o wczesnym wstawaniu. Dobrze, że pilnujesz tego co polecasz. Jednak jeśli nie napisałaś, że polecasz książke to nie twoja odpowiedzialność, że ktoś ją kupił i mu się nie spodobała. Poza tym byłoby to podejrzane jakby wszystkim się zawsze wszystko podobało co i tobie… Więc może też czasem skończyłaś książkę i dla ciebie była słaba, a dla kogoś nie? 🙂 Nie wierzę,… Czytaj więcej »

Czuu
Gość
Czuu

Niestety z tymi testami w Chinach to nieprawda. Od 2020 2 z 9 metod testowania kosmetyków będą bez użycia zwierząt. Aczkolwiek dotyczyć one będą jedynie testów przed wprowadzeniem kosmetyku na rynek, oraz składników (a nie gotowego produktu). Jednak to zawsze jakiś krok do przodu.

Informacje mam z grupy na FB kosmetyki bez okrucieństwa cruelty-free/vegan cosmetics. Gdzie podany jest także link do artykułu https://www.cosmeticsdesign-asia.com/Article/2019/04/09/Animal-testing-ban-still-unlikely-even-as-China-greenlights-alternative-processes-for-cosmetic-ingredients

Amelia
Gość

Prawie nigdy nic nie piszę, ale dzisiaj przesyłam uściski i dużo pozytywnej energii – na ten moment chyba nie czytam innych blogów poza Twoim 🙂 Mam nadzieję, że to tylko zmęczenie i że szybko znowu będzie ok!

Kosmetolog Marta
Gość

Aniu, ze swojego doświadczenia z prostowaniem się nie polecam tego typu pasów. Ostatnio miałam bardzo ważną rozmowę z moim fizjoterapeutą ureoginekologicznym, który po wielu latach mroku rozjaśnił mi przyczynę mojego skrzywienia, bólów brzucha, dna miednicy i ciągłych infekcji. To że się krzywimy jest kompensacją innych przyczyn, które akurat dzieją się w naszym organizmie. Kręgosłup krzywi się w danej pozycji, żeby sobie ulżyć i jak najbardziej zminimalizować wydatek energii. U mnie to objawiło się tym, że od dziecka bolał mnie brzuch więc moje mięśnie powodowały garb, aby zminimalizować ciągłe napięcie w brzuchu. Organizm jak najbardziej może chce unikać stresu mięśni. Dlatego… Czytaj więcej »

Saguinus Midas
Gość
Saguinus Midas

Chyba każdy czasem odczuwa taki nastrój, jaki opisałaś. A w Twoim blogu właśnie ta różnorodność jest super, nie można się z Tobą nudzić!

Ola Tabisz
Gość
Ola Tabisz

To są 3 bardzo dobre powody do istnienia bloga! 😀 Chciałam jeszcze dodać, że mem z guzikami o Notre Dame tak pięknie obrazuje moje myśli na ten temat, tak sobie zamarzyłam, żeby przy obrazkach mogły być jakieś guziki, żeby móc od razu wyrazić swoje odczucia – chociażby drugim memem albo emojicomment image

Joanna ga
Gość
Joanna ga

Yup, wiem, że to pisanie dla pisania, ale: – na hennę we włosach, a mianowicie pozbycie się jej jest ciekawy sposób: rozpuszcanie w kwasach nieorganicznych. Cytuję z bloga kascysko: ‘Indygo i barwnik naftolowy (zawarty w hennie) to bardzo upierdliwe w wypłukiwaniu substancje organiczne, nierozpuszczalne w większości znanych zwykłemu śmiertelnikowi substancji (np. nie rozpuszczają się w wodzie). Podręczniki chemii i preparatyki organicznej mówią jednak o ich rozpuszczalności w kwasach nieorganicznych, dlatego też razem z Katarzyną szukałyśmy produktów w miarę łatwo dostępnych oraz zawierających kwas(y) nieorganiczne w miarę bezpieczne w użytkowaniu oraz w racjonalnych stężeniach. W ten sposób odkryłyśmy Borasol (kwas borny,… Czytaj więcej »

Karolina Wąsik
Gość

Urzekł mnie ten fragment tekstu: “Jestem zmęczona mnogością rzeczy, które każdego dnia walczą o moją uwagę. Zmęczona tym, że ludzie mają wobec mnie jakieś oczekiwania.” Ja też jestem już tym zmęczona od jakiegoś czasu. Nawet nie wiem od kiedy. W grudniu albo styczniu usunęłam instagrama, mogę sobie na to pozwolić, bo to nie jest źródło mojego dochodu, więc można powiedzieć, że w tych czasach to luksus 😉 Nie wiedzieć dlaczego bałam się wtedy, że COŚ mnie ominie. Po studiach myślałam, żeby usunąć facebooka, ale z drugiej strony teraz wszystkie fora i cała wiedza kumuluje się na facebookowych grupkach, gdzie każdy… Czytaj więcej »

Szyciownik Kurs Szycia Online
Gość

Cześć,
Wiesz co, na takie zmęczenie najlepsze tej odcięcie się od życia. Mnie wystarcza spacer z psem na łonie natury. Mój owczarek niemiecki zasuwa tak szybko, że skupiam całą uwagę na tym, żeby mi nie wyrwał ręki, a nie ma problemach.
To pomaga 🙂 poważnie.
Pozdrawiam,
Kasia

mysz
Gość
mysz

Ania ,za duzo bierzesz na barki czasem,ale tak maja wrazliwe i empatyczne osoby wiec ja Cie rozumiem bo mam tak samo.Czasem sie budze i nie wiem czy plakac bo niedzwiedzie plarne nie maja co jesc czy martwic sie o prawa kobiet w Arabii ,glodujace dzieci w Jemenie,pedofilie w kosciele ,islamski terrozyzm czy po prostu nalac sobie wina (znaczy wieczorem) i odpuscic sobie to wszystko poki co.zajac sie soba i swoim zyciem.codziennie tracimy tyle energii na problemy innych ludzi.nie mozemy sie martwic o wszystkich przez caly rok..ja od paru miesiecy odpuszczam i czuje sie o wiele lepiej i o wiele mniej… Czytaj więcej »

Mira
Gość
Mira

Aniu a cóż możemy zrobić, nie zbawimy całego świata ale może chociaż trochę. Chyba nie warto wpedzac się w paranoja, każdy robi co może, ja np nie pije z plastiku ale jak mam ochotę na cole go ja kupuje, cóż zrobić. Robię tyle ile się da 😱 a toksyczne trolle zawsze znajdą sobie temat, czy to będa dyskusje na temat religii cxy slomek. Mam nadzieję że kryzys ci minie 👍 a z tymi poleceniami… Wiadomo jak wrzucisz screen np książki to sprawdzam sobie w internecie o czym jest itd, ale czytam z legimi więc tak naprawdę jak coś mi nie… Czytaj więcej »

Karolina Wańczyk
Gość
Karolina Wańczyk

Ej Ania 🙂 jesteś jedyną osobą w internetach, gdzie zaglądam systematycznie już od dłuższego czasu. Poruszasz tematy życiowe, te poważne i te mniej ( bo przecież życie z takich właśnie się składa) które naprawdę interesują i dają do myślenia. Właśnie o tym przecież jest Twój blog! I za to dziękuje. Pozdrowionka 🙂

Dominika K.
Gość

Ostatnimi czasy bardzo ciężko idzie mi komentowanie czegokolwiek u innych, ale też zawsze z tyłu głowy towarzyszy mi taka myśl, że dla twórcy internetowego ważny jest odzew. I staram się czytać i zostawić coś po sobie, a nie tylko przeczytać, przyjąć do wiadomości i wyjść. Tytuł to swego rodzaju odzwierciedlenie moich ostatnich myśli- zawsze gdy mam zbyt długie włosy myślę sobie “a podetnę tylko końcówki”, a kończy się na tym że fryzjerka powie że są zniszczone i ona obcięłaby więcej, a ja w sumie pod wpływem impulsu się zgadzam i potem mi przykro. Lubię siebie zarówno w dłuższych jak i… Czytaj więcej »

Justinee
Gość
Justinee

We wszystkim chyba trzeba znaleźć równowagę. I dokładnie o tym wczoraj rozmawiałam z przyjaciółką, że marnuje czas. Zamiast czegoś się dowiedzieć, to ja oglądam głupie filmiki i kolejne odcinki ‘Przyjaciol’. I znów uczę się angielskiego po lebkach, zamiast porządnie przygotować się do następnej, indywidualnej lekcji. Nie wiem, zmęczenie materiału? Stres przed ‘nowym poczatkiem’ ? Chyba. Dziękuję Ci Aniu i przepraszam za brak polskich znaków (pisane w pociągu

Doris
Gość
Doris

Bardzo lubie ten tekst. Znam ten stan, kiedy jest za duzo i kiedy gubisz sie we wlasnych emocjach. Wszystko bylo ok, przed chwila walczylas na barykadach przeciwko plastikowym siatkom i nagle jebs. Plastik w Twoim domu Cie przytlacza. Twoja wlasna wrazliwosc Cie przytlacza. Czasem trzeba wpelznac do skorupy, odczekac. Poddac Cie tej melancholii, wyplakac z tych resztek nagromadzonych emocji, juz nie wiadomo czym wywolanych, zalegajacych po katach. Doniczki nas uratuja podczas tego skoku w przepasc 🙂

Dzieki za przypomnienie o dzieleniu sie jedzeniem, znowu mamy duzo i zapomnialam co mozna z nim zrobic.

Nihil Novi
Gość

Ciągle czekamy na wielkie zmiany społeczne, eko level 1500… A ja się wolę cieszyć automatem do zbierania butelek w Krakowie i liczę na to, że wkrótce to się stanie standardem ;).

Previous
Dlaczego nie jest dla mnie ważne, czy to chłopak płaci na randce
To jest ten moment, w którym zazwyczaj ścinam albo farbuję włosy [TYGODNIK]