Zmęczona. Tak się ostatnio czuję. Nawet nie fizycznie, to inny rodzaj zmęczenia. Zmęczenie mnogością decyzji do podjęcia i wyborów do dokonania. Zmęczenie ilością rzeczy, walczących każdego dnia o moją uwagę. 
Kiedyś nie rozumiałam ludzi latających na all inclusive, mówiących fryzjerowi „rób co chcesz” albo wybierających buty w pierwszym sklepie, bez porównania oferty w 10 innych. Dzisiaj rozumiem. 
Każdy czasami potrzebuje odpoczynku umysłowego.

#lavieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #darlingdaily #szczerze_pisząc #discoverunder50k

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję....

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę. Nie odpisywała na maile, wyrzucała kawałki pracy, które wcześniej zaakceptowała, olewała swoje seminaria i w ogóle nie była pomocna. Dawała jednak bardzo wyraźne aluzje, że poprzedni rocznik kupił jej w podzięce piękną biżuterię.

Prezenty są miłe, ale bywają kłopotem dla wszystkich stron. Dlatego na moim kanale na Youtube (link w stories) opowiadam o tym, co uważam o prezentach na zakończenie roku w szkole. Czy wypada dać? Co dać? 
A jeśli masz jakąś ciekawą historię związaną z takim prezentem - podziel się w komentarzu.
Ja najbardziej lubiłam te wszystkie koślawo narysowane kwiatki, przytulaski i deklaracje, że jestem najulubieńszą panią😉
#szkoła #zakonczenieroku #zakonczenierokuszkolnego #wakacje #lato #nauczyciel #prezent #aniamaluje #niedziela #dziendobry

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę....

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Tu był długi opis, ale za dużo hashtagów i instagram zjadł.
Pisałam, że robiłam dzisiaj porządki - audyt obuwia, bo lubię zanosić zniszczone buty do szewca i patrzeć na ich nowe życie. Odświeżanie letnich ubrań, bo lato zaskoczyło mnie wpadając bez wiosny. Ale w połowie wyszło jak zawsze, zrobiłam straszny bałagan i poszłam czytać książkę. Z polecenia @karolinakovalska „Rozdeptałem czarnego kota przez przypadek”. Ładne! Połknęłam na jeden raz. Aż żal.

Tu był długi opis, ale...

Pierwszy dzień po podróży to zawsze pranie i inne prace porządkowe, których szczerze nie znoszę, ale są koniecznością. Potrzebne było więc przepyszne ale też szybkie #jedzonko.
Upiekłam małe #pomidorki i fasolkę (ale tylko dlatego,że sprzątałam lodówkę, fajniejsze będą bataty, szparagi). Mix sałat, świeża #burrata i trochę kremu balsamicznego. Proste, pyszne i w sumie jedno z tych dań, które zaspokaja nie tylko głód, ale też inne zmysły. Burrata to moje odkrycie zeszłego roku, nie wiem jak mogłam żyć nie wiedząc o jej istnieniu, chyba będę musiała na nowo odwiedzić wszystkie miejsca we Włoszech, w których dotąd byłam😈 #burratacheese #burratagram #burrataporn #przepis #jedzenie #obiad #pycha #mniam #salatka #sałatka #salad #omnomnom #mniam

Pierwszy dzień po podróży to...

Większość zdjęć w rodzinnych albumach (u mnie) ma mnóstwo prześwietleń albo cieni w złych miejscach, totalnie randomowe pozy, bo ktoś z kiepskim wzrokiem strzelał na oślep. Ciekawe czy za 10-20 lat z podobnym poczuciem obciachu będziemy patrzeć na obecne trendy. Czy instagramowa stylistyka będzie postrzegana w ten sam sposób, co niegdyś meblościanki, które były w każdym domu i stanowiły powód do dumy.
Taka drobna myśl po wczorajszym oglądaniu zdjęć z dzieciństwa w różnych zakątkach internetu. Bardzo fajne to było!
#palmiarniagliwice #palmiarnia #czerwonasukienka #lumpeks #lumpeksowezdobycze #secondhand #palmhouse #jungle #plantlady #roślinki #niedziela #dziendobry #blogerka #podróżemałeiduże #silesia #gliwice #ootd

Większość zdjęć w rodzinnych albumach...

Nie odkładaj życia na jutro!

  Od kilku dni chodzi po mi głowie pewna myśl. Ostatnio złapałam się na tym, że  patrząc na prostownicę pomyślałam, że zacznę się ładnie czesać jak będę mieć długie włosy…. tak wiem, miałam już długie włosy. Osiem centymetrów temu. I nie, nie bawiłam się w ich stylizację.
Koleżanka mówi, że będzie nosić sukienki jak schudnie. Druga, że zacznie biegać jak kupi sobie nowe buty do biegania. Ciągle ktoś przekłada na jutro…życie!
 O zgrozo – ja też czasami daję się w to wmanewrować. 
Z drugiej strony, problemy z prawidłowym oddychaniem i ubiegły rok w którym tułałam się od szpitala do szpitala wiele zmieniły na plus. Przestałam odkładać na później (po szpitalu) różne wyjścia ze znajomymi i tak dalej. O wiele częściej decyduję się na fajne rzeczy spontanicznie. Wpływ na to miało też wyzwanie z byciem na tak, które nadal gorąco polecam :))
Moim zdaniem kluczem do sukcesu jest ustalenie odpowiednich priorytetów. Planowanie jest spoko, ale wiem na swoim przykładzie, że jednego dnia mogę mieć super plan na jutro/kiedyś/bliżej nieokreśloną przyszłość, a rzeczywistość brutalnie to zweryfikuje i następnego dnia będę miała wrażenie że przy kolejnym kaszlnięciu wypluję swoje płuca i z bladą twarzą oraz załzawionymi z bólu oczami będę żałować, że odłożyłam fajne rzeczy na…potem.
Anonim zapytał na czacie :
“Czytając Twoje tematy mam wrażenie, że jesteś jedną z niewielu osób, którym prokrastynacja, odkładanie wszystkiego na potem i lenistwo wychodzą w ostatecznym rozrachunku na dobre. Czemu tak jest??”
Myślę, że to kwestia priorytetów właśnie. Wolę wyjść ze znajomymi albo obejrzeć dobry film, niż siedzieć nad jakąś pracą zaliczeniową i żałować, że omijają mnie spoko rzeczy. W takim układzie nie potrafię produktywnie i skutecznie pracować (no bo przecież znajomi są na imprezie…). W efekcie : ani nie dałam z siebie 100%, ani się nie pobawiłam. Podwójna przegrana.
A kiedy pójdę na daną imprezę a pracę zaliczeniową będę pisać nad ranem, to pod presją czasu dam z siebie wszystko. Nie tracąc zbędnego czasu na dobór odpowiednich słów po prostu szybko napiszę coś konkretnie i na temat. I jest super :)) 
W liceum kiedyś polonistka poprosiła mnie o napisanie eseju na konkurs. Miałam na to chyba z miesiąc, przypomniałam sobie rano przed wyjściem do szkoły, ostatniego dnia. Tekst powstał w 15 minut, drukowałam go minutę przed wyjściem. Był ok, ale miał literówki których nawet nie zauważyłam. Nauczycielka wysłała, a potem powiedziała, że tekst był ok ale trochę wstyd było wysłać w takim stanie (nie było czasu na poprawki :P). Miesiąc później dostałam zaproszenie na galę finałową. Nie wygrałam, ale byłam druga. Jak na ogólnopolski konkurs i pracę z literówkami – całkiem zacnie 😀
Takich przykładów jest cała masa. Po prostu fajnie działam pod presją czasu. Skutecznie się  też uczę , bo wiem, że nie ma już chwili na pierdoły i wybieranie koloru zakreślacza. Mam trzy godziny a potem egzamin, trzeba działać!
Dzięki temu zazwyczaj jest win-win. Nie dość, że zrobiłam to, co chciałam, to jeszcze zrealizowałam główne zadania na satysfakcjonującym poziomie. 
Ale nie każdy może tak funkcjonować i czasami w chwilach kryzysu zazdroszczę trochę tym ludziom, którzy tydzień przed egzaminem już wszystko potrafią 🙂 
Wyzwaniem tego miesiąca jest :
Koniec z odkładaniem życia na później
To znaczy : nie ma, że założę spódniczkę jak będzie cieplej. Istnieją przecież rajstopy!
Nie ma , że pójdę pobiegać jak nie będzie padać, że założę sukienkę jak będzie okazja, że zrobię muffinki jak będzie dobry moment. Ani, że uczeszę się jak… no własnie jak co?Ty też ubierz się ładnie, teraz, a nie jak schudniesz, bo teraz też żyjesz. Życie jest TU I TERAZ. Nie jutro, nie za tydzień, nie za 5 kilo. Idź na imprezę teraz, w tym tygodniu, jeśli masz ochotę. Nie po trudnym projekcie i tak dalej. Obserwując swoich znajomych widzę, że najszczęśliwsi są Ci, którzy jeśli mają ochotę się pobawić, to bez wyrzutów sumienia w czasie sesji idą na jakiś koncert 🙂 
Egzaminy można poprawiać, czasu cofnąć się nie da.
W międzyczasie :
  • Vitalia zrobiła mi niespodziankę i dostałam : fajny liścik, jabłko w pudełeczku, kupon na miesiąc diety dla siebie i trzy kupony dla Was. Właśnie myślę nad formułą konkursu! 🙂 
  • miałam kąpiel rozjaśniającą i… pofarbowałam włosy z powrotem na czarno. Efekty jutro lub pojutrze na blogu 🙂 
XOXO

31
Dodaj komentarz

avatar
24 Comment threads
7 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AnonimowyAneta MarcolAniamalujeOlga CecyliaBogusiaM Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Słonecznik
Gość

"Ty też ubierz się ładnie, teraz, a nie jak schudniesz, bo teraz też żyjesz." – Bardzo spodobało mi się to zdanie 🙂

Nie należę do osób, które nadmiernie wybierają obowiązki nad przyjemności, ale dobrze mi z tym 😉 Teraz zamiast pisać pracę – czytam książkę, ale praca nie zając, nie ucieknie 😛

dzolls
Gość

Aniu :* 🙂

paranoJa
Gość

o, z tymi sukienkami, to ja też tak mam. 😀

Kamila Ziel
Gość

Ciężko się tak przestawić…ale masz rację nie warto czekać…z reguły nigdy nie zrobi się tego co się obiecuje jeśli nie robisz tego tu i teraz!

LaNińa
Gość

Sorki za linka, ale we wstępie Dominiki jest cała kwintesencja tego czym staram się kierować w życiu od czasu przeczytania tego tekstu…do tej pory zawsze odkładałam coś na specjalne okazje…
http://dominikabudzynska.blogspot.com/2012/08/kazdy-dzien-w-twoim-zyciu-jest.html

LaNińa
Gość

Czytam go średnio raz na tydzień, aby nigdy o tym nie zapomnieć 😉

Eyon
Gość

motywujący wpis. czas brać się za sukienki i nie czekać na wiosnę! :))

madzia
Gość

zawsze jak mowa o prokrastynacji i rozwiązywaniu tego problemu to wydaje mi się, że najprostsze wyjście (czyli po prostu ruszyć) jest najtrudniejszym krokiem (bo ten krok, a raczej niemożność wykonania go jest właśnie prokrastynacją). Myślę, że odkładanie odkładaniu nie równe, bo jedno może być poważnym problemem lub nawet chorobą, a drugie cechą charakteru.. myślę sobie jednak, że pokonywanie tego drugiego i bycie mu zawsze na przekór (czyli np. wyjście w spódnicy zimą w rajstopach) może spotkać się z większym rozczarowaniem i uwieraniem;) aniżeli odłożenie mini na lato :), ale oczywiście eksperyment ciekawy, warto spróbować 😉

Leany
Gość

Idealny temat dla mnie. Ja odkładam wszystkie obowiązki na później i zwykle nic z tego nie wychodzi, bo później jest za późno, a ja zostaję z poczuciem winy, że czegoś tam nie zrobiłam ^^

Cherie Currie
Gość

Jestem zdecydowanie za tym wszystkim, co napisałaś. Uświadomiłaś mi, że czasem nie powinnam przejmować się tym, że robię coś na ostatnią chwilę, jeśli dzięki temu np poszłam na wspaniałą imprezę, a potem ani tak wyrobiłam się z nauką na jakiś ważny sprawdzian, oczywiście nie ze wszystkim można tak robić, no ale… 😉

Kinga
Gość

Bardzo motywujący wpis. Ja zawsze wszystko odkładam na później, a potem nic z tego nie wychodzi. Czas to zmienić!
W ogóle muszę sobie przejrzeć rozwojowe czwartki i nadrobić zaległości 🙂

hurija
Gość

Uwielbiam czytać Twojego bloga.

Charlotte
Gość

z badań naukowców wynika, że osoby, które robią wszystko na ostatnią chwilę mają wyższe iq 😀

Lila
Gość

Super post! Ocieka motywacją!

Grey
Gość

I znowu masz rację! Czytając post zastanowiłam się ile rzeczy aktualnie odkładam "na jutro", na poczekaniu doliczyłam się 5! masakra w szczególności, że to nie są jakieś tam pierdoły tylko coś do zrobienia/załatwienia na już.
Dzięki za motywujący post, uciekam brać się za robotę 😉

PS ja i moje ogromne BMI chętnie przygarniemy kupon na darmową dietę 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

dobrze powiedziane (napisane) 🙂

Emilka
Gość

Mi też wszystko co robię na ostatnią chwilę wychodzi najlepiej:) Dopada mnie ten motywacyjny stres i wszystko idzie po mojej myśli.

Ja się czuję bardzo niekomfortowo w sukienkach, szpilek moje stopy na sobie nigdy nie miały, ale nie mam zamiaru z tym walczyć 😉 Kiedy mam na sobie trampki czuję się najszczęśliwszym człowiekiem na świecie.

Margerytka
Gość

I to jest właśnie fajne co napisałaś: że warto czasem wybrać coś, na co ma się ochotę,a coś innego zrobić "na ostatnią chwilę". Wtedy jak mój znajomy niekiedy mawia "i wilk syty i wilk syty" 😉A serio: sama wiele razy sobie wyrzucałam, że nie mogę się zmobilizować i robić czegoś systematycznie i regularnie, a tymczasem może prościej by było skupić sie na tym, że sprężam się maksymalnie i to, że coś zrobię w ostatniej chwili nie znaczy, że zrobię to gorzej 🙂 Dzięki za uświadomienie mi tego 🙂A jednak odkładanie na później… no, czasami przeginam. Trochę mi pomogło to o… Czytaj więcej »

Edyta
Gość

Lubię czytać Twojego bloga, kiedyś już Ci to nawet pisałam.
Masz zupełną rację, że nie warto niczego odkładać na potem. Nigdy nie wiadomo co się zdarzy i czasem to potem zwyczajnie nie nadchodzi. Sama chciałabym tak korzystać z każdej chwili, powoli mi to nawet wychodzi i cieszę się z każdego dnia. Wiele jednak jeszcze pracy przede mną nad takim sposobem życia.

agazmaluje
Gość

Ja doszłam do wniosku, że ładne sukienki powinnam zakładać częściej niż tylko "na wesela" 🙂 Ale pojawia się pytanie to kiedy? No przecież nie jak będę szła po ziemniaki do sklepu, czy jak będę się tarzać z dziećmi po podłodze gdzie jest kupa sierści psa 🙂 Czasem trudno zrobić coś, nie odkładając tego na później 🙂

M.
Gość

na ostatnią chwilę zostawiam naukę. Nie pamiętam co robiłam w podstawówce, ale w gimnazjum było tak, (powiedzmy, spr jest w środę) że pisałam notatki (pytania itd.) na sprawdzian w sobotę a czytałam i uczyłam się we wtorek. a teraz w LO notatki pisze dwa dni przed sprawdzianem i ucze sie dzien przed. I 3 oraz 4 wpadały. Tak samo jest z lekcjami..na ostanią chwilę zaczynam myśleć i praca jest zrobiona 😛ze ćwiczeniami, z bieganiem, z treningami odkładam na lepszą pogode i gdy kupie buty do biegania, a skutki są takie że w ogóle się za to nie biorę 😡 zawsze… Czytaj więcej »

BogusiaM
Gość

super, będąc w liceum żyłam bardziej niż teraz, teraz się rozleniwiłam…

Olga Cecylia
Gość

Zabawne, bo ja właśnie wczoraj umówiłam się do fryzjera. Od roku zapuszczam włosy i ciągle powtarzam, że będę się fajnie czesać, kiedy już będą długie. Nie wiem, dlaczego tyle czasu zajęło mi stwierdzenie, że ja wcale nie chcę, żeby one były do pasa, bo nienawidzę takich oklapniętych.

Kupiłam też skakankę, bo zawsze obiecywałam sobie, że zacznę biegać, kiedy wyleczę anemię, kiedy pogoda będzie lepsza, kiedy sprawię sobie odpowiednie buty… Skakać mogę w domu, boso, dozując sobie ilość wysiłku, żeby nie złapać bezdechu (przez anemię bardzo szybko się męczę).

Tak że tego… nie odkładam 🙂 Nie warto 😉

Aneta Marcol
Gość

Jak Ty to robisz, że zawsze trafiasz tematem w to, co mnie akurat teraz nęka?
Chcę iść do kina na Igrzyska. Planuje niedzielę, jak: napiszę podrozdział pracy licencjackiej, pouczę się na egzamin, napiszę post na bloga, coś tam…Ale prawda jest taka, że będę myśleć o tym kinie i o tym, że chcę tam w końcu siedzieć z paczką popcornu, a nie skupiać się na pracy!
Coś mi mówi, że do kina wybiorę się jutro, jeśli nawet nie dziś 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja w pewnym momencie mojego życia tak odkładałam wszystko na potem, że nabawiłam się małej nerwicy. Stres dział na mnie tak często, że nie mogłam się od niego uwolnić i np. pociłam się bez żadnego powodu w sumie, ale ze stresu. Więc z umiarem!

Previous
Pierwszy french w życiu i kolejny tag :)
Nie odkładaj życia na jutro!