Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

7 plusów Paryża :)

Wczorajszy tekst : 7 rzeczy, które zaskoczyły mnie w Paryżu brzmiał trochę tak, jakby Paryż był okropnym miastem 😉 A przecież napisałam, że przecierałam kilka razy oczy z zachwytu 😉 Więc dzisiaj dla odmiany, kilka plusów. 

1. Dużo zieleni. 

Bardzo zadbanej zieleni. Parki, zadbana trawa, żywopłoty, pięknie przycięte drzewa. Widać, że ktoś o to dba i to jest super. Niestety nie mam zdjęcia zieleni, na którym byłabym sama, więc wrzucam owoce 😀



2. Komunikacja miejska. 
Jest rozwiązana po prostu genialnie! Metro jest świetnie oznaczone, czytelnie, dokładnie, wszędzie są mapki. Kiedy zobaczyłam mapę przed przyjazdem do Paryża, jak mantrę powtarzałam tylko-nie-metro-tylko-nie-metro. Moja orientacja w terenie jest nad wyraz słaba i zdarzyło mi się kiedyś wsiąść do niewłaściwego pociągu… (Był jeden peron i dwa tory. Można? Można!). Obawiałam się dnia zmarnowanego na błądzeniu po stacjach metra, tymczasem w metrze nie da się zgubić 🙂 Nawet będąc mną ;-)) 

Mimo niskiej ceny metra (dla osób poniżej 26 roku życia bilet na całą sobotę kosztuje ok 4 euro) , zdecydowaliśmy się na Batobus. Przepływka po Sekwanie ma dużo plusów, bo cały czas jest się na powierzchni i widać Paryż. To dobra opcja, jeśli podróżujemy z kimś, kto z różnych powodów nie może dużo chodzić. Wsiada się i wysiada dowolną ilość razy w ciągu danego dnia, a Batobus podpływa pod większość atrakcji turystycznych. Niżej pokażę mapkę 😉 Z każdej stacji odpływa co maksymalnie 20 minut, ale w praktyce jest to 10 (w sezonie).  Bilet dla osoby dorosłej to 16 euro, dla studenta – 10 euro, a dla dziecka do 16 roku życia – 7. Bilet dwudniowy jest w każdym przypadku droższy tylko o 2 euro 😉

 3. Smak wypieków

Krótko mówiąc – wyborne 😉 Poczułam się, jakbym pierwszy raz w życiu jadła ciastko francuskie. A przecież jadłam w Polsce nie raz… To znaczy – tak mi się wydawało 🙂 Tutaj wielkie podziękowania dla czytelniczki Moniki, z którą spotkałam się w Paryżu 😉

4. Picie
W miejscach publicznych można spożywać alkohol. I wcale nie zauważyłam, żeby po Paryżu poruszali się podchmieleni, agresywni faceci z puszką piwa w ręku. Raczej pełna kultura, siadasz z chłopakiem na Polu Marsowym i pijecie dobre wino ;-)) Właśnie tam miałam się spotkać z przesympatyczną Moniką, ale padał deszcz, więc wino  ze słoików przyszło nam wypić w innym miejscu. Chciałabym, aby i u nas można było legalnie wypić sobie piwo nad Wisłą. Pytanie, czy z naszą kulturą picia, kulturalne picie jest możliwe… 🙂

5. Piękne zabytki
W Paryżu albo coś jest wyjątkowo piękne, albo wyjątkowo brzydkie 🙂 Jedna z osób z którą oglądałam Katedrę Notre Dame ze wzruszenia uroniła kilka łez 😉 Niestety moje zdjęcie tego nie oddaje, ale to jeden z powodów, dla których warto zobaczyć Paryż.

6. Stylowi ludzie
Naczytałam się o Paryskim szyku i nastawiłam się na odbiór pięknie ubranych ludzi. Sama niestety nie mam daru dobierania ubrań (dlatego często stawiam na sukienki, bo wystarczy założyć do nich buty ;-)). Udało mi się zobaczyć tylko dwie bardzo ładnie ubrane osoby 🙁 Ale to pewnie kwestia przebywania raczej w turystycznych częściach miasta. Jednej zrobiłam zdjęcie 😉

7.  Siódmego punktu nie ma. Czekam na Twój!

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

Follow on Bloglovin

Uściski, Ania

48
Dodaj komentarz

avatar
20 Comment threads
28 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujedariaAnonimowyillonkySeldirima Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mamy bardzo podobne wrażenia, miasto kontrastów, z jednej strony piękno budowli, klimatyczne uliczki i kamienice, a z drugiej smród i brud 🙂

gorzkakokoszka
Gość

Te bułeczki kuszą 🙂 Fanie, że można jak człowiek, bez spinki napić się winka 😉

Magda Lena
Gość

Faktycznie komunikacja świetna:) ja bym jeszcze oceniła na plus duże zniżki przy zwiedzaniu dla osób do 26 roku życia;)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

O tak, jak ja byłam w czasach szkolnych to praktycznie wszedzie wchodziliśmy za darmo, np. do Luvru! Byłam w szoku, a jednak.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

I jeszcze polecam moje ukochane muzeum "Musee de Cluny" niedlaeko Saint-Michel, mało znane, mało oblegane, a średniowieczny ogród przeuroczy:) Ula

Anonimowy
Gość
Anonimowy

PS. wszystkie państwowe muzea Paryża dostępne są za darmo w pierwsze niedzielę miesiąca
Ula:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Paryż wydaje się dosyć ciekawy, gdy tak go opisujesz. Zdecydowanie chciałbym kiedyś popływać Batobusem to musi być świetne:D

I tak na koniec mam jeszcze inne pytanie nie związane z podróżą ale z artykułem. Czemu napisałaś "podchmielić"? Te określenie jest niepoprawne, gdyż piwo nie robi się z chmielu:) Chmiel to tylko dodatek i np. w tych sikach z Tyskiego, Lecha i innych koncernówek jest tylko 100g chmielu na 100 litrów. Za to głównym składnikiem piwa jest słód, a alkohol pochodzi od droższy, które dodaje się do piwa podczas leżakowania:) Zatem bardziej trafne określenie to "poddrożdżyć"(ach jak to pięknie brzmi).

Toyad Mordovnick
Gość

Określenie "podchmielony" jest poprawne, wg słownika języka polskiego oznacza – POTOCZNIE – "lekko pijany". A że fakty w tym przypadku nieco przeczą teorii, to inna sprawa…;)

Ania Abakercja
Gość

na podpitego człowieka mówi się podchmielić. tak ktoś ustalił i tak się mówi. tak samo jak ręcznik zgodnie z nazwą powinien być tylko do rąk, a przecież nie jest.

zresztą: http://poradnia.pwn.pl/lista.php?id=10530

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wiem domyślam się, że tak przyjęto bo ktoś kto nie miał zielonego pojęcia stwierdził, że skoro ktoś jest pijany od piwa to musi być podchmielony bo przecież piwo jest z chmielu. A prawda jest zupełnie inna. Tak samo nie raz słyszałem określenie piwa jako "zupa chmielowa" a to już kompletnie jest błędne bo tak samo można określi rosół z kury jako zupa marchewkowa bo znajdują się w niej marchewki.

Po prostu zwracam uwagę bo to choć przyjęte jako poprawne to jest zupełnie niepoprawne określenie:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ale czymże byłoby piwo z samego słodu? Ma goryczkę chmielu, więc napój chmielowy.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Oj zdziwiłbyś się. Do XI wieku robiono piwo bez chmielu. I niedawno jeden z bardziej znanych browarów Kormoran stworzył piwo bezchmielowe na bazie ziół (niestety z dodatkiem lawendy). Goryczka nie była mocna ale była zdecydowanie mocniejsza niż ta z piw z browarów koncernowych.Więc mam nadzieję, że stwierdzenie "goryczka chmielowa" nie była odnośnie piw typu Heineken, Tyskie, Tatra, Żubr itd. bo te piwa mają maxymalnie 20 IBU. a tego nawet nie czuć. Cały aromat w tych piwach pochodzi właśnie od słodu.Gdyby ktoś wypił piwo z browaru rzemieślniczego lub kontraktowego np. z AleBrowar, DoctorBrew, Pinta itd. to goryczka go powali choć nawet… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zapomniałem dodać. Na piwo mówi się napój piwny, nie napój chmielowy, gdyż piwo bez chmielu może istnieć ale bez słodu i drożdży już nie:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Słód i drożdże fuuuuj no i dlatego piwa nie piję :p mamy prawo nie wiedzieć, że jednak nie wszystkie są chmielowe. Podobno też zaczyna się wprowadzać piwa bezglutenowe. Specjaliści od piw są na wagę złota 🙂

Seldirima
Gość

Teraz robią coraz bardziej wymyślne piwa – ze znajomymi chodzimy najczęściej do takich pubów, które mają duży wybór piw smakowych. To jest zupełnie co innego niż "nawalenie" się kilkoma zwykłymi najtańszymi piwami 😉 Pewnie kwestia kultury i towarzystwa.
Ostatnio miałam okazję pić lokalną Ursę – Śnieg na Beniowej (można dostać chyba tylko na Podkarpaciu) o pomarańczowo-waniliowym aromacie 🙂 Piwo bardzo dobre, a etykiety mają super 😉
http://ursamaior.pl/piwo/piwo-ursa-snieg-na-beniowej

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A to gdzie indziej nie mówi się "podchmielony"? 🙂

Justinee
Gość
Justinee

Na pewno zabytki, mnóstwo zieleni i punkt ze stylowymi ludźmi(a Pani uchwycona na zdjęciu wygląda uroczo:)), nie wspominając o smakołykach 🙂 Pozdrawiam i dziękuję za post!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Czy to nie jest przypadkiem japońska turystka :)?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Łaciate buki! Bardzo mi się podobały rzędy buków rosnące po obu stronach uliczek, bardzo klimatycznie. K.

paranoJa
Gość

Kiedyś pisałam o piciu alkoholu w miejscach publicznych. Prawda jest taka, że ten zakaz niczego nie zmienia. Wychodzimy z baru i zachowujemy się w dokładnie ten sam sposób, w jaki zachowywalibyśmy się pijąc w plenerze.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

W Warszawie można pić nad Wisłą 😉 Faktycznie jest to bardzo fajny pomysł ;d

Anonimowy
Gość
Anonimowy

To, że ludzie tam piją nie znaczy, że można. Byłam świadkiem weekendowego spisywania przez straż miejską.

BEATA REDZIMSKA
Gość

Metro w paryzu jest barzo zrozumiale

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Co do szóstego to też, przy pierwszej wizycie w Paryżu, byłam zawiedziona brakiem elegacji na ulicach, do której jestem przyzwyczajona mieszkając we Włoszech.

Karolina
Gość

Pani ze zdjęcia wygląda bardzo ciekawie, trochę jak z bajki 😉
Chciałabym kiedyś zobaczyć Paryż ;]

Sour Girl
Gość

powiem tak – ta mapka jest dość … enigmatyczna 😉

emajla
Gość

Ta pięknie ubrana osoba jest naprawdę PIĘKNIE ubrana <3
Jestem zachwycona!

almondcake
Gość

W Warszawie też bardzo proste metro >.<

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Na razie, jak już będą dwie nitki metra, to chyba tego nie ogarniemy ;)))

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aaaa na zdjęciu 6. ta stylowo ubrana dziewczyna czy to przypadkiem nie blogerka z Park & Cube? Z twarzy bardzo podobna i ma super stylizacje, niektóre również własnego projektu. Często pozuje na ulicach. Ad.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Byłas w Paryżu z Natalią z BHC?;-)

Pozdrawiam.

Beata B
Gość

Jeśli chodzi o punkt 6 to obawiam się, że to nie kwestia części turystycznej. Moje kilkumiesięcne obserwacje wskazują, że to trochę jak z naszą 'średnią krajową", Niby jest, a jakoś jej nie widać u przeciętnego obywatela. Tam w większości ludzie nie patrzą na to, jak wyglądają, ale jest też taka 'średnia', która zapada w pamięć najmocniej, bo wyróżnia się pięknem.
Powiem Ci, że rzadko kiedy widziałam w czasie pobytu we Francji choćby po prosu umalowaną Francuzkę (co innego muzułmanki!). Częściej widziałam takie nawet bez grama tuszu na rzęsach, za to w butach i ciuchach, których nie przyjęłabym nawet za darmo.

Beata B
Gość

że tak jeszcze dopowiem. Wypieki i pieczywo francuskie śnią mi się po nocach. Jadłam tam niesamowite ilości croissantów, mając wymówkę, że jestem w ciąży i "mi można" 😉 Pod tym względem to było cudowne kilka miesięcy 😀 (byłam od 3 do 7 msc ciąży)I tu dodałabym mój punkt 7. Do obu postów że tak to ujmę. Francja ma plus za traktowanie kobiet w ciąży – kasy pierwszeństwa, ustępowanie miejsca w autobusie czy po prostu komplementy dla ciężarnej 😉 A minusem jest aborcja. Ja jestem jej przeciwniczką, a na samym początku pobytu niejeden raz zostałam zapytana czy planuję donosić ciążę czy… Czytaj więcej »

illonky
Gość

O tak, pierwsza moja myśl jak zobaczyłam tytuł posta – komunikacja, świetna sprawa! Osoby mieszkąjące poza Paryżem bardzo łątwo mogą do niego dojechać SNCF'em, pociągi często jeżdżą, trzeba tylko czytać, czy się zatrzymują na odpowiedniej stacji. Z batobusa nie korzystałam, za to bardzo polubiła piesze wędrówki, przeszłam Sekwanę wzdłuż kilka razy, do Statuły Wolności (swoją drogą tamta część miasta wydaje się dla mnie najbrzydsza).
Dla mnie 7 punktem będzie otwrtość miejscowych na przyjezdnych, ale ze względu na ilość odwiedzających miasto mieli okazję się już przyzwyczaić 😉
A i piękne ogrody!

daria
Gość

Powiedz mi jak się dogadywałaś jak chciałaś kupić bilet do metro, na batobus, czy wejście do muzeum – jak tłumaczyć, że jest się poniżej 26rż i z UE i poproszę ten darmowy bilet? 😀

Previous
7 rzeczy, które zaskoczyły mnie w Paryżu :)
7 plusów Paryża :)