- Chcesz spróbować?
- Jasne!
Wolę czegoś spróbować z myślą, że najwyżej mi się nie spodoba, niż nie spróbować i żałować. W Malezji nadarzyła się okazja do sadzenia ryżu🌾 fajna przygoda! (Do momentu, aż coś dziwnego przepełzło po mojej stopie😅) A teraz siedzę i czytam wszystko o tym, jak ogarnąć przesiadkę w Chinach! Lecę w lutym do Wietnamu (znaczy loty mam do Bangkoku, ale resztę jakoś ogarnę!) i polowałam na sensowną przesiadkę aby zobaczyć #Pekin ♥️ marzyło mi się Zakazane miasto, ale teraz napaliłam się na Wielki Mur Chiński. Będę mieć 16h (gdzie same formalności wizowe to podobno 2-3h😱) i będę zupełnie sama, ale na samą myśl szczerzę się jak szalona 😁 co może pójść nie tak? Wszystko! Mogę nie dostać wizy, może oszukać mnie kierowca, przechowalnia bagażu może nie być czynna, mogę nie zdążyć na przesiadkę do Bangkoku... YOLO! Przeczytałam już cały internet, ale zapytam też tutaj - czy jest wśród Was ktoś, kto przebiegł przez Pekin podczas tej szalonej przesiadki?
Mam ochotę na trudne ustawienia tej gry i zrobić trasę nie z wynajętym kierowcą, ale pociągami i autobusami. No risk no fun!

W ogóle chciałabym, aby ta podróż była trochę inna i wypchnęła mnie mocniej ze strefy komfortu. Nie będę rezerwować noclegów z wyprzedzeniem, chcę przemieszczać się bardziej jak lokals, nie planować za dużo i dać się ponieść chwili. Będzie fajnie!🙃 #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #Azja #Chiny #Malezja #bejing #travelgirl #adventure #discoverunder50k #girlswhotravel #malaysia #china #riceplanting

- Chcesz spróbować? - Jasne!...

Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Książki, które powinna przeczytać każda kobieta

Obiecałam sobie Jakiś czas temu że zdecydowanie częściej będę opowiadała o książkach wartych przeczytania. Dzisiaj wyjątkowe zestawienie, czyli lista książek, które poleciłabym z czystym sumieniem młodszej sobie. Albo własnej córce gdybym taką miała.

Książki od zawsze pełniły wielką rolę w moim życiu I wiem że gdyby nie lektura kilku z nich, moje życie wyglądało by dzisiaj zupełnie inaczej. Tym razem jednak podzielę się książkami, które są ważne dla mnie niejako człowieka ale jako kobiety.

Pierwszą z nich jest Mała Księżniczka,

książka, którą dostałam nagrodę za jakieś tam miejsce w szkolnym konkursie ortograficznym w drugiej klasie podstawówki. Uważam jest zdecydowanie ważniejsza i bardziej potrzebna od Tajemniczego Ogrodu tej samej autorki. To totalnie książka mojego dzieciństwa. Opowiada o Sarze, dziewczynce, która uczy się w szkole z internatem (na pensji) i jest świetnie traktowana, bo ma bogatego ojca. Z czasem jednak do szkoły przychodzi list, że ojciec zginął za granicą i nie dość, że dziewczynka jest osierocona, to jeszcze spłukana i bez grosza przy duszy. Nie została wyrzucona na bruk tylko dlatego, że musiała odpracować miesiące, za które ojciec nie uregulował rachunku. Jak mnie znacie, tak wiecie, że nigdy nie chciałam być księżniczką i zna moje powody (kto nie zna, niech kliknie!) ale ta książka jest opowieścią o godności. I o tym, że prawdziwy charakter człowieka często poznaje się w biedzie. Ta książka pozwoliła mi w dzieciństwie przetrwać wiele złych chwil i momentów i nie myśleć o tym, że szacunek czy godność uzależnione są od statusu materialnego.

2. Radości z kobiecości

Jestem typem zadaniowca. Jak przy okresie boli brzuch, to dowiem się wszystkiego o tym, dlaczego boli, jaki ból jest normalny a jaki nie jest i w ogóle rozbiorę temat na czynniki pierwsze czytając i o ubóstwie menstruacyjnym (ważne) i o endometriozie, i o wszystkich ludowych metodach uśmierzania bólu. O tym, jak przesunąć trochę okres by nie wypadł w trakcie wakacji i czy to jest zdrowe, i że w Nepalu miesiączkujące kobiety umieszcza się w szopie, nie pozwala im się kąpać i są uznawane za nieczyste. (Nie wiem czy to prawda, ale utkwiło mi w głowie).

Uwielbiam drążyć temat. No więc tak się złożyło, że to ja uświadamiałam koleżanki, że łechtaczka nie jest jedynie małym “guzikiem” i zasugerowałam znajomej zmianę ginekologa mówiącego, że po porodzie przestanie mdleć z bólu przy menstruacji. I co się okazało? Że miała endometriozę, a gdyby wciąż chodziła do tamtego, to byłaby to endometrioza niezdiagnozowana.

Ja swoją wiedzę pozbierałam z mnóstwa różnych książek i artykułów, a “Radości z kobiecości” to książka, która zbiera wszystko w jednym miejscu i rzetelnie opisuje wady i zalety różnych form antykoncepcji oraz tłumaczy, dlaczego niektórzy muszą mieć skarpetki i ciepłe stopy, by osiągnąć orgazm. Co ciekawe, książkę pożyczyła mi koleżanka z myślą “ty polecasz czasami takie książki, które przydają się kobietom, więc zerknij sobie, może polecisz kiedyś”. Muszę ją w końcu oddać!

Kobiety, które kochają za bardzo

Boziu, mam ochotę polecić książkę co drugiej dziewczynie ze złamanym sercem, która pisze o swoim problemie na mojej grupie. Autorka bez obwiniania analizuje przyczyny (często sięgające dzieciństwa) dla których kobiety wybierają toksyczne relacje. Chyba każdy z nas kobietę, która nigdy nie była solo dłużej niż 2 tygodnie, jest uzależniona od “miłości” a co jeden partner, to gorszy i krzywdzi ją jeszcze mocniej. Zdecydowanie warto przeczytać, by krytyczniej patrzeć na swoje własne emocje. Poleciłabym każdej kobiecie wkraczającej w dorosłość. Lepiej zapobiegać niż leczyć, złamane serce też.

Opowieści na dobranoc dla małych buntowniczek

Wiele dziewczynek dorasta oglądając głównie męskich bohaterów. Wynalazców, odkrywców, sportowców. Silnych babek jest jakby mniej. A to w pewien sposób wdrukowuje poczucie, że trzeba być facetem, aby odnosić sukcesy w życiu. Historie są krótkie, ale dobór bohaterek może wydać się kontrowersyjny, bo jest tam np. Margaret Thatcher. Tu już trzeba samemu rozsądzić sobie w serduszku, czy ważniejsze są poglądy tych babeczek, czy to, że pięły się wysoko, były wynalazczyniami, bohaterkami, odkrywczyniami. Rzadko kiedy ktoś ma problem z umieszczaniem na liście bohaterów takich osób jak Ghandi, który molestowanym kobietom kazał obciąć włosy, by nie prowokowały mężczyzn i traktował nieletnie dziewczynki z rodziny jako rekwizyty testujące jego siłę wytrwania w celibacie, między innymi śpiąc z nimi nago. Dla mnie? Chory pojeb!

Obrzydliwa anatomia

Dostałam jako ebooka w lipcu i miałam się zastanowić, czy chcę polecić na instagramie. Szczerze przyznam – w pierwszym odruchu pomyślałam – spoko książka, ale chyba nie ta grupa odbiorców. Na instagramie śledzą mnie głównie kobiety 25-34 ale kurczę – one też przecież mają siostry, córki i młodsze kuzynki. Bo książka jest super. Opowiada o tych wszystkich rzeczach związanych z ciałem, przy których autorka zastanawiała się, czy to normalne i czy inni też tak mają. Pot, zapach intymny, kolor upławów, włosy wokół sutków. Co jest ok a co nie jest? I wiecie co? Jakbym miała córkę, to chciałabym aby przeczytała coś takiego – z wypowiedziami ekspertów, napisane lekko, w formie opowieści a nie nudnego podręcznika.

Pssst, nie myślcie, że sponsorowane, moja umowa dotyczyła tylko współpracy na instagramie, ale w pierwszej piątce polecanych książek nie mogło zabraknąć tej pozycji :)/

Daj znać jakie książki poleciłabyś młodszej sobie. Jestem bardzo ciekawa!

Uściski, Ania

16
Dodaj komentarz

avatar
14 Comment threads
2 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
15 Comment authors
KlaudiaDorisAniamalujez-dusza.plSandra Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Zofka Filozofka
Gość

Oho, kolejna osoba poleca mi te opowieści, muszę w końcu obczaić temat ;).

Natalia
Gość

,,Radości z kobiecości” znam, przeczytałam dzięki Tobie 🙂 Chętnie przeczytam jeszcze ,,Obrzydliwą anatomię”, mimo że nie jest dla mojej grupy wiekowej, ale tak z ciekawości. Jako nastolatka czytałam książki Ewy Nowak (seria miętowa), Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk i Marty Fox (,,Magdę.doc” kocham!) i takie też książki polecałabym młodszej sobie.

Kasia
Gość

Do listy dodałbym książki Kamili Rowińskiej: Kobieta niezależna, Kobieta asertywna.

Alicja w swoim świecie
Gość

Mam u siebie post o książkach na Dzień Kobiet, będzie mi miło, jeśli zajrzycie 🙂 Propozycje raczej dla dorosłych kobiet, ale myślę, że idealnie wpisują się w tematykę tego posta.

Agnieszka
Gość

Moja siostra ma 12 lat, czy wg Ciebie to odpowiedni wiek na “Obrzydliwą anatomię”?

Natalia
Gość

Obrzydliwe anatomii nie czytałam ale planuje sprezentować 17 letniej siostrze na święta zimowe (i jak przeczyta to bezwstydnie od niej pożyczyć)

Katarzyna
Gość

Czytałam “Małą Księżniczkę”, gdy byłam w podstawówce i wywarła ona na mnie ogromne wrażenie. Pamiętam, że to jedna z nielicznych książek, przy której lekturze autentycznie miałam łzy w oczach. Zastanawiałam się, czy ja potrafiłabym się zachowywać tak jak Sara, gdybym znalazła się w podobnej sytuacji. Uważam, że podsunięcie tej książki dziewczynkom w wieku szkolnym jest świetnym pomysłem, bo oducza ona patrzenia na innych przez pryzmat ich statusu materialnego, co niestety jest mniej lub bardziej celowo zaszczepiane dzieciom przez środowisko. Pozostałych książek, które polecasz nie miałam w rękach, ale z Twoich opisów wnioskuję, że są naprawdę warte uwagi. Szczególnie myślę o… Czytaj więcej »

Dominika
Gość

Ależ mi narobiłaś ochoty na ponowną lekturę “Małej księżniczki”! To była moja pierwsza lektura w “dorosłej podstawówce”, czyli w klasie czwartej i wtedy jedna z moich ulubionych <3 "Radości z kobiecości", "Obrzydliwa anatomia" oraz "Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek" zapisuję i mam nadzieję przeczytać je nie za kilka lat, ale wcześniej 😉

Beata
Gość

Nie czytałam żadnej ale obiecuję przeczytać! 🤗

Maja
Gość

Hej! Pisze tutaj, chociaż wiem, ze to nie w temacie notki, ale po prostu już krew mnie zalewa i nie wiem co z tym zrobić. Zaczynam 4 rok psychologii, i jak pewnie większość studentów, u nas wszystkie rejestracje odbywają się przez USOS. W tym roku musiałam wybrać seminarium i moduł specjalizacyjny. I teraz uwaga: było za mało miejsc na liczbę studentów, rejestracja oczywiście ,,kto pierwszy ten lepszy”. Ja oczywiście nie zdążyłam się zapisać na to co sobie wymarzyłam, spóźniłam sie o jakieś setne sekundy. Powtórzyli rejestracje 3 razy, zrobili dodatkową ilość miejsc dla tych co nie zdążyli, tylko że zapomnieli… Czytaj więcej »

Sandra
Gość

Jak tylko nadarzy się okazja, sięgnę po “kobiety, które kochają za mocno”. To ciekawy temat – jak bardzo wtłacza się dorastającym dziewczynkom w głowy przekonanie, że posiadanie chłopaka powinno być ich celem, nagrodą i dowodem bycia w “odpowiednim” miejscu w “hierarchii” społecznej. I jak często te dorastające dziewczynki nie orientują się wraz z wiekiem, że coś jest nie tak.

z-dusza.pl
Gość

“Opowieści…” widziałam już u Szafysztywniary i gdybym miała w moim otoczeniu dziewczynkę, na pewno bym ja jej kupiła. Chętnie przeczytam “Radości z kobiecości” 🙂

Doris
Gość

Mała księżniczka to moja ulubiona książka z dzieciństwa. Wywarla u mnie ogromne emocje, a na filmie zawsze miałam łzy w oczach. Te emocje dawały mi poczucie siły i wiary, że sami jesteśmy kreatorami swojego świata. Z perspektywy widzę, że ma to duże odzwierciedlenie w moim obecnym, dorosłym światopoglądzie. Zdecydowanie jest to książka obowiązkowa dla każdego. Nawet bez happy endu byłaby wspaniała, bo pokazuje na czym budować poczucie własnej wartości. Cały ten proces jest ważniejszy niż zakończenie.

Klaudia
Gość

Zapisałam je sobie 😉 widzisz, z tymi ginekologami to jest tak, że trzeba ich zmieniać co rusz. Ja zmieniałam 5 razy. I dopiero 6 pani doktor wiedziała, co mówi – mam endo 🙂 Ostatnio pisałam na blogu tekst, który być może cię zainteresuje ( https://kociesprawki98.blogspot.com/2019/10/tego-nigdy-nie-mow-kobiecie-chorej-na.html ) 😉

Previous
Bądź kim chcesz, ale idź na wybory
Książki, które powinna przeczytać każda kobieta