Moje najlulubieńsze zdjęcie zrobione, gdy myślałam, że już po zdjęciach i się odwróciłam. Jak zawsze!

Miałam ostatnio potężny kryzys życiowy zupełnie bez powodu. Okoliczności nadal są takie same, nic się nie zmieniło, ale kryzys minął. I myślę, że to całkiem normalne, mamy różne etapy w życiu i czasem człowiek ma ochotę zwinąć się w kulkę i płakać, a czasem tańczyć. Wyjątkowo zmieniłam podejście i zamiast za wszelką cenę próbować wyjść z tego dołka, zaczęłam obserwować swoje potrzeby i za nimi podążać. Godzina leżenia i myślenia o niczym, zamiast wstania rano? Okej! Comfort food w środku nocy? Proszę bardzo. Trzy godziny w wannie i czytanie bardzo głupiej książki? Oczywiście.
Zamiast za wszelką cenę próbować poprawić swój humor, płakałam gdy miałam ochotę i wkurzałam się, gdy miałam taką potrzebę. I ojeny, czasami dobrze jest jednak poddać się fali i po prostu się na niej unieść.

Zdjęcie; @patabloguje 
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis  #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka

Moje najlulubieńsze zdjęcie zrobione, gdy...

Te kropki przy mojej twarzy to komary.
Komary są najbardziej śmiercionośnymi zwierzętami na świecie. Zabijają więcej ludzi niż rekiny, tygrysy, czy jadowite węże. Roznoszą malarię, dengę i wirusa Zika. Drugim największym mordercą jest człowiek. Pomijając już fakt, że mordujemy w imię „Boga” „granic” „honoru” siebie nawzajem urządzając krwawe wojny, to jeszcze jesteśmy pasożytem eksploatującym ziemię ponad miarę.

Ludziom, którzy z oszczędności i dla widoków kupili domy na wsi, śmierdzi nagle rzepak i domagają się, aby rolnicy zaprzestali uprawy. Usuwamy budki lęgowe dla Jerzyków, chociaż krzywdy nikomu nie robią. A jakieś dzbany na Mokotowie wytruły staw, bo żaby im skrzeczały i „rechot był nie do zniesienia”. O tym, że sami osiedlili się koło stawu i to był ich wybór już nie pomyśleli.

Chciałabym, żeby takie piękne widoki wciąż istniały za 20, 50 i 100 lat. Ten mały pies trzęsie się z radości jak może wytarzać się w trawie. My też tacy byliśmy, ze spodniami wiecznie zielonymi od wtartej w nie przy upadku trawy🌱
Co się nam stało?

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka #koszyk

Te kropki przy mojej twarzy...

Kiedyś miałam straszny ból tyłka o ludzi wychodzących na papierosa. Siedzenie długo w pomieszczeniu to dla mnie koszmar. Jak wychodzę z kina na powietrze, to czuję się jak ktoś, kto wyszedł z jaskini😅
O ile w gimnazjum i w liceum wychodziłam zawsze z palącymi znajomymi (sama nie palę) i praktycznie co przerwę byłam na powietrzu, o tyle później było z tym jakoś dziwniej.
W szkole to jedynie niektórzy nauczyciele brali mnie za palacza i patrzyli z pogardą.Ale jak uzasadnić wychodzenie gdy nie palisz?
Śmak, po prostu wychodziłam :D. A gdy ktoś mówił „ty palisz?” albo: „ale ty przecież nie palisz!” odpowiadałam „ale muszę się przewietrzyć”. I tyle! Nikt nie urwał mi głowy, nie krzyczał na mnie z powodu tych 5 minut co dwie godziny.

Zamiast pielęgnowania w sobie wkurzenia na innych, skupiłam się na sobie.
Wkurzało mnie za to poczucie, że pracując z ludźmi ktoś zawsze notuje skrzętnie w głowie jak często wychodzisz do toalety i unosi brew gdy odbierasz prywatny telefon. Nie czuję się dobrze w takiej atmosferze, jestem przerażona tym jak traktuje się pracowników w Polsce. Dlatego pracuję sobie jako freelancer na swoim.
Nigdy nie wyszło mi nic dobrego z tego pielęgnowania w głowie ukłucia „bo inni”.
I w ogóle to polecam książkę Helmuta Schoecka „Zawiść: źródło agresji, destrukcji i biedy”. Jest w niej masa socjologicznych ciekawostek i zrobiłam z niej całą masę notatek czytając za pierwszym razem. Bardzo otworzyła mi głowę!
#szczerze_pisząc #blogerka #czesc #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #kropki #sukienka #polkadots

Kiedyś miałam straszny ból tyłka...

Każdy czasami potrzebuje zmian, ja potrzebowałam takiej. Czuję się lekko i świeżo!
#aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily  #blogerka #włosy #zmiana #fryzura #polkadots #sukienka #kropki #haircut

Każdy czasami potrzebuje zmian, ja...

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję. Nawet nie fizycznie, to inny rodzaj zmęczenia. Zmęczenie mnogością decyzji do podjęcia i wyborów do dokonania. Zmęczenie ilością rzeczy, walczących każdego dnia o moją uwagę. 
Kiedyś nie rozumiałam ludzi latających na all inclusive, mówiących fryzjerowi „rób co chcesz” albo wybierających buty w pierwszym sklepie, bez porównania oferty w 10 innych. Dzisiaj rozumiem. 
Każdy czasami potrzebuje odpoczynku umysłowego.

#lavieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #darlingdaily #szczerze_pisząc #discoverunder50k

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję....

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Znajomości w promowaniu bloga i zdobywaniu pracy

Jak często szukasz nowego dentysty?
Pytam poważnie, chociaż to nie jest tekst o stomatologach.

Na siedem przepytanych przeze mnie osób, wszystkie pozostają wierne “swojemu”. I nie jest ważne dla nich to, że gdzieś tam pojawił się nowy stomatolog w mieście i że ma lepszy sprzęt. Gdy coś boli – bez zastanowienia decydują się na tego, co zawsze. Sprawdzonego. Bo wiedzą czego się spodziewać.  Jakich widełek cenowych, czy będzie boleć, czy dentysta ma poczucie humoru czy jest mrukiem i czy będzie robił problemy.
Jeśli coś się sprawdza i jesteśmy zadowoleni – nie rozglądamy się na lewo i prawo za innymi dentystami.
Trochę tak jest z blogowaniem. W ankiecie w ramach cyklu “bądź duży” kilkadziesiąt razy padły zdania i pytania o znajomościach. Okej, kilkadziesiąt na ponad 500 to nie jest jakiś super wielki procent, ale było wiele wypowiedzi w tym tonie :

Bloguje od 2012 roku i byłam serio systematyczna, potrafiłam pisać codziennie. Zmiana szablonu. Zmiana nazwy bloga przejście na własna domenę i co?? Moge pomarzyć o takich statystykach ba nawet o połowie mniejszych… Wydaje mi sie ze to zalezy od szczęścia albo od znajomosci- właśnie. Ktos kogoś poleci jakiś fanpage podlinkuje tak ze gdzie sie wypływa. Łatwo mozna spaść ale wydaje mi sie ze noe tylko same dobre chęci wystarcza.Potrzeba albo szczęścia albo znajomosci albo jedno i drugie.



Im bardziej rozwijał się mój własny blog, tym mniej miałam czasu na czytanie innych blogów. Czas kiedyś poświęcany na ich lekturę dzisiaj spędzam na czytaniu komentarzy na własnym. I zgadnijcie jakie linki często udostępniam w tygodniku… Zgadza się – znajome.
Udostępniam linki z blogów, które znam, teksty udostępnione na fejsie przez moich znajomych i tak dalej. Ufam ich rekomendacjom, rzadko się zawodzę.
Gdybym szukała stomatologa, zapewne najpierw zapytałabym znajomych. Opiniom na portalu “znany lekarz” nie ufam, ale pewnie bym przeczytała. Może zadałabym pytanie na jakiejś grupie albo lokalnym forum. 
Gdybym była stomatologiem, chciałabym aby inni mnie polecali.
Od samego początku starałam się poznawać innych. Blog powstał w lipcu 2011 roku gdy “aniamaluje” był blogiem bardziej urodowym (tak było!) a inne tematy trzymałam na drugim. Spotkania urodowe szybko mnie rozczarowały – obracały się wokół wyniesienia pełnej torby “giftów”… A jednak nie można generalizować, bo w ten sposób poznałam kilka wartościowych osób, np.  Patrycję (gdyby prowadziła bloga o dietetyce, Monika z drlifestyle miałaby poważną konkurencję!) Olę, która pisze pracę dyplomową o hennie czy Agatę, która jest diagnostą laboratoryjnym. Oprócz tego wszystkie są naprawdę fajnymi, ogarniętymi dziewczynami.
W 2013 roku pojechałam na małe kameralne spotkanie do Krakowa. Nie narzekałam, że mam daleko i że to kosztuje. Poszukałam możliwości. W busie byłam o 21 (a musiałam dojechać najpierw do Torunia), o piątej rano byłam w Krakowie. Po spotkaniu był mały, kameralny after u Natalii z bomabycmrucznie a o 23 z groszem byłam w powrotnym nocnym busie. Całość wyniosła mnie jakieś 40 PLN i to była świetna inwestycja. Poznałam wiele cudownych osób, jak wspomnianą Natalię, ale też Agnieszkę czy inne dziewczyny, które wciąż czytam lub podczytuję ;).
Wiele osób ma wywalone w kosmos oczekiwania wobec eventów, a to co z nich wyniesiemy zależy od nas samych. Czy zagadasz, czy podejdziesz, czy dasz się poznać. Czy umiesz powiedzieć o sobie coś ciekawego. 
Na jednym z tych spotkań poznałam Magdę – studentkę filologii polskiej. Stałam się czytelniczką jej (nieistniejącego już) bloga. Nigdy bym nie przypuszczała że kilka lat później będzie pracować w wydawnictwie i zaprosi mnie do współpracy przy promocji książki.
Pytanie brzmi – po znajomości, czy z polecenia?
Od lat zbieram za to baty w komentarzach, ale przyznaję otwarcie i nie zmieniam stanowiska – praca z polecenia jest spoko.

Gdy poleca się dobrych.
Ilekroć mam okazję, polecam inne osoby. Czy to gdy dostaję ofertę współpracy w ramach bloga czy mojej aktywności zawodowej. Dlaczego? Dlatego, że polecanie dobrych osób to nie tylko przysługa dla nich, ale też coś dobrego dla mnie. Gdy kiedyś miałam za zadanie stworzyć teksty na bloga firmowego, poleciłam osobę która go postawiła. Zleceniodawca był zadowolony, bo sam nie musiał szukać. Znajomy był zadowolony, bo miał zlecenie, ja byłam zadowolona, bo pracowałam z kimś, z kim umiałam się dogadać. 
Gdybym poleciła słabą osobę, straciłabym podwójnie. Pracowałoby mi się źle, a do tego zleceniodawca straciłby do mnie zaufanie .
Gdyby Magda poleciła mnie wtedy do promocji książki a ja zrobiłabym to źle lub przyniosła słabe wyniki – sama by na tym straciła.
Polecanie innych jest naprawdę ok. I tak, to że nikt nie wywiesza ogłoszenia o tym, że zatrudnia też jest ok. Nie miej o to żalu do rynku pracy, tylko zbuduj własną siatkę kontaktów. Siatkę osób, które wiedzą że jesteś w czymś dobry i nie nawalasz. Gdybym szukała dzisiaj np. grafika, w pierwszej kolejności rozejrzałabym się wśród znajomych. Jasne, ostatecznie i tak chciałabym zobaczyć prace czy portfolio, ale polecenie wiele ułatwia każdemu. Nie każdy ma czas szukać – postaraj się więc być tą osobą, która sama pierwsza przychodzi na myśl.

Ja osobiście lubię czyste relacje. Większość osób popełnia błąd, narzekając że ciężko jest poznać kogoś, kto jest w życiu/branży/jakiejś dziedzinie dużo wyżej i w ten sposób nie dostrzega tych będących dwa, trzy kroki z przodu.
W 2013 na Blogowigilii poznałam Natalię  z http://www.blondhaircare.com/ – szłyśmy wtedy mniej więcej równo jeśli chodzi o rozwój bloga. Natalię polubiłam z miejsca, bo dyskutowałyśmy o zdrowiu, rozwoju, blogowaniu, dawaniu dzieciom klapsów i na milion innych tematów.  A potem rosłyśmy sobie razem, też ramię w ramię, dzieląc się spostrzeżeniami i wzajemnie się motywując. To jest super. Gdy pasuje mi to do kontekstu, polecam właśnie Natalię. Bo uważam że linki do wartościowych miejsc podnoszą wartość mojego bloga. Czytelnicy widzący linki do interesujących/dopracowanych/zmuszających do refleksji treści, chętniej odwiedzają tygodniki. 
Mnóstwo mniejszych blogerów wyszłoby świetnie na tym, gdyby wzajemnie się polecało (o ile piszą coś wartościowego). 
Niefajne jest natomiast olewanie innych, gdy nie widzisz w nich potencjalnej korzyści dla siebie. Nie raz i nie dwa słyszałam o tym jak ktoś na spotkaniu olał innego blogera a potem gdy tamten nagle się “wybijał”, ci sami ludzie nagle chcieli z nim gadać. Słabe to.
Traktuj innych tak, jak chciałbyś być traktowany. Nigdy nie wiesz kim ten ktoś będzie jutro.
Możesz być najlepiej piszącym blogerem ever, ale siedząc w kącie nigdy nie dasz poznać się innym. Ludzie mają mało czasu i nie szukają każdorazowo młodych, obiecujących blogów. Sorry, czy ty też za każdym razem szukasz nowego stomatologa? Ja jestem skłonna zapłacić więcej, byle tylko pójść w sprawdzone miejsce w którym nic mnie nie zaskoczy.
Zadanie na ten odcinek: 
– Spróbuj przenieść jedną wirtualną znajomość w realną – w sierpniu jest np. WroBlog, ale możesz po prostu umówić się z kimś na kawę czy ciasto. Najprościej wśród osób będących na podobnym levelu co ty 😉
Zadanie drugie:
Ponad sto razy w ankiecie zapytaliście mnie, gdzie znaleźć czytelników. 
No właśnie, gdzie? Zamiast wkładać wysiłek we wrzucanie linków do siebie na grupy “o blogowaniu”,  na których każdy linkuje tylko do siebie, spróbuj zadać sobie pytanie – Gdzie są moi czytelnicy? I po prostu się tam pojaw.
Dla przykładu – gdybym napisała tekst o tym gdzie – grając w Pokemon Go – znaleźć Pikachu, znalazłabym się dokładnie tam, gdzie są osoby szukające tej informacji. Na grupach o tej grze, na lokalnych forach i tak dalej. I nie, nie ze spam-linkiem. Mój link byłby po prostu odpowiedzią na czyjeś pytanie lub sugestią. Gdybym była blogerką modową i przygotowała “stylizację” na rozpoczęcie roku szkolnego, już siedziałabym na “zapytaj” i odpowiadała swoją propozycją całemu gąszczowi zagubionych nastolatek które nie wiedzą czy w gimnazjum już można na obcasach albo jakie buty do spódnicy i czy biała koszula to obciach. Byłabym na lookbook.nu, modnejpolce, dodawałabym swoje zdjęcia na pinterest, stylowi, zszywkę i tak dalej. Bo tam są osoby, które to interesuje. 
Zadanie dla Ciebie w formularzu. Jutro wieczorem pojawi się nowy “tygodnik” więc osoby które wypełnią je teraz, mają szansę na ich link w moim tekście (o ile mają jakiś ciekawy tekst ;-).

A ja chciałam podziękować tylko za wszystkie pytania o moje zdrowie i życzenia powrotu do świata żywych – wczoraj nie było snapów bo rzeczywiście było słabo, ale jestem na dobrej drodze :*

Sukienka jest z Shein i modelka wygląda w niej milion razy lepiej , ale ja mam kod AUG40 obniżający kwotę całego zamówienia o 40%, więc śmiało korzystajcie ;-).

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
“Obnosisz” się ze swoim ciałem? Wpędzasz innych w kompleksy!
Znajomości w promowaniu bloga i zdobywaniu pracy