Instagram has returned invalid data.

Dlaczego przytulanie jest takie ważne? Zaskoczę cię

Ostatnio jedna z Was napisała, że tęskni za tymi wpisami, w których dzieliłam się prostymi, ale bardzo skutecznymi sposobami na to, aby być szczęśliwszym. Kurczę, ja myślałam, że napisałam już w zasadzie wszystko, co uważam za takie naprawdę kluczowe. Uważam, że nie należy bagatelizować swoich gorszych stanów i warto szukać profesjonalnej pomocy. Otaczać się bliskimi, wspierającymi osobami, wypracować sobie umiejętność dostrzegania własnych zalet (👉jeśli nie dostrzegasz żadnej, zobacz jak zacząć), nauczyć się mniej osądzać innych i przyjąć do wiadomości, że 👉jesteśmy bardzo różni, a do własnego szczęścia można dojść milionem różnych dróg. I wdzięczność, ale nie ta źle rozumiana i obśmiewana memami “naucz się doceniać to, co masz! -dzięki za depresję”, tylko taka prawdziwa, z głębi serca. 
Zresztą tekst z ćwiczeniem wdzięczności i badaniami na jej temat (ćwiczenie pomaga podnieść jakość związku, zwiększa poczucie szczęścia i sensu w życiu, pomaga wychodzić z depresji i poprawia sen) znajdziesz tutaj:👉 ćwiczenie wdzięczności.
Ale jest jeszcze jedno niby oczywiste coś, o czym w sumie nie napisałam, a ma OGROMNE znaczenie.

Przytulanie.

Jestem strasznie “niedotykalska”. Nie lubię gdy ktoś za bardzo przybliża się do mnie w kolejce, nie lubię chodzić na masaże a gdy poznaję kogoś nowego – czasami wzbudzam konsternację gdy na witające mnie otwarte ramiona robię krok w tył i wyciągam na przywitanie dłoń. Nie robię tego, aby sprawić komuś przykrość, po prostu wymiana uścisków to dla mnie taki znak “akceptuję cię”.
Dlatego też na wstępie chcę zaznaczyć, że każdy dotyk powinien być chciany przez obie strony. Jestem bardzo przeciwna tym wszystkim “wyściskaj ciocię” i “usiądź wujkowi na kolana”. Dziecko ma prawo decydować na jaki dotyk ma ochotę, a na jaki nie. Obrażona ciotka nie może być ważniejsza od uczuć własnego dziecka. 
No dobra, ale dlaczego chcę napisać caluteńki wpis o czymś tak banalnym jak przytulanie?
Bo przytulanie nie jest banalne.

Przytulanie powoduje wyrzut oksytocyny. To hormon, który pomaga matce przywiązać się do dziecka, a w życiu dorosłym wydzielany jest np. podczas orgazmu. 
Oksytocyna jest naturalnym “przeciwnikiem” kortyzolu, czyli hormonu stresu. Pomaga też lepiej znosić ból, łagodzi napięcie, stany lękowe, niepokoje. Gdy działa na nas oksytocyna, czujemy się zaopiekowani, otoczeni troską i jest nam dobrze.
I można by tu teraz wkleić reklamę z syntetyczną oksytocyną i promować ją jako lek na całe zło, ale jest mały szkopuł – syntetyczna oksytocyna nie działa tak jak ta, która wytwarza się naturalnie. Np. podczas porodu oksytocyna wydziela się pulsacyjnie (co pozwala matce na przerwy między skurczami) a ta syntetyczna wydziela się ciągle i nie działa tak cudownie na budowanie więzi matka-dziecko jak jej naturalny pierwowzór.
Ale jest dobra wiadomość – to, czego nie udało nam się jeszcze doskonale podrobić, można mieć za darmo. Aby wydzielić dawkę oksytocyny wystarczy 20 sekund przytulania. 
Dwadzieścia sekund tulenia może realnie obniżyć stres, zmniejszyć twoje lęki i złagodzić ból. Intuicyjnie wiemy o tym w dzieciństwie, gdy ze stłuczonym kolankiem biegniemy zalani łzami wtulić się do mamy i robi się jakoś… lepiej. W dorosłym życiu często dajemy sobie mniej czułości niż tego potrzebujemy. A potrzebujemy jej coraz więcej, bo wraz z wiekiem w naszej krwi jest coraz mniej oksytocyny. Nie dość, że natura nam utrudnia, to jeszcze przeżywamy mniej sytuacji w których można oksytocynę wytworzyć, a sytuacji stresowych jest coraz więcej. To sprawia, że dla równowagi potrzebujemy więcej i więcej oksytocyny. 
Skoro przytulanie daje nam potrzebną dawkę oksytocyny, może warto wprowadzić więcej tego typu czułości do swojego życia?
Trudna sytuacja – stresujący egzamin, rozmowa o pracę, rozłożenie długu na mniejsze raty – łagodniej przez to przebrniesz, jeśli serdecznie się z kimś na dłużej uściśniesz przed takim wydarzeniem.
To nie musi być romantyczne przytulenie. Oczywiście wtedy jest najfajniej i działa to najlepiej ale możesz przytulić się do przyjaciela, babci, psa, kota czy nawet maskotki, jak w dzieciństwie.

Czasami mężczyźni mówią, że nie lubią się przytulać, bo wydaje im się niemęskie. Hmm, jeśli czyta to jakiś pan – jest coś niesamowicie męskiego w silnym mężczyźnie, który nie boi się przyznać, że potrzebuje trochę czułości 🙂

Bliskość jest niesamowicie ważna. Bardziej niż nam się wydaje.
Dowiódł tego eksperyment z małpkami, który na dzisiejsze standardy nie jest zbyt etyczny, ale jednak dostarczył niesamowicie ważnych wniosków. Harry Harlow zabrał malutkie małpy i odizolował je całkowicie od innych małp i ludzi. Wychowane w izolacji były wypuszczane na karmienie do specjalnych karmiących sprzętów. Wariantów było kilka, ale skupię się na najważniejszym.
Maszyna do karmienia – druciane ustrojstwo z czymś na podobieństwo głowy na szczycie oraz butelką. Nieprzyjemna, zimna, niewygodna.
Obok druga maszyna druciana-matka. Podobna do tamtej, ale opatulona ciepłą tkaniną. Za to bez mleka.
Małpki spragnione bliskości wskakiwały na chwilę na “matkę” z butelką, ale tylko na moment, by zaspokoić głód, a potem szły wtulić się do tej cieplutkiej, ale pozbawionej pokarmu “mamy”. Kiepskiego, kulawego, ale jednak jakiegoś substytutu matczynego ciepła.
eksperyment Harlowa
Również na “ciepłą” mamę wskakiwały w sytuacjach, gdy były straszone. Harlow wpuszczał do ich klatek przeróżne okropne i straszące je sprzęty.
Ogólnie robił on dość potworne rzeczy i jego eksperymenty były bardziej rozbudowane. Niektóre małpy były w izolacji trzy miesiące, inne sześć. Były takie, które po zakończeniu eksperymentu odmawiały przyjmowania pokarmu i umierały. 
Kojarzycie scenę, w której umiera Padmé Amidala? Brak woli życia.
Dalej Harlow mocniej rozwinął swoją chorą ciekawość i przymuszał takie izolowane małpy do reprodukcji (której nie chciały, stąd nazwa rape-rack). Zdarzało się, że matki zabijały zrodzone w ten sposób potomstwo np. miażdżąc mu główki.
Warto wziąć pod rozwagę w przypadku debaty o aborcji płodu powstałego na skutek gwałtu.
W każdym razie – dzięki jego eksperymentom wiemy, jak niezwykle ważną i fundamentalną wręcz potrzebą jest potrzeba bliskości i poczucie bezpieczeństwa oraz zaopiekowania jakie daje nam właśnie przytulanie.
Przytulanie działa też rewelacyjnie na zdrowie fizyczne. Obniża ciśnienie krwi (serio, wystarczy 10 sekund! W dobie nadciśnienia – bardzo ważne info) i normuje pracę serca. Redukcja stresu powala skuteczniej walczyć z chorobami i wzmacniać odporność.
Kiedyś mnie to bardzo dziwiło, ale z czasem przestało. Jestem osobą, której ludzie zwierzają się ze swoich bardzo osobistych problemów. Słyszałam tak wiele przeróżnych zmartwień i historii rodem z telenoweli, że oduczyłam się osądzania ludzi. Często się zdarza, że na jakiejś imprezie ktoś po alkoholu uderza w smutne tony i słyszę pytanie “mogę się na chwilę przytulić?”. Nie, to nie jest pijacki podryw, to się dzieje niezależnie od płci i wieku. Zwykła ludzka potrzeba. Pozwalam.
Ja z wiekiem też przestałam tłumić swoje emocje (to kumuluje stres) i gdy mam potrzebę przytulenia – mówię to. Oprócz przytulania zbawienny wpływ mają na nas też właśnie łzy – płacz pozwala zredukować napięcie. 
Jak powiedział Tołstoj

Proszę starać się płakać. Nic tak nie przynosi ulgi jak łzy


Miałam kiedyś taką fazę, że czułam się źle z tym, że nie zawsze mogę komuś pomóc. Gdy ktoś bliski był w patowej sytuacji życiowej czułam się paskudnie z tym, że mogłam powiedzieć jedynie coś w stylu mogę nakarmić, wysłuchać, pogłaskać, przytulić, ale nie potrafię pomóc.
A ci ludzie potem mówili, że właśnie bardzo w ten sposób pomogłam.
Nie trzeba linkować do żadnych konkretnych badań, bo w ostatnim czasie pojawia się ich coraz więcej. Z roku na rok rośnie liczba osób, które czują się samotne i nie mają ani jednej osoby, z którą mogą podzielić się swoimi smutkami oraz z którą mogą dzielić radość z mniejszych i większych sukcesów.
Przerażające.
Wierzę, że w pozornie małych gestach jest wielka moc, więc z całego serca zachęcam – wprowadź więcej przytulania do swojego życia. 
 Już dziesięć sekund da jakieś efekty a dwadzieścia spowoduje wyrzut oksytocyny, która pomoże zredukować twoje lęki i sprawi, że poczujesz się lepiej.
Może zamiast naszego typowego “kopniaka w tyłek na szczęście” warto wprowadzić serdeczny, szczery uścisk mówiący wierzę w ciebie.
A może praktykować tulenie wtedy, gdy stało się coś złego i nie wiemy co powiedzieć i jak wyrazić wsparcie?
Nie masz do kogo się przytulić? 
Na adopcję czeka mnóstwo psów i kotów, również można zostać wolontariuszem i wyprowadzać je na spacery, jeśli nie możesz zaopiekować się zwierzakiem na dłużej.
W lipcu chcę więcej pisać o tym, co robić, by czuć się w swoim życiu lepiej. Jeśli chcesz być ze mną – zapraszam na instagram aniamaluje – w ramach wymyślonej przeze mnie akcji “dobry lipiec” codziennie będę się dzielić jakąś małą-wielką rzeczą zarówno w instagramowych postach jak i na stories. One znikają po 24h, zatem zapraszam do śledzenia.
Dlaczego taka forma? Chcę, żebyś działał od razu, bez zwlekania. Nie ma co odkładać szczęścia na jutro :).
 Obiecane źródła i filmy z eksperymentu:
http://psychclassics.yorku.ca/Harlow/love.htm
https://www.psychologicalscience.org/news/releases/touch-may-alleviate-existential-fears-for-people-with-low-self-esteem.html
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15923812
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/16046364
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15206831

https://pdfs.semanticscholar.org/1c5d/5e3866818858c6026f6b9ac8e11764681d32.pdf  – artykuł o ekperymencie Harlowa

https://www.psychologytoday.com/us/blog/affectionado/201308/what-lack-affection-can-do-you

Zdjęcia zrobione w Malezji rok temu 🙂 


Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
3 rzeczy, które doceniłam w Polsce dopiero jak zaczęłam podróżować
Dlaczego przytulanie jest takie ważne? Zaskoczę cię