Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Ciekawostki o Gruzji, przez które mam ochotę spakować walizkę i tam pojechać

Ilekroć jestem we Lwowie, zaglądam do gruzińskiej knajpki w której robią przepyszne chinakli i chaczapuri po adżarsku. Ilekroć robię zakupy na Hali Mirowskiej, zaglądam do gruzińskiej piekarenki kupić sobie na wynos ciepłe chaczapuri (przetestowałam wszystkie smaki), a na kolację pyszne puri. To taki rwany chlebek, najlepszy na ciepło. Czasami zanim dojadę do domu, to zdążę sobie połowę zjeść na przystanku.

Nie jestem szefem kuchni w restauracji z gwiazdką Michelin, ale lubię dobrze zjeść. Gdybym miała opisać tę część gruzińskiej kuchni, którą znam, opowiedziałabym, że to to jakby zmieszać najlepsze elementy z kuchni włoskiej z kuchnią babci. Takiej babci, która lepi pyszne pierogi i wszystkiego ładuje od serca.

Nie kłamię, kocham gruzińskie jedzenie.

Ostatnio spodobały wam się ciekawostki z San Marino, dzisiaj pora na te z Gruzji. W przygotowaniu wpisu pomogły mi rozmowy ze znajomymi – Kamilem, który w Gruzji był 4 razy i ma znajomego Gruzina, Magdą, która była co prawda tylko raz, ale na długo, bo się w Gruzji (i Gruzinie :)) zakochała i Kubą, który był kilka razy, sam nie pamięta już ile, bo w międzyczasie zmieniał paszport.

Ogród Botaniczny w Batumi - Gruzja
Ogród Botaniczny w Batumi, fot. Materiały prasowe

1.Do Gruzji wcale nie potrzeba paszportu!

Też byłam zdziwiona. Gruzja nie jest w Unii Europejskiej, ale MSZ potwierdza opinię moich znajomych: Obywatele Polscy mogą przekraczać granicę zarówno na paszporcie, jak i dowodzie osobistym. Rekomendujemy jednak, oprócz dowodu osobistego, posiadanie ze sobą paszportu, ponieważ większość gruzińskich urzędów oraz punktów usługowych uznaje wyłącznie paszport, jako dokument potwierdzający tożsamość. https://www.gov.pl/web/dyplomacja/gruzja
Ja jednak paszport z całego serca rekomenduję, bo MSZ podaje także, że wiele punktów usługowych czy urzędów honoruje tylko paszport. Poza tym – bardzo wygodnie jest mieć oba dokumenty w różnych miejscach. W razie zgubienia jednego, bez problemu wrócimy z kraju na drugim.

2. W Batumi jest fontanna, z której leje się darmowy alkohol.

Podobno 🙂 Kogokolwiek kto był w Batumi pytam, mówi, że o 19:00 owszem, widział, ale ludzi pod wieżą. Nie tylko turystów, ale też lokalnych degustatorów, ale nic się nie lało. Magda specjalnie w tej sprawie skontaktowała się dla mnie z ex. On zarzeka się, że to prawda i o 19:00 przez kilka minut 4 kraniki obok Cha cha Tower leją lokalny wysokoprocentowy alkohol (cha chę) za darmo. Szkopuł polega na tym, że nikt nie wie którego dnia tygodnia to się stanie.
W najgorszym razie można kupić pół litra za 10 lari (13 zł po dzisiejszym kursie) od kogoś pod fontanną. Levan zarzeka się, że to prawda i cha cha leje się nie 10, tylko 15 minut.
Sprawdzić nie zaszkodzi, miejskie legendy mają swój urok. Istnieją filmy potwierdzające teorię
adres: 4 Gogebashvili St, Batumi, Gruzja

3. Komunikacja publiczna jest śmiesznie tania

A mówiąc śmiesznie tania, mam na myśli bardzo groszowe sprawy. Pociąg z Tibilisi do Batumi (trochę dalej niż z Warszawy do Gdańska) kosztuje 25 lari (32 zł). A podobno warto wybrać marszrutkę (busik), co ze względu na widoki i styl jazdy poleca Kuba.

4. Położenie Gruzji pozwala na zwiedzenie mniej turystycznych miejsc

Kamil polecał mi z całego serca Armenię, Magda wspomina jak z Levanem wybrali się nocnym pociągiem z Tibilisi do Baku w Azerbejdżanie. Koszt – mniej niż 100 lari (130 zł). Loty z Polski do Baku są bardzo drogie, więc warto rozważyć. I to działa oczywiście w dwie strony, bo jeśli komuś z was zdarzy się odwiedzić Baku albo Armenię, to wręcz koniecznie trzeba wybrać się do Gruzji

Dolina Truso (fot. materiały prasowe), Gruzja
Dolina Truso (fot. materiały prasowe)

5. Loty do Gruzji są bardzo tanie

W ciepłych miesiącach z 600 zł za lot w obie strony, generalnie bardzo często za 300, a jak ktoś ma ochotę po prostu pozwiedzać i pogoda mu niestraszna – da się znaleźć poniżej 100 zł w obie strony, ale w grudniu. Strona z archiwalnymi prognozami pogody pokazuje, że temperatura zazwyczaj oscyluje wtedy między 6 a 10 stopni.

2 minuty szukania i znalazłam przykładowe loty za 78 zł.
Do Gruzji lata między innymi Wizzair i ląduje w Kutaisi. Do nadmorskiego Batumi jest 120 km, do Tibilisi, stolicy Gruzji – 200 km.

6. Ludzie w Gruzji są bardzo mili i uwielbiają Polaków

Raczej nie przypisuję narodom cech charakteru, ale ze wszystkich usłyszanych historii płynie jeden wniosek – Gruzini są przemili i bardzo pomocni. Biorą ludzi na autostopa, częstują wszystkim co mają, proponują nocleg i traktują gości z wielką sympatią. Gdy usłyszą, że jesteś Polakiem, to dodatkowo zyskujesz punkty do sympatii. I chociaż wiele w tym zasługi Lecha Kaczyńskiego, który ma swoją ulicię w Tibilisi, to historia dobrych stosunków polsko-gruzińskich jest sporo dłuższa.
Ta gruzińska gościnność jest cudowna, i niejedną osobę skłoniła do zmiany planów. Dlatego Kamil radzi, by Gruzji sztywno nie planować, bo cały urok w jej doświadczaniu. Noclegi są tanie, można rezerwować z dnia na dzień.
Przykładowe i ręczę, że nie sortowałam po opcji “najtańsze”. 6 nocy w Kutaisi dla dwóch osób za 500 zł

Gdybym posortowała po cenie, znalazłabym taki za mniej niż 100 zł. WOW.

7. Gościnność jest cudowna, ale bądźmy przyzwoici

Tak już chyba jest, że najbiedniejsi podzielą się wszystkim co mają. Poczęstują obiadem, będą chcieli wznosić toasty, podwieźć czy przenocować, bo gościnność jest dla Gruzinów bardzo ważna. I to jest miłe, nie przeczę. Ale jeśli ktoś częstuje cię winem, to kup od niego trochę wina. Jak częstuje cię serem, kup trochę sera :). Albo czegoś innego, ale to w mojej ocenie bardzo ważne. To, że w Gruzji jest tanio jest dla nas, Polaków wygodne i fajne, ale pamiętajmy o drugiej stronie medalu – bo te ceny oznaczają, że Gruzini zarabiają mało.

wino, gruzja
Wino, fot. materiały prasowe

8. Być może mam trochę gruzińskiej krwi

Heh, to ciekawostka o mnie, a nie o Gruzji, ale moja prababcia (mama dziadka) była “gdzieś z Kaukazu”, ale to by tłumaczyło, czemu moje serce zdecydowanie mocniej bije na myśl o podróży na wschód niż na zachód.

9. W Gruzji można posmakować wyjątkowych warzyw

Bez tych wszystkich norm unijnych, które z jednej strony ułatwiają nam życie, a z drugiej utrudniają. Znajomi zachwalają np. kukurydzę, która nie wygląda jak równiuteńka kolba wyjęta wprost z taśmy produkcyjnej.

Czy ja w ogóle wspominałam, że gruzińskie jedzenie jest przepyszne?

https://www.tasteatlas.com/georgia

Z całego serca polecam stronę Taste Atlas gdzie można zobaczyć regionalne potrawy warte spróbowania.

10. Katie Melua urodziła w się w Gruzji

Konkretniej – w Kutaisi. Spędziła tam dzieciństwo, a potem uciekła z rodziną przed wojną.
Btw. Katie Melua odpowiada za mój wielki strach przed słuchawkami w samolotach. Właśnie w ten sposób w jej uchu znalazł się malutki pająk, którego potem usunął lekarz. Ale spokojnie, to nie było w Gruzji.


11. Możesz nie znać języków, a i tak się dogadasz

Potwierdzili mi to wszyscy. Trochę na migi, trochę gestami, jak będzie ciężko, to zawoła się kolegę, który przetłumaczy i się dogadasz. Aczkolwiek wygodnie jest znać kilka słówek i zwrotów po rosyjsku, bo jest tam praktyczniejszy niż angielski. A jeszcze lepiej nauczyć się wymawiać kilka podstawowych słów i zwrotów po gruzińsku.

12. Nie zapominajmy o wojnie

GruzjaGruzjaG Gruzjaajzu jest świeżo po wojnie i chociaż jest bezpieczna (nie ma jej na liście kierunków odradzanych przez MSZ) to nie da się ukryć, że sytuacja jest napięta. Kamil mi mówił, że nocą Rosjanie przesuwają sobie granicę o kilka metrów, na swoją korzyść rzecz jasna. Po prostu biorą pachołki i hop, powiększają swoje tereny. Niestety media to potwierdzają.

13. Gruzini wierzą, że wymyślili wino

A ja im wierzę, bo to rzeczywiście tradycja rozpoczynająca się kilka tysięcy lat przed naszą erą. Gruzińskie wina są pyszne. Ja lubię słodkie biało Saamo i chociaż ekspertką od win nie jestem, to te gruzińskie są naprawdę wyjątkowe. No i takie od serca, bo domowe wino sprzedaje się wszędzie. Albo wszędzie nim po prostu częstują.

Park Narodowy Javakheti, fot. materiały prasowe

14. Zakupy warto robić lokalnie

Zamiast szukać sklepów, pukać do domów. Jak ktoś nie sprzedaje sera, to powie który sąsiad sprzedaje. Gruzini sami wytwarzają mnóstwo lokalnych produktów i to chyba najfajniejszy sposób aby wesprzeć społeczność i jednocześnie poznać kulturę przez podniebienie. Mało jest supermarketów, za to sporo lokalnych sklepików.

15. W Batumi nie ma herbacianych pól!

Ale się odradzają na nowo pod Batumi. Podobno po słynnym hicie z lat 60. sporo osób o to dopytuje, ale uprawa herbaty ruszyła na nowo z kopyta 🙂

most pokoju, fot. materiały prasowe

16. Gruzja jest piękna

Myślę, że Keanu Reeves powiedziałby, że jest “breathtaking”. Widziałam ją tylko na zdjęciach i jeśli istnieje coś takiego jak eyegasm, to go doświadczyłam.
Gruzja jako pomost między Azją a Europą (leży na styku) kraj z Kaukazem, ale też nad Morzem Czarnym, kraj z dziewiczą przyrodą, miłymi ludźmi, przepyszną kuchnią i wybornym winem brzmi jak… raj?

Ten tekst powstał we współpracy z Georgian National Tourism Administration.

GruzjaGruzjaGruz Gruzja chciałaby się promować jako kierunek, który warto odwiedzić, a ja bardzo chętnie w tym zakresie pomogę. Za pokazanie fotek, filmików i wszystkie opowieści dziękuję moim znajomym, w szczególności Kamilowi, Kubie i Magdzie. Bo ja Gruzję widziałam dotąd tylko na zdjęciach.

No właśnie, jak to tak? Miałam być w Gruzji w zeszłym roku, ale wtedy nie wyszło. Dlatego teraz po prostu kupiłam bilety i… za miesiąc wybieram się w podróż po tym cudownym kraju. Na własną rękę, za własne pieniądze, więc wypatrujcie relacji, wpisów i zdjęć z mam nadzieję… raju. Nie mogę się doczekać!
Jeśli masz jakieś wskazówki albo rady, koniecznie daj znać w komentarzu.

Batumi, fot. materiały prasowe
Uściski, Ania

47
Dodaj komentarz

avatar
23 Comment threads
24 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
26 Comment authors
KlaudiaJudytaPiotrPoldekPolak we Francji Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Karolina
Gość

W Gruzji byłam w tym roku chociaż już bardzo długo chciałam ją zobaczyć. 10 dni pozwoliło dużo zobaczyć, zakochać się w niej i nawet to, że wróciłam z chorymi jelitami nie zmieniło mojej opinii, że był to najlepszy kraj, w którym byłam i najlepszy urlop. Niemożliwe okazało się bardzo możliwe, czyli ponad 3tys mnpm i 1500m przewyższenia (uwaga na kolana), wspaniałe krajobrazy, które śnią się po nocach. Polecam Gruzińską Drogę Wojenną (u wlotu do doliny Truso jest kolejka linowa, którą wjeżdża się na 2900, a potem na 2750mnpm 45 min w jedną stronę ok 50zł za obie strony), pełno owiec… Czytaj więcej »

Marlena
Gość

Kochan Gruzje 😍 Jednak żeby ją dobrze poznać polecam wynająć samochód i to koniecznie 4×4. Całe życie będę pamiętać picie wody gazowanej prosto ze skał oraz piękne lodowce.

Aga
Gość

Najpierw Globstory, później Martyna z Gruzji i The Travelling Onion, a teraz jeszcze Ty!
I jak nie wpisać tego kraju jako następny punkt na Bucket Liście miejsc do odwiedzenia? 😀

Aniamaluje
Gość
Aniamaluje

nie wiem, ja wpisałam 😀

Dominika
Gość

Kurcze, sama słyszałam same pozytywy na temat Gruzji oprócz jedzenia właśnie: D Ile ludzi tyle opinii, ale z relecji znajomych wynika, że umarłabym tam z głodu. Ale widoki i tak zachęcają żeby kiedyś zaryzykować zwiedzenie 🙂

Paulette
Gość

jejku, chciałabym jak najwięcej praktycznych wpisów, bardzo proszę 😘 to mój kierunek podróży w przyszłym roku!

Aniamaluje
Gość
Aniamaluje

myślę, że stworzę coś po wyjeździe 🙂

Olga
Gość
Olga

Ja również, wybieram się do Gruzji na tydzień wielkanocny 🙂

Kasia
Gość

Boje się jechać do Gruzji, bo jestem bardzo wrażliwa na dobro zwierząt. Słyszałam ze jest tam pełno bezdomnych i głodnych psów i kotów. Piękny kraj ale nie zrobię sobie tego 🙁

Alicja w swoim świecie
Gość

Powiem tak: ja to odebrałam nieco inaczej. Zwierzaki faktycznie nie są najczystsze, ale raczej nie wyglądają na zabiedzone i są bardzo ufne, stąd wnioskuję, że raczej nie są krzywdzone… Przez tydzień codziennie głaskałam po kilka słodkich piesków, które wyglądały na mega zadowolone. Kwestia tego, co uważamy za dobre dla nich. Tam nie zamyka się zwierząt w schroniskach, a szczepi, sterylizuje (podobno, tylko o tym słyszałam) i wypuszcza. Można więc powiedzieć, że są po prostu wolne, bo schroniskowa klatka rzadko jest wymarzonym miejscem do mieszkania 🙁 Zapraszam do przeczytania mojego wpisu na blogu, tam też o tym wspominam: http://alicjawswoimswiecie.pl/komu-na-pewno-spodoba-sie-gruzja-czy-warto-tam-jechac/ I żeby… Czytaj więcej »

paulina
Gość
paulina

O ile pieski w miastach i niżej są w miarę bezpiecznymi i miłymi towarzyszami wycieczek, o tyle tych w górach warto unikać. Często spędzają życie z dala od ludzi, nie są zsocjalizowane i potrafią być bardzo niebezpieczne.

Agnieszka
Gość

Widziałam tę fontannę z czaczą 😀 przewodniczka opowiadała nam o niej, ale niestety mam za krótką pamięć do takich szczegółów ;). Super, że lecisz do Gruzji! Koniecznie musisz zaliczyć tam jakąś tradycyjną suprę. Gruzini potrafią się dobrze bawić, choć ja będąc tam kilka lat temu w listopadzie (sezon na zimowe, szare ubrania) odniosłam wrażenie, że to dość smutny naród. Ale to prawda, że Gruzini są gościnni i lubią Polaków 🙂

paulina
Gość
paulina

niestety fontanna od kliku już sezonów nie działa – bimbrowe źródełko wyschło 😉

Paul.a
Gość

Gruzja jest bajkowo piękna i szczerze ją polecam – swego czasu zachwyciła nas tak bardzo, że pomieszkujemy tam z sumie trochę od lat. Przy całym mnóstwie zachęcających i polecających kraj artykułów i publikacji (z którymi szczerze się zgadzam) warto sięgnąć jednak choćby po książkę “Pokazucha” Stasi Budzisz. Nakreśla ona społeczno-kulturalne tło i sprawia, że mniej komfortowo, ale widzi się o wiele, wiele więcej. Na dłuższą metę nie jestem w stanie wytrzymać w Gruzji przez tamtejszy mizoginizm i to, gdzie społeczeństwo widzi kobiety, dlatego uciekam w przyrodę. A ta jest spektakularna. Pamiętaj o uważnym prześledzeniu swojej polisy ubezpieczeniowej – wiele z… Czytaj więcej »

Basia
Gość

Już samo to, że wymyślili wino przekonuje mnie do odwiedzin 😉 chyba mam kolejne marzenie do zrealizowania.

Alicja w swoim świecie
Gość

Muszę Ci podziękować za ten wpis! W czerwcu spędziłam tydzień w Gruzji i wróciłam totalnie zakochana. Od ponad dwóch miesięcy miałam na dysku napisany wpis, którego nie opublikowałam, bo chciałam najpierw stworzyć więcej treści na temat tego wyjazdu, ale… No cóż, jestem początkująca i mam świadomość, że artykuły nie trafią do milionów osób, więc trochę brakowało mi motywacji. Ale teraz w końcu wstawiłam go na stronę. Może wy mnie teraz zmobilizujecie do dalszej pracy 😉 Będzie mi bardzo miło, jeśli ktokolwiek wpadnie do mnie, przeczyta i da znać, czy byłby zainteresowany kolejnymi. Może w końcu się za nie poważnie wezmę… Czytaj więcej »

Aniamaluje
Gość
Aniamaluje

daj link 🙂

Alicja w swoim świecie
Gość
Alicja w swoim świecie
Gość

Czy moja odpowiedź doszła?

Natalia
Gość

Jedź koniecznie do Udabno w Gruzji! Raz, że tam Oasis Club prowadzi cudowna, polska ekipa, a dwa, że to bardzo blisko monastyrów David Gareja 🙂 w tym roku drugi raz zorganizowali Oodabno Festiwal, więc byliśmy z zespołem – mega wycieczka! A do Gareji jechaliśmy konno 😀

Pani.lisek
Gość

Do Gruzji chce pojechać od filmu Busem przez świat i globstory, ale jak na razie brakuje mi odwagi wyjechać samej do tak odległego kraju. A jednak nie mam w swoim gronie ludzi zainteresowanych tym wyjazdem, żeby wyjechać grupowo. Więc na początek mam cel: Estonia 😉😉 która chce zobaczyć odkąd był tam mój ojciec w ramach projektu unijnego i opowiadał, że kraj jest piękny. Nie widziałam żadnych zdjęć i filmów, to dopiero przede mną, jak będę planować urlop (niestety nie mam go dużo 😭 a tyle jeszcze jest krajów do zobaczenia)

Patrycja
Gość

W jakim terminie będziesz w Gruzji? 🙂 Ja lecę na 2 tygodnie 19 listopada 🙂 dzięki za wpis, sporo ciekawostek! Ogród w Batumi na pewno zobaczę 🙂

Ania
Gość

Potwierdzam! chacha leci (a przynajmniej leciała w 2014;)) z fontanny w Batumi. Najwyraźniej miałam szczęście jej spróbować. Gruzja jest piękna, zakochałam się w niej 5 lat temu i mam nadzieję w niedługiej przyszłości wrócić. Myślę, że też będziesz zachwycona (mamy bardzo podobne odczucia co do Lwowa i Kijowa, moje serduszko też jest na Wschodzie<3)

Magda K.
Gość

Szczególnie te fragmenty o winie mnie zaciekawiły. Nigdy nie byłam w Gruzji, ba nie znam nawet nikogo kto był, ale tak to opisałaś, że naprawdę mam ochotę poszukać biletów i fruuu 😉

Magdalena
Gość

W Tbilisi jest klub/bar o nazwie WARSZAWA, od góry do dołu powyklejany wycinkami z polskich gazet. 🙂

Zaczytana
Gość

Od kilku lat marzy mi się wyjazd do Gruzji. Mam nadzieję, że jak “młody” trochę podrośnie, będzie to możliwe. Marzenia trzeba przecież realizować:)

z-dusza.pl
Gość

Jeju, ile ciekawych rzeczy! Jakoś nigdy nie rozpatrywałam Gruzji pod względem turystycznym, ale może właśnie warto wybrać się w te mniej znane rejony. najbardziej zaciekawiły mnie krajobrazy i jedzonko 😉

Polak we Francji
Gość

Prawie magiczne, cudne fotki…dobry tekst.
Pozdrowienia z francuskiej emigracji, tu z kolei pachnie także rewolucją, ( albo śmierdzi upadającym systemem, jak kto woli ). A może na raz i jedno, i drugie…a poza tym, jeszcze, Francja- elegancja.

Poldek
Gość

jak patrzę na to Pani zdjęcie po prawej to od razu wpis się przyjemniej czyta:) pozdrawiam

Piotr
Gość

Gruzja jest rzeczywiście bardzo piękna, a podczas krótkich wypadków jest krajem, w którym chyba najłatwiej idzie zakochać się na zabój. Jednakże dla równowagi polecam książkę “Pokazucha” Stasi Budzisz, która zagląda w ciemne strony tego kraju. I niestety nie są one ukryte głęboko. Znajdują się zaraz za fasadą dla turystów, którzy przebywają w tym kraju do miesiąca czasu. Po przeczytaniu tej lektury złapałem się na tym, jak wiele z tych spraw widziałem podczas pobytu w Gruzji, a które wtedy były dla mnie folklorem. A są straszne. Ale możesz też przeczytaj dopiero po powrocie?

Judyta
Gość

Super sprawa z Gruzją, nie jest zasypana przez turystów i ma wiele do zaoferowania.
Idealne miejsce na chłonięcie lokalnej kultury i jedzenia ;D
Kierunek warty uwagi

Klaudia
Gość

no widzisz, a ja nawet bym nie pomyślała o takim kierunku podróży 🙂

Previous
Książki, które powinna przeczytać każda kobieta
Ciekawostki o Gruzji, przez które mam ochotę spakować walizkę i tam pojechać