Moje najlulubieńsze zdjęcie zrobione, gdy myślałam, że już po zdjęciach i się odwróciłam. Jak zawsze!

Miałam ostatnio potężny kryzys życiowy zupełnie bez powodu. Okoliczności nadal są takie same, nic się nie zmieniło, ale kryzys minął. I myślę, że to całkiem normalne, mamy różne etapy w życiu i czasem człowiek ma ochotę zwinąć się w kulkę i płakać, a czasem tańczyć. Wyjątkowo zmieniłam podejście i zamiast za wszelką cenę próbować wyjść z tego dołka, zaczęłam obserwować swoje potrzeby i za nimi podążać. Godzina leżenia i myślenia o niczym, zamiast wstania rano? Okej! Comfort food w środku nocy? Proszę bardzo. Trzy godziny w wannie i czytanie bardzo głupiej książki? Oczywiście.
Zamiast za wszelką cenę próbować poprawić swój humor, płakałam gdy miałam ochotę i wkurzałam się, gdy miałam taką potrzebę. I ojeny, czasami dobrze jest jednak poddać się fali i po prostu się na niej unieść.

Zdjęcie; @patabloguje 
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis  #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka

Moje najlulubieńsze zdjęcie zrobione, gdy...

Te kropki przy mojej twarzy to komary.
Komary są najbardziej śmiercionośnymi zwierzętami na świecie. Zabijają więcej ludzi niż rekiny, tygrysy, czy jadowite węże. Roznoszą malarię, dengę i wirusa Zika. Drugim największym mordercą jest człowiek. Pomijając już fakt, że mordujemy w imię „Boga” „granic” „honoru” siebie nawzajem urządzając krwawe wojny, to jeszcze jesteśmy pasożytem eksploatującym ziemię ponad miarę.

Ludziom, którzy z oszczędności i dla widoków kupili domy na wsi, śmierdzi nagle rzepak i domagają się, aby rolnicy zaprzestali uprawy. Usuwamy budki lęgowe dla Jerzyków, chociaż krzywdy nikomu nie robią. A jakieś dzbany na Mokotowie wytruły staw, bo żaby im skrzeczały i „rechot był nie do zniesienia”. O tym, że sami osiedlili się koło stawu i to był ich wybór już nie pomyśleli.

Chciałabym, żeby takie piękne widoki wciąż istniały za 20, 50 i 100 lat. Ten mały pies trzęsie się z radości jak może wytarzać się w trawie. My też tacy byliśmy, ze spodniami wiecznie zielonymi od wtartej w nie przy upadku trawy🌱
Co się nam stało?

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka #koszyk

Te kropki przy mojej twarzy...

Kiedyś miałam straszny ból tyłka o ludzi wychodzących na papierosa. Siedzenie długo w pomieszczeniu to dla mnie koszmar. Jak wychodzę z kina na powietrze, to czuję się jak ktoś, kto wyszedł z jaskini😅
O ile w gimnazjum i w liceum wychodziłam zawsze z palącymi znajomymi (sama nie palę) i praktycznie co przerwę byłam na powietrzu, o tyle później było z tym jakoś dziwniej.
W szkole to jedynie niektórzy nauczyciele brali mnie za palacza i patrzyli z pogardą.Ale jak uzasadnić wychodzenie gdy nie palisz?
Śmak, po prostu wychodziłam :D. A gdy ktoś mówił „ty palisz?” albo: „ale ty przecież nie palisz!” odpowiadałam „ale muszę się przewietrzyć”. I tyle! Nikt nie urwał mi głowy, nie krzyczał na mnie z powodu tych 5 minut co dwie godziny.

Zamiast pielęgnowania w sobie wkurzenia na innych, skupiłam się na sobie.
Wkurzało mnie za to poczucie, że pracując z ludźmi ktoś zawsze notuje skrzętnie w głowie jak często wychodzisz do toalety i unosi brew gdy odbierasz prywatny telefon. Nie czuję się dobrze w takiej atmosferze, jestem przerażona tym jak traktuje się pracowników w Polsce. Dlatego pracuję sobie jako freelancer na swoim.
Nigdy nie wyszło mi nic dobrego z tego pielęgnowania w głowie ukłucia „bo inni”.
I w ogóle to polecam książkę Helmuta Schoecka „Zawiść: źródło agresji, destrukcji i biedy”. Jest w niej masa socjologicznych ciekawostek i zrobiłam z niej całą masę notatek czytając za pierwszym razem. Bardzo otworzyła mi głowę!
#szczerze_pisząc #blogerka #czesc #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #kropki #sukienka #polkadots

Kiedyś miałam straszny ból tyłka...

Każdy czasami potrzebuje zmian, ja potrzebowałam takiej. Czuję się lekko i świeżo!
#aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily  #blogerka #włosy #zmiana #fryzura #polkadots #sukienka #kropki #haircut

Każdy czasami potrzebuje zmian, ja...

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję. Nawet nie fizycznie, to inny rodzaj zmęczenia. Zmęczenie mnogością decyzji do podjęcia i wyborów do dokonania. Zmęczenie ilością rzeczy, walczących każdego dnia o moją uwagę. 
Kiedyś nie rozumiałam ludzi latających na all inclusive, mówiących fryzjerowi „rób co chcesz” albo wybierających buty w pierwszym sklepie, bez porównania oferty w 10 innych. Dzisiaj rozumiem. 
Każdy czasami potrzebuje odpoczynku umysłowego.

#lavieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #darlingdaily #szczerze_pisząc #discoverunder50k

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję....

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Jak wygląda mój zwykły dzień?

autor Posted on 7 wizyt
Macie czasami potrzebę przeżycia takiego zwykłego, prostego dnia bez żadnej filozofii, wielkich rzeczy i planów?  Ja coraz częściej!

Czasami odnoszę wrażenie, że kobiety częściej mają poczucie winy. Wtedy, gdy zrobią coś dla siebie, a nie dla innych, gdy coś sobie kupują i gotują swoją ulubioną zupę, której nikt inny z domowników nie lubi. Pozytywna dawka egoizmu obecna jest rzadko, a jeśli już to jest bardzo malutka. Piszę to głównie na bazie obserwacji moich koleżanek.

 U mnie poczucie winy związane jest z tym, że nie robię tego, co swoim zdaniem robić powinnam.
Kończy mi się semestr, mam przed sobą naukę na egzamin, śmieszne obiegówki (nie wiem po co są systemy elektroniczne, skoro i tak wszędzie biega się ze świstkiem), analizę badań do magisterki,  zajęcia ze swoimi uczniami, pierdyliard maili i jeszcze zylion wiadomości prywatnych do odpisania 😀 Jeszcze co chwilę dzwoni telefon i cały czas ktoś ode mnie coś chce.
Postanowiłam, że chętnie spędzę totalnie zwyczajny, nudny jak flaki z olejem dzień. Bo chcę, bo mogę, bo potrzbeuję :).
Co to znaczy zwyczajny dzień? Taki, w którym nic nie muszę. Gdzie nie mam celów do realizacji, gdzie chcę wyłączyć myślenie i nic sobie nie narzucać.
Nadarzył się wolny (prawie) piątek. Miałam w planie pospać nieco dłużej – nie wypaliło – o nieprzyzwoicie wczesnej porze zadzwonił kurier, że za 20 minut będzie.
Cóż. Już wiedziałam, że potem wyciszę telefon, co też zrobiłam.
Jestem przeszczęśliwa, że tego dnia po prostu nic nie robiłam. Cudowne dla higieny mózgu :)). Tzn. hmmm. Po śniadaniu odpaliłam laptop i zabrałam się za odpowiadanie na maile i wiadomości. I tak odpowiadałam i odpowiadałam, aż nastała trzynasta, a skrzynka wciąż była nieprzyzwoicie pełna. Syzyfowa praca, co odpowiem na wiadomość, to przychodzą dwie kolejne. Świata nie zbawię 😀
Zeżarłam (ładniejsze słowo nie odda sensu) paczkę ulubionych kabanosów z chilli i udałam się na zakupy spożywcze i po żarówkę. Matko, jakie to cudowne móc iść wolno! Powąchać bez, zauważyć, że posadzono ładne tulipany na skwerku, pogłaskać obcego kota i zdmuchnąć dmuchawca. Zauważyć, że się żyje, przyjrzeć się światu. 
Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Ania Kęska (@aniamaluje) 8 Maj, 2015 o 6:11 PDT

A potem (mimo miłości do obcasów) przeskoczyć w sportowe buty i dalej nie robić nic.
Mam jakąś ogromną potrzebę zachwycania się wszystkim. Nie wiem skąd mi się to wzięło. Mijam bez i muszę się zatrzymać. Powąchać, obejrzeć, nawet pocałować płatki, bo jest piękny że dech zapiera. Uwielbiam też próbować nowych smaków. Przy moim schorzeniu muszę dostarczać sobie bardzo dużo energii. Z tego powodu jedzenie jest dla mnie ważne i po prostu spełniam 95% swoich zachcianek, nie ważne jakie one są. Nie mogę wybrzydzać, bo nie dostarczę tylu kalorii ile trzeba i będzie lipa. Dzisiaj bez spiny zrobiłam sobie prosty i pyszny obiad (jeden z wielu, zupa zawsze w garnku :D)

Zwyczajny makaron z sosem z roztopionego sera pleśniowego i odrobiny śmietany. Uwielbiam tego śmierdziela, nic tak nie syci jak sery z pleśnią. Mi do sosu najbardziej pasuje ten konkretny (klik) z zieloną pleśnią. Linkuję, bo jest w promocji 😀

Takie śmierdziele to mogę jeść tylko w luźne dni, bo kuchnię trzeba wietrzyć i te sprawy 😀

A jaka to frajda mieć czas dla siebie, usiąść spokojnie, zmiękczyć skórki, odsunąć skórki, zrobić peeling dłoni i jeszcze pomalować paznokcie odżywką? Cudowne!

Nawet powoli wracam do kresek. W sensie – do eyelinera. Malowałam tak oczy przez całe liceum i pewnie gdzieś do drugiego roku studiów. A potem już nie było sensu się malować, bo wiecznie zapuchnięte oczy i inne chorobowe sensacje.  Pomyśleć, że kiedyś malowałam kreski bez problemu, a dzisiaj to istna medytacja 😀
Ponieważ jedzenie jest dla mnie bardzo ważne, zrobiłam mały maraton po sklepach. Zawsze obiad lub kolację wymyślam w prosty sposób – wracam z uczelni albo z zajęć z jakimś uczniem i trafiam na jeden kraniec trójkąta bermudzkiego. Dokładniej to czworokąta, bo mam biedronkę, lidla, polo i netto w promieniu 100 metrów. Wchodzę gdzie mi pasuje, patrzę co wpada w oko i oto mam pomysł na szamę. To jest bardzo wygodne! Pamiętam czasy, gdy nie było żadnego marketu, a potem był jeden. A jeszcze nie tak dawno w sklepach była tylko mąka pszenna, ewentualnie żytnia, kukurydziana i ziemniaczana.

A dzisiaj miałam czas zachwycić się tym, że mam pod ręką wszystko co chcę. Wszystko. Mąka z ciecierzycy, ryżowa, żytnia, orkiszowa, amarantusowa, jęczmienna. Każda. To jest wow i taka świadomość, że dzisiaj na pytanie o to, czy jest na stanie kasza jaglana, nikt nie odpowiada
– ma pani na myśli jęczmienną?

Jeśli czegoś mi dzisiaj brakuje, to tylko lodów Zapp. To jest super. Taka świadomość, że wszystko jest. Lubię zachwycić się czymś tak oczywistym.

W ramach nowych rzeczy, spróbowałam też lidlowych smoothies. Gorąco polecam wersję z kokosem *.* Została mi jeszcze jedna do wypróbowania, dam znać czy coś deklasuje kokosa, ale nie sądzę 😀 Jest boski!

Wiem, że to banał…ale jaka to frajda usiąść na hamaku i wypić mrożoną kawę w spokoju. Bez jednoczesnego czytania maili, przeglądania książki i innego robienia 2 w 1.

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Ania Kęska (@aniamaluje) 8 Maj, 2015 o 11:32 PDT

A nawet mieć czas ją udekorować. (btw. przepis na kawę mrożoną tutaj).
Boskie uczucie. Tak siedzieć dla samego siedzenia. Naprawdę ekstra! ;-). Nie z książką, gazetą, notatkami, kwestionariuszami które podliczam i analizuję. Posiedzieć. Po prostu. Zauważyć, że zaraz będą konwalie. Że szkoda kosić trawy, bo stokrotki są takie piękne. Że wiatr zdmuchnął już płatki kwiatów ze śliwki, ale kwitnie jabłoń. Że kawa jest pyszna i idealna w taki dzień.

A potem wyciągnąć skakankę i poskakać jak dziecko. A jaki to świetny drenaż dla moich płuc! I pokręcić hula hoop. Żadnej spiny, żadnych treningów, żadnego ustalonego celu. Skakanie dla przyjemności skakania. Bomba!

Trochę pisałam już o tym w tekście : Dlaczego nie warto przestawać być dzieckiem?   Wiadomo, nie tak całkiem, ale nie tracić tej dziecięcej frajdy i radochy ze wszystkiego.

Och, a ja jak kocham design!
Widzieliście kiedyś temperówkę do marchewki?

A ja widziałam, za 8 zł tutaj . I jeszcze takie fajne cudo do gotowania na parze – nakładkę na garnek (klik) . Kupiłabym, tak jak foremkę do robienia pierogów w kształcie serduszka, ale dałam sobie bana na zakup patelni, garnków i akcesoriów do gotowania, dopóki nie przyślą mojego blondera i cuda do smażenia naleśniorów 😀

Miałam też czas pobawić się z kotem. Chyba z nim zwariuję – ma towarzystwo, ma gdzie biegać, ma zabawki i kocimiętkę. A ciągle przynosi mi z lasu szczury i myszy, oraz te nieszczęsne wróbelki. Jasne, instynkt, tak działa kot, akceptuję prawa natury. Wiem nawet, że dla całej populacji wróbli to lepiej, że zabije te słabe, bo rozmnożą się tylko silne/szybkie/sprytne wróble, ewolucja i tak dalej.
Nie zamierzam serwować kotu wegańskiej diety, jak Ci ludzie którzy w ten sposób swojego prawie zabili. (link do artykułu). Ale kurczę…trzy wróble jednego dnia to trochę dużo, więc kupiłam nową zabawkę. W biedrze są po 5 zeta, jakość oceniam na zadowolającą – gumowa linka, fajne pałączki, kot się cieszy (wzięłam wędkę z czerwonym piórkiem na elastycznej wstążce (klik)). I zastanawiam się tak trochę – może ja dając mu te wszystkie zabawki, po prostu nakręcam jego łowcze zapędy? Trzy wróble jednego dnia to trochę dużo…

Potem znowu skakanka, hamak. Chill.

Dzisiaj miałam na sobie :

biały żakiet klik, czarny top : h&m , spodnie : romwe, botki : centro, torebka : klik 

Torebkę w sumie warto kliknąć, bo jej nie widać za dobrze, a jest bardzo fajna. Bo mała! Zawsze dźwigam wielkie ciężary, a w tej mieście się mały laptop, książka, rzeczy na studia, portfel i wszystko co konieczne. Niekonieczne rzeczy już nie 😀  I dobrze, bo nie kusi mnie wrzucenie parasola (bo może będzie padać) książki (bo może wykład będzie nudny) i tak dalej… Żakiet w sumie też fajny, akurat jestem beznadziejną blogerką, bo przykryłam rękoma detale, które nadają mu charakteru 😀 Także jak ktoś ciekawy, trzeba obejrzeć zdjęcie produktowe (klik)

Ach, spróbowałam dzisiaj po raz pierwszy cydru. Zawsze jakoś go omijałam, a to całkiem dobre :)).

Komuś mój dzień może się wydać głupi, nudny, zmarnowany. Ale ja świadomie zrezygnowałam z wielu ciekawych i rozwijających zajęć, jakie mogłam wybrać w ten piątek. Mega interesujący warsztat w Toruniu.  Albo zaproszenie na jakieś wydarzenie dla blogerek. Praca.  Mogłam też wypełniać swoje obowiązki, odpisywać na wiadomości, wypełniać sprawozdania alko kończyć magisterkę.
Ale z całą świadomością wybrałam zdmuchiwanie dmuchawców, leżenie na hamaku i wąchanie bzu. Bo raz na jakiś czas po prostu muszę. Bez poczucia winy. Co to za życie, kiedy człowiek nie ma się kiedy nim zachwycić? Na pewno nie moje!

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
7 wskazówek jak szybciej podejmować decyzje
Jak wygląda mój zwykły dzień?