- Chcesz spróbować?
- Jasne!
Wolę czegoś spróbować z myślą, że najwyżej mi się nie spodoba, niż nie spróbować i żałować. W Malezji nadarzyła się okazja do sadzenia ryżu🌾 fajna przygoda! (Do momentu, aż coś dziwnego przepełzło po mojej stopie😅) A teraz siedzę i czytam wszystko o tym, jak ogarnąć przesiadkę w Chinach! Lecę w lutym do Wietnamu (znaczy loty mam do Bangkoku, ale resztę jakoś ogarnę!) i polowałam na sensowną przesiadkę aby zobaczyć #Pekin ♥️ marzyło mi się Zakazane miasto, ale teraz napaliłam się na Wielki Mur Chiński. Będę mieć 16h (gdzie same formalności wizowe to podobno 2-3h😱) i będę zupełnie sama, ale na samą myśl szczerzę się jak szalona 😁 co może pójść nie tak? Wszystko! Mogę nie dostać wizy, może oszukać mnie kierowca, przechowalnia bagażu może nie być czynna, mogę nie zdążyć na przesiadkę do Bangkoku... YOLO! Przeczytałam już cały internet, ale zapytam też tutaj - czy jest wśród Was ktoś, kto przebiegł przez Pekin podczas tej szalonej przesiadki?
Mam ochotę na trudne ustawienia tej gry i zrobić trasę nie z wynajętym kierowcą, ale pociągami i autobusami. No risk no fun!

W ogóle chciałabym, aby ta podróż była trochę inna i wypchnęła mnie mocniej ze strefy komfortu. Nie będę rezerwować noclegów z wyprzedzeniem, chcę przemieszczać się bardziej jak lokals, nie planować za dużo i dać się ponieść chwili. Będzie fajnie!🙃 #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #Azja #Chiny #Malezja #bejing #travelgirl #adventure #discoverunder50k #girlswhotravel #malaysia #china #riceplanting

- Chcesz spróbować? - Jasne!...

Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Jak to jest mieć konserwatywnych rodziców i 100 sposobów, by poczuć się lepiej

Jestem w koszmarnym niedoczasie. Lubię dużo podróżować, ale ten specyficzny czas gdy jestem rozkrokiem, bo jedną nogą w podróży, z której dopiero co wróciłam, a drugą w tej, w którą wybieram się za moment nie jest moim ulubionym. Pędzę, motam się i miotam, ale tygodnik napisać muszę.Bo lubię!

Byłam w Budapeszcie i sama droga zasługuje na kilka słów komentarza. Wybrałam się bowiem flixbusem, co jest bardziej eko od samolotu i tam gdzie to możliwe – korzystam z tego rozwiązania. Autobusem byłam też w Pradze, Wilnie i Paryżu. Wolę pociąg (regularnie jeżdżę do Lwowa) ale nie zawsze jest to możliwe. No dobra, bardziej eko, a jak wyglądają wady? Czułam kręgi i mięśnie, których nigdy wcześniej nie czułam ;)). Z drugiej strony – często jest tak, że tańsze loty nie są z Warszawy, więc i ta muszę dojechać do miasta X, np. Katowic, skąd zawsze było najlepiej do Włoch. Następnie kolejna godzina na dostanie się na lotnisko, na lotnisku trzeba być 2 h wcześniej, potem się czeka na walizkę, plus dojazd z lotniska (najczęściej pod miastem) do miasta. Więc czasowo wcale autobus nie wypada tak dramatycznie źle na tle samolotu. Za to jest zdecydowanie mniej wygodny i to jest fakt, któremu nie będę zaprzeczać.

Budapeszt jesienią jest przepiękny. Z miejsca pokochałam miasto, jest od teraz jednym z moich najulubieńszych. Jedyne czego nie pokochałam to węgierska kuchnia. Niespecjalnie te smaki przypadły mi do gustu, ale cała reszta na piątkę z plusem! Zachwyca zarówno architektura, jak i zieleń. Dunaj wygląda wprost olśniewająco, a komunikacja miejska jest sprawna. W mojej ocenie jest drożej niż w Polsce, ale wciąż dużo korzystniej niż przy podróżowaniu po strefie euro. Nie umiem opisać co tak bardzo urzekło mnie w Budapeszcie ale chyba taka ogólna atmosfera i luz panujący w mieście. Może nawet nieco za duży, bo pijąc piwko na moście wolności, rozdarłam sobie i spodnie i pośladek, który zdobi teraz czerwona szrama.

termy gellert budapeszt budapest

Słabym punktem wyjazdu były jak dla mnie Termy. Wybrałam z tylko do jednych, ale za to tych najcieplejszych i muszę przyznać, że chyba miałam zbyt wielkie oczekiwania Było miło ale nudno. Jestem bardzo ciepłolubną istotą i chyba wolę swoją wannę z gorącą wodą. Nie uważam jednak, żeby termy były słabe, po prostu moje oczekiwania były bardzo, bardzo wysokie. Spędziłam miły czas, ale nie na tyle, by mieć ochotę na drugą randkę.

Teraz myślami jestem w Tunezji, dokąd lecę w niedzielę. Jak możecie odgadnąć – nie nadążam z praniem, bo jednak powierzchnia suszenie jest mocno ograniczona. Tak samo wygląda też sytuacja z projektami związanymi z moją działalnością zarobkową, czyli pracą. Tak, freelance to też praca, jak chcę wakacji, to muszę ją wykonać wcześniej. Dlatego pisanie tego tygodnika też nie jest najbardziej mądrą decyzją na świecie 😀
Oddam zatem miejsce i przestrzeń wartościowym linkom, którymi chciałbym się tutaj z wami podzielić. No i jak zawsze odsyłam na swojego instagrama, gdzie możecie śledzić mnie na bieżąco poruszam bardzo dużo różnych tematów które tutaj nigdy nie ujrzały światła dziennego.

Złote sandałki

Znalazłam najpiękniejsze na świecie letnie sandałki. Szkoda, że już po lecie, ale są prześliczne!

Jola Szymańska nagrała bardzo mądry i wartościowy film o tym, jak się czują dzieci bardzo konserwatywnych religijnie rodziców. Warto obejrzeć!

Uwielbiam kanał Joli!

Warszawa ruszyła z fajną akcją – niesprzedane, ale zbyt brzydkie by sprzedać następnego dnia warzywa i owoce będą zbierane przez wolontariuszy od targowych sprzedawców, a potem wystawiane za darmo w skrzynkach, z których można je brać. Bardzo fajna inicjatywa!

Lubicie więcej tego typu akcji i informacji? Maria z make my place napisała artykuł o tym, jak jeść za darmo, czyli poradnik początkującego freeganina. Bardzo polecam, bo gadałam z nią o tym i wiem, że to artykuł poparty sporym doświadczeniem, a nie takie teoretyczne pierdu-pierdu.

Więcej eko rozwiązań? Bored Panda podsyła 20 łatwych do implementacji sposobów na bycie bardziej eko. Nie wszystkie mi pasują (np. pranie w chłodnej wodzie) ale zamiana zapalniczek na zapałki daje do myślenia. Ile to jest plastiku! Szczególnie, gdy mówimy o palaczach.

Patrzysz na opinie w internecie, gdy kupujesz prostownicę, wybierasz wakacje albo knajpkę? Sylwia Chwalana napisała świetny artykuł o tym, skąd się biorą. Jak się domyślasz – są pisane za pieniądze, na zamówienie. Jak to działa, przeczytasz w artykule o markeitingu… szemranym

Nie każdego cierpienie zahartuje, często kończy się to bardzo źle. Psychiatria dziecięca leży i kwiczy, w szkołach nie ma pieniędzy na specjalistów, a jeśli jest psycholog, to ma ta mało godzin, że to jest kpina. Ale może komuś da jakiś rodzaj ukojenia i nadziei tekst o tym, co dobrego z dręczenia w szkole wyniósł Troyann, który podzielił się przemyśleniami w tekście – Cierpienie kształtuje charakter

Basia stworzyła listę 100 rzeczy, dzięki którym poczujesz się lepiej

Na koniec metamorfozy panów z łysinką:

A co u mnie na blogu?

Poza tym, że byłam w jednym z najpiękniejszych miast na świecie, to udało mi się stworzyć trochę treści:

Uff, trochę tego jest! Bardzo pracuję nad tym, by nie myśleć o sobie cały czas, że jestem leniwa i nic nie robię, ale niestety takie myślenie mi towarzyszy. Może byłoby łatwiej, gdyby moja praca związana była z wytworami bardziej namacalnymi niż teksty (mówię i o blogu i o copywritngu), ale cóż, nie zawsze jest łatwo. Pięknego dnia!

Pssst!!! idźcie na wybory proszę.

Uściski, Ania

10
Dodaj komentarz

avatar
9 Comment threads
1 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
10 Comment authors
KlaudiaArchigameAnnaz-dusza.plSzyciownik Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Sylwia
Gość

Dziękuję za polecenie. 🙂 Mam nadzieję, że mój wpis skłoni ludzi do nieco bardziej krytycznego podejścia do opinii w internecie, bo niestety, zdecydowanej większości już nie można wierzyć…

PS. Idę na wybory, już się dopisałam do spisu wyborców. Dzięki za przypomnienie kilka dni temu! 🙂

Dorota
Gość

Sandałki są przepiękne, na wybory idę jak zawsze. Co do cierpienia, ono nic dobrego nie daje.

Kosmetolog Marta
Gość

Wszystkiego najlepszego ! 🙂

Justyna
Gość

Tygodnik jak zawsze świetny. Jedyne, co mi się nie spodobało to ten link – “100 rzeczy.. ” który w znacznej części opiera się na “kup to”, “kup tamto”, “zafunduj sobie siamto”. Wychodzi na to, że żeby poczuj się lepiej, trzeba wydać kasę 😉

Szyciownik
Gość

Cześć,
Udanej wyprawy! I tak, idę na wybory. 🙂
Pozdrawiam
Kasia

z-dusza.pl
Gość

Uwielbiam Twoje polecenia! I jak zwykle podziwiam za liczbę opublikowanych tekstów, nie wiem, jak możesz nawet myśleć o tym, że jesteś leniwa! Co do podróżowania autobusem – raz byłam w Berlinie Flixbusem i bardzo dobrze wspominam tę podróż – trwała całą noc do 6 rano na stacji w Berlinie, dzięki czemu zaoszczędziłam nie tylko na transporcie (bilety były śmiesznie tanie)ale także na noclegu 😉 Autobus był w połowie pusty, więc każdy miał dla siebie po dwa siedzenia i mógł się wygodnie (w miarę) ułożyć. Ja przespałam bez problemu całą noc a już od samego rana można było zacząć zwiedzanie 😉

Anna
Gość

Byłam w Budapeszcie jakieś 4 lata temu, zakochałam się w tym mieście a teraz po przeczytaniu Twojego wpisu mam ochotę rzucić wszystko i jechać do Gruzji <3
Na wyborach oczywiście byłam.

Pozdrawiam

Archigame
Gość

Fajne te metamorfozy – aż sobie westchnąłem z zazdrości. Piękne gęste włosy to marzenie. A propo braku psychologów w szkole. Gdy byłem w liceum moim stanem zainteresowała się jedna z pań i wzięła mnie na rozmowę. I dialog wyglądał mniej więcej tak:
– Bierzesz narkotyki?
– Nie. (nie brałem)
– Każdy narkoman tak by powiedział.
I szach mat! Takie kwiatki, jeżeli chodzi o psychologa w szkole. Nawet miałem pomysł, żeby się udać do pedagog po tej rozmowie, ale zawsze jej gabinet był zamknięty to mi się odechciało.

Klaudia
Gość

Też lubię podróżować (robię tego mniej i bardziej lokalnie), ale jednak co za dużo, to daje bardziej w kość niż odpręża 🙁

Previous
Czytanie książek w zakolanówkach, czyli znowu te jesieniary
Jak to jest mieć konserwatywnych rodziców i 100 sposobów, by poczuć się lepiej