Jestem Ania i nie będę Anną.

Ostatnio na naszej babskiej grupie pojawił się temat inny niż wszystkie. Dziewczyna napisała, że ma na imię Julia* i bardzo nie lubi, gdy ktoś zwraca się do niej Julka. I pytanie, czy jest sens zwracać komuś uwagę.

Moim zdaniem – jest.
Mój ukochany dziadek miał na imię Robert. Pewnego dnia się wkurzył i zmienił sobie na Józef. Bo po prostu nie lubił poprzedniego. End of story.
Imię to coś, czego nie wybieramy sobie sami. Podobnie jak religia. Jeśli tego nie czujesz a ktoś zadecydował za ciebie – masz prawo dokonać swojego wyboru.
Moja mama uwielbia głos Seweryna Krajewskiego. Cóż, dla mnie twórczość Czerwonych Gitar nie jest najpiękniejsza na świecie, ale rozumiem fascynację czyimś głosem w 100%.
Moja to Freddie ^^.

Stanęło więc na tym, że moja mama słuchała “Annaaaa Mariaaaaa smutną ma twaaaarz“. No i nie dość, że jestem Anna Maria, to jeszcze mam wiecznie niezadowoloną minę. Mimo radości w środku. Shit.

Nie czuję się Anną. Jestem Anią. Nie wiem czy zawsze będę, może mając 60 lat poczuję się Anną, ale teraz nią nie jestem i nie chcę być. Gdy ktoś mówi do mnie “Anno”, komunikuję, że wolę Ania. Albo reaguję, gdy ktoś nazywa mnie Anką, Anusią, Aneczką i Anulką. Albo jakąś inną formą, która mi nie pasuje.
I ludzie to akceptują. Na uczelni mówili “Pani Aniu”, to samo uczniowie, bo nie lubiłam “proszę pani” i budowało niepotrzebny dystans, którego nie potrzebowałam do zbudowania autorytetu.

Nie jest to dla mnie jakiś drażliwy temat. Nie zmienię oficjalnie imienia na “Ania”, bo będę miała problem w dokumentach – ludzie zawsze wiedzą lepiej. Co czujesz, kim jesteś, jakie masz rzekomo intencje. Ale ci, co “wiedzą lepiej”, zazwyczaj gówno wiedzą. Olać ich.

Jasne, są ludzie, którzy mówią do mnie Anka i mnie to nie wkurza. Wszystko zależy od tego kto i jak to mówi. Ci ludzie o tym wiedzą.

Mama mówiła do mnie “Anno”, gdy coś przeskrobałam. A jak bardzo, to mówiła “Anno Mario, zapraszam do salonu!” 😀 Trochę tych rzeczy w wieku nastoletnim na sumieniu miałam, więc moja 10 lat młodsza siostra ucząc się mówić myślała, że mam na imię “Anomalia” 😅.

Jednak ja jestem w 100% Anią. Czuję się Anią, myślę o sobie Ania. Nie bez powodu ten blog ma w tytule Ania, nie Anna. Sami powiedzcie – czy to by pasowało? Na prywatnym fejsie była Ania Kęska, i tak jest w adresie. Ale ktoś zgłosił fake konto i musiałam skanować dokumenty przy przemianować się na Annę.
Mam w ogóle jakiś problem z etykietami.
Zawsze kogoś poprawiam, gdy mówił, że jestem dokorantką, studentką, publicystką (był i taki czas) czy blogerką, autorką książki. Mówię – eej! Jestem Ania, po prostu studiuję/publikuję/piszę bloga/napisałam książkę. To jedna z kilku moich aktywności.

To nie wypada blogerce/doktorantce! bla bla bla – mawiają czasem. Być może. Ale Ani wypada – mnie nie definiują rzeczy, którym poświęcam czas i uwagę. Bo jestem sobą. Nie swoją chorobą, nie swoją pracą. Jestem Anią. By the way – książkę też opublikowałam jako Ania. Nie Anna.

Warto rozmawiać. Mówić o swoich potrzebach. Dlatego moim zdaniem jest ok, gdy powiesz komuś “nie lubię Julka”, nie lubię “Olka”, albo – wolę Kasia.

A jednym z moich filtrów odnośnie wartości znajomości jest szacunek dla moich wyborów. Jeśli ktoś wie, że wolę Ania, a mimo to uparcie używa innej formy – nie poprawiam więcej niż 2 razy. Zapamiętuję. I nigdy tej osobie nie zaufam.
Świetno sito do filtrowania znajomości.

Polecam, Ania Kęska


Jestem ciekawa, czy masz podobne doświadczenia. Jak podchodzisz do swojego imienia. Lubisz je? 
Heeej, jeszcze ogłoszenie parafialne – jeśli chcesz wypić ze mną piwo w stolicy, to zapraszam tutaj po szczegóły 😉 Tymczasem pozdrawiam ze słonecznej Italii
*Do napisania tego tekstu zainspirowała mnie Julia z bloga Pyszczucha – warto odwiedzić!❤ 



Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

5 1 vote
Article Rating
Uściski, Ania
24 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Frieneshew
1 rok temu

Ja mam odwrotny problem mam na imię Teresa. Od dziecka nienawidzę jak ktoś nazywa mnie Tereska. Rodzice nazywają mnie Terenia co mi nie przeszkadza to w końcu rodzice. Ale jak w pracy ktoś nazwie mnie Tereska i go poprawie to muszę się tłumaczyć a dlaczego? A po co? Przecież Tereska to ładniej brzmi niż Teresa i często robi się bardzo nie miła atmosfera. Ale nie poddaje się bo mam prawo czegoś nie lubić chociaż dla kogoś to brzmi ładniej.
Do tego raz usłyszałam że nie zasłużyłam żeby mówić do mnie Teresa.

Frieneshew
1 rok temu

X

Ania
1 rok temu

Osobiście zawsze staram się zwrócić uwagę na to, w jaki sposób ktoś mi się przedstawia. Jeśli przedstawi się per Ania, to właśnie w ten sposób potem mówię do tej osoby. Jak powie: ‘hej! Anka jestem!’ – to myślę sobie, że właśnie w takiej formie chce by się do niej zwracano, więc zostaje Anką.

Pozdrawiam,
Ania 😉

Paulina z simplistic.pl

Moim zdaniem też okej jest zwracanie uwagi na to, jaką formę zwracania się do nas wolimy. 🙂 Mam znajomą, której imię to Izabela i od razu podkreśla, że nie lubi, gdy mówi się do niej Iza, a preferuje Izka lub Izabela właśnie. 🙂 A co problematycznego imienia – moja inna znajoma jest Magdą, nie Magdaleną i niejednokrotnie musiała zgłaszać poprawkę w dokumentach. 🙂

Maja
1 rok temu

U mnie Maja – nigdy Majka

Ania
1 rok temu

Ja mam to samo. Wolę Ania i tak się przedstawiam również zagranicą (mimo, że łatwiej byłoby Anna). Anna to strasznie oficjalna forma i dla mnie stwarza od razu ogromny dystans. Lubię zdrobnienia imion i jeśli ktoś sam się nie przedstawi pełnym oficjalnym imieniem (a miałam przypadki, że ludzie w taki sposób chcieli, aby się do nich zwracano) to zazwyczaj kobiecem imiona zdrabniam 😉 Imion męskich też raczwj nie używam pełnych…

Aleksandra Ola
1 rok temu

Ja jestem Ola. Nigdy za nim nie przepadałam ale co zrobisz, w Polsce nie wybiera się preferowanej formy, a jak ktos chciał mi zrobić na złość to widział , że Olka powoduje u mnie dreszcze. Cale życie jeżdżę na wakacje do Włoch. Tyle co ja się natlumaczylam dlaczego w Polsce zdrabnia się w ten sposób imię Aleksandra to moje (ale przynajmniej już wiem :D). Odkąd tu mieszkam i zaczęłam pracować męczyło mnie tłumaczenie tego za każdym razem. Zaczęłam się przedstawiać Aleksandra co też powoduje wiele śmiechu i kiedy koledzy w pracy wołają ALEEEEE to nie wiadomo czy chodzi o mnie… Czytaj więcej »

Zuzia Szymkowiak
1 rok temu

Ja jestem Zuzia, mam świadomość, że ta forma nie dodaje mi powagi, ale po prostu czuję się Zuzią. Ewentualnie jeśli chodzi o rodzinę czy inne bliskie osoby może być Zuzanka, Zuzu, Zuzuś albo Zuzik. Natomiast zdecydowanie odpada Zuza – to zupelnie nie ja. Niestety często się zdarza, że ktoś mnie tak nazywa, a mnie jest głupio zwrócić uwagę. Ale chociaż wiedząc, jak się czuję w takiej sytuacji, pytam, jak najlepiej się do kogoś zwracać

Anna
1 rok temu

A ja miałam taką fazę w liceum. Wszędzie podpisywalam się Ania. Teraz właściwie może być każda zdrobnienie, tylko na Ankę źle reaguję.
Zawsze na pierwszej lekcji z nową klasą pytam o imiona dzieciaków i proszę, by mówili, jak lubią, by się do nich zwracać. I tego się trzymam.

Ewelina J.
1 rok temu

Osobiście nienawidzę, gdy ktoś zwraca się do mnie “Ewelinko”, jakbym była jakaś upośledzona. Jestem Ewelina i tak właśnie ludzie mają się do mnie zwracać.

Karolina
1 rok temu

Karolka jestem, miło mi. 🙂
Całe życie byłam Karolcią, jak coś przeskrobalam to rodzice mówili Karolina. 🤦‍♀️
Mój mąż, powiedział Karolka jeszcze za czasów “chodzenia ze sobą” i tak zostało. W bardziej oficjalnym towarzystwie przedstawiam się Karola a podpisuje się Karolina tylko urzędowo.
Tak to czuję się Karolką. 🙂 Toleruje każda formę swojego imienia. 🙂

Kasia
11 miesięcy temu

Nienawidzę Kaśki. Kasia, Katarzyna nawet ale wszystko tylko nie Kaśka. Najgorzej właśnie gdy ktoś wie, że tego nie cierpię (a przynajmniej powinien bo mówiłam) a dalej tak się do mnie zwraca…

B. M.
10 miesięcy temu

Ileż to ‘cennych’ znajomości przyszło mi przedwcześnie pogrzebać, tłumacząc ludziom że nie zaakceptuję mówienia do mnie po nazwisku, które jest Bieda. Nie tylko brzmi szpetnie, dochodzą też kwestie psychodynamiczne związane z patologicznym ojcem. Ileż to razy mi próbowano wcisnąć, jaka to ze mnie sztywna i smutna buła, przecież nazwisko takie śmieszne i bekowe. Tak się ciekawie składa, że idę właśnie do USC je zmienić, dziś jest ten dzień 🙂

Wiktoria
9 miesięcy temu

Gdy byłam w liceum w Stanach, większość nauczycieli od razu na pierwszej lekcji pytała się jak uczniowie chcą by się do nich zwracać – większość Wiktorii/Victorii mówiły na siebie per Tori, więc byłam chyba jedyną Wiktorią w całej szkole liczącą 4tys osób. Niestety musiałam cały czas poprawiać ludzi, którzy mówili do mnie per Łiktoria tłumacząc, że w Polsce nie używamy V czy X jak przy imieniu Aleksandra/Alexandra. Kilka bliższych mi osób i ulubionych nauczycieli mówiło do mnie poprawnie, niestety większość ludzi nie przyjmowało do świadomości. A w Polsce 80% ludzi nazywa mnie Weroniką, więc to już całkowicie inna historia. 🤣

Previous
Przeprowadzam się, małe gnojki, chińskie szmaty [TYGODNIK]
Jestem Ania i nie będę Anną.

24
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x