Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

Okres w szkole

autor Posted on

Nie ma dla mnie tematów tabu, za co regularnie dostaję po tyłku, ale też uważam, że niektóre tematy nie powinny być tabuizowane i już. Jednym z nich jest miesiączka. Okres w szkole to zupełnie niepotrzebne tabu!

Pierwszej miesiączki nie sposób przewidzieć. Niby są jakieś tam znaki, po których można się jej spodziewać, ale zazwyczaj przychodzi z zaskoczenia. A że to zaskoczenie przypada na okres szkolny, to łatwo o “wypadki”. Czerwoną plamę na spodniach, stres, wstyd.

Oh, jak mnie wkurza stygmatyzowanie zupełnie normalnej, ludzkiej sprawy. Połowa populacji przez jakąś część swojego życia miesiączkuje. Zupełnie nie widzę powodu, dla którego w reklamach krew miałaby by być niebieska a cały temat spowity aurą wstydu.
Co mnie wkurza?

To jest wyjątkowa lekcja dla dziewczyn, chłopcy możecie iść do domu

Już pomijam to, że w szkołach powinna być rzetelna edukacja seksualna a nie prowadzone przez niekompetentnych ludzi WDŻ na którym nauczane są takie bzdury, że pęka głowa. Ale dlaczego chłopcy są wykluczani z lekcji o miesiączce? To jest zupełnie normalna, ludzka sprawa i na pewno łatwiej byłoby im zrozumieć koleżanki, gdyby też mogli o tym posłuchać.

Brak podpasek i tamponów w szkole

Jak już wspomniałam, okres przychodzi jak sraczka – z zaskoczenia. I to nie tylko ten pierwszy, ale u nastolatek on nie jest od samego początku regularny. I byłoby super, gdyby szkolna higienistka czy pielęgniarka po prostu awaryjne podpaski czy tampony dla dziewczyn w potrzebie miała. Tak samo, ja ma się bandaże i plastry. Tymczasem dostałam kilka wiadomości od dziewczyn, które były w takiej sytuacji i zostały potraktowane, jakby przyszły wyłudzić 10 milionów złotych ze spółki należącej do skarbu państwa. Jasne, w takim momencie podpaska dla zaskoczonej okresem dziewczyny jest bezcenna, ale z ludzkiej empatii fajnie byłoby, gdyby szkoły o te awaryjne zestawy zadbały. A może to miejsce na mały apel do firm, produkujących jednorazowe artykuły menstruacyjne? Jakoś ładnie obrandować gabinet i wyposażyć w zestawy? Kobiety zazwyczaj pozostają długo wierne tej marce, która okazała się niezawodna, więc wy sobie wychowacie wieloletnie, stałe konsumentki, a dziewczyny będą się czuły w szkole pewniej i bezpieczniej.

Te nieszczęsne edukatorki

Do mojej szkoły przyszły dwa razy. Za pierwszym były to panie od podpasek, które rozdały nam po podpasce i dość infantylnej książeczce o ciele. Pamiętam, że demonstrowały niebieską krew zamienianą we wnętrzu podpaski na bezpieczne, trzymające wilgoć granulki. Opowiadały o tym, że podpaski są bezpieczniejsze od tamponów i dały nam “dyskretne opakowania” na podpaski. Takie wiecie, że jak wypadnie z plecaka, to nikt się nie zorientuje.

Innym razem przyszły panie od tamponów. Też z jakimiś książeczkami i informacją o skręconych rowkach, dla lepszego trzymania krwi. Mówiły o tym, że tampony są lepsze od podpasek, bo można chodzić na basen i wystaje jedynie dyskretny sznureczek, więc nie czujesz się jak w pampersie. No i że podpaski są gorsze od tamponów, bo można sobie odparzyć cipkę. Znaczy pewnie okolice intymne albo jakieś inne delikatne określenie tam padło. No i dostałyśmy tampony opakowane jak cukierki, żeby wiecie – jak wypadną z plecaka, to chłopcy się nie zorientują co to jest.

Ja przepraszam, czy miesiączka to jest jakiś Voldemort? Słowo, którego nie wolno wypowiadać?

Za moich czasów (zawsze chciałam to napisać!) dziewczyny mówiły, że przyjechała ciocia (na okres brzydko mówiło się “ciota”). Jaka znowu ciocia? Już wtedy nie uważałam, że to urocze, a raczej absurdalne. Miesiączka, menstruacja, okres, krwawienie miesięczne – zupełnie normalne i neutralne określenia. Wstydząc się miesiączkowej nomenklatury same współtworzymy kulturę wstydu. Masz okres, a nie dłubiesz w nosie publicznie – nie ma się czego wstydzić.

okres w szkole

W-F i ta nieszczęsna jedna niedyspozycja w miesiącu

Tak wiem, miesiączka to nie choroba, ale są dziewczęta, które przechodzą ją wyjątkowo boleśnie. Są takie, które nie chcą używać tamponów, a z podpaskami czują się niepewnie i niekomfortowo podczas intensywnego wysiłku. Więc na Bogów! Niechże wuefiści przestaną wyliczać jedną niedyspozycję miesięcznie i rzucać tekstami w stylu “ty masz już drugi okres w tym miesiącu!” bo tak, takie rzeczy się zdarzają, młode dziewczyny miewają nieregularne i nieprzewidywalne miesiączki. A jeśli większość uczennic unika lekcji w-f, to może warto zastanowić się dlaczego? Ludzie to proste istoty – z reguły dążą do tego, by zaznawać jak najwięcej rzeczy przyjemnych a unikać tych nieprzyjemnych. Może ten w-f jest po prostu kiepsko prowadzony?

Brak koszy na śmieci w kabinach toalet

To jest podstawa! Zapewnijmy dziewczętom jakąś podstawową godność, ok? Żeby nie musiały biec z zakrwawioną podpaską przez całą toaletę. Żeby mogły umyć ręce i czuć się komfortowo. Nie rozumiem, czemu to nie jest norma. To powinno być absolutne minimum.

Presja okresu

Tabuizowanie miesiączki sprawia, że dziewczęta, które dostają pierwszego okresu (w ich poczuciu) za wcześnie, udają, że wcale nie. Dziewczęta, które jeszcze nie menstruują a mają wrażenie, że wszystkie inne koleżanki już dawno – udają czasami, że też już tak. Potem ten sam schemat dotyczy pierwszych doświadczeń seksualnych. A przydałaby się normalna, rzetelna edukacja seksualna, dzięki której nastolatki zrozumieją, że mieszczą się w normie i wszystko jest ok.

Macanie dziewczyn czy mają podpaskę

To jest temat, o którym nagram osobny odcinek, ale mam w przypiętych relacjach na instagramie sporo o molestowaniu seksualnym w szkole i nie można tłumaczyć tego obrzydliwego zjawiska “bo chłopcy tacy są”, tylko trzeba wyciągać z tego tytułu stanowcze konsekwencje.

Marzy mi się, by nie robić z miesiączki jakiegoś tabu, bo to zupełnie normalna ludzka sprawa. A do dziewczyn apeluję – bądźcie dla siebie dobre, ratujcie się nawzajem zapasową podpaską, tamponem czy tabletką przeciwbólową!

wersja filmowa:

Uściski, Ania

21
Dodaj komentarz

avatar
11 Comment threads
10 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
13 Comment authors
KlaudiaAniamalujeAniaJuliaKathy Leonia Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Szyciownik
Gość

Cześć,
W plecaku zawsze miałam podpaskę i zapasowe majtki na wszelki wypadek. Polecam każdej dziewczynie – mało waży, a daje poczucie komfortu
Pozdrawiam
Kasia

Klaudia
Gość

Ja w szkole miałam też legginsy na wszelki wypadek i nie raz się przydawały 😉

Kasia
Gość

Dzięki czytaniu Twojego bloga uświadamiam sobie w jak szkodliwym podejściu do seksualności żyłam. Myślę o tym jak ważne jest wychowanie seksualne prowadzone przez specjalistów i z programem, który jest odpowiedzią na to co jest rzeczywistością, a nie stereotypem wpajanym nam i wszystkim pokoleniom przed nami. W moim procesie edukacji było kilka pozytywnych epizodów. Pani od WDŻ spisała się jeśli chodzi o informację o okresie. Reszta to niestety porażka. W domu seks to temat tabu, w kościele słyszałam, że to grzech, więc po kryjomu szukałam wiedzy w internecie. Jakie głupoty ja tam czytałam… I oczywiście w nie wierzyłam, bo brakowało mi… Czytaj więcej »

Szarlota
Gość

Dziękuję Aniu, że poruszasz takie kwestie i mówisz wprost o tych “wstydliwych” sprawach i to szeroko pojętych, zarówno o okresie jak i traktowaniu dzieci z rozbitych rodzin lub wyśmiewanie ładnych dziewczyn. Gdybym była młodszą mną na pewno przydałoby mi się to, a nawet nadal przydaje, mimo że wiekowo bliżej mi do Ciebie niż uczennicy 🙂

Dominika
Gość

Kolejny świetny tekst! Nie rozumiem sensu traktowania okresu jak tematu tabu :/
A to jedno niedysponowanie w miesiącu to jeszcze nie najgorzej – u mnie w szkole było jedno czy dwa na półrocze, jeśli ktoś chciał mieć piątkę, trzy jeśli czwórkę…

Natalia
Gość

Aż mi się przypomniało jak w gimnazjum gdy dostałyśmy te promocyjne podpaski i tampony, nasza nauczycielka pouczyła nas żebyśmy nie pokazywały nic męskiej części klasy. Przytoczyła wtedy przykład jakiejś dziewczyny, która chciała się bardzo ,,przypodobać” i jak się pytali co dostały, to im pokazała, po czym zaczęli sobie z niej robić żarty. Jednak z wyjątkiem tej jednej sytuacji mogę powiedzieć, że był na dość dobrym poziomie. Przykłady książek ,,o dorastaniu i tych wszystkich rzeczach”, antykoncepcja, sex, itp.

Mamuśka Fiction
Gość

Ludzie słysząc słowo “okres” dostają sraczki intelektualnej. Zachowują się co najmniej jakbyś wypowiadała stek wulgaryzmów.
Pomysł z obrandowaniem gabinetów pielęgniarek szkolnych przez firmy produkujące art. higieniczne jest świetny. Zastanawiam się tylko, czy w szkołach można reklamować jakiekolwiek produkty?

Ania
Gość

Aniu chciałam przejrzeć archiwum bloga ale gdy klikam dany miesiąc wyświetla się max 9 postów 🙁

Agnes Agnieszka
Gość

Cześć ciekawy wpis temat okresu w szkole był poruszany na lekcji biologii kiedy chodziłam do szkoły 30 lat temu oprócz tego mama z mną na ten temat rozmawiała.

Kathy Leonia
Gość

ja pamiętam dostałam okres na wf… 12 lat, szósta klasa podstawówki. Na całe szczęście koleżanki z klasy “doświadczone okresowo” zauważyły że na spodenkach mi coś czerwonego kwitnie i dyskretnie mnie zawołały na bok i od razu poleciałyśmy do higienistki. Więc obyło się bez wtopy. I dzięki temu nie mam traumy, bo wszystko było tak po ludzko, ze zrozumieniem a nie wytykaniem palcami że “oja ma czerwone gacie”.

Julia
Gość

Cześć, Aniu. Tak sobie czytam Twojego bloga od lat, patrzę jak się zmienia, czasem mnie wkurza, ale zawsze wracam. Piszę, bo poruszasz mnóstwo ważnych tematów i mam dla Ciebie jeszcze jeden. Ostatnio rozmawiałam z koleżanką, która przyznała mi się, że przez wychowanie w domu i w kościele, strasznie ją obrzydza temat seksu. Dla mnie to było nie do pomyślenia! A jednak obawiam się, że skala problemu może być duża.

Więc podrzucam Ci pomysł. Może uda Ci się pomóc jakiejś dziewczynie (oby). Bede trzymać kciuki 🙂

Klaudia
Gość

Ja mam endometriozę, a bolesne i bardzo obfite miesiączki w sumie praktycznie od początku. Chodzę do ginekologa od 6 klasy podstawówki, a w gimnazjum, gdy przyniosłam zwolnienie z w-f na tydzień (moje okresy trwały średnio 7-8 dni, przez całą długość prawie tak samo obfite) to mnie wuefistka wyśmiała i powiedziała, że to nienormalne. A teraz, żeby podręczyć właśnie to tabu, które wokół okresu jest, to potrafiłam na przerwie w szkole podejść do grupy dziewczyn i ot tak głośno zapytać, czy któraś nie ma podpaski bo mi się skończyły. Teraz w pracy spotykam się z tym, że ponad 40 letnia kobieta… Czytaj więcej »

Previous
Najgłupsze nagłówki prasowe i o tym, że pieski śnią o swoich właścicielach [TYGODNIK]
Okres w szkole