Znasz to specyficzne uczucie rozczarowania, gdy wszyscy coś polecają i pod wpływem tych rekomendacji radośnie ruszasz do sklepu albo kupujesz wycieczkę i...lipa? Zachwalane miejsce jest rozczarowujące a produkt beznadziejny?
Nie mówię o tych sytuacjach, gdy dziewczyna o tłustej cerze kupuje krem do skóry suchej, bo często zapominamy o „tle”, ale o takich momentach gdy ktoś pokazywał same rajskie zakątki a miejsce okazuje się... brzydkie. Brudne, niebezpieczne, zaniedbane albo z niedobrym jedzeniem. Takie rozczarowanie miałam na #Santorini :D Bawiłam się fajnie, bo był ślub i wesele, byli fajni ludzie, ale tłok jak skurczysyn, ludzie stojący w 30 minutowych kolejkach by zrobić sobie zdjęcie z niebieską kopułą, męczone osiołki i mnóstwo zaniedbanych psów... Bardzo zaniedbanych i bezdomnych psów i wychudzonych kotów, chociaż hotele wyrzucały mnóstwo jedzenia.
To nie był mój jedyny wyjazd 2018, ale gdybym cały rok odkładała na urlop i zaciskała pasa by przekonać się, że Santorini w sezonie ocieka komerchą i nie jest całe białe i jak z pocztówki - chyba bym się popłakała. Jestem zupełnie szczerze ciekawa, czy masz takie swoje wielkie rozczarowanie. Produkt, miejsce, cokolwiek. Coś szeroko zachwalanego, co u ciebie się w ogóle nie sprawdziło ;)
#santorinigreece #santoriniisland #thira #oiasantorini #grecja #greekisland #lovegreece #discovergreece #summeringreece #sukienka #maxidresses #bohodress #stylizacja #instafashionblogger #vacationstyle #polishblogger #blogerka #travelwomen #girlvsglobe #girlsjustwannatravel #lovetravelling #podróż #podróżemałeiduże #travelstory

Znasz to specyficzne uczucie rozczarowania,...

Czasami czuję się jak te małe tarty -wczorajsza. Nie zawsze dzień układa się jakbym chciała. Bez powodu czuję się rozmemłana. A wiem, że jestem człowiekim zadaniowym i niektóre rzeczy muszę jak zadania traktować. Kolega mi się kiedyś żalił, że jego żona potwornie narzeka na to, że nie kupuje jej spontanicznie kwiatów i w ogóle rzadko ją zaskakuje. A kolega z tych, co to nawet zakup plecaka poprzedzają researchem i czytaniem analiz... Więc wpisałam mu te kwiaty w losowych miejscach w kalendarzu. Żona zadowolona, on pamięta o tej zupełnie niespontanicznej spontaniczności, wszystko się zgadza.
Teraz ja wpisałam sobie takie zadanie, by codziennie zrobić jedną rzecz DLA SIEBIE. Taki #selfcare, codziennie minimum jedna rzecz dla mnie. Jutro idę na rzęsy, dzisiaj to było snucie się po domu w pidżamie do piętnastej i przepyszne leniwe śniadanie. Czasem to coś dużego, czasem nie, ale zdecydowanie zbyt często jestem dla wszystkich pomocna i troskliwa, a zapominam o sobie. A Ty? Udało ci się dzisiaj zrobić coś dla siebie? •*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis 
#aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #różowaśroda #thinkpink #discoverunder50k #aniamaluje

Czasami czuję się jak te...

Czy jest coś co wygląda bardziej idiotycznie niż influencerka robiąca sobie zdjęcia? Z jednej strony sama się z tego śmieję, z drugiej - jak nie zrobię zdjęcia jedzenia, to nie stworzę tekstu o tym, gdzie najlepiej zjeść w danym mieście. Jakbym nie robiła sobie zdjęć w Kijowie czy na Korfu, nie mogłabym stworzyć sensownego wpisu o tym, co tam zobaczyć i jak nie przepłacić ;). Prawdą jednak jest, że 100 prób uchwycenia jakiegoś kadru wygląda komicznie🙈
Ja obecnie dzięki współpracy z @canonpolska testuję ich nowe maleństwo - zoemini S. Aparat natychmiastowy, który od razu drukuje zdjęcia, ale też pozwala je zapisać na karcie albo wydrukować jakieś zdjęcie wprost z Twojego telefonu.
Na razie jestem na początku swojej zabawy i więcej powiedzieć nie mogę (poza tym, że jest mały i śliczny), ale Ty możesz zgarnąć taki sam w konkursie, który właśnie wystartował na profilu @canonpolska - wystarczy opublikować zdjęcie i oznaczyć je odpowiednimi hashtagami😊. Będę szczęśliwa, jak trafi do kogoś z moich obserwatorów :) #CanonPolska #ZachowajChwile #CanonZoemini #ZoeminiS #LiveAndCreate  #kropki #groszki #sukienka #aniamaluje #summeroutfits #ootd #lookdojour #polkadots #summer #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Czy jest coś co wygląda...

🎈Nie umiem szczerzyć się nieszczerze😉 - dlatego na większości zdjęć jestem po prostu uśmiechnięta, tak zwyczajnie. Mój nieszczery uśmiech z zębami wyglada jak uśmiech pana Harolda ze stockowych zdjęć. Równie dobrze można sobie wyobrazić, że poza kadrem porywacz trzyma wymierzony pistolet i każe mi się uśmiechać do zdjęcia, by pokazać rodzinie, że jestem cała i można wpłacić za mnie okup🤪
Dlatego zamiast zdjęcia z balonami i wesołym 4️⃣0️⃣🎉, wrzucam zdjęcie z zeszłego roku, kiedy było mi naprawdę przesuper i szczerze szczerzyłam na wszystko, bo miałam cudowny dzień😊
Nie planowałam konkursu na 40 tysięcy followersów, ale zgodnie z Waszą wolą - zapraszam!🎉 Nie wiem, czy 40 000 to dużo, czy niedużo. Zależy od kontekstu.
👉🏻 aby policzyć od 1 do 40 000 po angielsku, potrzeba 11 godzin.
👉🏻 40 000 znaków to arkusz wydawniczy
👉🏻albo liczba mieszkańców Szczecinka 👉🏻 40 000 ludzi to też liczba osób, które umierają rocznie w Polsce przez smog☹️ 40 tysięcy to bywa dużo, bardzo dużo i za dużo. W porównaniu do wielkich insta kont to pewnie malutko, ale liczy się jakość. 
I dlatego chcę Wam symbolicznie podziękować za obecność. Za czytanie tego, co piszę, dawanie lajków, komentowanie, czasami polemikę (z której sama wiele się uczę, jesteście świadkami tego, jak dojrzewają moje poglądy!) a czasami złośliwość i wbijanie szpilki, dzięki czemu wiem, że przez 12 lat działalności w sieci nabyłam na to całkowitą odporność 😉. Nie adresuję zabawy do osób, które są pazerne na nagrody, tylko do tych, którzy serio lubią tu ze mną spędzać czas. Jeśli chcesz wygrać bon/kartę podarunkową o wartości  200 zł do wybranego przez Ciebie sklepu na terenie Polski,zadanie jest proste:
🎉 wstaw na publiczne instastories w dowolnej formie informację o tym, dlaczego warto mnie śledzić na instagramie i oznacz @aniamaluje #aniamalujecelebruje
Tylko tak będę mogła zobaczyć wszystkie stories. Powinny być dostępne 24h, każda wyświetlona zobowiązuję się zaserduszkować, byś miał pewność, że ją widziałam😊
I tyle! Możesz wstawić link do tekstu, który cię zainspirował; wypisać co mój profil zmienił w twoim życiu, wstawić zdjęcie czegoś upichconego z mojego przepisu. ciąg dalszy w komentarzu👇🏻

🎈Nie umiem szczerzyć się nieszczerze😉...

Ostatnio jestem dużo bardziej asertywna. Przestałam robić rzeczy, których nie lubię, a to co do tej pory mówiłam w myślach - mówię głośno. „Niedziela mi nie pasuje, bo to mój dzień dla siebie” „Nie pożyczę ci danej rzeczy, bo ostatnio wróciła do mnie porysowana.” I tak dalej. Lubię ludzi, nawet uwielbiam! Lubię robić dla nich miłe rzeczy, większość gości dostaje u mnie obiad i jakiś deser (często mam ciasto), sama w gości nigdy nie przychodzę z pustymi rękoma. Pomagam starszemu panu wnieść jego zakupy na czwarte piętro, zanoszę jedzenie i niektóre #darylosu do jadłodzielni, często nocuję znajomych. Ale kiedy odmawiam, jestem podobno NIEMIŁA.
Bo mam czelność jeden, jedyny dzień, który jest tylko dla mnie, woleć spędzić w wannie niż spotkać się z kimś na kawę (w ogóle jak ktoś zaprasza mnie na kawę, to znaczy, że mnie nie zna🤪).
Jestem niemiła, bo nie pożyczę drugi raz aparatu komuś, kto go porysował. „Bo przecież i tak był porysowany”. Niemiła, bo drugi raz nie przenocuję kogoś, kto poprzednio obudził mnie o szóstej pytając, gdzie trzymam kawę (serio, kawa weryfikuje czy się znamy dobrze, nie piję kawy🤪).
Okej, mogę być niemiła. Całkowicie wyrosłam z potrzeby bycia lubianą przez każdego. Jeśli bycie lubianą oznacza bycie wykorzystywaną - wolę jak ten ktoś nie będzie mnie lubić.
I o jeny, jakie to było proste. Serio. Jeśli ktoś mnie szanuje i naprawdę lubi, zrozumie moje nie, gdy czegoś mu odmówię. Jeśli będzie próbował mnie emocjonalnie szantażować - widocznie nigdy tak naprawdę mnie nie szanował.
Takie proste, a jakie trudne było kiedyś. Nie mogę uwierzyć, że kiedyś tak bardzo się z tymi odmowami w środku męczyłam!
#szczerze_pisząc #lato #kapelusz #canotier #hat #sukienka #100dnibezspodni #summeroutfits #ootdfashion #ootdsubmit #parisianstyle #parismood #theparisguru #aniamaluje

Ostatnio jestem dużo bardziej asertywna....

Pamiętacie mój tekst o tym, że byłam kiedyś konkursomaniaczką? Super było zobaczyć, jak zwycięzcy loterii Hochland otrzymują kluczyki do swoich nowych aut. Ja nigdy nie wygrałam tak cennej nagrody, najbardziej wartościową rzeczą jaką dostałam był laptop :). Jestem ciekawa jak to jest u Was, wierzycie w konkursy, czy macie wrażenie, że te nagrody istnieją jedynie na materiałach reklamowych? :) Byłam osobiście, sprawdziłam - zwycięzcy istnieją :D
Co najcenniejszego kiedykolwiek udało Cię się wygrać?

@hochland_pl; #25lathochland; #loteriahochland; #hochland; #szkolniprzyjaciele #konkurs #wygrana #konkursomaniaczka #wakacje #lato #100dnibezspodni #aniamaluje #summeroutfits 
Post we współpracy z @hochland_pl

Pamiętacie mój tekst o tym,...

Dbasz o odpoczynek? Za każdym razem, gdy o nim zapominałam, to trafiał się taki z musu. Np. był czas, że miałam deadline za deadlinem, do tego mnóstwo obowiązków na studiach doktoranckich, blog na głowie i jeszcze zajęcia z dziećmi. Spałam po 3-4h i jebs - w środku tego zapieprzu strasznie się pochorowałam. 
I tak jest zawsze, im bardziej sobie podkręcałam tempo, tym w bardziej niespodziewanym momencie uruchamiała się procedura awaryjnego odłączenia mi zasilania i elo - nie chciałaś babo odpocząć, to będziesz leżeć!
Kiedyś myślałam, że to dokręcanie śrubki to cnota, że tak trzeba. Że uczciwie zarobione pieniądze, to pieniądze zarobione ciężko. I że nie zasługuję na odpoczynek. Mając 33,5 stopnia Celsjusza wyszłam ze szpitala na dwie godziny, by napisać kolokwium i wrócić.

Ogromnym przełomem było wprowadzenie niedziel tylko dla siebie. A jak w środku dnia potrzebuję drzemki, to nie piję kawy ani energetyka, tylko ją sobie ucinam.
Kiedyś pomyślałabym - pff, co za leniwa dziewucha, czym ona się niby tak zmęczyła?
Dzisiaj jestem dumna z tego, że nauczyłam się siebie szanować.

Pssst!!! Na stories jest wielkie Q&A, możecie pytać o wszystko, będę odpowiadać za jakieś 2 godzinki ;)
#szczerze_pisząc #lato #wakacje #blogerka #podróże #korfu #kerkira #grecja #summeroutfit #lookdujour #outfitinspiration #summerdress #travelgirl #girlswhotravel #aniamaluje

Dbasz o odpoczynek? Za każdym...

Jest taki mało śmieszny żart, że diabeł proponuje Polakowi cokolwiek, ale pod warunkiem, że jego sąsiad dostanie dwa razy tyle. Dom, samochód, wspaniała żona, miliony na koncie, szczęśliwe życie... Niby bajka, ale wszystko to Polakowi wydawało się marne, gdy pomyślał, że sąsiad dostanie to x2.Więc po namyśle stwierdził: diable, wyłup mi oko!Nie chcę wierzyć, że tacy jesteśmy! Wielu z nas działa społecznie na rzecz ważnych dla nich spraw. Zgłasza własne wnioski wykorzystania środków z budżetu partycypacyjnego. Gdy pokazuję na stories że sprzątam czasem śmieci po innych ludziach na pikniku czy nad jeziorem, wysyłacie zdjęcia śmieci, które sami pozbieraliście.Wiele osób ma chęci i zapał, ale nie ma po prostu czasu albo pieniędzy.
Myślę, że spodoba im się akcja Cif Witaj Piękna Polsko, gdzie jeszcze do 11.07 możecie zgłaszać miejsca, które Cif powinien poddać renowacji. Wystarczy dodać zdjęcie i opis takiego zaniedbanego murka czy przejścia, a jak uda się trafić do zwycięzkiej ósemki - resztą zajmie się Cif.

Więcej na stronie witajpieknapolsko.pl

Wpis przy współpracy w ramach akcji Cif Witaj Piękna Polsko ————————————— #lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka #koszyk #kropki #polkadots

Jest taki mało śmieszny żart,...

Skok w nadświetlną.
Albo inny głupi podpis.
Uważam, że #Warszawa ma w sobie COŚ. Kiedyś jej nie lubiłam, dzisiaj uwielbiam. Jest pełna kontrastów i różnorodna, czasami szpetna, czasami piękna. Trochę jak taki brzydki patchworkowy koc dla pieska, zrobiony z niepasujących do siebie ścinków i skrawków materiału. Dziwnym trafem to właśnie ten koc pies musi mieć w legowisku, chociaż ma inne, porządne akcesoria i zabawki. 
Warszawa jest jak taki kocyk.
Z @maxozaurus 
#warszawa #warsaw #pkin #palaceofcultureandscience #igerswarsaw #palackultury #polska #poland #lato #wakacje #fontanna

Skok w nadświetlną. Albo inny...

Ładne zdjęcie? To przewiń w palcem w bok i zobacz to zrobione sekundę później :D 
A jak masz ochotę bardziej się pośmiać, to zapraszam na bloga. W najnowszym tygodniku jest streszczenie telenoweli. Płakałam ze śmiechu, bo takie głupoty oglądała moja babcia i wszystkie jej koleżanki.
Pomyśleć, że potem ci sami ludzie nam mówią „tylko w tych komputerach siedzą, nic mądrego tam nie ma” oglądaliście telenowele? Jeśli tak, jakie? Ja oglądałam Luz Clarita🙈🙈🙈 😅 #lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka #wzbożu #zboże #aniamaluje #lato #lato2019 #wakacje

Ładne zdjęcie? To przewiń w...

18 rzeczy, które trzeba zrobić w Kijowie

Kijów to miasto, które zawsze chciałam odwiedzić. Nie miałam żadnych szczególnych oczekiwań, po prostu chciałam dać mu się zaskoczyć. 

I wierzcie mi na słowo – Kijów przeczołgał mnie przez bardzo różne emocje.
Przez ostatnie trzy miesiące prawie wcale nie byłam w Warszawie. Sycylia, Kraków, Lwów, Korfu, Santorini, Praga, Kijów… gdzieś w międzyczasie ze dwa razy byłam odwiedzić rodziców i dopiero teraz potrafię na chłodno zebrać myśli i opisać swoje ostatnie przygody, których było po prostu za dużo.
Znajomy chodził do filmówki. Jest tam podobno uczelniane kino. Początkowo miał zajawkę by przesiadywać w nim ile się da, ale sam (albo ktoś mu powiedział, nie pamiętam już) zauważył po czasie, że jego percepcja jest w stanie ogarnąć jedynie dwa-trzy filmy i ani jednego więcej.
No więc ja obejrzałam w krótkim czasie trochę za dużo filmów i potrzebowałam długiej przerwy, by móc w ogóle zastanowić się nad tym, co w związku z odwiedzonymi miejscami czuję. 
Kijów to miasto, które nie przypomina mi żadnego innego w jakim byłam. Jest mozaiką, patchworkiem, miejscem z przedziwną energią.  Z jednej strony mnóstwo budowli o charakterze sakralnym, z drugiej wszechobecny socrealizm, z trzeciej – niesamowita hipsterskość i mnóstwo modnych miejsc z hummusem czy neonami. Do tego nawiązania do różnych miast. Zresztą, zobaczcie sami.
Co robić w Kijowie? Krótkie zestawienie na podstawie kilku spędzonych w tym mieście dni
marszrutka Kijów

1. Przejechać się marszrutką
To dość ciekawa przygoda. Marszrutki to takie żółte autobusiki, w których raczej się stoi niż siedzi. W niektórych bilet nabywasz podając pieniądze z tyłu autobusu metodą “podaj dalej” aż do kierowcy (wróci do ciebie i bilet i reszta) w innych znajdziesz kogoś z obsługi, kto zajmuje się sprzedażą biletów. Koszt 4 UAH, bardzo dobrze opisane w google maps.
Ławra Peczerska
2. Złapać się za głowę nad mnogością wszelkiej maści świątyń ze złotymi kopułami. 
Warto mieć chustę i lepiej mieć spódnicę niż spodnie, ale Kijów wygląda trochę jak z jakiejś baśni. Pod tym względem przypomina mi trochę Tajlandię – w niektórych miejscach bieda aż piszczy, ale świątynia musi być. No i jest.
Ławra Peczerska
3. Zobaczyć pomnik Matki Ojczyzny ( i jeśli chcesz – na niego wjechać)
Matka Ojczyzna to znienawidzona przez wielu kupa żelastwa górująca nad Kijowem. Początkowo miał to być wielki Stalin i Lenin, ale nie wyszło. Więc jest ona, matka. Pomnik ma dwie platformy widokowe, jedną niżej, a drugą na tarczy (na wysokości 91 metrów). Koszt wjechania to 200 UAH, ale widziałam Kijów z góry kawałek dalej, zwiedzając Ławrę Peczerską (kompleks świątyń z punktu drugiego).
Czy tylko mi Matka Ojczyzna przypomina trochę Statuę Wolności?
Matka Ojczyzna Kijów
4. Zobaczyć Wieczny znicz i zanucić sobie “nic nie może przecież wiecznie trwać”.
Znicz znajduje się nieopodal matki i miał płonąć cały czas. Niestety – spalał tony hajsu. Znaczy gazu, ale w sumie na jedno wychodzi. W kraju, w którym nie każdego stać na sensowne ogrzewanie zimą – nie do pomyślenia. Więc stoi sobie ten znicz i nie płonie.
5. Obejrzeć miasto z góry
 A punktów widokowych jest sporo. Ten znajduje się koło Łuku Przyjaźni Narodów (podobno czasami świeci, ale nie udało nam się uzyskać informaci kiedy). Łuk ten jest wielką tęczą i podświetlony musi wyglądać magicznie. Kijów z góry jest piękny!
6. Zjeść w lokalnej sieciówce
Te sieciówki to np. Lviv Croissants, gdzie serwują wypiekane na miejscu croissanty z różnymi dodatkami (najtańszy kosztuje 29 UAH), U Katiuszy (Varenichnaya Katyusha), gdzie w takim totalnie dawnym trochę creepy klimacie zjesz świeże pierogi albo znana szerzej Puzata Chata, gdzie można zjeść bardzo tanio prawie wszystko. Poza Croissantami smakowo nie były to moje ulubione miejsca, ale dla klimatu zdecydowanie warto (o tym gdzie zjeść w Kijowie powstanie osobny tekst)
7. Odwiedzić Muzeum Czarnobyla
 Ja po tej wizycie zrozumiałam, że zwiedzać Czarnobyla nie zamierzam. Heheszki heheszkami, ale to co się wydarzyło to potworna tragedia. Mamy różny stopień wrażliwości i chociaż Czaronobyl dzisiaj jest bezpieczny (w muzeum można zobaczyć jak ten obszar został zabezpieczony) to jest coś, co potwornie mną wstrząsnęło. Propaganda sprawiła, że tak jak u nas nie ma rzetelnej edukacji seksualnej, tak na Ukrainie w dostateczny sposób nie informowano ludzi o zagrożeniach.
Rozumiem, że 6,7,8 czy nawet 9 miesięcy po tragedii rodziły się dzieci, ale coś przewraca mi się w żołądku gdy dowiaduję się, że liczba narodzin rok czy dwa lata po tragedii nie spadła na tym obszarze. Te dzieci rodziły się często bardzo chore, miały nowotwory, choroby skóry i trafiały od razu do sierocińców.
Na litość! Dlaczego nie prowadzono jakiejś bardzo ostrej kampanii promującej odłożenie rodzicielstwa na później?

Dwa – w Czarnobylu niemal nic już nie promieniuje, bo po tragedii ludzie to rozkradli i teraz promieniuje gdzie indziej.

Trzy – postawiono pomnik strażakom podpisany “Tym, którzy uratowali świat“. Pożar sam by się “wypalił’, ale gdyby nie oni – chmura byłaby większa i poszłaby dalej.
Jest jeszcze jedna mało znana historia – trzech nurków, którzy w samobójczej (wiedzieli o tym) misji zanurkowali otworzyć zawory zalanego reaktora. Gdyby nie oni, lawa utworzona w wybuchu przepaliłaby podłogę w innej części, co doprowadziłoby do kolejnej strasznej reakcji. Gdyby nie Walery Bezpałow, Aleksiej Ananenko i Borys Baranow, Europa doznałaby dużo większych szkód.

Chyba wyrosłam z klimatów rodem z gry Doom 3 i nie chciałabym, aby Czarnobyl był dla mnie rozrywką.  A już te wszystkie artykuły typu “top 10 mutacji z Czarnobyla” to dla mnie coś obrzydliwego. To są ludzie. 



8. Zjeść coś pysznego w jednym z tym hipsterskich miejsc


Na zdjęciu knajpa z hummusem i kolorową kawą – możesz wypić różowe latte albo niebieskie capuccino. Hum Hum Kiev to miejsce pełne freelancerów z laptopami, mojego pokolenia.

9. Zrobić zakupy na bazarze albo w hali 
Nie myśląc za bardzo o tym, co na to sanepid. Świeże owoce, warzywa, mięso, ryby. Ma to swój klimat.

10. Zobaczyć czym jest Aleja Pejzażowa


A jest czymś… unikatowym. To taki trochę Park Güell z Barcelony, z taką różnicą, że lokalny Gaudi miał mniejszy budżet i denaturat zamiast narkotyków.  Bardzo specyficzne miejsce.

11. Wysiąść na stacji Hydropark i zobaczyć siłownię plenerową z koszmarów.


Nikt tam się nie leni, ciężary z kaloryferów i części maszyn są w ruchu praktycznie cały czas. Siłownia jest bardzo duża, jest za darmo i ćwiczą tam starczy (po 70-tce!) i młodzi. Wygląda to iście imponująco, to trzeba zobaczyć!

12. Pochillować na plaży nad Dnieprem

Ta sama stacja metra co wyżej. Sporo białego, miłego piasku i idealne miejsce na relaksik z książką albo piwkiem. 

13. Wybrać się na Majdan
Koło “globusa” wieczorami odbywa się pokaz fontann (ach, jak to przypomina Barcelonę!) ale ta część miasta ma taką niezwykle wolnościową atmosferę. Gdzieś odbywa się koncert uliczny i ktoś wykonuje “Creep” Radiohead, obok jacyś ludzie tańczą. Na Majdanie jest energia, jest życie, jest moc.

14. Odwiedzić Muzeum Wielkiego Głodu


Pomnik postawiony przed muzeum (to jego część) był dla mnie bardzo przejmujący. W wyniku okrutnej polityki Stalina doszło do ludobójstwa – miliony ludzi zginęły z głodu (!) i nie miały jak się przed tym ratować. Ukraina była spichlerzem Europy, ale rolnikom zabrano tę część upraw, która była przeznaczona na zasiew oraz przeżycie. Konający ludzie nie mogli opuszczać swoich wsi (wprowadzono paszporty wewnętrzne) ani w żaden sposób uciec. Zdesperowani  musieli podejmować tragiczne decyzje o tym, że cała rodzina zje córkę, żeby przeżył syn. W wyniku Hołodomoru w zależności od szacunków, życie straciło między 6 a 10 MILIONÓW ludzi. Wszystko w ciągu jednego roku.
Popłakałam się w Muzeum (potwornie, po prostu ryczałam), popłakałam się czytając książkę Czerwony Głód (polecam!) a teraz gdy piszę ten tekst – też ciekną mi łzy. Wiedziałam o tym nieludzkim okrucieństwie wcześniej, ale Kijów wydobył ze mnie moje najgłębsze emocje.



15. Pobłądzić.


Gapić się na zwykłych ludzi i zwykłe życie. Na stare auta, obdrapane kamienice i wszechobecne znaki “adwokat” i “notariusz” na każdym kroku. Na handel przyuliczny,  na mnóstwo kobiet z kwiatami i na wiele par z cyklu – dziewczyna 12/10 chłopak mocne półtora na dziesięć. A może to tylko jakieś moje osobiste preferencje, nie wiem. 

16. Zobaczyć ichniejszy “London eye”
Albo nawet się przejechać.  Karuzela znajduje się w okolicy stacji metra Kontraktova Ploshcha

17. Przejechać się metrem
Siatka metra jest bardzo rozbudowana, a bilet kosztuje jedynie 5 UAH, czyli jakieś 70 groszy. To zupełnie inne doświadczenie niż w jakimkolwiek znanym ci metrze. Stacja Arsenalna to ponad 100 metrów zjazdu schodami w dół. Sam zjazd to pięć minut, podczas których dosłownie czuć zmianę ciśnienia w uszach. Niektórzy siadają na schodach i czytają książki.

W metrze panuje olbrzymia kultura, ludzie nie pchają się i sobie ustępują, nikt nie wsiada do metra, zanim nie wysiądzie ostatni pasażer. Jest bardzo czysto (chociaż niektóre pociągi są wiekowe) a samo metro jest bardzo dobrze oznakowane.

18. Kupić kwiatki od jakiejś starszej pani
U mnie konwalie. Dla nas to kilka groszy, dla tych pań realne źródło pieniędzy. Emerytury na wschodzie są skandalicznie niskie.

Zostawiam was z kilkoma niewykorzystanymi zdjęciami i z serca namawiam – poluj na tanie loty (chyba, że niestraszne ci wieleee godzin w autobusie). Jedź, leć, idź – zrób cokolwiek, ale wybierz się do Kijowa.
To niesamowicie eklektyczne miasto, które warto zobaczyć. A przy tym jest dość tanio (chociaż nie tak jak we Lwowie), jedzenie jest pyszne a ludzie bardzo serdeczni.

ZAPOMNIAŁAM! Biję się w pierś. Bluzka ze zdjęcia to body

Link znajdziecie tutaj https://bit.ly/2Ku4RGf  

A w ogóle to wyjazd nie udałby się tak świetnie bez Zuzy, która dobrze zna rosyjski!



Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
AniamalujeJoanna Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Joanna
Gość

Bardzo dziękuję Ci za ten wpis 🙂 Dopisałam kilka rzeczy do mojej listy. A za kilka dni będę już w Kijowie 😀 Nie mogę się doczekać.

Previous
Dlaczego przytulanie jest takie ważne? Zaskoczę cię
18 rzeczy, które trzeba zrobić w Kijowie