Moje najlulubieńsze zdjęcie zrobione, gdy myślałam, że już po zdjęciach i się odwróciłam. Jak zawsze!

Miałam ostatnio potężny kryzys życiowy zupełnie bez powodu. Okoliczności nadal są takie same, nic się nie zmieniło, ale kryzys minął. I myślę, że to całkiem normalne, mamy różne etapy w życiu i czasem człowiek ma ochotę zwinąć się w kulkę i płakać, a czasem tańczyć. Wyjątkowo zmieniłam podejście i zamiast za wszelką cenę próbować wyjść z tego dołka, zaczęłam obserwować swoje potrzeby i za nimi podążać. Godzina leżenia i myślenia o niczym, zamiast wstania rano? Okej! Comfort food w środku nocy? Proszę bardzo. Trzy godziny w wannie i czytanie bardzo głupiej książki? Oczywiście.
Zamiast za wszelką cenę próbować poprawić swój humor, płakałam gdy miałam ochotę i wkurzałam się, gdy miałam taką potrzebę. I ojeny, czasami dobrze jest jednak poddać się fali i po prostu się na niej unieść.

Zdjęcie; @patabloguje 
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis  #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka

Moje najlulubieńsze zdjęcie zrobione, gdy...

Te kropki przy mojej twarzy to komary.
Komary są najbardziej śmiercionośnymi zwierzętami na świecie. Zabijają więcej ludzi niż rekiny, tygrysy, czy jadowite węże. Roznoszą malarię, dengę i wirusa Zika. Drugim największym mordercą jest człowiek. Pomijając już fakt, że mordujemy w imię „Boga” „granic” „honoru” siebie nawzajem urządzając krwawe wojny, to jeszcze jesteśmy pasożytem eksploatującym ziemię ponad miarę.

Ludziom, którzy z oszczędności i dla widoków kupili domy na wsi, śmierdzi nagle rzepak i domagają się, aby rolnicy zaprzestali uprawy. Usuwamy budki lęgowe dla Jerzyków, chociaż krzywdy nikomu nie robią. A jakieś dzbany na Mokotowie wytruły staw, bo żaby im skrzeczały i „rechot był nie do zniesienia”. O tym, że sami osiedlili się koło stawu i to był ich wybór już nie pomyśleli.

Chciałabym, żeby takie piękne widoki wciąż istniały za 20, 50 i 100 lat. Ten mały pies trzęsie się z radości jak może wytarzać się w trawie. My też tacy byliśmy, ze spodniami wiecznie zielonymi od wtartej w nie przy upadku trawy🌱
Co się nam stało?

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka #koszyk

Te kropki przy mojej twarzy...

Kiedyś miałam straszny ból tyłka o ludzi wychodzących na papierosa. Siedzenie długo w pomieszczeniu to dla mnie koszmar. Jak wychodzę z kina na powietrze, to czuję się jak ktoś, kto wyszedł z jaskini😅
O ile w gimnazjum i w liceum wychodziłam zawsze z palącymi znajomymi (sama nie palę) i praktycznie co przerwę byłam na powietrzu, o tyle później było z tym jakoś dziwniej.
W szkole to jedynie niektórzy nauczyciele brali mnie za palacza i patrzyli z pogardą.Ale jak uzasadnić wychodzenie gdy nie palisz?
Śmak, po prostu wychodziłam :D. A gdy ktoś mówił „ty palisz?” albo: „ale ty przecież nie palisz!” odpowiadałam „ale muszę się przewietrzyć”. I tyle! Nikt nie urwał mi głowy, nie krzyczał na mnie z powodu tych 5 minut co dwie godziny.

Zamiast pielęgnowania w sobie wkurzenia na innych, skupiłam się na sobie.
Wkurzało mnie za to poczucie, że pracując z ludźmi ktoś zawsze notuje skrzętnie w głowie jak często wychodzisz do toalety i unosi brew gdy odbierasz prywatny telefon. Nie czuję się dobrze w takiej atmosferze, jestem przerażona tym jak traktuje się pracowników w Polsce. Dlatego pracuję sobie jako freelancer na swoim.
Nigdy nie wyszło mi nic dobrego z tego pielęgnowania w głowie ukłucia „bo inni”.
I w ogóle to polecam książkę Helmuta Schoecka „Zawiść: źródło agresji, destrukcji i biedy”. Jest w niej masa socjologicznych ciekawostek i zrobiłam z niej całą masę notatek czytając za pierwszym razem. Bardzo otworzyła mi głowę!
#szczerze_pisząc #blogerka #czesc #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #kropki #sukienka #polkadots

Kiedyś miałam straszny ból tyłka...

Każdy czasami potrzebuje zmian, ja potrzebowałam takiej. Czuję się lekko i świeżo!
#aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily  #blogerka #włosy #zmiana #fryzura #polkadots #sukienka #kropki #haircut

Każdy czasami potrzebuje zmian, ja...

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję. Nawet nie fizycznie, to inny rodzaj zmęczenia. Zmęczenie mnogością decyzji do podjęcia i wyborów do dokonania. Zmęczenie ilością rzeczy, walczących każdego dnia o moją uwagę. 
Kiedyś nie rozumiałam ludzi latających na all inclusive, mówiących fryzjerowi „rób co chcesz” albo wybierających buty w pierwszym sklepie, bez porównania oferty w 10 innych. Dzisiaj rozumiem. 
Każdy czasami potrzebuje odpoczynku umysłowego.

#lavieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #darlingdaily #szczerze_pisząc #discoverunder50k

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję....

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Poranne rytuały, czyli jak dobrze zacząć każdy dzień

Zawsze, kiedy wracam do domu po dłuższej niż jeden dzień nieobecności, tęsknię za kilkoma bahostkami, których zazwyczaj nie doceniam. Są to : własne łóżko, własna ubikacja i własna kuchnia. Ale oprócz rzeczy materialnych są moje ukochane nawyki, które łatwiej jest mi praktykować w domu, niż gdzieś na wyjeździe.O nawykach na dobre rozpoczęcie dnia jeszcze na blogu nie pisałam. Dopiero niedawno uświadomiłam sobie, jak wiele funkcji pełnią w moim życiu. Dają mi poczucie bezpieczeństwa, sensu i ładu. Wiem jakie czynności następują po sobie, więc nie krzątam się bez celu i nie miotam się jak dziki kot po całym domu. A jeśli już przy kocie…tak, nawyki zawdzięczam swojemu futrzakowi numer jeden.


Mój kot zawsze budził się o stałej porze. Otwierał oczy, rozglądał się. Chwilę przeznaczał na staranne rozciągnięcie wszystkich mięśni, łącznie ze szczęką rozdziawioną w potężnym porannym ziewnięciu. Koci grzbiet, kilka pozycji, których nie powstydziłby się żaden jogin i staranna toaleta. Grzecznie ustawiony na parapecie, podwójnym miau-miau oznajmiał, że czas na poranną przebieżkę, wizytę w kuwecie-piaskownicy i zaliczenie kilku drzew. Godzinę później kolejne miau-miau oznajmiało mi, że czas usmażyć porcję wątróbki lub szukać w lodówce drobiowych serc. 

I tak dzień w dzień.


Czynności Mendy aka Bandyty aka Kikosława były niemal automatyczne. Robił to wszystko na autopilocie i pewnym momencie zaraził mnie swoją postawą. Wszystko było takie stałe, niezmienne i harmonijne, że pozazdrościłam 🙂 


Własna poranna rutyna, to jedna z tych rzeczy, które brzmią banalnie i pozornie nie wydają się być jedną z tych rzeczy określanych mianem life-changing. Cóż, musicie mi wierzyć na słowo – poranna rutyna ma wielką moc.


Jak wiecie – staram się wstawać wcześnie. Od kiedy w okolicach grudnia wybiłam się z rytmu przez oczyszczanie się z metali ciężkich, nie udało mi się wrócić do tego całkowicie. Zbyt często byłam w podróży, co niestety mi nie sprzyjało 🙂 Na szczęście jakieś 95% dni ma długi poranek. Spokojnie jestem w stanie zmieścić w nim wszystkie pozytywne rytuały 🙂


Po pierwsze: budzik!

Mnie budzi Freddie Mercury :



Tonight I’m gonna have myself a real good time
I feel alive and the world turning inside out Yeah!
And floating around in ecstasy
So don’t stop me now don’t stop me
‘Cause I’m having a good time having a good time


Zastrzyk energii na dzień dobry mile widziany 🙂
Drugim krokiem jest przeciąganie się. Po sterydach moje kości są…chrupiące. Szczególnie jest to odczuwalne (i słyszalne) kiedy ruszam ramionami. Muszę pamiętać o tym, aby dobrze naciągnąć plecy, a najlepiej jak odegnę się w drugą stronę robiąc mostek.
Ideałem byłaby poranna gimnastyka, więc staram się pamiętać o porannym rozruchu. 

Trzeci krok to spojrzenie przez okno i wprawienie się w dobry nastrój. Lubię taką chwilę refleksji i łączę ją z uspokojeniem oddechu po porannych ćwiczeniach. Jeśli ciśnienie, pogoda i plan dnia nie nastrajają mnie pozytywnie, podnoszę poduszkę i wyciągam leżący pod nią zeszyt wdzięczności. Przed snem zapisuję w nim zawsze minimum 3 rzeczy, za które jestem wdzięczna. Przeglądam go tak długo, aż ogarnie mnie poczucie sensu i dobry nastrój. Jeszcze się nie zdarzyło, abym musiała przeczytać więcej niż dwie strony.

Czwarty krok to mycie zębów. Banał, ale jakbym tego nie opisała, zaraz padłoby pytanie w komentarzach 😀

Krok numer pięć : szorowanie na sucho. Wyciągam masującą szczotkę i szoruję na sucho całe ciało, pamiętając o kierunku krążenia limfy. Robię to tak długo, aż skóra rozgrzeje się i zrobi się lekko czerwona. Czasami stosuję też pas sizalowy aby rozgrzać w ten sposób wszystkie narządy między żebrami a kościami biodrowymi. Nerki, wątroba, wszystko budzę w ten sposób do życia.

Krok szósty : zimny prysznic. Rozgrzane ciało trzeba teraz dokładnie opłukać. Zalety zimnego prysznicu opisałam już tutaj, więc nie będę tego powtarzać 🙂 Gorące kąpiele zostawiam sobie na wieczory, ranem potrzebuję czuć się porządnie rozbudzona i czysta. Przez skórę pozbywam się toksyn.

Krok siódmy : imbir Gingerol, czyli ta imbirowa ciecz jest moim naturalnym odpowiednikiem sterydów,które musiałam kiedyś brać. Nie wyobrażam sobie nie mieć imbiru w zasięgu ręki. Zazwyczaj rano zjadam albo plasterek imbiru, albo piję z nim wodę. Czasami jest to woda z cytryną lub z odrobiną pasty z ekstraktem z papryki, kiedy robię przerwę od imbiru na rzecz kapsaicyny. Imbir rozbudza od środka całe ciało i mówi moim oskrzelom, że ni mogą nawalić 🙂 Niestety skutkiem ubocznym jest szybsza przemiana materii.

Krok ósmy : śniadanie Zazwyczaj jest to coś na bazie kaszy jaglanej, np. ugotowany dzień wcześniej rosół czy jaglane kotlety, ale też zdarza się jajecznica lub omlet. Każdy dobrze zna swoje ciało i wie, jakie śniadania mu służą najlepiej. Ja dostosuję wszystko do moich oskrzeli, więc nie sądzę aby moja dieta była właściwa dla zdrowych osób. Śniadanie to taki dobry starter dnia 😉

Krok dziewiąty : plan dnia! To bardzo ważna dla mnie chwila, zaglądam do kalendarza i zastanawiam się nad kluczowymi punktami. 

Krok dziesiąty to chwila dla siebie. W zależności od godziny wyjścia z domu, wybieram to, na co mam czas i ochotę. Czasami jest to minimalistyczny makijaż, innym razem prasówka polegająca na czytaniu blogów. Nierzadko rano czytam książki.  Jeśli danego dnia nie jestem zobowiązana do wyjścia z domu, wymyślam sobie powód i wychodzę na spacer. Tutaj odczuwam poważny brak psa, który wymusiłby na mnie regularność w bieganiu lub długich spacerach 🙂 

Jak wygląda Twój poranek? Rutyna i czynności wykonywane krok po kroku, czy może codzienny spontan? Znam takich, którym poranna krzątanina wychodzi na dobre, ja lepiej czuję się z tym prostym systemem ;))

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

Follow on Bloglovin

Uściski, Ania

70
Dodaj komentarz

avatar
46 Comment threads
24 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
SłonecznikMarta MazurekKingaAnonimowyAniamaluje Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Doceniłam stały harmonogram tuż po urodzeniu pierwszego dziecka. Przyzwyczaiłam małą do pewnego porządku i budziła się na karmienie o określonych godzinach. Bardzo ułatwiło nam to życie 🙂

Magda Lena
Gość

ja też zaczynam dzień od napoju imbirowego. Dodaję do niego jeszcze miód, cytrynkę, pieprz cayenne i cynamon- daje kopa 🙂 w ogóle mój poranek wygląda dość podobnie 😉

szczurnięta
Gość

Ja również mam stały tryb poranny. Wiem dokładnie co i o której muszę zrobić, żeby się wyjść z domu na czas. Niestety od kiedy nie pracuję na rano, wypadłam z wczesnego wstawania przez co marnuję kupę czasu, a mój pokój to jeden wielki bałagan, bo docieram do domu około 22 i jestem wtedy padnięta. Już nie wiem jak się zmotywować do wstawania rano 🙁 wkurzam się na siebie, że marnuje tyle czasu i cały czas odkładam pewne sprawy na potem, budzik pozytywny, plany na rano są, a nawet system nagród pt. 'jak wstanę rano, to będę mogła pójść z zrobić/kupić… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

czy to jaką kolację jem ma znaczenie jak rano mi się wstaje i ile mam energio bo szczerzę mówiąc nigdy nie zwróciłam na to uwagi ?

szczurnięta
Gość

W sumie jakoś niezbyt się skupiam na kolacjach, bo jestem typowym człowiekiem śniadania- inne posiłki mogłyby dla mnie nie istnieć. Będę musiała bardziej się przyłożyć do ogarnięcia dobrej kolacji i nie jedzenia jej zbyt późno i może faktycznie to poskutkuje 🙂

Panda
Gość

ja właśnie strasznie chciałabym wypracować coś takiego: budzenie się o stałych porach, lekkie, zdrowe śniadanie, masaż szczotką i poranny chłodny prysznic, jakaś gimnastyka. na razie nie jestem na dobrej drodze ale wakacje strasznie rozleniwiają i poza tym po co mam wstawać o 8 skoro mogę o 10? 😀 zrobię to w październiku, na pewno.

Katrin Mintzer
Gość

Nie lubię niespodzianek i przejawia się to nawet w moim porannym rytuale.Wstaję o 6 rano i obecnie już nawet nie potrzebuję do tego budzika. Mój organizm przyzwyczaił się do tego i sam wie kiedy należy otworzyć oczy. Pierwsze co robię to lokalizuję gdzie śpi nasza kiciasta. Spoglądamy na siebie porozumiewawczym wzrokiem i każda z nas zaczyna swój rytuał. Po cichu wymykam się z sypialni (bo mój mąż śpi jeszcze 45min.) i przez 10 min. robię rozciągające ćwiczenia. Potem poranna toaleta i jeśli mam ochotę lub wychodzę nakładam makijaż. Teraz pora na coś czego nauczyłaś mnie właśnie Ty Aniu. Piję ciepłą… Czytaj więcej »

pidzamowa
Gość

Mnie też przekonałaś (; Wciąż się trzymam!

Miśka Grabowska
Gość

No ja aż takich nawyków nie mam 😀 Ja jak wstaje rano, to patrzenie przez okno nie wdrąża mnie w dobry nastrój ;/ Bo widzę same budynki 😉 Rano zamiast imbiry pije wodę z cytryną, zimny prysznic i zęby oczywiście 😉 Nie robię plan dnia… to jakoś samo wychodzi w praniu 😉
Ale kilka rzeczy mogłabym tutaj od Ciebie odgapić 😀 Może bym lepiej działała podczas dnia 😀
Pozdrawiam ;*

Miśka

Karola S.
Gość

Bez porannej rutyny zginęłabym marnie 🙂 Z racji konieczności dotarcia do korpopracy na czas mam wszystko zaplanowane właściwie co do minuty. Rano mam niewiele czasu na przyjemności, właściwie tylko makijaż i powolne wypicie szklanki wody mogłabym do tego zaliczyć. Jak tylko uda mi się pożegnać z etatem będę wciskać w swoje poranki sesję jogi i 15 minut delektowania się kawką na balkonie i patrzenia jak świat się budzi 🙂

Mila
Gość

Ja się budzę o 6.30 i moje pierwsze kroki, jeszcze zaspana kieruję na zewnątrz, żeby pomóc mężowi w porannych pracach. Około 8 wracam i zjadam śniadanie, potem karmię cały mój inwentarz (psa, 2 koty, 50 kur :D),a potem każdy dzień toczy się inaczej 🙂
Pytanie – gdzie stacjonarnie można kupić imbir i ile kosztuje? Czy suszony imbir też można dodawać do wody?

english24na7
Gość

Kiedy jestem w domu sama z córką (od rana) to mamy rytuały – Mała wstaje po 6, zasypia na 1-1,5h około 8.30, wstaje około 10, idziemy za zakupo-spacer, wracamy, rozpakowujemy (piszę w mnogiej nie dlatego że się utożsamiam, ale roczna gospocha musi we wszystkim pomóc;) ) około 12.30-13 znowu drzemka tej samej długości. Można przez to fajnie sobie dzień ustalić, zwłaszcza, że na tąchwilę mam trochę pracy domowej i przez jej drzemki mam 2-3 godziny na to, bo później zasypia dopiero o 21. Ale wystarczy że mąż jest w domu to już godziny drzemek szlag trafia 😉 ale fakt –… Czytaj więcej »

Zielone Serduszko
Gość

Mój poranek to jeden wielki chaos… 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

a ja zawsze miałam swój poranny rytuał, który niekiedy ulegał małym modyfikacjom (raz był zapał do porannych ćwiczeń , raz nie / przez jakiś czas nie piłam kawy – teraz wypicie filiżanki jest częścią każdego poranka) :). Niestety jakoś zawsze miałam problem ze zrozumieniem ze strony środowiska. Mój chłopak nie rozumie dlaczego jestem rozdrażniona jak wstanę pół godziny za późno (muszę wtedy z czegoś zrezygnować żeby wyrobić się np. na zajęcia) albo jak zaraz po obudzeniu się on do mnie wpadnie (to akurat aktualny przykład wakacyjny) 😀 tlumaczę mu, że uwielbiam rano się do niego przytulać i bardzo lubię jak… Czytaj więcej »

akusiewicz
Gość

Jak jest rok akademicki to wszystko mam zaplanowane idealnie i w kilkadziesiąt minut robie wszystko, co teraz w wakacje zajmuje mi kilka godzin. Ale tłumacze sobie że wakacje i to pewnie ostatnie takie długie więc odpuściłam sobie po całości. No i w zasadzie nie mam żadnych obowiązków poza domowymi więc mogę:)

Karolina Franieczek
Gość

Jestem zdecydowanie z tych osób, które postępują według określonego planu i poranne czynności, choćby jeszcze na śpiąco, wykonuję mechanicznie. Wiem, ile mi to czasu zajmuje. Nie potrafiłabym się na przykład zerwać z łóżka i biegać bez ładu i składu przed wyjściem. 🙂

Natasza Miszczuk
Gość

Ja jestem bardzo leniwa i śpię na maksa. Wstaje o 8:10 ogarniam się, a o 8:45 już wsiadam do auta i gnam do pracy 🙂

Mademoiselle J.
Gość

u mnie koniecznie harmonogram – nie tylko w ciągu roku akademickiego, ale nawet teraz w wakacje całkowicie podświadomie robię codziennie te same rzeczy w tej samej kolejności. Uwielbiam wszystko planować, więc taka rutyna jest dla mnie bardzo ważna, przez to czuję, że moje życie jest jako tako uporządkowane 😉

Wreddu
Gość

Gdy mam wolne, lub nie mam żadnych obowiązujących mnie terminów/planów to poranek musi zawierać tylko kubek herbaty i gazetę, a reszta to zwyczajny spontan.
Nie mniej jednak potrafię się przygotować jak należy i kiedy to jest potrzebne to wszystko jest z gory zaplanowane i odbywa się według określonego schematu.

IVONA
Gość

Mój poranny rytuał w dużej mierze uwarunkowany jest pracą-niestety mam nieunormowany jej system, pracuję na różne godziny, na różne zmiany; prawda jest taka, że chyba każdy z nas ma zbiór czynności, które wykonuje rano, w określonej kolejności, często zupełnie podświadomie…krok po kroku ale zazwyczaj to samo:) u mnie każdy dzień zaczyna się od dużego kubka kawy z mlekiem, inaczej nie funkcjonuję ze względu na moje bardzo niskie ciśnienie; kolejne czynności wykonuję z automatu; jeśli mam akurat wolne przedpołudnie, wszystko robię po prostu…wolniej:D delektując się każdą chwilą; do tego mogę dorzucić gimnastykę, czy np. niespieszne przeglądanie kobiecej prasy lub ulubionych blogów:)… Czytaj więcej »

Kangarooo
Gość

nie slyszałam nigdy o pocieraniu skory na sucho, muszę spróbowac. U mnie to jest tak, ze w wakcje nie mam takiego systemu, bo ciezko byloby mi wstac. Ale w ciagu roku akademickiego mam taki system, zeby zdarzyc ze wszystkim na osma 🙂 Ale czasem denerwuje mnie ta rutyna i musze sobie cos pozmieniac :p

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, proszę o post na temat szczotkowania na sucho, najlepiej dokładną instrukcję jak się "masować" zgodnie z kierunkiem krążenia limfy 🙂

Justinee
Gość
Justinee

Odkąd pamiętam budzę się wcześnie, nie lubię i nie potrafię długo spać, zazwyczaj szkoda mi dnia. Zeszyt wdzięczności bardzo ważna i przydatna rzecz, którą dziś zakładam. Gdy jestem w domu, stałym rytuałem jest poranne ogladanie "Pytania na śniadanie" lub "Dzień Dobry TVN'', natomiast w trakcie roku akademickiego, zazwyczaj zostaje mi trochę czasu do wyjścia i przeznaczam ten czas na czytanie. Dziękuję za interesujący post!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

moj idealny poranek:
1. Budze sie przy pomocy budzika (ale zeby nie robic drzemek odkladam komorke na stol, tak abym musiala wstac zeby wylaczyc budzik)
2. Od razu biorę euthyrox (mam przygotowany wraz z butelką wody)
3. Przebieram się w ciuchy do cwiczen i staram sie cwiczyc pol godziny
4. Myję zęby 2 minuty, zaczynam ssać olej po tym czasie
5. Biorę prysznic chlodna woda jednocześnie ssąc olej (kojarzy mi sie milo z woda w jeziorze)
6. Smaruję się balsamem
7. Jem śniadanie + biorę Supradyn
8. Czeszę sie i ubieram sie w rzeczy przygotowane wieczorem dzien wczesniej

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jak to jest z tym myciem zębów zaraz po przebudzeniu? Ja tego nie rozumiem po co myć zęby zaraz po wstaniu z łóżka jak się umyło je wieczorem. ja myję po śniadaniu! chętnie się dowiem o co w tym chodzi. Pozdrawiam

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Podczas snu wydzielanie śliny jest o wiele mniejsze niż w czasie dnia. Przez to ślina mechanicznie nie jest w stanie usuwać takiej ilości drobnoustrojów. Namnażają się wtedy one o wiele szybciej, dlatego warto umyć je zaraz po wstaniu. Podczas gdy jesz śniadanie, kwasotwórcze bakterie już zaczynają korzystać z substratów, jakie są zawarte w pożywieniu cukry. Gdy jest bakterii więcej, tym więcej produkują one kwasów, które działają proteolitycznie na twarde tkanki zęba i szybciej (małymi kroczkami) dochodzi do powstania ubytku.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Tez zawsze myje zeby przed sniadaniem – nie gustuje w zianiu gazami bojowymi z paszczy 😛

Anna Blond
Gość

Ja dzień zaczynam od kawy i makijażu. To jest podstawa. Kiedyś wgl się nie malowałam, ale koleżanka namówiła mnie na szkolenie kosmetyczne i od tej pory nie potrafię inaczej. Dużo się nauczyłam w Koszalinie od pani Aleksandry Paszek. Kobieta ma spore doświadczenie i co ważne potrafi to przekazać.

Zofiana
Gość

Rano raczej nie ma czasu na spontan. W takim momencie najlepiej sprawdzają się rytuały.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dlaczego myjecie zęby przed śniadaniem? (Zarówno Ania jak i anonimowy kilka postów wyżej). Przecież logika nakazuje, żeby myć je po jedzeniu, żeby pozbyć się resztek. Serio, o co chodzi? 😀

Penyihir
Gość

O 5:55 dzwoni budzik, ja energicznie wyskakuję z łóżka, bo inaczej obudziłabym się dopiero po 9 :). Wizyta w łazience – 15 minut, śniadanie (czyli kilka jabłek/gruszek/bananów – żarłoczna ze mnie witarianka), przy śniadaniu czytam książkę, potem makijaż – koło 10 minut, ogarnięcie włosów, aha, ubrałam się przed śniadaniem jeszcze 🙂 potem czas na modlitwę – 15 minut, zależy jak się wyrabiam, i energiczny marsz na przystanek, w autobusie pół godziny drzemki i mogę zaczynać dzień o 7:40 😀

wasted
Gość

Nie mogłabym mieć żadnej piosenki ustawionej na budzik,znienawidziłabym ją 😀 Podziwiam za takie zorganizowanie,ja zawsze się guzdrzę w tym łóżku jak najdłużej a potem narzekam,że dzień taki krótki 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja mam w miarę ustalony harmonogram wstawania, ale gdy nie muszę nic załatwiać to trochę lenię się w łóżku, ale gdy mam dzień "zapakowany po brzegi" to wtedy raz dwa wstaję z łóżka i do pracy 🙂 mój poranek wygląda tak: wstaję, porozciągam się, wstawiam wodę na herbatę (plus czasami piję szkypokrzywę) robię śniadanie, sprawdzam pocztę, czytam książkę, później łazienka i dalej działam 🙂

Karolina
Gość

Moim jedynym porannym rytuałem jest cieplutka herbata. Bez niej ani rusz 😉 Moje poranki są bardzo chaotyczne. Lubię sobie długo pospać przez co często potem w biegu maluję się i jem śniadanie. Ale jak tak o tym pomyślę to może przydałaby mi się taka poranna rutyna. Może takie z pozoru nieistotne rzeczy pomagają w uporządkowaniu życia 😉

Basia Blondynka
Gość

Mój poranny rytuał wygląda najlepiej jak jest rok akademicki – budzę się o 7 i śpię jeszcze 10 min, bez tych 10 min chodzę jak potłuczona – idę do toalety, siku, myję twarz zimną wodą – również dla mnie bardzo ważne i idę się ubierać. Ciuchy staram się zawsze przygotować zawsze przed położeniem się spać, bo jak tego nie robię to potem tracę cenne minuty na szukanie ubrań. Potem jem śniadanie – zwykle są to kanapki koniecznie z herbatą czarną ale słabą – mocnych nie lubię lub ale to rzadziej – płatki śniadaniowe, i koniecznie popijam moje śniadanie szklankąkami wody… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A ja właśnie staram się mieć jak najmniej rytuałów i nie popadać w przyzwyczajenia potrzeba mi właśnie więcej swobody, spontaniczności i życia dniem dzisiejszym 🙂 Rytuał to jeden mam i już mi starczy a mianowicie odpowiednie branie leków.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Z trudnoscia wstaje do pracy o 6. Mam godzinę,aby wstac,zjesc sniadanie,umyc sie, zrobic makijaz. Wszystko mam wyliczone co do minuty.

Pani Malutka
Gość

Bardzo ciekawe, przy da się przy porannym wstawaniu 🙂
zapraszam na mojego bloga na rozdanie!

Aleksandra Niemiecka Sofa
Gość

Ja chciałabym mieć rano więcej czasu na powolne zjedzenie śniadania i podelektowanie się ciszą. Niestety musiałabym wstawać wcześniej, a tego mój organizm niestety nie lubi 🙁 Ale też zawsze po wstaniu najpierw się rozciągam 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jak się nad tym zastanowić to mój poranek również jest pełen małych rytualow .Budzik dzwoni o 4:20 szybko wstaje ide do kuchni wpuszczam bądź wypuszczam kota wstawiamy wodę na herbatę Później Olej do ssania w tym czasie przeglądam internet (pogoda itd) po 10/15 minutach wracam do kuchni zalewam zielona herbatę i ide umyć zeby Później z herbatka w ręku siadam na kanapie pod kocykiem i czytam książkę jakieś 15min Następnie odgrzewam śniadanie przygotowane dzień wczesniej (kasza jaglana) Robię szybki makijaż ubieram się Jem śniadanie i o 5:30 wychodzenia do pracy.Niestety jest tez druga wersja Swego rodzaju rytulal. Wstaje o 4:20… Czytaj więcej »

Fashandroll
Gość

Ustawienie ulubionej piosenki jako budzik sprawia, że już po kilku dniach ją nienawidzę. 😉

Kasia
Gość

dobra, przekonałaś mnie do porannego wstawania. szczotkowanie na sucho i zimne prysznice na razie są zbyt przerażające – zwłaszcza zimą. swoją drogą, już kiedyś pisałam Ci, że poranne wstawanie jest okej, ale zimą to trudne, bo jak jest tak ciemno, to się po prostu nie chce 🙁 no i ciężko byłoby mieć czas na wszystkie rytuały w dni, kiedy jadę na uczelnię o 5:50… ale na razie mam jeszcze 1,5 miesiąca wakacji, więc będę próbować 🙂

szczurnięta
Gość

Aniu, mam do Ciebie jeszcze jedno pytanie – od jakiegoś czasu zaczęłam szczotkować ciało na sucho i zauważyłam, że o ile przy szorowaniu nóg i rąk wszystko jest ok, to przy szorowaniu ramion i (delikatnym) przeszorowaniu dekoltu, strasznie robią mi się widoczne żyły i czuję lekki ból/ucisk/coś jak zmęczenie w tym rejonie- wiesz może z czego to może wynikać?

szczurnięta
Gość

Nie mam pojęcia, bo na masaże nie chodzę, więc to była pierwsza sytuacja przy której coś takiego zaobserwowałam. Myślisz, że kontynuować szczotkowanie też tam, czy ze względu na to co się dzieje, zrezygnować z szorowania tych miejsc?

Julia.
Gość

Świetne ! Tego potrzebowałam, o ile wieczorem jestem w stanie wprowadzić się w świetny nastrój, rano jest to czymś niewykonalnym. Uzbrojona w wiedzę i nadzieję, testować twoje rany będę jutro :D.

Artinowy Świat
Gość

Mam parę porannych rytuałów które wręcz muszę zrobić. Ale nie mam ich określonych poklei 😉 Robię to na co mam w tym momencie potrzebę. I nigdy nie zastanawiam się nad kolejnością ich wykonywaniua.

Anna Górecka
Gość

Ciekawy post Aniu.
Ja również jestem dość poukładana i mam kilka swoich rytuałów, może nie zawsze porannych , bardziej codziennych np. stała nauka angielskiego z aplikacji, ćwiczenia itp.
Widzę jednak, że z kotem i budzeniem mamy podobnie :))

Pozdrawiam Ania
http://london-lavender.com

Barbara
Gość

Kocia pobudka, poranne mycie i spokojne śniadanie z gazetą w ręku – bez tego ani rusz 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Takie plany poranne niestety się weryfikują gdy zaczyna się wstawać o niesłychanych porach, żeby o 8 być w pracy i spędzić w niej 3/4 swojego życia 😉

Kinga
Gość

Poranna rutyna to jest to! Może niepozorna i kojarząca się z nudą, ale według mnie rutyna jest ważna i dzięki niej możemy stopniowo wprowadzać zmiany w swoim życiu bądź utrwalić u siebie pewne nawyki. U mnie poranek to pobudka i szczotkowanie ciała, co drugi dzień bieganie, smaczne śniadanie i zielona herbata. 🙂 Co rano staram się inaczej uczesać się do pracy, jakoś nie lubię ciągle tak samo wyglądać 😉 Zeszyt wdzięczności o którym wspomniałaś to fajna sprawa 🙂

Marta Mazurek
Gość

a u mnie nieco spontanicznie wyglądają poranki i często brakuje czasu na śniadanko, psa też bardzo chciałabym mieć 😉

Słonecznik
Gość

Świetne rytuały, ja ostatnio zaczęłam wstawać o stałej porze, więc aby tego nie zgubić też muszę wprowadzić stałe rytuały 😉

Previous
Gdzie nad Morze? Sztutowo!