Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Gdzie nad Morze? Sztutowo!

Polskie Morze w sezonie można lubić lub nie. Jedni marudzą, że zimno i drogo, inni cieszą się wakacjami bez lotu samolotem a jeszcze inni, spontanicznie jadą tam nad wolontariat.Znajomi śmieją się ze mnie, że nie przyjęłam propozycji pracy jako wychowawca kolonijny (również nad morzem:)) a zamiast tego pojechałam na wolontariat. Ale ja tego właśnie chciałam – wakacji, nie pracy. To moje pierwsze od dawna prawdziwe wakacje – wcześniej albo było leczenie, albo wciąż tonęłam w zleceniach i innych zobowiązaniach 🙂 W jednym z motywacyjnych poniedziałków wypisałam swoje wakacyjne cele – jeszcze połowa lata przede mną, a lista jest prawie kompletna! Wow 😀 

  Wolontariat w Projektorze polega w uproszczeniu na tym, że są projekty systematyczne i wakacyjne. Te drugie polegają na tym, że jedziesz na pięć dni do wybranej małej miejscowości i przez 4h zegarowe (5 x 45 minut) prowadzisz zajęcia dla dzieci, które spędzają wakacje na miejscu.

Ja w Projektorze jestem całkowicie nowa, ale nastawiam się na dużo projektów systematycznych w przyszłym roku, na lokalnym podwórku. Módlcie się ze mną o łaskawy plan zajęć :)) osoby mieszkające/studiujące w Bydgoszczy, które są jeszcze studentami (lub były maksymalnie rok temu) odsyłam na stronę bydgoskiego Projektora i zachęcam do kontaktu z regionalną koordynatorką Niną Woderską. Kto wie, może spotkamy się na jakimś projekcie? 🙂

Ja swój pierwszy projekt wakacyjny robiłam razem z Martyną w Sztutowie. Dzisiaj nie będę pisała o wolontariacie, a o samym miejscu, które moim zdaniem jest zdecydowanie godne uwagi.


Sztutowo jest bardzo fajnie usytuowane – blisko do Gdańska i do Elbląga, w dodatku tuż przy “wejściu” na mierzeję i nad zalewem. My dojechałyśmy tam w stosunkowo prosty sposób – pociągiem do Gdańska i z Gdańska PKS-em nr 870 prosto do Sztutowa. PKS kuruje w sezonie co godzinę, ma Wi-Fi i jest klimatyzowany. Minusem jest brak zniżek studenckich (what-the-hell?!) i dość niespójna polityka rekrutacyjna. W pierwszą stronę kierowca był najgorszym kierowcą z jakim kiedykolwiek jechałam (krzyczał na pasażerów, był opryskliwy) , z kolei w drodze powrotnej jechał człowiek niezwykle sympatyczny, który informował pasażerów gdzie najlepiej będzie wysiąść, w co się przesiąść i tak dalej. 

Nie wypowiem się o noclegach, bo spałam w szkole, z napotkanych ogłoszeń wnioskuję, że jest tanio. Są domki, są ośrodki wczasowe, są też pokoje wynajmowane przez mieszkańców.

Mimo mrocznej przeszłości Sztutowa (mieści się tam muzeum obozu Stutthof), mieszkańcy są bardzo sympatyczni i pomocni. Przez cały tydzień nie natknęłam się na ani jednego buraka,  a to dobry wynik ;)))

Jeśli już jesteśmy w Sztutowie, warto Stutthof zwiedzić. Wstęp jest bezpłatny, ścieżka dobrze oznaczona. Miejsce wywołuje refleksję i zadumę. Nie można tam fotografować, chociaż ja osobiście wolałabym, aby ograniczyć wstęp małym dzieciom, które nie zachowywały się stosownie… Mam nadzieję, że nikt tego opacznie nie zrozumie, ale nie polecam długiego zwiedzania komuś, kto jak ja, ma problemy z oskrzelami. Jakkolwiek ironicznie to brzmi, w końcu w komorach ostatnie tchnienie wydało tam wiele osób…


Odległość od głównej ulicy Sztutowa nad Morze, to ok 3 km. Spacer przez las nie jest męczący, bo droga ma dobrą nawierzchnię i jest oświetlona. Jest to popularna trasa biegowa, rano i wieczorem mija się wielu biegających. Sztutowo jest idealnym miejscem dla osób, które lubią aktywność fizyczną.  Jeśli mamy małe dziecko, lub zmęczyliśmy się kąpielami w Morzu, nie ma problemu z tym, aby te 3 km pokonać meleksem :)) Dowolna trasa po Sztutowie to koszt 3 zł od osoby.

Sama plaża jest czysta, kąpielisko jest strzeżone przez ratowników. Na plaży znajdziemy także boisko do siatkówki. Jeśli chodzi o wodę, to jak to w Zatoce – jest dość ciepła :)).  Nie za bardzo da się pływać, bo jest bardzo płytko, pierwsze 10 metrów to wejście po pas, dalej można iść jakieś 50 m wgłąb Morza i nie zanurzyć się głębiej niż po uda. Miejsce jest bezpieczne, w tej samej szkole nocleg mieli ratownicy i zapewniali, że w czasie ich pobytu nikt się nie utopił. Była tylko jedna akcja pokazowa!

Nie jestem fanką miejsc typu Mielno, więc z dużą radością przyjęłam spokój jaki panuje w Sztutowie. Można spokojnie rozłożyć się z kocykiem bez strachu o to, że za chwilę z każdej strony widok zasłonią nam parawany. W upalne dni miejsca jest trochę mniej, ale wystarczy przejść maksymalnie 100 metrów w kierunku Stegny lub Kątów Rybackich aby mieć całą plażę dla siebie (sic!). Oznacza to możliwość wypicia zimnego piwka lub wina, jeśli ktoś planuje romantyczne oglądanie zachodu słońca :)) 

Jak tak teraz czytam swój opis, to jawi mi się obraz idealnego miejsca dla emerytów lub rodzin z dziećmi 😀 Cóż, chyba na starość trochę zdziadziałam, bo miejsca głośne i tłoczne zwyczajnie mnie nie kręcą :).


Gdzie zjeść?

Nad Morzem wiadomo – rosołu z kaszą jaglaną raczej nie zjemy 🙂  Ponieważ tuż obok Sztutowa są Kąty Rybackie, ryby są smaczne i świeże. Każdą knajpę oceniałyśmy węchem, więc tuż przy plaży jedynym miejscem, które nie śmierdziało był bar Rafa. Pozostałe niestety waliły po nosie smrodkiem starego oleju 🙁 Koszt obiadu to w moim przypadku 17 zł (dorsz i placki ziemniaczane). Tuż przy plaży!

Byłyśmy w komfortowej sytuacji, bo miejscowi uprzedzili nas gdzie warto jeść, a gdzie lepiej sobie posiłek darować. W ten sposób okazało się, że miejsca w których warto się stołować to Malibu (domowe obiady) bar Łosoś, gdzie serwowana jest dobra i świeża ryba oraz Alga. Z wymienionych odwiedziłyśmy tylko Łososia, rzeczywiście rybka świeża i tania. Pierwszy raz jadłam tam flądrę, dwie rybki i 4 placki ziemniaczane kosztowały ok 15 zł.

Wieczorem udałyśmy się na słodkie ciacho. Padło na lokal z tarasem, który znajdował się 15 metrów od plaży. Szarlotka na ciepło z kulką lodów kosztowała 12,90 zł. Nie są to ceny typowo nadmorskie :)). Pierwszy raz jadłam szarlotkę z sorbetem 😀 Ciasto było pyszne, obsługa sympatyczna ale chyba z przypadku :). Gdy koleżanka zapytała o polecane desery, młoda dziewczyna odpowiedziała ALE JAKIE SERY?  Nie wiedziała też co to Latte Macchiato, chociaż było w karcie :)))

Bardzo nie lubię tego robić, ale jest jedno miejsce, którego nie poleciłabym nikomu. Sztutozzeria, czyli jedyna pizzeria w Sztutowie. Pizza jest smaczna, obsługa miła, ceny normalne, jak w każdej innej części kraju. W pakiecie jest ketchup, sos trzeba dokupić za 2 zł. I to z tym sosem jest chyba coś nie tak… Do pizzy zamiast typowego czosnkowego, jest sos tzatziki. I gna on wszystkich w kierunku ubikacji. Gdyby to spotkało tylko mnie, przymknęłabym oko, ale sensacje miały 3 osoby na 3… możliwe, że z innymi daniami wszystko jest ok, sama pizza jest smaczna, ale już teraz wiem co miejscowi myśleli mówiąc o tym miejscu “co kto lubi” :)))

Najpyszniejsze ciasto jako zjadłam, zrobiła mama Zosi, 4-letniej dziewczynki, która przychodziła na zajęcia. Skubaniec był wyborny! 🙂

Ceny w sklepach są normalne, może z 10% wyższe niż w reszcie kraju. Najbliższa biedronka jest w Stegnie i jest całodobowa. Do Stegny zrobiłyśmy sobie spacer plażą,  kółeczko ok 17 km. Brzegiem morza spaceruje się całkiem przyjemnie, chociaż miastem jest zdecydowanie szybciej i krócej. Drugi spacer był do Kątów Rybackich – ludzi tam już dużo więcej, ale ze względu na rybacki charakter miejsca, jest też dużo taniego i świeżego jedzenia. Flądrę przy plaży zjemy już za 3 zł/100 g. Schodząc z plaży w kierunku Zalewu, udałyśmy się na obiad do baru Kormoran. Porcje ogromne, zestaw sola+ziemniaki+surówki kosztuje 19 zł i jest to tak gigantyczna porcja, że nie widziałam nikogo, kto zjadłby ją w całości 🙂 Wszyscy pytają za to o pudełka, żeby zabrać obiad ze sobą. Ja się w to nie bawiłam, ale pudełko kosztuje 1 zł :). Mam problemy ze sprzętem,  więc po zdjęcie odsyłam do Martyny

Ratownicy mówili, że w Kątach Rybackich jest też siłownia plenerowa 🙂 Okolica jest naprawdę fajna dla osób, które lubią się ruszać!

Mówiąc o Sztutowie, nie mogę nie wspomnieć o świetlicy środowiskowej mieszczącej się tuż przy szkole. Opiekuje się nią pani Alina, na którą wszyscy wołają Ciocia. To tam miał miejsce nasz wolontariat. Przychodziły zarówno dzieci 4-letnie, jak i gimnazjaliści i wszyscy czuli się fajnie 🙂 Lokalna gimbaza jest całkiem spoko, chłopcy dbają o rzeźbę, a przy tym wszystkim mają poukładane w głowie. Chodzą podrywać dziewczyny przyjeżdżające na wakacje, więc uważałabym z zabieraniem w takie miejsce córek w gimnazjalnym wieku :)). Za kilka lat w Sztutowie będzie całkiem sporo przystojnych facetów ;-))

To, co urzekło mnie w świetlicy, to mnóstwo dekoracji i ciekawych pomysłów. Na zdjęciu wszystko co widać, zostało zrobione przez dzieci! Kwiatki, kaktusy, nawet wazony, podkładki i doniczki. Wiklina papierowa (z gazet!), biżuteria, kwiaty… Najfajniejsze w tym wszystkim jest to, że Ciocia Alina zamiast narzekać, że funduszy brak, robi z dzieciakami coś z niczego, potem to coś sprzedaje na aukcjach i jarmarkach i w ten sposób finansuje zakup różnych materiałów do świetlicy. Bardzo pozytywny przykład oddolnego działania na rzecz lokalnej społeczności, stawiałabym za inspirację innym świetlicom ze znudzonymi paniami o zblazowanych minach. Przy świetlicy jest biblioteka, z której mogą korzystać także turyści :).

Krótko mówiąc – Sztutowo to bardzo ładne miejsce, jeśli szukacie spokoju nad polskim Morzem, zdecydowanie warto się tam wybrać. Czysto, cicho, w dobrej lokalizacji.


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

49
Dodaj komentarz

avatar
32 Comment threads
17 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ale zbieg okoliczności, byłam tam w Lipcu. Planowaliśmy Krynicę Morską, ale padło na Sztutowo. Jestem oczarowana spokojem i czystymi plażami, ceny bardzo korzystne. My za nocleg płaciliśmy 25 zł od osoby 🙂

my-clockwork-orange
Gość

Moje okolice !!! :*

Monika
Gość

Ja w tym roku byłam w Stegnie, w Sztutowie spędziłam wczasy cztery lata temu, bardzo miło wspominam 🙂 Jak dla mnie oba miejsca naprawdę godne polecenia 🙂

Karolina
Gość

Świetnie to wygląda z tego co piszecie z Martyną. 🙂

kamyk
Gość

Marzy mi się takie polskie morze, choć zawsze jest ten głupkowaty strach, że co, jak nie będzie pogody i non stop będzie lało? No i tak się przekłada z roku na roku, wybierając pewniejsze wyjazdy nad zagraniczne morza 🙂 A te polskie przecież też ma swój urok 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja polecam Chorwację, byłam tam miesiąc temu i jestem zachwycona. Miejscowość, w której spędziłam wakacje nazywała się Makarska, ale może Ci się nie spodobać, bo to jednak miejsce nastawione na turystów i w sezonie jest dość tłoczno, ale skoro rozważasz wyjazd w zimie to czemu nie 🙂

Kornelia

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zimą do Chorwacji?? Najpóźniej we wrześniu, bo w październiku nie ma już gwarancji, że będzie ładna pogoda.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, mam wrażenie że widziałam Cię wczoraj w bardzo ładnej białej sukience. Zazdroszczę figury! Dla pewności rzucę sucharem, jak się zaśmiejesz to będę pewna że to byłaś Ty 😀
____
Jaki lekarz nigdy nie poślubu swojej pacjentki?
***
Weterynarz!

Masz dobry gust 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wiedziałam, że to Ty. Wyglądałaś pięknie, bardzo ładnie Ci z przedziałkiem na środku i tak słodko rozczochranymi włosami. Widać, że jesteś szczęśliwa. Podeszłabym, ale nie byłaś sama i zabrakło mi odwagi 😛

Płaszczoobrosła
Gość

Świetna recenzja. Nie wiedziałam, że jest tan obóz po Niemcach. Ja chyba wybiorę się niedługo do rezerwatu Mewia Łacha obserwować dzikie stado fok :).

Anonimowy
Gość
Anonimowy

w Sztutowie byłam jeden dzień właśnie w celu zwiedzenia obozu (wypoczywałam w Jantarze). Rzeczywiście jest pięknie. Co do przystojnych chłopaków, to byliśmy rodzinnie także z 14-letnią kuzynką i potwierdzam 🙂 Co chwilę się odwracała. Mam takie podejrzenia, że albo wszyscy młodzi chłopcy pomagają rodzicom i pracują, albo nie chcą odstawać i sie wyrobili. Brak tam chudych suchoklatesów 😀

Justinee
Gość
Justinee

Tą obszerną, rzeczową relacją zachęciłaś mnie Aniu, muszę kiedyś się tam wybrać:)

Kamila Frączak
Gość

Jak nad morze to tylko Sztutowo 🙂 nie ma tylu ludzi, czysto i fajnie 🙂 więcej nie trzeba

Blanka
Gość

Byłam w Sztutowie i potwierdzam jest pięknie, tak samo jak w niedalekiej Stegnie. 😉

Miśka Grabowska
Gość

Wspaniale 😉 Tez bym chciała nad morze. Nie ważne, czy do pracy, czy wolontariat.. ;p
Nad morze 😀
Pozdrawiam ;*

Miśka
misiayou97.blogspot.com

Carrie Does Things
Gość

Może się kiedyś wybiorę 😉 Niestety byłam tam tylko raz, na wycieczce szkolnej (chyba w liceum?), w obozie Stutthof.

Kiniaczek
Gość

Jak byłam mała to zawsze jeździłam do Jantaru, dziura niesamowita, ale ma swój klimat 🙂

Kiniaczek
Gość

Jak byłam mała to zawsze jeździłam do Jantaru, dziura niesamowita, ale ma swój klimat 🙂

Stylowo i Zdrowo
Gość

Wakacje…

Patrycja K.
Gość

Świetny post. 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ooo, ale teraz zamarzyłam, żeby tam pojechać. Uwielbiam morze, ale przerażają mnie ludzie na plaży, szczególnie w dużych ilościach na raz, więc takie miejsce jak to to raj dla mnie.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Równie fajnym, tanim i spokojnym miejscem jest Ostrowo – wioska między Karwią i Jastrzębią Górą, w okolicach Władysławowa. Bardzo czysta, szeroka plaża. W dni, w które jest mniej fal woda kryształ :). Ludzie sympatyczni, najlepsze i wcale niedrogie gofry :). Byłam w tym roku z Narzeczonym i oboje stwierdziliśmy, że to super miejsce dla rodzinek z małymi dziećmi – mimo że jesteśmy dopiero dwuosobową rodzinką, nie jesteśmy typem wiecznych imprezowiczów (mieszkamy w dużym mieście, więc mamy też takie atrakcje dostępne na codzień), więc w Ostrowie bardzo nam się podobało 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Bylam kiedys w Sztutuowie.To fajne, ciche miejsce.

my-clockwork-orange
Gość

Mieszkam w jednej z tych miejscowości które są widoczne na Twojej mapce. A w Krynicy Morskiej przez jakiś czas pracowałam. (:
Do Jantaru/Stegny/Sztutowa lubię wpadać latem. Zwłaszcza Jantar -cicho, spokojnie, klimatycznie:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ale zainteresował mnie ten program wolontariatu, w przyszłości chciałabym pracować z dziećmi i myśle, że to fajna okazja , żeby wzbogacić swoje cv. A nocleg w szkole był organizowany w ramach wolontariatu?

vivamaja
Gość

Jak na pierwszy Projektor, widzę, że wyjazd bardzo udany! 🙂
Oby tak dalej! 🙂

Szkoda, że do Krynicy nie zajrzałyście, a tak trułam xd

emajla
Gość

Och, przypomniał mi się wyjazd na 1 dzień nad morze, który uskuteczniłam w tamtym roku z siostrą.
Cóż, 5 godzin (jakoś tak) zeszło na dojazd z dolnego śląska do Międzyzdroi ;p

Taran
Gość

O, też miałam jechać na wolontariat z projektora właśnie do Sztutowa 😀 a tu widzę dzisiaj, o Ania tam była, ale zbieg okoliczności 🙂 z tego co piszesz to bardzo fajnie miejsce, może w przyszłym roku się uda pojechać 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

a małe dzieci to przepraszam gdzie zostawiać? do muzeum nie za bardzo bo powaga, do kościoła bo beretki-moherki się złoszczą ze dzieci przeszkadzają w modłach. w klatce maluchy zamknąć czy jak???

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja mam pytanie nie związane z tym postem. Czytałam o twojej kuracji na gronkowca złocistego. Czy może ona pomóc na inną odmianę gronkowca? Mam tzw. gronkowca skórnego od ponad pół roku nic mi nie pomaga.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Naprawdę zachęcająca relacja, niemal odczuwam ten spokój i powiew morskiej bryzy, ale kiedy pomyślę o kilkunastogodzinnej podróży pociągiem, to robi mi się słabo. Bliżej mi już nad Adriatyk, niż nad Bałtyk :). Pozdrawiam z południowego-wschodu.

Słonecznik
Gość

Ja rok temu byłam w Mikoszewie, niedaleko Sztutowa właśnie, a w Sztutowie zwiedzałam obóz koncentracyjny.

Madzia G
Gość

Również byłam w wakacje w Sztutowie na wolontariacie z Projektora 😉 Cudowne miejsce, ludzie bardzo mili, a Pani Alinka to wspaniała kobieta. Chętnie bym wróciła w to miejsce. Wspaniała recenzja Aniu 🙂 Pozdrawiam 😉

pozyczkanadom.pl
Gość

Pożyczka na Dowód bez Zaświadczeń http://www.kredytyk.pl
od 100zł do 200.000zł Odbierz pieniądze!
– Pożyczki na Dowód przez internet
– kredyty na Wakacje, dla Firm
– Kredyt na mieszkanie/hipotekę
– Kredyt Samochodowy
Wypełnij krótki wniosek a my do Ciebie bezpłatnie oddzwonimy i przestawimy najlepszą ofertę dla Ciebie!

PEDAGOGPISZE PL
Gość

A zastanawiałam się nad tą miejscowością w tym roku 🙂 Szkoda, że wcześniej nie zajrzałam 🙂

Previous
Jak kupować tanio fajne ubrania?
Gdzie nad Morze? Sztutowo!