Niezdara, fajtłapa, ciamajda, łamaga - łatwiej tak powiedzieć niż zastanowić się, dlaczego ktoś taki jest i jak mu pomóc, prawda?
👉🏻 duszą mnie golfy, wysokie stójki, szaliki - jest mi w nich fizycznie niedobrze
👉🏻 zdjęcie stanika to największa ulga na świecie - dopiero od roku przestałam się zmuszać do noszenia
👉🏻 nieustannie obijam się o futryny, drzwi, stoły i szafy
👉🏻 zdarza mi się spaść z krzesła. Tak po prostu
👉🏻 na samą myśl o karuzeli mam ochotę zwymiotować 👉🏻 nienawidzę gdy ktoś mnie dotyka bez pozwolenia
👉🏻 chodzę bez skarpet, bo nie rozumiem sensu skarpet. Skarpety są dla mnie jak obcierający but dla innych 👉🏻 to samo z biżuterią - nie noszę pętli na szyi, więc nie noszę pierścionków
👉🏻 mogę jeść pyszne ciasto albo wyśmienitego kotleta, ale jak natrafię na jakąś grudkę albo „żyłę” - mam fizycznie odruch wymiotny. Nie jestem księżniczką, moje ciało to odrzuca 👉🏻 mogę nie polubić człowieka tylko dlatego, że odbieram uścisk jego ręki jako nieprzyjemny. Istnieją dla mnie ludzie, których nazywam w swojej głowie „obślizgłymi”

Jeśli masz tak jak ja i czujesz się z tego powodu dziwnie - nie obniżaj poczucia swojej własnej wartości z tego powodu. Może tak jak ja - masz po prostu zaburzenia integracji sensorycznej. Twój mózg trochę inaczej odbiera bodźce. Ja mam nadwrażliwość dotykową, są osoby wybitnie nadwrażliwe na światło albo hałas. 
Za to lubią mnie wszystkie pieski i kotki, bo nigdy nie próbuję egoistycznie głaskać ich dla swojej przyjemności na siłę. 
Nie jest też prawdą, że nie lubię dotyku. Lubię. Po prostu nie każdy i nie od każdego.

Obejrzyjcie stories, a ja solidaryzuję się z każdym, któremu rodzice kupili w ramach niespodzianki bilet do wesołego miasteczka (skończyło wie wymiotowaniem), wciskali w golfy, skarpetki, zabraniali chodzić boso albo robili dramę, że ubierasz się dziwnie albo koszulka jest dawno do wyrzucenia.
Dla kogoś z nadwrażliwością dotykową to jak wycie przez megafon wprost do ucha kogoś, komu chce się spać.

Przypinam relacje o zaburzeniach integracji sensorycznej (SI) i polecam poczytać po angielsku pod hasłem „sensory procesing disorder” (SPD). #aniamaluje #szczerze_pisząc #spd #si #dziecko #kot #kotek

Niezdara, fajtłapa, ciamajda, łamaga -...

Na blogu 5 seriali które polecam. Okrutnie żałuję, że odpaliłam trzeci sezon #lacasadepapel 😭 Drugi sezon kończył kompletną historię a trzeci zostawił mnie z zaciekawieniem, co stanie się dalej. Efekt Zeigarnik, powód, dla którego zawsze czekam aż wyjdą wszystkie tomy książki by nie zaprzątać umysłu niedomkniętą sprawą... do dziś nie wybaczyłam Murakamiemu zakończenia roku 1Q84 i scenarzystom LOST nierozwiązanych zagadek :( ciekawi jakie seriale polecam? Sru na bloga 💥 #aniamaluje #seriale #nogi #sushi #pycha #netflix #serial #domzpapieru

Na blogu 5 seriali które...

Uczę się opierdalanka bez moralniaka. #Hamaczek to najlepsza rzecz ♥️
Pięknie, słonecznie, nie za gorąco. Czasami fajnie uciec na chwilę z Warszawy.
Przymierzam się do montażu hamaka w mieszkaniu. Ktoś ma? Jakieś wskazówki? Marzy mi się na jesienne wieczory. Albo czasami do spania.
Jak byłam dzieciaczkiem, to dziadek bujał mnie w hamaku całymi dniami. Uwielbiałam tak zasypiać, miedzy dwiema średnio okazałymi wiśniami. 
#szczerze_pisząc #piątek #piąteczek #weekend #relaks #hammock #hamak #lato #summervibes #sukienka #sierpień

Uczę się opierdalanka bez moralniaka....

Jak sobie pomyślę w jakim nastroju byłam ze 3 miesiące temu, to aż nie mogę uwierzyć. Dużo zmian!
💥Np.uczę się odpoczywać bez poczucia winy. Co prawda nie mam pojęcia jak ludzie połykają sezon serialu w jeden dzień, ale hello, ja jestem dziewczyną, która unikała seriali w ogóle,bo konsumują za dużo czasu. To jest dla mnie ogromny postęp! Obejrzenie 3 odcinków jednego dnia to dla mnie wciąż wydarzenie :)
💥Szanuję bardziej swój czas i przestrzeń. Wciąż w mojej naturze leży troszczenie się o innych, ale nie mam wyrzutów sumienia gdy komuś odmawiam przysługi. A jeśli ktoś próbuje we mnie je wywołać, to tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nie muszę.
💥Przestałam nadmiernie przepraszać za bałagan, staram się trochę ogarnąć z wierzchu, ale jak ktoś do mnie wbija to raczej mnie zna i wie czego się spodziewać. Herbatę dostanie w czystym kubku, ale na podłodze zastanie plamę ze smoothie które blendowałam 5 dni temu. Bardziej lubię nie sprzątać niż mieć posprzątane. Kobieta na którą nigdy nie powiem „babcia” prasowała nawet majtki i skarpetki, więc  ten cały dom ułożony w kosteczkę kojarzy mi się okrutnie źle.
💥Wydaję pieniądze na swoje przyjemności. Np. roślinki. Wiem, że begonia nie jest mi niezbędna ani potrzebna, nie jest to książka ani nic ważnego, ale sprawia mi frajdę
💥częściej piekę ciasta, połowa nie wychodzi😅 ale lubię to robić 💥wyciszam ludzi piszących upierdliwe wiadomości w stylu „czym zastąpić pomidory w pomidorowej”, bo szkoda mi czasu.
💥prawie w ogóle nie jem sklepowych słodyczy i mięsa, ale jak mi się zachce to wsuwam bez wyrzutów sumienia. Ostatnio robiłam schabowe. Rzadko kiedy robię, bo nie lubię hałasować (mój eks sąsiad z rodzinnych stron to wielbiciel nieustannych remontów, #najgorzej) a ja nie chcę nawalać tłuczkiem, ale że za ścianą remont, to bez różnicy że postukam mocno. 💥 Nie wyrzucam sobie, że moje dwa ebooki wciąż w toku i więcej o nich myślę niż je piszę
Myślę, że więcej osób z późnego kapitalizmu i wychowanych w duchu „nudzisz się? Zaraz znajdę ci zajęcie” zmaga się z tym poczuciem, że trzeba być produktywnym aby być wartościowym. 
Nie trzeba
#szczerze_pisząc #aniamaluje #crazyplantlady #urbanjungle #zamioculcas #redlips

Jak sobie pomyślę w jakim...

W byciu dorosłą najfajniejsze jest robienie tych wszystkich rzeczy, których nie było wolno za dzieciaka. Kruszenie w łóżku, spanko w niedzielę do oporu (bez Ania wstawaj, bo jedziemy na zakupy/do kościoła/do babci). Chodzenie boso po domu. Jedzenie nachosów z dipem serowym w wannie, chociaż „w łazience się nie je”. W ogóle długie leżenie w wannie. Jedzenie czasami obiadu na śniadanie, a czasami niejedzenie obiadu wcale, bo się np. nie ma ochoty.

#Niedziela #śniadanie #breakfast #breakfastinbed 
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

W byciu dorosłą najfajniejsze jest...

Dzisiaj czuję się ładnie. Chociaż czyściłam buty na mokro i wciąż są mokre 🤣 to czuję się ładnie. I mam takie małe spostrzeżenie, że rzadko kiedy jesteśmy zadowoleni ze swoich ciał i narzekamy a to na nogi, a to na cycki, cerę, włosy, a zawsze jest ktoś, dla kogo to na co narzekamy jest w głowie w szufladce „goalz”. Ja całe życie narzekałam na nogi, koleżanka na swoje kręcone włosy. I obie się zawsze dziwiłyśmy na każde „ile ja bym dała za takie...”.
Co w sobie lubisz najbardziej?♥️
Wymień jedną rzecz, ale tym razem tylko odnośnie ciała🥰

#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #party #małaczarna #littleblackdress #sukienka

Dzisiaj czuję się ładnie. Chociaż...

My latest #secondhand jewel💎
Na zdjęciu #sukienka - zdobycz z lumpeksu w Łodzi, a ja mam codzienne pytanie - nie kryję, na potrzeby filmu na youtube.
Mówienie do nauczyciela w liceum „profesorze”. Za, przeciw, anegdoty, opinie, luźne przemyślenia.
Scenariusz tego co jutro nagram już mam, ale może zapomniałam o jakimś aspekcie? Leave you thoughts!🤗
#thrifted #lumpeks 
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #piwonie #peonies #różowaśroda

My latest #secondhand jewel💎 Na...

Pamiętam jak moja koleżanka zbierała się na odwagę by zagadać do chłopaka, który zawsze jeździł tym samym autobusem co ona. Nigdy nie było dobrego momentu, zawsze było - jutro, następnym razem.
No i pewnego dnia przestał jeździć. Tak zupełnie, bez ostrzeżenia. Myślała, że może się rozchorował, albo odwołali mu zajęcia, ale minął tydzień, potem drugi a on nadal nie wsiadał  i tyle go widziała. Nie znała nawet imienia by go jakoś odszukać.
Nie zliczę ile rzeczy ja przegapiłam, bo „zrobię to jutro”. Od zebrania się by iść na pocztę i odebrać list polecony, przed upływem terminu, aż po gorsze rzeczy. 
Za każdym razem gdy organizuję jakiś konkurs, dostaję kilka zgłoszeń po terminie. Dlaczego? Bo też odkładacie wszystko na jutro, zamiast działać TU i TERAZ! 
A jak nie teraz, to kiedy?
Podoba mi się ta filozofia życiowa i dlatego wszędzie noszę ze sobą swojego małego Canona Zoemini S, który drukuje zdjęcia od razu. Teraz, już.
I właśnie teraz możecie wygrać jeden z dwóch takich ślicznych aparatów natychmiastowych, konkurs na profilu @CanonPolska trwa do końca lipca.
If not now, when?
Lub w polskiej wersji - jutro będzie...
Podpowiedź mam na sobie 🧥😜
#LiveAndCreate #ZachowajChwile #CanonZoemini 
___________________________________________________
#konkurs #blogerka #szpilki #rozwojosobisty  #cytaty  #inspiracje #cytatdnia #quote #quoteoftheday  #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily 
Post we współpracy z marką Canon

Pamiętam jak moja koleżanka zbierała...

Uwielbiam ludzi, ale czasami potrzebuję chwili zupełnie dla siebie. Kiedyś miałam z tym straszny problem, myślałam, że zawsze potrzebuję POWODU. Wiecie, czegoś takiego, co będzie godną wymówką gdy ktoś będzie chciał do mnie wpaść albo gdzieś mnie wyciągnąć. Miałam poczucie, że odmowa z niewystarczająco godnego powodu to coś niemiłego. Na szczęście mi przeszło. Wprowadzenie zasady, że #niedziela jest dniem dla mnie i o mnie  było jedną z fajniejszych rzeczy, na jakie kiedykolwiek wpadłam.
W moim życiu jest dużo różnych ludzi i to jest super, ale też trochę potrzebuję takiego dystansu i krótkiego odpoczynku od wszystkich. Takiego uczucia jak powrót z wyjazdu, gdy wchodzisz do mieszkania i nagle uświadamiasz sobie jak dobrze jest usiąść na własnym kibelku i jak dobrze jest spać we własnym łóżku. Bez tych wyjazdów jakoś to tak nie cieszy.
#crazyplantlady #szczerze_pisząc #wakacje #gwadelupa #karaiby #podróże #podróżemałeiduże #guadeloupe #asertywność #meday #sunday #sundayz #sundayfundays #collar #kolnierzyk #sukienka #roślinki #dżungla #aniamaluje

Uwielbiam ludzi, ale czasami potrzebuję...

Moje dzisiejsze zakupy z #halamirowska - 2x #mango🥭 po złotówce - 2 zł, 4 #banany 🍌2 zł, #szpinak 🥬 (pęczek?)- 1,40 zł, 2 x #papryka z koszyka 3 zł/kg  i #ogórek 🥒- razem 2,50 z. Razem 7,90 zł. Ale byłam wybredna. Marysia z @makemyplace potrafi za 10 zł kupić mnóstwo dobroci. Zasada? Na zupę nadadzą się bardzo dojrzałe pomidory, a jeśli awokado po złotówce będzie tak dojrzałe, że nada się tylko 3/4, to wciąż jest nieprzyzwoicie tanie awokado, które by się zmarnowało. Polak marnuje statystycznie 235 kg jedzenia rocznie😢
Jak można prosto ograniczyć marnowanie jedzenia?
👉🏻 planuj posiłki, zrób sobie raz w tyg. dzień gotowania z resztek. Zupa? Zapiekanka makaronowa, a może omlet? 👉🏻 kupuj tylko tyle ile zjesz, a jak nie dasz rady - podziel się z sąsiadką albo zanieś do jadłodzielni
👉🏻 korzystanie z jadłodzielni to żaden wstyd! Jeśli czegoś potrzebujesz - weź, to jedzenie normalnie by się zmarnowało
👉🏻kupuj samotne banany, bo ludzie wolą jak jest kiść i się marnują 🍌
👉🏻 z lekko suchego chleba wychodzą super zapiekanki albo grzanki, a suche bułki można wysuszyć na bułkę tartą
👉🏻 istnieją na fejsie grupy dot. freeganizmu (sama jestem na warszawskiej) gdzie ludzie ogłaszają, gdy mają do rozdania np. jedzenie z wesela. Warto korzystać w obie strony🤗
Gdy mówiłam o wolnostojących lodówkach w ramach jadłodzielni, kilka osób pisało, że w czasach studenckich bardzo by się to przydało, ale trochę wstyd...
Otóż jadłodzielnie są często wolnostojące, samoobsługowe i 24/7 👉🏻brać to żaden wstyd, wstyd to jedzenie marnować.
Jeśli jesteś studentem albo masz mało hajsu, polecam zakupy na Hali Mirowskiej (albo targu) przed zamknięciem można zgarnąć obtłuczone jabłka czy pomidory za darmola. Albo uśmiech.
Dzisiaj widziałam skrzynkę darmowych mocno dojrzałych bananów, w sam raz na chlebek bananowy.
Owoce na smoothie nie muszą być super jędrne, pieczone warzywa albo zupa też nie wymagają najświeższych.
🥰możecie pisać  w komentarzach swoje sposoby na to, by nie marnować jedzenia ;)
#kupujeniemarnuje #kupuję #warzywa #owoce #lesswaste #zerowastepolska #zerowaste #groceries #grocery #healthyfood #freeganism #veggies #omnomnom #pycha #jedzonko

Moje dzisiejsze zakupy z #halamirowska...

Poranne rytuały, czyli jak dobrze zacząć każdy dzień

Zawsze, kiedy wracam do domu po dłuższej niż jeden dzień nieobecności, tęsknię za kilkoma bahostkami, których zazwyczaj nie doceniam. Są to : własne łóżko, własna ubikacja i własna kuchnia. Ale oprócz rzeczy materialnych są moje ukochane nawyki, które łatwiej jest mi praktykować w domu, niż gdzieś na wyjeździe.O nawykach na dobre rozpoczęcie dnia jeszcze na blogu nie pisałam. Dopiero niedawno uświadomiłam sobie, jak wiele funkcji pełnią w moim życiu. Dają mi poczucie bezpieczeństwa, sensu i ładu. Wiem jakie czynności następują po sobie, więc nie krzątam się bez celu i nie miotam się jak dziki kot po całym domu. A jeśli już przy kocie…tak, nawyki zawdzięczam swojemu futrzakowi numer jeden.


Mój kot zawsze budził się o stałej porze. Otwierał oczy, rozglądał się. Chwilę przeznaczał na staranne rozciągnięcie wszystkich mięśni, łącznie ze szczęką rozdziawioną w potężnym porannym ziewnięciu. Koci grzbiet, kilka pozycji, których nie powstydziłby się żaden jogin i staranna toaleta. Grzecznie ustawiony na parapecie, podwójnym miau-miau oznajmiał, że czas na poranną przebieżkę, wizytę w kuwecie-piaskownicy i zaliczenie kilku drzew. Godzinę później kolejne miau-miau oznajmiało mi, że czas usmażyć porcję wątróbki lub szukać w lodówce drobiowych serc. 

I tak dzień w dzień.


Czynności Mendy aka Bandyty aka Kikosława były niemal automatyczne. Robił to wszystko na autopilocie i pewnym momencie zaraził mnie swoją postawą. Wszystko było takie stałe, niezmienne i harmonijne, że pozazdrościłam 🙂 


Własna poranna rutyna, to jedna z tych rzeczy, które brzmią banalnie i pozornie nie wydają się być jedną z tych rzeczy określanych mianem life-changing. Cóż, musicie mi wierzyć na słowo – poranna rutyna ma wielką moc.


Jak wiecie – staram się wstawać wcześnie. Od kiedy w okolicach grudnia wybiłam się z rytmu przez oczyszczanie się z metali ciężkich, nie udało mi się wrócić do tego całkowicie. Zbyt często byłam w podróży, co niestety mi nie sprzyjało 🙂 Na szczęście jakieś 95% dni ma długi poranek. Spokojnie jestem w stanie zmieścić w nim wszystkie pozytywne rytuały 🙂


Po pierwsze: budzik!

Mnie budzi Freddie Mercury :



Tonight I’m gonna have myself a real good time
I feel alive and the world turning inside out Yeah!
And floating around in ecstasy
So don’t stop me now don’t stop me
‘Cause I’m having a good time having a good time


Zastrzyk energii na dzień dobry mile widziany 🙂
Drugim krokiem jest przeciąganie się. Po sterydach moje kości są…chrupiące. Szczególnie jest to odczuwalne (i słyszalne) kiedy ruszam ramionami. Muszę pamiętać o tym, aby dobrze naciągnąć plecy, a najlepiej jak odegnę się w drugą stronę robiąc mostek.
Ideałem byłaby poranna gimnastyka, więc staram się pamiętać o porannym rozruchu. 

Trzeci krok to spojrzenie przez okno i wprawienie się w dobry nastrój. Lubię taką chwilę refleksji i łączę ją z uspokojeniem oddechu po porannych ćwiczeniach. Jeśli ciśnienie, pogoda i plan dnia nie nastrajają mnie pozytywnie, podnoszę poduszkę i wyciągam leżący pod nią zeszyt wdzięczności. Przed snem zapisuję w nim zawsze minimum 3 rzeczy, za które jestem wdzięczna. Przeglądam go tak długo, aż ogarnie mnie poczucie sensu i dobry nastrój. Jeszcze się nie zdarzyło, abym musiała przeczytać więcej niż dwie strony.

Czwarty krok to mycie zębów. Banał, ale jakbym tego nie opisała, zaraz padłoby pytanie w komentarzach 😀

Krok numer pięć : szorowanie na sucho. Wyciągam masującą szczotkę i szoruję na sucho całe ciało, pamiętając o kierunku krążenia limfy. Robię to tak długo, aż skóra rozgrzeje się i zrobi się lekko czerwona. Czasami stosuję też pas sizalowy aby rozgrzać w ten sposób wszystkie narządy między żebrami a kościami biodrowymi. Nerki, wątroba, wszystko budzę w ten sposób do życia.

Krok szósty : zimny prysznic. Rozgrzane ciało trzeba teraz dokładnie opłukać. Zalety zimnego prysznicu opisałam już tutaj, więc nie będę tego powtarzać 🙂 Gorące kąpiele zostawiam sobie na wieczory, ranem potrzebuję czuć się porządnie rozbudzona i czysta. Przez skórę pozbywam się toksyn.

Krok siódmy : imbir Gingerol, czyli ta imbirowa ciecz jest moim naturalnym odpowiednikiem sterydów,które musiałam kiedyś brać. Nie wyobrażam sobie nie mieć imbiru w zasięgu ręki. Zazwyczaj rano zjadam albo plasterek imbiru, albo piję z nim wodę. Czasami jest to woda z cytryną lub z odrobiną pasty z ekstraktem z papryki, kiedy robię przerwę od imbiru na rzecz kapsaicyny. Imbir rozbudza od środka całe ciało i mówi moim oskrzelom, że ni mogą nawalić 🙂 Niestety skutkiem ubocznym jest szybsza przemiana materii.

Krok ósmy : śniadanie Zazwyczaj jest to coś na bazie kaszy jaglanej, np. ugotowany dzień wcześniej rosół czy jaglane kotlety, ale też zdarza się jajecznica lub omlet. Każdy dobrze zna swoje ciało i wie, jakie śniadania mu służą najlepiej. Ja dostosuję wszystko do moich oskrzeli, więc nie sądzę aby moja dieta była właściwa dla zdrowych osób. Śniadanie to taki dobry starter dnia 😉

Krok dziewiąty : plan dnia! To bardzo ważna dla mnie chwila, zaglądam do kalendarza i zastanawiam się nad kluczowymi punktami. 

Krok dziesiąty to chwila dla siebie. W zależności od godziny wyjścia z domu, wybieram to, na co mam czas i ochotę. Czasami jest to minimalistyczny makijaż, innym razem prasówka polegająca na czytaniu blogów. Nierzadko rano czytam książki.  Jeśli danego dnia nie jestem zobowiązana do wyjścia z domu, wymyślam sobie powód i wychodzę na spacer. Tutaj odczuwam poważny brak psa, który wymusiłby na mnie regularność w bieganiu lub długich spacerach 🙂 

Jak wygląda Twój poranek? Rutyna i czynności wykonywane krok po kroku, czy może codzienny spontan? Znam takich, którym poranna krzątanina wychodzi na dobre, ja lepiej czuję się z tym prostym systemem ;))

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

Follow on Bloglovin

Uściski, Ania

70
Dodaj komentarz

avatar
46 Comment threads
24 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
SłonecznikMarta MazurekKingaAnonimowyAniamaluje Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Doceniłam stały harmonogram tuż po urodzeniu pierwszego dziecka. Przyzwyczaiłam małą do pewnego porządku i budziła się na karmienie o określonych godzinach. Bardzo ułatwiło nam to życie 🙂

Magda Lena
Gość

ja też zaczynam dzień od napoju imbirowego. Dodaję do niego jeszcze miód, cytrynkę, pieprz cayenne i cynamon- daje kopa 🙂 w ogóle mój poranek wygląda dość podobnie 😉

szczurnięta
Gość

Ja również mam stały tryb poranny. Wiem dokładnie co i o której muszę zrobić, żeby się wyjść z domu na czas. Niestety od kiedy nie pracuję na rano, wypadłam z wczesnego wstawania przez co marnuję kupę czasu, a mój pokój to jeden wielki bałagan, bo docieram do domu około 22 i jestem wtedy padnięta. Już nie wiem jak się zmotywować do wstawania rano 🙁 wkurzam się na siebie, że marnuje tyle czasu i cały czas odkładam pewne sprawy na potem, budzik pozytywny, plany na rano są, a nawet system nagród pt. 'jak wstanę rano, to będę mogła pójść z zrobić/kupić… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

czy to jaką kolację jem ma znaczenie jak rano mi się wstaje i ile mam energio bo szczerzę mówiąc nigdy nie zwróciłam na to uwagi ?

szczurnięta
Gość

W sumie jakoś niezbyt się skupiam na kolacjach, bo jestem typowym człowiekiem śniadania- inne posiłki mogłyby dla mnie nie istnieć. Będę musiała bardziej się przyłożyć do ogarnięcia dobrej kolacji i nie jedzenia jej zbyt późno i może faktycznie to poskutkuje 🙂

Panda
Gość

ja właśnie strasznie chciałabym wypracować coś takiego: budzenie się o stałych porach, lekkie, zdrowe śniadanie, masaż szczotką i poranny chłodny prysznic, jakaś gimnastyka. na razie nie jestem na dobrej drodze ale wakacje strasznie rozleniwiają i poza tym po co mam wstawać o 8 skoro mogę o 10? 😀 zrobię to w październiku, na pewno.

Katrin Mintzer
Gość

Nie lubię niespodzianek i przejawia się to nawet w moim porannym rytuale.Wstaję o 6 rano i obecnie już nawet nie potrzebuję do tego budzika. Mój organizm przyzwyczaił się do tego i sam wie kiedy należy otworzyć oczy. Pierwsze co robię to lokalizuję gdzie śpi nasza kiciasta. Spoglądamy na siebie porozumiewawczym wzrokiem i każda z nas zaczyna swój rytuał. Po cichu wymykam się z sypialni (bo mój mąż śpi jeszcze 45min.) i przez 10 min. robię rozciągające ćwiczenia. Potem poranna toaleta i jeśli mam ochotę lub wychodzę nakładam makijaż. Teraz pora na coś czego nauczyłaś mnie właśnie Ty Aniu. Piję ciepłą… Czytaj więcej »

pidzamowa
Gość

Mnie też przekonałaś (; Wciąż się trzymam!

Miśka Grabowska
Gość

No ja aż takich nawyków nie mam 😀 Ja jak wstaje rano, to patrzenie przez okno nie wdrąża mnie w dobry nastrój ;/ Bo widzę same budynki 😉 Rano zamiast imbiry pije wodę z cytryną, zimny prysznic i zęby oczywiście 😉 Nie robię plan dnia… to jakoś samo wychodzi w praniu 😉
Ale kilka rzeczy mogłabym tutaj od Ciebie odgapić 😀 Może bym lepiej działała podczas dnia 😀
Pozdrawiam ;*

Miśka

Karola S.
Gość

Bez porannej rutyny zginęłabym marnie 🙂 Z racji konieczności dotarcia do korpopracy na czas mam wszystko zaplanowane właściwie co do minuty. Rano mam niewiele czasu na przyjemności, właściwie tylko makijaż i powolne wypicie szklanki wody mogłabym do tego zaliczyć. Jak tylko uda mi się pożegnać z etatem będę wciskać w swoje poranki sesję jogi i 15 minut delektowania się kawką na balkonie i patrzenia jak świat się budzi 🙂

Mila
Gość

Ja się budzę o 6.30 i moje pierwsze kroki, jeszcze zaspana kieruję na zewnątrz, żeby pomóc mężowi w porannych pracach. Około 8 wracam i zjadam śniadanie, potem karmię cały mój inwentarz (psa, 2 koty, 50 kur :D),a potem każdy dzień toczy się inaczej 🙂
Pytanie – gdzie stacjonarnie można kupić imbir i ile kosztuje? Czy suszony imbir też można dodawać do wody?

english24na7
Gość

Kiedy jestem w domu sama z córką (od rana) to mamy rytuały – Mała wstaje po 6, zasypia na 1-1,5h około 8.30, wstaje około 10, idziemy za zakupo-spacer, wracamy, rozpakowujemy (piszę w mnogiej nie dlatego że się utożsamiam, ale roczna gospocha musi we wszystkim pomóc;) ) około 12.30-13 znowu drzemka tej samej długości. Można przez to fajnie sobie dzień ustalić, zwłaszcza, że na tąchwilę mam trochę pracy domowej i przez jej drzemki mam 2-3 godziny na to, bo później zasypia dopiero o 21. Ale wystarczy że mąż jest w domu to już godziny drzemek szlag trafia 😉 ale fakt –… Czytaj więcej »

Zielone Serduszko
Gość

Mój poranek to jeden wielki chaos… 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

a ja zawsze miałam swój poranny rytuał, który niekiedy ulegał małym modyfikacjom (raz był zapał do porannych ćwiczeń , raz nie / przez jakiś czas nie piłam kawy – teraz wypicie filiżanki jest częścią każdego poranka) :). Niestety jakoś zawsze miałam problem ze zrozumieniem ze strony środowiska. Mój chłopak nie rozumie dlaczego jestem rozdrażniona jak wstanę pół godziny za późno (muszę wtedy z czegoś zrezygnować żeby wyrobić się np. na zajęcia) albo jak zaraz po obudzeniu się on do mnie wpadnie (to akurat aktualny przykład wakacyjny) 😀 tlumaczę mu, że uwielbiam rano się do niego przytulać i bardzo lubię jak… Czytaj więcej »

akusiewicz
Gość

Jak jest rok akademicki to wszystko mam zaplanowane idealnie i w kilkadziesiąt minut robie wszystko, co teraz w wakacje zajmuje mi kilka godzin. Ale tłumacze sobie że wakacje i to pewnie ostatnie takie długie więc odpuściłam sobie po całości. No i w zasadzie nie mam żadnych obowiązków poza domowymi więc mogę:)

Karolina Franieczek
Gość

Jestem zdecydowanie z tych osób, które postępują według określonego planu i poranne czynności, choćby jeszcze na śpiąco, wykonuję mechanicznie. Wiem, ile mi to czasu zajmuje. Nie potrafiłabym się na przykład zerwać z łóżka i biegać bez ładu i składu przed wyjściem. 🙂

Natasza Miszczuk
Gość

Ja jestem bardzo leniwa i śpię na maksa. Wstaje o 8:10 ogarniam się, a o 8:45 już wsiadam do auta i gnam do pracy 🙂

Mademoiselle J.
Gość

u mnie koniecznie harmonogram – nie tylko w ciągu roku akademickiego, ale nawet teraz w wakacje całkowicie podświadomie robię codziennie te same rzeczy w tej samej kolejności. Uwielbiam wszystko planować, więc taka rutyna jest dla mnie bardzo ważna, przez to czuję, że moje życie jest jako tako uporządkowane 😉

Wreddu
Gość

Gdy mam wolne, lub nie mam żadnych obowiązujących mnie terminów/planów to poranek musi zawierać tylko kubek herbaty i gazetę, a reszta to zwyczajny spontan.
Nie mniej jednak potrafię się przygotować jak należy i kiedy to jest potrzebne to wszystko jest z gory zaplanowane i odbywa się według określonego schematu.

IVONA
Gość

Mój poranny rytuał w dużej mierze uwarunkowany jest pracą-niestety mam nieunormowany jej system, pracuję na różne godziny, na różne zmiany; prawda jest taka, że chyba każdy z nas ma zbiór czynności, które wykonuje rano, w określonej kolejności, często zupełnie podświadomie…krok po kroku ale zazwyczaj to samo:) u mnie każdy dzień zaczyna się od dużego kubka kawy z mlekiem, inaczej nie funkcjonuję ze względu na moje bardzo niskie ciśnienie; kolejne czynności wykonuję z automatu; jeśli mam akurat wolne przedpołudnie, wszystko robię po prostu…wolniej:D delektując się każdą chwilą; do tego mogę dorzucić gimnastykę, czy np. niespieszne przeglądanie kobiecej prasy lub ulubionych blogów:)… Czytaj więcej »

Kangarooo
Gość

nie slyszałam nigdy o pocieraniu skory na sucho, muszę spróbowac. U mnie to jest tak, ze w wakcje nie mam takiego systemu, bo ciezko byloby mi wstac. Ale w ciagu roku akademickiego mam taki system, zeby zdarzyc ze wszystkim na osma 🙂 Ale czasem denerwuje mnie ta rutyna i musze sobie cos pozmieniac :p

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, proszę o post na temat szczotkowania na sucho, najlepiej dokładną instrukcję jak się "masować" zgodnie z kierunkiem krążenia limfy 🙂

Justinee
Gość
Justinee

Odkąd pamiętam budzę się wcześnie, nie lubię i nie potrafię długo spać, zazwyczaj szkoda mi dnia. Zeszyt wdzięczności bardzo ważna i przydatna rzecz, którą dziś zakładam. Gdy jestem w domu, stałym rytuałem jest poranne ogladanie "Pytania na śniadanie" lub "Dzień Dobry TVN'', natomiast w trakcie roku akademickiego, zazwyczaj zostaje mi trochę czasu do wyjścia i przeznaczam ten czas na czytanie. Dziękuję za interesujący post!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

moj idealny poranek:
1. Budze sie przy pomocy budzika (ale zeby nie robic drzemek odkladam komorke na stol, tak abym musiala wstac zeby wylaczyc budzik)
2. Od razu biorę euthyrox (mam przygotowany wraz z butelką wody)
3. Przebieram się w ciuchy do cwiczen i staram sie cwiczyc pol godziny
4. Myję zęby 2 minuty, zaczynam ssać olej po tym czasie
5. Biorę prysznic chlodna woda jednocześnie ssąc olej (kojarzy mi sie milo z woda w jeziorze)
6. Smaruję się balsamem
7. Jem śniadanie + biorę Supradyn
8. Czeszę sie i ubieram sie w rzeczy przygotowane wieczorem dzien wczesniej

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jak to jest z tym myciem zębów zaraz po przebudzeniu? Ja tego nie rozumiem po co myć zęby zaraz po wstaniu z łóżka jak się umyło je wieczorem. ja myję po śniadaniu! chętnie się dowiem o co w tym chodzi. Pozdrawiam

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Podczas snu wydzielanie śliny jest o wiele mniejsze niż w czasie dnia. Przez to ślina mechanicznie nie jest w stanie usuwać takiej ilości drobnoustrojów. Namnażają się wtedy one o wiele szybciej, dlatego warto umyć je zaraz po wstaniu. Podczas gdy jesz śniadanie, kwasotwórcze bakterie już zaczynają korzystać z substratów, jakie są zawarte w pożywieniu cukry. Gdy jest bakterii więcej, tym więcej produkują one kwasów, które działają proteolitycznie na twarde tkanki zęba i szybciej (małymi kroczkami) dochodzi do powstania ubytku.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Tez zawsze myje zeby przed sniadaniem – nie gustuje w zianiu gazami bojowymi z paszczy 😛

Anna Blond
Gość

Ja dzień zaczynam od kawy i makijażu. To jest podstawa. Kiedyś wgl się nie malowałam, ale koleżanka namówiła mnie na szkolenie kosmetyczne i od tej pory nie potrafię inaczej. Dużo się nauczyłam w Koszalinie od pani Aleksandry Paszek. Kobieta ma spore doświadczenie i co ważne potrafi to przekazać.

Zofiana
Gość

Rano raczej nie ma czasu na spontan. W takim momencie najlepiej sprawdzają się rytuały.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dlaczego myjecie zęby przed śniadaniem? (Zarówno Ania jak i anonimowy kilka postów wyżej). Przecież logika nakazuje, żeby myć je po jedzeniu, żeby pozbyć się resztek. Serio, o co chodzi? 😀

Penyihir
Gość

O 5:55 dzwoni budzik, ja energicznie wyskakuję z łóżka, bo inaczej obudziłabym się dopiero po 9 :). Wizyta w łazience – 15 minut, śniadanie (czyli kilka jabłek/gruszek/bananów – żarłoczna ze mnie witarianka), przy śniadaniu czytam książkę, potem makijaż – koło 10 minut, ogarnięcie włosów, aha, ubrałam się przed śniadaniem jeszcze 🙂 potem czas na modlitwę – 15 minut, zależy jak się wyrabiam, i energiczny marsz na przystanek, w autobusie pół godziny drzemki i mogę zaczynać dzień o 7:40 😀

wasted
Gość

Nie mogłabym mieć żadnej piosenki ustawionej na budzik,znienawidziłabym ją 😀 Podziwiam za takie zorganizowanie,ja zawsze się guzdrzę w tym łóżku jak najdłużej a potem narzekam,że dzień taki krótki 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja mam w miarę ustalony harmonogram wstawania, ale gdy nie muszę nic załatwiać to trochę lenię się w łóżku, ale gdy mam dzień "zapakowany po brzegi" to wtedy raz dwa wstaję z łóżka i do pracy 🙂 mój poranek wygląda tak: wstaję, porozciągam się, wstawiam wodę na herbatę (plus czasami piję szkypokrzywę) robię śniadanie, sprawdzam pocztę, czytam książkę, później łazienka i dalej działam 🙂

Karolina
Gość

Moim jedynym porannym rytuałem jest cieplutka herbata. Bez niej ani rusz 😉 Moje poranki są bardzo chaotyczne. Lubię sobie długo pospać przez co często potem w biegu maluję się i jem śniadanie. Ale jak tak o tym pomyślę to może przydałaby mi się taka poranna rutyna. Może takie z pozoru nieistotne rzeczy pomagają w uporządkowaniu życia 😉

Basia Blondynka
Gość

Mój poranny rytuał wygląda najlepiej jak jest rok akademicki – budzę się o 7 i śpię jeszcze 10 min, bez tych 10 min chodzę jak potłuczona – idę do toalety, siku, myję twarz zimną wodą – również dla mnie bardzo ważne i idę się ubierać. Ciuchy staram się zawsze przygotować zawsze przed położeniem się spać, bo jak tego nie robię to potem tracę cenne minuty na szukanie ubrań. Potem jem śniadanie – zwykle są to kanapki koniecznie z herbatą czarną ale słabą – mocnych nie lubię lub ale to rzadziej – płatki śniadaniowe, i koniecznie popijam moje śniadanie szklankąkami wody… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A ja właśnie staram się mieć jak najmniej rytuałów i nie popadać w przyzwyczajenia potrzeba mi właśnie więcej swobody, spontaniczności i życia dniem dzisiejszym 🙂 Rytuał to jeden mam i już mi starczy a mianowicie odpowiednie branie leków.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Z trudnoscia wstaje do pracy o 6. Mam godzinę,aby wstac,zjesc sniadanie,umyc sie, zrobic makijaz. Wszystko mam wyliczone co do minuty.

Pani Malutka
Gość

Bardzo ciekawe, przy da się przy porannym wstawaniu 🙂
zapraszam na mojego bloga na rozdanie!

Aleksandra Niemiecka Sofa
Gość

Ja chciałabym mieć rano więcej czasu na powolne zjedzenie śniadania i podelektowanie się ciszą. Niestety musiałabym wstawać wcześniej, a tego mój organizm niestety nie lubi 🙁 Ale też zawsze po wstaniu najpierw się rozciągam 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jak się nad tym zastanowić to mój poranek również jest pełen małych rytualow .Budzik dzwoni o 4:20 szybko wstaje ide do kuchni wpuszczam bądź wypuszczam kota wstawiamy wodę na herbatę Później Olej do ssania w tym czasie przeglądam internet (pogoda itd) po 10/15 minutach wracam do kuchni zalewam zielona herbatę i ide umyć zeby Później z herbatka w ręku siadam na kanapie pod kocykiem i czytam książkę jakieś 15min Następnie odgrzewam śniadanie przygotowane dzień wczesniej (kasza jaglana) Robię szybki makijaż ubieram się Jem śniadanie i o 5:30 wychodzenia do pracy.Niestety jest tez druga wersja Swego rodzaju rytulal. Wstaje o 4:20… Czytaj więcej »

Fashandroll
Gość

Ustawienie ulubionej piosenki jako budzik sprawia, że już po kilku dniach ją nienawidzę. 😉

Kasia
Gość

dobra, przekonałaś mnie do porannego wstawania. szczotkowanie na sucho i zimne prysznice na razie są zbyt przerażające – zwłaszcza zimą. swoją drogą, już kiedyś pisałam Ci, że poranne wstawanie jest okej, ale zimą to trudne, bo jak jest tak ciemno, to się po prostu nie chce 🙁 no i ciężko byłoby mieć czas na wszystkie rytuały w dni, kiedy jadę na uczelnię o 5:50… ale na razie mam jeszcze 1,5 miesiąca wakacji, więc będę próbować 🙂

szczurnięta
Gość

Aniu, mam do Ciebie jeszcze jedno pytanie – od jakiegoś czasu zaczęłam szczotkować ciało na sucho i zauważyłam, że o ile przy szorowaniu nóg i rąk wszystko jest ok, to przy szorowaniu ramion i (delikatnym) przeszorowaniu dekoltu, strasznie robią mi się widoczne żyły i czuję lekki ból/ucisk/coś jak zmęczenie w tym rejonie- wiesz może z czego to może wynikać?

szczurnięta
Gość

Nie mam pojęcia, bo na masaże nie chodzę, więc to była pierwsza sytuacja przy której coś takiego zaobserwowałam. Myślisz, że kontynuować szczotkowanie też tam, czy ze względu na to co się dzieje, zrezygnować z szorowania tych miejsc?

Julia.
Gość

Świetne ! Tego potrzebowałam, o ile wieczorem jestem w stanie wprowadzić się w świetny nastrój, rano jest to czymś niewykonalnym. Uzbrojona w wiedzę i nadzieję, testować twoje rany będę jutro :D.

Artinowy Świat
Gość

Mam parę porannych rytuałów które wręcz muszę zrobić. Ale nie mam ich określonych poklei 😉 Robię to na co mam w tym momencie potrzebę. I nigdy nie zastanawiam się nad kolejnością ich wykonywaniua.

Anna Górecka
Gość

Ciekawy post Aniu.
Ja również jestem dość poukładana i mam kilka swoich rytuałów, może nie zawsze porannych , bardziej codziennych np. stała nauka angielskiego z aplikacji, ćwiczenia itp.
Widzę jednak, że z kotem i budzeniem mamy podobnie :))

Pozdrawiam Ania
http://london-lavender.com

Barbara
Gość

Kocia pobudka, poranne mycie i spokojne śniadanie z gazetą w ręku – bez tego ani rusz 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Takie plany poranne niestety się weryfikują gdy zaczyna się wstawać o niesłychanych porach, żeby o 8 być w pracy i spędzić w niej 3/4 swojego życia 😉

Kinga
Gość

Poranna rutyna to jest to! Może niepozorna i kojarząca się z nudą, ale według mnie rutyna jest ważna i dzięki niej możemy stopniowo wprowadzać zmiany w swoim życiu bądź utrwalić u siebie pewne nawyki. U mnie poranek to pobudka i szczotkowanie ciała, co drugi dzień bieganie, smaczne śniadanie i zielona herbata. 🙂 Co rano staram się inaczej uczesać się do pracy, jakoś nie lubię ciągle tak samo wyglądać 😉 Zeszyt wdzięczności o którym wspomniałaś to fajna sprawa 🙂

Marta Mazurek
Gość

a u mnie nieco spontanicznie wyglądają poranki i często brakuje czasu na śniadanko, psa też bardzo chciałabym mieć 😉

Słonecznik
Gość

Świetne rytuały, ja ostatnio zaczęłam wstawać o stałej porze, więc aby tego nie zgubić też muszę wprowadzić stałe rytuały 😉

Previous
Gdzie nad Morze? Sztutowo!