- Chcesz spróbować?
- Jasne!
Wolę czegoś spróbować z myślą, że najwyżej mi się nie spodoba, niż nie spróbować i żałować. W Malezji nadarzyła się okazja do sadzenia ryżu🌾 fajna przygoda! (Do momentu, aż coś dziwnego przepełzło po mojej stopie😅) A teraz siedzę i czytam wszystko o tym, jak ogarnąć przesiadkę w Chinach! Lecę w lutym do Wietnamu (znaczy loty mam do Bangkoku, ale resztę jakoś ogarnę!) i polowałam na sensowną przesiadkę aby zobaczyć #Pekin ♥️ marzyło mi się Zakazane miasto, ale teraz napaliłam się na Wielki Mur Chiński. Będę mieć 16h (gdzie same formalności wizowe to podobno 2-3h😱) i będę zupełnie sama, ale na samą myśl szczerzę się jak szalona 😁 co może pójść nie tak? Wszystko! Mogę nie dostać wizy, może oszukać mnie kierowca, przechowalnia bagażu może nie być czynna, mogę nie zdążyć na przesiadkę do Bangkoku... YOLO! Przeczytałam już cały internet, ale zapytam też tutaj - czy jest wśród Was ktoś, kto przebiegł przez Pekin podczas tej szalonej przesiadki?
Mam ochotę na trudne ustawienia tej gry i zrobić trasę nie z wynajętym kierowcą, ale pociągami i autobusami. No risk no fun!

W ogóle chciałabym, aby ta podróż była trochę inna i wypchnęła mnie mocniej ze strefy komfortu. Nie będę rezerwować noclegów z wyprzedzeniem, chcę przemieszczać się bardziej jak lokals, nie planować za dużo i dać się ponieść chwili. Będzie fajnie!🙃 #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #Azja #Chiny #Malezja #bejing #travelgirl #adventure #discoverunder50k #girlswhotravel #malaysia #china #riceplanting

- Chcesz spróbować? - Jasne!...

Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

28 faktów o mnie

Skończyłam właśnie 28 lat, z tej okazji garść faktów 🙂

  1. Na drugie imię mam Maria, bo mojej mamie podobał się głos Seweryna Krajewskiego i “Anna Maaaaaariaaaaa smutną ma twarz” no i mi wykrakała chroniczny bitch face.

2. Często zmieniałam swoje pomysły na życie, ale wertując stare pamiętniki odkryłam, że ja zawsze chciałam żyć z pisania. I żyję 🙂

3. Byłam ostatnią dziewczyną w klasie, która potrzebowała nosić stanik, bo do 2 gimnazjum byłam płaska jak deska

4. Przez problemy zdrowotne nie miałam okresu ponad 2 lata

5. Nie lubię, jak ktoś mówi do mnie “Anna”. Jestem Ania! Napisałam nawet tekst o tym, by szanować czyjeś preferencje odnośnie używania własnego imienia.

6. Gdybym nie była blogerką i copywriterką, to pewnie projektowałabym buty. Uwielbiam buty, jestem w stanie powiedzieć jakie miałam na sobie w każdym ważnym wydarzeniu życiowym. Serio.

7.Kupowałam w lumpeksach jeszcze w czasach, gdy ludzie wchodzący do lumpa rozglądali się najpierw w prawo i lewo, czy czasem ktoś znajomy ich nie widzi. Małomiesteczkowe vibes :. Dorabiałam sobie kupując rzeczy w lumpach i sprzedając je na allegro

8.Różne blogu prowadzę od kilkunastu lat, może kojarzycie mnie z photobloga (2007-2010). Jak zaczęło na niego wchodzić 15-30 tysięcy osób dziennie, to się tego przestraszyłam i go skasowałam.

9. Jestem pracoholiczką z nieustannym poczuciem, że nic nie robię

10. Jestem bardziej szczera niż miła, więc nie pytaj mnie jak wyglądasz w nowej fryzurze. Nawet jeśli postaram się skłamać… znaczy być dyplomatką, to zdradzi mnie mina

11. Nie mam pamięci do twarzy, więc często ktoś mówi mi na ulicy “cześć Ania!” a ja staję i mówię: eeee, znamy się? Dopiero po chwili zaczynam kojarzyć.

12. Kręci mi się w głowie i wymiotuję po karuzeli.

13. Moją pierwszą miłością był Robin Hood z wersji “Nowe przygody Robin Hooda”. Do tej pory miękną mi kolana na widok przystojniaków z ciemnymi, gęstymi włosami i ciekawym spojrzeniem.

14. Nie byłam na swojej studniówce, bo byliśmy jedyną klasą i przypadało więcej nauczycieli niż uczniów.

15. Całe dzieciństwo słyszałam, że jestem pyskata, dopiero teraz wiem, że to po prostu asertywność.

16. Gdy miałam 5 lat, dziadek surowo zakazał mi głaskania nowonarodzonych króliczków. Odwrócił się na 5 sekund a ja pogłaskałam, więc matka na moich oczach zagryzła młodego, czując obcy zapach. Największa trauma mojego dzieciństwa. Do tej pory mam poczucie winy.

17. Od kiedy “wujek” pochwalił się, że “umył kotem beczkę” (czytaj: utopił go!) nie uznaję czegoś takiego jak “ale rodzina to zawsze rodzina”. Bitch please, to ja decyduję o tym, kto jest moją rodziną. Dlatego uważam, że miałam tylko jednego dziadka i jedną babcię i gdy ktoś mnie pyta “to twoja babcia?” mówię: NIE. Nie zaprosiłabym na wesele czy cokolwiek innego członka rodziny, którego nie lubię.

18. Bałam się lekarzy i szpitali całe dzieciństwo. Dlatego, że często spędzałam tak czas a każde pobranie krwi kończyło się szukaniem żyły. Próbowałam też uciec ze szpitala gdy podano mi narkozę przed wycięciem migdałka.

19. Nie lubię płaskich butów, bolą mnie w nich kolana. Z kolei buty new balance, które wszyscy uwielbiają, są dla mnie za miękkie i kręci mi się w nich w głowie, bo mój błędnik szaleje.

20. 10 lat chodziłam na karate i byłam prawdopodobnie najgorsza, ale w ogóle nie osłabiało to mojego zapału i nie opuszczałam treningów.

21. Kolor mojej duszy to rudy, uwielbiałam farbować się na rudo i praktycznie co jesień mam ochotę na powrót.

22. W gimnazjum byłam zaczytana w “Sadze o Ludziach lodu” (47 tomów) i się tego nie wstydzę

23. Miałam kiedyś fioletowe włosy, w 2012 na chwilę wróciłam do tego koloru, ale żałuję, że nie mam zdjęć z pierwszego farbowania gdy był intensywny.

24.Mam za sobą okres poszukiwania religii dla siebie (po zwątpieniu w katolicyzm) i chociaż czytanie o różnych religiach uważam za szalenie fascynujące, to doszłam do wniosku, że żadnej nie potrzebuję. Dlatego wkurza mnie szukanie wyższości i “jedynej słuszności” jakiejś religii nad inną. Po prostu żyjmy sobie obok siebie w pokoju, ok?

25. Nie żałuję ani pójścia na studia doktoranckie, ani rzucenia ich w połowie. Gdybym nie poszła, całe życie zastanawiałabym się, co straciłam. Gdybym została, byłabym cholernie nieszczęśliwa.

26. Kiedyś nie lubiłam podróżować. Serio. Dzisiaj nie umiem żyć bez jakiejś podróży na horyzoncie.

27. Wydałam kiedyś wirtualny tomik poezji i felietonów xd , tylko po to, by dostać numer ISBN, bo jak ktoś wydał coś z numerem ISBN, to miał dodatkowe punkty do stypendium na uczelni. Nie sprzedawałam go, po prostu stypendium było moim być albo nie być, a ja miałam świetne oceny i różne osiągnięcia, ale nie były ujęte w kryteriach.

28. Jestem człowiekiem-plamą, jeśli kiedyś się zatruję i wyląduję nieprzytomna w szpitalu, wystarczy pobrać próbki z moich ubrań. Na pewno znajdzie się tam ślad śniadania, obiadu i kolacji 😉

Uściski, Ania

28
Dodaj komentarz

avatar
27 Comment threads
1 Thread replies
2 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
27 Comment authors
KlaudiaAniamalujeWeronikaAnastazjaArleta Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Alicja w swoim świecie
Gość

Wszystkiego najlepszego! 🙂

Kamila
Gość

Wszystkiego wspaniałego! A nr 16 mnie strasznie zasmucił i mną wstrząsnął, wyobraźnia zaczęła nadmiernie działać czytając ten punkt. 🙁 Podobnie przy 17.

Asia
Gość

Wszystkiego najlepszego Aniu 😉 ja też wolę jak ktoś zwraca się do mnie Asiu, a nie Aśka lub Joanna! Niestety nie każdy to szanuje, a czasem mam wrażenie, że używa nielubianej przeze mnie formy zwyczajnie po złości ;/

Asia
Gość

Dołącz do dyskusji…

Szyciownik
Gość

Sto lat sto lat!!!
Nie obraź się, ale śmiałam się z niektórych punktów jak szalona. Och, ile ja znam ludzi plam 😉
Pozdrawiam
Kasia

Inga
Gość

Aniu, wszystkiego najlepszego!
Ja skończyłam 28 lat 1 października, jesteś 6 dni młodsza ode mnie : )
Też mam problemy z błędnikiem, przez co chyba nigdy nie zostanę kierowcą, źle się czuję na karuzeli i niedawno wybierałam się do Energylandii ale zrezygnowałam z tego pomysłu kiedy tylko pomyślałam że te wszystkie atrakcje- pędzące kolejki, karuzele itd. nie są dla mnie, w życiu bym nie wsiadła 😀
Pozdrawiam

z-dusza.pl
Gość

Wszystkiego najlepszego!Nie wiedziałam, że jesteśmy rówieśniczkami 😉 Wydajesz się być o wiele dojrzalsza i w odpowiednim miejscu w życiu niż ja… Ale chciałam Ci również napisać, że odkąd Cię poznałam, to jesteś moją inspiracją – czy to w kwestii próbowania zmiany swojego życia – bezpiecznego ale nie do końca zadowalającego, czy w kwestii podejścia do spraw rodziny i przyjaciół a nawet bycia bardziej asertywną co do podejścia do życia, religii, polityki i nie wstydzenia się tego. Dzięki!

Zofka Filozofka
Gość

Wszystkiego najlepszego! Fajnie, że na tym blogu tłumy nie zdołały cię już przestraszyć ;).

Dorota
Gość

Ojj ja też nie mam pamięci do twarzy. Co najgorsze, mylę ludzi, w pracy okrutnie się bałam, że pomylę pacjentów :/ Moja sąsiadka do dziś się rozgląda w lumpeksie, bo jej mąż zakazał tam wchodzić 😀 PS. Córka ma na imię Anna Maria, nie wiem czy dobrze zrobiłam 😉
Spełnienia marzeń! ♥️💝💖

Dollka
Gość

Wszystkiego najlepszego! Kilka punktów mamy wspólnych 😊

Agnieszka
Gość

Wszystkiego Najlepszego!

Anna
Gość

Wszystkiego najlepszego!
Saga o Ludziach Lodu jest REWELACYJNA <333 przeczytałam całą w podstawówce i chyba trochę zryło mi to banię 😀
Ja natomiast nie uznaję jak mówią do mnie Anka. Anna i Ania ok, ale Anka.. brr.
A moją pierwszą miłością był AJ z Backstreet Boysów.

NatkaBeauty
Gość

Spełnienia marzeń i wszystkiego najlepszego!
Uwielbiam Cię jako osobę i czytam wszystkie Twoje wpisy <3

Agnieszka
Gość

Aniu, spełnienia marzeń, żeby pozytywna energia, którą dajesz, wracała do Ciebie zawsze podwójnie!

Ania
Gość

Wszystkiego najlepszego Aniu!
Ja też jestem team “Saga o ludziach lodu”, marze aby Netflix zrobił na jej podstawie serial :))

Marta
Gość

Jeszcze raz wszystkiego najlepszego 🙂
Ja za to mam niesamowitą pamięć do twarzy ale kompletnie nie pamietam imion i nazwisk. Jeśli ktoś powie mi tylko raz swoje imię nigdy nie zapamiętam od razu i zawsze mówię na kogoś tak, jak mi się on z danym imieniem kojarzy 😀

Karolina
Gość

Sto lat!:) ja czesto jak gdzies ide zamyslam się i nie zauważam znajomych ludzi…xD

Monika
Gość

Ja też byłam zaczytana w “Sadze o Ludziach Lodu” w gimnazjum! Uwielbiałam ją!
Sto lat Aniu!

Agata
Gość

Wszystkiego najlepszego Aniu, szczęścia i spełnienia marzeń 😊xx

Roz
Gość

Wszystkiego najlepszego! No i mamy coś wspólnego – zamiłowanie do lumpeksów “zanim było to modne” 🙂 Co prawda nie ubijałam deali na allegro próbując byc polską girlboss, ale od dawna lubuję się w szmateksowych perełkach.

Justyna
Gość

Wszystkiego najlepszego! 🙂 I oby tak dalej! A Sagę o Ludziach lodu to ja czytam teraz jeszcze raz, mam zakupione przypadkiem i okazyjnie wszystkie 47 tomów w twardej oprawie – i stoją sobie na honorowym miejscu na półce 😉 Jako małolata byłam Sagą absolutnie zachwycona, a teraz, gdy mam już 32 lata, seria ta wydaje mi się czasami nieco infantylna – jednak czyta mi się to lekko, przyjemnie i z wielkim sentymentem 🙂

Archigame
Gość

Wszystkiego najlepszego!

Partyzantka
Gość

U mnie w mieście na szczęście była jakaś dziwna moda na chodzenie do lumpów wśród moich równieśników, więc nie trzeba się było rozglądać. 😀 Spóźnione życzenia – dużo zdrowia i motywacji!

Arleta
Gość

Aniu, wszystkiego najlepszego. Uwielbiam Cię czytać, bo wydaje mi się, że doskonale Cię znam. Mam podobne odczucia jak Ty i zbliżony tok myślenia. jedynie choroby mnie omijają co uważam za największe szczęście w życiu. Nienawidzę stwarzania pozorów i ludzi, którzy są niefajni i nie wnoszą nic do mojego życia – nieważne czy to rodzina, znajomi, czy sąsiedzi. Jeżeli ich nie lubię to w ogóle przestaję z takimi rozmawiać. Bo rozmowy o niczym to jeszcze gorsze jak stwarzanie pozorów….

Anastazja
Gość

100 lat!

Weronika
Gość

absolutnie Cię uwielbiam za punkt nr 17! nie obchodzi mnie fakt pokrewieństwa, jeśli ktoś jest złą osobą, mam na niego wyj*bane i tyle

Klaudia
Gość

Aż ciężko uwierzyć, że nie musiałaś tak długo nosić stanika 😉 ja też tam mam, że ile nie zrobię, to mam wrażenie, że za mało. Też zawsze chciałam żyć z pisania i powolutku zmierzam w tym kierunku. O rodzinie myślę to samo i też nie uznaję części jej członków. Nie i tyle i nikt mnie nie zmusi 🙂

Previous
Jak to jest mieć konserwatywnych rodziców i 100 sposobów, by poczuć się lepiej
28 faktów o mnie