Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

Jak prawie zostałam terrorystką

Prawie zostałam terrorystką

Prawie zostałam terrorystką

i wcale nie było mi do śmiechu
Marzec 2017, Malezja. Piękny, nowoczesny kraj z bardzo przystępnymi cenami. Ludzie mówią po angielsku, w Kuala Lumpur autobusy dla turystów są bezpłatne (podróżują też nimi zwykli mieszkańcy), jest nawet Uber, który ma szaloną promocję – przejazd do 4km za 99 groszy (waluta była wtedy 1:1 ze złotówką), z której to promocji bardzo mocno korzystaliśmy. Malezja ma też ropę naftową, dominującą religią jest  tam Islam no i… nie uznała Izraela jako państwa.
Po kilku dniach w stolicy Malezji i tym jak zjadłam smakujące wymiocinami lody o smaku duriana przenieśliśmy się na wyspę Langkawi. 
Tam plażowałam, sadziłam ryż, nurkowałam z rekinami (malutkimi i przez chwilę, ale dajcie mi podramatyzować :D) i grałam w karty. Jako strefa bezcłowa, wyspa jest dość mocno kontrolowana.
Dlatego gdy złapała nas tamtejsza policja, wiedzieliśmy że to nie żarty. 
A za co nas złapali? Za bardzo nieodpowiedzialną jazdę na skuterze w trzy osoby, za które to przewinienie łapią wyłącznie turystów (lokalsi jeżdżą i po pięć osób). Chcieliśmy jeździć inaczej, ale drugi skuter się popsuł.

Zrobiłam tam też to śliczne zdjęcie 🙂 
Prawo złamane, trudno, trzeba ponieść konsekwencje. I być spokojnym, bo czasami w Azji dzieją się różne rzeczy a i policja potrafi podrzucić narkotyki by chwilę potem ogłosić kolejny sukces w walce z przemytem. Nie miałabym ochoty zgnić w Bang Kwang – podobno najcięższym więzieniu świata.
Policja wypytywała nas o różne rzeczy. Gdzie śpimy, kiedy przylecieliśmy, co widzieliśmy i co zamierzamy zobaczyć.
A potem policjant poszedł do auta, wyjął plik kartek, odnalazł nasze nazwiska i powiedział “no, nie kłamiecie. Przylecieliście tego i tego, w piątek zamienialiście dolary na euro, w sklepie kupiliście kit katy i piwo”…
Nie pamiętam oczywiście czy to był piątek, ale wszystko się zgadzało. 
Dobrze, że mówiliśmy prawdę. Lżejsi o “trochę” pieniędzy zapomnieliśmy o przygodzie.
Z tego zdarzenia wyniosłam namacalnie pewność, że nie warto kłamać, bo to tylko pogarsza sytuację. A nawet jak chwilowo poprawi, to pogorszy później.
Pod koniec listopada byliśmy w tym samym składzie (plus jedna osoba) w Izraelu. Na chwilę. Wjazd bezproblemowy, chociaż na lotnisku nikt nie potrzebował pinu by ściągnąć opłatę za samochód z karty :O.
Kilka pytań o to gdzie się zatrzymuję, co zamierzam zobaczyć, na ile dni jesteśmy i otrzymałam bez problemu wizę.
Aż do wyjazdu.
Podczas wyjazdu z Izraela na lotnisku rozmawiasz z agentem. Zadaje on rutynowe pytania. 

Unlike in many other countries, airport security staff is quite intelligent.

Tym razem wyraźnie zaznaczam, że to cytat, bo gdy we wpisie o Kambodży zacytowałam Włocha mówiącego o ludności “not so smart” nie daliście mi żyć 😀 
A pytania to:
Co widziałeś? Czy ci się podobało? Wertując mój paszport agentka zapytała oczywiście o Malezję. Pytają o każdy odwiedzony kraj, który nie uznał Izraela, a że przede mną kontrolę sprawnie przeszła Ola z Łukaszem, w ogóle się tym nie stresowałam. Po prostu mówiłam prawdę.
Po serii pytań – na ile dni byłaś w Malezji? Poznałaś tam kogoś? Czy ci się podobało? Czy ktoś z Izraela dawał ci coś do przewiezienia?
Otrzymałam jak wszyscy żółtą naklejkę i z uśmiechem na ustach zostałam skierowana do kontroli paszportowej. Byłam spokojna, bo nie zrobiłam nic złego i mówiłam prawdę i tylko prawdę.
Jakie było moje zdziwienie, gdy przy kontroli bagażu nas rozdzielili, a ja zostałam skierowana na bardzo szczegółową kontrolę.
Winą była ta naklejka.
Poproszono mnie o wyłożenie wszystkiego na taśmę. Specjalnym sprzętem sprawdzono mi każdą jedną rzecz z bagażu, łącznie z pytaniami “ten telefon wyjęłaś z bagażu czy z kieszeni?”. Trwało to dość długo, zresztą wyobraźcie sobie, że ktoś prześwietla wam osobno majtki, ubrania i elektronikę.  Łącznie kontrolowały mnie 3 różne osoby coś ze sobą konsultując ale finalnie zostałam puszczona.
O co tyle krzyku?
Na podstawie rozmowy (i zebranych wcześniej danych, Izrael ma bardzo dobry wywiad) agent ocenia jak bardzo niebezpieczną osobą jesteś.
Bardzo trudno znaleźć wiarygodne źródło dotyczące skali i kryteriów (ktoś pomoże?), generalnie jeden dostają bardzo porządne Grażynki a 6 brodaci Palestyńczycy i inni “to na pewno terrorysta”. Ja dostałam piątkę.
Znaczy eee Al-Dżazira ma na swojej stronie artykuł o tym, że to zwykły rasizm i coś pewnie w tym jest, ale to względy bezpieczeństwa, których trudno nie zrozumieć znając historię Izraela.
W Malezji byłam z Olą i Łukaszem (ocenieni na bezpieczne dwa, nie musieli nawet otwierać walizek).
Czym zawiniłam? 
Może uczestnictwem w konferencji dotyczącej łamania praw człowieka i  w Iranie w 2013 (znaczy, konferencja była w Paryżu, w Iranie torturują)?
Może kilkoma godzinami w Katarze, gdzie miałam przesiadkę? (nie miałam tego w paszporcie, ale przecież wszystko wiedzą).
A może chodzi o to, że “lubię” na fejsie Michaela Laitmana , który nie jest zbyt lubiany w Izraelu?
A może poszło o to, że po prostu byłam ruda?
Nigdy się nie dowiem.
Szary golf kupiony tutaj . Mamo, czy ten jest lepszy? 😉

Psst!!! Kto był w Izraelu? Sprawdźcie swoje karteczki, umieram z ciekawości :)) Moi znajomi wszyscy ocenieni na 2 lub maks 3  😀





Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

28
Dodaj komentarz

avatar
24 Comment threads
4 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
24 Comment authors
archigame.plBogusiaMK.Katarzyna KowalskaNikola Tkacz Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Dorota
Gość

Ja się tam nawet nie wybieram. Podpisywałam mnóstwo petycji, nie wspominając innych “sprawek” 😉

Agata
Gość
Agata

Akurat przez ostatni rok podróżuję do Izraela i spowrotem bardzo często. I może masz racje, może prześwietlają, może wiedzą co jesz na śniadanie. Ale prawda jest taka, że podejrzana jest każda młoda podróżująca samotnie kobieta (mężczyzna pewnie też). Twoi znajomi pewnie podeszli jako para i poszli dalej, Ty, poszłaś do specjalnej kolejki 😉 Oczywiście wizyta w Malezji, na pewno Ci “pomogła”. Ja w tej cudownej kontroli biorę udział za kazdym razem jak lecę. Uwielbiam jak prześwietlają mi każdą chałwę w mojej walizce 🙂 Gorzej, jak później trzeba o wszystko znowu spakować 😛

Agata
Gość
Agata

A i jeśli tu chodzi o pierwszą cyfrę na początku kodu na tej naklejce, to zawsze mam 5 😉 A niby mam wizę studencką, nie podróżowałam do żadnych “nieodpowiednich krajów” itd.

K.
Gość
K.

Początkiem października leciałam liniami El-Al do Izraela. Wylatywałam sama, chociaż na miejscu miałam spotkać się z moją rodziną która przylatywala tego samego dnia z zagranicy gdzie mieszkają na stałe, miałam mały bagaż (musiałam dostać się do Warszawy i wolałam nie targać ze sobą walizek tylko pojemny walizko-plecak), dodatkowo zbliżało się święto Jom Kippur a ja dwa lata wcześniej byłam w Turcji 😂 oczywiście od razu po długim wywiadzie wzięto mnie na kontrolę osobistą i też oceniono mnie na piątkę. Internet pełen jest takich historii. Osobiście czułam się trochę poniżona (?), chociaż podczas kontroli osoby za nią odpowiedzialne były uprzejme i… Czytaj więcej »

Katarzyna Kowalska
Gość
Katarzyna Kowalska

Mam ochotę pojechać żeby tylko sprawdzić jaki nr dostane 😂

Nikola Tkacz
Gość

Ja przekraczałam granicę w Egipcie i nie mam takiej karteczki, ale pamiętam, że mimo, że miałam jakieś 15 lat musiałam sama odpowiadać na wszystkie pytania i tak samo maglowane były też mniejsze dzieciaki, a na kontroli bezpieczeństwa, gdy zapikałam, bardzo dokładnie zmacał mnie mężczyzna, bo kobiet pracujących na granicy nie było. Cóż… Izrael i tak jest tego wart 😀 Choć na Beauvais w ten weekend ja i wszystkie moje rzeczy (te w walizce też) były sprawdzane na obecność substancji wybuchowych i narkotyków i też nie mam pojęcia dlaczego.

BogusiaM
Gość

W Izraelu nie byłam, ale mało ogólnie latam samolotem, więc na 3 podróże z 4, byłam dokładniej sprawdzana od reszty pasażerów :p

Nebelwerfer
Gość
Nebelwerfer

A może po prostu wyrywkowo trzepią co dziesiątą osobę. I trzeba mieć pecha, żeby ta osoba być. Skuteczny system musi mieć pewien element losowości. Niejeden przestępca wpadł podczas kontroli drogowej, bo nie zapiął pasów.

archigame.pl
Gość

Zdecydowanie. To na pewno ta rudość!

naczytane.blogspot.com
Gość
naczytane.blogspot.com

Mnie przeraża, że policjant wyciągną te kartki i wszystko o was wiedział!
Lepiej chyba trzymać się Europy 😀

Katarzyna Kędzierska
Gość

Aż sprawdziłam z ciekawości, bo granicę Izraela przekraczałam w sumie 4 razy, ale nie mam już tych kartek. Skądinąd, pierwszy wjazd do Izraela wspominam najbardziej traumatycznie. Był środek nocy, granicę przechodzi się pieszo, jest kilka stanowisk, na których Cię odpytują z wszystkiego po angielsku i po polsku. Przechodziliśmy w kilkanaście osób, wiele narodowości. Dwie dziewczyny cofnęli bez podania powodu. Potem siedzieliśmy 3h w knajpie, czekając na transport. Zagapiłam się na młodziutkiego chłopaka przy barze, bez munduru, za to z OGROMNYM karabinem niedbale przerzuconym przez ramię. Gdy na mnie spojrzał, wyglądał jakby go Mosad szkolił na zmianę z KGB. Nie odważyłam… Czytaj więcej »

aniamaluje
Gość

widzielismy takich w knajpie z hummusem, bardzo pilnowałam się by nie zerkać.
Właśnie byłam pewna, że jeśli juz jestem problematyczna to na wejściu mogę mieć problemy, ale nie na wyjściu 😀

Natalia Sz.
Gość
Natalia Sz.

Ja miałam dokładniejszą (ale nie aż taką) kontrolę przy wylocie z Kanady do USA, a mąż normalnie. 😀 Dodam, że mąż jest wysoki, postawny, ma delikatnie bliskowschodnią urodę i gęstą brodę. 😀

MamaKluskii
Gość
MamaKluskii

Ja za każdym razem miałam taką kontrolę, bo podróżowałam sama 🙂 a jak leciałam za pierwszym razem, to nie mialam na koncie żadnych wyjazdów zagranicznych do krajów arabskich 🙂 nie zawsze intensywność kontroli wiąże się z rzeczywistymi podejrzeniami, czasem jest to zupełny przypadek/statystyki do nabicia:)

aniamaluje
Gość

Mam nadzieje ze tak właśnie było tym razem 🙂

90-ty
Gość

Słyszałem przeróżne historie o odprawach na lotnisku, ale tak się zastanawiam, co mogliby Ci zrobić w ostateczności, gdybyś się im nie spodobała? Do więzienia raczej by Cię nie wysłali, bo za co? Zatrzymaliby na zawsze w Izraelu i nie wypuścili z niego? Raczej nie…

aniamaluje
Gość

Chyba eskortują do samolotu a dalej nie wiem 😀

Magdelena | palm tree view
Gość

no nieźle (:

btw. wiele razy spotkałam się z sytuacją, że ktoś ściągał mi pieniądze z karty i nie musiałam nawet wpisać PINU (głównie w Stanach, w hotelach, knajpach ! i w wypożyczalni auta). Wydaje mi się, że to kwestia tego, że za granicą system czyta nasze karty z wypukłymi numerkami jak kredytowe i podobnie jak w sytuacji, gdy płacimy kartą przez Internet, sam sczytuje wszystkie dane i nie potrzeba mu pinu, żeby dobrał się do naszej kasy (:

aniamaluje
Gość

właśnie dlatego za granicą jestem team gotówka

ida
Gość
ida

Ja tez trafilam do bardziej szczegolowej kontroli, ale, o ile pamietam, ktos po prostu do mnie podszedl, gdy juz stalam w kolejce i zabral do innej (choc moze, jak ta ciapa stalam z taka zolta naklejka wlasnie… nie pamietam). Ale nie skanowali mi zadnej chalwy 😀 Szczegolowo sprawdzali elektronike. Wczesniej pytali o moja wizyte w Maroku, ale to chyba bylo przy wjezdzie i poszlo standardowo.

Ania Kalemba
Gość

Niezła historia 🙂

Nihil Novi
Gość

Coś czuję, że bym wpadła w histerię – zawsze panikuję w takich sytuacjach, nawet, jeśli wiem, że na 100% nie zrobiłam nic złego.

Małgorzata Miziur
Gość
Małgorzata Miziur

Nie martw się, miałam podobą sytuację 😉 Z tym, że byłam sama i otoczona przez cwaniaczków z kaburą przypiętą do pasa 😉 Ja zawiniłam pobytami w krajach arabskich: Egipt, Jordania, Maroko. Zostałam szczegółowo wypytana o historie rodziny, zawód rodziców i dziadków, miejsca ich urodzeń, o to czy ja mam chłopaka i milion innych pytań ;D Moj paszport się nie podobał, ale wodę przenieść mogłam 😛

Marta | Fabryka Endorfin
Gość

Byłam tydzień temu z chłopakiem z Meksyku, podczas kontroli zamiast pytać mnie o pobyt, pytali o “connection” między nami, jak długo się znamy i czy mieszkamy razem. Też dostałam “5” i trafiłam do tej kontrolii, gdzie macają wszystko, ale płyny ich w ogóle nie interesują (a głupia wyrzuciłam kilogram hummusu do kosza przez lotniskiem). W kolejce byli sami Polacy 😀 Nie mam w paszporcie pieczątek z arabskich krajów, ani innych podstaw do bycia podejrzaną, więc myślę, że do TEJ kontroli wybierają też losowo.

Klaudia Jaroszewska
Gość

dobrze, że mi się takie przygody nie zdarzały. Chyba bym spanikowała ;D

ula
Gość
ula

Z ciekawości poleciałam sprawdzić paszporty moich rodziców – oboje mają trójki! Byli w Izraelu już kilka lat temu, oboje koło 50, żadne z nich nie było w krajach muzułmańskich, mój tata był najdalej w Rosji, no i była to jego druga wizyta w Izraelu. Odpowiedziałam im tę historię i przypomnieli sobie, że z ich grupy (byli ze znajomymi na czymś na kształt pielgrzymki) rzeczywiście zabrali szefa na dokładną kontrolę. Szef na co dzień jest szanowanym lekarzem. Paszportu mojej siostry, która była w Izraelu w gimnazjum też na mniej-więcej pielgrzymce niestety nie udało mi się znaleźć. Aczkolwiek wydaje mi się, że… Czytaj więcej »

39/10
Gość
39/10

Miesiąc temu byłam. Też dostałam piąteczkę 😀 Pani na lotnisku chyba nie spodobała się moja bluza z Yale, bo wypytywała dlaczego są na niej hebrajskie litery i czy wiem co znaczą i później PACH! naklejka z 5 z przodu.

Madexa
Gość

To moja jedyną przygodą z kontrolą lotniczą było gdy przechodzpr przez bramki zaczęłam pikać i też musieli przejrzec cały mój bagaż (wiozłam głównie książki anatomiczne z których uczyłam się na studiach 😂). Ale kiedy nic nie znaleźli to puścili mnie wolno. Do dziś nie wiem z jakiego powodu piszczalam na tych bramkach

Previous
Co chciałbyś zrobić na próbę?
Jak prawie zostałam terrorystką