Niezdara, fajtłapa, ciamajda, łamaga - łatwiej tak powiedzieć niż zastanowić się, dlaczego ktoś taki jest i jak mu pomóc, prawda?
👉🏻 duszą mnie golfy, wysokie stójki, szaliki - jest mi w nich fizycznie niedobrze
👉🏻 zdjęcie stanika to największa ulga na świecie - dopiero od roku przestałam się zmuszać do noszenia
👉🏻 nieustannie obijam się o futryny, drzwi, stoły i szafy
👉🏻 zdarza mi się spaść z krzesła. Tak po prostu
👉🏻 na samą myśl o karuzeli mam ochotę zwymiotować 👉🏻 nienawidzę gdy ktoś mnie dotyka bez pozwolenia
👉🏻 chodzę bez skarpet, bo nie rozumiem sensu skarpet. Skarpety są dla mnie jak obcierający but dla innych 👉🏻 to samo z biżuterią - nie noszę pętli na szyi, więc nie noszę pierścionków
👉🏻 mogę jeść pyszne ciasto albo wyśmienitego kotleta, ale jak natrafię na jakąś grudkę albo „żyłę” - mam fizycznie odruch wymiotny. Nie jestem księżniczką, moje ciało to odrzuca 👉🏻 mogę nie polubić człowieka tylko dlatego, że odbieram uścisk jego ręki jako nieprzyjemny. Istnieją dla mnie ludzie, których nazywam w swojej głowie „obślizgłymi”

Jeśli masz tak jak ja i czujesz się z tego powodu dziwnie - nie obniżaj poczucia swojej własnej wartości z tego powodu. Może tak jak ja - masz po prostu zaburzenia integracji sensorycznej. Twój mózg trochę inaczej odbiera bodźce. Ja mam nadwrażliwość dotykową, są osoby wybitnie nadwrażliwe na światło albo hałas. 
Za to lubią mnie wszystkie pieski i kotki, bo nigdy nie próbuję egoistycznie głaskać ich dla swojej przyjemności na siłę. 
Nie jest też prawdą, że nie lubię dotyku. Lubię. Po prostu nie każdy i nie od każdego.

Obejrzyjcie stories, a ja solidaryzuję się z każdym, któremu rodzice kupili w ramach niespodzianki bilet do wesołego miasteczka (skończyło wie wymiotowaniem), wciskali w golfy, skarpetki, zabraniali chodzić boso albo robili dramę, że ubierasz się dziwnie albo koszulka jest dawno do wyrzucenia.
Dla kogoś z nadwrażliwością dotykową to jak wycie przez megafon wprost do ucha kogoś, komu chce się spać.

Przypinam relacje o zaburzeniach integracji sensorycznej (SI) i polecam poczytać po angielsku pod hasłem „sensory procesing disorder” (SPD). #aniamaluje #szczerze_pisząc #spd #si #dziecko #kot #kotek

Niezdara, fajtłapa, ciamajda, łamaga -...

Na blogu 5 seriali które polecam. Okrutnie żałuję, że odpaliłam trzeci sezon #lacasadepapel 😭 Drugi sezon kończył kompletną historię a trzeci zostawił mnie z zaciekawieniem, co stanie się dalej. Efekt Zeigarnik, powód, dla którego zawsze czekam aż wyjdą wszystkie tomy książki by nie zaprzątać umysłu niedomkniętą sprawą... do dziś nie wybaczyłam Murakamiemu zakończenia roku 1Q84 i scenarzystom LOST nierozwiązanych zagadek :( ciekawi jakie seriale polecam? Sru na bloga 💥 #aniamaluje #seriale #nogi #sushi #pycha #netflix #serial #domzpapieru

Na blogu 5 seriali które...

Uczę się opierdalanka bez moralniaka. #Hamaczek to najlepsza rzecz ♥️
Pięknie, słonecznie, nie za gorąco. Czasami fajnie uciec na chwilę z Warszawy.
Przymierzam się do montażu hamaka w mieszkaniu. Ktoś ma? Jakieś wskazówki? Marzy mi się na jesienne wieczory. Albo czasami do spania.
Jak byłam dzieciaczkiem, to dziadek bujał mnie w hamaku całymi dniami. Uwielbiałam tak zasypiać, miedzy dwiema średnio okazałymi wiśniami. 
#szczerze_pisząc #piątek #piąteczek #weekend #relaks #hammock #hamak #lato #summervibes #sukienka #sierpień

Uczę się opierdalanka bez moralniaka....

Jak sobie pomyślę w jakim nastroju byłam ze 3 miesiące temu, to aż nie mogę uwierzyć. Dużo zmian!
💥Np.uczę się odpoczywać bez poczucia winy. Co prawda nie mam pojęcia jak ludzie połykają sezon serialu w jeden dzień, ale hello, ja jestem dziewczyną, która unikała seriali w ogóle,bo konsumują za dużo czasu. To jest dla mnie ogromny postęp! Obejrzenie 3 odcinków jednego dnia to dla mnie wciąż wydarzenie :)
💥Szanuję bardziej swój czas i przestrzeń. Wciąż w mojej naturze leży troszczenie się o innych, ale nie mam wyrzutów sumienia gdy komuś odmawiam przysługi. A jeśli ktoś próbuje we mnie je wywołać, to tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nie muszę.
💥Przestałam nadmiernie przepraszać za bałagan, staram się trochę ogarnąć z wierzchu, ale jak ktoś do mnie wbija to raczej mnie zna i wie czego się spodziewać. Herbatę dostanie w czystym kubku, ale na podłodze zastanie plamę ze smoothie które blendowałam 5 dni temu. Bardziej lubię nie sprzątać niż mieć posprzątane. Kobieta na którą nigdy nie powiem „babcia” prasowała nawet majtki i skarpetki, więc  ten cały dom ułożony w kosteczkę kojarzy mi się okrutnie źle.
💥Wydaję pieniądze na swoje przyjemności. Np. roślinki. Wiem, że begonia nie jest mi niezbędna ani potrzebna, nie jest to książka ani nic ważnego, ale sprawia mi frajdę
💥częściej piekę ciasta, połowa nie wychodzi😅 ale lubię to robić 💥wyciszam ludzi piszących upierdliwe wiadomości w stylu „czym zastąpić pomidory w pomidorowej”, bo szkoda mi czasu.
💥prawie w ogóle nie jem sklepowych słodyczy i mięsa, ale jak mi się zachce to wsuwam bez wyrzutów sumienia. Ostatnio robiłam schabowe. Rzadko kiedy robię, bo nie lubię hałasować (mój eks sąsiad z rodzinnych stron to wielbiciel nieustannych remontów, #najgorzej) a ja nie chcę nawalać tłuczkiem, ale że za ścianą remont, to bez różnicy że postukam mocno. 💥 Nie wyrzucam sobie, że moje dwa ebooki wciąż w toku i więcej o nich myślę niż je piszę
Myślę, że więcej osób z późnego kapitalizmu i wychowanych w duchu „nudzisz się? Zaraz znajdę ci zajęcie” zmaga się z tym poczuciem, że trzeba być produktywnym aby być wartościowym. 
Nie trzeba
#szczerze_pisząc #aniamaluje #crazyplantlady #urbanjungle #zamioculcas #redlips

Jak sobie pomyślę w jakim...

W byciu dorosłą najfajniejsze jest robienie tych wszystkich rzeczy, których nie było wolno za dzieciaka. Kruszenie w łóżku, spanko w niedzielę do oporu (bez Ania wstawaj, bo jedziemy na zakupy/do kościoła/do babci). Chodzenie boso po domu. Jedzenie nachosów z dipem serowym w wannie, chociaż „w łazience się nie je”. W ogóle długie leżenie w wannie. Jedzenie czasami obiadu na śniadanie, a czasami niejedzenie obiadu wcale, bo się np. nie ma ochoty.

#Niedziela #śniadanie #breakfast #breakfastinbed 
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

W byciu dorosłą najfajniejsze jest...

Dzisiaj czuję się ładnie. Chociaż czyściłam buty na mokro i wciąż są mokre 🤣 to czuję się ładnie. I mam takie małe spostrzeżenie, że rzadko kiedy jesteśmy zadowoleni ze swoich ciał i narzekamy a to na nogi, a to na cycki, cerę, włosy, a zawsze jest ktoś, dla kogo to na co narzekamy jest w głowie w szufladce „goalz”. Ja całe życie narzekałam na nogi, koleżanka na swoje kręcone włosy. I obie się zawsze dziwiłyśmy na każde „ile ja bym dała za takie...”.
Co w sobie lubisz najbardziej?♥️
Wymień jedną rzecz, ale tym razem tylko odnośnie ciała🥰

#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #party #małaczarna #littleblackdress #sukienka

Dzisiaj czuję się ładnie. Chociaż...

My latest #secondhand jewel💎
Na zdjęciu #sukienka - zdobycz z lumpeksu w Łodzi, a ja mam codzienne pytanie - nie kryję, na potrzeby filmu na youtube.
Mówienie do nauczyciela w liceum „profesorze”. Za, przeciw, anegdoty, opinie, luźne przemyślenia.
Scenariusz tego co jutro nagram już mam, ale może zapomniałam o jakimś aspekcie? Leave you thoughts!🤗
#thrifted #lumpeks 
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #piwonie #peonies #różowaśroda

My latest #secondhand jewel💎 Na...

Pamiętam jak moja koleżanka zbierała się na odwagę by zagadać do chłopaka, który zawsze jeździł tym samym autobusem co ona. Nigdy nie było dobrego momentu, zawsze było - jutro, następnym razem.
No i pewnego dnia przestał jeździć. Tak zupełnie, bez ostrzeżenia. Myślała, że może się rozchorował, albo odwołali mu zajęcia, ale minął tydzień, potem drugi a on nadal nie wsiadał  i tyle go widziała. Nie znała nawet imienia by go jakoś odszukać.
Nie zliczę ile rzeczy ja przegapiłam, bo „zrobię to jutro”. Od zebrania się by iść na pocztę i odebrać list polecony, przed upływem terminu, aż po gorsze rzeczy. 
Za każdym razem gdy organizuję jakiś konkurs, dostaję kilka zgłoszeń po terminie. Dlaczego? Bo też odkładacie wszystko na jutro, zamiast działać TU i TERAZ! 
A jak nie teraz, to kiedy?
Podoba mi się ta filozofia życiowa i dlatego wszędzie noszę ze sobą swojego małego Canona Zoemini S, który drukuje zdjęcia od razu. Teraz, już.
I właśnie teraz możecie wygrać jeden z dwóch takich ślicznych aparatów natychmiastowych, konkurs na profilu @CanonPolska trwa do końca lipca.
If not now, when?
Lub w polskiej wersji - jutro będzie...
Podpowiedź mam na sobie 🧥😜
#LiveAndCreate #ZachowajChwile #CanonZoemini 
___________________________________________________
#konkurs #blogerka #szpilki #rozwojosobisty  #cytaty  #inspiracje #cytatdnia #quote #quoteoftheday  #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily 
Post we współpracy z marką Canon

Pamiętam jak moja koleżanka zbierała...

Uwielbiam ludzi, ale czasami potrzebuję chwili zupełnie dla siebie. Kiedyś miałam z tym straszny problem, myślałam, że zawsze potrzebuję POWODU. Wiecie, czegoś takiego, co będzie godną wymówką gdy ktoś będzie chciał do mnie wpaść albo gdzieś mnie wyciągnąć. Miałam poczucie, że odmowa z niewystarczająco godnego powodu to coś niemiłego. Na szczęście mi przeszło. Wprowadzenie zasady, że #niedziela jest dniem dla mnie i o mnie  było jedną z fajniejszych rzeczy, na jakie kiedykolwiek wpadłam.
W moim życiu jest dużo różnych ludzi i to jest super, ale też trochę potrzebuję takiego dystansu i krótkiego odpoczynku od wszystkich. Takiego uczucia jak powrót z wyjazdu, gdy wchodzisz do mieszkania i nagle uświadamiasz sobie jak dobrze jest usiąść na własnym kibelku i jak dobrze jest spać we własnym łóżku. Bez tych wyjazdów jakoś to tak nie cieszy.
#crazyplantlady #szczerze_pisząc #wakacje #gwadelupa #karaiby #podróże #podróżemałeiduże #guadeloupe #asertywność #meday #sunday #sundayz #sundayfundays #collar #kolnierzyk #sukienka #roślinki #dżungla #aniamaluje

Uwielbiam ludzi, ale czasami potrzebuję...

Moje dzisiejsze zakupy z #halamirowska - 2x #mango🥭 po złotówce - 2 zł, 4 #banany 🍌2 zł, #szpinak 🥬 (pęczek?)- 1,40 zł, 2 x #papryka z koszyka 3 zł/kg  i #ogórek 🥒- razem 2,50 z. Razem 7,90 zł. Ale byłam wybredna. Marysia z @makemyplace potrafi za 10 zł kupić mnóstwo dobroci. Zasada? Na zupę nadadzą się bardzo dojrzałe pomidory, a jeśli awokado po złotówce będzie tak dojrzałe, że nada się tylko 3/4, to wciąż jest nieprzyzwoicie tanie awokado, które by się zmarnowało. Polak marnuje statystycznie 235 kg jedzenia rocznie😢
Jak można prosto ograniczyć marnowanie jedzenia?
👉🏻 planuj posiłki, zrób sobie raz w tyg. dzień gotowania z resztek. Zupa? Zapiekanka makaronowa, a może omlet? 👉🏻 kupuj tylko tyle ile zjesz, a jak nie dasz rady - podziel się z sąsiadką albo zanieś do jadłodzielni
👉🏻 korzystanie z jadłodzielni to żaden wstyd! Jeśli czegoś potrzebujesz - weź, to jedzenie normalnie by się zmarnowało
👉🏻kupuj samotne banany, bo ludzie wolą jak jest kiść i się marnują 🍌
👉🏻 z lekko suchego chleba wychodzą super zapiekanki albo grzanki, a suche bułki można wysuszyć na bułkę tartą
👉🏻 istnieją na fejsie grupy dot. freeganizmu (sama jestem na warszawskiej) gdzie ludzie ogłaszają, gdy mają do rozdania np. jedzenie z wesela. Warto korzystać w obie strony🤗
Gdy mówiłam o wolnostojących lodówkach w ramach jadłodzielni, kilka osób pisało, że w czasach studenckich bardzo by się to przydało, ale trochę wstyd...
Otóż jadłodzielnie są często wolnostojące, samoobsługowe i 24/7 👉🏻brać to żaden wstyd, wstyd to jedzenie marnować.
Jeśli jesteś studentem albo masz mało hajsu, polecam zakupy na Hali Mirowskiej (albo targu) przed zamknięciem można zgarnąć obtłuczone jabłka czy pomidory za darmola. Albo uśmiech.
Dzisiaj widziałam skrzynkę darmowych mocno dojrzałych bananów, w sam raz na chlebek bananowy.
Owoce na smoothie nie muszą być super jędrne, pieczone warzywa albo zupa też nie wymagają najświeższych.
🥰możecie pisać  w komentarzach swoje sposoby na to, by nie marnować jedzenia ;)
#kupujeniemarnuje #kupuję #warzywa #owoce #lesswaste #zerowastepolska #zerowaste #groceries #grocery #healthyfood #freeganism #veggies #omnomnom #pycha #jedzonko

Moje dzisiejsze zakupy z #halamirowska...

Dlaczego chciałam rzucić bloga?

Jestem popierdolona. W tym jednym zdaniu można zawrzeć odpowiedź na tytułowe pytanie. 
Lubię niemożliwe i trudne do osiągnięcia. Ale niestety wszystko w życiu mi się udaje. Tak, nie przejęzyczyłam się – niestety.
Jestem osobą, która porzuca coś, co sprawiało jej przyjemność i w czym osiągała sukcesy… właśnie dlatego, że osiąga w tym sukcesy.
Muszę mieć challenge. Wyzwanie. Coś musi być nierealne, nieosiągalne, niedostępne. I wtedy po to sięgam. A potem… potem tracę tym zainteresowanie, zupełnie jak mój kot polujący na gołębie. Upolowane, zdobyte – porzucam.
Jestem jak dzieciak, którego rodzice chcieli uszczęśliwić drogą zabawką i pracowali na nią w pocie czoła, by ten pobawił się pięć minut i rzucił w kąt.
Niestety.
Tak było kiedyś z pisaniem wierszy i różnych tekstów. Kochałam to, sprawiało mi przyjemność, pozwoliło mi się odciąć, zdystansować. 
A potem polonistka w liceum powiedziała, że mam wystartować w  ogólnopolskim konkursie na esej o Herbercie. Nie chciało mi się, miałam to gdzieś. W ostatni dzień mnie za to opieprzyła, więc pokornie na okienku (nie chodziłam na religię) usiadłam w bibliotece i machnęłam coś w te 45 minut. Zajęłam drugie miejsce.
I wtedy przestałam to lubić.
Dziennikarstwo – moja druga wielka zajawka. Z łatwością dostałam się na warsztaty dziennikarskie, najlepsze w regionie. Od razu publikowałam. Wygrałam jakiś konkurs, dostałam się na studium reportażu… skończyłam je jako laureatka komentarza na pierwszą stronę, czy czegoś w tym rodzaju. Zaczęłam pisać dla portali, dla beki (dokładnie tak!) wysłałam zgłoszenie w odpowiedzi o pytanie o pracę dla dużego (wtedy) portalu. Wzięli mnie.
I pomyślałam tylko – to już? Tak łatwo? Serio? Więc to olałam.
Poszłam do beznadziejnego liceum, wcześniej z sukcesem biorąc udział w rekrutacji do najlepszych. To samo zrobiłam wybierając studia.
Chciałam mieć tylko poczucie, że wybieram coś obiektywnie słabszego z własnej woli, nie z konieczności (o ile w takim momencie możemy mówić o wyborze). Inaczej kupuje się tanią sukienkę, kiedy stać cię tylko na nią. Kupowanie taniej sukienki gdy stać cię na drogą – zupełnie inne doświadczenie.
Ja kupuję tanie sukienki. Bo chcę. Bo lubię.
Nie muszę.
Praca z dziećmi? Szybko przestała być wyzwaniem. 
Wybrałam się z koleżanką na wolontariat. Na wejściu straszą – to trudne dzieci. Dla zabawy nasikały do kubka poprzedniego wolontariusza. Są wulgarne, uważajcie na nie.

Nie ma złych dzieci. Są tylko źli dorośli.

To były wspaniałe dzieciaki. Rano wstawały wcześniej, by ćwiczyć jakiś swój układ taneczny i się nim przed nami pochwalić, bo ktoś wreszcie zwrócił na nie uwagę. Jak wyjeżdżałyśmy, uwiesiły się na nas i nie pozwalały odjechać. Pomogły z walizkami, odprowadziły na dworzec. Płakały.
Nie szczały do naszych kubków.
Złe dzieci? Serio?
No i nastał moment, w którym i to przestało mi dawać satysfakcję.
Jesteś taka mądra? Zapanuj nad gimnazjalistami, hehe. Zobaczymy czy ci pójdzie tak łatwo. 
Hehe.
Poszło.

Na doktorat też startowałam bez przygotowań, niemal z łapanki. Może dlatego mnie nie cieszył.
Myślę, że tak długo chodziłam na karate (10 lat), bo byłam w tym słaba. I każdy trening był dla mnie wyzwaniem.
Musiałam się starać.
Nie piszę tego, by się przechwalać, chociaż debili nie brak i na pewno ten tekst tak odbiorą. Życie jest za krótkie na przejmowanie się ich opinią.
Piszę o tym, bo jestem tą dziewczyną, której zawsze wszystko się udaje. Mimo ogromnej, naprawdę ogromnej pokory wobec życia. Wszystko jest pasmem sukcesów, dzieje się ot tak, po prostu. A jak coś się nie udaje, to zazwyczaj myślę sobie “Anka, ogarnij się! Widocznie życie ma dla ciebie coś lepszego”. I zawsze kurwa ma.

A ja bym chciała się postarać.
♪ ♫You don’t wanna ride the bus like this
Never knowing who to trust like this

You don’t wanna be stuck up on that stage singing
Stuck up on that stage singing ♪ ♫

Do tego momentu doszłam z blogiem.
Mam wszystko to, do czego dążą inni. Mnóstwo odsłon. Wspaniali czytelnicy. Oferty współpracy zalewające skrzynkę. Rankingi. W jakimkolwiek miejscu w Polsce lub na świecie bym nie była – zawsze jest tam ktoś, kto czyta mojego bloga i ma ochotę się ze mną spotkać.
Piszę ten tekst w kawiarni we Włoszech, w której siedzę z Anią Kanią z bloga studenckiego Blue Kangaroo . Poznałam Anię kilka lat temu w Katowicach, jako swoją czytelniczkę. A ja wtedy na fejsie napisałam tylko, że wybieram się do Kato po nagrodę i będę mieć trochę czasu, chętnie się z kimś spotkam. Powiadomienia momentalnie zasypały moją skrzynkę, ale odrzuciłam pokusę większego spotkania i zdecydowałam się spotkać dwie osoby. Było warto!
Co ja w ogóle piszę – na lotnisku w Neapolu uścisnęłam się z czytelniczką, z którą leciałam jednym samolotem. Więcej – miałam przesiadkę w stolicy Kataru, Doha.
suchy żart alert – nie dziwię się, że zrezygnowali z poprzedniej nazwy – Al-Bida
Z kim spędziłam ten dzień? Z dziewczyną, która czyta mojego bloga i w Dosze pracuje.
Więc o co mi chodzi?
A w zasadzie chodziło?
easy come, easy go.
(little high, little low)
Nie szanuję łatwych rzeczy.
Tak po prostu.
Nie cieszą mnie. To jak bycie podrywaną przez podrywcza. Świadomość, że te same miłe słowa powiedział wcześniej stu innym dziewczynom i kolejnym stu jeszcze powie trywializuje sytuację. #soItaly 😀
Ale jest też kilka innych minusów, które na jakiś czas skłoniły mnie do przystopowania z blogiem. Na luzie utrzymam się poza blogowaniem, mam czym wypełnić czas… Więc zrobiłam sobie mały eksperyment. Polegał na odpoczynku.
Blog to kilka godzin dziennie. Godzin, których nie widać.Poznawanie osób będących po drugiej stronie bloga jest super. Ale ma wiele minusów.
Pewien tyran, Dionizjusz słynął z bardzo wystawnych uczt które wyprawiał. Stroszył nimi piórka – pokazywał swoją siłę i bogactwo. Jednak jeden z jego dworzan, Damokles, bardzo mu tego wszystkiego zazdrościł. Był niezadowolony ze swojego życia i idealizował życie Dionizjusza, zamiast zająć się budowania swojego. Damokles pewnego razu zwierzył się Dionizjuszowi z tego, że bardzo zazdrości mu potęgi i bogactwa. Władca wykazał się rozumem i zaproponował Damoklesowi wejście w jego buty na jeden dzień.
Więc Damoklesa pięknie ubrano, skąpano w cudownych zapachach, odziano w drogie szaty i posadzono na złotym, wysadzanym klejnotami tronie. Podczas uczty sączyła się piękna muzyka a danie które podano były bardzo wykwintne. Oczy Damoklesa świeciły się na ten widok…dopóki nie zobaczył, że nad jego głową, na jednym końskim włosie wisi ostry miecz skierowany wprost w czubek jego głowy.

Mit o Damoklesie z tekstu –dlaczego nienawidzisz swojego ciała
Każdy tekst to przynajmniej 50 komentarzy od Was, a często po zsumowaniu z fejsem nawet i 300.
Poświęć na każdy minutę.
I maile. Od marek – staram się odpowiadać w 24 h, nawet jeśli nie jestem zainteresowana, bo to jest praca tych ludzi, a co jak co – pracę to ja szanuję. Nie szanuję lenistwa.
Od czytelników/odbiorców.
Zaczęłam czuć się jak darmowa pomoc psychologiczna. Rzucił cię chłopak? Napisz maila do Ani. Nie wiesz co dalej z życiem? Napisz Ani. Masz 16 lat i ojca alkoholika? Napisz Ani.
Nie odpowie ci w ciągu 24 godzin? Napisz Ani. Tylko tym razem jaka jest chujowa i inna niż a internecie.
Lubię pomagać innym. Robię to często i chętnie, z własnej nieprzymuszonej woli. Jeśli mogę komuś wyświadczyć przysługę, zazwyczaj to robię (inna sprawa, że ludzie to wykorzystują :P)
Idę sobie z moją ulubioną Olą przez Puławską, jemy lody, zapewne żartujemy, a jak wiecie – mam bardzo ciężki humor, do czego trochę się przyznałam, ale generalnie zdarza mi się powiedzieć coś mocno poza granicą smaku. I nagle dostaję na stories od jakiejś dziewczyny wiadomość “widziałam Was na Puławskiej”.
Milion myśli w głowie – czy nie gadałam o czymś niestosownym? Jakieś żarty z rzeczy, które są w tym kraju nietykalną świętością? 
Średnio raz w tygodniu, w godzinach nocnych ktoś pisze do mnie z wyznaniem miłości. Takim trochę creepy. Że jesteśmy sobie pisani. Że powinniśmy mieć razem dzieci. Albo że ma moje zdjęcia w swoim fap folderze.
Wierzcie mi – to nie jest fajne.
MAM CHOROM CURKE DEJ WUZEK
Jeden z gorszych typów ludzi. Powoływanie na świat dzieci to jest bardzo odpowiedzialna decyzja. Napisałabym co myślę o tych wszystkich uzurpujących sobie prawo do decydowania komu i jak będę pomagać, ale się ugryzę w język.

I jeszcze jeden minus. Ludzie, którzy nie potrafią korzystać z wiedzy. Konsumują ją. Zapisują ją w zakładkach. Kolekcjonują przepisy i nigdy nie gotują. Jak to jest, że setki (w sumie tysiące) osób poprawiły coś w swoim życiu dzięki temu blogowi, a inne wciąż gniją w swoich beznadziejnych życiach?
Bo nie wcielają rad i wskazówek w życie. Znam mnóstwo ludzi, którzy są oczytani i wszędzie wciskają się ze swoimi mądrymi komentarzami, a ich życia są beznadziejnie nudne i nieszczęśliwe.  W czasie zmarnowanym na czytanie rozwojowych książek, blogów i coaching mogliby zrobić coś serio przydatnego. Od patrzenia na młotek nikt jeszcze nie wbił gwoździa.

Leniom poznawczym proponuję lekturę:  https://www.aniamaluje.com/2014/09/zmienias-sie-nie-jestes-taka-jak-kiedys.html

No i protip: WSZYSTKO, serio WSZYSTKO na każdy ludzki problem napisano już wieki temu. W mitach, dziełach wielkich klasyków greckich i filozofów. Problemy ludzi są od lat niezmienne, zmieniły się jedynie dekoracje i scenografia.
SERIO.

No i ostatnia, potworna wada. Coś, co boli chyba każdego twórcę.
Tworzysz przemyślane, dopracowane treści – odbiór jest niewielki.
Wszyscy pytają o kolor szminki/link do sukienki i skąd masz buty.

Wyobrażam sobie jak bardzo sfrustrowany był włoski artysta Piero Manzoni który chciał zakpić z beznadziejnej sztuki nad którą roztkliwiają się krytycy i stworzył swoje sarkstyczne dzieło Merda d’artista. Było jedyne w swoim rodzaju. Zrobił kupę do metalowych puszek i nazwał je “gówno artysty”. O ironio – krytycy zachwycili się tym nowatorskim pomysłem. Według wikipedii gówno Manzoniego warte jest 120 tysięcy złotych.

Podobnie ze sprawą Sokala.

Zdjęcie z 2017 przedstawiające blogerki przy pracy. Koloryzowane.

I powiem tak – przeszło mi. Te wszystkie wady są niczym, gdy przescrolluję sobie maile od Was, albo wyniki ankiety dla czytelników.

Przełomem było założenie grupy – Kreatywne dziewczyny od Ani. Te wszystkie prośby o wsparcie i porady w życiowych problemach po prostu przeniosły się na grupę. Ba! Dziewczyny spotykają się w realu. W Toruniu (byłam!), ale też Trójmieście czy Warszawie. Łapiecie? Spotkanie czytelników Ani bez Ani. Cudownie!!! Idealnie! Tego chciałam!

Trochę czasu zajęło mi zrozumienie, że pytanie o sukienkę to nic złego. Że życie też składa się z sukienek. I że przepis na jajecznicę albo naleśniki jest często najpopularniejszym przepisem u wielu blogerek kulinarnych.

A właśnie – sukienka ze zdjęcia jest z Shein (shit happens, w zeszłym roku jak ją pokazałam – wykupiliście od razu), ale podobne są na Zalando, albo tutaj (taniej) a ta jest chyba najpiękniejsza. Buty to deichmann (polecam kupoważ ze zwrotem za zakup przez Refunder).

Chciałam trochę zaniedbać bloga. Spuścić go poniżej 100 tysięcy osób miesięcznie, więc konsekwentnie od pół roku (a nawet dłużej) go odpuszczałam, nie spinając się nad tym, by odpowiedzieć na każdy komentarz, by w każdy poniedziałek był tygodnik i by zawsze był tutaj jakiś tekst.
Nie wyszło. Ubyło mi odsłon, ale rzadsze publikowanie przełożyło się na więcej odsłon pojedynczych tekstów. Prawdziwi czytelnicy zostali i przeglądali archiwum.
A zawsze kiedy ręka mnie swędziała by wcisnąć guzik usuwający bloga, pojawiał się mail taki jak dzisiaj.

I za każdą taką wiadomość dziękuję.

Nie mogę obiecać, że będę publikować częściej. Jakiś czas temu obiecałam sobie, że będę robić tylko to, co naprawdę czuję sercem. Żadnych przysług, których tak naprawdę nie chcę wyświadczyć. Żadnych zleceń, które nie są zgodne z moimi wartościami. Żadnych znajomości, które są gówno warte. Żadnego przywiązania i sentymentów do tego, co wysysa ze mnie energię. I od tego momentu zaczęła mnie spotykać lawina niesamowitych zmian. Dzięki, że ze mną byliście, jesteście i będziecie. Dziękuję 🙂

A jeśli ktoś chce wypić ze mną piwo… zapraszam tutaj po szczegóły.



Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Asza Azrajeva
Gość

Mam tak samo jak ty, rezygnuję z rzeczy, w których jestem dobra. W gimnazjum wymiatałam z historii i francuskiego, a co zrobiłam idąc do liceum? Wybrałam biol chem i hiszpański jako zupełnie nowe dla mnie dziedziny. Po prostu jak mi sie coś znudzi to to olewam mimo że mogłabym osiągnąc sukces. MAm nadzieje że w przyszłości mnie to nie zgubi

Previous
Jestem Ania i nie będę Anną.
Dlaczego chciałam rzucić bloga?