Kiedyś stresowałam się, że to co polecam nie spodoba się komuś, kto skorzystał z mojej rekomendacji. Dzisiaj mam z tym luz. 
Nie podobał mi się Paryż, podobał Lwów. Wiecie dlaczego, wiecie co lubię - to jest ok, że czasem mamy różny gust, upodobania, zachwycają nas różne rzeczy.
Ktoś zwiedzając ruiny będące symbolem walki kultur i cywilizacji wzruszy ramionami i powie „kamienie jak kamienie”, albo zrobi sobie popielniczkę z zabytkowej kolumny.
Kogoś zachwyci przyroda, ktoś inny powie, że drzewa jak drzewa.
Jeden cieszy się na deszcz, bo rosną mu warzywa, drugi płacze, bo chciał się opalać.
Od kiedy myślę o tym w ten sposób, to zrzuciłam z siebie całą presję odpowiedzialności. Całkiem fajnie!
Jestem ciekawa, czy jest jakieś miejsce, które cię totalnie zachwyca, a inni tego zachwytu nie podzielają ;) #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wakacje #lato #tunsia #tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #pranie #sukienka #100dnibezspodni #afryka #tunis

Kiedyś stresowałam się, że to...

Long time no selfie!

Jaki jest sens wstawiać nieaktualne selfie, bo zmieniło się kolor włosów? Chyba żaden, ale mam taki problem, że rzadko umiem cieszyć się obecną chwilą. Moje myśli albo dotyczą czegoś, co było, albo (to częściej!) tego, co nadchodzi. Jakiś deadline, projekt, kolejna podróż. Nieustannie jestem głową w miejscach innych, niż jestem ciałem. Kiedyś bardzo pomagało mi na to bieganie - miałam swój ustalony czas na gonitwę myśli. Chyba pora do tego wrócić! #tuiteraz #szczerze_pisząc #aniamaluje #podróże 
#tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #blogerka #blogerkapodróżnicza #travelblogger #podróżemałeiduże #kropki #sukienka #selfiaczek #tunisia

Long time no selfie! Jaki...

Rzadkie zdjęcie mnie cieszącej się chwilą i nie reagującej na obiektyw jak na lufę karabinu. Monastyr 2019, koloryzowane.
##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #Tunisia #wakacje #monastir #monastyr #lato #kropki #sukienka #100dnibezspodni #aniamaluje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #travelblogger

Rzadkie zdjęcie mnie cieszącej się...

Lecąc do Tunezji miałam jeden plan - uporządkować swoje myśli i całkowicie odpocząć. Bardzo lubię oddzielić się od grupy i pozachwycać się albo pomyśleć. Na tym wyjeździe to bez sensu. Ekipa jest tak fajna, że bardzo przyjemnie jest po prostu ludzi słuchać. Każdy ma do opowiedzenia coś, co w jakiś sposób mnie wzbogaca. Uwielbiam poszerzać swoją bańkę filtrującą i podróże są do tego idealną okazją, ale z tego wyjazdu wracam też z dużą listą książek do przeczytania. #Tunisia #wakcje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #blogerkapodróżnicza #lato #afryka 
#tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays

Lecąc do Tunezji miałam jeden...

Wrzucam dwa, bo nie wiem które lepsze. Oczywiście kolory domalowałam sobie sama (realne znajdziecie u @ewaszabatin ) ale chyba najbardziej w podróży lubię właśnie przystanąć, wystawić mordkę do słońca, zachwycić się widokiem. Fajnie!
#osiolek #osioł #donkey #tunezja #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #travelblogger #tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays

Wrzucam dwa, bo nie wiem...

Bardzo podoba mi się ta fotka! Idealnie oddaje klimat Hammametu. Niebieskie drzwi, białe ściany i dużo koteczków. 
#hammamet #podróże #podróżemałeiduże #kotki #koty #catstagram #tunisian_girl #wakacje #tunisia #blogerka #blogerkapodróżnicza #kotełki 
#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays 
Fot: @super_kristyne

Bardzo podoba mi się ta...

Pamiętacie jak śmiałam się z instagramerki, która na każdym zdjęciu dokleja te same chmurki? Karma wrocila 😅
W Odessie wyświetliło mi się pod hashtagiem „Odessa” zdjęcie z neonem „too late to die young”. Pomyślałam, że zajebiste z okazji nadchodzących urodzin, bo nie zdążyłam do klubu 27 i w sumie jest mi bliżej do pani pod trzydziestkę niż dwudziestolatki 😱 jakież było moje rozczarowanie, gdy po długim spacerze zastaliśmy pożegnalną popijawę pracowników, bo koniec sezonu i neonu włączyć się nie da😅 Nie mieli już prądu! Próbowałam neon włączyć sama w programie graficznym, ale nie umiem🙈 przesuń w bok by zobaczyć zdjęcie przed a potem zostaw mi urodzinowe serduszko ♥️🙈 Jedyne o czym w tym momencie marzę to zdrzemnąć się w samolocie. Kierunek #Tunezja!
28 lat, Thorze, kiedy to się stało😱😱😱
#urodziny #28lat #wakacje #aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #discoverunder50k

Pamiętacie jak śmiałam się z...

#podróże to jedna z największych radości mojego życia, ale jednoczenie też powód przez który NIE OGARNIAM.
Wschód słońca nad morzem w Odessie to piękny widok, ale spacer po jesiennym Żoliborzu również zapiera dech w piersiach. No chyba, że to był smog😉
W każdym razie - zrobiłam sobie wczoraj dłuższy spacer, bo nie chciało mi się czekać na tramwaj, a potem to już nie chciało mi się wracać, bo było tak kolorowo i pięknie. Gdyby nie ta decyzja, nie doświadczyłabym piękna jesieni w tym roku. Ledwo rozpakowałam walizkę po Budapeszcie, a tonę w praniu bo zaraz Tunezja. Tu praca, tam trzeba podskoczyć na pocztę, wizyta u lekarza i czas ucieka. Podejrzewam, że po powrocie złotych liści już nie będzie.
Chwile. Piękne chwile, to one się liczą najbardziej. Staram się je doceniać i chwytać.
Nawet dosłownie, bo podnoszę liście i kasztany🙃
Wiem, że nie każdy lubi jesień (ja tylko złotą i słoneczną część) ale wymień w komentarzu ulubioną rzecz związaną z jesienią.
Jesieniaro, do boju :)💪🏻
#jesień #jesieniara #hamak #hammock #odessa #odesa #morning #poranek #herbata #relaks #blogerka #blogerkapodróżnicza #travelblogger #blogger #robe #ukraine #ukraina #aniamaluje #jesień #październik #helloautumn

#podróże to jedna z największych...

Planowałam wylegiwać się w termach i objadać, tymczasem termy okazały się najsłabszym punktem wyjazdu a #Budapeszt jest idealnym miastem na niespieszne jesienne spacery przerywane zachwycaniem się widoczkami. I zbieraniem kasztanów ;). A widoczki są przeróżne i przepiękne! Od panoramy miasta z licznych wzniesień, przez modry Dunaj (cokolwiek ten kolor oznacza😅) po zapierającą dech w piersiach architekturę.
Kuchnia nie do końca moja, znalezienie „placka po węgiersku” to jak szukanie spaghetti bolognese w Bolonii albo dobrych pierogów w Warszawie :D ale za to cała reszta jest absolutnie magiczna.
O właśnie. Magiczny. Taki jest Budapeszt.
Wpadłam na krótko, ale pewnie wrócę!

Fot: @agnieszkazysk 
#podróże #podróżemałeiduże #blogerka #budgettraveler #budgettravel #travelblogger #girlswhotravel #maxidress #aniapodróżuje #budapest #hungary #budapestgram #węgry #zamek #castle #100dnibezspodni #sukienka

Planowałam wylegiwać się w termach...

Jaką książkę poleciłabyś młodszej sobie? Dla ułatwienia - wyobraź sobie, że masz dorastającą córkę. Co powinna przeczytać? Moje pokolenie miało bravo, do którego czytelnicy pisali listy, a potem ekspert odpowiadał - "nie Tomku, to normalne, że ciekawiło cię jak smakuje twoja sperma, nie zwariowałeś i nie pochorujesz się od tego". Pamiętam jak moja wychowawczyni próbowała przekonać na zebraniu rodziców, by nie pozwalali nam czytać takich  gazet. A czy były złe? Przynamniej wypowiadali się tam eksperci po psychologii albo specjalności z ginekologii czy seksuologii. Dzisiaj teoretycznie dostęp do wiedzy jest większy, ale kto tworzy te informacje? Na ile są wiarygodne? Nie muszę wam tego tłumaczyć, jestem copywriterką, napisałam sporo tekstów o maszynach rolniczych, na których znam się jak na historii Mongolii w XIX wieku.
Chociaż te teksty mają jakąś korektę merytoryczną!

Sto razy bardziej wolałabym, aby moja nieistniejąca córka przeczytała merytoryczną książkę o swoim ciele, niż trafiła na stronę, na której szukając informacji o włosach na ciele sprzeda jej krem do wybielania odbytu albo inną niebezpieczną rzecz.

Merytoryczna, zabawna, konkretna - taka jest książka "Obrzydliwa anatomia" Mary Altman. 
Opinia powstała przy współpracy z wydawnictwem kobiecym, ale swojej nieistniejącej córce polecam naprawdę!
Jaka jest najgłupsza rzecz związana z ciałem, w jaką wierzyłaś dorastając?

#obrzydliwaanatomia #maraaltman #cialopozytyw #wystarczajacodobra #aniamaluje #czytam #szczerze_pisząc #bookstagrampl #bookstagram #ksiazki #terazczytam #współpraca #blogerka

Jaką książkę poleciłabyś młodszej sobie?...

Jak wybrać ofertę biura podróży (i nie żałować!) – na przykładzie Lavris Hotel, Gouves, Kreta

Dopada Was czasem paraliż decyzyjny? Tyle dobrych opcji, tylko którą wybrać? Opiszę jak sobie z tym poradziłam, jak wybrałam kraj, wyspę, hotel i czy Grecja podczas kryzysu jest bezpieczna ;-). Wreszcie – ile to wszystko kosztuje?!

Ponieważ z biurem podróży byłam po raz pierwszy, kieruję ten tekst do osób takich jak ja kilka miesięcy temu ;-). Nie żadne eksperckie wypowiedzi – pewnie planując takie wakacje pierwszy raz, zwróciłam uwagę na rzeczy, które dla starych wyjadaczy nie są istotne, a dla początkujących już bardzo ;-).
Zacznę od przypomnienia, że mam alergię na osoby, które uzurpują sobie prawo do decydowania co ktoś powinien. Tutaj obowiązkowy tekst na ten temat : Pozwól innym żyć tak, jak chcą . Jeśli ustaliliśmy już, że te wszystkie mądrale od Nie rozumiem jak można jechać na wakacje i nie zwiedzać kościołów/muzeów, cóż za ignorancja! odsyłam do tychże kościołów i muzeów lub pisania swoich opinii na własnych blogach (albo zamilknięcia na wieki ;-)) przejdę do tego, że ja umiem się bawić wszędzie.
Z powodów zdrowotnych podróżowałam wcześniej głównie po Polsce albo palcem po mapie ;-). Nie oznacza to jednak, że się nudziłam! Dobrze bawiłam się zarówno jadąc z plecakiem, śpiąc w namiocie czy w fajnym hotelu. (Pssst! jeśli szukacie noclegu w Warszawie, łapcie zniżkę do Sound Garden! na końcu podlinkowanego tekstu ;-)).
Tak więc bawiłam się w turystę u siebie, odkrywając uroki regionu czy nawet własnej gminy. Spałam pod namiotami albo jechałam gdzieś na imprezę, nie znając nawet osób, które oferowały mi nocleg. 
Również budżet nie jest problemem – Paryż dzięki konferencji zwiedziłam za dwie stówki, Wilno za jedną. Miło spędziłam czas pracując z dziećmi jako wolontariusz – w ten sposób byłam za darmo nad morzem (polecam Sztutowo, cała plaża wolna, zero parawanów ;-)) oraz w górach. Uprawiając turystykę projektową, za darmo byłam we Wrocławiu. Nawet do cieplejszych krajów można pojechać za free – jest autostop, couchsurfing, można pracować jako wolontariusz na farmie organicznej we Włoszech czy Hiszpanii 😉 (tutaj więcej informacji) albo zostać Au Pair.
Nigdy nie szukałam problemów, tylko sposobów 😉. Jak nie drzwiami, to oknem 😀
W tym roku zapragnęłam czegoś nieco innego – wakacji All Inclusive gdzieś, gdzie będzie ciepło i miło. To dla mnie nowa sytuacja, bo zawsze preferowałam aktywny wypoczynek. Tym razem miałam bardzo aktywny rok i potrzebowałam totalnego luzu i braku zmartwień. Jak ustaliliśmy – miało być miło i ciepło.
I tu zaczęły się problemy. Bo ciepło i miło jest wszędzie – Grecja, Bułgaria, Chorwacja, Hiszpania, Portugalia… można wymieniać i wymieniać. Miałam mętlik decyzyjny i nie wiedziałam co zrobić więc….posłuchałam siebie 😉
Pamiętając swoje własne rady  z tekstu :

7 WSKAZÓWEK JAK SZYBCIEJ PODEJMOWAĆ DECYZJE 

Rozpoczęłam od zawężenia kryteriów. 
Byłam w komfortowej sytuacji, bo ja musiałam dostosować się jedynie do terminu urlopu mojego towarzystwa, a reszta decyzji należała do mnie ;).
 Za pierwsze z kryteriów ustaliłam sobie kwotę. W zeszłym roku zrezygnowałam z typowych wakacji, więc miałam podwójną pulę na ten cel. Pamiętając o tym, że czekają mnie zakupy przed wyjazdem oraz jakieś kieszonkowe w obcej walucie, ustaliłam sobie granicę w wysokości 2500 PLN.
W ten sposób wybór destynacji żałośnie się skurczył ;-)). Przespałam się z problemem a rano rozważałam już tylko Grecję. Uff, jeden problem z głowy!
Następnie wypisałam sobie rzecz, które są dla mnie ważne. Chciałam, aby wybrana oferta spełniała następujące wymogi :
  • wyspa, nie kontynent
  • miękka plaża do kilometra do hotelu (żadnych busów hotelowych)
  • szybki transfer z lotniska (maks. 30 minut)
  • pełne All Inclusive (ale jak nie będzie alkoholu, to rozpaczać nie będę)
  • dobre recenzje
  • wylot z Bydgoszczy, Poznania, Warszawy lub Gdańska (żadnych Katowic i tłuczenia się przez pół Polski na lotnisko).
To były najważniejsze kryteria na pierwszy strzał. Już na tym etapie okazało się, że znalezienie takiej oferty (w zakładanej cenie!) jest bardzo trudne. Sprawę komplikował fakt, że musiałam znaleźć taką ofertę w bliskim terminie, bo tak wypadał urlop ;-)). Rozważałam tylko biura podróży, które najczęściej mi polecaliście – TUI, Neckermann, Grecos i ITAKA.
Wiedziałam, że mogę nagiąć wymagania co do szybkiego transferu z lotniska, ale na pewno nie zrezygnuję z piaszczystej plaży ani nie polecę z Katowic. Odpadały też hotele oceniane przez turystów na dwie gwiazdki… Cóż, postanowiłam, że odrzucę na razie kryterium ceny i tylko rozejrzę się po ofertach.
Wyłowiłam kilka hoteli spełniających większość kryteriów. Za każde mogłam przyznać ofercie maks. dwa punkty.
Wypisałam też sobie dodatkowe wymogi, za które oferta mogła sobie zaplusować, np. desery, godziny posiłków, klimatyzacja w cenie, godziny lotów, baseny itp.
W ten sposób wyłowiłam hotel, do którego ostatecznie trafiłam – Lavris Hotel w Kato-Gouves na Krecie.
Z opinii na TripAdvisorze (które są kluczowe!) wiedziałam, że warto zrezygnować z widoku na morze na rzecz widoku na ogród lub basen, aby uniknąć lokalizacji blisko zbiornika z szambem 😀 Ciekawostka jest taka, że pokoje z widokiem na ogród są przy okazji tańsze.
TOP: KLIK , Spódnica KLIK (wyprzedana), podobny wzór  KLIK, podobny kolor KLIK  Wianek KLIK 
Z hotelu jestem bardzo zadowolona – dobra lokalizacja, transfer trwał 20 minut. Jedzenie – dużo i dobre, urozmaicone, napoje przy basenie i alkohol w cenie. O greckim jedzeniu przygotuję osobny tekst, jak uda mi się odzyskać zdjęcia :).  Do tego między posiłkami przekąski, lody, desery, owoce.
W hotelu dwa duże baseny, dwa brodziki, basen wewnętrzny, sauna, siłownia i masaż w pakiecie. Klimatyzacja w pokoju w standardzie (co nie jest oczywiste, bo wielu rozważanych przeze mnie hotelach kosztowała 5-7 euro za dobę). No i najważniejsze – plaża! 
Nie rozumiem dziwnych ludzi, którzy zamiast zapytać o drogę, chodzą dookoła a potem piszą recenzje, że do plaży jest daleko :)). Przez hotelowy ogród wiedzie droga, którą można pokonać w pięć minut i znaleźć się na piaszczysto-żwirowej, miękkiej plaży. A jak ktoś jest sierotą, to jest skazany na 30 minut spaceru sporym łukiem :).  Dalej są też kamieniste plaże, ale nie po to jechałam wypoczywać, żeby siedzieć na kamieniach 😀 Inne upatrzone hotele miały niestety w pobliżu wyłącznie plaże  kamieniste, albo maleńkie…lub bardzo daleko. 
I wreszcie najlepsze – jakimś dziwnym cudem upolowałam tę ofertę za 2066 zł za osobę (6200 za 3 os.), co pozwoliło mi się zmieścić w zakładanym budżecie :). Prawdopodobnie na stronie był jakiś błąd, bo takich cen nie ma nawet na październik (przy moich ustawieniach :)). A może miałam nieziemskiego farta? ;-).
Leciałam z biurem TUI. Tutaj znalazłam dla Was przykładową ofertę w tym hotelu :
Gdy spodobała mi się oferta, po prostu zadzwoniłam dopytać o szczegóły, a konsultant na infolinii przytrzymał mi ją na jeden dzień w tej cenie, do czasu aż się namyślę na 100%. Lot czarterowy liniami small planet – 20 kg bagażu na osobę plus torba podręczna do 5 kg (nikt jej nie ważył).
Rzeczy, o które pytaliście :
– Czy w Grecji jest stabilnie? 
Na wyspach (a przynajmniej na Krecie) nie ma problemu z wypłatą pieniędzy w bankomatach, sklepy są normalnie zaopatrzone, a Grecy są bardzo mili :)).  Nie słyszałam o przypadku kradzieży ani w hotelu, ani w Gouves w ogóle, nie spotkałam kieszonkowców (a jestem bardzo wyczulona).
Ceny
Butelka wody mineralnej 1,5 l – 0,50 €,, chipsy lays – 1,10 €, przejazd klimatyzowanym autokarem z wifi na trasie Gouves-Heraklion 2,40€, studencki bilet do CretaAquarium – 6€, normalny 9€, obiad – bardzo zróżnicowane ceny, za świeżo wyciskany sok pomarańczowy można zapłacić 2€, ale też równie dobrze 5€, obiad można zjeść za 3 euro (gyropita), ale też za  7,50€  i za 35€ :). Jedzenie w hotelu jest dobre, więc tutaj obaw nie ma :). Leżak na plaży 2€, komplet – dwa leżaki, parasol, woda i kubełek lodu – 6€, przy basenie – gratis. Wypożyczenie samochodu z pełnym ubezpieczeniem w Gouves kosztuje 25 € za dobę, widziałam też wypożyczalnie rowerów, skuterów itp. 
Inne
Grecy w Gouves i Heraklione są, sympatyczni, mówią dobrze po angielsku. Obsługa w hotelu bardzo uprzejma – jak zepsuła się klimatyzacja, to technik był pod pokojem szybciej, niż zdążyłam do niego wrócić. Kelnerki oraz animacja polska, reszta grecka. Czy polecam biuro podróży? Hmmm, aż do transferu na lotnisko w Heraklionie (powrót) wszystko było ok. Na lotnisku siadł prąd, był tłok, brak klimatyzacji a pracownica biura podróży nie informowała nikogo o niczym (poza podaniem numeru bramki do check-in, który każdy mógł sobie wyczytać z ekranu!), za co wieeeeelki minus (a drugi za zblazowaną minę ;-). Panował spory chaos a po minach innych uczestników wycieczki widziałam dezorientację – przydałby się ktoś, kto wyjaśni wszystkie nagłe zmiany!

Cała reszta – zgodność oferty z opisem, terminy, kontakt, opieka rezydenta na miejscu – 10/10.
W pokoju sprzątanie i wymiana ręczników każdego dnia, raz w tygodniu (czwartek) wieczór grecki – Grill, muzyka na żywo, alkohole – 15€/os. Sejf kosztuje 20€ na tydzień, innych dodatkowych opłat nie ma.

zdjęcie z Polski 🙂
Sukienka KLIK, podobne KLIK  buty – 9 PLN! KLIK lub podobne KLIK😉
Jak wybrać, by nie żałować?
Ustal sobie kryteria, przyznaj punkty i miej na papierze, że to najlepsza możliwa oferta spełniająca Twoje wymagania ;-). Kluczowe jest też czytanie opinii na Trip Advisor! Ja wypisałam sobie czego oczekuję od wakacji – chciałam odpocząć (ale nie przeszkadzają mi dzieci w hotelu), poleżeć na plaży czy w basenie, nie martwić się o nic i popróbować specjały z greckiej kuchni, jednocześnie unikając nadmiernego zwiedzania i życia jak Grek. Nie zależało mi na imprezach ani animacjach hotelowych – chciałam ładnych plaż, które nie będę przepełnione i całkowitego resetu. Na podstawie oczekiwań, sformułowałam sobie kryteria doboru hotelu, przyznałam punkciki, a potem wybrałam ofertę w lepszej cenie.  Jestem zadowolona w 100% ;-)!

Informacje uzupełniające :

var uri = ‘http://imppl.tradedoubler.com/imp?type(js)pool(491869)a(2529208)’ + new String (Math.random()).substring (2, 11);
document.write(”);

Tekst nie jest sponsorowany, ale dołączyłam do programu partnerskiego i gdybyście przypadkiem kupowali wycieczkę na TUI klikając wcześniej w mój banner/link, będę miała z tego 2% prowizji ;-). (Klik) Jeśli klikaliście w banner, macie ochotę kupić wycieczkę a nie chcecie nabijać mi prowizji, musicie skasować pliki cookies ;-). Sprawdźcie też konkurencyjne biura podróży, ceny lubią się zmieniać! 😉

Opinie o hotelu na TripAdvisor : klik

Oferty z tego hotelu znajdziecie wpisując na stronie biura podróży 

var uri = ‘http://imppl.tradedoubler.com/imp?type(js)g(20923702)a(2529208)’ + new String (Math.random()).substring (2, 11);
document.write(”);
hasło “Lavris

Taniej do Grecji : autokarem od 499 zł : klik, lub jeszcze taniej autostopem 😀 w Gouves widziałam też pole namiotowe, niestety rozbijanie namiotu na dziko raczej się nie uda – wszędzie są znaki “no free camping”. Ciekawą opcją jest zrobienie kursu animatora czasu wolnego i spędzenie wakacji na pracy w urokliwym miejscu.
Nocleg można też zarezerwować na Krecie już od 50 zł przez Airnb (rejestrując się z mojego linku dostaniesz 90 zł na pierwszą rezerwację, ja również:)). Mają genialny program partnerski 😉 na Airnb można znaleźć apartamenty w każdym zakątku świata, a także wynająć komuś na dwa dni wolny pokój ;-).
A może macie jakieś pytania? Albo ktoś z Was był w Gouves? :)) Chętnie odpowiem na pytania związane z tematem pod tym tekstem. Sama miałam w głowie wiele znaków zapytania przed wyjazdem!

A jakie są moje wnioski z podróży? Cóż, to bardzo fajne uczucie, gdy nie muszę się o nic martwić, bo ktoś zaplanował już rozsądnie loty czy transfer z lotniska. Pewnie trochę czasu mi to zajmie, ale zaczynam powoli odkładać na wycieczkę marzeń do Azji 🙂

Uściski, Ania

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Zuza WojtyS Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Zuza WojtyS
Gość
Zuza WojtyS

Od kilku lat wyjeżdżam na wakacje z Konsorcjum Polskich Biur Podróży i na tym pozostanę. Jeszcze nigdy się nie zawiodłam, więc nie będę nic zmieniać. Przynajmniej mam pewność, że wyjadę na wakacje i z nich wrócę bez zbędnych przebojów 😉

Previous
Szkolna i studencka wyprawka – co kupić?
Jak wybrać ofertę biura podróży (i nie żałować!) – na przykładzie Lavris Hotel,  Gouves, Kreta