Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

7 plusów Paryża :)

Wczorajszy tekst : 7 rzeczy, które zaskoczyły mnie w Paryżu brzmiał trochę tak, jakby Paryż był okropnym miastem 😉 A przecież napisałam, że przecierałam kilka razy oczy z zachwytu 😉 Więc dzisiaj dla odmiany, kilka plusów. 

1. Dużo zieleni. 

Bardzo zadbanej zieleni. Parki, zadbana trawa, żywopłoty, pięknie przycięte drzewa. Widać, że ktoś o to dba i to jest super. Niestety nie mam zdjęcia zieleni, na którym byłabym sama, więc wrzucam owoce 😀



2. Komunikacja miejska. 
Jest rozwiązana po prostu genialnie! Metro jest świetnie oznaczone, czytelnie, dokładnie, wszędzie są mapki. Kiedy zobaczyłam mapę przed przyjazdem do Paryża, jak mantrę powtarzałam tylko-nie-metro-tylko-nie-metro. Moja orientacja w terenie jest nad wyraz słaba i zdarzyło mi się kiedyś wsiąść do niewłaściwego pociągu… (Był jeden peron i dwa tory. Można? Można!). Obawiałam się dnia zmarnowanego na błądzeniu po stacjach metra, tymczasem w metrze nie da się zgubić 🙂 Nawet będąc mną ;-)) 

Mimo niskiej ceny metra (dla osób poniżej 26 roku życia bilet na całą sobotę kosztuje ok 4 euro) , zdecydowaliśmy się na Batobus. Przepływka po Sekwanie ma dużo plusów, bo cały czas jest się na powierzchni i widać Paryż. To dobra opcja, jeśli podróżujemy z kimś, kto z różnych powodów nie może dużo chodzić. Wsiada się i wysiada dowolną ilość razy w ciągu danego dnia, a Batobus podpływa pod większość atrakcji turystycznych. Niżej pokażę mapkę 😉 Z każdej stacji odpływa co maksymalnie 20 minut, ale w praktyce jest to 10 (w sezonie).  Bilet dla osoby dorosłej to 16 euro, dla studenta – 10 euro, a dla dziecka do 16 roku życia – 7. Bilet dwudniowy jest w każdym przypadku droższy tylko o 2 euro 😉

 3. Smak wypieków

Krótko mówiąc – wyborne 😉 Poczułam się, jakbym pierwszy raz w życiu jadła ciastko francuskie. A przecież jadłam w Polsce nie raz… To znaczy – tak mi się wydawało 🙂 Tutaj wielkie podziękowania dla czytelniczki Moniki, z którą spotkałam się w Paryżu 😉

4. Picie
W miejscach publicznych można spożywać alkohol. I wcale nie zauważyłam, żeby po Paryżu poruszali się podchmieleni, agresywni faceci z puszką piwa w ręku. Raczej pełna kultura, siadasz z chłopakiem na Polu Marsowym i pijecie dobre wino ;-)) Właśnie tam miałam się spotkać z przesympatyczną Moniką, ale padał deszcz, więc wino  ze słoików przyszło nam wypić w innym miejscu. Chciałabym, aby i u nas można było legalnie wypić sobie piwo nad Wisłą. Pytanie, czy z naszą kulturą picia, kulturalne picie jest możliwe… 🙂

5. Piękne zabytki
W Paryżu albo coś jest wyjątkowo piękne, albo wyjątkowo brzydkie 🙂 Jedna z osób z którą oglądałam Katedrę Notre Dame ze wzruszenia uroniła kilka łez 😉 Niestety moje zdjęcie tego nie oddaje, ale to jeden z powodów, dla których warto zobaczyć Paryż.

6. Stylowi ludzie
Naczytałam się o Paryskim szyku i nastawiłam się na odbiór pięknie ubranych ludzi. Sama niestety nie mam daru dobierania ubrań (dlatego często stawiam na sukienki, bo wystarczy założyć do nich buty ;-)). Udało mi się zobaczyć tylko dwie bardzo ładnie ubrane osoby 🙁 Ale to pewnie kwestia przebywania raczej w turystycznych częściach miasta. Jednej zrobiłam zdjęcie 😉

7.  Siódmego punktu nie ma. Czekam na Twój!

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

Follow on Bloglovin

Uściski, Ania

48
Dodaj komentarz

avatar
20 Comment threads
28 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujedariaAnonimowyillonkySeldirima Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mamy bardzo podobne wrażenia, miasto kontrastów, z jednej strony piękno budowli, klimatyczne uliczki i kamienice, a z drugiej smród i brud 🙂

gorzkakokoszka
Gość

Te bułeczki kuszą 🙂 Fanie, że można jak człowiek, bez spinki napić się winka 😉

Magda Lena
Gość

Faktycznie komunikacja świetna:) ja bym jeszcze oceniła na plus duże zniżki przy zwiedzaniu dla osób do 26 roku życia;)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

O tak, jak ja byłam w czasach szkolnych to praktycznie wszedzie wchodziliśmy za darmo, np. do Luvru! Byłam w szoku, a jednak.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

I jeszcze polecam moje ukochane muzeum "Musee de Cluny" niedlaeko Saint-Michel, mało znane, mało oblegane, a średniowieczny ogród przeuroczy:) Ula

Anonimowy
Gość
Anonimowy

PS. wszystkie państwowe muzea Paryża dostępne są za darmo w pierwsze niedzielę miesiąca
Ula:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Paryż wydaje się dosyć ciekawy, gdy tak go opisujesz. Zdecydowanie chciałbym kiedyś popływać Batobusem to musi być świetne:D

I tak na koniec mam jeszcze inne pytanie nie związane z podróżą ale z artykułem. Czemu napisałaś "podchmielić"? Te określenie jest niepoprawne, gdyż piwo nie robi się z chmielu:) Chmiel to tylko dodatek i np. w tych sikach z Tyskiego, Lecha i innych koncernówek jest tylko 100g chmielu na 100 litrów. Za to głównym składnikiem piwa jest słód, a alkohol pochodzi od droższy, które dodaje się do piwa podczas leżakowania:) Zatem bardziej trafne określenie to "poddrożdżyć"(ach jak to pięknie brzmi).

Toyad Mordovnick
Gość

Określenie "podchmielony" jest poprawne, wg słownika języka polskiego oznacza – POTOCZNIE – "lekko pijany". A że fakty w tym przypadku nieco przeczą teorii, to inna sprawa…;)

Ania Abakercja
Gość

na podpitego człowieka mówi się podchmielić. tak ktoś ustalił i tak się mówi. tak samo jak ręcznik zgodnie z nazwą powinien być tylko do rąk, a przecież nie jest.

zresztą: http://poradnia.pwn.pl/lista.php?id=10530

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wiem domyślam się, że tak przyjęto bo ktoś kto nie miał zielonego pojęcia stwierdził, że skoro ktoś jest pijany od piwa to musi być podchmielony bo przecież piwo jest z chmielu. A prawda jest zupełnie inna. Tak samo nie raz słyszałem określenie piwa jako "zupa chmielowa" a to już kompletnie jest błędne bo tak samo można określi rosół z kury jako zupa marchewkowa bo znajdują się w niej marchewki.

Po prostu zwracam uwagę bo to choć przyjęte jako poprawne to jest zupełnie niepoprawne określenie:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ale czymże byłoby piwo z samego słodu? Ma goryczkę chmielu, więc napój chmielowy.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Oj zdziwiłbyś się. Do XI wieku robiono piwo bez chmielu. I niedawno jeden z bardziej znanych browarów Kormoran stworzył piwo bezchmielowe na bazie ziół (niestety z dodatkiem lawendy). Goryczka nie była mocna ale była zdecydowanie mocniejsza niż ta z piw z browarów koncernowych.Więc mam nadzieję, że stwierdzenie "goryczka chmielowa" nie była odnośnie piw typu Heineken, Tyskie, Tatra, Żubr itd. bo te piwa mają maxymalnie 20 IBU. a tego nawet nie czuć. Cały aromat w tych piwach pochodzi właśnie od słodu.Gdyby ktoś wypił piwo z browaru rzemieślniczego lub kontraktowego np. z AleBrowar, DoctorBrew, Pinta itd. to goryczka go powali choć nawet… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zapomniałem dodać. Na piwo mówi się napój piwny, nie napój chmielowy, gdyż piwo bez chmielu może istnieć ale bez słodu i drożdży już nie:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Słód i drożdże fuuuuj no i dlatego piwa nie piję :p mamy prawo nie wiedzieć, że jednak nie wszystkie są chmielowe. Podobno też zaczyna się wprowadzać piwa bezglutenowe. Specjaliści od piw są na wagę złota 🙂

Seldirima
Gość

Teraz robią coraz bardziej wymyślne piwa – ze znajomymi chodzimy najczęściej do takich pubów, które mają duży wybór piw smakowych. To jest zupełnie co innego niż "nawalenie" się kilkoma zwykłymi najtańszymi piwami 😉 Pewnie kwestia kultury i towarzystwa.
Ostatnio miałam okazję pić lokalną Ursę – Śnieg na Beniowej (można dostać chyba tylko na Podkarpaciu) o pomarańczowo-waniliowym aromacie 🙂 Piwo bardzo dobre, a etykiety mają super 😉
http://ursamaior.pl/piwo/piwo-ursa-snieg-na-beniowej

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A to gdzie indziej nie mówi się "podchmielony"? 🙂

Justinee
Gość
Justinee

Na pewno zabytki, mnóstwo zieleni i punkt ze stylowymi ludźmi(a Pani uchwycona na zdjęciu wygląda uroczo:)), nie wspominając o smakołykach 🙂 Pozdrawiam i dziękuję za post!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Czy to nie jest przypadkiem japońska turystka :)?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Łaciate buki! Bardzo mi się podobały rzędy buków rosnące po obu stronach uliczek, bardzo klimatycznie. K.

paranoJa
Gość

Kiedyś pisałam o piciu alkoholu w miejscach publicznych. Prawda jest taka, że ten zakaz niczego nie zmienia. Wychodzimy z baru i zachowujemy się w dokładnie ten sam sposób, w jaki zachowywalibyśmy się pijąc w plenerze.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

W Warszawie można pić nad Wisłą 😉 Faktycznie jest to bardzo fajny pomysł ;d

Anonimowy
Gość
Anonimowy

To, że ludzie tam piją nie znaczy, że można. Byłam świadkiem weekendowego spisywania przez straż miejską.

BEATA REDZIMSKA
Gość

Metro w paryzu jest barzo zrozumiale

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Co do szóstego to też, przy pierwszej wizycie w Paryżu, byłam zawiedziona brakiem elegacji na ulicach, do której jestem przyzwyczajona mieszkając we Włoszech.

Karolina
Gość

Pani ze zdjęcia wygląda bardzo ciekawie, trochę jak z bajki 😉
Chciałabym kiedyś zobaczyć Paryż ;]

Sour Girl
Gość

powiem tak – ta mapka jest dość … enigmatyczna 😉

emajla
Gość

Ta pięknie ubrana osoba jest naprawdę PIĘKNIE ubrana <3
Jestem zachwycona!

almondcake
Gość

W Warszawie też bardzo proste metro >.<

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Na razie, jak już będą dwie nitki metra, to chyba tego nie ogarniemy ;)))

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aaaa na zdjęciu 6. ta stylowo ubrana dziewczyna czy to przypadkiem nie blogerka z Park & Cube? Z twarzy bardzo podobna i ma super stylizacje, niektóre również własnego projektu. Często pozuje na ulicach. Ad.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Byłas w Paryżu z Natalią z BHC?;-)

Pozdrawiam.

Beata B
Gość

Jeśli chodzi o punkt 6 to obawiam się, że to nie kwestia części turystycznej. Moje kilkumiesięcne obserwacje wskazują, że to trochę jak z naszą 'średnią krajową", Niby jest, a jakoś jej nie widać u przeciętnego obywatela. Tam w większości ludzie nie patrzą na to, jak wyglądają, ale jest też taka 'średnia', która zapada w pamięć najmocniej, bo wyróżnia się pięknem.
Powiem Ci, że rzadko kiedy widziałam w czasie pobytu we Francji choćby po prosu umalowaną Francuzkę (co innego muzułmanki!). Częściej widziałam takie nawet bez grama tuszu na rzęsach, za to w butach i ciuchach, których nie przyjęłabym nawet za darmo.

Beata B
Gość

że tak jeszcze dopowiem. Wypieki i pieczywo francuskie śnią mi się po nocach. Jadłam tam niesamowite ilości croissantów, mając wymówkę, że jestem w ciąży i "mi można" 😉 Pod tym względem to było cudowne kilka miesięcy 😀 (byłam od 3 do 7 msc ciąży)I tu dodałabym mój punkt 7. Do obu postów że tak to ujmę. Francja ma plus za traktowanie kobiet w ciąży – kasy pierwszeństwa, ustępowanie miejsca w autobusie czy po prostu komplementy dla ciężarnej 😉 A minusem jest aborcja. Ja jestem jej przeciwniczką, a na samym początku pobytu niejeden raz zostałam zapytana czy planuję donosić ciążę czy… Czytaj więcej »

illonky
Gość

O tak, pierwsza moja myśl jak zobaczyłam tytuł posta – komunikacja, świetna sprawa! Osoby mieszkąjące poza Paryżem bardzo łątwo mogą do niego dojechać SNCF'em, pociągi często jeżdżą, trzeba tylko czytać, czy się zatrzymują na odpowiedniej stacji. Z batobusa nie korzystałam, za to bardzo polubiła piesze wędrówki, przeszłam Sekwanę wzdłuż kilka razy, do Statuły Wolności (swoją drogą tamta część miasta wydaje się dla mnie najbrzydsza).
Dla mnie 7 punktem będzie otwrtość miejscowych na przyjezdnych, ale ze względu na ilość odwiedzających miasto mieli okazję się już przyzwyczaić 😉
A i piękne ogrody!

daria
Gość

Powiedz mi jak się dogadywałaś jak chciałaś kupić bilet do metro, na batobus, czy wejście do muzeum – jak tłumaczyć, że jest się poniżej 26rż i z UE i poproszę ten darmowy bilet? 😀

Previous
7 rzeczy, które zaskoczyły mnie w Paryżu :)
7 plusów Paryża :)