Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Rozwojowy czwartek : nieuzasadniona krytyka

Chciałabym dzisiaj popracować z Wami nad czymś, co długo było także moim problemem. Mianowicie – nad krytykanctwem, czyli nadmierną nieuzasadnioną krytyką.W czasach kiedy jeszcze nie byłam szczęśliwym człowiekiem, z lubością obserwowałam cudze potknięcia i porażki, wytykałam (głównie w myślach) błędy innych osób i myślałam, że jest mi z tym dobrze. Gdybym się nie zmieniła, pewnie byłabym stałą odwiedzającą portali typu pudelek czy wiocha.

Uważam, że jeśli ludzie robią rzeczy które im samym nie przeszkadzają, a jednocześnie nikogo nie krzywdzą, to nie ma powodów aby ich z tego powodu krytykować.

Jeśli Twój sąsiad nosi różowe kabaretki, w czym rzecz? :)) Niech nosi, skoro lubi 😉

Czym dla mnie jest nieuzasadniona krytyka? Zwykłą przemocą psychiczną. Możesz ubierać ją w płaszczyk iluzji, że chcesz komuś pomóc albo coś uświadomić, ale hej, ogarnij się – gdybyś naprawdę chciał, zrobiłbyś to w inny sposób. Wierz mi :))

Taka krytyka po części wynika z naszego nieuzasadnionego bólu dupy, i przepraszam tutaj za sformułowanie, ale jest to zwykła frustracja.

Dlaczego tak NAPRAWDĘ krytykujemy? Kilka wybranych powodów

  • Ze strachu. Ktoś prezentuje pogląd albo podejście której nie rozumiemy i która zaburza nasz ułożony piękny świat. Krytykujemy, aby ochronić własny świat i swoje podejście. Np. niektórzy mięsożercy krytykują wegetarian a  wegetarianie mięsożerców.
  • Z powodu niskiej samooceny. Mam niską samoocenę, więc spróbuję obniżyć ją też innym
  • Bo inni krytykują, więc ja też muszę. Owczy pęd widziany często na różnych portalach.
  • W rewanżu. Ktoś napisał mi, że mam zbyt ciemne zdjęcia na blogu, więc zerknę na jego blog i napiszę mu, że jest pasztetem. Ktoś obraziłł mnie w komentarzu , więc nazwę go cipulką (to zdarzyło się pod poprzednim postem…)
Czasami krytykujemy też dlatego, że chcemy danej osobie pomóc. I tu moja prośba o rozważenie poniższego. Wyobraź sobie zamianę ról. Jak czułbyś się po danej krytyce?
 Czasem warto rozważyć, czy nie lepiej wskazać na rozwiązanie danego problemu, albo na mocne strony danej osoby.
Widziałam ostatnio stronę Faszyn from Raszyn. Idea miała być chyba taka, aby pokazywać śmiesznie ubrane osoby. Ale kurczę, zajrzałam i czuję niesmak. Owszem, większość tych stylizacji nie jest w moim guście. Jednak widzę kilka osób które wyglądają na bezdomne. Na podobną stronę trafiła kiedyś “stylówa” babci mojej koleżanki – kobiety chorej psychicznie. Czy to jest śmieszne? Czy takie pokazywanie zdjęć (bez zgody osoby na zdjęciu!) pomaga fotografowanym? Skąd popularność takich stron?  Czy ok jest szydzenie  z osób ubogich? Jak Ty poczułbyś się w sytuacji, gdyby na taką stronę ktoś wrzucił Twoją “stylówę” albo Twojej babci, mamy, siostry? 
Na początku napisałam, że głupia krytyka długo była moim problemem. 
Podam przykład sezonowy, na czasie.
Jutro 1 listopada. Dwa, trzy lata temu zaczęłabym już biadolić, że zacznie się rewia mody i pucowanie pomników na pokaz oraz premiera zimowych butów, kurtek, płaszczy, czapek i rękawiczek. Krytykowałabym osoby które tak postępują.
Chwila. Czy to, co robią te osoby wyrządza komuś krzywdę? Nie. Moja krytyka jest tu bez sensu. Jeśli sprawia im to przyjemność, mam dzisiaj pełną akceptację.
To samo z osobami krytykującymi Haloween – czy to coś złego, że ktoś chce się bawić? Czy musi przestrzegać tradycji i wartości które Ty wyznajesz? Nie. Zamiast krytykować i hejtować takie osoby, rozsądniej chyba jest skupić się na pielęgnowaniu własnej tradycji.
Ćwiczenie na dziś :

lub zassaj z dropboxa

O nieuzasadnionej krytyce i innych warunkach wolności emocjonalnej i szczęścia pisałam też w swojej książce która jest w weekendowej promocji, gdyby ktoś miał ochotę na refleksyjne dni wolne

Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

83
Dodaj komentarz

avatar
57 Comment threads
26 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Aniamalujenanusia0717SłonecznikBERYcoraz-mniej Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

znowu dałaś mi wirtualnie po pupie, dobry temat do przemyśleń. Czy tylko ja tak mam, że zaczynając czytać mam jakieś argumenty na swoją obronę, ale gdzieś w środku wpisu mi je wytrącasz? 🙂
Jutro specjalnie pożyczam od siostry tablet, żeby przeczytać Twoją książkę ;]

Agata Tarkowska
Gość

Ja też znowu po tyłku dostałam. 😀
Ajjj, lubię takie posty, od razu się nad sobą zaczynam zastanawiać.

nanusia0717
Gość

Aniamaluje nie.mogę otworzył tego pliku wyżej gdyż jestem.na tel bardzo bym prosiła o dodanie zdjęcia w całości 😉 pozdrawiam

Wiktoria Ardilla
Gość

To jest straszne, wszyscy, wszyscy moi znajomi Polacy obgadują. Ostatnio koleżanka najeżdżała na dziewczynę, której co prawda nie lubię. Ale pytam: 'jak jest z tym [co robi] szczęśliwa, to przecież fajnie?'. Na to chwila ciszy i 'no weź, o co ci chodzi, ona się zachowuje bla bla bla…' Mieszkam za granicą i wydaje mi się, że rodowici tubylcy są bardziej tolerancyjni i mniej rzeczy im przeszkadza. Jak tak teraz myślę, to naprawdę nie przychodzi mi do głowy ŻADEN Polak (Polka), który nie krytykuje. Ja się ograniczam, ale ja jestem 'dziwna', wieczny samotnik, unikam ludzi, którzy krzywdzą innych i naprawdę jestem… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

to mi temat zadałaś na weekend, jak zawsze miażdzysz mi umysł, Kinga

Daisy
Gość

Świetny temat, cały czas aktualny. 🙂

Miśka Grabowska
Gość

Fantastyczny temat wybrałaś. Świetny post 😉
Pozdrawiam ;*

Miśka
misiayou97.blogspot.com

BERY
Gość

musze kupic Twoja ksiazke :O
swietny post rzeczywiscie tak jest

bardz prosze zrób tez kiedys post o tym jak nie przejmowac sie wszystkim dookoła

BERY
Gość

np. tym ,że przykładowo, jeszcze nie wiem czy cos sie stanie , ale juz mysle co by było gdyby ,ze jak bedzie tak i tak (tzn zle) to co wtedy , i ze napewno tak bedzie.często tez ptrzejmuje sie szczesciem innych bardziej niz swoim ,

Safona
Gość
Safona

Zgadzam się! jeśli nawet ktoś się ubierze obciachowo to jakim prawem publicznie to wyśmiewamy?tylko dlatego że jesteśmy w większości?większośc nie zawsze ma rację.A poza tym ktoś wyśmiewany w ten sposób może naprawdę się załamac. Są ludzie którzy takie coś oleją ale inni mogą się załamac.Czemu to ma służyc?lepiej zając się sobą i własną garderobą.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jezuuuu, znowu promocja tej durnej książeczki, really? Wpychasz ją ludziom do gardeł, że aż się kurzy. Za chwilę – Boże, broń! – wyskoczysz z tymi prawdami objawionymi w stylu Coehlo-Grochola z lodówki..
.
PS. I nie, wydanie e-booczka w wieku dwudziestu paru lat (jak to ciągle podkreślasz) nie jest żadnym osiągnięciem – uwierz. Twoja książeczka jest dokładnie taka sama jak gusta większości Polaków kupujących w empiku, po prostu PRZAŚNA – stąd i chwilowy sukces.

Pozdrawiam z niezwykłą życzliwością i zerową dozą "nieuzasadnionego krytykanctwa".

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Oj maluczki maluczki

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"kieby rękawicka…" ;P Jeszcze jakieś konstruktywne uwagi Aniu? Dajesz 😀

Agata Tarkowska
Gość

Przeczytaj posta od początku do końca i zastanów się czy przypadkiem Ciebie to nie dotyczy. 😉

PS A co Ty zrobiłeś/zrobiłaś w wieku dwudziestu paru lat z czego jesteś dumny/a?

Panna Emilka
Gość

Jakiś konkretny przykład na "przaśność" książki Ani?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, do usług, nie mam zamiaru cię opuszczać 🙂 Stanowisz zbyt ciekawy obiekt obserwacji. No i może za 10 lat wynajdziesz także lek na raka, zbudujesz miasto na Marsie i opanujesz głód w Afryce ;D Stwórz o tym nową książkę, KONIECZNIE! 🙂 W końcu zadufanie, tfu, marzenia nie mają granic, czyż nie? 🙂 🙂 🙂 Serdeczności.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Uwielbiam twoją odwagę w głoszeniu swoich poglądów, potrzebę krzewienia wiedzy wszelakiej i kulturę dyskutowania z interlokutorami 🙂
Dziękuję za cenną uwagę i kłaniam 🙂
Oddany Wielbiciel/Oddana Wielbicielka

Coś Szykownego
Gość

tak ja tez miałam takie nawyki- wynikajace z wlasnych kompleksów- jednak jęsli ludzie tacy jak Ty ,ja oraz wszyscy inny którzy naprawdę interesują sie rozwojem osobisty i samodoskonaleniem-wiedzą że jest to jedna z pierwszych rzeczy ktore musimy zmienić aby żyć lepiej i na bogato:)

Karola S.
Gość

Też kiedyś miałam sporo pretensji do świata 🙂 Dużo krytykowałam, wyśmiewałam, chciałam, żeby ludzie żyli "po mojemu". A potem utkwiło mi w głowie zdanie Gandhi'ego: "bądź zmianą, którą chcesz ujrzeć w świecie". Zrozumiałam to w ten sposób, że jeśli coś mi się nie podoba, to krytyka i narzekanie i tak niewiele zmienią. Za to mogę zmieniać świat swoją postawą i to od siebie muszę zacząć, a nie od innych. A jeśli chodzi o zwykłą krytykę dla wyżycia się, to zwyczajnie uważam, że szczęśliwy i pozbawiony kompleksów człowiek nie musi ranić innych swoimi słowami, nawet jeśli ma po części rację. Więc… Czytaj więcej »

Seira
Gość

Dziewczyno, to co napisałaś, to moje własne przemyślenia. Uwielbiam Cię i regularnie będę Cię odwiedzać. śledziłam Cię przed laty na photoblogu, ale potem zajęłam się maluszkiem. i szczerze mówiąc, zapomniałam o Tobie 🙁

narratorka
Gość

Już dawno to zauważyłam i cieszę się, że domknęłaś to (w moich oczach) na ostatni guzik 🙂 Ale nie można też mylić takiej krytyki z wyrażaniem zdania. Bo jaki sens mialyby powiedzmy blogi, gdyby nikt nie wyrażął sowjego zdania i nikt nie krytykował- byłoby same "Ojej ale ślicznie", "Super, wpadnij do mnie" ipt. ktoś może się niezgadzać z moją opinią, być na mnie zły i nawet nazwać mnie pasztetem, jeśli uważa że w jakiś sposób go denerwuję. Ale fakt- jeśli nie ma ku temu podstaw nie może tak robić. Zdarzyło się, że napisałam na czyimś blogu (już nie pamiętam) komentarz,… Czytaj więcej »

narratorka
Gość

PS. Jak dobrze, że skopiowałam ten komentarz bo oczywiście pisałam za długo i sie nie wczytał. grrr 😉

narratorka
Gość

Ja też tak uważam 🙂 Jeśli ktoś nie zgadza się z moim spojrzeniem na świat ma do tego prawo, dopóki nie obraża mojej osoby. Własnie czytam tez powyższy komentarz anonima… Powiem Ci, że z każdej nawet negatywnej opinii można wynieść coś dla siebie 🙂 Ale nie trzeba też wszystkiego brać do siebie. Widomo, lepiej się przyjmuje pozytywne opinie na swój temat, ale myślę, że póki nikt nie krzyczy prosto w twarz złe rzeczy, trzeba sobie dawac radę :*Pozdrawiam cieplutko :* PS. Hah ja własnie jestem ta sową, która usilnie chce się zamienić w skowronka ale coś jej nie wychodzi. Aha… Czytaj więcej »

narratorka
Gość

To może jako doświadczona pisarka kiedyś mi pomożesz ? 😉 Za późno- kupiłam 😛

Ewa Kocur
Gość

chyba i ja wcisnę tu swoje trzy grosze 😉 znowu. Moja babcia zawsze powtarza: traktuj drugiego człowieka tak, jak sama chciałabyś być traktowana. I to naprawdę działa. Po przeczytaniu tego teksu przypomniały mi się czasy liceum. Miałam trzy kumpelki, trzymałyśmy się na ogól razem, ale nigdy nie potrafiłam zrozumieć, dlaczego dwie bardzo często nabijały się z M. Niby w żartach zawsze, ale jednak, szczególnie jeżeli chodzi o pewną część ciała, którą miała, powiedzmy, bardzo obfitą. I zawsze wyrzucałam sobie, że nigdy tego nie powstrzymałam tak definitywnie, jakoś tak wyszło. Czasy liceum, studiów się skończyły i tylko my dwie dalej mamy… Czytaj więcej »

coraz-mniej
Gość

Myślę że tutaj dużo daje właśnie to, że krytykuję bo inni krytykują. Bo czemu mam być inny?
Ja staram się mocno nie krytykować czegoś bez podstawie, ale nikt nie jest idealny.

Previous
Jak i dlaczego warto wstawać wcześnie
Rozwojowy czwartek : nieuzasadniona krytyka