Ktoś mi napisał, że #Bangkok to syf, brudne miejsca z jedzeniem i szczury. „Sam jesteś syf” pomyślałam najpierw🙈 a potem stwierdziłam, że po prostu pokażę inne oblicze miasta.
Ja mam teraz taki mindset, że obecnie cieszy mnie nawet wycieczka do śmietnika (kwitną forsycje!) ale w podróży doświadczysz tego, co jest w Tobie, serio!
Jeden na Bali odnajdzie swoją duchowość, drugi smoothie bowla z ładną łyżeczką, trzeciego zachwycą fale a czwartego wodospady. Piąty będzie się cieszył, że z jego zachodnią pensją jest tanio i może robić co chce, bo stać go na mandaty. Znaczy - łapówki, nie znam nikogo kto zapłacił mandat na Bali, nawet jadąc napruty bez kasku.

Z Bangkokiem i każdym innym miejscem na ziemi jest tak samo. Znajdziesz to, czego szukasz, albo co przyciągasz swoim zachowaniem. Ja zawsze znajduję przygody!
A to jedzenie... nie tylko wyglądało, ale też smakowało. Sernik z cheddara to był taki foodgasm, że oglądając te zdjęcia aż się ślinię! Na wyżerkę zabrałam @justdeliciousx - trochę dlatego, że jest super, trochę dlatego, że mogłyśmy się dzielić i więcej spróbować🙈 ale Justyna jest dobrą kompanką foodgazmicznych wypraw, więc się nawet nie zastanawiała😁

Jedzenie było wyśmienite, ale ja lubię być nim dostymulowana, lubię jak coś ma różne smaki jednocześnie, jak ma różne faktury i tekstury, jak coś jest jednocześnie kremowe i miło rozpływa się po brzuszku, ale też ma coś chrupiącego. Kremowa jajecznica z plastrem boczku cieszy mnie tak samo jak... Burger z maczka🤣 może nie spodziewaliście się takiego zwrotu akcji, ale uwielbiam, cóż począć 🙈
Więcej na stories!
#foodporn #bangkok #cafebangkok #cafehoppingbkk #foodlover #omnomnom #slodkosci #cukiernia #ciastka #ciasto #podrozemaleiduze #podróże

Ktoś mi napisał, że #Bangkok...

Na bloga wskoczyły 3 propozycje filmów na wieczór, po których mam nadzieję, każda dziewczyna czytająca mojego bloga będzie mieć jakieś przemyślenia. A już najlepiej jak  wyrośnie z pomysłów na manipulacyjne „ja mu pokażę” i inne żenujące gierki, które tak ochoczo podpowiadają koleżanki przy winie😉

Ja tymczasem odkładam telefon (nie ma wstępu do łóżka przed snem!) i zamierzam przeczytać chociaż rozdział książki zanim zasnę po całym dniu zasuwania.
Straciłam przez tego wirusa masę projektów i nie kryję - boli! Ale chwyciłam się zaraz za inne rzeczy i nie mam czasu rozpaczać nad tamtym, trzeba iść do przodu. To jest moment na poprawienie CV, potrenowanie do rozmów kwalifikacyjnych, nauczenie się obsługi nowego programu - polecam bardzo niedoceniany profil @dorisinsocialmedia, która zdradza naprawdę fajne wskazówki jako specjalistka od Linked In. Na rekrutacji zna się jak mało kto, a wiedzą dzieli się za darmo na insta.
Dobrej nocy!
#kwarantanna #bangkok #podróże #podrozemaleiduze #kiedytobylo #filmy #aniamaluje

Na bloga wskoczyły 3 propozycje...

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie się ktoś, dla kogo to będzie złe🙃. Ta myśl była kiedyś dla mnie bardzo wyzwalająca, dlatego po prostu robię swoje✌🏻 Nie wiem o czym jest mój profil, w tym tygodniu dziękowaliście mi za zachęcenie do negocjowania niższych opłat za mieszkania, książkowe rekomendacje, piankową kawę, halloumi smażone jak kurczak w przyprawie kebab-gyros i polecenie dobrego newslettera a nawet... rewolucję w sposobie robienia kupy💩. Myślałam, że każdy korzysta ze stołka i to żadna nowość😅
I wiecie co? Ogromnie mnie to wszystko cieszy. Może i mam kilka irytujących cech, jestem strasznie ciekawska, zadaję zbyt dużo pytań, mogłabym się czasami ugryźć w język ze swoją szczerością, strasznie się wymądrzam ale wiecie co? Jak dzięki temu ktoś wynegocjował sobie o połowę niższe opłaty za mieszkanie, to nie mam pytań, japka mi się śmieje, jest moc!😁
Moja skrzynka jest zawalona wiadomościami z podziękowaniami, nie odczytam każdej, ale polecam wyryć sobie w serduszku - „gdy nie pytasz, odpowiedź zawsze brzmi nie”.
I pytać!

Ah, jeszcze jedno - cieszą mnie też te wiadomości - „rzadko kiedy się z Tobą zgadzam, ale za radę o negocjowaniu muszę podziękować bo się udało!”. Wiecie dlaczego? Bo sam fakt, że jesteście otwarci na wysłuchanie kogoś o odmiennym światopoglądzie jest super! A jeszcze posłuchać... bajka✌🏻
Nie pytajcie jak się odwdzięczyć, nie założę patronite i tak, wystarczy mi, że lajkujecie posty, te reklamowe także (ja 💩 nie polecam!) a jak ktoś bardzo chce, to zawsze może kupić moją książkę na legimi 😎
Nie chcę być tą osobą, która z instagrama tylko czerpie, chcę też dawać. Czasami fajny content z Wietnamu, czasami radę, która pozwoli komuś zachować w trudnym czasie 5 stów w kieszeni✌🏻
Ściskam i spadam uczyć się nowej rzeczy - wzięłam zlecenie na coś, czego jeszcze nie umiem, taki kryzys 😁 trzeba się szybko uczyć i reagować na zmiany, zanim zmiecie nas z planszy, trzymajcie się zdrowo!🤗 #szczerze_pisząc #aniamaluje #blogerka #siedzęwdomu #siedzenadupie #bangkok #podróże #infinitydress #multiwaydress #sukienka #podróże

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie...

Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Jestem Ania i nie będę Anną.

Ostatnio na naszej babskiej grupie pojawił się temat inny niż wszystkie. Dziewczyna napisała, że ma na imię Julia* i bardzo nie lubi, gdy ktoś zwraca się do niej Julka. I pytanie, czy jest sens zwracać komuś uwagę.

Moim zdaniem – jest.
Mój ukochany dziadek miał na imię Robert. Pewnego dnia się wkurzył i zmienił sobie na Józef. Bo po prostu nie lubił poprzedniego. End of story.
Imię to coś, czego nie wybieramy sobie sami. Podobnie jak religia. Jeśli tego nie czujesz a ktoś zadecydował za ciebie – masz prawo dokonać swojego wyboru.
Moja mama uwielbia głos Seweryna Krajewskiego. Cóż, dla mnie twórczość Czerwonych Gitar nie jest najpiękniejsza na świecie, ale rozumiem fascynację czyimś głosem w 100%.
Moja to Freddie ^^.

Stanęło więc na tym, że moja mama słuchała “Annaaaa Mariaaaaa smutną ma twaaaarz“. No i nie dość, że jestem Anna Maria, to jeszcze mam wiecznie niezadowoloną minę. Mimo radości w środku. Shit.

Nie czuję się Anną. Jestem Anią. Nie wiem czy zawsze będę, może mając 60 lat poczuję się Anną, ale teraz nią nie jestem i nie chcę być. Gdy ktoś mówi do mnie “Anno”, komunikuję, że wolę Ania. Albo reaguję, gdy ktoś nazywa mnie Anką, Anusią, Aneczką i Anulką. Albo jakąś inną formą, która mi nie pasuje.
I ludzie to akceptują. Na uczelni mówili “Pani Aniu”, to samo uczniowie, bo nie lubiłam “proszę pani” i budowało niepotrzebny dystans, którego nie potrzebowałam do zbudowania autorytetu.

Nie jest to dla mnie jakiś drażliwy temat. Nie zmienię oficjalnie imienia na “Ania”, bo będę miała problem w dokumentach – ludzie zawsze wiedzą lepiej. Co czujesz, kim jesteś, jakie masz rzekomo intencje. Ale ci, co “wiedzą lepiej”, zazwyczaj gówno wiedzą. Olać ich.

Jasne, są ludzie, którzy mówią do mnie Anka i mnie to nie wkurza. Wszystko zależy od tego kto i jak to mówi. Ci ludzie o tym wiedzą.

Mama mówiła do mnie “Anno”, gdy coś przeskrobałam. A jak bardzo, to mówiła “Anno Mario, zapraszam do salonu!” 😀 Trochę tych rzeczy w wieku nastoletnim na sumieniu miałam, więc moja 10 lat młodsza siostra ucząc się mówić myślała, że mam na imię “Anomalia” 😅.

Jednak ja jestem w 100% Anią. Czuję się Anią, myślę o sobie Ania. Nie bez powodu ten blog ma w tytule Ania, nie Anna. Sami powiedzcie – czy to by pasowało? Na prywatnym fejsie była Ania Kęska, i tak jest w adresie. Ale ktoś zgłosił fake konto i musiałam skanować dokumenty przy przemianować się na Annę.
Mam w ogóle jakiś problem z etykietami.
Zawsze kogoś poprawiam, gdy mówił, że jestem dokorantką, studentką, publicystką (był i taki czas) czy blogerką, autorką książki. Mówię – eej! Jestem Ania, po prostu studiuję/publikuję/piszę bloga/napisałam książkę. To jedna z kilku moich aktywności.

To nie wypada blogerce/doktorantce! bla bla bla – mawiają czasem. Być może. Ale Ani wypada – mnie nie definiują rzeczy, którym poświęcam czas i uwagę. Bo jestem sobą. Nie swoją chorobą, nie swoją pracą. Jestem Anią. By the way – książkę też opublikowałam jako Ania. Nie Anna.

Warto rozmawiać. Mówić o swoich potrzebach. Dlatego moim zdaniem jest ok, gdy powiesz komuś “nie lubię Julka”, nie lubię “Olka”, albo – wolę Kasia.

A jednym z moich filtrów odnośnie wartości znajomości jest szacunek dla moich wyborów. Jeśli ktoś wie, że wolę Ania, a mimo to uparcie używa innej formy – nie poprawiam więcej niż 2 razy. Zapamiętuję. I nigdy tej osobie nie zaufam.
Świetno sito do filtrowania znajomości.

Polecam, Ania Kęska


Jestem ciekawa, czy masz podobne doświadczenia. Jak podchodzisz do swojego imienia. Lubisz je? 
Heeej, jeszcze ogłoszenie parafialne – jeśli chcesz wypić ze mną piwo w stolicy, to zapraszam tutaj po szczegóły 😉 Tymczasem pozdrawiam ze słonecznej Italii
*Do napisania tego tekstu zainspirowała mnie Julia z bloga Pyszczucha – warto odwiedzić!❤ 



Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Frieneshew
Gość

Ja mam odwrotny problem mam na imię Teresa. Od dziecka nienawidzę jak ktoś nazywa mnie Tereska. Rodzice nazywają mnie Terenia co mi nie przeszkadza to w końcu rodzice. Ale jak w pracy ktoś nazwie mnie Tereska i go poprawie to muszę się tłumaczyć a dlaczego? A po co? Przecież Tereska to ładniej brzmi niż Teresa i często robi się bardzo nie miła atmosfera. Ale nie poddaje się bo mam prawo czegoś nie lubić chociaż dla kogoś to brzmi ładniej.
Do tego raz usłyszałam że nie zasłużyłam żeby mówić do mnie Teresa.

Frieneshew
Gość

X

Ania
Gość

Osobiście zawsze staram się zwrócić uwagę na to, w jaki sposób ktoś mi się przedstawia. Jeśli przedstawi się per Ania, to właśnie w ten sposób potem mówię do tej osoby. Jak powie: ‘hej! Anka jestem!’ – to myślę sobie, że właśnie w takiej formie chce by się do niej zwracano, więc zostaje Anką.

Pozdrawiam,
Ania 😉

Paulina z simplistic.pl
Gość

Moim zdaniem też okej jest zwracanie uwagi na to, jaką formę zwracania się do nas wolimy. 🙂 Mam znajomą, której imię to Izabela i od razu podkreśla, że nie lubi, gdy mówi się do niej Iza, a preferuje Izka lub Izabela właśnie. 🙂 A co problematycznego imienia – moja inna znajoma jest Magdą, nie Magdaleną i niejednokrotnie musiała zgłaszać poprawkę w dokumentach. 🙂

Maja
Gość

U mnie Maja – nigdy Majka

Ania
Gość

Ja mam to samo. Wolę Ania i tak się przedstawiam również zagranicą (mimo, że łatwiej byłoby Anna). Anna to strasznie oficjalna forma i dla mnie stwarza od razu ogromny dystans. Lubię zdrobnienia imion i jeśli ktoś sam się nie przedstawi pełnym oficjalnym imieniem (a miałam przypadki, że ludzie w taki sposób chcieli, aby się do nich zwracano) to zazwyczaj kobiecem imiona zdrabniam 😉 Imion męskich też raczwj nie używam pełnych…

Aleksandra Ola
Gość

Ja jestem Ola. Nigdy za nim nie przepadałam ale co zrobisz, w Polsce nie wybiera się preferowanej formy, a jak ktos chciał mi zrobić na złość to widział , że Olka powoduje u mnie dreszcze. Cale życie jeżdżę na wakacje do Włoch. Tyle co ja się natlumaczylam dlaczego w Polsce zdrabnia się w ten sposób imię Aleksandra to moje (ale przynajmniej już wiem :D). Odkąd tu mieszkam i zaczęłam pracować męczyło mnie tłumaczenie tego za każdym razem. Zaczęłam się przedstawiać Aleksandra co też powoduje wiele śmiechu i kiedy koledzy w pracy wołają ALEEEEE to nie wiadomo czy chodzi o mnie… Czytaj więcej »

Zuzia Szymkowiak
Gość

Ja jestem Zuzia, mam świadomość, że ta forma nie dodaje mi powagi, ale po prostu czuję się Zuzią. Ewentualnie jeśli chodzi o rodzinę czy inne bliskie osoby może być Zuzanka, Zuzu, Zuzuś albo Zuzik. Natomiast zdecydowanie odpada Zuza – to zupelnie nie ja. Niestety często się zdarza, że ktoś mnie tak nazywa, a mnie jest głupio zwrócić uwagę. Ale chociaż wiedząc, jak się czuję w takiej sytuacji, pytam, jak najlepiej się do kogoś zwracać

Anna
Gość

A ja miałam taką fazę w liceum. Wszędzie podpisywalam się Ania. Teraz właściwie może być każda zdrobnienie, tylko na Ankę źle reaguję.
Zawsze na pierwszej lekcji z nową klasą pytam o imiona dzieciaków i proszę, by mówili, jak lubią, by się do nich zwracać. I tego się trzymam.

Ewelina J.
Gość

Osobiście nienawidzę, gdy ktoś zwraca się do mnie “Ewelinko”, jakbym była jakaś upośledzona. Jestem Ewelina i tak właśnie ludzie mają się do mnie zwracać.

Karolina
Gość

Karolka jestem, miło mi. 🙂
Całe życie byłam Karolcią, jak coś przeskrobalam to rodzice mówili Karolina. 🤦‍♀️
Mój mąż, powiedział Karolka jeszcze za czasów “chodzenia ze sobą” i tak zostało. W bardziej oficjalnym towarzystwie przedstawiam się Karola a podpisuje się Karolina tylko urzędowo.
Tak to czuję się Karolką. 🙂 Toleruje każda formę swojego imienia. 🙂

Kasia
Gość

Nienawidzę Kaśki. Kasia, Katarzyna nawet ale wszystko tylko nie Kaśka. Najgorzej właśnie gdy ktoś wie, że tego nie cierpię (a przynajmniej powinien bo mówiłam) a dalej tak się do mnie zwraca…

B. M.
Gość

Ileż to ‘cennych’ znajomości przyszło mi przedwcześnie pogrzebać, tłumacząc ludziom że nie zaakceptuję mówienia do mnie po nazwisku, które jest Bieda. Nie tylko brzmi szpetnie, dochodzą też kwestie psychodynamiczne związane z patologicznym ojcem. Ileż to razy mi próbowano wcisnąć, jaka to ze mnie sztywna i smutna buła, przecież nazwisko takie śmieszne i bekowe. Tak się ciekawie składa, że idę właśnie do USC je zmienić, dziś jest ten dzień 🙂

Previous
Przeprowadzam się, małe gnojki, chińskie szmaty [TYGODNIK]
Jestem Ania i nie będę Anną.