Instagram has returned invalid data.

To jest ten moment, w którym zazwyczaj ścinam albo farbuję włosy [TYGODNIK]

To jest ten moment, w którym zazwyczaj ścinam albo farbuję włosy. 
Zrobiłam to już wystarczająco wiele razy by załapać, że grzywka to nie jest najlepszy pomysł świata, a pofarbować nie mogę, bo użyłam jesienią henny z indygo i skończę z glonem.
To jest ten moment, kiedy otwierasz lodówkę pełną po brzegi i zamykasz z fochem, bo nie ma tam tego, na co masz ochotę. Tylko nie masz zielonego pojęcia na co masz ochotę.
To jest też to samo co mi się dzieję, kiedy puszczę playlistę Queen na “losowo”. Smutek na “Too much love will kill you”, radosne nucenie “Radio gaga” a po chwili pierdolnięcie takim “all dead, all dead, all the dreams we had”.
Wspominałam kiedyś, że Freddie Mercury ma głos wprawiający mnie natychmiast w nastrój w jakim jest utwór? Nie wiem czemu to sobie robię, bo w zasadzie to serio nic konkretnego się nie stało.
Nikt mi nie umarł, nikt nie zrobił mi żadnej krzywdy ani nie wyrządził przykrości. Klienci zalegają z płatnościami, ale mam oszczędności i nie zabraknie mi na rachunki. Znalazłam ładne kwiatki na śmietniku, byłam w Krakowie, poznałam super ludzi, uroniłam łezkę na widok magnolii, zjadłam zdecydowanie za dużo lodów w good lood (moje nowe ulubione), i sporo pysznego jedzonka, zresetowałam mózg na filmie totalne minus dwa na dziesięć (after). Podobno spoko wypadło moje wystąpienie na LifeTube Boosters i jeszcze na dodatek zostałam wyróżniona w ramach Share Week, bo ktoś napisał o moim blogu, że ceni go:

“za to, że nikt nie wie, o czym jest jej blog, ale i tak każdy czyta, bo nikt tak jak ona nie porusza tak interesujących tematów, często niewygodnych. Inspiruje mnie jako blogerka bardzo!”.

To prawda, ja sama nie wiem o czym jest mój blog.

Niby jest spoko, ale nie jest spoko, bo czuję rodzaj zmęczenia, który potrafię nazwać dopiero od roku. Rodzaj zmęczenia sprawiający, że potrafię godzinę oglądać tik toki albo memy i jest to czas, którego ani trochę nie żałuję. Nawet odrobinę.

Zaczęłam ostatnio ustawiać sobie aparat w randomowych miejscach i raz na jakiś czas z telefonu odpalić serię z samowyzwalacza. Tutaj np. jaram się makaronem w sosie śmietanowym, w tle wisi moja torba do której wrzucam suche plastikowe śmieci (segreguję) a ja na łopatkach mam ściągacz wymuszający prostowanie się.

Jestem zmęczona tym, że nie wiem co jest dobre a co złe. Dlatego unikam oceniania wyborów innych ludzi.

I tak zupełnie szczerze, to chciałam powiedzieć, że jestem przytłoczona i zmęczona emocjonalnie. Umysł też ma swoje “moce przerobowe”. Po każdym mocniejszym tekście dostaję mnóstwo wiadomości od osób, które zwierzają mi się ze swoich smutnych przeżyć. Każdego dnia dostaję wiadomości “Aniu, nigdy tego nie robię, ale ta pani naprawdę umiera na raka i proszę cię o udostępnienie zbiórki”.
Nie ma nic złego w tych wiadomościach, tylko że ja każdą przeżywam! Postanowiłam, że będę udostępniać TYLKO zbiórki dotyczące nieszczęść, które spotkały moich czytelników lub ich najbliższe rodziny (mama, tata, partner/ka, dzieci).
Jestem zmęczona bezsilnością wobec setek spraw na które nie mam żadnego wpływu, np. na dziecięcą prostytucję w Kambodży.
(Polecam ten tekst: Mroczna Strona Kambodży). Jakoś czuję, że osobiście wolę kierować uwagę na rzeczy, które są dla mnie  ważne.

Jednocześnie cieszą mnie takie rzeczy jak to, że Chiny do 2020 obiecały zrezygnować z testowania kosmetyków na zwierzętach, ale też jestem zbyt zmęczona by wnikliwie sprawdzić czy ta informacja to na 100% prawda, więc plx zróbcie to sami.
Dowód na to, że jednak czasami się uśmiecham. Tylko do zdjęć przybieram tę drugą minę, nie mam pojęcia czemu. Tu czas naświetlania zepsuł mój zamysł.
Jestem zmęczona mnogością rzeczy, które każdego dnia walczą o moją uwagę. Zmęczona tym, że ludzie mają wobec mnie jakieś oczekiwania.
Natknęłam się niedawno na wywiad z Jakubem Żulczykiem, powiedział w nim:

Nie piszę dłużej niż dwie godziny dziennie, bo to jest zbyt wyczerpujące.

Ja go rozumiem. W żadnym razie nie porównuję się do Żulczyka, ale rozumiem, że pisząc prozę można mocno wyczerpywać się emocjonalnie. To jest coś, co odczuwam pisząc bloga, ale nigdy “klepiąc” teksty jako copywriter.
Aktualnie paraliżuje mnie odpowiedzialność za rzeczy, które polecam. Nawet nie chodzi o współprace, ale o każdą jedną rzecz, jaką pokazuję. Czytam książkę, zrobię zdjęcie okładki – momentalnie wysyłacie mi zrzuty ekranu, że właśnie zamówiliście.
A ja po tygodniu ją kończę i uważam, że była słaba. I chociaż nie użyłam ani razu słowa “polecam”, to mam w związku z tym poczucie winy.
Pokochałam szparagi w boczku, skropione kremem balsamicznym z biedronki. Ten krem jest w plastiku a nie w szkle. Ale smakuje mi najbardziej. Gorzej! Kupiłam dzisiaj imbirową pepsi. Zupełnie niepotrzebną rzecz. Na którą miałam ogromną ochotę.  A boczek, który nadaje się do owijania szparagów i śliwek jest na plastikowych tackach. czy mnie to wkurza? Bardzo. 
Ale zrobiłam ogromny postęp, ograniczyłam mięso do kilograma miesięcznie, jest mi z tym dużo lepiej i jeśli ktoś odbierze mi boczek albo “śledziki na raz”, to ja wybuchnę, wyjdę z siebie będę zła i pewnie w amoku kogoś nie wiem, zamorduję. Albo podsiądę w autobusie, wyprzedzę “niechcący” w kolejce w lidlu.
Agnieszka Lifemanagerka napisała ostatnio:


I jasne, że wolałabym mieć same super naturalne i ekologiczne kosmetyki cruelty free, najlepiej pakowane w szkle… I oczywiście, że jeśli mam wybór, podczas którego nie będę musiała z żadnej ważnej dla mnie cechy rezygnować, to taki właśnie produkt wybiorę. Ale nie jestem już w stanie w imię ideologii chodzić na kompromisy jakościowe w przypadku np. produktów do higieny jamy ustnej (bo nie chcę mieć próchnicy), dezodorantów (bo nie chcę śmierdzieć) czy kosmetyków stosowanych u kosmetologa.

Być może pojawi się zarzut, że to pójście na łatwiznę, bo na pewno znalazłabym jakiś dezodorant, czy inny tego typu kosmetyk, który jest cruelty free, a będzie skuteczny…. Być może tak, dlatego przez ostatnie lata próbowałam takich szukać. I wiecie ile mam w domu takich nietrafionych zakupów? Dezodorantów, odżywek do włosów… Teraz są dla mnie śmieciowymi wyrzutami sumienia, bo i tak musiałam kupić jakieś skuteczniejsze, a tych nikt nie chciał, więc walają mi się po łazience i usilnie próbuję je zużyć, męcząc się później np. z sianem na głowie. Oczywiście nadal będę szukać lepszych rozwiązań, ale na pewno bardziej rozważnie, niż do tej pory.

Nigdy nie zapomnę, jak w zeszłym roku chciałam pod prysznicem nasmarować się olejkiem i szklane opakowanie wylądowało na mojej stopie, boleśnie raniąc mi palec.
Smuci mnie też to, że to się robi wciąż zabawą dla ludzi, których stać na alternatywy. Samotna matka licząca każdą złotówkę nie dopłaci za eko opakowanie, bo jej priorytetem będzie nakarmić dzieci. Generowanie poczucia winy w konsumentach ssie. Wywierajmy presję na producentów. Nigdy nie zapomnę poczucia niezgody gdy jedna z influencerek zaczęła robić ludziom z ukrycia zdjęcia, jak piją przez słomki.

Wolałabym takie raczej naparzanie wszędzie dobrymi wzorcami i przykładami, nie wiem zaproponowanie właścicielom knajpy zmiany albo edukowanie, ale nie w ten sposób.

Polecam tak btw. akcję społeczną

#podzielmysię
Jest mocna.

Piszę ten tekst tylko dlatego, by nie wpaść w blokadę twórczą. Traktujcie to jak rozpisanie długopisu na zbędnej kartce.
Och, i jeszcze chciałam podzielić się bardzo dziwną galerią 145 zdjęć z lalkami zamienionymi w doniczki

Czasami mam wrażenie, że mój blog istnieje tylko po to, by polecać utwory queen i dziwne rzeczy.

I bardzo niszowe książki.

Uściski, Ania

16
Dodaj komentarz

avatar
16 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
15 Comment authors
AmeliaCzuuKosmetolog MartastudentkaSaguinus Midas Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
studentka
Gość
studentka

Nie wiem kiedy pierwszy raz trafiłam na twojego bloga, ale mam wrażenie, że raz z takiego rankingu u Andrzeja Tucholskiego,w którym i w tym roku jesteś. To co napisał o tobie zaciekawiło mnie. A innym razem jak szukałam tekstów o wczesnym wstawaniu. Dobrze, że pilnujesz tego co polecasz. Jednak jeśli nie napisałaś, że polecasz książke to nie twoja odpowiedzialność, że ktoś ją kupił i mu się nie spodobała. Poza tym byłoby to podejrzane jakby wszystkim się zawsze wszystko podobało co i tobie… Więc może też czasem skończyłaś książkę i dla ciebie była słaba, a dla kogoś nie? 🙂 Nie wierzę,… Czytaj więcej »

Czuu
Gość
Czuu

Niestety z tymi testami w Chinach to nieprawda. Od 2020 2 z 9 metod testowania kosmetyków będą bez użycia zwierząt. Aczkolwiek dotyczyć one będą jedynie testów przed wprowadzeniem kosmetyku na rynek, oraz składników (a nie gotowego produktu). Jednak to zawsze jakiś krok do przodu.

Informacje mam z grupy na FB kosmetyki bez okrucieństwa cruelty-free/vegan cosmetics. Gdzie podany jest także link do artykułu https://www.cosmeticsdesign-asia.com/Article/2019/04/09/Animal-testing-ban-still-unlikely-even-as-China-greenlights-alternative-processes-for-cosmetic-ingredients

Amelia
Gość

Prawie nigdy nic nie piszę, ale dzisiaj przesyłam uściski i dużo pozytywnej energii – na ten moment chyba nie czytam innych blogów poza Twoim 🙂 Mam nadzieję, że to tylko zmęczenie i że szybko znowu będzie ok!

Kosmetolog Marta
Gość

Aniu, ze swojego doświadczenia z prostowaniem się nie polecam tego typu pasów. Ostatnio miałam bardzo ważną rozmowę z moim fizjoterapeutą ureoginekologicznym, który po wielu latach mroku rozjaśnił mi przyczynę mojego skrzywienia, bólów brzucha, dna miednicy i ciągłych infekcji. To że się krzywimy jest kompensacją innych przyczyn, które akurat dzieją się w naszym organizmie. Kręgosłup krzywi się w danej pozycji, żeby sobie ulżyć i jak najbardziej zminimalizować wydatek energii. U mnie to objawiło się tym, że od dziecka bolał mnie brzuch więc moje mięśnie powodowały garb, aby zminimalizować ciągłe napięcie w brzuchu. Organizm jak najbardziej może chce unikać stresu mięśni. Dlatego… Czytaj więcej »

Saguinus Midas
Gość
Saguinus Midas

Chyba każdy czasem odczuwa taki nastrój, jaki opisałaś. A w Twoim blogu właśnie ta różnorodność jest super, nie można się z Tobą nudzić!

Ola Tabisz
Gość
Ola Tabisz

To są 3 bardzo dobre powody do istnienia bloga! 😀 Chciałam jeszcze dodać, że mem z guzikami o Notre Dame tak pięknie obrazuje moje myśli na ten temat, tak sobie zamarzyłam, żeby przy obrazkach mogły być jakieś guziki, żeby móc od razu wyrazić swoje odczucia – chociażby drugim memem albo emojicomment image

Joanna ga
Gość
Joanna ga

Yup, wiem, że to pisanie dla pisania, ale: – na hennę we włosach, a mianowicie pozbycie się jej jest ciekawy sposób: rozpuszcanie w kwasach nieorganicznych. Cytuję z bloga kascysko: ‘Indygo i barwnik naftolowy (zawarty w hennie) to bardzo upierdliwe w wypłukiwaniu substancje organiczne, nierozpuszczalne w większości znanych zwykłemu śmiertelnikowi substancji (np. nie rozpuszczają się w wodzie). Podręczniki chemii i preparatyki organicznej mówią jednak o ich rozpuszczalności w kwasach nieorganicznych, dlatego też razem z Katarzyną szukałyśmy produktów w miarę łatwo dostępnych oraz zawierających kwas(y) nieorganiczne w miarę bezpieczne w użytkowaniu oraz w racjonalnych stężeniach. W ten sposób odkryłyśmy Borasol (kwas borny,… Czytaj więcej »

Karolina Wąsik
Gość

Urzekł mnie ten fragment tekstu: “Jestem zmęczona mnogością rzeczy, które każdego dnia walczą o moją uwagę. Zmęczona tym, że ludzie mają wobec mnie jakieś oczekiwania.” Ja też jestem już tym zmęczona od jakiegoś czasu. Nawet nie wiem od kiedy. W grudniu albo styczniu usunęłam instagrama, mogę sobie na to pozwolić, bo to nie jest źródło mojego dochodu, więc można powiedzieć, że w tych czasach to luksus 😉 Nie wiedzieć dlaczego bałam się wtedy, że COŚ mnie ominie. Po studiach myślałam, żeby usunąć facebooka, ale z drugiej strony teraz wszystkie fora i cała wiedza kumuluje się na facebookowych grupkach, gdzie każdy… Czytaj więcej »

Szyciownik Kurs Szycia Online
Gość

Cześć,
Wiesz co, na takie zmęczenie najlepsze tej odcięcie się od życia. Mnie wystarcza spacer z psem na łonie natury. Mój owczarek niemiecki zasuwa tak szybko, że skupiam całą uwagę na tym, żeby mi nie wyrwał ręki, a nie ma problemach.
To pomaga 🙂 poważnie.
Pozdrawiam,
Kasia

mysz
Gość
mysz

Ania ,za duzo bierzesz na barki czasem,ale tak maja wrazliwe i empatyczne osoby wiec ja Cie rozumiem bo mam tak samo.Czasem sie budze i nie wiem czy plakac bo niedzwiedzie plarne nie maja co jesc czy martwic sie o prawa kobiet w Arabii ,glodujace dzieci w Jemenie,pedofilie w kosciele ,islamski terrozyzm czy po prostu nalac sobie wina (znaczy wieczorem) i odpuscic sobie to wszystko poki co.zajac sie soba i swoim zyciem.codziennie tracimy tyle energii na problemy innych ludzi.nie mozemy sie martwic o wszystkich przez caly rok..ja od paru miesiecy odpuszczam i czuje sie o wiele lepiej i o wiele mniej… Czytaj więcej »

Mira
Gość
Mira

Aniu a cóż możemy zrobić, nie zbawimy całego świata ale może chociaż trochę. Chyba nie warto wpedzac się w paranoja, każdy robi co może, ja np nie pije z plastiku ale jak mam ochotę na cole go ja kupuje, cóż zrobić. Robię tyle ile się da 😱 a toksyczne trolle zawsze znajdą sobie temat, czy to będa dyskusje na temat religii cxy slomek. Mam nadzieję że kryzys ci minie 👍 a z tymi poleceniami… Wiadomo jak wrzucisz screen np książki to sprawdzam sobie w internecie o czym jest itd, ale czytam z legimi więc tak naprawdę jak coś mi nie… Czytaj więcej »

Karolina Wańczyk
Gość
Karolina Wańczyk

Ej Ania 🙂 jesteś jedyną osobą w internetach, gdzie zaglądam systematycznie już od dłuższego czasu. Poruszasz tematy życiowe, te poważne i te mniej ( bo przecież życie z takich właśnie się składa) które naprawdę interesują i dają do myślenia. Właśnie o tym przecież jest Twój blog! I za to dziękuje. Pozdrowionka 🙂

Dominika K.
Gość

Ostatnimi czasy bardzo ciężko idzie mi komentowanie czegokolwiek u innych, ale też zawsze z tyłu głowy towarzyszy mi taka myśl, że dla twórcy internetowego ważny jest odzew. I staram się czytać i zostawić coś po sobie, a nie tylko przeczytać, przyjąć do wiadomości i wyjść. Tytuł to swego rodzaju odzwierciedlenie moich ostatnich myśli- zawsze gdy mam zbyt długie włosy myślę sobie “a podetnę tylko końcówki”, a kończy się na tym że fryzjerka powie że są zniszczone i ona obcięłaby więcej, a ja w sumie pod wpływem impulsu się zgadzam i potem mi przykro. Lubię siebie zarówno w dłuższych jak i… Czytaj więcej »

Justinee
Gość
Justinee

We wszystkim chyba trzeba znaleźć równowagę. I dokładnie o tym wczoraj rozmawiałam z przyjaciółką, że marnuje czas. Zamiast czegoś się dowiedzieć, to ja oglądam głupie filmiki i kolejne odcinki ‘Przyjaciol’. I znów uczę się angielskiego po lebkach, zamiast porządnie przygotować się do następnej, indywidualnej lekcji. Nie wiem, zmęczenie materiału? Stres przed ‘nowym poczatkiem’ ? Chyba. Dziękuję Ci Aniu i przepraszam za brak polskich znaków (pisane w pociągu

Doris
Gość
Doris

Bardzo lubie ten tekst. Znam ten stan, kiedy jest za duzo i kiedy gubisz sie we wlasnych emocjach. Wszystko bylo ok, przed chwila walczylas na barykadach przeciwko plastikowym siatkom i nagle jebs. Plastik w Twoim domu Cie przytlacza. Twoja wlasna wrazliwosc Cie przytlacza. Czasem trzeba wpelznac do skorupy, odczekac. Poddac Cie tej melancholii, wyplakac z tych resztek nagromadzonych emocji, juz nie wiadomo czym wywolanych, zalegajacych po katach. Doniczki nas uratuja podczas tego skoku w przepasc 🙂

Dzieki za przypomnienie o dzieleniu sie jedzeniem, znowu mamy duzo i zapomnialam co mozna z nim zrobic.

Nihil Novi
Gość

Ciągle czekamy na wielkie zmiany społeczne, eko level 1500… A ja się wolę cieszyć automatem do zbierania butelek w Krakowie i liczę na to, że wkrótce to się stanie standardem ;).

Previous
Dlaczego nie jest dla mnie ważne, czy to chłopak płaci na randce
To jest ten moment, w którym zazwyczaj ścinam albo farbuję włosy [TYGODNIK]