Ktoś mi napisał, że #Bangkok to syf, brudne miejsca z jedzeniem i szczury. „Sam jesteś syf” pomyślałam najpierw🙈 a potem stwierdziłam, że po prostu pokażę inne oblicze miasta.
Ja mam teraz taki mindset, że obecnie cieszy mnie nawet wycieczka do śmietnika (kwitną forsycje!) ale w podróży doświadczysz tego, co jest w Tobie, serio!
Jeden na Bali odnajdzie swoją duchowość, drugi smoothie bowla z ładną łyżeczką, trzeciego zachwycą fale a czwartego wodospady. Piąty będzie się cieszył, że z jego zachodnią pensją jest tanio i może robić co chce, bo stać go na mandaty. Znaczy - łapówki, nie znam nikogo kto zapłacił mandat na Bali, nawet jadąc napruty bez kasku.

Z Bangkokiem i każdym innym miejscem na ziemi jest tak samo. Znajdziesz to, czego szukasz, albo co przyciągasz swoim zachowaniem. Ja zawsze znajduję przygody!
A to jedzenie... nie tylko wyglądało, ale też smakowało. Sernik z cheddara to był taki foodgasm, że oglądając te zdjęcia aż się ślinię! Na wyżerkę zabrałam @justdeliciousx - trochę dlatego, że jest super, trochę dlatego, że mogłyśmy się dzielić i więcej spróbować🙈 ale Justyna jest dobrą kompanką foodgazmicznych wypraw, więc się nawet nie zastanawiała😁

Jedzenie było wyśmienite, ale ja lubię być nim dostymulowana, lubię jak coś ma różne smaki jednocześnie, jak ma różne faktury i tekstury, jak coś jest jednocześnie kremowe i miło rozpływa się po brzuszku, ale też ma coś chrupiącego. Kremowa jajecznica z plastrem boczku cieszy mnie tak samo jak... Burger z maczka🤣 może nie spodziewaliście się takiego zwrotu akcji, ale uwielbiam, cóż począć 🙈
Więcej na stories!
#foodporn #bangkok #cafebangkok #cafehoppingbkk #foodlover #omnomnom #slodkosci #cukiernia #ciastka #ciasto #podrozemaleiduze #podróże

Ktoś mi napisał, że #Bangkok...

Na bloga wskoczyły 3 propozycje filmów na wieczór, po których mam nadzieję, każda dziewczyna czytająca mojego bloga będzie mieć jakieś przemyślenia. A już najlepiej jak  wyrośnie z pomysłów na manipulacyjne „ja mu pokażę” i inne żenujące gierki, które tak ochoczo podpowiadają koleżanki przy winie😉

Ja tymczasem odkładam telefon (nie ma wstępu do łóżka przed snem!) i zamierzam przeczytać chociaż rozdział książki zanim zasnę po całym dniu zasuwania.
Straciłam przez tego wirusa masę projektów i nie kryję - boli! Ale chwyciłam się zaraz za inne rzeczy i nie mam czasu rozpaczać nad tamtym, trzeba iść do przodu. To jest moment na poprawienie CV, potrenowanie do rozmów kwalifikacyjnych, nauczenie się obsługi nowego programu - polecam bardzo niedoceniany profil @dorisinsocialmedia, która zdradza naprawdę fajne wskazówki jako specjalistka od Linked In. Na rekrutacji zna się jak mało kto, a wiedzą dzieli się za darmo na insta.
Dobrej nocy!
#kwarantanna #bangkok #podróże #podrozemaleiduze #kiedytobylo #filmy #aniamaluje

Na bloga wskoczyły 3 propozycje...

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie się ktoś, dla kogo to będzie złe🙃. Ta myśl była kiedyś dla mnie bardzo wyzwalająca, dlatego po prostu robię swoje✌🏻 Nie wiem o czym jest mój profil, w tym tygodniu dziękowaliście mi za zachęcenie do negocjowania niższych opłat za mieszkania, książkowe rekomendacje, piankową kawę, halloumi smażone jak kurczak w przyprawie kebab-gyros i polecenie dobrego newslettera a nawet... rewolucję w sposobie robienia kupy💩. Myślałam, że każdy korzysta ze stołka i to żadna nowość😅
I wiecie co? Ogromnie mnie to wszystko cieszy. Może i mam kilka irytujących cech, jestem strasznie ciekawska, zadaję zbyt dużo pytań, mogłabym się czasami ugryźć w język ze swoją szczerością, strasznie się wymądrzam ale wiecie co? Jak dzięki temu ktoś wynegocjował sobie o połowę niższe opłaty za mieszkanie, to nie mam pytań, japka mi się śmieje, jest moc!😁
Moja skrzynka jest zawalona wiadomościami z podziękowaniami, nie odczytam każdej, ale polecam wyryć sobie w serduszku - „gdy nie pytasz, odpowiedź zawsze brzmi nie”.
I pytać!

Ah, jeszcze jedno - cieszą mnie też te wiadomości - „rzadko kiedy się z Tobą zgadzam, ale za radę o negocjowaniu muszę podziękować bo się udało!”. Wiecie dlaczego? Bo sam fakt, że jesteście otwarci na wysłuchanie kogoś o odmiennym światopoglądzie jest super! A jeszcze posłuchać... bajka✌🏻
Nie pytajcie jak się odwdzięczyć, nie założę patronite i tak, wystarczy mi, że lajkujecie posty, te reklamowe także (ja 💩 nie polecam!) a jak ktoś bardzo chce, to zawsze może kupić moją książkę na legimi 😎
Nie chcę być tą osobą, która z instagrama tylko czerpie, chcę też dawać. Czasami fajny content z Wietnamu, czasami radę, która pozwoli komuś zachować w trudnym czasie 5 stów w kieszeni✌🏻
Ściskam i spadam uczyć się nowej rzeczy - wzięłam zlecenie na coś, czego jeszcze nie umiem, taki kryzys 😁 trzeba się szybko uczyć i reagować na zmiany, zanim zmiecie nas z planszy, trzymajcie się zdrowo!🤗 #szczerze_pisząc #aniamaluje #blogerka #siedzęwdomu #siedzenadupie #bangkok #podróże #infinitydress #multiwaydress #sukienka #podróże

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie...

Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Nie odkładaj życia na jutro!

  Od kilku dni chodzi po mi głowie pewna myśl. Ostatnio złapałam się na tym, że  patrząc na prostownicę pomyślałam, że zacznę się ładnie czesać jak będę mieć długie włosy…. tak wiem, miałam już długie włosy. Osiem centymetrów temu. I nie, nie bawiłam się w ich stylizację.
Koleżanka mówi, że będzie nosić sukienki jak schudnie. Druga, że zacznie biegać jak kupi sobie nowe buty do biegania. Ciągle ktoś przekłada na jutro…życie!
 O zgrozo – ja też czasami daję się w to wmanewrować. 
Z drugiej strony, problemy z prawidłowym oddychaniem i ubiegły rok w którym tułałam się od szpitala do szpitala wiele zmieniły na plus. Przestałam odkładać na później (po szpitalu) różne wyjścia ze znajomymi i tak dalej. O wiele częściej decyduję się na fajne rzeczy spontanicznie. Wpływ na to miało też wyzwanie z byciem na tak, które nadal gorąco polecam :))
Moim zdaniem kluczem do sukcesu jest ustalenie odpowiednich priorytetów. Planowanie jest spoko, ale wiem na swoim przykładzie, że jednego dnia mogę mieć super plan na jutro/kiedyś/bliżej nieokreśloną przyszłość, a rzeczywistość brutalnie to zweryfikuje i następnego dnia będę miała wrażenie że przy kolejnym kaszlnięciu wypluję swoje płuca i z bladą twarzą oraz załzawionymi z bólu oczami będę żałować, że odłożyłam fajne rzeczy na…potem.
Anonim zapytał na czacie :
“Czytając Twoje tematy mam wrażenie, że jesteś jedną z niewielu osób, którym prokrastynacja, odkładanie wszystkiego na potem i lenistwo wychodzą w ostatecznym rozrachunku na dobre. Czemu tak jest??”
Myślę, że to kwestia priorytetów właśnie. Wolę wyjść ze znajomymi albo obejrzeć dobry film, niż siedzieć nad jakąś pracą zaliczeniową i żałować, że omijają mnie spoko rzeczy. W takim układzie nie potrafię produktywnie i skutecznie pracować (no bo przecież znajomi są na imprezie…). W efekcie : ani nie dałam z siebie 100%, ani się nie pobawiłam. Podwójna przegrana.
A kiedy pójdę na daną imprezę a pracę zaliczeniową będę pisać nad ranem, to pod presją czasu dam z siebie wszystko. Nie tracąc zbędnego czasu na dobór odpowiednich słów po prostu szybko napiszę coś konkretnie i na temat. I jest super :)) 
W liceum kiedyś polonistka poprosiła mnie o napisanie eseju na konkurs. Miałam na to chyba z miesiąc, przypomniałam sobie rano przed wyjściem do szkoły, ostatniego dnia. Tekst powstał w 15 minut, drukowałam go minutę przed wyjściem. Był ok, ale miał literówki których nawet nie zauważyłam. Nauczycielka wysłała, a potem powiedziała, że tekst był ok ale trochę wstyd było wysłać w takim stanie (nie było czasu na poprawki :P). Miesiąc później dostałam zaproszenie na galę finałową. Nie wygrałam, ale byłam druga. Jak na ogólnopolski konkurs i pracę z literówkami – całkiem zacnie 😀
Takich przykładów jest cała masa. Po prostu fajnie działam pod presją czasu. Skutecznie się  też uczę , bo wiem, że nie ma już chwili na pierdoły i wybieranie koloru zakreślacza. Mam trzy godziny a potem egzamin, trzeba działać!
Dzięki temu zazwyczaj jest win-win. Nie dość, że zrobiłam to, co chciałam, to jeszcze zrealizowałam główne zadania na satysfakcjonującym poziomie. 
Ale nie każdy może tak funkcjonować i czasami w chwilach kryzysu zazdroszczę trochę tym ludziom, którzy tydzień przed egzaminem już wszystko potrafią 🙂 
Wyzwaniem tego miesiąca jest :
Koniec z odkładaniem życia na później
To znaczy : nie ma, że założę spódniczkę jak będzie cieplej. Istnieją przecież rajstopy!
Nie ma , że pójdę pobiegać jak nie będzie padać, że założę sukienkę jak będzie okazja, że zrobię muffinki jak będzie dobry moment. Ani, że uczeszę się jak… no własnie jak co?Ty też ubierz się ładnie, teraz, a nie jak schudniesz, bo teraz też żyjesz. Życie jest TU I TERAZ. Nie jutro, nie za tydzień, nie za 5 kilo. Idź na imprezę teraz, w tym tygodniu, jeśli masz ochotę. Nie po trudnym projekcie i tak dalej. Obserwując swoich znajomych widzę, że najszczęśliwsi są Ci, którzy jeśli mają ochotę się pobawić, to bez wyrzutów sumienia w czasie sesji idą na jakiś koncert 🙂 
Egzaminy można poprawiać, czasu cofnąć się nie da.
W międzyczasie :
  • Vitalia zrobiła mi niespodziankę i dostałam : fajny liścik, jabłko w pudełeczku, kupon na miesiąc diety dla siebie i trzy kupony dla Was. Właśnie myślę nad formułą konkursu! 🙂 
  • miałam kąpiel rozjaśniającą i… pofarbowałam włosy z powrotem na czarno. Efekty jutro lub pojutrze na blogu 🙂 
Uściski, Ania
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Słonecznik
Gość

"Ty też ubierz się ładnie, teraz, a nie jak schudniesz, bo teraz też żyjesz." – Bardzo spodobało mi się to zdanie 🙂

Nie należę do osób, które nadmiernie wybierają obowiązki nad przyjemności, ale dobrze mi z tym 😉 Teraz zamiast pisać pracę – czytam książkę, ale praca nie zając, nie ucieknie 😛

dzolls
Gość

Aniu :* 🙂

paranoJa
Gość

o, z tymi sukienkami, to ja też tak mam. 😀

Kamila Ziel
Gość

Ciężko się tak przestawić…ale masz rację nie warto czekać…z reguły nigdy nie zrobi się tego co się obiecuje jeśli nie robisz tego tu i teraz!

LaNińa
Gość

Sorki za linka, ale we wstępie Dominiki jest cała kwintesencja tego czym staram się kierować w życiu od czasu przeczytania tego tekstu…do tej pory zawsze odkładałam coś na specjalne okazje…
http://dominikabudzynska.blogspot.com/2012/08/kazdy-dzien-w-twoim-zyciu-jest.html

LaNińa
Gość

Czytam go średnio raz na tydzień, aby nigdy o tym nie zapomnieć 😉

Eyon
Gość

motywujący wpis. czas brać się za sukienki i nie czekać na wiosnę! :))

madzia
Gość

zawsze jak mowa o prokrastynacji i rozwiązywaniu tego problemu to wydaje mi się, że najprostsze wyjście (czyli po prostu ruszyć) jest najtrudniejszym krokiem (bo ten krok, a raczej niemożność wykonania go jest właśnie prokrastynacją). Myślę, że odkładanie odkładaniu nie równe, bo jedno może być poważnym problemem lub nawet chorobą, a drugie cechą charakteru.. myślę sobie jednak, że pokonywanie tego drugiego i bycie mu zawsze na przekór (czyli np. wyjście w spódnicy zimą w rajstopach) może spotkać się z większym rozczarowaniem i uwieraniem;) aniżeli odłożenie mini na lato :), ale oczywiście eksperyment ciekawy, warto spróbować 😉

Leany
Gość

Idealny temat dla mnie. Ja odkładam wszystkie obowiązki na później i zwykle nic z tego nie wychodzi, bo później jest za późno, a ja zostaję z poczuciem winy, że czegoś tam nie zrobiłam ^^

Cherie Currie
Gość

Jestem zdecydowanie za tym wszystkim, co napisałaś. Uświadomiłaś mi, że czasem nie powinnam przejmować się tym, że robię coś na ostatnią chwilę, jeśli dzięki temu np poszłam na wspaniałą imprezę, a potem ani tak wyrobiłam się z nauką na jakiś ważny sprawdzian, oczywiście nie ze wszystkim można tak robić, no ale… 😉

Kinga
Gość

Bardzo motywujący wpis. Ja zawsze wszystko odkładam na później, a potem nic z tego nie wychodzi. Czas to zmienić!
W ogóle muszę sobie przejrzeć rozwojowe czwartki i nadrobić zaległości 🙂

hurija
Gość

Uwielbiam czytać Twojego bloga.

Charlotte
Gość

z badań naukowców wynika, że osoby, które robią wszystko na ostatnią chwilę mają wyższe iq 😀

Lila
Gość

Super post! Ocieka motywacją!

Grey
Gość

I znowu masz rację! Czytając post zastanowiłam się ile rzeczy aktualnie odkładam "na jutro", na poczekaniu doliczyłam się 5! masakra w szczególności, że to nie są jakieś tam pierdoły tylko coś do zrobienia/załatwienia na już.
Dzięki za motywujący post, uciekam brać się za robotę 😉

PS ja i moje ogromne BMI chętnie przygarniemy kupon na darmową dietę 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

dobrze powiedziane (napisane) 🙂

Emilka
Gość

Mi też wszystko co robię na ostatnią chwilę wychodzi najlepiej:) Dopada mnie ten motywacyjny stres i wszystko idzie po mojej myśli.

Ja się czuję bardzo niekomfortowo w sukienkach, szpilek moje stopy na sobie nigdy nie miały, ale nie mam zamiaru z tym walczyć 😉 Kiedy mam na sobie trampki czuję się najszczęśliwszym człowiekiem na świecie.

Margerytka
Gość

I to jest właśnie fajne co napisałaś: że warto czasem wybrać coś, na co ma się ochotę,a coś innego zrobić "na ostatnią chwilę". Wtedy jak mój znajomy niekiedy mawia "i wilk syty i wilk syty" 😉A serio: sama wiele razy sobie wyrzucałam, że nie mogę się zmobilizować i robić czegoś systematycznie i regularnie, a tymczasem może prościej by było skupić sie na tym, że sprężam się maksymalnie i to, że coś zrobię w ostatniej chwili nie znaczy, że zrobię to gorzej 🙂 Dzięki za uświadomienie mi tego 🙂A jednak odkładanie na później… no, czasami przeginam. Trochę mi pomogło to o… Czytaj więcej »

Edyta
Gość

Lubię czytać Twojego bloga, kiedyś już Ci to nawet pisałam.
Masz zupełną rację, że nie warto niczego odkładać na potem. Nigdy nie wiadomo co się zdarzy i czasem to potem zwyczajnie nie nadchodzi. Sama chciałabym tak korzystać z każdej chwili, powoli mi to nawet wychodzi i cieszę się z każdego dnia. Wiele jednak jeszcze pracy przede mną nad takim sposobem życia.

agazmaluje
Gość

Ja doszłam do wniosku, że ładne sukienki powinnam zakładać częściej niż tylko "na wesela" 🙂 Ale pojawia się pytanie to kiedy? No przecież nie jak będę szła po ziemniaki do sklepu, czy jak będę się tarzać z dziećmi po podłodze gdzie jest kupa sierści psa 🙂 Czasem trudno zrobić coś, nie odkładając tego na później 🙂

M.
Gość

na ostatnią chwilę zostawiam naukę. Nie pamiętam co robiłam w podstawówce, ale w gimnazjum było tak, (powiedzmy, spr jest w środę) że pisałam notatki (pytania itd.) na sprawdzian w sobotę a czytałam i uczyłam się we wtorek. a teraz w LO notatki pisze dwa dni przed sprawdzianem i ucze sie dzien przed. I 3 oraz 4 wpadały. Tak samo jest z lekcjami..na ostanią chwilę zaczynam myśleć i praca jest zrobiona 😛ze ćwiczeniami, z bieganiem, z treningami odkładam na lepszą pogode i gdy kupie buty do biegania, a skutki są takie że w ogóle się za to nie biorę 😡 zawsze… Czytaj więcej »

BogusiaM
Gość

super, będąc w liceum żyłam bardziej niż teraz, teraz się rozleniwiłam…

Olga Cecylia
Gość

Zabawne, bo ja właśnie wczoraj umówiłam się do fryzjera. Od roku zapuszczam włosy i ciągle powtarzam, że będę się fajnie czesać, kiedy już będą długie. Nie wiem, dlaczego tyle czasu zajęło mi stwierdzenie, że ja wcale nie chcę, żeby one były do pasa, bo nienawidzę takich oklapniętych.

Kupiłam też skakankę, bo zawsze obiecywałam sobie, że zacznę biegać, kiedy wyleczę anemię, kiedy pogoda będzie lepsza, kiedy sprawię sobie odpowiednie buty… Skakać mogę w domu, boso, dozując sobie ilość wysiłku, żeby nie złapać bezdechu (przez anemię bardzo szybko się męczę).

Tak że tego… nie odkładam 🙂 Nie warto 😉

Aneta Marcol
Gość

Jak Ty to robisz, że zawsze trafiasz tematem w to, co mnie akurat teraz nęka?
Chcę iść do kina na Igrzyska. Planuje niedzielę, jak: napiszę podrozdział pracy licencjackiej, pouczę się na egzamin, napiszę post na bloga, coś tam…Ale prawda jest taka, że będę myśleć o tym kinie i o tym, że chcę tam w końcu siedzieć z paczką popcornu, a nie skupiać się na pracy!
Coś mi mówi, że do kina wybiorę się jutro, jeśli nawet nie dziś 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja w pewnym momencie mojego życia tak odkładałam wszystko na potem, że nabawiłam się małej nerwicy. Stres dział na mnie tak często, że nie mogłam się od niego uwolnić i np. pociłam się bez żadnego powodu w sumie, ale ze stresu. Więc z umiarem!

Previous
Pierwszy french w życiu i kolejny tag :)
Nie odkładaj życia na jutro!