Wiele rzeczy w życiu myli! Na zdjęciu jestem szczęśliwa, serio. Było ciepło i miło, napoiłam i wygłaskałam pieska, zjadłam coś pysznego.
Często też krzyżuję ręce i nogi, ale nie jestem wtedy „zamknięta” albo „znudzona”, tylko wyrównuję sobie ciśnienie, bo mam niższe a tak czuję się lepiej 😉
I tak samo cudowne insta życie też jest mylące🤭. Ludzie pokazujący swoje sukcesy nie pokazują upadków i nieudanych działań (nie dziwię się, „propaganda sukcesu” bardzo dobrze sprzedaje!). Insta laski trudniące się prostytucją nie pokazują co muszą robić za te torebki,  buty i podróże.
Szczęśliwe mamy „wszystko jest kwestią organizacji” nie pokazują swojej frustracji gdy dziecko zwymiotuje na ostatnie czyste śpioszki.
Ja sama bardzo dbam o to co pokazuję, a czego nie. Nie chodzi o to, że nie jestem prawdziwa (bo jestem), po prostu moje życie to nie Big brother ;)
Wybieram się do Azji solo, więc nie będę wrzucać stories w czasie rzeczywistym. Nie chcę też siedzieć z nosem w telefonie, wolę sobie na godzinkę usiąść w hotelu i dorobić napisy do relacji. Trochę szukam zatem nowej formuły!
Dajcie znać czyje stories najbardziej lubicie, szukam świeżych inspiracji.
Moje aktualne top 3 to:
1. @szafasztywniary - nie potrzebuje 10 kafelków by powiedzieć „sto lat!”, merytorycznie, ze spokojem
2. @kasia_coztymseksem - Kasie śledzę jeszcze od czasów gdy nie opowiadała na insta o seksie i wiem, że bardzo potrzeba kogoś takiego w Polsce!
3. @evrdtrp - uwielbiam merytoryczne i fajne storiski z podróży❤️
Tych osób jest oczywiście dużo więcej, ale takie aktualne top3 stories w które klikam to właśnie te!
Dajcie znać kogo warto oglądać! Od razu mówię - nie lubię dram, ludzi o agresywnym tonie, filtrów „upiększających” ludzi i widoczki, i „smacznej kawusi”😁 Lubię ludzi konkretnych!
Kto wzbogaca Twoje chwile na insta?

#wakacje #podrozemaleiduze #lato #urlop #blogipodroznicze #blogpodrozniczy #travelpassion #relaks #motywacja #travelstagram #wspomnienia #grecja #korfu #kerkira #greece #girlswhotravel #polishtraveller #girlswhoexplore #collectmoments #mytravels #wearetravelgirls #traveljournal #girlslovetravel

Wiele rzeczy w życiu myli!...

Pytacie, czy nie boję się do Azji sama. Jasne, że się boję! Może nie w tym sensie, że jestem przerażona, ale czuję dreszcz niepokoju. Na bank się któregoś dni rozpłaczę, bo coś mi nie wyjdzie😉 na bank a chwilę później będę się z tego śmiała!
Już na starcie robię to źle, bo zamiast spakować się w plecak (potrafię!) jadę z walizką, bo chcę odwiedzić kilka osób i przywieźć im z Polski rzeczy, za którymi tęsknią i których im brak.
Ja w ogóle mam 2 stany (oba w 100% prawdziwe!). W jednym z nich z łatwością poznaję ludzi, jestem otwarta i znajduję nowe przygody, w drugim moje spojrzenie mówi „Idź stąd”. Czasami zadziwia mnie jak szybko potrafię się pomiędzy nimi przełączać! 
Myślę, że będzie fajnie, bardzo potrzebuję takiego czasu dla mnie! Już jaram się na myśl o tym, że będzie mi się w tym wilgotnym powietrzu doskonale oddychać. Na myśl o pysznym jedzonku i porządnych masażach!
Zrezygnowałam na ten moment z Myanmaru i prawdopobnie będzie to Pekin(na chwilę!)- Bangkok-Koh Chang- Bali i na koniec dwa tygodnie w Wietnamie. Zacznę z dołu, ruszę w górę. Znając mnie - zmienię pewnie plan z 10x ;) I spoko, na tym polega zabawa, nie biorę życia już tak bardzo serio, staram się bardziej z niego korzystać, mniej się spinać. Dlatego teraz wskakuję do wanny pełnej piany, zapalam świeczki i pora na totalny relaks🥰

Wyobraź sobie, że problemu w stylu brak urlopu/kasy/towarzystwa/z kim zostawić psa/ nie znam języka nie istnieją. Jest czarodziej, robi plum i ich nie ma🧙🏻‍♂️. Gdzie w tej sytuacji chcesz pojechać? Co robisz, gdy nic cię nie ogranicza?☺️ Daj znać!
#podróże #podróżemałeiduże #wakacje #lato #azja #travelphotography #travelgirl #girlswhotravel #solotravel #langkawi #malaysia #malezja

Pytacie, czy nie boję się...

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Najgłupsze nagłówki prasowe i o tym, że pieski śnią o swoich właścicielach [TYGODNIK]

Zawsze ustanawiam sobie deadline na ciut wcześniej, niż w rzeczywistości. Lubię ten specyficzny moment, gdy czuję na sobie oddech zbliżającego się terminu. Problem pojawia się wtedy, gdy ten termin przekroczę. Dowiozę co trzeba na czas, ale opada mi flow.

Trochę tak jest z tym tygodnikiem. A od dawna chyba „nieregularnikiem”.

Pamiętam czasy, gdy choćby się paliło i waliło, tygodnik zawsze był w niedzielę. Gdy z jakiegoś turbo wyjątkowego powodu pojawiał się z poślizgiem, czułam wyrzuty sumienia.

Dzisiaj czuję specyficzne ukłucie, gdy mam poczucie że pora coś napisać na bloga a w rzeczywistości chcę korzystać z życia. Iść na imprezę, na spacer, spotkać się z kimś, poleżeć w wannie.

Śmieszne – coś, co miało być odskocznią, w pewnym momencie życia zaczęło się wiązać z przykrym poczuciem obowiązku. Na szczęście ten moment trwał chwilę. Potrzebną, by otrzeźwieć.

Kocham pisać i czasami aż mnie rozsadza w środku, by to zrobić. Uwielbiam ten moment, kocham ten stan. Chciałabym pisać tylko (lub głównie wtedy), gdy odczuwam. Gdy aż mnie nosi, by się czymś podzielić, coś przekazać. Może i straciłam bezpowrotnie kilka świeżych i jasnych myśli dotyczących Tunezji, ale mam sporo innych!

z moim menadżerem i przyjacielem, Maćkiem “Troyannem” Trojanowiczem

Siedzę właśnie w hipsterskiej części Tbilisi, piję zimne piwko. Chwilę wcześniej zjadłam soczystego burgera. Burgera, w Gruzji! To jak zamówić pizzę z ananasem na romantycznej kolacji z Włochem. Albo powiedzieć Włochowi, że woli się polską wersję carbonary, tą ze śmietaną (been there, done that!). Yolo. Moje życie, moje wybory. Nic tak mocno nie wyryło się w moim ośmioletnim serduszku, jak słowa rozkładanego przez raka dziadka, który poprosił mnie, żebym nie pozwalała innym wybierać za siebie i żebym nie robiła rzeczy, których w środku „nie czuję”. Więc czuję się całe życie, jakby ktoś wypalił mi na czole znak mówiący wszystkim, że jestem dzika.

Wcale nie jest trudno żyć po swojemu. Ludziom się wydaje, że to wymaga jakiejś odwagi, jaj, siły. Sama decyzja, że czegoś nie zrobię nie jest w ogóle trudna. Ludzie się szybko uczą, że „Ania tak ma” i nie muszę im się tłumaczyć. Przyjmują to za oczywistość.

Trudne jest dochodzenie do decyzji, że czegoś wcale nie chcę. Nieustanne zastanawianie się, czy sytuacja, która dla wszystkich jest naturalna, jest zgodna z tym, co mówi mi serduszko. Kwestionowanie rzeczy niekwestionowalnych. Czasami zastanawiam się, czy nie byłoby łatwiej bez tego. Bez zastanawiania się, po co robię rzeczy, które robię :).

Za to zajebiście fajnie żyje się z poczuciem, że wszystko co robię, robię po coś. Że nie krzątam się bez celu przez swoje życie, tylko działam świadomie.

Dzisiaj mam ochotę napisać sobie tekścik o niczym, bo jest mi przyjemnie i dobrze i miło i doceniam jak piękne mam życie.

Poza tym, że chwilę po Budapeszcie, wciąż z rozciętym pośladkiem pojechałam odpocząć do Tunezji, też dzieją się same dobre rzeczy. Pracowałam mniej, zarobiłam więcej, spędziłam sporo pięknego czasu z innymi. A teraz jestem w Gruzji, której nie będę wciągać w obecną narrację, ale jest mi przyjemnie.

Byłam też na Jokerze! Jeju, co to za film! Jako wielka fanka Joaquina Phoenixa mogę powiedzieć tylko – idźcie! Warto! Mam oczywiście więcej przemyśleń, ale to nie na dzisiaj, a na moment gdy spadnie embargo na spoilery 😉

Z przeczytanych książek:

  • Malowany człowiek, drugi tom – trochę nudnawe, ale podoba mi się zbudowany świat oraz lubię bohaterów. Słyszałam, że dalej się rozkręca, więc zapewne połknę całość. Moją ulubioną bohaterką jest Leesha
  • Pierwszy Krok (Adam Przechrzta) – bardzo fajne, dynamiczne fantasy. Trochę za dynamiczne na moment, w którym byłam, ale czasami dobrze poczytać coś, co wymaga porządnego skupienia. Przechrzta rozbawił mnie kilkoma szalenie trafnymi obserwacjami o kobietach. Typ autora, któremu chce się postawić w knajpie piwo i powiedzieć – dzięki za świetną książkę! Po czym wrócić do własnych znajomych i własnych myśli.
  • Puszkin – jakieś losowe wiersze – kupiłam spontanicznie na stoisku ze starociami książkę bez okładki. Kocham rosyjską literaturę, ale Puszkina znam mało, a ktoś mi kiedyś polecił wiersze. Spodobało mi się szczególnie to:

Wędrowiec się ocknął w godzinie nad ranem,
Wstał, słyszy — ktoś mówi doń głosem nieznanym:
„Azali tu dawno zasnąłeś głęboko?”
A on odpowiada: „Już słońce wysoko
Na niebie mi wczoraj świeciło z błękitu,
Przespałem głęboko od świtu do świtu.” 

A głos: „Więcej godzin, wędrowcze, przespałeś,
Spójrz, kładłeś się młody, a starcem powstałeś.
Już palma zniszczała i wody zdrój chłodny
Wyczerpał się, wysechł w pustyni bezpłodnej,
Piaskami zaniesion stepowej martwicy,
I kości bieleją twej wiernej oślicy.”

Przeraża mnie coś takiego od momentu przeczytania “Mieszkańców” Tuwima. Kocham Tuwima! Kocham też czytać książki, na które sama bym nigdy nie natrafiła, gdyby nigdy nikt mi ich nie polecił (tak było tym razem), ale obecnie dla równowagi czytam książkę wybraną przez siebie (petarda!!!) a w kolejce jest odświeżenie sobie kolejnej petardy 😉

Napisałam spontanicznie tekst na instagram, niespodziewanie okazał się ważny:

Wyświetl ten post na Instagramie.

Cycki wywołują wiele emocji, chociaż tak naprawdę nigdy ich nie pokazałam💁🏻‍♀️ może to dobry moment by zaświecić😉 przykładem i namówić Cię na badanie piersi! Światłem niestety nie świecą, a szkoda, bo może nigdy nie stłukłabym sobie palca u stopy idąc nocą do łazienki po ciemku, by nikogo nie obudzić🤣 Jesteśmy wychowywane inaczej niż chłopcy. Oni się dotykają i to jest normalne, bo wszyscy chłopcy tak robią. Pierwsze orgazmy przeżywają na własną rękę (przyrzekam, dobór słów niezamierzony!) kobiety zazwyczaj z partnerem. Dziewczyny nierzadko nie wiedzą jak wyglądają „tam na dole”. Nawet tampony pakowane są jak cukierki, byle nie było widać, że to tampon i mają aplikatory, byle tylko zminimalizować kontakt ze swoim ciałem. Aspekt higieniczny jest tu plusem, ale wiele kobiet autentycznie przeraża kubeczek menstruacyjny! Myśl, że zobaczą swoją krew, że muszą kubeczek włożyć, że ma się zassać, a potem trzeba go wyjąć. Nie jestem dobrym przykładem – opalam się, także topless. Jem boczek, chodzę spać o dzikich godzinach… to trochę zapraszanie raka. ale się badam! Badam się, bo moje życie i zdrowie jest dla mnie ważne. Wkurzam się, jak kiepski jest dostęp do badań w Polsce, szczególnie w środowiskach defaworyzowanych. Każda kobieta, która umiera na raka piersi to porażka nas wszystkich. Także kultury wstydu. Tej, która kobiecie każe zakleić sutki, a mężczyźnie nie. Dzisiaj akurat byłam zbadać krew, bo to też super ważne, ale cytologia i badania piersi to po prostu mus! Może i biegam często bez makijażu, nieuczesana, a jak poplamię się rano to przez resztę dnia udaję, że „ojej, nie zauważyłam”, ale dla mnie kobieta zadbana to nie ta, która ma zawsze mani i pedi, usunięte wszystkie włoski ja ciele poza tymi na głowie, zero odrostu i rzęsy od kosmetyczki, tylko taka, która dba o swoje ciało i je szanuje. Badajcie się! A jak same nie lubicie, to zamiast samobadania piersi można poprosić o pomoc chłopaka (zdziwię się, jak odmówi!). Śpij bez majtek, bo zdrowiej. Nie noś uciskających staników, tylko jeśli już – takie dobrze dobrane. Krew musi krążyć swobodnie. Badaj się i świeć przykładem💡proszę! #aniamaluje #szczerze_pisząc #rakpiersi #kobiecosc

Post udostępniony przez Ania Kęska (aniamaluje) (@aniamaluje)

Napisało o nim Hello Zdrowie:

https://www.hellozdrowie.pl/z-czym-ci-sie-kojarze-z-cyckami-ktorymi-swiecisz-blogerka-ma-dla-kazdej-z-nas-wazny-apel/

A na moim blogu:

Ten ostatni tekst jest głównie filmem, bo to dla mnie ważna sprawa by docierać do młodych ludzi, a oni są na youtube 🙂

A z ciekawostek:

Bardzo ciekawy tekst o burmistrzyni Tunisu i sytuacji kobiet w Tunezji.

Ciekawostki o zwierzętach, z których wiele rozpuściło mi serduszko, np. ta o krówkach 🙂

Najgłupsze nagłówki gazet

I bardzo ważny artykuł o tym, dlaczego warto najpierw poprawić swoją samoocenę, potem dopiero wchodzić w związki, szukać lepszej pracy

Buuuziak! Ja lecę pozachwycać się Gruzją, nie zabieram do pracy ładowarki do laptopa by musieć się wyrobić i już.

Uściski, Ania

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
KlaudiaGabka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Gabka
Gość

Wiadomo, że #teamleesha 😀
Początek Pustynnej Włóczni to jest masakra, ale potem się już naprawdę rozkręca;)

Klaudia
Gość

Koniecznie muszę zobaczyć Jokera, bo wiele dobrego o nim słyszałam 😉

Previous
5 rzeczy, których nauczyciele nie mogą robić, a robią
Najgłupsze nagłówki prasowe i o tym, że pieski śnią o swoich właścicielach [TYGODNIK]