Mój detoks od social mediów nadal trwa i dzielnie trzymam się narzuconej sobie maksymalnie godziny dziennie. Streszczając się powiem tylko, że wykorzystuję moment siedzenia na tyłku w Warszawie na spotkania z tymi wszystkimi cudownymi ludźmi, których przez ciągle bycie w rozjazdach nieco zaniedbałam. Podoba mi się to, chociaż dzisiaj naszło mnie na szybkie sklecenie „tygodnika”, więc macie coś do poczytania na blogu.
Zdjęcie w Tunezji zrobiła @ewaszabatin nie mam pojęcia kiedy, ale dobrze pokazuje mój mały problem z telefonem, który stał się przedłużeniem ręki. Kolory podkręciłam presetem Madryt, od @krzysztof_adamek i @instafiltry.pl, tylko zostawiłam po swojemu niebieski.

Pytanie za sto punktów: zerknij w zakładkę „twoja aktywność” na instagramie i napisz ile czasu dziennie spędzasz w tej aplikacji. Jestem ciekawa!
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #wakacje ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #lato #afryka #tunisia

Mój detoks od social mediów...

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i wzorzyste rajstopy to najpopularniejsze prezenty jakie dostaję. Prezentem jaki sama chciałabym sobie podarować jest czas⏳ Właśnie zamknęłam ogromny projekt🥳. Powinnam uczcić to kieliszkiem szampana i relaksem, tymczasem  pierwsza myśl brzmiała „o cudownie! wreszcie będę miała czas na pisanie własnego ebooka i tekstów na bloga”. A potem uświadomiłam sobie, że ja zawsze mam nad sobą coś, co POWINNAM napisać. Nie pamietam kiedy miałam od tego wolną głowę. I tak jak cenię sobie szalenie dywersyfikację przychodów i wolność twórczą jaką mi daje, tak potrzebuję też wolności OD tworzenia. Nie da się tego streścić wpisem na IG, ale Fromm swoją genialną „Ucieczką od wolności” poukładał mi kiedyś w głowie. Potrzebuję powiedzieć sobie, że mogę bez konsekwencji dla swojej psychiki być wolna od bloga i instagrama i nie czynić z nich ważnych filarów mojej tożsamości. Ustawiam sobie jeszcze ostrzejszy limit czasowy na instagrama (godzinę dziennie!). Mam ochotę pisać i wrzucać tutaj coś tylko wtedy, gdy będzie mnie na to cisnąć jak na sikanie po siedmiogodzinnej jeździe z Tbilisi do Batumi.Może będę milczeć całymi dniami, może naparzać treściami jak szalona, dowiem się tylko postanawiając, że nie muszę! Pssst! Ograniczyłam na profilu komentowanie tylko dla osób; które mnie obserwują. Kompletnie wyzwoliłam się myśli o tym, że konto powinno rosnąć. Dałam sobie do końca roku czas na wolność także od zarabiania. Jestem ciekawa co będę CHCIAŁA robić czując, że mam ten cudowny komfort, że nie muszę.

#przerwa #aniamaluje #szczerze_pisząc #rajstopy #nogi #książka #kropki

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i...

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej memiczne momenty mojego życia (są w przypiętych!) i bezkonkurencyjnie wygrał gołąb, który leciał na mój tyłek😅. Naszła mnie przy tej okazji pewna myśl, której nie mogę wyrzucić z głowy. Zostanę pewnie zjechana i już słyszę te komentarze pod tytułem „zdefiniuj kobiecość!!!1”, ale nie czuję, abym miała jakiś obowiązek coś tu definiować, tak samo jak nie umiem zdefiniować czym jest chemia między dwójką ludzi i czemu czasami nie ma jej z kimś, kto teoretycznie łapie się we wszystkie nasze kryteria a „to coś” ma ktoś, kto do nich nie pasuje😉
Więc myśl, która mnie dręczy to ta, że poza aktorkami czy piosenkarkami mało widzę kobiet odnoszących sukcesy czy dzierżących władzę, które nie ukrywałyby swojej - no właśnie - kobiecości.
I nie zrozumcie mnie źle, jestem na tym etapie, że czuję się świetnie gdy mam na sobie bluzę ze sponge bobem, ale  co takiego sprawia, że kobiety w polityce ubierają się bardziej jak Angela Merkel czy Beata Szydło niż jak nie wiem, Angelina Jolie?
Może to, że gdy Magdalena Ogórek (nie głosowałam na nią!) kandydowała w wyborach prezydenckich, to nikt nie pytał jej o poglądy,  a media opisywały wyłącznie jej sukienki i sposób układania włosów?
Co takiego sprawia, że mądra kobieta nie może podkreślić strojem swoich pośladków?
Nie, nie uważam jakoby tyłek i cycki były jedynym co mam do zaoferowania (w ogóle co za debilne określenie) więc nie czuję abym musiała to skrywać i „najlepsze zostawić na koniec”, ale drapie mnie to, gryzie i męczy. 
Jakieś spostrzeżenia?

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej...

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie, nie migam się od pracy i obowiązków. Jestem po prostu wygodna! Nie dla mnie 10 kroków koreańskiej pielęgnacji, ale niestety przy wrażliwej cerze nie mogę sobie pozwolić na całkowite olanie tematu. Wrażliwa, skora do podrażnień cera szybko się na mnie zemści, jeśli nie poświęcę jej chwili uwagi wieczorem. Jeśli jesteś wrażliwcem jak ja - możesz śmiało zerknąć w drogerii na półkę z linią physio mikrobiom marki tołpa.
Moja cera nie ma ze mną lekko, bo ciągle podróżuję (zmieniam twardość wody i powietrze) a do tego nie śpię tyle ile powinnam. A z tymi kosmetykami się polubiłam, bo działają po prostu tak, jak trzeba! Na stories możecie zobaczyć jak wygląda. 
#tołpa #pielęgnacjatwarzy #physio #oczyszczanie #kosmetyki #uroda #makijaż  #pielęgnacja #blogerka #zakupy #krem #blogkosmetyczny #twarz #polskiekosmetyki #kosmetyczka #blogurodowy #piękno #kosmetyk #dzieńdobry #nawilżenie #aniamaluje 
Post we współpracy z marką @tolpa_mniej_wiecej

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie,...

Czy jeśli w Gruzji podoba mi się nie tylko to, że jest pięknie, miło i pysznie, ale też tanio, to znaczy, że akceptuję wyjątkowo niefortunne geopolityczne położenie kraju?🤔🤯
Pierwszy raz ta myśl zastrzeliła mnie gdy odnotowałam w swojej głowie, że z roku na roku mój ukochany Lwów staje się wyraźnie droższy. 
A potem dałam sobie mentalnego plaska w twarz, bo w sumie fajnie, że ludzie się bogacą. Nie chciałabym, aby Polska słynęła wyłącznie z tego, że jest tanio i można się za grosze naj*bać. 
W 2000 roku minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosiło 700 zł. Pamiętam jak rodzice wielkim wysiłkiem kupili mi za jednym zamachem dwa pierwsze tomy Pottera. To było super, zawsze na prezenty chciałam tylko książki, ale dopiero z perspektywy gruzińskich cen zaczynam to doceniać.

Gruzja jest niesamowita nie tylko dlatego, że jest tania. Jest niesamowita tak po prostu. Różnorodna, pyszna. Z przebogatą mitologią, kulturą, alfabetem i dumą, która nie pozwala się ugiąć przed wielkim, groźnym sąsiadem. Jasne, Gruzja jest najbliższym nam kulturowo krajem będącym w top15 pod kątem niskiego Consumer Price Index (w uproszczeniu: stosunek zarobków do kosztów życia) i rozumiem, że dla wielu ludzi to będzie kraj taniej najebki, ale dla mnie to była jedna z najciekawszych podróży w życiu. 
Przy okazji; 
Czy znacie jakąś dobrze wydaną wersję gruzińskich mitów? Może być po angielsku :). #georgia #georgia🇬🇪 #georgiatravel #gruzja #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniapodróżuje

Czy jeśli w Gruzji podoba...

„Nie jestem w stanie znieść myśli, że ugnę się pod naporem ich spojrzeń i pozwolę się zawstydzić. Bo nie robię nic złego. Posiadanie ciała nie jest niczym złym. To kultura, która mówi kobiecie, że jest grzeszna jest do wymiany. Nie ważne, czy ktoś stwierdzi, że grzeszne są odsłonięte włosy czy sterczące sutki, to nie kobieta jest odpowiedzialna za odczucia, które budzi w mężczyznach. Każdy sam musi nauczyć się panować nad swoimi emocjami.” Na blogu o jeszcze jednym, ale super ważnym powodzie, dla którego chodzę bez stanika. Uświadomiłam sobie ten powód dopiero wczoraj, ale jest turbo, naprawdę turbo ważny.
Chodźcie na bloga, bo warto!
#blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc #bodyshaming #ciałopozytywne #bodypositivity #bezstanika ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia #tunis #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka

„Nie jestem w stanie znieść...

Z pieskami w Gruzji jest jak z tym chłopakiem, który wpatruje się w ciebie cały wieczór i chociaż w ogóle ci się nie podoba, z grzeczności odwzajemnisz uśmiech. Albo wymienisz 5 grzecznościowych zdań, nic co wychodziłoby poza small talk, ale będziesz tego żałować przez najbliższe miesiące. Chłopak bowiem znajdzie cię na wszystkich możliwych kanałach social media (chociaż zna tylko twoje imię!) i będzie cię tam nękał aż znajdzie sobie inny cel.
No właśnie. Pieski. Jest ich dużo, brykają sobie wolno, są najedzone i zakolczykowane, ale Gruzja nie ma pieniędzy na schroniska a walka z niekontrolowanym rozrodem jest walką z wiatrakami - pieski mnożą się przecież na „terenach kontrolowanych przez Rosję”. Milutkie, łaszące się, kochane. Ale jak dasz o dwa głaski za dużo albo podzielisz się obiadem, będą za tobą łazić wszędzie i przyprowadzą kolegów.

Oczywiście noszę antybakteryjny żel do rąk i to byłby idealny moment na wplecienie w narrację reklamy, ale niestety nikt mi nie zapłacił. A szkoda!🤪
Anyway - i Gruzja i pieski spoko. Ciężko przestawić się tylko na myślenie, że one nie są bezdomne, a wolne, jak wiewiórki u nas, ale warto brać pod uwagę uwarunkowania kulturowe i ekonomiczne zanim wyda się osąd ;) #Gruzja #Georgia #georgiatravel #georgiatrip #aniamaluje #aniapodróżuje #pies #pieski #twierdza #fortyfikacje #podróże #podróżemałeiduże #dogsofinstagram #wakacje 
Fot: @troyann

Z pieskami w Gruzji jest...

Dawno się tak nie objadłam! Kocham podróże na wschód. Albo inaczej - ja kocham dzikość. Tu jest dziko, tu jest fajnie, tu jest smacznie. Jest mi dobrze. 
Właśnie zjadłam przepyszne jedzenie w knajpie w której taka potężna pani każe ci tonem nieznoszącym sprzeciwu zamówić. Liczy utarg na liczydle. Jedzenie jest obłędne. Zrobiłam sobie dzisiaj wolne od relacji na stories, ale jutro kierunek ➡️ #kazbegi. Już kupiłam rękawiczki, w poniedziałek chodziłam w letniej kiecce, jutro założę zimową kurtkę🙈
Cudowna ta #gruzja ♥️
#georiga #georgiatravel #georgiatrip #tbilisi #kaukaz #termy #łaźnie #podróżemałeiduże #podróże #aniamaluje #aniapodróżuje 
Zdj; @troyann

Dawno się tak nie objadłam!...

Proszę tylko nie osądzać skakania po dachach na obcasach, sama wiem, że to głupie! Ale te kozaki nie są bardzo wysokie a dachy term stabilne. 
#Gruzja jest niesamowita, #tbilisi jak wyjęte z jakiejś bajki. Nowoczesność miesza się z ruinami, z jednej strony wyluzowani hipsterzy w industrialnych przestrzeniach, z drugiej pobożni młodzi ludzie robiący znak krzyża przed każdym kościołem. Mityczna #kolchida zachwyca detalami, kontrastami, różnorodnością i pysznym jedzeniem. 
Ja szanuję też za to, że Gruzini totalnie potrafią w Cross selling i upselling. I wszyscy zawsze zadowoleni.
Fajnie tu, codziennie zachwyca mnie coś innego! 
#georgia #georgiatravel #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniamaluje #girlswhotravel 
Zdj: @troyann

Proszę tylko nie osądzać skakania...

Czasem lubię dodać zwykłe zdjęcie, przełamać przeestetyzowany świat.  Dziś jest ten dzień ;)
Lubię sobie też narzucić jakiś motyw przewodni podróży. W Tunezji chciałam odpocząć, żadnych innych oczekiwań. Gruzję odwiedzam naiwna jak dziecko. Chcę interpretować wszystko jako fajne, piękne i ciekawe, nie szukać złych rzeczy. Poczytać dopiero jak z podróży wrócę. Wtedy skonfrontować z tym, co widziałam.
Chociaż mamy inny sposób patrzenia na świat, szalenie spodobało mi się jak @cam_myy przygotowując się porodu wybrała sobie zasadę, że nie słucha opowieści koleżanek o ich traumach porodowych, że nie czyta złych rzeczy, same dobre relacje. 
Ileż to razy ja się naczytałam o tym jakie coś jest złe i niedobre a potem się okazało, niepotrzebnie się stresowałam i spinałam, bo to było totalnie lajtowe.
Tym razem mam ochotę widzieć wszystko przez różowe okulary. Zdejmę je w Polsce. Uszanujcie proszę mój eksperyment myślowy! „You know, it's funny... when you look at someone through rose-colored glasses, all the red flags just look like flags.”
Kto wie skąd to cytat?! ;) #gruzja #georgia #kutaisi #wakacje #worktion #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc

Czasem lubię dodać zwykłe zdjęcie,...

18 rzeczy, które trzeba zrobić w Kijowie

Kijów to miasto, które zawsze chciałam odwiedzić. Nie miałam żadnych szczególnych oczekiwań, po prostu chciałam dać mu się zaskoczyć. 

I wierzcie mi na słowo – Kijów przeczołgał mnie przez bardzo różne emocje.
Przez ostatnie trzy miesiące prawie wcale nie byłam w Warszawie. Sycylia, Kraków, Lwów, Korfu, Santorini, Praga, Kijów… gdzieś w międzyczasie ze dwa razy byłam odwiedzić rodziców i dopiero teraz potrafię na chłodno zebrać myśli i opisać swoje ostatnie przygody, których było po prostu za dużo.
Znajomy chodził do filmówki. Jest tam podobno uczelniane kino. Początkowo miał zajawkę by przesiadywać w nim ile się da, ale sam (albo ktoś mu powiedział, nie pamiętam już) zauważył po czasie, że jego percepcja jest w stanie ogarnąć jedynie dwa-trzy filmy i ani jednego więcej.
No więc ja obejrzałam w krótkim czasie trochę za dużo filmów i potrzebowałam długiej przerwy, by móc w ogóle zastanowić się nad tym, co w związku z odwiedzonymi miejscami czuję. 
Kijów to miasto, które nie przypomina mi żadnego innego w jakim byłam. Jest mozaiką, patchworkiem, miejscem z przedziwną energią.  Z jednej strony mnóstwo budowli o charakterze sakralnym, z drugiej wszechobecny socrealizm, z trzeciej – niesamowita hipsterskość i mnóstwo modnych miejsc z hummusem czy neonami. Do tego nawiązania do różnych miast. Zresztą, zobaczcie sami.
Co robić w Kijowie? Krótkie zestawienie na podstawie kilku spędzonych w tym mieście dni
marszrutka Kijów

1. Przejechać się marszrutką
To dość ciekawa przygoda. Marszrutki to takie żółte autobusiki, w których raczej się stoi niż siedzi. W niektórych bilet nabywasz podając pieniądze z tyłu autobusu metodą “podaj dalej” aż do kierowcy (wróci do ciebie i bilet i reszta) w innych znajdziesz kogoś z obsługi, kto zajmuje się sprzedażą biletów. Koszt 4 UAH, bardzo dobrze opisane w google maps.
Ławra Peczerska
2. Złapać się za głowę nad mnogością wszelkiej maści świątyń ze złotymi kopułami. 
Warto mieć chustę i lepiej mieć spódnicę niż spodnie, ale Kijów wygląda trochę jak z jakiejś baśni. Pod tym względem przypomina mi trochę Tajlandię – w niektórych miejscach bieda aż piszczy, ale świątynia musi być. No i jest.
Ławra Peczerska
3. Zobaczyć pomnik Matki Ojczyzny ( i jeśli chcesz – na niego wjechać)
Matka Ojczyzna to znienawidzona przez wielu kupa żelastwa górująca nad Kijowem. Początkowo miał to być wielki Stalin i Lenin, ale nie wyszło. Więc jest ona, matka. Pomnik ma dwie platformy widokowe, jedną niżej, a drugą na tarczy (na wysokości 91 metrów). Koszt wjechania to 200 UAH, ale widziałam Kijów z góry kawałek dalej, zwiedzając Ławrę Peczerską (kompleks świątyń z punktu drugiego).
Czy tylko mi Matka Ojczyzna przypomina trochę Statuę Wolności?
Matka Ojczyzna Kijów
4. Zobaczyć Wieczny znicz i zanucić sobie “nic nie może przecież wiecznie trwać”.
Znicz znajduje się nieopodal matki i miał płonąć cały czas. Niestety – spalał tony hajsu. Znaczy gazu, ale w sumie na jedno wychodzi. W kraju, w którym nie każdego stać na sensowne ogrzewanie zimą – nie do pomyślenia. Więc stoi sobie ten znicz i nie płonie.
5. Obejrzeć miasto z góry
 A punktów widokowych jest sporo. Ten znajduje się koło Łuku Przyjaźni Narodów (podobno czasami świeci, ale nie udało nam się uzyskać informaci kiedy). Łuk ten jest wielką tęczą i podświetlony musi wyglądać magicznie. Kijów z góry jest piękny!
6. Zjeść w lokalnej sieciówce
Te sieciówki to np. Lviv Croissants, gdzie serwują wypiekane na miejscu croissanty z różnymi dodatkami (najtańszy kosztuje 29 UAH), U Katiuszy (Varenichnaya Katyusha), gdzie w takim totalnie dawnym trochę creepy klimacie zjesz świeże pierogi albo znana szerzej Puzata Chata, gdzie można zjeść bardzo tanio prawie wszystko. Poza Croissantami smakowo nie były to moje ulubione miejsca, ale dla klimatu zdecydowanie warto (o tym gdzie zjeść w Kijowie powstanie osobny tekst)
7. Odwiedzić Muzeum Czarnobyla
 Ja po tej wizycie zrozumiałam, że zwiedzać Czarnobyla nie zamierzam. Heheszki heheszkami, ale to co się wydarzyło to potworna tragedia. Mamy różny stopień wrażliwości i chociaż Czaronobyl dzisiaj jest bezpieczny (w muzeum można zobaczyć jak ten obszar został zabezpieczony) to jest coś, co potwornie mną wstrząsnęło. Propaganda sprawiła, że tak jak u nas nie ma rzetelnej edukacji seksualnej, tak na Ukrainie w dostateczny sposób nie informowano ludzi o zagrożeniach.
Rozumiem, że 6,7,8 czy nawet 9 miesięcy po tragedii rodziły się dzieci, ale coś przewraca mi się w żołądku gdy dowiaduję się, że liczba narodzin rok czy dwa lata po tragedii nie spadła na tym obszarze. Te dzieci rodziły się często bardzo chore, miały nowotwory, choroby skóry i trafiały od razu do sierocińców.
Na litość! Dlaczego nie prowadzono jakiejś bardzo ostrej kampanii promującej odłożenie rodzicielstwa na później?

Dwa – w Czarnobylu niemal nic już nie promieniuje, bo po tragedii ludzie to rozkradli i teraz promieniuje gdzie indziej.

Trzy – postawiono pomnik strażakom podpisany “Tym, którzy uratowali świat“. Pożar sam by się “wypalił’, ale gdyby nie oni – chmura byłaby większa i poszłaby dalej.
Jest jeszcze jedna mało znana historia – trzech nurków, którzy w samobójczej (wiedzieli o tym) misji zanurkowali otworzyć zawory zalanego reaktora. Gdyby nie oni, lawa utworzona w wybuchu przepaliłaby podłogę w innej części, co doprowadziłoby do kolejnej strasznej reakcji. Gdyby nie Walery Bezpałow, Aleksiej Ananenko i Borys Baranow, Europa doznałaby dużo większych szkód.

Chyba wyrosłam z klimatów rodem z gry Doom 3 i nie chciałabym, aby Czarnobyl był dla mnie rozrywką.  A już te wszystkie artykuły typu “top 10 mutacji z Czarnobyla” to dla mnie coś obrzydliwego. To są ludzie. 



8. Zjeść coś pysznego w jednym z tym hipsterskich miejsc


Na zdjęciu knajpa z hummusem i kolorową kawą – możesz wypić różowe latte albo niebieskie capuccino. Hum Hum Kiev to miejsce pełne freelancerów z laptopami, mojego pokolenia.

9. Zrobić zakupy na bazarze albo w hali 
Nie myśląc za bardzo o tym, co na to sanepid. Świeże owoce, warzywa, mięso, ryby. Ma to swój klimat.

10. Zobaczyć czym jest Aleja Pejzażowa


A jest czymś… unikatowym. To taki trochę Park Güell z Barcelony, z taką różnicą, że lokalny Gaudi miał mniejszy budżet i denaturat zamiast narkotyków.  Bardzo specyficzne miejsce.

11. Wysiąść na stacji Hydropark i zobaczyć siłownię plenerową z koszmarów.


Nikt tam się nie leni, ciężary z kaloryferów i części maszyn są w ruchu praktycznie cały czas. Siłownia jest bardzo duża, jest za darmo i ćwiczą tam starczy (po 70-tce!) i młodzi. Wygląda to iście imponująco, to trzeba zobaczyć!

12. Pochillować na plaży nad Dnieprem

Ta sama stacja metra co wyżej. Sporo białego, miłego piasku i idealne miejsce na relaksik z książką albo piwkiem. 

13. Wybrać się na Majdan
Koło “globusa” wieczorami odbywa się pokaz fontann (ach, jak to przypomina Barcelonę!) ale ta część miasta ma taką niezwykle wolnościową atmosferę. Gdzieś odbywa się koncert uliczny i ktoś wykonuje “Creep” Radiohead, obok jacyś ludzie tańczą. Na Majdanie jest energia, jest życie, jest moc.

14. Odwiedzić Muzeum Wielkiego Głodu


Pomnik postawiony przed muzeum (to jego część) był dla mnie bardzo przejmujący. W wyniku okrutnej polityki Stalina doszło do ludobójstwa – miliony ludzi zginęły z głodu (!) i nie miały jak się przed tym ratować. Ukraina była spichlerzem Europy, ale rolnikom zabrano tę część upraw, która była przeznaczona na zasiew oraz przeżycie. Konający ludzie nie mogli opuszczać swoich wsi (wprowadzono paszporty wewnętrzne) ani w żaden sposób uciec. Zdesperowani  musieli podejmować tragiczne decyzje o tym, że cała rodzina zje córkę, żeby przeżył syn. W wyniku Hołodomoru w zależności od szacunków, życie straciło między 6 a 10 MILIONÓW ludzi. Wszystko w ciągu jednego roku.
Popłakałam się w Muzeum (potwornie, po prostu ryczałam), popłakałam się czytając książkę Czerwony Głód (polecam!) a teraz gdy piszę ten tekst – też ciekną mi łzy. Wiedziałam o tym nieludzkim okrucieństwie wcześniej, ale Kijów wydobył ze mnie moje najgłębsze emocje.



15. Pobłądzić.


Gapić się na zwykłych ludzi i zwykłe życie. Na stare auta, obdrapane kamienice i wszechobecne znaki “adwokat” i “notariusz” na każdym kroku. Na handel przyuliczny,  na mnóstwo kobiet z kwiatami i na wiele par z cyklu – dziewczyna 12/10 chłopak mocne półtora na dziesięć. A może to tylko jakieś moje osobiste preferencje, nie wiem. 

16. Zobaczyć ichniejszy “London eye”
Albo nawet się przejechać.  Karuzela znajduje się w okolicy stacji metra Kontraktova Ploshcha

17. Przejechać się metrem
Siatka metra jest bardzo rozbudowana, a bilet kosztuje jedynie 5 UAH, czyli jakieś 70 groszy. To zupełnie inne doświadczenie niż w jakimkolwiek znanym ci metrze. Stacja Arsenalna to ponad 100 metrów zjazdu schodami w dół. Sam zjazd to pięć minut, podczas których dosłownie czuć zmianę ciśnienia w uszach. Niektórzy siadają na schodach i czytają książki.

W metrze panuje olbrzymia kultura, ludzie nie pchają się i sobie ustępują, nikt nie wsiada do metra, zanim nie wysiądzie ostatni pasażer. Jest bardzo czysto (chociaż niektóre pociągi są wiekowe) a samo metro jest bardzo dobrze oznakowane.

18. Kupić kwiatki od jakiejś starszej pani
U mnie konwalie. Dla nas to kilka groszy, dla tych pań realne źródło pieniędzy. Emerytury na wschodzie są skandalicznie niskie.

Zostawiam was z kilkoma niewykorzystanymi zdjęciami i z serca namawiam – poluj na tanie loty (chyba, że niestraszne ci wieleee godzin w autobusie). Jedź, leć, idź – zrób cokolwiek, ale wybierz się do Kijowa.
To niesamowicie eklektyczne miasto, które warto zobaczyć. A przy tym jest dość tanio (chociaż nie tak jak we Lwowie), jedzenie jest pyszne a ludzie bardzo serdeczni.

ZAPOMNIAŁAM! Biję się w pierś. Bluzka ze zdjęcia to body

Link znajdziecie tutaj https://bit.ly/2Ku4RGf  

A w ogóle to wyjazd nie udałby się tak świetnie bez Zuzy, która dobrze zna rosyjski!



Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

6
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
KlaudiaAniamalujeMilenaJoanna Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Joanna
Gość

Bardzo dziękuję Ci za ten wpis 🙂 Dopisałam kilka rzeczy do mojej listy. A za kilka dni będę już w Kijowie 😀 Nie mogę się doczekać.

Milena
Gość

Nurkowie z Czarnobyla, mimo ze szli na teoretycznie pewną śmierć, przeżyli : )

trackback

[…] się do wyjazdu do Kijowa czytałam tekst Ani z bloga Aniamaluje. Miałam w głowie kilka cen, które ona tam podawała (z 2018 roku), a okazało się, że przez ten […]

Klaudia
Gość

Ah! Kijów taki piękny? Niemożliwe! Aż chce się jechać!

Previous
Dlaczego przytulanie jest takie ważne? Zaskoczę cię
18 rzeczy, które trzeba zrobić w Kijowie