Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Dlaczego nie jest dla mnie ważne, czy to chłopak płaci na randce

Gdy potrzebuję zresetować mózg, czytam jedną z tych książek z których dowiaduję się, że bohaterka ma na sobie różowy komplet od Chanel, ale nie mam zielonego pojęcia, czy komplet to bluzka i spodnie czy może spódniczka. Wiem za to, że stylizacji dopełniają sandałki od Jimmy Choo. Jak wyglądają – tego nie wiem, bo autorka skupiła się na podawaniu ceny.
Lubię słuchać tego, co ludzie przekazują między słowami. Życie nauczyło mnie, że ludzie są bardzo różni od tego, jak sami się określają.
Między słowami wybrzmiewają ich wartości.
Ziewam, gdy ktoś zapytany o to czym się zajmuje, opisuje że był najlepszy na roku, a teraz ma super pracę za 12 tysięcy na rękę, ale gdy pytam co jego praca wnosi dla ludzkości i w jaki sposób czyni świat trochę lepszym miejscem, to nie potrafi mi odpowiedzieć.
Na palcach jednej ręki mogę policzyć ludzi, którzy gdy dowiedzieli się że prowadzę bloga nie zadali mi pytania o to, ile na tym zarabiam albo ile można z tego wyciągnąć, tylko pytali o czym piszę, albo dlaczego to robię. Ale to właśnie tych ludzi lubię najbardziej.
Nigdy nie było dla mnie jakoś szalenie ważne to, czy chłopak płaci na randce (a jak wiedziałam, że na drugą się nie wybiorę to nawet wolałam zapłacić za siebie i nie czuć się w żaden sposób zobowiązana😈), bardziej zwracam uwagę na to, jak odnosi się do obsługi, czy zostawia napiwek, jak reaguje gdy obsługa jest ślamazarna. Co po chłopaku, który zapłaci rachunek, ale nie odprowadzi po dom/na autobus/do ubera?
Nie mówię oczywiście, że każda dziewczyna powinna tak patrzeć, ale warto przyglądać się temu, czy wartości innych osób są nam bliskie. Wartości są dla mnie najważniejsze.
Mam znajomych o poglądach skrajnie różnych od moich – politycznie, religijnie, na przedziwnych płaszczyznach (zobacz też: dlaczego uważam, że fajnie jest mieć znajomych spoza swojej bańki), ale dopóki zależy nam na tym samym, czyli na tym, by świat stawał się lepszy – możemy wybierać przeróżne drogi realizacji tego celu. Wierzę, że w każdym miejscu sceny politycznej są też dobre jednostki.
Ostatnio byłam na spacerze z Weroniką, z którą być może wspólnie będę działać na pewnym polu. Mamy bardzo różne podejście do wielu spraw, a ja lubię sprawdzić, czy mimo różnic się z drugim człowiekiem dogadam. minęłyśmy uroczego, bardzo chętnego na mizianki kotka. Zadzwoniła pod numer z blaszki na jego szyi by zapytać właścicielkę, czy wie, że jej kot jest w parku. Zdała test.
Podobnie jak Kamil, młody fryzjer. Poznałam go jako kolegę innego znajomego, w Lublinie. Na środku miasta była bójka, w zasadzie kopanie leżącego. Kamil wyciągnął telefon i zadzwonił po policję. Zdał test na człowieczeństwo i już wiem, że jeśli zamarzy mi się jakaś fryzura – Kamil będzie fryzjerem, do którego pójdę.
Zrezygnowałam z chodzenia na rzęsy do jednej dziewczyny, bo z pogardą opowiadała o swoich  klientkach i w ogóle o innych ludziach. Nie lubię pogardy. Tym jednym razem symulowałam, że zasnęłam
Zwracam za to uwagę na to, jak ludzie opisują rzeczywistość, na czym się skupiają. Jakie zadają pytania i czego te pytania dotyczą. O czym mówią, gdy opisują wakacje na których byli. O tym, ile kosztowały, o głupich Polakach śpiących w tym samym hotelu, czy o tym co ich zachwyciło, zdziwiło, czego nowego się nauczyli?
Zawsze mnie smuciło, że gdy dorośli pytają dzieci “jak w szkole?” to interesują ich oceny. Nie to, czego się dziecko nauczyło, co je zafascynowało, jak jego relacje koleżeńskie i czy przeżywa jakieś smutki. “A ocen żadnych nie było?”.
To trochę wpis o niczym, ale to “nic” jest dla mnie super ważne. W czasach, gdy wartością jest dyplom z uczelni, a nie sposób dochodzenia do niego, zdobywanie wiedzy, uczenie się o zawiłościach świata. W czasach, gdy ludzie mierzą swoją wartość tym, ilu mają followersów, a lajki stały się wartością autoteliczną, mnie naprawdę interesują te wybrzmiewające między zdaniami oraz w czynach wartości.

Nie mów, że księżyc świeci. Pokaż mi odbicie światła w rozbitym szkle
Anton Czechow

Uściski, Ania

11
Dodaj komentarz

avatar
11 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
11 Comment authors
Natalia JanuszewskaPaula KapałaEkstrawaganckaStonka Ola Kowalczyk Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ola Kowalczyk
Gość
Ola Kowalczyk

Zgadzam się ze wszystkim w 100%.

Natalia Januszewska
Gość
Natalia Januszewska

Ale daje do myślenia! Dzięki Ania! Warto czasami pomyśleć nad “niczym”. Przesyłam buziaki z Bydgoszczy! 😀

Ekstrawagancka
Gość

Kurcze, taka błahostka, ale dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że moja mama naprawdę była cool jeżeli chodzi o szkolne sprawy, bo jak już pytała o to co tam w szkole, to tak ogólnie, żeby sprawdzić, czy wszystko okey. Może dlatego to ja sama leciałam do mamy pożalić się, jeżeli coś mi poszło źle i że muszę się postarać następnym razem. A pamiętam, jak moi znajomi ukrywali sięg z ocenami, gdy coś im poszło nie tak…

Stonka
Gość
Stonka

Aniu uwielbiam Twoje teksty. Potrafisz tak pięknie wszystko ubrać w słowa i tak dać do myślenia że długo po Twoim poście analizuje swoje zachowania i wyciągam wnioski.
To prawda, większość ludzi skupia się na liczbach. Kiedy kupię sobie nowe ubranie czy buty koleżanki pytają gdzie i za ile kupiłam. A dlaczego nie ma pytania czy wygodne, czy jakość materiału jest dobra, czy ciężko pracowałam aby móc je kupić? To tylko drobny przykład, być może zbyt prosty ale niestety takie zrobiło się społeczeństwo. Marki oraz ceny są wśród wielu osób stawiane na pierwszym miejscu. To smutne.

Dorota
Gość

Super wartościowy post, Też lubię takich ludzi, o których piszesz, że zdali u Ciebie egzamin. Czasami też wolę zapłacić za siebie i nie czuć zależności. Krytykowanie innych dla samego widzimisię od razu dyskwalifikuje takiego osobnika. Miłego weekendu Aniu 🙂

Paula Kapała
Gość
Paula Kapała

A ja wcale nie uważam, że to wpis o niczym. Uważam, że to o czym piszesz powinno śmiało być częścią fundamentu pod międzyludzkie relacje. Jestem dorosła, mam 25 lat i ciągle NIEWYOBRAŻALNIE mi przykro gdy rodzina pyta tylko i wyłącznie “jak tam semestr?”, mimo, że mam naprawdę ciekawe życie. Postawiło to swego rodzaju barierę między mną a najbliższymi, co z kolei doprowadziło do braku zaufania. Ot, taki mechanizm….

Nihil Novi
Gość

W “Małym księciu” było coś w tym stylu, że dorośli patrzą tylko na liczby. Wiadomo, że kasa jest w życiu ważna, ale niech nie będzie wyznacznikiem wszystkiego…

Agata Byczkowska
Gość

A dla mnie ten tekst jest bardzo ważny. Ostatnio mam kryzys wiary w innych ludzi. Kilka dni nie mogąc poradzić sobie z emocjami jakie wywołują we mnie osoby na pozór miłe a po chwili obgadujące, szydzące i drwiące z prawie każdego za plecami od rozmyślania nad tym dlaczego takie są głowa nie przestawała mnie boleć. Mimo, że wiem, że to niezdrowe dla mnie samej, jakoś nie dawałam sobie z tym rady. Dlaczego robią to innym i przede wszystkim sobie? Po co? Nadal nie rozumiem… W każdym razie, miło jest wiedzieć, że są na tym świecie ludzie z wartościami, dla którym… Czytaj więcej »

Szyciownik Kurs Szycia Online
Gość

Cześć,
Ale fajnie to ujełaś. Od razu zrobiłam rachunek sumienia gdzie się znajduję i naprawdę nie jest tak źle. Wiadomo, zawsze może być lepiej, ale przynajmniej jest nad czym pracować.
Pozdrawiam,
Kasia

aniaw1120
Gość
aniaw1120

Bardzo przyjemnie się czytało! Pokazujesz, że wartości są jednak najważniejsze. Pozdrawiam i czekam na kolejne 🙂

Rakshata
Gość
Rakshata

Krótki i prosty wpis ale dający do myślenia, zresztą jak większość u Ciebie 😉 My dwa lata z chłopakiem polecieliśmy do Japonii, to było nasze marzenie i stwierdziliśmy ,że chcemy je spełnić odkładając na to pieniądze. Na tę chwilę kiedy rozmawiamy z kimś o podróżach to nie zawsze chce o tym wspominać – ludzie często na początku pytają właśnie o cenę i robią wielkie wow bo tyle wydaliśmy a ja najzwyczajniej wtedy zaczynam się tym krępować bo mam poczucie jakby to było jakieś niewłaściwe i ,że w jakiś sposób już mnie katalogują jako człowieka. Dla kontrastu w tym czasie jeździliśmy… Czytaj więcej »

Previous
Nabrałeś się na fake newsa? Te książki nauczą cię myśleć krytycznie
Dlaczego nie jest dla mnie ważne, czy to chłopak płaci na randce