- Chcesz spróbować?
- Jasne!
Wolę czegoś spróbować z myślą, że najwyżej mi się nie spodoba, niż nie spróbować i żałować. W Malezji nadarzyła się okazja do sadzenia ryżu🌾 fajna przygoda! (Do momentu, aż coś dziwnego przepełzło po mojej stopie😅) A teraz siedzę i czytam wszystko o tym, jak ogarnąć przesiadkę w Chinach! Lecę w lutym do Wietnamu (znaczy loty mam do Bangkoku, ale resztę jakoś ogarnę!) i polowałam na sensowną przesiadkę aby zobaczyć #Pekin ♥️ marzyło mi się Zakazane miasto, ale teraz napaliłam się na Wielki Mur Chiński. Będę mieć 16h (gdzie same formalności wizowe to podobno 2-3h😱) i będę zupełnie sama, ale na samą myśl szczerzę się jak szalona 😁 co może pójść nie tak? Wszystko! Mogę nie dostać wizy, może oszukać mnie kierowca, przechowalnia bagażu może nie być czynna, mogę nie zdążyć na przesiadkę do Bangkoku... YOLO! Przeczytałam już cały internet, ale zapytam też tutaj - czy jest wśród Was ktoś, kto przebiegł przez Pekin podczas tej szalonej przesiadki?
Mam ochotę na trudne ustawienia tej gry i zrobić trasę nie z wynajętym kierowcą, ale pociągami i autobusami. No risk no fun!

W ogóle chciałabym, aby ta podróż była trochę inna i wypchnęła mnie mocniej ze strefy komfortu. Nie będę rezerwować noclegów z wyprzedzeniem, chcę przemieszczać się bardziej jak lokals, nie planować za dużo i dać się ponieść chwili. Będzie fajnie!🙃 #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #Azja #Chiny #Malezja #bejing #travelgirl #adventure #discoverunder50k #girlswhotravel #malaysia #china #riceplanting

- Chcesz spróbować? - Jasne!...

Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Ciekawostki o Gruzji, przez które mam ochotę spakować walizkę i tam pojechać

Ilekroć jestem we Lwowie, zaglądam do gruzińskiej knajpki w której robią przepyszne chinakli i chaczapuri po adżarsku. Ilekroć robię zakupy na Hali Mirowskiej, zaglądam do gruzińskiej piekarenki kupić sobie na wynos ciepłe chaczapuri (przetestowałam wszystkie smaki), a na kolację pyszne puri. To taki rwany chlebek, najlepszy na ciepło. Czasami zanim dojadę do domu, to zdążę sobie połowę zjeść na przystanku.

Nie jestem szefem kuchni w restauracji z gwiazdką Michelin, ale lubię dobrze zjeść. Gdybym miała opisać tę część gruzińskiej kuchni, którą znam, opowiedziałabym, że to to jakby zmieszać najlepsze elementy z kuchni włoskiej z kuchnią babci. Takiej babci, która lepi pyszne pierogi i wszystkiego ładuje od serca.

Nie kłamię, kocham gruzińskie jedzenie.

Ostatnio spodobały wam się ciekawostki z San Marino, dzisiaj pora na te z Gruzji. W przygotowaniu wpisu pomogły mi rozmowy ze znajomymi – Kamilem, który w Gruzji był 4 razy i ma znajomego Gruzina, Magdą, która była co prawda tylko raz, ale na długo, bo się w Gruzji (i Gruzinie :)) zakochała i Kubą, który był kilka razy, sam nie pamięta już ile, bo w międzyczasie zmieniał paszport.

Ogród Botaniczny w Batumi - Gruzja
Ogród Botaniczny w Batumi, fot. Materiały prasowe

1.Do Gruzji wcale nie potrzeba paszportu!

Też byłam zdziwiona. Gruzja nie jest w Unii Europejskiej, ale MSZ potwierdza opinię moich znajomych: Obywatele Polscy mogą przekraczać granicę zarówno na paszporcie, jak i dowodzie osobistym. Rekomendujemy jednak, oprócz dowodu osobistego, posiadanie ze sobą paszportu, ponieważ większość gruzińskich urzędów oraz punktów usługowych uznaje wyłącznie paszport, jako dokument potwierdzający tożsamość. https://www.gov.pl/web/dyplomacja/gruzja
Ja jednak paszport z całego serca rekomenduję, bo MSZ podaje także, że wiele punktów usługowych czy urzędów honoruje tylko paszport. Poza tym – bardzo wygodnie jest mieć oba dokumenty w różnych miejscach. W razie zgubienia jednego, bez problemu wrócimy z kraju na drugim.

2. W Batumi jest fontanna, z której leje się darmowy alkohol.

Podobno 🙂 Kogokolwiek kto był w Batumi pytam, mówi, że o 19:00 owszem, widział, ale ludzi pod wieżą. Nie tylko turystów, ale też lokalnych degustatorów, ale nic się nie lało. Magda specjalnie w tej sprawie skontaktowała się dla mnie z ex. On zarzeka się, że to prawda i o 19:00 przez kilka minut 4 kraniki obok Cha cha Tower leją lokalny wysokoprocentowy alkohol (cha chę) za darmo. Szkopuł polega na tym, że nikt nie wie którego dnia tygodnia to się stanie.
W najgorszym razie można kupić pół litra za 10 lari (13 zł po dzisiejszym kursie) od kogoś pod fontanną. Levan zarzeka się, że to prawda i cha cha leje się nie 10, tylko 15 minut.
Sprawdzić nie zaszkodzi, miejskie legendy mają swój urok. Istnieją filmy potwierdzające teorię
adres: 4 Gogebashvili St, Batumi, Gruzja

3. Komunikacja publiczna jest śmiesznie tania

A mówiąc śmiesznie tania, mam na myśli bardzo groszowe sprawy. Pociąg z Tibilisi do Batumi (trochę dalej niż z Warszawy do Gdańska) kosztuje 25 lari (32 zł). A podobno warto wybrać marszrutkę (busik), co ze względu na widoki i styl jazdy poleca Kuba.

4. Położenie Gruzji pozwala na zwiedzenie mniej turystycznych miejsc

Kamil polecał mi z całego serca Armenię, Magda wspomina jak z Levanem wybrali się nocnym pociągiem z Tibilisi do Baku w Azerbejdżanie. Koszt – mniej niż 100 lari (130 zł). Loty z Polski do Baku są bardzo drogie, więc warto rozważyć. I to działa oczywiście w dwie strony, bo jeśli komuś z was zdarzy się odwiedzić Baku albo Armenię, to wręcz koniecznie trzeba wybrać się do Gruzji

Dolina Truso (fot. materiały prasowe), Gruzja
Dolina Truso (fot. materiały prasowe)

5. Loty do Gruzji są bardzo tanie

W ciepłych miesiącach z 600 zł za lot w obie strony, generalnie bardzo często za 300, a jak ktoś ma ochotę po prostu pozwiedzać i pogoda mu niestraszna – da się znaleźć poniżej 100 zł w obie strony, ale w grudniu. Strona z archiwalnymi prognozami pogody pokazuje, że temperatura zazwyczaj oscyluje wtedy między 6 a 10 stopni.

2 minuty szukania i znalazłam przykładowe loty za 78 zł.
Do Gruzji lata między innymi Wizzair i ląduje w Kutaisi. Do nadmorskiego Batumi jest 120 km, do Tibilisi, stolicy Gruzji – 200 km.

6. Ludzie w Gruzji są bardzo mili i uwielbiają Polaków

Raczej nie przypisuję narodom cech charakteru, ale ze wszystkich usłyszanych historii płynie jeden wniosek – Gruzini są przemili i bardzo pomocni. Biorą ludzi na autostopa, częstują wszystkim co mają, proponują nocleg i traktują gości z wielką sympatią. Gdy usłyszą, że jesteś Polakiem, to dodatkowo zyskujesz punkty do sympatii. I chociaż wiele w tym zasługi Lecha Kaczyńskiego, który ma swoją ulicię w Tibilisi, to historia dobrych stosunków polsko-gruzińskich jest sporo dłuższa.
Ta gruzińska gościnność jest cudowna, i niejedną osobę skłoniła do zmiany planów. Dlatego Kamil radzi, by Gruzji sztywno nie planować, bo cały urok w jej doświadczaniu. Noclegi są tanie, można rezerwować z dnia na dzień.
Przykładowe i ręczę, że nie sortowałam po opcji “najtańsze”. 6 nocy w Kutaisi dla dwóch osób za 500 zł

Gdybym posortowała po cenie, znalazłabym taki za mniej niż 100 zł. WOW.

7. Gościnność jest cudowna, ale bądźmy przyzwoici

Tak już chyba jest, że najbiedniejsi podzielą się wszystkim co mają. Poczęstują obiadem, będą chcieli wznosić toasty, podwieźć czy przenocować, bo gościnność jest dla Gruzinów bardzo ważna. I to jest miłe, nie przeczę. Ale jeśli ktoś częstuje cię winem, to kup od niego trochę wina. Jak częstuje cię serem, kup trochę sera :). Albo czegoś innego, ale to w mojej ocenie bardzo ważne. To, że w Gruzji jest tanio jest dla nas, Polaków wygodne i fajne, ale pamiętajmy o drugiej stronie medalu – bo te ceny oznaczają, że Gruzini zarabiają mało.

wino, gruzja
Wino, fot. materiały prasowe

8. Być może mam trochę gruzińskiej krwi

Heh, to ciekawostka o mnie, a nie o Gruzji, ale moja prababcia (mama dziadka) była “gdzieś z Kaukazu”, ale to by tłumaczyło, czemu moje serce zdecydowanie mocniej bije na myśl o podróży na wschód niż na zachód.

9. W Gruzji można posmakować wyjątkowych warzyw

Bez tych wszystkich norm unijnych, które z jednej strony ułatwiają nam życie, a z drugiej utrudniają. Znajomi zachwalają np. kukurydzę, która nie wygląda jak równiuteńka kolba wyjęta wprost z taśmy produkcyjnej.

Czy ja w ogóle wspominałam, że gruzińskie jedzenie jest przepyszne?

https://www.tasteatlas.com/georgia

Z całego serca polecam stronę Taste Atlas gdzie można zobaczyć regionalne potrawy warte spróbowania.

10. Katie Melua urodziła w się w Gruzji

Konkretniej – w Kutaisi. Spędziła tam dzieciństwo, a potem uciekła z rodziną przed wojną.
Btw. Katie Melua odpowiada za mój wielki strach przed słuchawkami w samolotach. Właśnie w ten sposób w jej uchu znalazł się malutki pająk, którego potem usunął lekarz. Ale spokojnie, to nie było w Gruzji.


11. Możesz nie znać języków, a i tak się dogadasz

Potwierdzili mi to wszyscy. Trochę na migi, trochę gestami, jak będzie ciężko, to zawoła się kolegę, który przetłumaczy i się dogadasz. Aczkolwiek wygodnie jest znać kilka słówek i zwrotów po rosyjsku, bo jest tam praktyczniejszy niż angielski. A jeszcze lepiej nauczyć się wymawiać kilka podstawowych słów i zwrotów po gruzińsku.

12. Nie zapominajmy o wojnie

GruzjaGruzjaG Gruzjaajzu jest świeżo po wojnie i chociaż jest bezpieczna (nie ma jej na liście kierunków odradzanych przez MSZ) to nie da się ukryć, że sytuacja jest napięta. Kamil mi mówił, że nocą Rosjanie przesuwają sobie granicę o kilka metrów, na swoją korzyść rzecz jasna. Po prostu biorą pachołki i hop, powiększają swoje tereny. Niestety media to potwierdzają.

13. Gruzini wierzą, że wymyślili wino

A ja im wierzę, bo to rzeczywiście tradycja rozpoczynająca się kilka tysięcy lat przed naszą erą. Gruzińskie wina są pyszne. Ja lubię słodkie biało Saamo i chociaż ekspertką od win nie jestem, to te gruzińskie są naprawdę wyjątkowe. No i takie od serca, bo domowe wino sprzedaje się wszędzie. Albo wszędzie nim po prostu częstują.

Park Narodowy Javakheti, fot. materiały prasowe

14. Zakupy warto robić lokalnie

Zamiast szukać sklepów, pukać do domów. Jak ktoś nie sprzedaje sera, to powie który sąsiad sprzedaje. Gruzini sami wytwarzają mnóstwo lokalnych produktów i to chyba najfajniejszy sposób aby wesprzeć społeczność i jednocześnie poznać kulturę przez podniebienie. Mało jest supermarketów, za to sporo lokalnych sklepików.

15. W Batumi nie ma herbacianych pól!

Ale się odradzają na nowo pod Batumi. Podobno po słynnym hicie z lat 60. sporo osób o to dopytuje, ale uprawa herbaty ruszyła na nowo z kopyta 🙂

most pokoju, fot. materiały prasowe

16. Gruzja jest piękna

Myślę, że Keanu Reeves powiedziałby, że jest “breathtaking”. Widziałam ją tylko na zdjęciach i jeśli istnieje coś takiego jak eyegasm, to go doświadczyłam.
Gruzja jako pomost między Azją a Europą (leży na styku) kraj z Kaukazem, ale też nad Morzem Czarnym, kraj z dziewiczą przyrodą, miłymi ludźmi, przepyszną kuchnią i wybornym winem brzmi jak… raj?

Ten tekst powstał we współpracy z Georgian National Tourism Administration.

GruzjaGruzjaGruz Gruzja chciałaby się promować jako kierunek, który warto odwiedzić, a ja bardzo chętnie w tym zakresie pomogę. Za pokazanie fotek, filmików i wszystkie opowieści dziękuję moim znajomym, w szczególności Kamilowi, Kubie i Magdzie. Bo ja Gruzję widziałam dotąd tylko na zdjęciach.

No właśnie, jak to tak? Miałam być w Gruzji w zeszłym roku, ale wtedy nie wyszło. Dlatego teraz po prostu kupiłam bilety i… za miesiąc wybieram się w podróż po tym cudownym kraju. Na własną rękę, za własne pieniądze, więc wypatrujcie relacji, wpisów i zdjęć z mam nadzieję… raju. Nie mogę się doczekać!
Jeśli masz jakieś wskazówki albo rady, koniecznie daj znać w komentarzu.

Batumi, fot. materiały prasowe
Uściski, Ania

47
Dodaj komentarz

avatar
23 Comment threads
24 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
26 Comment authors
KlaudiaJudytaPiotrPoldekPolak we Francji Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Karolina
Gość

W Gruzji byłam w tym roku chociaż już bardzo długo chciałam ją zobaczyć. 10 dni pozwoliło dużo zobaczyć, zakochać się w niej i nawet to, że wróciłam z chorymi jelitami nie zmieniło mojej opinii, że był to najlepszy kraj, w którym byłam i najlepszy urlop. Niemożliwe okazało się bardzo możliwe, czyli ponad 3tys mnpm i 1500m przewyższenia (uwaga na kolana), wspaniałe krajobrazy, które śnią się po nocach. Polecam Gruzińską Drogę Wojenną (u wlotu do doliny Truso jest kolejka linowa, którą wjeżdża się na 2900, a potem na 2750mnpm 45 min w jedną stronę ok 50zł za obie strony), pełno owiec… Czytaj więcej »

Marlena
Gość

Kochan Gruzje 😍 Jednak żeby ją dobrze poznać polecam wynająć samochód i to koniecznie 4×4. Całe życie będę pamiętać picie wody gazowanej prosto ze skał oraz piękne lodowce.

Aga
Gość

Najpierw Globstory, później Martyna z Gruzji i The Travelling Onion, a teraz jeszcze Ty!
I jak nie wpisać tego kraju jako następny punkt na Bucket Liście miejsc do odwiedzenia? 😀

Aniamaluje
Gość
Aniamaluje

nie wiem, ja wpisałam 😀

Dominika
Gość

Kurcze, sama słyszałam same pozytywy na temat Gruzji oprócz jedzenia właśnie: D Ile ludzi tyle opinii, ale z relecji znajomych wynika, że umarłabym tam z głodu. Ale widoki i tak zachęcają żeby kiedyś zaryzykować zwiedzenie 🙂

Paulette
Gość

jejku, chciałabym jak najwięcej praktycznych wpisów, bardzo proszę 😘 to mój kierunek podróży w przyszłym roku!

Aniamaluje
Gość
Aniamaluje

myślę, że stworzę coś po wyjeździe 🙂

Olga
Gość
Olga

Ja również, wybieram się do Gruzji na tydzień wielkanocny 🙂

Kasia
Gość

Boje się jechać do Gruzji, bo jestem bardzo wrażliwa na dobro zwierząt. Słyszałam ze jest tam pełno bezdomnych i głodnych psów i kotów. Piękny kraj ale nie zrobię sobie tego 🙁

Alicja w swoim świecie
Gość

Powiem tak: ja to odebrałam nieco inaczej. Zwierzaki faktycznie nie są najczystsze, ale raczej nie wyglądają na zabiedzone i są bardzo ufne, stąd wnioskuję, że raczej nie są krzywdzone… Przez tydzień codziennie głaskałam po kilka słodkich piesków, które wyglądały na mega zadowolone. Kwestia tego, co uważamy za dobre dla nich. Tam nie zamyka się zwierząt w schroniskach, a szczepi, sterylizuje (podobno, tylko o tym słyszałam) i wypuszcza. Można więc powiedzieć, że są po prostu wolne, bo schroniskowa klatka rzadko jest wymarzonym miejscem do mieszkania 🙁 Zapraszam do przeczytania mojego wpisu na blogu, tam też o tym wspominam: http://alicjawswoimswiecie.pl/komu-na-pewno-spodoba-sie-gruzja-czy-warto-tam-jechac/ I żeby… Czytaj więcej »

paulina
Gość
paulina

O ile pieski w miastach i niżej są w miarę bezpiecznymi i miłymi towarzyszami wycieczek, o tyle tych w górach warto unikać. Często spędzają życie z dala od ludzi, nie są zsocjalizowane i potrafią być bardzo niebezpieczne.

Agnieszka
Gość

Widziałam tę fontannę z czaczą 😀 przewodniczka opowiadała nam o niej, ale niestety mam za krótką pamięć do takich szczegółów ;). Super, że lecisz do Gruzji! Koniecznie musisz zaliczyć tam jakąś tradycyjną suprę. Gruzini potrafią się dobrze bawić, choć ja będąc tam kilka lat temu w listopadzie (sezon na zimowe, szare ubrania) odniosłam wrażenie, że to dość smutny naród. Ale to prawda, że Gruzini są gościnni i lubią Polaków 🙂

paulina
Gość
paulina

niestety fontanna od kliku już sezonów nie działa – bimbrowe źródełko wyschło 😉

Paul.a
Gość

Gruzja jest bajkowo piękna i szczerze ją polecam – swego czasu zachwyciła nas tak bardzo, że pomieszkujemy tam z sumie trochę od lat. Przy całym mnóstwie zachęcających i polecających kraj artykułów i publikacji (z którymi szczerze się zgadzam) warto sięgnąć jednak choćby po książkę “Pokazucha” Stasi Budzisz. Nakreśla ona społeczno-kulturalne tło i sprawia, że mniej komfortowo, ale widzi się o wiele, wiele więcej. Na dłuższą metę nie jestem w stanie wytrzymać w Gruzji przez tamtejszy mizoginizm i to, gdzie społeczeństwo widzi kobiety, dlatego uciekam w przyrodę. A ta jest spektakularna. Pamiętaj o uważnym prześledzeniu swojej polisy ubezpieczeniowej – wiele z… Czytaj więcej »

Basia
Gość

Już samo to, że wymyślili wino przekonuje mnie do odwiedzin 😉 chyba mam kolejne marzenie do zrealizowania.

Alicja w swoim świecie
Gość

Muszę Ci podziękować za ten wpis! W czerwcu spędziłam tydzień w Gruzji i wróciłam totalnie zakochana. Od ponad dwóch miesięcy miałam na dysku napisany wpis, którego nie opublikowałam, bo chciałam najpierw stworzyć więcej treści na temat tego wyjazdu, ale… No cóż, jestem początkująca i mam świadomość, że artykuły nie trafią do milionów osób, więc trochę brakowało mi motywacji. Ale teraz w końcu wstawiłam go na stronę. Może wy mnie teraz zmobilizujecie do dalszej pracy 😉 Będzie mi bardzo miło, jeśli ktokolwiek wpadnie do mnie, przeczyta i da znać, czy byłby zainteresowany kolejnymi. Może w końcu się za nie poważnie wezmę… Czytaj więcej »

Aniamaluje
Gość
Aniamaluje

daj link 🙂

Alicja w swoim świecie
Gość
Alicja w swoim świecie
Gość

Czy moja odpowiedź doszła?

Natalia
Gość

Jedź koniecznie do Udabno w Gruzji! Raz, że tam Oasis Club prowadzi cudowna, polska ekipa, a dwa, że to bardzo blisko monastyrów David Gareja 🙂 w tym roku drugi raz zorganizowali Oodabno Festiwal, więc byliśmy z zespołem – mega wycieczka! A do Gareji jechaliśmy konno 😀

Pani.lisek
Gość

Do Gruzji chce pojechać od filmu Busem przez świat i globstory, ale jak na razie brakuje mi odwagi wyjechać samej do tak odległego kraju. A jednak nie mam w swoim gronie ludzi zainteresowanych tym wyjazdem, żeby wyjechać grupowo. Więc na początek mam cel: Estonia 😉😉 która chce zobaczyć odkąd był tam mój ojciec w ramach projektu unijnego i opowiadał, że kraj jest piękny. Nie widziałam żadnych zdjęć i filmów, to dopiero przede mną, jak będę planować urlop (niestety nie mam go dużo 😭 a tyle jeszcze jest krajów do zobaczenia)

Patrycja
Gość

W jakim terminie będziesz w Gruzji? 🙂 Ja lecę na 2 tygodnie 19 listopada 🙂 dzięki za wpis, sporo ciekawostek! Ogród w Batumi na pewno zobaczę 🙂

Ania
Gość

Potwierdzam! chacha leci (a przynajmniej leciała w 2014;)) z fontanny w Batumi. Najwyraźniej miałam szczęście jej spróbować. Gruzja jest piękna, zakochałam się w niej 5 lat temu i mam nadzieję w niedługiej przyszłości wrócić. Myślę, że też będziesz zachwycona (mamy bardzo podobne odczucia co do Lwowa i Kijowa, moje serduszko też jest na Wschodzie<3)

Magda K.
Gość

Szczególnie te fragmenty o winie mnie zaciekawiły. Nigdy nie byłam w Gruzji, ba nie znam nawet nikogo kto był, ale tak to opisałaś, że naprawdę mam ochotę poszukać biletów i fruuu 😉

Magdalena
Gość

W Tbilisi jest klub/bar o nazwie WARSZAWA, od góry do dołu powyklejany wycinkami z polskich gazet. 🙂

Zaczytana
Gość

Od kilku lat marzy mi się wyjazd do Gruzji. Mam nadzieję, że jak “młody” trochę podrośnie, będzie to możliwe. Marzenia trzeba przecież realizować:)

z-dusza.pl
Gość

Jeju, ile ciekawych rzeczy! Jakoś nigdy nie rozpatrywałam Gruzji pod względem turystycznym, ale może właśnie warto wybrać się w te mniej znane rejony. najbardziej zaciekawiły mnie krajobrazy i jedzonko 😉

Polak we Francji
Gość

Prawie magiczne, cudne fotki…dobry tekst.
Pozdrowienia z francuskiej emigracji, tu z kolei pachnie także rewolucją, ( albo śmierdzi upadającym systemem, jak kto woli ). A może na raz i jedno, i drugie…a poza tym, jeszcze, Francja- elegancja.

Poldek
Gość

jak patrzę na to Pani zdjęcie po prawej to od razu wpis się przyjemniej czyta:) pozdrawiam

Piotr
Gość

Gruzja jest rzeczywiście bardzo piękna, a podczas krótkich wypadków jest krajem, w którym chyba najłatwiej idzie zakochać się na zabój. Jednakże dla równowagi polecam książkę “Pokazucha” Stasi Budzisz, która zagląda w ciemne strony tego kraju. I niestety nie są one ukryte głęboko. Znajdują się zaraz za fasadą dla turystów, którzy przebywają w tym kraju do miesiąca czasu. Po przeczytaniu tej lektury złapałem się na tym, jak wiele z tych spraw widziałem podczas pobytu w Gruzji, a które wtedy były dla mnie folklorem. A są straszne. Ale możesz też przeczytaj dopiero po powrocie?

Judyta
Gość

Super sprawa z Gruzją, nie jest zasypana przez turystów i ma wiele do zaoferowania.
Idealne miejsce na chłonięcie lokalnej kultury i jedzenia ;D
Kierunek warty uwagi

Klaudia
Gość

no widzisz, a ja nawet bym nie pomyślała o takim kierunku podróży 🙂

Previous
Książki, które powinna przeczytać każda kobieta
Ciekawostki o Gruzji, przez które mam ochotę spakować walizkę i tam pojechać