Zmęczona. Tak się ostatnio czuję. Nawet nie fizycznie, to inny rodzaj zmęczenia. Zmęczenie mnogością decyzji do podjęcia i wyborów do dokonania. Zmęczenie ilością rzeczy, walczących każdego dnia o moją uwagę. 
Kiedyś nie rozumiałam ludzi latających na all inclusive, mówiących fryzjerowi „rób co chcesz” albo wybierających buty w pierwszym sklepie, bez porównania oferty w 10 innych. Dzisiaj rozumiem. 
Każdy czasami potrzebuje odpoczynku umysłowego.

#lavieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #darlingdaily #szczerze_pisząc #discoverunder50k

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję....

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę. Nie odpisywała na maile, wyrzucała kawałki pracy, które wcześniej zaakceptowała, olewała swoje seminaria i w ogóle nie była pomocna. Dawała jednak bardzo wyraźne aluzje, że poprzedni rocznik kupił jej w podzięce piękną biżuterię.

Prezenty są miłe, ale bywają kłopotem dla wszystkich stron. Dlatego na moim kanale na Youtube (link w stories) opowiadam o tym, co uważam o prezentach na zakończenie roku w szkole. Czy wypada dać? Co dać? 
A jeśli masz jakąś ciekawą historię związaną z takim prezentem - podziel się w komentarzu.
Ja najbardziej lubiłam te wszystkie koślawo narysowane kwiatki, przytulaski i deklaracje, że jestem najulubieńszą panią😉
#szkoła #zakonczenieroku #zakonczenierokuszkolnego #wakacje #lato #nauczyciel #prezent #aniamaluje #niedziela #dziendobry

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę....

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Tu był długi opis, ale za dużo hashtagów i instagram zjadł.
Pisałam, że robiłam dzisiaj porządki - audyt obuwia, bo lubię zanosić zniszczone buty do szewca i patrzeć na ich nowe życie. Odświeżanie letnich ubrań, bo lato zaskoczyło mnie wpadając bez wiosny. Ale w połowie wyszło jak zawsze, zrobiłam straszny bałagan i poszłam czytać książkę. Z polecenia @karolinakovalska „Rozdeptałem czarnego kota przez przypadek”. Ładne! Połknęłam na jeden raz. Aż żal.

Tu był długi opis, ale...

Pierwszy dzień po podróży to zawsze pranie i inne prace porządkowe, których szczerze nie znoszę, ale są koniecznością. Potrzebne było więc przepyszne ale też szybkie #jedzonko.
Upiekłam małe #pomidorki i fasolkę (ale tylko dlatego,że sprzątałam lodówkę, fajniejsze będą bataty, szparagi). Mix sałat, świeża #burrata i trochę kremu balsamicznego. Proste, pyszne i w sumie jedno z tych dań, które zaspokaja nie tylko głód, ale też inne zmysły. Burrata to moje odkrycie zeszłego roku, nie wiem jak mogłam żyć nie wiedząc o jej istnieniu, chyba będę musiała na nowo odwiedzić wszystkie miejsca we Włoszech, w których dotąd byłam😈 #burratacheese #burratagram #burrataporn #przepis #jedzenie #obiad #pycha #mniam #salatka #sałatka #salad #omnomnom #mniam

Pierwszy dzień po podróży to...

Większość zdjęć w rodzinnych albumach (u mnie) ma mnóstwo prześwietleń albo cieni w złych miejscach, totalnie randomowe pozy, bo ktoś z kiepskim wzrokiem strzelał na oślep. Ciekawe czy za 10-20 lat z podobnym poczuciem obciachu będziemy patrzeć na obecne trendy. Czy instagramowa stylistyka będzie postrzegana w ten sam sposób, co niegdyś meblościanki, które były w każdym domu i stanowiły powód do dumy.
Taka drobna myśl po wczorajszym oglądaniu zdjęć z dzieciństwa w różnych zakątkach internetu. Bardzo fajne to było!
#palmiarniagliwice #palmiarnia #czerwonasukienka #lumpeks #lumpeksowezdobycze #secondhand #palmhouse #jungle #plantlady #roślinki #niedziela #dziendobry #blogerka #podróżemałeiduże #silesia #gliwice #ootd

Większość zdjęć w rodzinnych albumach...

Jak prawie zostałam terrorystką

Prawie zostałam terrorystką

Prawie zostałam terrorystką

i wcale nie było mi do śmiechu
Marzec 2017, Malezja. Piękny, nowoczesny kraj z bardzo przystępnymi cenami. Ludzie mówią po angielsku, w Kuala Lumpur autobusy dla turystów są bezpłatne (podróżują też nimi zwykli mieszkańcy), jest nawet Uber, który ma szaloną promocję – przejazd do 4km za 99 groszy (waluta była wtedy 1:1 ze złotówką), z której to promocji bardzo mocno korzystaliśmy. Malezja ma też ropę naftową, dominującą religią jest  tam Islam no i… nie uznała Izraela jako państwa.
Po kilku dniach w stolicy Malezji i tym jak zjadłam smakujące wymiocinami lody o smaku duriana przenieśliśmy się na wyspę Langkawi. 
Tam plażowałam, sadziłam ryż, nurkowałam z rekinami (malutkimi i przez chwilę, ale dajcie mi podramatyzować :D) i grałam w karty. Jako strefa bezcłowa, wyspa jest dość mocno kontrolowana.
Dlatego gdy złapała nas tamtejsza policja, wiedzieliśmy że to nie żarty. 
A za co nas złapali? Za bardzo nieodpowiedzialną jazdę na skuterze w trzy osoby, za które to przewinienie łapią wyłącznie turystów (lokalsi jeżdżą i po pięć osób). Chcieliśmy jeździć inaczej, ale drugi skuter się popsuł.

Zrobiłam tam też to śliczne zdjęcie 🙂 
Prawo złamane, trudno, trzeba ponieść konsekwencje. I być spokojnym, bo czasami w Azji dzieją się różne rzeczy a i policja potrafi podrzucić narkotyki by chwilę potem ogłosić kolejny sukces w walce z przemytem. Nie miałabym ochoty zgnić w Bang Kwang – podobno najcięższym więzieniu świata.
Policja wypytywała nas o różne rzeczy. Gdzie śpimy, kiedy przylecieliśmy, co widzieliśmy i co zamierzamy zobaczyć.
A potem policjant poszedł do auta, wyjął plik kartek, odnalazł nasze nazwiska i powiedział “no, nie kłamiecie. Przylecieliście tego i tego, w piątek zamienialiście dolary na euro, w sklepie kupiliście kit katy i piwo”…
Nie pamiętam oczywiście czy to był piątek, ale wszystko się zgadzało. 
Dobrze, że mówiliśmy prawdę. Lżejsi o “trochę” pieniędzy zapomnieliśmy o przygodzie.
Z tego zdarzenia wyniosłam namacalnie pewność, że nie warto kłamać, bo to tylko pogarsza sytuację. A nawet jak chwilowo poprawi, to pogorszy później.
Pod koniec listopada byliśmy w tym samym składzie (plus jedna osoba) w Izraelu. Na chwilę. Wjazd bezproblemowy, chociaż na lotnisku nikt nie potrzebował pinu by ściągnąć opłatę za samochód z karty :O.
Kilka pytań o to gdzie się zatrzymuję, co zamierzam zobaczyć, na ile dni jesteśmy i otrzymałam bez problemu wizę.
Aż do wyjazdu.
Podczas wyjazdu z Izraela na lotnisku rozmawiasz z agentem. Zadaje on rutynowe pytania. 

Unlike in many other countries, airport security staff is quite intelligent.

Tym razem wyraźnie zaznaczam, że to cytat, bo gdy we wpisie o Kambodży zacytowałam Włocha mówiącego o ludności “not so smart” nie daliście mi żyć 😀 
A pytania to:
Co widziałeś? Czy ci się podobało? Wertując mój paszport agentka zapytała oczywiście o Malezję. Pytają o każdy odwiedzony kraj, który nie uznał Izraela, a że przede mną kontrolę sprawnie przeszła Ola z Łukaszem, w ogóle się tym nie stresowałam. Po prostu mówiłam prawdę.
Po serii pytań – na ile dni byłaś w Malezji? Poznałaś tam kogoś? Czy ci się podobało? Czy ktoś z Izraela dawał ci coś do przewiezienia?
Otrzymałam jak wszyscy żółtą naklejkę i z uśmiechem na ustach zostałam skierowana do kontroli paszportowej. Byłam spokojna, bo nie zrobiłam nic złego i mówiłam prawdę i tylko prawdę.
Jakie było moje zdziwienie, gdy przy kontroli bagażu nas rozdzielili, a ja zostałam skierowana na bardzo szczegółową kontrolę.
Winą była ta naklejka.
Poproszono mnie o wyłożenie wszystkiego na taśmę. Specjalnym sprzętem sprawdzono mi każdą jedną rzecz z bagażu, łącznie z pytaniami “ten telefon wyjęłaś z bagażu czy z kieszeni?”. Trwało to dość długo, zresztą wyobraźcie sobie, że ktoś prześwietla wam osobno majtki, ubrania i elektronikę.  Łącznie kontrolowały mnie 3 różne osoby coś ze sobą konsultując ale finalnie zostałam puszczona.
O co tyle krzyku?
Na podstawie rozmowy (i zebranych wcześniej danych, Izrael ma bardzo dobry wywiad) agent ocenia jak bardzo niebezpieczną osobą jesteś.
Bardzo trudno znaleźć wiarygodne źródło dotyczące skali i kryteriów (ktoś pomoże?), generalnie jeden dostają bardzo porządne Grażynki a 6 brodaci Palestyńczycy i inni “to na pewno terrorysta”. Ja dostałam piątkę.
Znaczy eee Al-Dżazira ma na swojej stronie artykuł o tym, że to zwykły rasizm i coś pewnie w tym jest, ale to względy bezpieczeństwa, których trudno nie zrozumieć znając historię Izraela.
W Malezji byłam z Olą i Łukaszem (ocenieni na bezpieczne dwa, nie musieli nawet otwierać walizek).
Czym zawiniłam? 
Może uczestnictwem w konferencji dotyczącej łamania praw człowieka i  w Iranie w 2013 (znaczy, konferencja była w Paryżu, w Iranie torturują)?
Może kilkoma godzinami w Katarze, gdzie miałam przesiadkę? (nie miałam tego w paszporcie, ale przecież wszystko wiedzą).
A może chodzi o to, że “lubię” na fejsie Michaela Laitmana , który nie jest zbyt lubiany w Izraelu?
A może poszło o to, że po prostu byłam ruda?
Nigdy się nie dowiem.
Szary golf kupiony tutaj . Mamo, czy ten jest lepszy? 😉

Psst!!! Kto był w Izraelu? Sprawdźcie swoje karteczki, umieram z ciekawości :)) Moi znajomi wszyscy ocenieni na 2 lub maks 3  😀





Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

XOXO

28
Dodaj komentarz

avatar
24 Comment threads
4 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
24 Comment authors
archigame.plBogusiaMK.Katarzyna KowalskaNikola Tkacz Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Dorota
Gość

Ja się tam nawet nie wybieram. Podpisywałam mnóstwo petycji, nie wspominając innych “sprawek” 😉

Agata
Gość
Agata

Akurat przez ostatni rok podróżuję do Izraela i spowrotem bardzo często. I może masz racje, może prześwietlają, może wiedzą co jesz na śniadanie. Ale prawda jest taka, że podejrzana jest każda młoda podróżująca samotnie kobieta (mężczyzna pewnie też). Twoi znajomi pewnie podeszli jako para i poszli dalej, Ty, poszłaś do specjalnej kolejki 😉 Oczywiście wizyta w Malezji, na pewno Ci “pomogła”. Ja w tej cudownej kontroli biorę udział za kazdym razem jak lecę. Uwielbiam jak prześwietlają mi każdą chałwę w mojej walizce 🙂 Gorzej, jak później trzeba o wszystko znowu spakować 😛

Agata
Gość
Agata

A i jeśli tu chodzi o pierwszą cyfrę na początku kodu na tej naklejce, to zawsze mam 5 😉 A niby mam wizę studencką, nie podróżowałam do żadnych “nieodpowiednich krajów” itd.

K.
Gość
K.

Początkiem października leciałam liniami El-Al do Izraela. Wylatywałam sama, chociaż na miejscu miałam spotkać się z moją rodziną która przylatywala tego samego dnia z zagranicy gdzie mieszkają na stałe, miałam mały bagaż (musiałam dostać się do Warszawy i wolałam nie targać ze sobą walizek tylko pojemny walizko-plecak), dodatkowo zbliżało się święto Jom Kippur a ja dwa lata wcześniej byłam w Turcji 😂 oczywiście od razu po długim wywiadzie wzięto mnie na kontrolę osobistą i też oceniono mnie na piątkę. Internet pełen jest takich historii. Osobiście czułam się trochę poniżona (?), chociaż podczas kontroli osoby za nią odpowiedzialne były uprzejme i… Czytaj więcej »

Katarzyna Kowalska
Gość
Katarzyna Kowalska

Mam ochotę pojechać żeby tylko sprawdzić jaki nr dostane 😂

Nikola Tkacz
Gość

Ja przekraczałam granicę w Egipcie i nie mam takiej karteczki, ale pamiętam, że mimo, że miałam jakieś 15 lat musiałam sama odpowiadać na wszystkie pytania i tak samo maglowane były też mniejsze dzieciaki, a na kontroli bezpieczeństwa, gdy zapikałam, bardzo dokładnie zmacał mnie mężczyzna, bo kobiet pracujących na granicy nie było. Cóż… Izrael i tak jest tego wart 😀 Choć na Beauvais w ten weekend ja i wszystkie moje rzeczy (te w walizce też) były sprawdzane na obecność substancji wybuchowych i narkotyków i też nie mam pojęcia dlaczego.

BogusiaM
Gość

W Izraelu nie byłam, ale mało ogólnie latam samolotem, więc na 3 podróże z 4, byłam dokładniej sprawdzana od reszty pasażerów :p

Nebelwerfer
Gość
Nebelwerfer

A może po prostu wyrywkowo trzepią co dziesiątą osobę. I trzeba mieć pecha, żeby ta osoba być. Skuteczny system musi mieć pewien element losowości. Niejeden przestępca wpadł podczas kontroli drogowej, bo nie zapiął pasów.

archigame.pl
Gość

Zdecydowanie. To na pewno ta rudość!

naczytane.blogspot.com
Gość
naczytane.blogspot.com

Mnie przeraża, że policjant wyciągną te kartki i wszystko o was wiedział!
Lepiej chyba trzymać się Europy 😀

Katarzyna Kędzierska
Gość

Aż sprawdziłam z ciekawości, bo granicę Izraela przekraczałam w sumie 4 razy, ale nie mam już tych kartek. Skądinąd, pierwszy wjazd do Izraela wspominam najbardziej traumatycznie. Był środek nocy, granicę przechodzi się pieszo, jest kilka stanowisk, na których Cię odpytują z wszystkiego po angielsku i po polsku. Przechodziliśmy w kilkanaście osób, wiele narodowości. Dwie dziewczyny cofnęli bez podania powodu. Potem siedzieliśmy 3h w knajpie, czekając na transport. Zagapiłam się na młodziutkiego chłopaka przy barze, bez munduru, za to z OGROMNYM karabinem niedbale przerzuconym przez ramię. Gdy na mnie spojrzał, wyglądał jakby go Mosad szkolił na zmianę z KGB. Nie odważyłam… Czytaj więcej »

aniamaluje
Gość

widzielismy takich w knajpie z hummusem, bardzo pilnowałam się by nie zerkać.
Właśnie byłam pewna, że jeśli juz jestem problematyczna to na wejściu mogę mieć problemy, ale nie na wyjściu 😀

Natalia Sz.
Gość
Natalia Sz.

Ja miałam dokładniejszą (ale nie aż taką) kontrolę przy wylocie z Kanady do USA, a mąż normalnie. 😀 Dodam, że mąż jest wysoki, postawny, ma delikatnie bliskowschodnią urodę i gęstą brodę. 😀

MamaKluskii
Gość
MamaKluskii

Ja za każdym razem miałam taką kontrolę, bo podróżowałam sama 🙂 a jak leciałam za pierwszym razem, to nie mialam na koncie żadnych wyjazdów zagranicznych do krajów arabskich 🙂 nie zawsze intensywność kontroli wiąże się z rzeczywistymi podejrzeniami, czasem jest to zupełny przypadek/statystyki do nabicia:)

aniamaluje
Gość

Mam nadzieje ze tak właśnie było tym razem 🙂

90-ty
Gość

Słyszałem przeróżne historie o odprawach na lotnisku, ale tak się zastanawiam, co mogliby Ci zrobić w ostateczności, gdybyś się im nie spodobała? Do więzienia raczej by Cię nie wysłali, bo za co? Zatrzymaliby na zawsze w Izraelu i nie wypuścili z niego? Raczej nie…

aniamaluje
Gość

Chyba eskortują do samolotu a dalej nie wiem 😀

Magdelena | palm tree view
Gość

no nieźle (:

btw. wiele razy spotkałam się z sytuacją, że ktoś ściągał mi pieniądze z karty i nie musiałam nawet wpisać PINU (głównie w Stanach, w hotelach, knajpach ! i w wypożyczalni auta). Wydaje mi się, że to kwestia tego, że za granicą system czyta nasze karty z wypukłymi numerkami jak kredytowe i podobnie jak w sytuacji, gdy płacimy kartą przez Internet, sam sczytuje wszystkie dane i nie potrzeba mu pinu, żeby dobrał się do naszej kasy (:

aniamaluje
Gość

właśnie dlatego za granicą jestem team gotówka

ida
Gość
ida

Ja tez trafilam do bardziej szczegolowej kontroli, ale, o ile pamietam, ktos po prostu do mnie podszedl, gdy juz stalam w kolejce i zabral do innej (choc moze, jak ta ciapa stalam z taka zolta naklejka wlasnie… nie pamietam). Ale nie skanowali mi zadnej chalwy 😀 Szczegolowo sprawdzali elektronike. Wczesniej pytali o moja wizyte w Maroku, ale to chyba bylo przy wjezdzie i poszlo standardowo.

Ania Kalemba
Gość

Niezła historia 🙂

Nihil Novi
Gość

Coś czuję, że bym wpadła w histerię – zawsze panikuję w takich sytuacjach, nawet, jeśli wiem, że na 100% nie zrobiłam nic złego.

Małgorzata Miziur
Gość
Małgorzata Miziur

Nie martw się, miałam podobą sytuację 😉 Z tym, że byłam sama i otoczona przez cwaniaczków z kaburą przypiętą do pasa 😉 Ja zawiniłam pobytami w krajach arabskich: Egipt, Jordania, Maroko. Zostałam szczegółowo wypytana o historie rodziny, zawód rodziców i dziadków, miejsca ich urodzeń, o to czy ja mam chłopaka i milion innych pytań ;D Moj paszport się nie podobał, ale wodę przenieść mogłam 😛

Marta | Fabryka Endorfin
Gość

Byłam tydzień temu z chłopakiem z Meksyku, podczas kontroli zamiast pytać mnie o pobyt, pytali o “connection” między nami, jak długo się znamy i czy mieszkamy razem. Też dostałam “5” i trafiłam do tej kontrolii, gdzie macają wszystko, ale płyny ich w ogóle nie interesują (a głupia wyrzuciłam kilogram hummusu do kosza przez lotniskiem). W kolejce byli sami Polacy 😀 Nie mam w paszporcie pieczątek z arabskich krajów, ani innych podstaw do bycia podejrzaną, więc myślę, że do TEJ kontroli wybierają też losowo.

Klaudia Jaroszewska
Gość

dobrze, że mi się takie przygody nie zdarzały. Chyba bym spanikowała ;D

ula
Gość
ula

Z ciekawości poleciałam sprawdzić paszporty moich rodziców – oboje mają trójki! Byli w Izraelu już kilka lat temu, oboje koło 50, żadne z nich nie było w krajach muzułmańskich, mój tata był najdalej w Rosji, no i była to jego druga wizyta w Izraelu. Odpowiedziałam im tę historię i przypomnieli sobie, że z ich grupy (byli ze znajomymi na czymś na kształt pielgrzymki) rzeczywiście zabrali szefa na dokładną kontrolę. Szef na co dzień jest szanowanym lekarzem. Paszportu mojej siostry, która była w Izraelu w gimnazjum też na mniej-więcej pielgrzymce niestety nie udało mi się znaleźć. Aczkolwiek wydaje mi się, że… Czytaj więcej »

39/10
Gość
39/10

Miesiąc temu byłam. Też dostałam piąteczkę 😀 Pani na lotnisku chyba nie spodobała się moja bluza z Yale, bo wypytywała dlaczego są na niej hebrajskie litery i czy wiem co znaczą i później PACH! naklejka z 5 z przodu.

Madexa
Gość

To moja jedyną przygodą z kontrolą lotniczą było gdy przechodzpr przez bramki zaczęłam pikać i też musieli przejrzec cały mój bagaż (wiozłam głównie książki anatomiczne z których uczyłam się na studiach 😂). Ale kiedy nic nie znaleźli to puścili mnie wolno. Do dziś nie wiem z jakiego powodu piszczalam na tych bramkach

Previous
Co chciałbyś zrobić na próbę?
Jak prawie zostałam terrorystką