Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie się ktoś, dla kogo to będzie złe🙃. Ta myśl była kiedyś dla mnie bardzo wyzwalająca, dlatego po prostu robię swoje✌🏻 Nie wiem o czym jest mój profil, w tym tygodniu dziękowaliście mi za zachęcenie do negocjowania niższych opłat za mieszkania, książkowe rekomendacje, piankową kawę, halloumi smażone jak kurczak w przyprawie kebab-gyros i polecenie dobrego newslettera a nawet... rewolucję w sposobie robienia kupy💩. Myślałam, że każdy korzysta ze stołka i to żadna nowość😅
I wiecie co? Ogromnie mnie to wszystko cieszy. Może i mam kilka irytujących cech, jestem strasznie ciekawska, zadaję zbyt dużo pytań, mogłabym się czasami ugryźć w język ze swoją szczerością, strasznie się wymądrzam ale wiecie co? Jak dzięki temu ktoś wynegocjował sobie o połowę niższe opłaty za mieszkanie, to nie mam pytań, japka mi się śmieje, jest moc!😁
Moja skrzynka jest zawalona wiadomościami z podziękowaniami, nie odczytam każdej, ale polecam wyryć sobie w serduszku - „gdy nie pytasz, odpowiedź zawsze brzmi nie”.
I pytać!

Ah, jeszcze jedno - cieszą mnie też te wiadomości - „rzadko kiedy się z Tobą zgadzam, ale za radę o negocjowaniu muszę podziękować bo się udało!”. Wiecie dlaczego? Bo sam fakt, że jesteście otwarci na wysłuchanie kogoś o odmiennym światopoglądzie jest super! A jeszcze posłuchać... bajka✌🏻
Nie pytajcie jak się odwdzięczyć, nie założę patronite i tak, wystarczy mi, że lajkujecie posty, te reklamowe także (ja 💩 nie polecam!) a jak ktoś bardzo chce, to zawsze może kupić moją książkę na legimi 😎
Nie chcę być tą osobą, która z instagrama tylko czerpie, chcę też dawać. Czasami fajny content z Wietnamu, czasami radę, która pozwoli komuś zachować w trudnym czasie 5 stów w kieszeni✌🏻
Ściskam i spadam uczyć się nowej rzeczy - wzięłam zlecenie na coś, czego jeszcze nie umiem, taki kryzys 😁 trzeba się szybko uczyć i reagować na zmiany, zanim zmiecie nas z planszy, trzymajcie się zdrowo!🤗 #szczerze_pisząc #aniamaluje #blogerka #siedzęwdomu #siedzenadupie #bangkok #podróże #infinitydress #multiwaydress #sukienka #podróże

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie...

Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Dwa słowa, które wypowiadają idioci

Nie mogę przejść obojętnie obok pewnego zjawiska. Są mianowicie takie dwa słowa, które  wypowiadają głównie idioci. I nie napiszę tutaj poprawnie politycznie, że nie szufladkuję ludzi – każdy człowiek to robi z automatu! Staram się nie oceniać, ale tego zjawiska naprawdę nie rozumiem.  Tym bardziej, że głupich na własne życzenie ludzi jest tak wiele! Te słowa to : 

łatwo powiedzieć.

      Jeszcze zanim podeszłam do zdrowia w nowy sposób, szukałam w internecie jakiejś informacji i natknęłam się na artykuł w którym ktoś opisał jak wyszedł z raka, ie kosztowało go to wysiłku i jakie kroki podjął. W odpowiedzi pojawiło się wiele komentarzy, między innymi człowieka który miał bardzo zaawansowany nowotwór. Prosił o rozwinięcie tematu. Autor którzy przeżył raka polecił przede wszystkim odstawić mięso, cukier oraz tłuszcze utwardzane, zapisać się psychoterapię i modlić się. (Przypominam, że komentator miał bardzo zaawansowanego raka!).

     Wiecie co odpisał?

Łatwo powiedzieć.   I dalej coś o tabletkach i chemioterapii i tym, jaki to jest chory, pokrzywdzony przez los i Boga.

     Pomyślałam wtedy kurcze, człowieku, co jest z Tobą nie tak?

     Ale przecież nie tylko z nim. Blog o rozwoju osobistym, ktoś dzieli się metodą osiągania celów. Komentarz : łatwo powiedzieć, to nie dla mnie.


      Książka o zarządzaniu czasem (dla upierdliwców : o zarządzaniu sobą w czasie;) – komentarze – łatwo powiedzieć.


       Halo! Co się dzieje z ludźmi? Nie decydując się na podjęcie próby działania, stoisz w najlepszym przypadku w miejscu, zazwyczaj jednak przybliżasz się do porażki. Oszukujesz sam siebie.

Niby szukasz jakiegoś rozwiązania, czytasz książki, chodzisz na seminaria i warsztaty (a więc inwestujesz w iluzoryczne poczucie, że robisz wszystko), a następnie kwitujesz to słowami łatwo powiedzieć i nie robisz nic w kierunku wcielenia rozwiązań w życie. Albo nie próbujesz poznawać rzeczy nowych, nieznanych i tkwisz wciąż w strefie komfortu i aktualnego rozwoju. Ok, Twój wybór. Nie szkoda Ci jednak życia? 

Łatwo powiedzieć, że łatwo powiedzieć. 


Wpis dotyczy słów “łatwo powiedzieć” w tym konkretnym kontekście (wymówki dla bycia nygusem, sierotą i ofiarą z wyboru), zaś słowo idiota rozumiem tutaj jako osobę, która nie wykorzystuje swojego życia bo woli oszukiwanie samego siebie.

Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

46
Dodaj komentarz

avatar
18 Comment threads
28 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Dobry RuchAniamalujeToyad MordovnickAnonimowyAlternatywna Ja Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Bebe
Gość

Czyli irytujesz się jak Piotr Szczepanik śpiewa "Kochać – jak to łatwo powiedzieć
Kochać – to nie pytać o nic" 😉 Coś w tym jest co napisałaś, ale dla mnie "łatwo powiedzieć" ludzie czasem używają jak się nie do końca "coś kupują".

Bebe
Gość

Tytuł posta mnie w błąd wprowadził 🙂

Gaja
Gość

"Łatwo powiedzieć" to też uczucie bezsilności. Nie zawsze jesteśmy tak naładowani energią, że góry moglibyśmy przenosić…

Karolina M.
Gość

Zawsze trafiasz w sedno u mnie :). Ja cały czas myślę nad osobą z którą jestem co dzień. Która mi cały czas mówi "łatwo powiedzieć… bo mam 50 lat , bo coś tam, bo srata pierdata". Jak staram się ją zmobilizować do czegoś to znów to słyszę! A dzięki niej ja sama częściej używam "łatwo powiedzieć" i przestaję działać…

katarina555
Gość

O kurcze więc trzeba zacząć tych sformułowań unikać.

Kamila Ziel
Gość

"Łatwo powiedzieć, że łatwo powiedzieć. " Kwintesencja! 🙂

Wiktoria Ardilla
Gość

Staram sie, probuje, walcze z demonami, a czasem mam taka sytuacje, ze mam jakis problem, zmartwienie, itp. i ktos mnie pyta, co sie dzieje. No to mowie, ze takie i takie wyzwania na mnie czekaja i sie tym stresuje- no czasem potrzebuje sie podzielic jaka mysla, ktora nie daje mi spokoju. I ta osoba, pisze mi, ze glupia jestem, ze jak mnie studia/ praca stresuja, to po co sie w to angazowalam, ze trzeba cieszyc sie zyciem, wyjsc do ludzi, blablabla. No dobra, ok, tylko, ze takie rady daje mi osoba, ktora zrezygnowala z szansy od losu i caly czas… Czytaj więcej »

Olga Cecylia
Gość

Ale wiesz, w tym kontekście to naprawdę łatwo powiedzieć – bo przecież nie wiesz, czy człowiek, któremu polecasz zapisanie się na psychoterapię, ma w ogóle na to pieniądze. Przykładowo. Albo może jest przykuty do łóżka i mieszka na zapadłej wsi, gdzie nie ma szans na psychoterapeutę.

Czasem naprawdę łatwo powiedzieć, łatwo dać komuś radę, którą się sprawdziło na sobie – a trudniej ją wdrożyć będąc zupełnie inną osobą w innej sytuacji życiowej.

Nie zmienia to faktu, że ja tego wyrażenia raczej nie używam 🙂

PS. Masz literówkę w bannerku Rozwojowe Czwartki.

Króliczek Doświadczalny
Gość

Łatwo powiedzieć, więc po co w ogóle czytać o sposobach na rozwiązanie różnych sytuacji. Przecież w takim razie każde rozwiązanie będzie można skwitować 'łatwo powiedzieć'.

To jest w ogóle jakiś rodzaj wampiryzmu energetycznego, tak to postrzegam – zwłaszcza jeśli takich słów wobec nas używają bliscy. Ale jeśli powie im się że przy takim nastawieniu jakie mają nic się nie zmieni, albo wręcz pogorszy się, to jest foch… eh

Mała Mi
Gość

W takim kontekście, jaki opisujesz, zgadzam się z Tobą 🙂 sami siebie ograniczamy różnymi takimi słowami… a po co? 🙂 tyle jest do zrobienia, do spróbowania…

Ulo
Gość

Masz po prostu rację.

Agata Adelajda
Gość

Fakt, to takie ładniej brzmiące "nie chce mi się".

Seldirima
Gość

Jeśli chodzi o porady internetowe (na forach, blogach, itp.) to osoba, której się owych porad udziela ma prawo z nich nie skorzystać, przeanalizować czy w ogóle jest sens i czy stać ją na to, czy skórka jest warta wyprawki, itp.. Ktoś, kto udziela ci porady, robi to podobno z dobrego serca, a potrafi strzelić mocnego focha i zjechać cię z góry na dół, jeśli uznasz, że jednak nie skorzystasz. Do tego musisz się tłumaczyć DLACZEGO NIE, jakby to nie była tylko twoja sprawa (bo przecież ośmieliłeś się poprosić o poradę, więc MUSISZ się stosować do tego, co piszą ci inni… Czytaj więcej »

Seldirima
Gość

Hmm raczej nic nie usprawiedliwia 😉 To chyba są takie osoby, które chcą prowokować. Jeszcze mi przychodzi do głowy coś takiego, że dużo osób kiedy prosi o radę, oczekuje odpowiedzi zgodnej ze swoimi oczekiwaniami albo wręcz przeciwnie – właśnie po to, aby usprawiedliwić swoje "nie da się". Zgodnej z oczekiwaniami czyli podświadome lub świadome oczekiwanie wygodnego rozwiązania, łatwego do zrealizowania. Sytuacja odwrotna – ktoś mi radzi coś, co jest trudne do realizacji, ergo "nie da się", "łatwo powiedzieć", i już mogę powiedzieć swoim bliskim, że widzicie, nawet w necie radzą mi to a tamto, a to jest niemożliwe 😉 Myślę,… Czytaj więcej »

ania notuje
Gość

I jak zawsze uderzasz w sedno problemu. Lubię do Ciebie zaglądać 🙂

M.
Gość

Skończyłam dzisiaj Twoją książkę i jutro zabieram się za eksperyment z ryżem 😀 Jestem mega ciekawa, co z tego wyjdzie!

M.
Gość

Ah, specjalnie założę konto. Skoro książkę przeczytałam za darmo to chociaż tyle mogę zrobić 🙂

coraz-mniej
Gość

Dobrze powiedziane!!!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja uważam, że trzeba mieć w sobie trochę empatii. Każdy człowiek jest inny, niektórzy mają depresję inni nawyki, które bardzo trudno przełamać (polecam Stephen R. Covey), a jeszcze inni nie mają już po prostu siły… na przykład przez chemioterapię i "bardzo zaawansowany nowotwór". Powiedzenie w trudnym dla człowieka momencie "po prostu zmień się/zmień coś" – kopnięcie w tyłek, a w razie słabego entuzjazmu osoby 'kopniętej' reagowanie rozczarowaniem (delikatnie mówiąc) to jest dla mnie pokazanie braku empatii i faktycznej troski o daną osobę. Czasami człowiek potrzebuje 'poprowadzenia za rączkę', pokazania, że można, tchnięcia tego entuzjazmu nie tylko przez słowa, a przez… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A może dana osoba chce czegoś zupełnie innego niż Ty chciałaś jak byłaś chora? Pisząc "za późno" masz na myśli śmierć? Wydaje mi się, że chora osoba zasługuje na możliwość decydowania o tym czy chce dalej walczyć, rozumiem, że ty chciałaś, ale jestem sobie w stanie wyobrazić osobę która nie chce. Koleś z "bardzo zaawansowanym nowotworem" jest tutaj dobrym przykładem. Może na przykład chcieć, z tym rakiem, wyjechać na Kanary, opalać się przez miesiąc, zajadać mięso i lody zamiast kontrolować każdy gryz. Może byłby w stanie cieszyć się wtedy ze spokoju ducha jaki osiągnie godząc się z losem, kontemplować to,… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

No właśnie, po co ta osoba prosi o rady? Mnie przychodzi do głowy cała masa powodów, może warto się dopytać? Uważam, że człowiek chory, w szczególności ten nieuleczalnie chory, potrzebuje wsparcia. Jeżeli może dostać wsparcie tylko na warunkach osoby, która to wsparcie daje to niekoniecznie musi być wniebowzięty, zwłaszcza że za tym idą wyrzuty, brak akceptacji i presja, jeżeli nie będzie wykonywał dokładnie poleceń i pokaże niezadowolenie. Skoncentrowałam się na tym bardzo skrajnym przypadku ponieważ został użyty w tej notce. Odniosłam wrażenie, że jest on najważniejszym powodem powstania tego posta, ale oczywiście są przykłady mniejszego kalibru. Wtedy jest trochę inaczej,… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

To faktycznie zmienia postać rzeczy. Myślałam, że chodzi o ludzi, którzy mają problem, no ewentualnie chcą się wygadać, potrzebują zrozumienia i akceptacji, bo dla pijawek nie mam empatii. Dziewczyna nie miała problemu, ale chciała kogoś wykorzystać, a "łatwo powiedzieć" było tylko sposobem osiągnięcia celu. Okropna. Czyli kwestia rozbija się o motywację danej osoby. Zgadzam się. Jednak dla umierających zawsze będę miała więcej empatii. Jeżeli nie uda mi się znaleźć sposobu na dotarcie do tej osoby i pomoc to trudno, interesu w uprzykrzaniu komuś ostatnich dni życia nie mam więc odpuszczę bez frustracji. No i oczywiście frustracja jest naturalna, empatia jest… Czytaj więcej »

Toyad Mordovnick
Gość

Hmm, miałam podobne refleksje i wątpliwości po lekturze tego posta jak Tamet, w tym sensie, że nie każdy jest w stanie zdetonować granat we własnym tyłku z miną super twardziela – np. ja jako siksa mało chorowałam i wyrastałam w przekonaniu o tym, że mój organizm jest absolutnie nie do zdarcia, aż tu na drugim roku studiów zdrowie moje dosłownie się rozsypało – nie wnikając w szczegóły, usłyszałam po wielu wycieczkach "od Annasza do Kajfasza" wreszcie trafną diagnozę, która mnie powaliła… przez pierwszy tydzień leżałam załamana na stercie pościeli i tylko wyłam z rozpaczy, dopiero po jakimśtam czasie się psychicznie… Czytaj więcej »

Alternatywna Ja
Gość

To niestety pokazuje jak ludzie bardzo "chcą" 😉 Bo powiedzieć, że chcę coś zrobić jest proste ale zabrać się do realizacji… tu już zaczynają się schody i właśnie wtedy łatwiej powiedzieć "łatwo powiedzieć" 😉

Dobry Ruch
Gość
Dobry Ruch

Na co dzień w pracy siedzę z koleżanką "Łatwo powiedzieć". To wykańcza psychicznie. Niemniej mam pełną świadomość, że to co piszesz to SAMA PRAWDA. Można WSZYSTKO. Jeśli na prawdę bym chciała, to mogę wyjechać w podróż dookoła świata. Mogę uleczyć siebie (po protu jeszcze nie odkryłam jak…chociaż mam pewne podejrzenia 😉 ). Jesli czegoś nie robię, to zawsze mam świadomość, że albo sama tego nie chcę, bo mi np. to z czymś koliduje, albo po prostu mi się zwyczajnie nie chce. Nie zwalam wtedy winy na świat – "nie da się", "łatwo powiedzieć", "tak ale", tylko przeprowadzam ze sobą "poważną… Czytaj więcej »

Previous
Am I dreaming…?
Dwa słowa, które wypowiadają idioci