Instagram has returned invalid data.

Znajomości w promowaniu bloga i zdobywaniu pracy

Jak często szukasz nowego dentysty?
Pytam poważnie, chociaż to nie jest tekst o stomatologach.

Na siedem przepytanych przeze mnie osób, wszystkie pozostają wierne “swojemu”. I nie jest ważne dla nich to, że gdzieś tam pojawił się nowy stomatolog w mieście i że ma lepszy sprzęt. Gdy coś boli – bez zastanowienia decydują się na tego, co zawsze. Sprawdzonego. Bo wiedzą czego się spodziewać.  Jakich widełek cenowych, czy będzie boleć, czy dentysta ma poczucie humoru czy jest mrukiem i czy będzie robił problemy.
Jeśli coś się sprawdza i jesteśmy zadowoleni – nie rozglądamy się na lewo i prawo za innymi dentystami.
Trochę tak jest z blogowaniem. W ankiecie w ramach cyklu “bądź duży” kilkadziesiąt razy padły zdania i pytania o znajomościach. Okej, kilkadziesiąt na ponad 500 to nie jest jakiś super wielki procent, ale było wiele wypowiedzi w tym tonie :

Bloguje od 2012 roku i byłam serio systematyczna, potrafiłam pisać codziennie. Zmiana szablonu. Zmiana nazwy bloga przejście na własna domenę i co?? Moge pomarzyć o takich statystykach ba nawet o połowie mniejszych… Wydaje mi sie ze to zalezy od szczęścia albo od znajomosci- właśnie. Ktos kogoś poleci jakiś fanpage podlinkuje tak ze gdzie sie wypływa. Łatwo mozna spaść ale wydaje mi sie ze noe tylko same dobre chęci wystarcza.Potrzeba albo szczęścia albo znajomosci albo jedno i drugie.



Im bardziej rozwijał się mój własny blog, tym mniej miałam czasu na czytanie innych blogów. Czas kiedyś poświęcany na ich lekturę dzisiaj spędzam na czytaniu komentarzy na własnym. I zgadnijcie jakie linki często udostępniam w tygodniku… Zgadza się – znajome.
Udostępniam linki z blogów, które znam, teksty udostępnione na fejsie przez moich znajomych i tak dalej. Ufam ich rekomendacjom, rzadko się zawodzę.
Gdybym szukała stomatologa, zapewne najpierw zapytałabym znajomych. Opiniom na portalu “znany lekarz” nie ufam, ale pewnie bym przeczytała. Może zadałabym pytanie na jakiejś grupie albo lokalnym forum. 
Gdybym była stomatologiem, chciałabym aby inni mnie polecali.
Od samego początku starałam się poznawać innych. Blog powstał w lipcu 2011 roku gdy “aniamaluje” był blogiem bardziej urodowym (tak było!) a inne tematy trzymałam na drugim. Spotkania urodowe szybko mnie rozczarowały – obracały się wokół wyniesienia pełnej torby “giftów”… A jednak nie można generalizować, bo w ten sposób poznałam kilka wartościowych osób, np.  Patrycję (gdyby prowadziła bloga o dietetyce, Monika z drlifestyle miałaby poważną konkurencję!) Olę, która pisze pracę dyplomową o hennie czy Agatę, która jest diagnostą laboratoryjnym. Oprócz tego wszystkie są naprawdę fajnymi, ogarniętymi dziewczynami.
W 2013 roku pojechałam na małe kameralne spotkanie do Krakowa. Nie narzekałam, że mam daleko i że to kosztuje. Poszukałam możliwości. W busie byłam o 21 (a musiałam dojechać najpierw do Torunia), o piątej rano byłam w Krakowie. Po spotkaniu był mały, kameralny after u Natalii z bomabycmrucznie a o 23 z groszem byłam w powrotnym nocnym busie. Całość wyniosła mnie jakieś 40 PLN i to była świetna inwestycja. Poznałam wiele cudownych osób, jak wspomnianą Natalię, ale też Agnieszkę czy inne dziewczyny, które wciąż czytam lub podczytuję ;).
Wiele osób ma wywalone w kosmos oczekiwania wobec eventów, a to co z nich wyniesiemy zależy od nas samych. Czy zagadasz, czy podejdziesz, czy dasz się poznać. Czy umiesz powiedzieć o sobie coś ciekawego. 
Na jednym z tych spotkań poznałam Magdę – studentkę filologii polskiej. Stałam się czytelniczką jej (nieistniejącego już) bloga. Nigdy bym nie przypuszczała że kilka lat później będzie pracować w wydawnictwie i zaprosi mnie do współpracy przy promocji książki.
Pytanie brzmi – po znajomości, czy z polecenia?
Od lat zbieram za to baty w komentarzach, ale przyznaję otwarcie i nie zmieniam stanowiska – praca z polecenia jest spoko.

Gdy poleca się dobrych.
Ilekroć mam okazję, polecam inne osoby. Czy to gdy dostaję ofertę współpracy w ramach bloga czy mojej aktywności zawodowej. Dlaczego? Dlatego, że polecanie dobrych osób to nie tylko przysługa dla nich, ale też coś dobrego dla mnie. Gdy kiedyś miałam za zadanie stworzyć teksty na bloga firmowego, poleciłam osobę która go postawiła. Zleceniodawca był zadowolony, bo sam nie musiał szukać. Znajomy był zadowolony, bo miał zlecenie, ja byłam zadowolona, bo pracowałam z kimś, z kim umiałam się dogadać. 
Gdybym poleciła słabą osobę, straciłabym podwójnie. Pracowałoby mi się źle, a do tego zleceniodawca straciłby do mnie zaufanie .
Gdyby Magda poleciła mnie wtedy do promocji książki a ja zrobiłabym to źle lub przyniosła słabe wyniki – sama by na tym straciła.
Polecanie innych jest naprawdę ok. I tak, to że nikt nie wywiesza ogłoszenia o tym, że zatrudnia też jest ok. Nie miej o to żalu do rynku pracy, tylko zbuduj własną siatkę kontaktów. Siatkę osób, które wiedzą że jesteś w czymś dobry i nie nawalasz. Gdybym szukała dzisiaj np. grafika, w pierwszej kolejności rozejrzałabym się wśród znajomych. Jasne, ostatecznie i tak chciałabym zobaczyć prace czy portfolio, ale polecenie wiele ułatwia każdemu. Nie każdy ma czas szukać – postaraj się więc być tą osobą, która sama pierwsza przychodzi na myśl.

Ja osobiście lubię czyste relacje. Większość osób popełnia błąd, narzekając że ciężko jest poznać kogoś, kto jest w życiu/branży/jakiejś dziedzinie dużo wyżej i w ten sposób nie dostrzega tych będących dwa, trzy kroki z przodu.
W 2013 na Blogowigilii poznałam Natalię  z http://www.blondhaircare.com/ – szłyśmy wtedy mniej więcej równo jeśli chodzi o rozwój bloga. Natalię polubiłam z miejsca, bo dyskutowałyśmy o zdrowiu, rozwoju, blogowaniu, dawaniu dzieciom klapsów i na milion innych tematów.  A potem rosłyśmy sobie razem, też ramię w ramię, dzieląc się spostrzeżeniami i wzajemnie się motywując. To jest super. Gdy pasuje mi to do kontekstu, polecam właśnie Natalię. Bo uważam że linki do wartościowych miejsc podnoszą wartość mojego bloga. Czytelnicy widzący linki do interesujących/dopracowanych/zmuszających do refleksji treści, chętniej odwiedzają tygodniki. 
Mnóstwo mniejszych blogerów wyszłoby świetnie na tym, gdyby wzajemnie się polecało (o ile piszą coś wartościowego). 
Niefajne jest natomiast olewanie innych, gdy nie widzisz w nich potencjalnej korzyści dla siebie. Nie raz i nie dwa słyszałam o tym jak ktoś na spotkaniu olał innego blogera a potem gdy tamten nagle się “wybijał”, ci sami ludzie nagle chcieli z nim gadać. Słabe to.
Traktuj innych tak, jak chciałbyś być traktowany. Nigdy nie wiesz kim ten ktoś będzie jutro.
Możesz być najlepiej piszącym blogerem ever, ale siedząc w kącie nigdy nie dasz poznać się innym. Ludzie mają mało czasu i nie szukają każdorazowo młodych, obiecujących blogów. Sorry, czy ty też za każdym razem szukasz nowego stomatologa? Ja jestem skłonna zapłacić więcej, byle tylko pójść w sprawdzone miejsce w którym nic mnie nie zaskoczy.
Zadanie na ten odcinek: 
– Spróbuj przenieść jedną wirtualną znajomość w realną – w sierpniu jest np. WroBlog, ale możesz po prostu umówić się z kimś na kawę czy ciasto. Najprościej wśród osób będących na podobnym levelu co ty 😉
Zadanie drugie:
Ponad sto razy w ankiecie zapytaliście mnie, gdzie znaleźć czytelników. 
No właśnie, gdzie? Zamiast wkładać wysiłek we wrzucanie linków do siebie na grupy “o blogowaniu”,  na których każdy linkuje tylko do siebie, spróbuj zadać sobie pytanie – Gdzie są moi czytelnicy? I po prostu się tam pojaw.
Dla przykładu – gdybym napisała tekst o tym gdzie – grając w Pokemon Go – znaleźć Pikachu, znalazłabym się dokładnie tam, gdzie są osoby szukające tej informacji. Na grupach o tej grze, na lokalnych forach i tak dalej. I nie, nie ze spam-linkiem. Mój link byłby po prostu odpowiedzią na czyjeś pytanie lub sugestią. Gdybym była blogerką modową i przygotowała “stylizację” na rozpoczęcie roku szkolnego, już siedziałabym na “zapytaj” i odpowiadała swoją propozycją całemu gąszczowi zagubionych nastolatek które nie wiedzą czy w gimnazjum już można na obcasach albo jakie buty do spódnicy i czy biała koszula to obciach. Byłabym na lookbook.nu, modnejpolce, dodawałabym swoje zdjęcia na pinterest, stylowi, zszywkę i tak dalej. Bo tam są osoby, które to interesuje. 
Zadanie dla Ciebie w formularzu. Jutro wieczorem pojawi się nowy “tygodnik” więc osoby które wypełnią je teraz, mają szansę na ich link w moim tekście (o ile mają jakiś ciekawy tekst ;-).

A ja chciałam podziękować tylko za wszystkie pytania o moje zdrowie i życzenia powrotu do świata żywych – wczoraj nie było snapów bo rzeczywiście było słabo, ale jestem na dobrej drodze :*

Sukienka jest z Shein i modelka wygląda w niej milion razy lepiej , ale ja mam kod AUG40 obniżający kwotę całego zamówienia o 40%, więc śmiało korzystajcie ;-).

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
“Obnosisz” się ze swoim ciałem? Wpędzasz innych w kompleksy!
Znajomości w promowaniu bloga i zdobywaniu pracy