Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

Jak było na Blogowigilii…i ogólnie słów kilka o blogerskich spotkaniach

Nie jestem żadnym fejmem, ale uważam się z wnikliwego obserwatora. Opowiem krótko i bez udawanego, słodko-pierdzącego wazeliniarstwa, jak wyglądała Blogowigilia i czego można się spodziewać po blogerskich spotkaniach.
Wszystkie znaki na niebie i ziemi mówiły mi – nie jedź! Nie dość, że mój nos stał się mega czerwony, to jeszcze wymiotło bilety do Wawy a…hmm, nie mogę przekonać się do PKP. Jednak zawzięłam się i pojechałam chociaż…w sobotni poranek moją dominującą myślą było nie chcę mi się. Nauczona doświadczeniem wiedziałam, że mi się “zachce”, a zazwyczaj dzieje się tak, kiedy jest za późno ;-))

Jak wysiadłam już z metra, spotkałam się z Natalią z BlondHairCare. Bardzo sympatyczna dziewczyna, przegadałam z nią wiele godzin 😉

Natomiast pierwszą blogerką którą spotkałam na samym spotkaniu, była Ania – Anwen. Bardzo zaskoczyło mnie jaka jest szczuplutka! Generalnie większość blogerów wygląda na żywo dużo lepiej niż na zdjęciach. Poza garstką tych, którzy robią wszystko aby się wyróżnić i przekraczają moją osobistą granicę między oryginalnością a tandetną desperacją “look at me”.

Aż by się chciało zanucić wers Adventure seeker on an empty street , ale reszta piosenki nie pasuje.

Ok, wcale nie przeszkadza mi to w nuceniu sobie pod nosem ;-))

Bywają też tacy jak ja, których przed każdym najważniejszym spotkaniem dopada dzień paszteta. Też tak macie, że podczas dni pierdolę-to-zakładam-wielki-sweter-i-nie-chce-mi-się-czesać, wpadacie gdzieś na byłych chłopaków/najbardziej wredne znajome albo teściową? :> Ja tak mam!

Na domiar złego nie pomyślałam, że blond włosy reagują inaczej niż ciemne i ekstremalnie przesuszyłam je płukanką octową.

___________________

Samo spotkanie było zorganizowane perfekcyjnie. Odpowiada za to głównie Ilona Patro. Niestety, nie pokażę tego na zdjęciach, bo mój aparat ssie i połyka i w ogóle czas zainwestować w lustrzankę.

Oto próbka jego możliwości

Genialne, prawda? Nawet nie mam po co wciskać słynnej ściemy “konwersja zjadła mi jakość” 😉

Spotkanie odbyło się w Gamma Factory na Hożej (ok, dla purystów językowych podaję – przy Hożej). Ucina wszelkim malkontentom od tekstów typu znowu-te-same-ryje powody do ich wypowiadania, bo na spotkanie mógł przyjść każdy bloger, bez względu na zasięg, znajomości i wpływowość.

Stoły uginały się od jedzenia (jadłam najpyszniejszą sałatkę ever!), i picia (tak puryści, to były napoje, nie picie). Było też whisky od Ballantine’s. A gdzie nielimitowany dostęp do alko, to różne rzeczy się dzieją.

Wracając do rzeczy – blogerzy to tacy sami ludzie jak wszyscy. Wyobraźcie sobie liceum i spotęgujcie te zachowania. Tak więc są osoby szczere i fałszywe, miłe i wredne, ładne i brzydkie, biedne i bogate, pozerzy i autentyczni ludzie. Jest wazeliniarstwo i są szczere, ciepłe relacje, jest obgadywanie się za plecami i obgadywanie konkurencji, narzekanie na niesprawiedliwość i słodkie uśmieszki do fotek. Oraz włażenie w dupę najpopularniejszym. Normalka. 

Wiele osób zaskoczyło mnie na plus. Za chwilę obskoczę ich blogi 🙂 Póki pamiętam adresy.

Było mi dziwnie, kiedy ktoś mi mówił, że czyta mojego bloga (a jeszcze bardziej, kiedy ten ktoś mówił, że go lubi), a najbardziej głupio, kiedy ktoś mówił, że czytał moją książkę i mu się podobała. To dla mnie wciąż całkiem świeży kosmos.

Na szybko wymienię Kasię Dworzyńską której chcę baaaaaaaardzo podziękować za nocleg. Są dobrzy ludzie w internetach! Zaskoczył mnie też Kominek, do którego można normalnie podejść i zadać mu konkretne pytanie (chociaż przykro patrzeć na ludzi całych wysmarowanych wazeliną).Wbrew legendom nie odpowiada każdemu “zmień nazwę”. Akurat nie pytałam go o swojego bloga, ale uzyskałam bardzo konkretną odpowiedź co do wydawania książki i już wiem na 100%, że olewam wydawnictwo i stawiam na swoim, decydując się na alternatywną formę druku książki nad którą będę mieć całkowitą kontrolę.

W spotkaniu najfajniejsze było to, że nic nie było trzeba. Żaden punkt programu nie był obowiązkowy. Uwielbiam taką formę.

Poznałam wiele wartościowych osób, o innych wyrobiłam sobie w końcu zdanie, a o jeszcze innych je straciłam, ale wyszłam z głową pełną przemyśleń, pomysłów i ostatecznie zrezygnowałam się z powstrzymywania się od szczerości na blogu. Nie to, że wcześniej nie byłam szczera, ale wybierałam czasami taktowne milczenie.
Uciekam przejrzeć blogi poznanych autorów.

Zdecydowanie było warto.

…. chociażby dla nocnego spaceru po Warszawie

Jeszcze dwa pe-esy.

1. Też tak macie, że z radością wracacie do domu i czujecie się w pełni u siebie tam, gdzie jest wasz, dobrze znany kibelek? 

2. Nie wiem skąd Wam się bierze tak skrajone, zero-jedynkowe myślenie, fakt, że generalnie odżywiam się zdrowo, nie oznacza, że nie jem czasem fast-foodów. Równowaga moi drodzy, równowaga!

Taaak, to są wszystkie zdjęcia jakie mam. Wiem, że znalazłam się także na fotografiach innych osób, dlatego ucieszę się, jak mi je podeślecie 🙂

Jeszcze raz dziękuję wszystkim dobrym ludziom  z Internetów 😉

Buziaki!

edit: mam jednak jeszcze zdjęcie z Małgosią z bloga Filozofia Jazdy

Inne zdjęcie ze mną jest jeszcze u Anwen 😉

Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

 

Follow on Bloglovin

lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

76
Dodaj komentarz

avatar
36 Comment threads
40 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AnonimowyAniamalujeNataliaKatarzyna DworzynskaaGwer Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

nie dotarłam, ale fotki są tu https://www.facebook.com/photo.php?fbid=610145372356604&set=pcb.579633622085592&type=1&permPage=1 Chyba było ciekawie 🙂 Co do kibelka i dnia paszteta, to mam tak samo 🙂

lifemanagerka
Gość

Mnie Kominek poradził zmienić nazwę 😀 ale ogólnie pozytywnie mnie zaskoczył, że jest tak otwarty na rozmowy, udzielanie porad itd. Ja w sumie nie planowałam konsultacji u niego, no ale jak już się zwierzyłam ze statystyk (zapytana o nie odpowiedziałam) to nie mógł się chyba powstrzymać ;). W każdym razie on na pewno nie przyszedł tam się lansować czy imprezować i to było fajne 🙂 W sumie dobrze, że byłam z Małgosią z Filozofii Jazdy, bo przyznam, że chyba bym Cię nie rozpoznała 🙂 mimo że jestem na bieżąco i wiedziałam o zmianie koloru włosów to jakoś w mojej świadomości… Czytaj więcej »

Michal Szafranski
Gość

Hej Lifemanagerko,

A mi miło było Cię przelotnie poznać – właśnie podczas rozmowy z Kominkiem.

Pozdrawiam serdecznie

lifemanagerka
Gość

Michał, pamiętasz! Bo ja nie mogę odżałować, że w końcu nie udało mi się pogadać z Tobą dłużej, ale następnym razem już nie odpuszczę 🙂 pozdrawiam również.

http://pedagog-pomaga-aupair.blogspot.com/
Gość

Wchodzę, patrze i w komentarzach sami blogerzy, których czytam – od teraz mam tu wszystkie linki w 1 miejscu:D

kurka
Gość

A ja zaginęłam w otchłani internetów i nie dotarłam do info o spotkaniu, a szkoda! Shame on me.
P.S. Narobiłas mi ochoty na frytki :p

kurka
Gość

O dzięki! Aaa zapomniałam napisać, że masz fajny sweter, ostatnio mam fazę na takie luźne golfy 🙂

Aleksandrowa
Gość

Aniu… podesłałabyś link do blogosfery Ilony? 😀

Michal Szafranski
Gość

Hej Aniu,

Bardzo fajnie, że Natalia nas sobie przedstawiła. Niestety dosyć szybko uciekałem i nie udało nam się dłużej porozmawiać. Do najbliższej okazji 🙂

Pozdrawiam

Natalia
Gość

Cała przyjemność po mojej stronie 😀

Natalia
Gość

Ufff w takim razie przestaję mieć wyrzuty sumienia, że wyciągnęłam Cię na ten długi nocny spacer 😀 Ale cały czas mam wyrzuty, że zagadałam Cię na śmierć ;)) Strasznie się cieszę, że mogłam Cię bliżej poznać, Aniu! 🙂

Ola O.
Gość

Wydaje się być naprawdę fajne 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Świetnie się czytało, bo wszystkie relacje jakie do tej pory czytałam np. z BFG były takie fałszywie pozytywne, z ewentualnym narzekaniem, że zimno. Wiadomo, że nigdy nie jest tylko i wyłącznie słodko 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"Generalnie większość blogerów wygląda na żywo dużo lepiej niż w rzeczywistości"
Co oznacza to zdanie? 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Anonimowy 16 grudnia 2013 01:28 Chciałam to samo zapytać. 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

o to samo*

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Idź być ładna gdzie indziej 😛

Publiczna Pralnia
Gość

Dni paszteta to zgrozaaaaa, ale dobrze wyglądasz na focie, więc tragedii nie było. A własny kibelek to miejsce święte, nie ma zmiłuj.
Mnie by Kominek na nazwę Pralni pewnie nie namówił – to chyba moja ulubiona "część" tego bloga ;]

Celestial
Gość

Nagłówek twojego bloga wygląda świetnie 🙂 Zajrzyj też do mnie 😀 http://celestialcosa.blogspot.com/

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Przejdę na chwilę w tryb anonimowości. Nie mam chyba tyle cywilnej odwagi by mówić jak jest, tak jak Ty czy Max Kolonko, a może raczej mam zbyt wiele do stracenia. Moje odczucia po Blog Forum Gdańsk są inne od prezentowanych na blogu. Było tam wiele osób narzekających, wrednych i złośliwych, które potem dodawały urocze relacje, było też wiele bardzo przyjaznych osób które przytłaczała atmosfera fałszu. Takie życie, taki świat 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jak to zrobiłaś, że w piątek miałaś przekrwione oczy, sińce i nos rudolfa, a w sobotę już nie? też chcę zdrowieć tak ekspresowo.
Just

Krufka
Gość

Buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu!

Daisy K
Gość

Mimo braku lustrzanki zdjęcia mi się podobają. Opis spotkania też mi się podoba, jest całkiem do rzeczy. 🙂 Z ostatnich, zwłaszcze punktu 1 pe-esa się uśmiałam. Też tak mam. 😀

Nadine Lu
Gość

Dlaczego takie rzeczy odbywają się właśnie wtedy, kiedy mam uczelnię?
Czy ktoś to jakoś ugaduje z UEKiem? 😛

Słonecznik
Gość

Fajne spotkanie 🙂 Że też o nim nie wiedziałam 🙁
A z 1 PS też tak mam:P

Anwen
Gość

mam jedno nasze wspólne zdjęcie :)) Pojawi się dziś w TwZ, więc podeślę jak tylko opublikuję :)) a tak w ogóle Aniu to strasznie się cieszę, że miałam okazję choć na chwilkę się z Tobą spotkać i żałuję, ze nie miałyśmy czasu dłużej i na spokojnie pogadać 🙂 Mam nadzieję, że Cię nie przeraziłam moją paplaniną 😀 ale tak już mam, że jak się denerwuję to gadam jak najęta 😉

Olga Cecylia
Gość

Też byłam w sobotę na blogerskiej imprezie, ale trochę bardziej kameralnej – wspólne gotowanie po raz 12 w tym roku, czyli Happy Fooding 🙂

I tak, zgadzam się z Tobą, że blogosfera jest jak liceum. I tak jak w szkole, wciąż nie umiem się do końca odnaleźć w tym, kto jest fałszywy, a kto naprawdę miły…

PS. Jeśli tak wyglądasz w dni paszteta, to ja poproszę takie częściej 😉

Króliczek Doświadczalny
Gość

Rozbawił mnie lekko fragment z Kominkiem że można było do niego normalnie podejść 🙂 rzeczywiście funkcjonuje o nim taki mit że jest trudno dostępny, chamski i nie wiem co jeszcze, ale z drugiej strony widać, że jest otwarty na pomoc, doradzanie innym blogerom i autentycznie by chciał aby polska blogosfera rosła w siłę – tak go odbieram, pomijając zblazowaną otoczkę.

Blonde~bangs
Gość

To było moje pierwsze takie blogerskie spotkanie i mam nadzieję, że nie ostatnie. Była przewspaniale :). Cieszę się, że miałam okazję Cię poznać i dziękuję za bardzo miły wieczór :).

OjKarola
Gość

Ja po 1 w nocy dotarłam dopiero do Gdańska po Blogowigilii. Super było, ale za dużo ludzi, żeby wszystkich ogarnąć.

Siouxie
Gość

ja też nie dałam rady dotrzeć bo cały dzień spędziłam na planie gdzie kręciliśmy filmiki dla jednego z gabinetów dermatologicznych i jak wróciłam to padłam. W dodatku poddałam się 2 zabiegom no i nie wyglądałam zbyt rewelacyjnie.
BologoWiigilia to świetny pomysł – znam Ilonkę od kilku lat i uwielbiam ją za jej pomysły i to jak nas integruje, motywuje i pomaga. A Kominek to rzeczywiście normalny fajny facet – tylko tak zdemonizowany przez te nasze internety

Siouxie
Gość

a dzisiaj doczytałam 🙂 to bardo miło że o mnie wspomniałaś w tak ciekawym kontekście – rzeczywiście nie mam miliona UU ale na rynku sryliona blogów kosmetycznych mam swoją niszę – jestem jedną ze starszych chociaż nie najstarszych blogerek w dodatku mam odwieczne problemy ze skórą i wiele osób może się ze mną identyfikować. Grunt to robić swoje i wkładać w to serce. A dzisiaj wygladam już dużo lepiej. buziole

Anonimowy
Gość
Anonimowy

wg mnie wynika to z obecności na miejscu, czyli w stolicy
"Partnerzy bloga" z czystego lenistwa wybierają to co mają w zasięgu ręki
Jak wybierają blogi topowe to płacą za przyjazd, hotel i kampanię
a niektórzy biegają wszędzie i biorą wszystko za friko
firmy są zachwycone, tania reklama a o to im przecież chodzi
Po co się wysilać? Na palcach jednej ręki zliczę firmy, które mają podejście własciwe.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wystarczy zerknąć na blogowe wpisy ze spotkań by wiedzieć że tak jest 😉
Wciąż i wciąż te same twarze. Podawanie więc jako przypadku bloga koleżanki wyżej to naprawdę kiepski pomysł, tym bardziej ze blog bardzo jest przeciętny

Margerytka
Gość

Super 🙂
Aż żałuję że mnie nie było…
Chyba się do Ciebie odezwę odnośnie wydawania książki, zaciekawiłaś mnie 🙂
Uściski

Brzydkie kaczątko
Gość

Szkoda, że nie bylo mi dane pojechać. Samemu jednak ciężko się wybrać, jakoś nie mam na tyle odwagi. 🙁

Obsession
Gość

w Warszawce to się jednak dzieje nie ma to tamto 😉
przynajmniej sobie poczytam i ekchem poogldam ;D

Kana
Gość

Ja też od czasu do czasu zaglądam do McDonalda. Akurat wszystkie produkty na Twoim zdjęciu z Maka są moimi ulubionymi 😛 praktycznie nic innego tam nie kupuję 🙂 co do spotkań blogerskich to byłam tylko na jednym (BAMie:P ), bardzo chciałam pojechać na Blogowigilię, ale niestety szkoła była w tym dniu ważniejsza:/ w przyszłym roku nie odpuszczę. Już wypisałam sobie spotkania, które co roku się odbywają i musi mi się udać być na każdym. Faktycznie najpopularniejszym wiele osób wchodzi w tyłek. Pamiętam, że na BAM-ie część dziewczyn nie mówiła o niczym innym niż o tym, że muszą pogadać z Happyholic,… Czytaj więcej »

Eveline
Gość

Ja też bardzo się cieszę, że się poznałyśmy i zgadzam się do tego co napisałaś:)

Karina
Gość

Fajnie, że blogosfera wychodzi poza internety, mam wrażenie, że powstaje coraz więcej takich spotkań. mam nadzieję, że kiedyś będzie mi dane wziąć w takim udział i zobaczyć, jak to wygląda od kuchni ; ) aczkolwiek Twoja relacja bardzo przyjemna, bo właśnie bez tego "jejuuu, wszystko takie suuuper!". bardzo lubię szczerość, chociaż często nad tym ubolewam, chyba nie każdy czuje to samo. pozdrawiam serdecznie!

Eveline
Gość

Dziękuję Aniu za kolejne spotkanie, bardzo miło było też poznać Natalię, która jest wspaniała – taka delikatna i miła:) Niestety nie zdążyłam zagadać do Ani (Anwen), ale też mnie zaskoczyło, że jest aż taka szczuplutka! I w dodatku tak pięknie wyglądała, że mnie to onieśmieliło, a potem już jej nie było;)

Anwen
Gość

ojej to szkoda, że nie podeszłaś 🙁 nie sądziłam, że mogę kogoś onieśmielać :)) i bardzo dziękuję za miłe słowa :*

Eveline
Gość

Mam nadzieję, że będzie jeszcze okazja 🙂

Natalia
Gość

Ojej, dziękujęęęęę :)*

Agata Ucińska
Gość

Yaaay, bardzo się cieszę, że miałyśmy okazję pogadać. Teraz będę czytać Twojego bloga z jeszcze większą przyjemnością ( o,tak sobie słodzą blogerzy, a co! przynajmniej szczerze:DD)

www.wenus-lifestyle.pl
Gość

"dzień paszteta" – haha, przypomniało mi się jak ostatnio po przespaniu 4 godzin, nieumalowana etc siedziałam w poczekalni i czekałam na mojego chłopaka. Niemożliwością było spotkać jakiegokolwiek znajomego, a jednak! Byłam szczerze zaskoczona słysząc głos kolegi ;P

Keroina
Gość

O jak świetnie 😀 a luszczanki kupowac nie musisz, nawet hybryda jakaś będzie dobra 😀 rety, też chcę wreszcie na jakiś zlot 😀

aGwer
Gość

Ja bym chętnie dotarła gdyby nie to, że Warszawa taaaaaaaaak daleko. Może kiedyś mi się uda ;P

Pięknie wyszłaś na tym ostatnim zdjęciu, ja tu nie widzę dnia paszteta kompletnie 😉

Katarzyna Dworzynska
Gość

Z chęcią jeszcze raz przenocuję takie miłe blogerki. Miło było Cę poznać Aniu, i zamienić chociaż te kilka słów 🙂 Pozdrawiam z Wilanowa! 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

będę kozak i anonimowo napiszę, że racja. Osobiście przyznam, że dla mnie najgorszym uczestnikiem BFG była autorka bloga Makóweczki. Niemiła, arogancka. Nie ona jedna. Małe podgrupki, dużo wazeliny i rozmów na siłę.

Previous
Nie zesraj się z tą WYSOKĄ sztuką
Jak było na Blogowigilii…i ogólnie słów kilka o blogerskich spotkaniach