Wiele rzeczy w życiu myli! Na zdjęciu jestem szczęśliwa, serio. Było ciepło i miło, napoiłam i wygłaskałam pieska, zjadłam coś pysznego.
Często też krzyżuję ręce i nogi, ale nie jestem wtedy „zamknięta” albo „znudzona”, tylko wyrównuję sobie ciśnienie, bo mam niższe a tak czuję się lepiej 😉
I tak samo cudowne insta życie też jest mylące🤭. Ludzie pokazujący swoje sukcesy nie pokazują upadków i nieudanych działań (nie dziwię się, „propaganda sukcesu” bardzo dobrze sprzedaje!). Insta laski trudniące się prostytucją nie pokazują co muszą robić za te torebki,  buty i podróże.
Szczęśliwe mamy „wszystko jest kwestią organizacji” nie pokazują swojej frustracji gdy dziecko zwymiotuje na ostatnie czyste śpioszki.
Ja sama bardzo dbam o to co pokazuję, a czego nie. Nie chodzi o to, że nie jestem prawdziwa (bo jestem), po prostu moje życie to nie Big brother ;)
Wybieram się do Azji solo, więc nie będę wrzucać stories w czasie rzeczywistym. Nie chcę też siedzieć z nosem w telefonie, wolę sobie na godzinkę usiąść w hotelu i dorobić napisy do relacji. Trochę szukam zatem nowej formuły!
Dajcie znać czyje stories najbardziej lubicie, szukam świeżych inspiracji.
Moje aktualne top 3 to:
1. @szafasztywniary - nie potrzebuje 10 kafelków by powiedzieć „sto lat!”, merytorycznie, ze spokojem
2. @kasia_coztymseksem - Kasie śledzę jeszcze od czasów gdy nie opowiadała na insta o seksie i wiem, że bardzo potrzeba kogoś takiego w Polsce!
3. @evrdtrp - uwielbiam merytoryczne i fajne storiski z podróży❤️
Tych osób jest oczywiście dużo więcej, ale takie aktualne top3 stories w które klikam to właśnie te!
Dajcie znać kogo warto oglądać! Od razu mówię - nie lubię dram, ludzi o agresywnym tonie, filtrów „upiększających” ludzi i widoczki, i „smacznej kawusi”😁 Lubię ludzi konkretnych!
Kto wzbogaca Twoje chwile na insta?

#wakacje #podrozemaleiduze #lato #urlop #blogipodroznicze #blogpodrozniczy #travelpassion #relaks #motywacja #travelstagram #wspomnienia #grecja #korfu #kerkira #greece #girlswhotravel #polishtraveller #girlswhoexplore #collectmoments #mytravels #wearetravelgirls #traveljournal #girlslovetravel

Wiele rzeczy w życiu myli!...

Pytacie, czy nie boję się do Azji sama. Jasne, że się boję! Może nie w tym sensie, że jestem przerażona, ale czuję dreszcz niepokoju. Na bank się któregoś dni rozpłaczę, bo coś mi nie wyjdzie😉 na bank a chwilę później będę się z tego śmiała!
Już na starcie robię to źle, bo zamiast spakować się w plecak (potrafię!) jadę z walizką, bo chcę odwiedzić kilka osób i przywieźć im z Polski rzeczy, za którymi tęsknią i których im brak.
Ja w ogóle mam 2 stany (oba w 100% prawdziwe!). W jednym z nich z łatwością poznaję ludzi, jestem otwarta i znajduję nowe przygody, w drugim moje spojrzenie mówi „Idź stąd”. Czasami zadziwia mnie jak szybko potrafię się pomiędzy nimi przełączać! 
Myślę, że będzie fajnie, bardzo potrzebuję takiego czasu dla mnie! Już jaram się na myśl o tym, że będzie mi się w tym wilgotnym powietrzu doskonale oddychać. Na myśl o pysznym jedzonku i porządnych masażach!
Zrezygnowałam na ten moment z Myanmaru i prawdopobnie będzie to Pekin(na chwilę!)- Bangkok-Koh Chang- Bali i na koniec dwa tygodnie w Wietnamie. Zacznę z dołu, ruszę w górę. Znając mnie - zmienię pewnie plan z 10x ;) I spoko, na tym polega zabawa, nie biorę życia już tak bardzo serio, staram się bardziej z niego korzystać, mniej się spinać. Dlatego teraz wskakuję do wanny pełnej piany, zapalam świeczki i pora na totalny relaks🥰

Wyobraź sobie, że problemu w stylu brak urlopu/kasy/towarzystwa/z kim zostawić psa/ nie znam języka nie istnieją. Jest czarodziej, robi plum i ich nie ma🧙🏻‍♂️. Gdzie w tej sytuacji chcesz pojechać? Co robisz, gdy nic cię nie ogranicza?☺️ Daj znać!
#podróże #podróżemałeiduże #wakacje #lato #azja #travelphotography #travelgirl #girlswhotravel #solotravel #langkawi #malaysia #malezja

Pytacie, czy nie boję się...

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Gdy ofiara musi przeprosić sprawcę

Upominam się o swoje pieniądze. Firma, dla której napisałam kilka tekstów jako copywriterka wisiała mi hajs. Zero reakcji. Piszę do przełożonego tej osoby. Dłużnik po skontaktowaniu się z szefem nagle się obudził. Dostaję wiadomość, że mogłam się upomnieć wcześniej i to moja wina, bo robię kłopot komuś w pracy. Pieniądze do mnie wróciły. Czemu tak jest ciągle?

Moja wina. Moja bardzo wielka wina.

Ktoś inny jest mniej miły i wysyła przedsądowe wezwanie do zapłaty wraz z karnymi odsetkami. Reakcja? Jak śmiał, trzeba się było dopominać a nie w pisma się bawić! Teraz przez niego firma musi płacić odsetki, a jakby się upominał mocniej, to przecież dopilnowaliby przelewu. Jego wina!

Ta historia wśród moich znajomych powtórzyła się tyle razy, że już nawet mnie nie dziwi.

Przemęczona matka upuszcza szklankę z wodą. Wyżywa się na czteroletniej córce – zobacz co przez ciebie narobiłam gówniaro!

Mała Amelka ma mniej szczęścia. Jej ojciec podnosi na nią rękę. “Zobacz do czego mnie doprowadzasz!” – krzyczy tuż po tym, jak za mocno dzieckiem “potrząsnął” i trzeba było dzwonić na pogotowie.

Sprawa wypływa na lokalnej grupie. W komentarzach zrozumienie dla ojca, który “normalne, że po pracy chce się wyspać a nie słuchać jazgotu bachora”. “Każdego by to doprowadziło do granic”. A Amelka (imię zmienione) miała gorączkę i dlatego ciągle głośno płakała.

Koledze kradną rower. Przypięty. Różni ludzie, w tym policja (!) dają mu do zrozumienia, że w sumie jego wina, bo mógł rower trzymać w mieszkaniu.

Dziewczyna ostrzega na facebooku przed klubem, w którym ktoś dosypał jej coś do drinka. Zorientowała się, że jest coś nie tak i koleżanka odwiozła ją do domu, ale generalnie chciała ostrzec inne dziewczyny. Co słyszy? Że oczywiście jej wina bo kto nie pilnuje drinka? Chodzi do klubu po nocy?

To samo słyszy prawie każda (a może każda) ofiara przemocy. Czemu nie odeszła od męża? No pierwsze uderzenie to jeszcze rozumiem, ale zostać po nim? Sama sobie winna.
Albo o – takiego sobie wybrała, takiego ma. Mogła się zastanowić z kim się związuje!

Ofiara gwałtu? Też sobie winna. Po co tam szła? Czemu wracała sama? Nie mogła biegać z kimś? Czemu nie wysiadła z przedziału w pociągu?
I ta nieśmiertelna sukienka, która gwałci. Jej wina, bo mogła się ubrać inaczej. Przecież wie jak mężczyznom trudno panować nad sobą, a to przecież zaproszenie.

Mamy jakiś popieprzony problem z odróżnianiem winnego od ofiary.

Mogłyby się te ofiary pedofilii w końcu uciszyć. Ileż można o tym słuchać? Było to było, przez nich każdy katolik czuje się teraz atakowany.

Przecież to był dobry chłopak, dzień dobry zawsze mówił. Zgwałcił… zaraz tam zgwałcił, sama pewnie chciała! A teraz tym oskarżeniem zniszczy mu całe życie.
I jebs, jeśli chłopak był “z dobrego domu” albo miał spoko wyniki w sporcie, to zawsze w najgorszym wypadku zawiasy, bo przecież nie może jakaś kobieta ZNISZCZYĆ MU ŻYCIA.

Wiecie jak to się nazywa? Wtórna wiktymizacja ofiar.
I zaczyna się już w szkole. Od “nie obchodzi mnie kto zaczął” i wpisaniu uwagi albo innej karze dla kogoś, kto się tylko bronił.

Sprawca jest sprawcą.

Ofiara jest ofiarą.

Niewinną.

Simple as fuck.

Reagujcie, gdy ktoś obwinia ofiarę, bo właśnie takie zachowanie sprawia, że tego typu przestępstw jest więcej. Kobiety nie zgłaszają napaści seksualnych, bo nie dość, że to nic nie da, to jeszcze przejdą przez serię upokarzających pytań o długość spódniczki. Ludzie nie zgłaszają drobnych kradzieży, bo usłyszą, że można było przecież przypiąć rower.

Jeśli masz problem z odróżnieniem winnego od ofiary, idź przemyśl swoje życie i zastanów się, po czyjej stronie stoisz. Pomóc może ci w tym tekst o tym, jakie kuku robi nam wiara w sprawiedliwy świat.

“Świadkowie obwiniają ofiary dla usprawiedliwienia swej bierności oraz zlikwidowania poznawczego i emocjonalnego dyskomfortu. Chronią dające poczucie bezpieczeństwa przekonanie, że otaczający świat jest sprawiedliwy i przewidywalny. Ofiary natomiast poszukują winy w sobie albo bezradnie internalizując interpretację narzucaną przez sprawcę i/lub otoczenie, albo usiłując w ten (znów paradoksalny) sposób odzyskać kontrolę nad swoim życiem i pośrednio też uzyskać kontrolę nad poczynaniami sprawcy. Naiwna logika: „bije, bo zrobiłam coś nie tak, więc poprawię się i bił nie będzie” nie sprawdza się, co opisano w poprzedniej części, przywołując będący smutną konsekwencją jej stosowania mechanizm wyuczonej bezradności.”

Cały tekst tutaj:

Być może ty też używasz tych krzywdzących stwierdzeń, bo chcesz chronić swoje ego. Przeczytaj i przestań tak robić, dziękuję! 🙂

Podobne:

wersja video:

Uściski, Ania

17
Dodaj komentarz

avatar
12 Comment threads
5 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
13 Comment authors
Klaudiaz-dusza.plAniamalujeAaaDoris Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Asia
Gość

Świetny tekst, jak zawsze z resztą. Nie zwróciłam na to wszystko do tej pory uwagi (o victim blaming mówi się głównie w kontekście gwałtu), ale zdaje się, że masz rację… Jeśli natomiast chodzi o sytuację w szkole pod tytułem “nie obchodzi mnie, kto zaczął”, sama mam bardzo przykre wspomnienie z gimnazjum.. Mój kolega z klasy stwierdził, że to będzie przezabawne, jeśli narusuje sobie gołą kobietę i będzie gadać, że to ja 😉 Wiadomo, niby śmiechy-chichy, ale mnie zabolało, kiedy się tak śmieli w grupce z kolegami, i kiedy mi pokazał ten rysunek (był strasznie brzydki i celowo szpetny). Jak do… Czytaj więcej »

Ewka
Gość

Tak bardzo się zgadzam! Ale to, że teraz to widzę, to Twoja zasługa, za co dziękuję. Kiedyś nie zawsze potrafiłam właściwie ocenić ofiarę, Twój tekst o wiktymizacji otworzył mi oczy.

Dorota
Gość

Smutna rzeczywistość. Ile to razy człowiek musi żebrać o własne wynagrodzenie :/

Aga
Gość

Ja z małą techniczną uwagą – cytat pod “jakie kuku robi nam wiara w sprawiedliwy świat” jest wyświetlany jako jedna linia w Chrome. Tak miało być? Bo z przewijaniem czyta się niewygodnie 😉

A tekst… ciężki. Nie rozumiem tego wiktymizowania, nie rozumiem dlaczego niektórym ciężko jest tak zrozumieć, że ofiara jest, no jakby tak, OFIARĄ. 🙁

Szyciownik
Gość

Cześć,
Nawet nie wiesz jak często to ofiara jest winna. Bardzo dobry tekst!
Pozdrawiam
Kasia

Goś
Gość

Ojezu, jak dobrze to znam. Też mam taką historię z niepłaceniem – pracodawca wisiał mi dwie wypłaty, już dawno mnie w tej firmie nie było, a sprawa jakoś nie umiała się rozwiązać, wciąż tylko obietnice i jakieś usprawiedliwienia, i że “jutro na pewno będzie przelew”. Jako że pracę tam wspominam źle, osób oszukanych było więcej, zaczęłam od skargi do PIPu. Nagle podczas kontroli okazało się, że środki na moje wynagrodzenie są. I dostałam piękną wiadomość od byłej szefowej, w której to serdecznie podziękowała mi za wszelkie donosy. Zwracam uwagę na słowo “donos”, bo to taka próba pokazania mi, że jestem… Czytaj więcej »

Łukasz
Gość

Naprawdę dobry tekst. Co tu dużo mówić. Tak już cholera jest. W dziwnych czasach musimy żyć. Po latach mogę o tym pisać śmiało. Zostałem za dziecka zgwałcony (tak chłopców też to dotyka). Wtedy tak to było sklasyfikowane, teraz to pedofilia. I to jeszcze przez własnego ojca. Ważne jest to że ciąganie latami po sądach jest tak upokarzające, że sobie tego nikt nie wyobraża, mówienie za każdym razem tego samego. I słuchanie prokuratorów i adwokatów, że to sobie wymyśliłem smutne, ale jak się ma w rodzinie polityka, policjanta i sędzinę to już tak jest niestety. Po 7 latach wygrana, z wynikiem… Czytaj więcej »

Baaa
Gość

Pracowałam z 2 koleżankami w jednej firmie. Kończyły nam się umowy i nie chciałyśmy tam zostać bo źle się działo. Odeszłam pierwsza w miłej atmosferze. Koleżanki zostały jeszcze na miesiąc, chciały wykorzystać swoje urlopy do końca, szef nie pozwalał bo nikogo by nie było w firmie. Koniec ich umów, proszą ustnie szefa o wypłatę ekwiwalentu za urlop. Tak, oczywiście pieniążki zostaną wypłacone. Cisza. Zaniosły wezwanie do zapłaty. Po kilku dniach dzwoni do mnie były szef (nie pracuję już od miesiąca) i z pyskiem wyskakuje do mnie ”drogie panie co to za podrzucanie pism do biura? co to ma znaczyć?”. Dostało… Czytaj więcej »

Doris
Gość

Czyli rozwiązywać konflikty, nie wiktymizować ofiar, a przede wszystkim, uczyć swoje dzieci konsekwencji swoich czynów i tego, że jak się do czegoś zobowiązujemy (np. wypłacenie komuś pieniędzy), to potem będziemy z tego rozliczeni. Dużo myślę o wychowywaniu dzieci i tego jak nauczyć je świata, który z jednej strony ma pewne zasady, a z drugiej wymaga dużej elastyczności, bo nie każdy jest nauczony przestrzegania zasad.

Aaa
Gość

Aniu, chciałabym poznać Twoja opinię, bo Ty raz że często poruszasz takie ważne tematy, a dwa że bardzo cenię Twoje trzeźwe i racjonalne spojrzenie na świat i celne komentarze adekwatne do sytuacji. Ja za bardzo w tym wszystkim siedzę i nie umiem już być obiektywna, a poza tym nie wiem czy nie wystąpiło u mnie juz coś w stylu syndromu sztokholmskiego… Mam przyjaciela Maćka, z którym pracuję i któremu sie podobam, ale nie jesteśmy razem, udaje nam się trwać w miare normalnie w tej relacji, to znaczy udawało do pewnego momentu. On ostatnio miał ciężkie chwile, nerwy na wierzchu. Ja… Czytaj więcej »

z-dusza.pl
Gość

Dobry tekst, jak zwykle. Całkowicie się z Tobą zgadzam ale strasznie to przykre jak wiele osób wciąż w ten sposób się wyraża o ofiarach) i w ten sposób postępuje. Niestety często na co dzień się z tym spotykam (z dokładnie takimi samymi tekstami jak te, które tu przytoczyłaś) i próbuję wyjaśnić, dlaczego to jest złe ale moje to jak walenie głową w mur, jeśli mogę się tak wyrazić, nie wiem, może jestem za mało pewna siebie? Po kilku próbach niestety przestałam i teraz wolę się nie odzywać i sama nie narażać na podobne komentarze 🙁

Klaudia
Gość

Niestety, ale wiele w tym racji. Nade mną pastwiła się koleżanka w gimnazjum. Gdy zareagowałam, bo nauczyciele mieli to gdzieś – dostałam na koniec roku obniżone zachowanie… Szkoda, że ludzie nie potrafią nauczyć się, że ofiara to ofiara, nawet gdy się broni.

Previous
Niebezpieczny brokat i dlaczego Polki sterylizują się za granicą [TYGODNIK]
Gdy ofiara musi przeprosić sprawcę