Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

Pięknie jest się różnić. Spróbuj

Zawsze miałam bardzo różnych znajomych. Takich naprawdę BARDZO różnych. Zupełnie inne światy. Pamiętam moment, kiedy z dobrej klasy w podstawówce, trafiłam do bardzo słabej w gimnazjum. A potem usłyszałam od kogoś z tych rzekomo inteligentnych i porządnych “ty się zadajesz z tą patologią?!”. Tak, zadaję się. “Ta patologia” w większości ładnie ogarnęła swoje życia. Co prawda kumple mają już dzieciaki w przedszkolu czy podstawówce, ale z reguły są wciąż z ich matkami, nie piją i mają stabilne prace. Są szczęśliwi i to jest ok.
Więcej wiedzą o szacunku do drugiego człowieka od tych, którzy ich dehumanizują i nazywają “patolą”. Nie wybieramy sobie rodzin i statusu majątkowego na starcie.
To są ludzie.
Nie patola.
To co mnie niepokoiło, to płytkie myślenie. Jakby sam fakt posiadania w kręgu znajomych kogoś “innego” sprawiał, że z automatu przejmuję jego system wartości.
Pewnego dnia byłam gdzieś na mieście z koleżanką, znajomi organizowali ognisko “wbijaj, będzie fajnie!”. 
Ale byłam z koleżanką, więc sorry, ale nie tym razem.
– Koleżanka też może wbić! 
No to wbiłyśmy. Ja byłam w tamtym wieku raczej dziewczyną w glanach i wyrazem twarzy “jestem ponad to” (wiem, żenada!), koleżanka bardziej róż, koronka, jakieś bolerko (kto pamięta bolerka?! :D). 
– Ee nie wstydzisz się z nią gdzieś chodzić? Z tym pustakiem? – zostałam później zapytana.
Wstydziłam się.
 Że mam wśród znajomych tak krótkowzrocznych i stygmatyzujących ludzi. 
(Laska robiąca przytyk do stylu ubierania i prowadzenia się mojej koleżanki, była laską, która spotykała się z dwoma chłopakami jednocześnie, więc hipokryzja max).
Do dzisiaj mam wśród znajomych naprawdę różnych ludzi. I bardzo to polecam, bo nic nie otwiera na świat tak, jak zderzenie z innością. 
Bardzo to sobie ceniłam. Mam znajomych lubiących chyba każdą możliwą muzykę, ubierających się bardzo różnie i głosujących na partie, których nazwy nie chcą mi nawet przejść przez gardło. To ma szansę się udać, gdy pozbędziemy się uprzedzeń i pozwolimy innym przedstawić swój punkt widzenia.
Koniecznym warunkiem jest brak pogardy. I zrozumienia, że nie lepszych i gorszych. Są różni.

Niedawno widziałam się z Aleksandrą. Piękną, elegancką i bardzo mądrą kobietą. Gustuje w ubraniach ze szlachetnych materiałów, pasjonuje się historią sztuki, nie opala się. Na pierwszy rzut oka – jesteśmy swoimi przeciwieństwami. Ja postrzegam sztukę w inny sposób – albo wywołuje we mnie jakieś emocje, albo jest nic nie warta. Noszę plastikowe buty i wybieram ubrania z aliexpress po 9$. Spaliłam się na słońcu tak, że skóra schodzi mi z pleców.

Ale wiecie co? Umówiłyśmy się tylko na lunch, a gadałyśmy ze sobą ponad pięć godzin. I było mało. 
– Jak ty się możesz z nią zadawać? – rzucił ktoś kiedyś do koleżanki. I rzucił to o mnie. Bo ja ani do kościoła nie chodziłam, ani bierzmowana nie jestem i pozornie nasze systemy wartości są zupełnie różne i nie mają punktów wspólnych. Pozornie. 
Bo zawsze świetnie nam się rozmawiało, chociaż był czas, że dałyśmy sobie nawzajem bana na rozmowy o religii nie poruszałyśmy tego tematu. 
Bardzo lubię boczek, a mam wśród znajomych ludzi, dla których dieta wegańska to nie tylko dieta, a styl życia za którym idą określone wartości. I dogadujemy się. 
Nikt normalny nie zakłada z automatu, że mając wśród znajomych osoby o różnym spojrzeniu nawet na fundamentalne kwestie (polityka, religia…) zdradzam mięsne ideały, staję się (prawie) fanatyczną kibicką albo kimś innym. Zakładają tak tylko głupcy.
O, albo nauczyciele. Nauczyciele zakładali. Za każdym razem, gdy wychodziłam z palącymi znajomymi podczas długiej przerwy za szkołę,  albo za pomnik. Nigdy nie paliłam, papierosów nie lubię (okej, spróbowałam by wiedzieć, że tego nie lubię, przyznaję), nie rozumiem ich palenia, ale przyjmuję do wiadomości, że niektórzy lubią i naprawdę nie mam nic do tego.
Byle nie dmuchać na mnie.
Pamiętam jak zmieniło się nastawienie do mnie jednej z nauczycielek, gdy zaczęłam się bliżej trzymać z dziewczyną, która nie miała raczej piątek i popalała. 
Gdyby to tak działało, musiałabym mieć kilkadziesiąt różnych osobowości.
Jasne, pięć osób z którymi spędzamy najwięcej czasu wpływa na nas bardzo mocno. Tych dobierajmy z dużą rozwagą. Na resztę bądźmy otwarci.

Ogólnie… bardzo polecam różnorodnych znajomych.

Dzięki nim rozumiem, dlaczego niektórzy głosują na PiS i atrakcyjne jest dla nich 500+, bo poznałam ich punkt widzenia (życie nie wszędzie wygląda jak klasa średnia w Warszawie).
Poznałam przepis na dobry hummus i pokochałam falafelki 
Zrozumiałam, że można być kobietą w glanach, trampkach, na szpilkach i koturnach albo klasycznych skórzanych balerinach bez żadnych zdobień.

(I to jest spoko, tak długo, jak długo żadna ze stron nie rzuca podszytego ukrytą agresją “nie rozumiem jak można w takich butach… ja bym się zabiła/obtarła stopy/ugotowała/czuła jak platfus”)

spódniczki w kropki: Jeden, dwa, trzy, cztery i moja (ta po środku) – najtańsza, z koła i z kieszeniami, czyli ideał 🙂 (klik)

Jestem w stanie zrozumieć, a może raczej – przyjąć do wiadomości – czemu niektórzy noszą bluzy z orzełkiem.
Wolą etat to yolo
Schabowego od kurczaka
Albo dlaczego jak kurczak, to tylko eko.
Otworzyłam się na zupełnie inną muzykę, np. tak pokręconą jak L.U.C & Rah, chociaż jestem stała w uczuciach i moje serduszko będzie zawsze mocniej biło na myśl o Queen.
Oglądałam anime i mi się podobało.
Zainteresowałam się literaturą rosyjską i pokochałam Dostojowskiego, i Tołstoja, bez których moje życie byłoby dużo uboższe
Otworzyłam się na mistycyzm żydowski
Spędziłam kiedyś dużo czasu na maratonach oglądania serialu Sci-Fi (Stargate SG-1)
Bez tych wszystkich doświadczeń, nie byłabym dzisiaj sobą.

I mogę też spojrzeć na każdy swój problem z zaskakujących perspektyw. Takich, na które sama bym nie wpadła, bo mam zupełnie inne schematy myślowe, mój mózg skacze po innych stronach i w zupełnie inny sposób.
Fajnie jest podchodzić do drugiego człowieka maksymalnie wyzwolonym z tego całego oceniania i szufladkowania, które rozgrywa się automatycznie. Dać innej osobie szansę. 
Gdyby nie moi dziwni znajomi, nigdy nie byłabym tą Anią, którą jestem dzisiaj. Nie byłbym tyle razy zmuszona do zastanowienia się, dlaczego myślę to, co myślę. Burzenia swojego światopoglądu i budowania go na nowo.
Jestem barwną mozaiką, zbudowaną z tysięcy drobnych kawałków – rozmów, ludzi, doświadczeń.
Polecam, daj sobie szansę. Następnym razem gdy poznasz nowych ludzi, takich na pierwszy rzut oka “eeee nara?!” -spróbuj posłuchać ich historii życiowych i tego, co o sobie mówią. 
Możesz się nieźle zaskoczyć 😉

Ogłoszenia parafialne:

Moja spódniczka ze zdjęcia – (klik) -ma kieszenie i jest idealna na lato 😉
Wiem, że zawsze pojawia się o ubrania sporo pytań, i jak obiecałam – poprawiam się i przedstawiam kolaże z linkami do podobnych/innych jako element przeplatania tekstu.

Wrzucam też info o konkursie z Nivea – wystarczy wypełnić ankietę by mieć szansę zagrnąć bony na 150 PLN do YES
Weź udział w konkursie i wygraj vouchery o wartości 150 zł do salonów YES!
Sprawdź

Zamieściłam też u góry bicie rekokrdu klików z “pustą miską”, jeśli nie jest Wam obojętny los psiaków – zachęcam by dodać mój blog do wyjątków w adblocku.



Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
KirjokerttuMałgorzata Chudy Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kirjokerttu
Gość

Ten post mnie urzekł:).
Moja historia też zaczynała się od strachu przed różnicami; jakbym żyła w wiecznym zagrożeniu utraty siebie. Im bardziej poznawałam i akceptowałam siebie, tym bardziej stawałam się otwarta na innych. I jest to totalnie i absolutnie piękne doświadczenie.:)
Staram się wyobrażać sobie życie jako nieograniczoną podróż po kosmosie, w którym galaktyki – to inni ludzie. Każda jest piękna, każda warta poznania i oryginalna.
Również poznałam wiele nowych rzeczy dzięki otwartości, a już szczególnie uwielbiam pytać innych o muzykę. To jest dopiero niesamowita podróż :3

Małgorzata Chudy
Gość
Małgorzata Chudy

Mi nie przeszkadza, że ktoś jest inny o ile nie próbuje mnie siłą nawracać na “właściwą” drogę… takiej “inności” nie warto tolerować. Można zatracić siebie i stać się ofiarą, stracić pewność siebie i poczucie własnej wartości.

Previous
Tytaniczna krosta, sprzątnie WC za karę i wagary [TYGODNIK]
Pięknie jest się różnić. Spróbuj