Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Jak prawie zostałam terrorystką

Prawie zostałam terrorystką

Prawie zostałam terrorystką

i wcale nie było mi do śmiechu
Marzec 2017, Malezja. Piękny, nowoczesny kraj z bardzo przystępnymi cenami. Ludzie mówią po angielsku, w Kuala Lumpur autobusy dla turystów są bezpłatne (podróżują też nimi zwykli mieszkańcy), jest nawet Uber, który ma szaloną promocję – przejazd do 4km za 99 groszy (waluta była wtedy 1:1 ze złotówką), z której to promocji bardzo mocno korzystaliśmy. Malezja ma też ropę naftową, dominującą religią jest  tam Islam no i… nie uznała Izraela jako państwa.
Po kilku dniach w stolicy Malezji i tym jak zjadłam smakujące wymiocinami lody o smaku duriana przenieśliśmy się na wyspę Langkawi. 
Tam plażowałam, sadziłam ryż, nurkowałam z rekinami (malutkimi i przez chwilę, ale dajcie mi podramatyzować :D) i grałam w karty. Jako strefa bezcłowa, wyspa jest dość mocno kontrolowana.
Dlatego gdy złapała nas tamtejsza policja, wiedzieliśmy że to nie żarty. 
A za co nas złapali? Za bardzo nieodpowiedzialną jazdę na skuterze w trzy osoby, za które to przewinienie łapią wyłącznie turystów (lokalsi jeżdżą i po pięć osób). Chcieliśmy jeździć inaczej, ale drugi skuter się popsuł.

Zrobiłam tam też to śliczne zdjęcie 🙂 
Prawo złamane, trudno, trzeba ponieść konsekwencje. I być spokojnym, bo czasami w Azji dzieją się różne rzeczy a i policja potrafi podrzucić narkotyki by chwilę potem ogłosić kolejny sukces w walce z przemytem. Nie miałabym ochoty zgnić w Bang Kwang – podobno najcięższym więzieniu świata.
Policja wypytywała nas o różne rzeczy. Gdzie śpimy, kiedy przylecieliśmy, co widzieliśmy i co zamierzamy zobaczyć.
A potem policjant poszedł do auta, wyjął plik kartek, odnalazł nasze nazwiska i powiedział “no, nie kłamiecie. Przylecieliście tego i tego, w piątek zamienialiście dolary na euro, w sklepie kupiliście kit katy i piwo”…
Nie pamiętam oczywiście czy to był piątek, ale wszystko się zgadzało. 
Dobrze, że mówiliśmy prawdę. Lżejsi o “trochę” pieniędzy zapomnieliśmy o przygodzie.
Z tego zdarzenia wyniosłam namacalnie pewność, że nie warto kłamać, bo to tylko pogarsza sytuację. A nawet jak chwilowo poprawi, to pogorszy później.
Pod koniec listopada byliśmy w tym samym składzie (plus jedna osoba) w Izraelu. Na chwilę. Wjazd bezproblemowy, chociaż na lotnisku nikt nie potrzebował pinu by ściągnąć opłatę za samochód z karty :O.
Kilka pytań o to gdzie się zatrzymuję, co zamierzam zobaczyć, na ile dni jesteśmy i otrzymałam bez problemu wizę.
Aż do wyjazdu.
Podczas wyjazdu z Izraela na lotnisku rozmawiasz z agentem. Zadaje on rutynowe pytania. 

Unlike in many other countries, airport security staff is quite intelligent.

Tym razem wyraźnie zaznaczam, że to cytat, bo gdy we wpisie o Kambodży zacytowałam Włocha mówiącego o ludności “not so smart” nie daliście mi żyć 😀 
A pytania to:
Co widziałeś? Czy ci się podobało? Wertując mój paszport agentka zapytała oczywiście o Malezję. Pytają o każdy odwiedzony kraj, który nie uznał Izraela, a że przede mną kontrolę sprawnie przeszła Ola z Łukaszem, w ogóle się tym nie stresowałam. Po prostu mówiłam prawdę.
Po serii pytań – na ile dni byłaś w Malezji? Poznałaś tam kogoś? Czy ci się podobało? Czy ktoś z Izraela dawał ci coś do przewiezienia?
Otrzymałam jak wszyscy żółtą naklejkę i z uśmiechem na ustach zostałam skierowana do kontroli paszportowej. Byłam spokojna, bo nie zrobiłam nic złego i mówiłam prawdę i tylko prawdę.
Jakie było moje zdziwienie, gdy przy kontroli bagażu nas rozdzielili, a ja zostałam skierowana na bardzo szczegółową kontrolę.
Winą była ta naklejka.
Poproszono mnie o wyłożenie wszystkiego na taśmę. Specjalnym sprzętem sprawdzono mi każdą jedną rzecz z bagażu, łącznie z pytaniami “ten telefon wyjęłaś z bagażu czy z kieszeni?”. Trwało to dość długo, zresztą wyobraźcie sobie, że ktoś prześwietla wam osobno majtki, ubrania i elektronikę.  Łącznie kontrolowały mnie 3 różne osoby coś ze sobą konsultując ale finalnie zostałam puszczona.
O co tyle krzyku?
Na podstawie rozmowy (i zebranych wcześniej danych, Izrael ma bardzo dobry wywiad) agent ocenia jak bardzo niebezpieczną osobą jesteś.
Bardzo trudno znaleźć wiarygodne źródło dotyczące skali i kryteriów (ktoś pomoże?), generalnie jeden dostają bardzo porządne Grażynki a 6 brodaci Palestyńczycy i inni “to na pewno terrorysta”. Ja dostałam piątkę.
Znaczy eee Al-Dżazira ma na swojej stronie artykuł o tym, że to zwykły rasizm i coś pewnie w tym jest, ale to względy bezpieczeństwa, których trudno nie zrozumieć znając historię Izraela.
W Malezji byłam z Olą i Łukaszem (ocenieni na bezpieczne dwa, nie musieli nawet otwierać walizek).
Czym zawiniłam? 
Może uczestnictwem w konferencji dotyczącej łamania praw człowieka i  w Iranie w 2013 (znaczy, konferencja była w Paryżu, w Iranie torturują)?
Może kilkoma godzinami w Katarze, gdzie miałam przesiadkę? (nie miałam tego w paszporcie, ale przecież wszystko wiedzą).
A może chodzi o to, że “lubię” na fejsie Michaela Laitmana , który nie jest zbyt lubiany w Izraelu?
A może poszło o to, że po prostu byłam ruda?
Nigdy się nie dowiem.
Szary golf kupiony tutaj . Mamo, czy ten jest lepszy? 😉

Psst!!! Kto był w Izraelu? Sprawdźcie swoje karteczki, umieram z ciekawości :)) Moi znajomi wszyscy ocenieni na 2 lub maks 3  😀





Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

28
Dodaj komentarz

avatar
24 Comment threads
4 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
24 Comment authors
archigame.plBogusiaMK.Katarzyna KowalskaNikola Tkacz Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Dorota
Gość

Ja się tam nawet nie wybieram. Podpisywałam mnóstwo petycji, nie wspominając innych “sprawek” 😉

Agata
Gość
Agata

Akurat przez ostatni rok podróżuję do Izraela i spowrotem bardzo często. I może masz racje, może prześwietlają, może wiedzą co jesz na śniadanie. Ale prawda jest taka, że podejrzana jest każda młoda podróżująca samotnie kobieta (mężczyzna pewnie też). Twoi znajomi pewnie podeszli jako para i poszli dalej, Ty, poszłaś do specjalnej kolejki 😉 Oczywiście wizyta w Malezji, na pewno Ci “pomogła”. Ja w tej cudownej kontroli biorę udział za kazdym razem jak lecę. Uwielbiam jak prześwietlają mi każdą chałwę w mojej walizce 🙂 Gorzej, jak później trzeba o wszystko znowu spakować 😛

Agata
Gość
Agata

A i jeśli tu chodzi o pierwszą cyfrę na początku kodu na tej naklejce, to zawsze mam 5 😉 A niby mam wizę studencką, nie podróżowałam do żadnych “nieodpowiednich krajów” itd.

K.
Gość
K.

Początkiem października leciałam liniami El-Al do Izraela. Wylatywałam sama, chociaż na miejscu miałam spotkać się z moją rodziną która przylatywala tego samego dnia z zagranicy gdzie mieszkają na stałe, miałam mały bagaż (musiałam dostać się do Warszawy i wolałam nie targać ze sobą walizek tylko pojemny walizko-plecak), dodatkowo zbliżało się święto Jom Kippur a ja dwa lata wcześniej byłam w Turcji 😂 oczywiście od razu po długim wywiadzie wzięto mnie na kontrolę osobistą i też oceniono mnie na piątkę. Internet pełen jest takich historii. Osobiście czułam się trochę poniżona (?), chociaż podczas kontroli osoby za nią odpowiedzialne były uprzejme i… Czytaj więcej »

Katarzyna Kowalska
Gość
Katarzyna Kowalska

Mam ochotę pojechać żeby tylko sprawdzić jaki nr dostane 😂

Nikola Tkacz
Gość

Ja przekraczałam granicę w Egipcie i nie mam takiej karteczki, ale pamiętam, że mimo, że miałam jakieś 15 lat musiałam sama odpowiadać na wszystkie pytania i tak samo maglowane były też mniejsze dzieciaki, a na kontroli bezpieczeństwa, gdy zapikałam, bardzo dokładnie zmacał mnie mężczyzna, bo kobiet pracujących na granicy nie było. Cóż… Izrael i tak jest tego wart 😀 Choć na Beauvais w ten weekend ja i wszystkie moje rzeczy (te w walizce też) były sprawdzane na obecność substancji wybuchowych i narkotyków i też nie mam pojęcia dlaczego.

BogusiaM
Gość

W Izraelu nie byłam, ale mało ogólnie latam samolotem, więc na 3 podróże z 4, byłam dokładniej sprawdzana od reszty pasażerów :p

Nebelwerfer
Gość
Nebelwerfer

A może po prostu wyrywkowo trzepią co dziesiątą osobę. I trzeba mieć pecha, żeby ta osoba być. Skuteczny system musi mieć pewien element losowości. Niejeden przestępca wpadł podczas kontroli drogowej, bo nie zapiął pasów.

archigame.pl
Gość

Zdecydowanie. To na pewno ta rudość!

naczytane.blogspot.com
Gość
naczytane.blogspot.com

Mnie przeraża, że policjant wyciągną te kartki i wszystko o was wiedział!
Lepiej chyba trzymać się Europy 😀

Katarzyna Kędzierska
Gość

Aż sprawdziłam z ciekawości, bo granicę Izraela przekraczałam w sumie 4 razy, ale nie mam już tych kartek. Skądinąd, pierwszy wjazd do Izraela wspominam najbardziej traumatycznie. Był środek nocy, granicę przechodzi się pieszo, jest kilka stanowisk, na których Cię odpytują z wszystkiego po angielsku i po polsku. Przechodziliśmy w kilkanaście osób, wiele narodowości. Dwie dziewczyny cofnęli bez podania powodu. Potem siedzieliśmy 3h w knajpie, czekając na transport. Zagapiłam się na młodziutkiego chłopaka przy barze, bez munduru, za to z OGROMNYM karabinem niedbale przerzuconym przez ramię. Gdy na mnie spojrzał, wyglądał jakby go Mosad szkolił na zmianę z KGB. Nie odważyłam… Czytaj więcej »

aniamaluje
Gość

widzielismy takich w knajpie z hummusem, bardzo pilnowałam się by nie zerkać.
Właśnie byłam pewna, że jeśli juz jestem problematyczna to na wejściu mogę mieć problemy, ale nie na wyjściu 😀

Natalia Sz.
Gość
Natalia Sz.

Ja miałam dokładniejszą (ale nie aż taką) kontrolę przy wylocie z Kanady do USA, a mąż normalnie. 😀 Dodam, że mąż jest wysoki, postawny, ma delikatnie bliskowschodnią urodę i gęstą brodę. 😀

MamaKluskii
Gość
MamaKluskii

Ja za każdym razem miałam taką kontrolę, bo podróżowałam sama 🙂 a jak leciałam za pierwszym razem, to nie mialam na koncie żadnych wyjazdów zagranicznych do krajów arabskich 🙂 nie zawsze intensywność kontroli wiąże się z rzeczywistymi podejrzeniami, czasem jest to zupełny przypadek/statystyki do nabicia:)

aniamaluje
Gość

Mam nadzieje ze tak właśnie było tym razem 🙂

90-ty
Gość

Słyszałem przeróżne historie o odprawach na lotnisku, ale tak się zastanawiam, co mogliby Ci zrobić w ostateczności, gdybyś się im nie spodobała? Do więzienia raczej by Cię nie wysłali, bo za co? Zatrzymaliby na zawsze w Izraelu i nie wypuścili z niego? Raczej nie…

aniamaluje
Gość

Chyba eskortują do samolotu a dalej nie wiem 😀

Magdelena | palm tree view
Gość

no nieźle (:

btw. wiele razy spotkałam się z sytuacją, że ktoś ściągał mi pieniądze z karty i nie musiałam nawet wpisać PINU (głównie w Stanach, w hotelach, knajpach ! i w wypożyczalni auta). Wydaje mi się, że to kwestia tego, że za granicą system czyta nasze karty z wypukłymi numerkami jak kredytowe i podobnie jak w sytuacji, gdy płacimy kartą przez Internet, sam sczytuje wszystkie dane i nie potrzeba mu pinu, żeby dobrał się do naszej kasy (:

aniamaluje
Gość

właśnie dlatego za granicą jestem team gotówka

ida
Gość
ida

Ja tez trafilam do bardziej szczegolowej kontroli, ale, o ile pamietam, ktos po prostu do mnie podszedl, gdy juz stalam w kolejce i zabral do innej (choc moze, jak ta ciapa stalam z taka zolta naklejka wlasnie… nie pamietam). Ale nie skanowali mi zadnej chalwy 😀 Szczegolowo sprawdzali elektronike. Wczesniej pytali o moja wizyte w Maroku, ale to chyba bylo przy wjezdzie i poszlo standardowo.

Ania Kalemba
Gość

Niezła historia 🙂

Nihil Novi
Gość

Coś czuję, że bym wpadła w histerię – zawsze panikuję w takich sytuacjach, nawet, jeśli wiem, że na 100% nie zrobiłam nic złego.

Małgorzata Miziur
Gość
Małgorzata Miziur

Nie martw się, miałam podobą sytuację 😉 Z tym, że byłam sama i otoczona przez cwaniaczków z kaburą przypiętą do pasa 😉 Ja zawiniłam pobytami w krajach arabskich: Egipt, Jordania, Maroko. Zostałam szczegółowo wypytana o historie rodziny, zawód rodziców i dziadków, miejsca ich urodzeń, o to czy ja mam chłopaka i milion innych pytań ;D Moj paszport się nie podobał, ale wodę przenieść mogłam 😛

Marta | Fabryka Endorfin
Gość

Byłam tydzień temu z chłopakiem z Meksyku, podczas kontroli zamiast pytać mnie o pobyt, pytali o “connection” między nami, jak długo się znamy i czy mieszkamy razem. Też dostałam “5” i trafiłam do tej kontrolii, gdzie macają wszystko, ale płyny ich w ogóle nie interesują (a głupia wyrzuciłam kilogram hummusu do kosza przez lotniskiem). W kolejce byli sami Polacy 😀 Nie mam w paszporcie pieczątek z arabskich krajów, ani innych podstaw do bycia podejrzaną, więc myślę, że do TEJ kontroli wybierają też losowo.

Klaudia Jaroszewska
Gość

dobrze, że mi się takie przygody nie zdarzały. Chyba bym spanikowała ;D

ula
Gość
ula

Z ciekawości poleciałam sprawdzić paszporty moich rodziców – oboje mają trójki! Byli w Izraelu już kilka lat temu, oboje koło 50, żadne z nich nie było w krajach muzułmańskich, mój tata był najdalej w Rosji, no i była to jego druga wizyta w Izraelu. Odpowiedziałam im tę historię i przypomnieli sobie, że z ich grupy (byli ze znajomymi na czymś na kształt pielgrzymki) rzeczywiście zabrali szefa na dokładną kontrolę. Szef na co dzień jest szanowanym lekarzem. Paszportu mojej siostry, która była w Izraelu w gimnazjum też na mniej-więcej pielgrzymce niestety nie udało mi się znaleźć. Aczkolwiek wydaje mi się, że… Czytaj więcej »

39/10
Gość
39/10

Miesiąc temu byłam. Też dostałam piąteczkę 😀 Pani na lotnisku chyba nie spodobała się moja bluza z Yale, bo wypytywała dlaczego są na niej hebrajskie litery i czy wiem co znaczą i później PACH! naklejka z 5 z przodu.

Madexa
Gość

To moja jedyną przygodą z kontrolą lotniczą było gdy przechodzpr przez bramki zaczęłam pikać i też musieli przejrzec cały mój bagaż (wiozłam głównie książki anatomiczne z których uczyłam się na studiach 😂). Ale kiedy nic nie znaleźli to puścili mnie wolno. Do dziś nie wiem z jakiego powodu piszczalam na tych bramkach

Previous
Co chciałbyś zrobić na próbę?
Jak prawie zostałam terrorystką