Wykluj się wreszcie! Rozwojowy czwartek inaczej

    Wielkanoc pewnie wielu z Was kojarzy się z jajkiem. To takie oczywiste skojarzenie, mocno wpisane w naszą kulturę. Teoretycznie jajko jest symbolem życia. Doskonałe w swej formie, popisowe dzieło światowego designu. Bezpieczne, szczelnie oddzielające od środowiska zewnętrznego…
source


…dla mnie jest bardziej symbolem śmierci i stagnacji. Zawsze po głowie chodzi mi ten cytat : 

“The bird fights its way out of the egg.

 The egg is the world. 
Who would be born  must first destroy a world.”

lub w wersji polskiej :

Ptak wykluwa się z jajka.
Jajkiem jest świat.
Kto chce się narodzić, musi świat zniszczyć.

Autor : H.Hesse.

Pomijając już kwestie religijne, Abraxasa i tak dalej, uwielbiam syntetyczny, konkretny przekaz tego cytatu. Po prostu nie urodzisz się (nie zaczniesz żyć), jeśli nie zdobędziesz się a odwagę opuszczenia tej stabilnej, przytulnej skorupki (kiepskiej, ale pewnej pracy na etacie, złych przyzwyczajeń itp.). Proste.

Ale czy aby na pewno?
Dla mnie w tej układance brak jednego elementu. Albo inaczej – nie należę do tych osób, dla których optymalną metodą aby nauczyć się pływać, jest zepchnięcie z materaca na środku jeziora. Wiem, że są osoby u których to działa, szybko, konkretnie, bez rozdrabniania się. U mnie – nie. 

Dla mnie wyjście z jajka jest momentalnym znalezieniem się w strefie paniki, w której wszystko jest obce. Pisałam o tym szerzej  tutaj, więc nie będę tego powtarzać. W moim przypadku bezpośrednie wejście w głęboką wodę jest mocno nierozsądne. Wiem, że są osoby które zakładając własną firmę poświęcają jej od razu 100% czasu, rzucają etacik i funkcjonują świetnie. Ale są też tacy, którzy bankrutują w momencie w którym kończą się dotacje. Jest też duża grupa osób które przez pewien czas funkcjonują bez bezpiecznym etacie i jednocześnie prowadzą własne firmy. Ten przykład można przełożyć na wiele różnych sytuacji.

Od początku tego roku mam pewien plan, całkiem dobry plan. I wciąż odkładam go na lepszy moment… Zajęcie się nim teraz jest zbyt mocno ryzykowne. Najpierw muszę zakończyć pomyślnie licencjat. Tylko, czy do czego czasu nie opadnie cały ten zapał i flow do działania?

Zachęcam do tego, aby pomyśleć, czy czasem nie jest tak, że tkwimy w swoich bezpiecznych skorupkach i po prostu trwamy. Zamiast żyć. 

0 0 vote
Article Rating
Uściski, Ania
19 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
madzia
7 lat temu

Ja bardzo często czytając entuzjastycznych coachów zastanawiam się czy nie wymyślają superplanów na życie leżąc w ciepłym łóżku obok paczki chipsów. I chociaż ich pomysły bywają w teorii naprawdę dobre to najłatwiej żyć marzeniami siedząc w skorupce..

madzia
7 lat temu
Reply to  madzia

właśnie w tym rzecz, planujemy to co najlepsze wybierając to co najłatwiejsze

Anonimowy
Anonimowy
7 lat temu

Powiem Ci szczerze, że właśnie mnie dobiłaś. Bo właśnie dzisiaj mam kryzys związku, właśnie dzisiaj mam ochote rąbnąć drugą połówka o ściane. I właśnie dzisiaj czytam ten post… o byciu w bezpiecznej skorupce (związku)… a co jeśli już ni jest tak bezpiecznie. co jak druga osoba zaczyna Cie ograniczać i wyznaczać droge w życiu, co jeśli nie jest sie jeszcze gotowym na porzucenie beztroskiego życia. co jesli chce… poczuc wolność? opuścić skorupke i żyć?…

Anonimowy
Anonimowy
7 lat temu
Reply to  Anonimowy

Jaka jest różnica w byciu nieszczęśliwym samemu, a nieszczęśliwym w związku? Może taka, że gdy odważysz się to skończyć, bo nie da rady uratować to masz szanse na nowy, lepszy związek w którym będziesz szczęśliwa i będziesz mogła rozwinąć skrzydła 😉

asasello mal
7 lat temu

Ach Pan Hesse! Uwielbiam go Zizu, każde Jego słowo stroi całą mnie, uderza, często pomimo mego sprzeciwu. Nawet gdy niszczymy skorupkę często uszkadzamy siebie przy okazji, ale myślę, że jest to warte celu. Ale mam nadzieję, że Ty swój świat już stworzyłaś, nowy i że jest dla Ciebie jak najlepszy ♥ życzę Ci dużo zdrowia i odpoczynku.

Miśka Grabowska
7 lat temu

he he.. te pierwsze zdjęcie, (gdzie kurczaczek odliczał dni do przyjścia na świat, czyli te kreski na skorupie.) jest bardzo fajne. Zastanawiam się, czy by czegoś takiego nie zrobić. Choćby dla samego zdjęcia^^
Pozdrawiam serdecznie^^

Miśka

Słonecznik
7 lat temu

Idea tej skorupki trochę mnie nie przekonuje, czyż nie lepiej jest myśleć, że samemu kreuje się swój świat, swoją własną skorupkę?? Ciągle się ją poszerza o nowe doświadczenia i w jakiś sposób wychodzi poza granice bezpieczeństwa, ale jednak ze świadomością, że zawsze można się cofnąć. Wiem, że to mocno naciągane, ale podoba mi się o wiele bardziej niż całkowite pozbywanie się skorupki 😉

Robinsonowa
7 lat temu

Mądry cytat, bardzo mądry. Ciężko jest opuścić swoją bezpieczną skorupkę, ale w końcu i tak trzeba będzie stawić czoła rzeczywistości. Póki co żyję sobie z dnia na dzień i jest fajnie, ale niedługo przyjdzie taki czas, że będę musiała się odważyć na spełnianie marzeń żeby żyć tak jak pragnę w realnym życiu a nie tylko w tym świecie w mojej głowie. Bardzo zmotywował mnie ten post, muszę go sobie gdzieś zapisać, żeby często do niego wracać i motywować się na nowo 🙂

BlackFeather
7 lat temu

Ja już się nie raz przekonałam, że jednak warto poczekać, przemyśleć wszystko i dopiero wtedy rzucić się na głęboką wodę. Często okazuje się, że pierwszy entuzjazm słabnie, w planach widać dziury i generalnie okazuje się, że to co wydawało się dobre, było fatalnym pomysłem….

A co do płatków pod oczy z Marion, to one nie rozjaśniają skóry i napinają jak tylko odrobinę.

BogusiaM
7 lat temu

ciężki temat, żyć – zaryzykować można w momencie gdy ma się jakie kolwiek oparcie np, wśród bliskich, bądź w razie czego jest do czego wracać… a tak to, gdy ma się kredyty do spłacania to ciężko rzucić prace itd, bo własny biznes to kilka pierwszych lat dużego poświecenia i tak na prawdę więcej strat niż zysków…

kosodrzewina79
7 lat temu

stary poczciwy Hesse 🙂
każda zmiana wiąże się ze zburzeniem tego co było, trzeba coś zmienić, gdy uwiera i boli, musi być kryzys, aby był postęp

Kasia
7 lat temu

jednak dla mnie jajco zawsze będzie symbolem życia:D

ostatnio też myślałam trochę o tym, o czym piszesz i zadawałam sobie pytanie, czy zawsze aby coś osiągnąć musi wyleźć z tej naszej skorupki? Ja własnie 2 miesiące temu z niej wylazłam, czasem jest lepiej a czasem gorzej, miewam momenty, że chcę do niej wrócić ale czy nie da się żyć z tym poczuciem bezpieczeństwa i stabilności i jednocześnie żyć i się realizować? Mieć jajko i zjeść jajko?:D

Previous
TAG ZE ZDJĘCIAMI :) It’s only a picture tag
Wykluj się wreszcie! Rozwojowy czwartek inaczej

19
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x