Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Gdy ofiara musi przeprosić sprawcę

Upominam się o swoje pieniądze. Firma, dla której napisałam kilka tekstów jako copywriterka wisiała mi hajs. Zero reakcji. Piszę do przełożonego tej osoby. Dłużnik po skontaktowaniu się z szefem nagle się obudził. Dostaję wiadomość, że mogłam się upomnieć wcześniej i to moja wina, bo robię kłopot komuś w pracy. Pieniądze do mnie wróciły. Czemu tak jest ciągle?

Moja wina. Moja bardzo wielka wina.

Ktoś inny jest mniej miły i wysyła przedsądowe wezwanie do zapłaty wraz z karnymi odsetkami. Reakcja? Jak śmiał, trzeba się było dopominać a nie w pisma się bawić! Teraz przez niego firma musi płacić odsetki, a jakby się upominał mocniej, to przecież dopilnowaliby przelewu. Jego wina!

Ta historia wśród moich znajomych powtórzyła się tyle razy, że już nawet mnie nie dziwi.

Przemęczona matka upuszcza szklankę z wodą. Wyżywa się na czteroletniej córce – zobacz co przez ciebie narobiłam gówniaro!

Mała Amelka ma mniej szczęścia. Jej ojciec podnosi na nią rękę. “Zobacz do czego mnie doprowadzasz!” – krzyczy tuż po tym, jak za mocno dzieckiem “potrząsnął” i trzeba było dzwonić na pogotowie.

Sprawa wypływa na lokalnej grupie. W komentarzach zrozumienie dla ojca, który “normalne, że po pracy chce się wyspać a nie słuchać jazgotu bachora”. “Każdego by to doprowadziło do granic”. A Amelka (imię zmienione) miała gorączkę i dlatego ciągle głośno płakała.

Koledze kradną rower. Przypięty. Różni ludzie, w tym policja (!) dają mu do zrozumienia, że w sumie jego wina, bo mógł rower trzymać w mieszkaniu.

Dziewczyna ostrzega na facebooku przed klubem, w którym ktoś dosypał jej coś do drinka. Zorientowała się, że jest coś nie tak i koleżanka odwiozła ją do domu, ale generalnie chciała ostrzec inne dziewczyny. Co słyszy? Że oczywiście jej wina bo kto nie pilnuje drinka? Chodzi do klubu po nocy?

To samo słyszy prawie każda (a może każda) ofiara przemocy. Czemu nie odeszła od męża? No pierwsze uderzenie to jeszcze rozumiem, ale zostać po nim? Sama sobie winna.
Albo o – takiego sobie wybrała, takiego ma. Mogła się zastanowić z kim się związuje!

Ofiara gwałtu? Też sobie winna. Po co tam szła? Czemu wracała sama? Nie mogła biegać z kimś? Czemu nie wysiadła z przedziału w pociągu?
I ta nieśmiertelna sukienka, która gwałci. Jej wina, bo mogła się ubrać inaczej. Przecież wie jak mężczyznom trudno panować nad sobą, a to przecież zaproszenie.

Mamy jakiś popieprzony problem z odróżnianiem winnego od ofiary.

Mogłyby się te ofiary pedofilii w końcu uciszyć. Ileż można o tym słuchać? Było to było, przez nich każdy katolik czuje się teraz atakowany.

Przecież to był dobry chłopak, dzień dobry zawsze mówił. Zgwałcił… zaraz tam zgwałcił, sama pewnie chciała! A teraz tym oskarżeniem zniszczy mu całe życie.
I jebs, jeśli chłopak był “z dobrego domu” albo miał spoko wyniki w sporcie, to zawsze w najgorszym wypadku zawiasy, bo przecież nie może jakaś kobieta ZNISZCZYĆ MU ŻYCIA.

Wiecie jak to się nazywa? Wtórna wiktymizacja ofiar.
I zaczyna się już w szkole. Od “nie obchodzi mnie kto zaczął” i wpisaniu uwagi albo innej karze dla kogoś, kto się tylko bronił.

Sprawca jest sprawcą.

Ofiara jest ofiarą.

Niewinną.

Simple as fuck.

Reagujcie, gdy ktoś obwinia ofiarę, bo właśnie takie zachowanie sprawia, że tego typu przestępstw jest więcej. Kobiety nie zgłaszają napaści seksualnych, bo nie dość, że to nic nie da, to jeszcze przejdą przez serię upokarzających pytań o długość spódniczki. Ludzie nie zgłaszają drobnych kradzieży, bo usłyszą, że można było przecież przypiąć rower.

Jeśli masz problem z odróżnieniem winnego od ofiary, idź przemyśl swoje życie i zastanów się, po czyjej stronie stoisz. Pomóc może ci w tym tekst o tym, jakie kuku robi nam wiara w sprawiedliwy świat.

“Świadkowie obwiniają ofiary dla usprawiedliwienia swej bierności oraz zlikwidowania poznawczego i emocjonalnego dyskomfortu. Chronią dające poczucie bezpieczeństwa przekonanie, że otaczający świat jest sprawiedliwy i przewidywalny. Ofiary natomiast poszukują winy w sobie albo bezradnie internalizując interpretację narzucaną przez sprawcę i/lub otoczenie, albo usiłując w ten (znów paradoksalny) sposób odzyskać kontrolę nad swoim życiem i pośrednio też uzyskać kontrolę nad poczynaniami sprawcy. Naiwna logika: „bije, bo zrobiłam coś nie tak, więc poprawię się i bił nie będzie” nie sprawdza się, co opisano w poprzedniej części, przywołując będący smutną konsekwencją jej stosowania mechanizm wyuczonej bezradności.”

Cały tekst tutaj:

Być może ty też używasz tych krzywdzących stwierdzeń, bo chcesz chronić swoje ego. Przeczytaj i przestań tak robić, dziękuję! 🙂

Podobne:

wersja video:

Uściski, Ania

17
Dodaj komentarz

avatar
12 Comment threads
5 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
13 Comment authors
Klaudiaz-dusza.plAniamalujeAaaDoris Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Asia
Gość

Świetny tekst, jak zawsze z resztą. Nie zwróciłam na to wszystko do tej pory uwagi (o victim blaming mówi się głównie w kontekście gwałtu), ale zdaje się, że masz rację… Jeśli natomiast chodzi o sytuację w szkole pod tytułem “nie obchodzi mnie, kto zaczął”, sama mam bardzo przykre wspomnienie z gimnazjum.. Mój kolega z klasy stwierdził, że to będzie przezabawne, jeśli narusuje sobie gołą kobietę i będzie gadać, że to ja 😉 Wiadomo, niby śmiechy-chichy, ale mnie zabolało, kiedy się tak śmieli w grupce z kolegami, i kiedy mi pokazał ten rysunek (był strasznie brzydki i celowo szpetny). Jak do… Czytaj więcej »

Ewka
Gość

Tak bardzo się zgadzam! Ale to, że teraz to widzę, to Twoja zasługa, za co dziękuję. Kiedyś nie zawsze potrafiłam właściwie ocenić ofiarę, Twój tekst o wiktymizacji otworzył mi oczy.

Dorota
Gość

Smutna rzeczywistość. Ile to razy człowiek musi żebrać o własne wynagrodzenie :/

Aga
Gość

Ja z małą techniczną uwagą – cytat pod “jakie kuku robi nam wiara w sprawiedliwy świat” jest wyświetlany jako jedna linia w Chrome. Tak miało być? Bo z przewijaniem czyta się niewygodnie 😉

A tekst… ciężki. Nie rozumiem tego wiktymizowania, nie rozumiem dlaczego niektórym ciężko jest tak zrozumieć, że ofiara jest, no jakby tak, OFIARĄ. 🙁

Szyciownik
Gość

Cześć,
Nawet nie wiesz jak często to ofiara jest winna. Bardzo dobry tekst!
Pozdrawiam
Kasia

Goś
Gość

Ojezu, jak dobrze to znam. Też mam taką historię z niepłaceniem – pracodawca wisiał mi dwie wypłaty, już dawno mnie w tej firmie nie było, a sprawa jakoś nie umiała się rozwiązać, wciąż tylko obietnice i jakieś usprawiedliwienia, i że “jutro na pewno będzie przelew”. Jako że pracę tam wspominam źle, osób oszukanych było więcej, zaczęłam od skargi do PIPu. Nagle podczas kontroli okazało się, że środki na moje wynagrodzenie są. I dostałam piękną wiadomość od byłej szefowej, w której to serdecznie podziękowała mi za wszelkie donosy. Zwracam uwagę na słowo “donos”, bo to taka próba pokazania mi, że jestem… Czytaj więcej »

Łukasz
Gość

Naprawdę dobry tekst. Co tu dużo mówić. Tak już cholera jest. W dziwnych czasach musimy żyć. Po latach mogę o tym pisać śmiało. Zostałem za dziecka zgwałcony (tak chłopców też to dotyka). Wtedy tak to było sklasyfikowane, teraz to pedofilia. I to jeszcze przez własnego ojca. Ważne jest to że ciąganie latami po sądach jest tak upokarzające, że sobie tego nikt nie wyobraża, mówienie za każdym razem tego samego. I słuchanie prokuratorów i adwokatów, że to sobie wymyśliłem smutne, ale jak się ma w rodzinie polityka, policjanta i sędzinę to już tak jest niestety. Po 7 latach wygrana, z wynikiem… Czytaj więcej »

Baaa
Gość

Pracowałam z 2 koleżankami w jednej firmie. Kończyły nam się umowy i nie chciałyśmy tam zostać bo źle się działo. Odeszłam pierwsza w miłej atmosferze. Koleżanki zostały jeszcze na miesiąc, chciały wykorzystać swoje urlopy do końca, szef nie pozwalał bo nikogo by nie było w firmie. Koniec ich umów, proszą ustnie szefa o wypłatę ekwiwalentu za urlop. Tak, oczywiście pieniążki zostaną wypłacone. Cisza. Zaniosły wezwanie do zapłaty. Po kilku dniach dzwoni do mnie były szef (nie pracuję już od miesiąca) i z pyskiem wyskakuje do mnie ”drogie panie co to za podrzucanie pism do biura? co to ma znaczyć?”. Dostało… Czytaj więcej »

Doris
Gość

Czyli rozwiązywać konflikty, nie wiktymizować ofiar, a przede wszystkim, uczyć swoje dzieci konsekwencji swoich czynów i tego, że jak się do czegoś zobowiązujemy (np. wypłacenie komuś pieniędzy), to potem będziemy z tego rozliczeni. Dużo myślę o wychowywaniu dzieci i tego jak nauczyć je świata, który z jednej strony ma pewne zasady, a z drugiej wymaga dużej elastyczności, bo nie każdy jest nauczony przestrzegania zasad.

Aaa
Gość

Aniu, chciałabym poznać Twoja opinię, bo Ty raz że często poruszasz takie ważne tematy, a dwa że bardzo cenię Twoje trzeźwe i racjonalne spojrzenie na świat i celne komentarze adekwatne do sytuacji. Ja za bardzo w tym wszystkim siedzę i nie umiem już być obiektywna, a poza tym nie wiem czy nie wystąpiło u mnie juz coś w stylu syndromu sztokholmskiego… Mam przyjaciela Maćka, z którym pracuję i któremu sie podobam, ale nie jesteśmy razem, udaje nam się trwać w miare normalnie w tej relacji, to znaczy udawało do pewnego momentu. On ostatnio miał ciężkie chwile, nerwy na wierzchu. Ja… Czytaj więcej »

z-dusza.pl
Gość

Dobry tekst, jak zwykle. Całkowicie się z Tobą zgadzam ale strasznie to przykre jak wiele osób wciąż w ten sposób się wyraża o ofiarach) i w ten sposób postępuje. Niestety często na co dzień się z tym spotykam (z dokładnie takimi samymi tekstami jak te, które tu przytoczyłaś) i próbuję wyjaśnić, dlaczego to jest złe ale moje to jak walenie głową w mur, jeśli mogę się tak wyrazić, nie wiem, może jestem za mało pewna siebie? Po kilku próbach niestety przestałam i teraz wolę się nie odzywać i sama nie narażać na podobne komentarze 🙁

Klaudia
Gość

Niestety, ale wiele w tym racji. Nade mną pastwiła się koleżanka w gimnazjum. Gdy zareagowałam, bo nauczyciele mieli to gdzieś – dostałam na koniec roku obniżone zachowanie… Szkoda, że ludzie nie potrafią nauczyć się, że ofiara to ofiara, nawet gdy się broni.

Previous
Niebezpieczny brokat i dlaczego Polki sterylizują się za granicą [TYGODNIK]
Gdy ofiara musi przeprosić sprawcę