18 rzeczy, które trzeba zrobić w Kijowie

Kijów to miasto, które zawsze chciałam odwiedzić. Nie miałam żadnych szczególnych oczekiwań, po prostu chciałam dać mu się zaskoczyć. 

I wierzcie mi na słowo – Kijów przeczołgał mnie przez bardzo różne emocje.
Przez ostatnie trzy miesiące prawie wcale nie byłam w Warszawie. Sycylia, Kraków, Lwów, Korfu, Santorini, Praga, Kijów… gdzieś w międzyczasie ze dwa razy byłam odwiedzić rodziców i dopiero teraz potrafię na chłodno zebrać myśli i opisać swoje ostatnie przygody, których było po prostu za dużo.
Znajomy chodził do filmówki. Jest tam podobno uczelniane kino. Początkowo miał zajawkę by przesiadywać w nim ile się da, ale sam (albo ktoś mu powiedział, nie pamiętam już) zauważył po czasie, że jego percepcja jest w stanie ogarnąć jedynie dwa-trzy filmy i ani jednego więcej.
No więc ja obejrzałam w krótkim czasie trochę za dużo filmów i potrzebowałam długiej przerwy, by móc w ogóle zastanowić się nad tym, co w związku z odwiedzonymi miejscami czuję. 
Kijów to miasto, które nie przypomina mi żadnego innego w jakim byłam. Jest mozaiką, patchworkiem, miejscem z przedziwną energią.  Z jednej strony mnóstwo budowli o charakterze sakralnym, z drugiej wszechobecny socrealizm, z trzeciej – niesamowita hipsterskość i mnóstwo modnych miejsc z hummusem czy neonami. Do tego nawiązania do różnych miast. Zresztą, zobaczcie sami.
Co robić w Kijowie? Krótkie zestawienie na podstawie kilku spędzonych w tym mieście dni
marszrutka Kijów

1. Przejechać się marszrutką
To dość ciekawa przygoda. Marszrutki to takie żółte autobusiki, w których raczej się stoi niż siedzi. W niektórych bilet nabywasz podając pieniądze z tyłu autobusu metodą “podaj dalej” aż do kierowcy (wróci do ciebie i bilet i reszta) w innych znajdziesz kogoś z obsługi, kto zajmuje się sprzedażą biletów. Koszt 4 UAH, bardzo dobrze opisane w google maps.
Ławra Peczerska
2. Złapać się za głowę nad mnogością wszelkiej maści świątyń ze złotymi kopułami. 
Warto mieć chustę i lepiej mieć spódnicę niż spodnie, ale Kijów wygląda trochę jak z jakiejś baśni. Pod tym względem przypomina mi trochę Tajlandię – w niektórych miejscach bieda aż piszczy, ale świątynia musi być. No i jest.
Ławra Peczerska
3. Zobaczyć pomnik Matki Ojczyzny ( i jeśli chcesz – na niego wjechać)
Matka Ojczyzna to znienawidzona przez wielu kupa żelastwa górująca nad Kijowem. Początkowo miał to być wielki Stalin i Lenin, ale nie wyszło. Więc jest ona, matka. Pomnik ma dwie platformy widokowe, jedną niżej, a drugą na tarczy (na wysokości 91 metrów). Koszt wjechania to 200 UAH, ale widziałam Kijów z góry kawałek dalej, zwiedzając Ławrę Peczerską (kompleks świątyń z punktu drugiego).
Czy tylko mi Matka Ojczyzna przypomina trochę Statuę Wolności?
Matka Ojczyzna Kijów
4. Zobaczyć Wieczny znicz i zanucić sobie “nic nie może przecież wiecznie trwać”.
Znicz znajduje się nieopodal matki i miał płonąć cały czas. Niestety – spalał tony hajsu. Znaczy gazu, ale w sumie na jedno wychodzi. W kraju, w którym nie każdego stać na sensowne ogrzewanie zimą – nie do pomyślenia. Więc stoi sobie ten znicz i nie płonie.
5. Obejrzeć miasto z góry
 A punktów widokowych jest sporo. Ten znajduje się koło Łuku Przyjaźni Narodów (podobno czasami świeci, ale nie udało nam się uzyskać informaci kiedy). Łuk ten jest wielką tęczą i podświetlony musi wyglądać magicznie. Kijów z góry jest piękny!
6. Zjeść w lokalnej sieciówce
Te sieciówki to np. Lviv Croissants, gdzie serwują wypiekane na miejscu croissanty z różnymi dodatkami (najtańszy kosztuje 29 UAH), U Katiuszy (Varenichnaya Katyusha), gdzie w takim totalnie dawnym trochę creepy klimacie zjesz świeże pierogi albo znana szerzej Puzata Chata, gdzie można zjeść bardzo tanio prawie wszystko. Poza Croissantami smakowo nie były to moje ulubione miejsca, ale dla klimatu zdecydowanie warto (o tym gdzie zjeść w Kijowie powstanie osobny tekst)
7. Odwiedzić Muzeum Czarnobyla
 Ja po tej wizycie zrozumiałam, że zwiedzać Czarnobyla nie zamierzam. Heheszki heheszkami, ale to co się wydarzyło to potworna tragedia. Mamy różny stopień wrażliwości i chociaż Czaronobyl dzisiaj jest bezpieczny (w muzeum można zobaczyć jak ten obszar został zabezpieczony) to jest coś, co potwornie mną wstrząsnęło. Propaganda sprawiła, że tak jak u nas nie ma rzetelnej edukacji seksualnej, tak na Ukrainie w dostateczny sposób nie informowano ludzi o zagrożeniach.
Rozumiem, że 6,7,8 czy nawet 9 miesięcy po tragedii rodziły się dzieci, ale coś przewraca mi się w żołądku gdy dowiaduję się, że liczba narodzin rok czy dwa lata po tragedii nie spadła na tym obszarze. Te dzieci rodziły się często bardzo chore, miały nowotwory, choroby skóry i trafiały od razu do sierocińców.
Na litość! Dlaczego nie prowadzono jakiejś bardzo ostrej kampanii promującej odłożenie rodzicielstwa na później?

Dwa – w Czarnobylu niemal nic już nie promieniuje, bo po tragedii ludzie to rozkradli i teraz promieniuje gdzie indziej.

Trzy – postawiono pomnik strażakom podpisany “Tym, którzy uratowali świat“. Pożar sam by się “wypalił’, ale gdyby nie oni – chmura byłaby większa i poszłaby dalej.
Jest jeszcze jedna mało znana historia – trzech nurków, którzy w samobójczej (wiedzieli o tym) misji zanurkowali otworzyć zawory zalanego reaktora. Gdyby nie oni, lawa utworzona w wybuchu przepaliłaby podłogę w innej części, co doprowadziłoby do kolejnej strasznej reakcji. Gdyby nie Walery Bezpałow, Aleksiej Ananenko i Borys Baranow, Europa doznałaby dużo większych szkód.

Chyba wyrosłam z klimatów rodem z gry Doom 3 i nie chciałabym, aby Czarnobyl był dla mnie rozrywką.  A już te wszystkie artykuły typu “top 10 mutacji z Czarnobyla” to dla mnie coś obrzydliwego. To są ludzie. 



8. Zjeść coś pysznego w jednym z tym hipsterskich miejsc


Na zdjęciu knajpa z hummusem i kolorową kawą – możesz wypić różowe latte albo niebieskie capuccino. Hum Hum Kiev to miejsce pełne freelancerów z laptopami, mojego pokolenia.

9. Zrobić zakupy na bazarze albo w hali 
Nie myśląc za bardzo o tym, co na to sanepid. Świeże owoce, warzywa, mięso, ryby. Ma to swój klimat.

10. Zobaczyć czym jest Aleja Pejzażowa


A jest czymś… unikatowym. To taki trochę Park Güell z Barcelony, z taką różnicą, że lokalny Gaudi miał mniejszy budżet i denaturat zamiast narkotyków.  Bardzo specyficzne miejsce.

11. Wysiąść na stacji Hydropark i zobaczyć siłownię plenerową z koszmarów.


Nikt tam się nie leni, ciężary z kaloryferów i części maszyn są w ruchu praktycznie cały czas. Siłownia jest bardzo duża, jest za darmo i ćwiczą tam starczy (po 70-tce!) i młodzi. Wygląda to iście imponująco, to trzeba zobaczyć!

12. Pochillować na plaży nad Dnieprem

Ta sama stacja metra co wyżej. Sporo białego, miłego piasku i idealne miejsce na relaksik z książką albo piwkiem. 

13. Wybrać się na Majdan
Koło “globusa” wieczorami odbywa się pokaz fontann (ach, jak to przypomina Barcelonę!) ale ta część miasta ma taką niezwykle wolnościową atmosferę. Gdzieś odbywa się koncert uliczny i ktoś wykonuje “Creep” Radiohead, obok jacyś ludzie tańczą. Na Majdanie jest energia, jest życie, jest moc.

14. Odwiedzić Muzeum Wielkiego Głodu


Pomnik postawiony przed muzeum (to jego część) był dla mnie bardzo przejmujący. W wyniku okrutnej polityki Stalina doszło do ludobójstwa – miliony ludzi zginęły z głodu (!) i nie miały jak się przed tym ratować. Ukraina była spichlerzem Europy, ale rolnikom zabrano tę część upraw, która była przeznaczona na zasiew oraz przeżycie. Konający ludzie nie mogli opuszczać swoich wsi (wprowadzono paszporty wewnętrzne) ani w żaden sposób uciec. Zdesperowani  musieli podejmować tragiczne decyzje o tym, że cała rodzina zje córkę, żeby przeżył syn. W wyniku Hołodomoru w zależności od szacunków, życie straciło między 6 a 10 MILIONÓW ludzi. Wszystko w ciągu jednego roku.
Popłakałam się w Muzeum (potwornie, po prostu ryczałam), popłakałam się czytając książkę Czerwony Głód (polecam!) a teraz gdy piszę ten tekst – też ciekną mi łzy. Wiedziałam o tym nieludzkim okrucieństwie wcześniej, ale Kijów wydobył ze mnie moje najgłębsze emocje.



15. Pobłądzić.


Gapić się na zwykłych ludzi i zwykłe życie. Na stare auta, obdrapane kamienice i wszechobecne znaki “adwokat” i “notariusz” na każdym kroku. Na handel przyuliczny,  na mnóstwo kobiet z kwiatami i na wiele par z cyklu – dziewczyna 12/10 chłopak mocne półtora na dziesięć. A może to tylko jakieś moje osobiste preferencje, nie wiem. 

16. Zobaczyć ichniejszy “London eye”
Albo nawet się przejechać.  Karuzela znajduje się w okolicy stacji metra Kontraktova Ploshcha

17. Przejechać się metrem
Siatka metra jest bardzo rozbudowana, a bilet kosztuje jedynie 5 UAH, czyli jakieś 70 groszy. To zupełnie inne doświadczenie niż w jakimkolwiek znanym ci metrze. Stacja Arsenalna to ponad 100 metrów zjazdu schodami w dół. Sam zjazd to pięć minut, podczas których dosłownie czuć zmianę ciśnienia w uszach. Niektórzy siadają na schodach i czytają książki.

W metrze panuje olbrzymia kultura, ludzie nie pchają się i sobie ustępują, nikt nie wsiada do metra, zanim nie wysiądzie ostatni pasażer. Jest bardzo czysto (chociaż niektóre pociągi są wiekowe) a samo metro jest bardzo dobrze oznakowane.

18. Kupić kwiatki od jakiejś starszej pani
U mnie konwalie. Dla nas to kilka groszy, dla tych pań realne źródło pieniędzy. Emerytury na wschodzie są skandalicznie niskie.

Zostawiam was z kilkoma niewykorzystanymi zdjęciami i z serca namawiam – poluj na tanie loty (chyba, że niestraszne ci wieleee godzin w autobusie). Jedź, leć, idź – zrób cokolwiek, ale wybierz się do Kijowa.
To niesamowicie eklektyczne miasto, które warto zobaczyć. A przy tym jest dość tanio (chociaż nie tak jak we Lwowie), jedzenie jest pyszne a ludzie bardzo serdeczni.

ZAPOMNIAŁAM! Biję się w pierś. Bluzka ze zdjęcia to body

Link znajdziecie tutaj https://bit.ly/2Ku4RGf  

A w ogóle to wyjazd nie udałby się tak świetnie bez Zuzy, która dobrze zna rosyjski!



Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Podziel się

6
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
KlaudiaAniamalujeMilenaJoanna Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Joanna
Gość

Bardzo dziękuję Ci za ten wpis 🙂 Dopisałam kilka rzeczy do mojej listy. A za kilka dni będę już w Kijowie 😀 Nie mogę się doczekać.

Milena
Gość

Nurkowie z Czarnobyla, mimo ze szli na teoretycznie pewną śmierć, przeżyli : )

trackback

[…] się do wyjazdu do Kijowa czytałam tekst Ani z bloga Aniamaluje. Miałam w głowie kilka cen, które ona tam podawała (z 2018 roku), a okazało się, że przez ten […]

Klaudia
Gość

Ah! Kijów taki piękny? Niemożliwe! Aż chce się jechać!