- Chcesz spróbować?
- Jasne!
Wolę czegoś spróbować z myślą, że najwyżej mi się nie spodoba, niż nie spróbować i żałować. W Malezji nadarzyła się okazja do sadzenia ryżu🌾 fajna przygoda! (Do momentu, aż coś dziwnego przepełzło po mojej stopie😅) A teraz siedzę i czytam wszystko o tym, jak ogarnąć przesiadkę w Chinach! Lecę w lutym do Wietnamu (znaczy loty mam do Bangkoku, ale resztę jakoś ogarnę!) i polowałam na sensowną przesiadkę aby zobaczyć #Pekin ♥️ marzyło mi się Zakazane miasto, ale teraz napaliłam się na Wielki Mur Chiński. Będę mieć 16h (gdzie same formalności wizowe to podobno 2-3h😱) i będę zupełnie sama, ale na samą myśl szczerzę się jak szalona 😁 co może pójść nie tak? Wszystko! Mogę nie dostać wizy, może oszukać mnie kierowca, przechowalnia bagażu może nie być czynna, mogę nie zdążyć na przesiadkę do Bangkoku... YOLO! Przeczytałam już cały internet, ale zapytam też tutaj - czy jest wśród Was ktoś, kto przebiegł przez Pekin podczas tej szalonej przesiadki?
Mam ochotę na trudne ustawienia tej gry i zrobić trasę nie z wynajętym kierowcą, ale pociągami i autobusami. No risk no fun!

W ogóle chciałabym, aby ta podróż była trochę inna i wypchnęła mnie mocniej ze strefy komfortu. Nie będę rezerwować noclegów z wyprzedzeniem, chcę przemieszczać się bardziej jak lokals, nie planować za dużo i dać się ponieść chwili. Będzie fajnie!🙃 #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #Azja #Chiny #Malezja #bejing #travelgirl #adventure #discoverunder50k #girlswhotravel #malaysia #china #riceplanting

- Chcesz spróbować? - Jasne!...

Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Znajomości w promowaniu bloga i zdobywaniu pracy

Jak często szukasz nowego dentysty?
Pytam poważnie, chociaż to nie jest tekst o stomatologach.

Na siedem przepytanych przeze mnie osób, wszystkie pozostają wierne “swojemu”. I nie jest ważne dla nich to, że gdzieś tam pojawił się nowy stomatolog w mieście i że ma lepszy sprzęt. Gdy coś boli – bez zastanowienia decydują się na tego, co zawsze. Sprawdzonego. Bo wiedzą czego się spodziewać.  Jakich widełek cenowych, czy będzie boleć, czy dentysta ma poczucie humoru czy jest mrukiem i czy będzie robił problemy.
Jeśli coś się sprawdza i jesteśmy zadowoleni – nie rozglądamy się na lewo i prawo za innymi dentystami.
Trochę tak jest z blogowaniem. W ankiecie w ramach cyklu “bądź duży” kilkadziesiąt razy padły zdania i pytania o znajomościach. Okej, kilkadziesiąt na ponad 500 to nie jest jakiś super wielki procent, ale było wiele wypowiedzi w tym tonie :

Bloguje od 2012 roku i byłam serio systematyczna, potrafiłam pisać codziennie. Zmiana szablonu. Zmiana nazwy bloga przejście na własna domenę i co?? Moge pomarzyć o takich statystykach ba nawet o połowie mniejszych… Wydaje mi sie ze to zalezy od szczęścia albo od znajomosci- właśnie. Ktos kogoś poleci jakiś fanpage podlinkuje tak ze gdzie sie wypływa. Łatwo mozna spaść ale wydaje mi sie ze noe tylko same dobre chęci wystarcza.Potrzeba albo szczęścia albo znajomosci albo jedno i drugie.



Im bardziej rozwijał się mój własny blog, tym mniej miałam czasu na czytanie innych blogów. Czas kiedyś poświęcany na ich lekturę dzisiaj spędzam na czytaniu komentarzy na własnym. I zgadnijcie jakie linki często udostępniam w tygodniku… Zgadza się – znajome.
Udostępniam linki z blogów, które znam, teksty udostępnione na fejsie przez moich znajomych i tak dalej. Ufam ich rekomendacjom, rzadko się zawodzę.
Gdybym szukała stomatologa, zapewne najpierw zapytałabym znajomych. Opiniom na portalu “znany lekarz” nie ufam, ale pewnie bym przeczytała. Może zadałabym pytanie na jakiejś grupie albo lokalnym forum. 
Gdybym była stomatologiem, chciałabym aby inni mnie polecali.
Od samego początku starałam się poznawać innych. Blog powstał w lipcu 2011 roku gdy “aniamaluje” był blogiem bardziej urodowym (tak było!) a inne tematy trzymałam na drugim. Spotkania urodowe szybko mnie rozczarowały – obracały się wokół wyniesienia pełnej torby “giftów”… A jednak nie można generalizować, bo w ten sposób poznałam kilka wartościowych osób, np.  Patrycję (gdyby prowadziła bloga o dietetyce, Monika z drlifestyle miałaby poważną konkurencję!) Olę, która pisze pracę dyplomową o hennie czy Agatę, która jest diagnostą laboratoryjnym. Oprócz tego wszystkie są naprawdę fajnymi, ogarniętymi dziewczynami.
W 2013 roku pojechałam na małe kameralne spotkanie do Krakowa. Nie narzekałam, że mam daleko i że to kosztuje. Poszukałam możliwości. W busie byłam o 21 (a musiałam dojechać najpierw do Torunia), o piątej rano byłam w Krakowie. Po spotkaniu był mały, kameralny after u Natalii z bomabycmrucznie a o 23 z groszem byłam w powrotnym nocnym busie. Całość wyniosła mnie jakieś 40 PLN i to była świetna inwestycja. Poznałam wiele cudownych osób, jak wspomnianą Natalię, ale też Agnieszkę czy inne dziewczyny, które wciąż czytam lub podczytuję ;).
Wiele osób ma wywalone w kosmos oczekiwania wobec eventów, a to co z nich wyniesiemy zależy od nas samych. Czy zagadasz, czy podejdziesz, czy dasz się poznać. Czy umiesz powiedzieć o sobie coś ciekawego. 
Na jednym z tych spotkań poznałam Magdę – studentkę filologii polskiej. Stałam się czytelniczką jej (nieistniejącego już) bloga. Nigdy bym nie przypuszczała że kilka lat później będzie pracować w wydawnictwie i zaprosi mnie do współpracy przy promocji książki.
Pytanie brzmi – po znajomości, czy z polecenia?
Od lat zbieram za to baty w komentarzach, ale przyznaję otwarcie i nie zmieniam stanowiska – praca z polecenia jest spoko.

Gdy poleca się dobrych.
Ilekroć mam okazję, polecam inne osoby. Czy to gdy dostaję ofertę współpracy w ramach bloga czy mojej aktywności zawodowej. Dlaczego? Dlatego, że polecanie dobrych osób to nie tylko przysługa dla nich, ale też coś dobrego dla mnie. Gdy kiedyś miałam za zadanie stworzyć teksty na bloga firmowego, poleciłam osobę która go postawiła. Zleceniodawca był zadowolony, bo sam nie musiał szukać. Znajomy był zadowolony, bo miał zlecenie, ja byłam zadowolona, bo pracowałam z kimś, z kim umiałam się dogadać. 
Gdybym poleciła słabą osobę, straciłabym podwójnie. Pracowałoby mi się źle, a do tego zleceniodawca straciłby do mnie zaufanie .
Gdyby Magda poleciła mnie wtedy do promocji książki a ja zrobiłabym to źle lub przyniosła słabe wyniki – sama by na tym straciła.
Polecanie innych jest naprawdę ok. I tak, to że nikt nie wywiesza ogłoszenia o tym, że zatrudnia też jest ok. Nie miej o to żalu do rynku pracy, tylko zbuduj własną siatkę kontaktów. Siatkę osób, które wiedzą że jesteś w czymś dobry i nie nawalasz. Gdybym szukała dzisiaj np. grafika, w pierwszej kolejności rozejrzałabym się wśród znajomych. Jasne, ostatecznie i tak chciałabym zobaczyć prace czy portfolio, ale polecenie wiele ułatwia każdemu. Nie każdy ma czas szukać – postaraj się więc być tą osobą, która sama pierwsza przychodzi na myśl.

Ja osobiście lubię czyste relacje. Większość osób popełnia błąd, narzekając że ciężko jest poznać kogoś, kto jest w życiu/branży/jakiejś dziedzinie dużo wyżej i w ten sposób nie dostrzega tych będących dwa, trzy kroki z przodu.
W 2013 na Blogowigilii poznałam Natalię  z http://www.blondhaircare.com/ – szłyśmy wtedy mniej więcej równo jeśli chodzi o rozwój bloga. Natalię polubiłam z miejsca, bo dyskutowałyśmy o zdrowiu, rozwoju, blogowaniu, dawaniu dzieciom klapsów i na milion innych tematów.  A potem rosłyśmy sobie razem, też ramię w ramię, dzieląc się spostrzeżeniami i wzajemnie się motywując. To jest super. Gdy pasuje mi to do kontekstu, polecam właśnie Natalię. Bo uważam że linki do wartościowych miejsc podnoszą wartość mojego bloga. Czytelnicy widzący linki do interesujących/dopracowanych/zmuszających do refleksji treści, chętniej odwiedzają tygodniki. 
Mnóstwo mniejszych blogerów wyszłoby świetnie na tym, gdyby wzajemnie się polecało (o ile piszą coś wartościowego). 
Niefajne jest natomiast olewanie innych, gdy nie widzisz w nich potencjalnej korzyści dla siebie. Nie raz i nie dwa słyszałam o tym jak ktoś na spotkaniu olał innego blogera a potem gdy tamten nagle się “wybijał”, ci sami ludzie nagle chcieli z nim gadać. Słabe to.
Traktuj innych tak, jak chciałbyś być traktowany. Nigdy nie wiesz kim ten ktoś będzie jutro.
Możesz być najlepiej piszącym blogerem ever, ale siedząc w kącie nigdy nie dasz poznać się innym. Ludzie mają mało czasu i nie szukają każdorazowo młodych, obiecujących blogów. Sorry, czy ty też za każdym razem szukasz nowego stomatologa? Ja jestem skłonna zapłacić więcej, byle tylko pójść w sprawdzone miejsce w którym nic mnie nie zaskoczy.
Zadanie na ten odcinek: 
– Spróbuj przenieść jedną wirtualną znajomość w realną – w sierpniu jest np. WroBlog, ale możesz po prostu umówić się z kimś na kawę czy ciasto. Najprościej wśród osób będących na podobnym levelu co ty 😉
Zadanie drugie:
Ponad sto razy w ankiecie zapytaliście mnie, gdzie znaleźć czytelników. 
No właśnie, gdzie? Zamiast wkładać wysiłek we wrzucanie linków do siebie na grupy “o blogowaniu”,  na których każdy linkuje tylko do siebie, spróbuj zadać sobie pytanie – Gdzie są moi czytelnicy? I po prostu się tam pojaw.
Dla przykładu – gdybym napisała tekst o tym gdzie – grając w Pokemon Go – znaleźć Pikachu, znalazłabym się dokładnie tam, gdzie są osoby szukające tej informacji. Na grupach o tej grze, na lokalnych forach i tak dalej. I nie, nie ze spam-linkiem. Mój link byłby po prostu odpowiedzią na czyjeś pytanie lub sugestią. Gdybym była blogerką modową i przygotowała “stylizację” na rozpoczęcie roku szkolnego, już siedziałabym na “zapytaj” i odpowiadała swoją propozycją całemu gąszczowi zagubionych nastolatek które nie wiedzą czy w gimnazjum już można na obcasach albo jakie buty do spódnicy i czy biała koszula to obciach. Byłabym na lookbook.nu, modnejpolce, dodawałabym swoje zdjęcia na pinterest, stylowi, zszywkę i tak dalej. Bo tam są osoby, które to interesuje. 
Zadanie dla Ciebie w formularzu. Jutro wieczorem pojawi się nowy “tygodnik” więc osoby które wypełnią je teraz, mają szansę na ich link w moim tekście (o ile mają jakiś ciekawy tekst ;-).

A ja chciałam podziękować tylko za wszystkie pytania o moje zdrowie i życzenia powrotu do świata żywych – wczoraj nie było snapów bo rzeczywiście było słabo, ale jestem na dobrej drodze :*

Sukienka jest z Shein i modelka wygląda w niej milion razy lepiej , ale ja mam kod AUG40 obniżający kwotę całego zamówienia o 40%, więc śmiało korzystajcie ;-).

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
“Obnosisz” się ze swoim ciałem? Wpędzasz innych w kompleksy!
Znajomości w promowaniu bloga i zdobywaniu pracy