- Chcesz spróbować?
- Jasne!
Wolę czegoś spróbować z myślą, że najwyżej mi się nie spodoba, niż nie spróbować i żałować. W Malezji nadarzyła się okazja do sadzenia ryżu🌾 fajna przygoda! (Do momentu, aż coś dziwnego przepełzło po mojej stopie😅) A teraz siedzę i czytam wszystko o tym, jak ogarnąć przesiadkę w Chinach! Lecę w lutym do Wietnamu (znaczy loty mam do Bangkoku, ale resztę jakoś ogarnę!) i polowałam na sensowną przesiadkę aby zobaczyć #Pekin ♥️ marzyło mi się Zakazane miasto, ale teraz napaliłam się na Wielki Mur Chiński. Będę mieć 16h (gdzie same formalności wizowe to podobno 2-3h😱) i będę zupełnie sama, ale na samą myśl szczerzę się jak szalona 😁 co może pójść nie tak? Wszystko! Mogę nie dostać wizy, może oszukać mnie kierowca, przechowalnia bagażu może nie być czynna, mogę nie zdążyć na przesiadkę do Bangkoku... YOLO! Przeczytałam już cały internet, ale zapytam też tutaj - czy jest wśród Was ktoś, kto przebiegł przez Pekin podczas tej szalonej przesiadki?
Mam ochotę na trudne ustawienia tej gry i zrobić trasę nie z wynajętym kierowcą, ale pociągami i autobusami. No risk no fun!

W ogóle chciałabym, aby ta podróż była trochę inna i wypchnęła mnie mocniej ze strefy komfortu. Nie będę rezerwować noclegów z wyprzedzeniem, chcę przemieszczać się bardziej jak lokals, nie planować za dużo i dać się ponieść chwili. Będzie fajnie!🙃 #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #Azja #Chiny #Malezja #bejing #travelgirl #adventure #discoverunder50k #girlswhotravel #malaysia #china #riceplanting

- Chcesz spróbować? - Jasne!...

Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Coś, co mnie przeraża i Łęcka nie była dziwką [TYGODNIK]

Napisać cały tygodnik w pociągu i niechcący go skasować. Tylko ja tak potrafię. I gdyby to była dla mnie mechaniczna czynność, problemu nie byłoby w tym żadnego. Ale nie jest, bo pisząc angażuję w to emocje i one sobie gdzieś zdążyły już ulecieć wraz z ostatnią wstukaną w klawiaturę kropką.
Przykro mi jakoś.
Miniony tydzień był dość intensywny, ale ja tak bardzo lubię jak coś się dzieje, że nie potrafię już funkcjonować bez zwrotów akcji
(…)
No i tyle napisałam w poniedziałek 30.04, po czym poszłam korzystać z uroków Krakowa. 
Więc dzisiaj pojawią się krótkie, luźne fragmenty ostatnich dni, a jak nietrudno policzyć – jest ich trochę więcej niż siedem. W weekend wybieram się na wesele, więc po prostu wiem, że stworzenie wpisu będzie fizycznie niemożliwe, a od poniedziałku będę ostro walczyć o zrobienie wszystkich zadań w terminie. A zaraz potem Kijów! I czeska Praga, jeśli się uda. Tym bardziej doceniam zieleń i uroki przyrody, dzięki którym nie zwariowałam w tym szalonym czasie. I chyba dojrzałam do pewnej rzeczy…
Ciężko mi uwierzyć w to, co się ostatnio dzieje, bo dzieje się naprawdę dużo. 
(…)
Właśnie w tym momencie skończyłam pisać znowu, bo chłopaka siedzącego obok mnie w pendolino, zaciekawiło czy jestem blogerką, a internet i tak zrywało co chwilę, więc skupiłam się na rozmowie.
Kiedyś ucięłabym ją po dwóch zdaniach i wyjęła książkę. Od dawna jednak wiem, że najwięcej dowiaduję się i uczę bezpośrednio od innych ludzi i zawsze w jakiś sposób mnie to inspiruje. Tak też było tym razem, bo o bieganiu na 400 metrów na profesjonalnym poziomie wiedziałam tyle, co nic. A teraz coś tam wiem.
Nawet nie wyobrażacie sobie, ile inspirujących rozmów odbyłam w ciągu ostatnich dni. Podzielę to na skrawki, losowo wybrane fragmenty, bo nie mogę pozwolić sobie na rozbudowaną narrację. 
Piwko z Patką i Martą. O Patce będzie dalej, a z Martunią widuję się zdecydowanie zbyt rzadko (tak samo, jak z wieloma innymi osobami…). To było śmieszne, bo następnego dnia dostałam komentarz od jednej z Was z pytaniem, czy byłam w Słoiku (knajpa ze zdjęcia) bo albo ładnie wyglądałam, albo mam sobowtórkę. Super miłe 😀 Martę możecie kojarzyć z obłędnych ciast i deserów, którymi czyni świat piękniejszym miejscem.
W środku nowość od Revlon – Colorstay Overtime.  Jeszcze ich oficjalnie nie sprzedają, ale mamma mia – to pierwsza szminka, która przetrwała na moich ustach tłusty posiłek. O ile dwa dania, drink i deser to jeden posiłek. Ba! Ja mimo demakijażu miałam wyraźny kontur ust jeszcze następnego dnia. Magia! Jestem lamą, bo dałam się namówić głównemu makijażyście Revlon (Tomasz Kozak) na czerwień i była (jest) cudowna, ale żałuję, że nie wzięłam czegoś bardziej “wearable” żeby śmigać z tym na codzień. Muszę czekać, aż oficjalnie trafią do sprzedaży. A co śmieszne – nowość poznałam przy okazji, bo wydarzenie dotyczyło szamponów do włosów.
Znacie wykształcone osoby z tytułami, które wypełniają publicznie na fejsie ankiety “jakim rodzajem chleba jesteś?”. Właśnie to przypomina mi obrazek obok. Also – wybrałam się też do domu i był to super czas. Moja mama zawsze staje na rzęsach, bym czuła się tam dobrze. Podstawia mi pod nos przepyszne rzeczy, tata jest gotowy uszykować psa na spacer w 15 sekund – magia. Udało mi się trochę wyciszyć, wymiziać dwie małe, kochane pierdoły i odpocząć. Po prawej śniadanie prasowe :).
No więc właśnie. Chodzę czasami na przeróżne eventy, bo lubię dowiadywać się nowych rzeczy. Zresztą wspominałam o tym kiedyś w filmie (potwornie jestem zła na siebie, że filmy z różnych przyczyn zaniedbałam)
Tak, moje rzęsy wyglądały tu koszmarnie, ale nie jestem perfekcjonistką 😀
Tym razem mam kolejną śmieszną anegdotę. Jedno z takich wydarzeń było w escape roomie. Cudowny sposób na odkrycie tajemnic marki. Serio, wnioskuję o premię dla osoby, która to wymyśliła, bo koncept był genialny. Na zaproszeniu jak wół – że wydarzenie w escape roomie. Mamy zacząć zabawę, a tu nagle jedna z kobiet (nie śledzę mediów, ale chyba to była jakaś celebrytka) stwierdziła, że nie będzie się bawić, bo nie lubi takich narzucanych zabaw.
To po co przyszła? 😀 Strasznie nie lubię ludzi, którzy mają muchy w nosie, to mocno psuje atmosferę. Escape room to była mega zabawa, był to mój pierwszy raz z tego typu doświadczeniem i baaaardzo mi się podobało. Byłam w pokoju rycerskim  sieci Room Escape w Warszawie. Tak mi się spodobało, że w Krakowie też się wybrałam! Nie mogę powiedzieć, do którego poszliśmy bo chociaż to podobno nie jest niespotykane rozwiązanie, to na mnie przykucie graczy do ściany zrobiło ogromne wrażenie i wprowadziło dodatkową adrenalinę do całej rozgrywki. Chyba znalazłam nowy, ulubiony sposób na relaks! Bardzo fajna, rozwijająca rozrywka. Niesamowicie się cieszę, że przypadek skierował mnie na pierwszy rzut to bardzo fajnego i pomysłowego pokoju zagadek. Ciekawe, czy miałabym podobne podejście, gdybym na pierwszy rzut trafiła do jakiegoś słabszego?
No i wracając do eventów. Z tego przyniosłam spoko rzezy do twarzy i włosów (element cosmetics) z tego gdzie poznałam super szminkę dowiedziałam się o marce mane’n tail, która produkowała szampony dla koni, ale używali ich też jeźdźcy, więc robią je też dla ludzi 😀 Wcześniej kilka dni temu byłam przecież na oficjalnym launchu Tresemme w Polsce a stanęło na tym, że finalnie na kolejne testy wybrałam jeszcze inną markę. Właśnie o tym pisałam w tekście “Bo te blogerki, to takie słupy reklamowe“. Ja po prostu wybieram z dostępnej palety. Czasami trafiam i potem piszę o tym post, czasami nie trafiam i dana kategoria na blogu jest smutna i pusta.
Nie jestem typem człowieka jarającego się zdjęciem z kimś ważnym/sławnym. Zresztą często znane są niefajne osoby, więc tym bardziej nie jest to mój styl życia, ale kiedy dowiedziałam się, że na konferencji TIS organizowanej przez Trablin pojawi się Aggie Lal z Travel in her shoes – od razu kupiłam bilet. Swoje wrażenia opisałam tutaj:
Wow, ile emocji! Moja #majówka była bardzo, bardzo owocna. Skończyła się dzisiaj konferencja #tiskrakow @trablinonline – niemal do końca wahałam się, czy 129 euro to aby nie za wysoka kwota za udział w konferencji. Zazwyczaj wracam z nich rozczarowana, bo nie dowiaduję się niczego nowego. Było warto! Wybrałam się z @patabloguje. Z trzech pierwszych prelekcji wyniosłam dużo inspiracji i motywacji. Zjadłam lunch i kolację z @elajza – rozmawiałyśmy o oszustwach u influencerów – Eliza, mam szczerą nadzieję, że uda Ci się trochę ewangelizować klientów by nastał prymat quality over quanity🙏🏻 trzymam kciuki! Dzisiaj przełamałam się i podeszłam do Aggie z @travel_inhershoes – to jest niesamowite, że mimo tak wielkiego sukcesu (a może właśnie sukces zawdzięcza po części temu) jest super serdeczną osobą i zjadła z nami lunch, normalnie rozmawiając i dzieląc się masą bardzo wartościowej wiedzy. Wyszłam z wiedzą, uśmiechem i czymś, czego potrzebowałam – utwierdzeniem się w tym, że nie ma sensu oglądać się na ludzi, którzy mają fajne zasięgi i „ssące” profile, bo proszą w komentarzach o wpisywanie miast albo raz reklamują durex a raz unimil (brawo👏🏻). Bycie w zgodzie z sobą jest najważniejsze. Ludzie nie cenią darmowej wiedzy, bardzo bym chciała, aby było więcej takich konferencji i jestem gotowa płacić za wiedzę, by szanować prelegentów🙏🏻. Mam zasadę, że w miesiącu zaliczam kurs/szkolenie i czytam branżowa książkę. Ten miesiąc dopiero się zaczął, a już jest „zrobiony”. Dzięki za inspirację!!! ♥️ Aa i jeszcze dzięki @morakorytowska za super spotkanie, sorry, że wyrwałam z budowy ale uwielbiam Cię słuchać! #kraków #cracow #majówka #małopolska #visitpoland #sukienka #100dnibezspodni #girlsforgirls #dziewczynyrządzą #konferencja #nauka #kwiatki #shein #moschino #radosc #radość #polskadziewczyna #blogerka
Post udostępniony przez Ania (@aniamaluje) Maj 3, 2018 o 12:39 PDT
W ogóle jak nie śledzisz mnie na instagramie, to jesteś trąba. Potem jest “Aniaaa, czemu nie mówiłaś, że będziesz w Krakowie?” i inne takie, a ja mówiłam. Na stories! Na moim insta są różne rzeczy, np. ja siedząca z dmuchanym psem na kolanach w tramwaju.

A Kraków mega super! Pytacie mnie o jeszcze jedną rzecz -która książka o odpoczywaniu w lesie jest lepsza.
Nie uważam, abym potrafiła spojrzeć na nie w ten sposób. Są inne. Zarówno Znak jak i wydawnictwo Insignis wydały książki, które przekonają pewien typ ludzi o korzystaniu z uroków przyrody. Po prostu warto sobie te książki o Shinrin-Yoku przejrzeć w księgarni. Wtedy będziesz wiedzieć, czy to coś dla Ciebie, a jeśli tak – którą z nich warto wybrać.

W końcu poznałam mamagerka i wikilstka, ucząc się o filtrach przeciwsłonecznych (ale wciąż mam ważny swój filtr z  dermedic 50 w postaci kremu BB, więc zużyję go do ostatniej kropelki) no i byłam na Restaurant Week, jak wspominałam :). Z Patką, z którą jak policzyłam – kompletnie tego nie planując, spędziłam pół miesiąca.

Patka napisała ostatnio tekst o hybrydach, są tam też drastyczne zdjęcia moich paznokci po 5 albo 6 tygodniach, więc czuję się w obowiązku by odesłać Was do tekstu Hybrydy zniszczyły mi paznokcie

Mówiłam, że kocham wiosnę?

I ludzi, i inspiracje i spotkania. To jest mega fajne. Obok link do sukienki

 ‘I’m not upset that you lied to me, I’m upset
that from now on I can’t believe you.’

Friedrich Nietzsche 


Gdy mówię, że Nietzsche to mój ulubiony filozof, wielu łapie się za głowę. A dla mnie jest kopalnią nieustannej inspiracji.

Miłośnicy swojskich smaków, boczku i makaronów – łączmy się 🙂

Co jeszcze mnie inspirowało?

Ktoś na wykopie wpadł na świetny pomysł i dobierał kadry z Miodowych Lat do tytułów znanych filmów. Niektóre są świetne, inne słabsze.
Nie miałam pojęcia, że “Miodowe lata” były jednocześnie spektaklem w teatrze i to wszystko było odgrywane przed publicznością! Nie zwróciłam też wcześniej uwagi na to, że cała akcja rozgrywała się na warszawskiej Woli. Przecież ja tu teraz mieszkam! 😀

Więcej pod hashtagiem miodowe filmy.

Potwornie wkurza mnie kilka motywów w polskiej literaturze, tej z kanonu lektur szkolnych. I oto znowu, na maturze pojawiła się Lalka i mamy motyw mężczyzny, który zachowuje się, jakby to była gra komputerowa i uczucie kobiety można było sobie kupić gestami i uczynkami, zdobywając tym samym punkty w programie lojalnościowym “Izabela” i po nastukaniu odpowiedniej ich ilości dostać jej rękę.
No dla mnie to podpada raczej pod stalking.
Podobny problem mam zresztą z drugim tomem “Dziadów”, gdzie wielce grzeszna jest dziewczyna, której nie spodobał się żaden Amant z wioski, więc nie pójdzie do nieba, bo umarła jako 19-letnia panna. Dramat, moi państwo, dramat! Powinna była wybrać lokalnego Zenka i cieszyć się, że ma komplet zębów oraz dwa świniaki, bo przecież na tym polega życie.
Dlatego podrzucam inne spojrzenie na Lalkę . Nie uważam, że Izabela Łęcka była postacią w porządku, ale dla mnie Wokulski był stalkerem! Miejże panie godność, nie to nie, poprawiasz jaja i żyjesz dalej.

Zobaczyłam to dopiero teraz, bo teraz zapadł wyrok (6 miesięcy  pobytu w ośrodku) i 15 tys euro odszkodowania. Za gwałt na dwunastoletniej dziewczynce.
Bo pan imigrant nie wiedział, że nie wolno. Dlatego zgwałcił dwa razy.
Wkurwia mnie (sorry, nie wkurza, wkurwia), że w pewnym sensie po prostu wyceniono seks z dwunastolatką (bez jej zgody!!!!) na 15 tys. euro. Nie wiem, czuję jakby Szwecja była po prostu sutenerem.

A oburzyła mnie reakcja policji. Posłuchajcie:

Mi osobiście odebrało mowę. I dlatego, że pojawia się tu temat trzyletnich dzieci (!) i dlatego, że wszystko jest z takim spokojem. Czy ci ludzie mieli na studiach psychologię? Czy słyszeli o możliwie szybkiej i nieuchronnej karze? Przecież tak opieszała reakcja tylko pogłębi problem. Ponosimy porażkę jako ludzkość.

Zmieniając temat, bo ten był ciężki…

Gotowałam trochę pysznych rzeczy.

Wspólne dogryzanie sobie na linii pracownik-szef w 20 pięknych obrazkach – śmiech to zdrowie i pewnie oczyszcza to fajnie atmosferę. Cudo 🙂

Lubię wszystko, ze słowem Bacon. Istnieje coś takiego, jak teoria sześciu uścisków dłoni – podobno tyle dzieli cię od dowolnej osoby na tej planecie. w Internecie można znaleźć stronę Oracle of Bacon i sprawdzić dowolnego aktora i jaka “odległość” w uściskach dłoni dzieli go od Kevina Bacona. Sprawdziłam Cezarego Żaka (skoro już miodowe lata) i są to tylko 3 uściski! Fajna zabawa 🙂

Piątka młodych przyjaciół chce ruszyć starym busem przez świat. Sami go remontują, będę trzymać kciuki!

Douglas ma -20% na polskie marki do 7.05! Podobno warto kupić np. duraline z inglota albo inne rzeczy. No i można potem zamówienie odebrać w sklepie, więc koszt przesyłki odpada.


Ja dziękuję Wam dzisiaj za uwagę i robię sobie wielki kubek naparu z imbiru, bo bardzo chciałabym odwołać jutrzejszą wizytę u lekarza i uznać to za osłabienie, ale pewnie skończy się weekendem pod kocem. Nie będę prosić o uzdrawiające lajki, starczy mi, że dotarłeś do tego momentu tekstu. Dziękuję za to!

Uściski!


Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Dlaczego wpłacasz na bezdomne pieski, skoro jest tyle głodu na świecie?
Coś, co mnie przeraża i Łęcka nie była dziwką [TYGODNIK]