Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

Jeszcze jeden powód dla którego chodzę bez stanika

Widziałam wczoraj najsmutniejszy wątek na twitterze ever. Dziewczyny pisały co robią, by uniknąć seksualizacji i nie zwracać na siebie uwagi. W wypowiedziach przewijało się rezygnowanie z obcasów, malowania ust, ale też garbienie się i wybieranie obszernych bluz.

Żeby poczuć się bezpiecznie, dziewczyny zakładają rzeczy, które wcale im się nie podobają. Niektóre nawet ścinają włosy, by nie słuchać Mietków z budowy. Rozumiem, bo sama kiedyś chodziłam w obszernych bluzach, wybierałam brak makijażu i golfy. Do czasu, gdy nauczycielka w liceum przysrała się (pardon my french) do mojego golfu twierdząc, że wyglądam wulgarnie. Golf by nie był obcisły, był w rozmiarze 42 (nosiłam 36!). Naprawdę bardzo starałam się wtedy być bardziej “mądra” niż “ładna” i gdy mimo tych starań zostałam źle potraktowana bo mam cycki, to w tamtym momencie coś we mnie pękło.

Napisałam o tym tekst, w którym możecie zobaczyć mnie w tym golfie 😉

Byłam w drugiej klasie liceum i poczułam się wystarczająco dużą dziewczynką by przestać się tym przejmować. Żyjemy w kulturze w której bombardują nas frazesami w stylu “wygląd nie ma znaczenia, liczy się to co niewidoczne dla oczu”, ale magicznie frazesy tracą zastosowanie, gdy posiadasz krągły tyłek albo pełny, sterczący biust. Wtedy na pewno jesteś pusta i głupia.

aniamaluje bez stanika

Uwielbiam chodzić bez stanika. Spróbowałam poza granicami kraju i pokochałam wolność i wygodę jaką to daje (jestem świadoma, że nie każdy biust jest wygodny do noszenia luzem, nie namawiam). Myślę, że bez biustonosza spędzam jakieś 80% (o ile nie więcej) życia. Na ten moment nie wyobrażam sobie powrotu do noszenia go na stałe. O tym, jakie są moje powody chodzenia bez stanika napisałam zresztą zupełnie osobny tekst:

I szczerze mówiąc – aż do lektury twitterowych komentarzy myślałam, że wyczerpałam temat. A jest jeszcze jeden super ważny powód, dla którego chodzę bez biustonosza. (Ok, są dwa. Pierwszy jest taki, że piersi są bardziej czułe i dostarczają mi ze 2x więcej przyjemności, z czego nie wyobrażam sobie zrezygnować).

Ale ten powód, o którym piszę ten tekst to władza.

Nie jestem w stanie znieść myśli, że rozszalała masa, że ten tłum dziki ma rację. I że oddaję mu władzę nad SWOIM wyglądem. Że mój strach przed Januszem z budowy i Sebą i jego wredną żoną i krzywo patrzącą starszą panią sprawią, że zrezygnuję z chodzenia tak, jak jest mi dobrze, przyjemnie i wygodnie. Że pozwolę im decydować o tym, co noszę.

Nigdy.

Nie jestem w stanie znieść myśli, że ugnę się pod naporem ich spojrzeń i pozwolę się zawstydzić. Bo nie robię nic złego. Posiadanie ciała nie jest niczym złym. To kultura, która mówi kobiecie, że jest grzeszna jest do wymiany. Nie ważne, czy ktoś stwierdzi, że grzeszne są odsłonięte włosy czy sterczące sutki, to nie kobieta jest odpowiedzialna za odczucia, które budzi w mężczyznach. Każdy sam musi nauczyć się panować nad swoimi emocjami.

Czy ludzie się gapią? Podobno tak. Ja na to nie zwracam uwagi, ale ostatnio zauważył to mój kolega Kamil w Odessie i powiedział, że nie zdawał sobie sprawy ilu facetów po prostu perfidnie się gapi i z jakim spokojem to olewam. Teraz jestem w Gruzji, pierwszego dnia obczajających mnie mało dyskretnie mężczyzn zauważył mój przyjaciel Maciek. Ja nawet nie zarejestrowałam ich istnienia.To jest coś, na co z czasem zobojętniałam jak większość ludzi obojętnieje na widok ulotkarzy i bezdomnych. Niby są, ale nawet na nich nie patrzą. No więc ja w taki sposób przestałam zauważać facetów, którzy po prostu się gapią. Nie czyniąc mi zresztą w ten sposób żadnej krzywdy.

Będę kłamczuchą i hipokrytką jak powiem, że mnie to nigdy nie rusza. Czasami gdy mam gorszy dzień (np. przed okresem) to mnie rusza. Jak wtedy gdy na targu w Tunisie handlarze wołali za mną “natural?! natural?!”. Przeszłam z godnością nawet na nich nie zerkając, ale w środku mnie to wkurzyło. Nawet srogo.

I tu wracamy do początku. Czy zamierzam dać takiemu prymitowywi władzę nad sobą i się zakryć?

NIGDY.

Przyznałabym wtedy, że robię coś złego. Nie jestem dzieckiem przyłapanym na dłubaniu w nosie, by spłonąć rumieńcem wstydu. A już na pewno nie jestem kimś, kto pozwoli obcej osobie decydować o tym, co mogę nosić, a czego nie.

Nie oczekuję takiego samego zachowania od innych dziewczyn. Czasami sama żałuję, że brak mi instynktu przetrwania a duma silniejsza jest od bezpieczeństwa, ale nie umiem inaczej. Jest mi tylko przykro, że w XXI wieku wciąż mamy kulturę, która sprawia, że kobiety się garbią, wymieniają przed wyjściem obcasy na płaskie buty i zmywają na wszelki wypadek szminkę z ust.

Wiem jednak, że aby było lepiej, musi być przez chwilę gorzej. Jak z gorączką, albo zatruciem pokarmowym. Wierzę, że teraz są czasy, gdy chwilowo jest gorzej i chciałabym, aby moja nieistniejąca córka mogła chodzić swobodnie jak Katalonki w Barcelonie.

Nie widzę jednak ani jednego powodu, dla którego w odróżnieniu od otyłego Janusza z wielkimi męskimi cycami byłabym zobligowana do noszenia stanika.
Będę go nosić tylko wtedy, gdy poczuję na to ochotę. Bo żaden Janusz nie ma nade mną władzy i nigdy mieć nie będzie.

To nie moje ciało jest złe. To twoje myśli.

__________________________________________

*Tuwim, Wiosna. Dytyramb

(…)Tłumie, bądź dziki!
Tłumie! Ty masz RACJĘ!!!

O, zbrodniarzu cudowny i prosty,
Elementarne, pierwotnie wspaniały!
Ty gnoju miasta, tytanicznej krosty,
Tłumie, o Tłumie, Tłumie rozszalały!
Faluj straszliwa maso, po ulicach,
Wracaj do rogu, śmiej się, wiruj, szalej!
Ciasno ci w zwartych, twardych kamienicach,
Przyj! Może pękną – i pójdziecie dalej!(…)

Uściski, Ania

22
Dodaj komentarz

avatar
11 Comment threads
11 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
12 Comment authors
KlaudiaDorisRozZaczytanaMagda Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Alexa
Gość

Latem chodzenie bez stanika to rozkosz <3 Zimą wolę miękki stanik, bo sweter + gołe cycki to dla mnie jednak niezbyt przyjemna sprawa 😛 Ale takie miękkie koronkowe staniki uwielbiam :3 Już od dawna nie noszę "zbroi" w postaci sztywnych biustonoszy z fiszbinami.
Świetny tekst! Wreszcie ktoś pisze prosto z mostu o co naprawdę chodzi!

Kasia
Gość

I to jest świetny tekst, każda kobieta powinna go przeczytać bo ostatnio mam wrażenie ze trochę w tym udowadnianiu światu swojej obecności się niektóre zatraciły mam na myśli: od teraz nie będę golić nóg bo sprzeciwiam się kulturze, a nie lepiej nie będę golić nóg bo nie mam ochoty i nie potrzebuję tego robić? myśle ze warto byłoby przedstawiać nasze wybory właśnie w tą stronę, ze to same decydujemy jak mamy żyć i wyglądać

Doris
Gość
Doris

Czasem taka mnie myśl nachodzi, że są ludzie, którzy potrzebują z czymś walczyć. Może to być inny klub piłkarski, system, kultura. Idzie jakaś parada i mniejsza o jej tematykę, ale zawsze są jakieś dwie strony walczące, które muszą się pokłócić, musi być agresja i wojna. A jak ogłoszą światu, że robią coś dla siebie, to ani to rewolucyjne, ani nie rodzi konfliktu, ani nie towarzyszą temu emocje.

Aleksandra
Gość

Aniu, bardzo dziękuję Ci za ten tekst! Już poprzedni o nienoszeniu stanika dał mi dużo do myślenia i również zaczęłam coraz mniej nosić stanik. Czasami nawet latem, gdy było bardzo bardzo gorąco, nie zdecydowałam się go zakładać, bo wiedziałam, że zaraz będzie mi gorąco i będę miała obtarcia na skórze. Na początku było mi dziwnie wyjść na miasto, ale potem stwierdziłam, że nie mam się czego wstydzić i jak ktoś będzie miał z tym problem, to niech się buja! Szczerze marzę o tym, aby w Polsce (i na całym świecie) w końcu nastał taki czas, że przestaniemy być obiektem niespełnionych… Czytaj więcej »

Natalia
Gość

To jest ogromnie ważny post! Chapeau bas!

Alice
Gość
Alice

To jest bardzo mocne. Nie zgadzam się z Tobą do konca, ale szanuje Twoje decyzje i opinie na ten temat. Pozdrawiam.

Agna
Gość

Generalnie zupełnie się z Tobą zgadzam. Jednakże, jeśli postawię się obok Ciebie to noszenie u mnie stanika daje taki efekt… że w ogóle mogę zacząć udawać, że mam biust.
Więc kiedy przez jakiś czas chodziłam bez stanika lub w staniku sportowym – czyli tak jak naprawdę lubię, często i gęsto spotykałam się z komentarzem ‚deska’. Dlatego stanik to dla mnie wyjście w jakiejś części wspomagające moje poczucie kobiecości.

Magda
Gość

Lubię Cię czytać chociaż w tym akurat przypadku nie zgadzam się z Tobą ani trochę :). Właśnie noszenie stanika jest dla mnie synonimem wolności, komfortu i kobiecości. Bez stanika boli mnie kręgosłup i jest mi zwyczajnie niewygodnie. Oprócz tego stanik sprawia, że czuję się bardzo seksi :). Koronki, wzorki itd. Nie mówiąc już ze w lecie piersi niesamowicie się pocą bez niego. Ogólnie to nie widzę ani jednego powodu dla którego miałabym nie nosić stanika. Ale przedstawiasz ciekawy punkt widzenia z którym się jeszcze nie spotkałam :).

Zaczytana
Gość

Ja po urodzeniu dziecka musiałam odłożyć na chwilę staniki z fiszbinami na rzecz sportowych… I przy nich zostanę:) Jest mi wygodnie, a poczucie tego, że jestem piękna bez względu na wielkość biustu daje mi mój mąż.

Roz
Gość

Oczywiście masz 100% racji. Uważam, że każda kobieta ma prawo nosić sie tak jak chce, a to nie usprawiedliwia komentarzy nacechowamnych w sposób seksualny. A już na pewno nie usprawiedliwia gorszych czynów!! Niestety w Polsce dalej pokutuje słynne stwierdzenie o “proszeniu się”, “prowokowaniu”. Chciałabym, żeby wreszcie takie teksty były obciachem!

Doris
Gość
Doris

Nigdy nie sądziłam, że przyjdzie mi się z tym zmierzyć, ponieważ staniki bardzo lubię, a problem mam raczej gdy chodzę bez niż w (obtarcia, pocenie się, bolesność piersi czy garbienie się). Aż tu przyszła ciąża, piersi zaczęły żyć własnym życiem i rozwijać się w takim tempie, że kupowanie nowych staników przestało mieć sens (z jednego wyrosłam w 2 tygodnie i to jeszcze przed połową ciąży…). Wskoczyłam w “sportowy” top i powróciłam do czasów nastoletnich kompleksów. Przedziwna podróż w czasie, kiedy patrzysz na swoje ciało i porównujesz je z tym okładkowym, a zarysowujące się sutki wydają się czymś nienormalnym. Okazało się,… Czytaj więcej »

Klaudia
Gość

W punkt. Bardzo dobrze napisałaś o tej władzy. Nie lubię takich komentarzy właśnie od obcych facetów, ale staram się na to nie zwracać uwagi.

Bardzo spodobały mi się słowa o tym, że to nie kobieta odpowiada za uczucia mężczyzny, które się w nim budzą, gdy na nią patrzy. Szkoda, że tak mało ludzi to rozumie.

Previous
Okres w szkole
Jeszcze jeden powód dla którego chodzę bez stanika